Autor: Marek Korczyk
Tagi: Artykuły, Historia polityczna, Historia społeczna, Historia państwa i prawa, XIX wiek, Ameryka Północna
Opublikowany: 2020-10-15 14:01
Licencja: wolna licencja

Jak gospodarka wygrała wojnę secesyjną?

Wojna secesyjna była konfliktem badanym z perspektywy zagadnień militarnych i społecznych. Znacznie rzadziej uwzględnia się czynniki gospodarcze. Tymczasem rola jaką odegrał wówczas rynek okazuje się całkiem niedoszacowana.
Tekst ma więcej niż jedną stronę!
Strona 1
Strona 2

Obraz Battle of Franklin, domena publiczna

Wojna secesyjna, toczona w latach 1860-1865, jest przykładem konfliktu, w którym gospodarka odegrała kluczową rolę, choć nie zawsze jest ona dostrzegana. Różnice w rozwoju gospodarczym, wewnątrz Stanów Zjednoczonych w XIX wieku, były pośrednią przyczyną, jak i katalizatorem wybuchłej w tym kraju wojny domowej.

Kwestia niewolnictwa, wymieniana jako główny powód wojny, miała po wyłączeniu problemu rasizmu białych Amerykanów, przede wszystkim podłoże gospodarcze. Niewolnicy stanowili bowiem rdzeń systemu plantatorskiego, będącego podstawą gospodarki stanów południowych. Podobna sytuacja dotyczyła przewagi wojsk Unii, która mimo porażek w bitwach i gorszego dowodzenia nie skapitulowała. Unia swą siłę militarną czerpała z nowoczesnego przemysłu, rozwiniętej ekonomii i zaawansowanego handlu, zarówno wewnętrznego, jak i międzynarodowego. W takich warunkach mogła sobie pozwolić na długą, nie zawsze znaczoną zwycięstwami wojnę, która w przypadku Konfederacji prowadziła do stopniowej utraty zdolności militarnych.

Gospodarka przed wojną domową

Istotny dla rozwoju gospodarki Stanów Zjednoczonych był dynamiczny rozwój w latach 50. XIX w. Po pierwsze znacznej modernizacji uległo rolnictwo. O ile wcześniej bazowało ono na samowystarczalności poszczególnych gospodarstw, to zaledwie w przeciągu dekady przekształciło się w jedną z gałęzi szerokiej gospodarki rynkowej. Zmiana ta wiązała się z zagęszczeniem osadnictwa w rejonach północnego-zachodu, gdzie nowe wynalazki, takie jak chociażby żniwiarka McCormica, pozwoliły na eksploatację urodzajnych gleb tamtejszych prerii. Dodatkowy przyrost produktów rolnych z tych rejonów doskonale komponował się z potrzebami przemysłowego północnego-wschodu, toteż między oboma regionami doszło do zbliżenia, czego wyrazem było powołanie wspólnej Partii Republikańskiej.

Tymczasem dobrobyt zapanował także na Południu. Prosperujące tam plantacje bawełny zaczęły pokrywać 7/8 całej światowej uprawy tej rośliny. Na rozwój ten wpłynął zwiększony popyt, wzrost cen samej bawełny, a także udoskonalenie maszyn włókienniczych. Dochody plantatorów niebywale rosły, gdyż produkcja była stosunkowo tania, a sprzedaż zyskowna. Pozwoliło to na eksport bawełny nawet do krajów azjatyckich, przyczyniając się do powstania hasła: „Bawełna jest królem”. Poza tym, w takich stanach jak Wirginia czy Kentucky, dobrze prosperowała produkcja tytoniu, stanowiąca drugi po bawełnie, artykuł tworzący podstawę gospodarki Południa.

Niewolnicy na plantacji bawełny, fot. Timothy O'Sullivan, domena publiczna

Drugim czynnikiem obok rolnictwa był rozwój przemysłu. Początkowo, w Stanach Zjednoczonych występowały jedynie niewielkie fabryki, rozproszone po całym kraju i produkujące na lokalne rynki. Poza tym, towary o bardziej luksusowym charakterze sprowadzano z Europy, przede wszystkim z Anglii. Ten stan rzeczy utrzymał się w zasadzie do końca lat 60. XIX w., jednak na północnym-wschodzie, zwłaszcza w rejonie Nowej Anglii i stanach środkowego nadbrzeża atlantyckiego, do znaczących przemian doszło już w latach 50. Powstały tam duże fabryki i zakłady, co możliwe było dzięki rozwojowi sieci kolejowej, wzrostowi liczby ludności i napływowi imigrantów z Europy.

Rozwój przemysłowy uwidocznił się też na Zachodzie, zwłaszcza dzięki gorączce złota w Górach Skalistych. Zyskały na tym stany Kolorado, Utah i Nevada. Główną dziedziną, w jakiej rozwijał się przemysł, była metalurgia, istotna zarówno do budowy taboru kolejowego, jak i produkcji broni. Mimo to rodzimy przemysł nie wyparł importu europejskich towarów, gdyż dzięki niskim cłom, gwarantowanym przez taryfę Walkera, był on opłacalny. Próby przemysłowców z Północy, mające na celu ich zwiększenie, nie powiodły się wobec solidarnego sprzeciwu Południa i Zachodu. Zarówno przemysł lokalny, jak i import przyczyniły się do znacznego podniesienia poziomu życia Amerykanów, a towary uchodzące kilkanaście lat wstecz za luksusowe, okazały się dostępne dla zwykłych obywateli.

Dobrobyt płynący z rolnictwa i przemysłu, był ściśle związany z rozwojem kolei i miast. Niektóre miasta podwajały liczbę mieszkańców w ciągu zaledwie dekady lat 50. XIX wieku. Za przykład może posłużyć Nowy Jork, który z pięciuset tysięcy mieszkańców w 1850, osiągnął pełny milion w 1860 roku. Oprócz niego dobrze prosperowały także Chicago czy Filadelfia. Miasta zmieniły też swoją strukturę, stając się nowoczesnymi ośrodkami o dobrych drogach, chodnikach oraz sieci kanalizacyjnej i wodociągowej. Taki rozwój urbanizacji nie występował na Południu, gdyż uważano go za sprzeczny z etosem społecznym.

Kapitol Stanów Zjednoczonych w trakcie budowy, domena publiczna

Południowcy z niechęcią odnosili się do rozwoju aglomeracji, jako miejsc powstawania fabryk (a co za tym idzie, podziału na klasy społeczne) i wyzysku robotników. Różnice pojawiły się także w kwestii rozbudowy linii kolejowych. Na Północy kolej rozwijała się bardzo dynamicznie, często tworząc dalekosiężne, połączone ze sobą sieci. Dzięki temu handel przemysłowego Wschodu z rolniczym Zachodem prężnie się rozwijał, dominując powszechny dotychczas rzeczny transport towarów. Podejście Południa do kolei było inne. Za główną formę transportu nadal uważano rzeki, z magistralą wodną Missisipi na czele. Linie kolejowe budowano tylko lokalnie i nie łączono ich ze sobą. Z tego powodu w 1860 na ogólne 49 tys. kilometrów linii kolejowych w Stanach Zjednoczonych, jedynie 16 tys. znajdowało się na Południu.

Różnice te spowodowały, że dążenia polityków ze stanów północnych do zniesienia niewolnictwa na ziemiach południowych stały się bezpośrednią przyczyną konfliktu. Południowcy, dla których plantacje bawełny były trzonem całej gospodarki, zdecydowanie wystąpili przeciwko próbom zniesienia tej instytucji, uważanej za niezbędną. Poza tym uprzemysłowienie Północy budziło w mieszkańcach Południa niechęć związaną z panującymi tam stosunkami społecznymi, typowymi dla społeczeństwa kapitalistycznego. W związku z tym, gdy 6 listopada 1860 prezydentem wybrano Abrahama Lincolna, znanego przeciwnika niewolnictwa, doszło do buntu i secesji stanów Południa.

Kup książkę: „Polacy na krańcach świata: XIX wiek”

Mateusz Będkowski
„Polacy na krańcach świata: XIX wiek”
Wydawca: PROMOHISTORIA [Histmag.org] i Wydawnictwo CM
Okładka: miękka
Liczba stron: 422 Wymiary: 145 x 210
Format: 145 x 210
ISBN: 978-83-66022-39-3 Oprawa: miękka

Książka dostępna również jako e-book, w trzech częściach: Część 1 Część 2 Część 3

Jak przemysł pozwolił wygrać wojnę

W czasie wojny, armie obu stron pod wieloma względami okazały się podobne. Ich liczebność nie różniła się zbyt wyraźnie, a skład pozostawał porównywalny. Zarówno w armii Unii, jak i Konfederacji dominowała piechota, przy nieznacznie większej roli kawalerii w wojskach secesjonistów. Również proporcje broni okazały się podobne, gdyż w obu armiach dominowały karabiny odprzodowe produkcji Springfield i Enfield. Co prawda zaczęły pojawiać się także typy odtylcowe i powtarzalne, gdzie prym wiodła uzbrojona w karabinki Colta i Spencera kawaleria Unii. Tego typu broń wprowadzana była jednak powoli, gdyż na jej produkcję nie był nastawiony przemysł walczących stron. Taktyka również nie wykazywała większych różnic, gdyż w starciach dominowała napoleońska kolumna. Z powodu większej siły ognia, zaczęła jednak rosnąć także rola manewrowości jak i walki pozycyjnej.

Załoga przy dziale systemu Dahlgrena, domena publiczna

Bardziej złożone schematy taktyczne rozwijały się początkowo głównie na Południu, za sprawą generałów Roberta E. Lee i Thomasa „Stonewall” Jacksona. W wojskach Unii wykorzystywali je m.in. Ulysses Grant czy William T. Sherman. W przypadku jakości artylerii, siły obu stron także reprezentowały równy poziom, głównie za sprawą zakupu brytyjskiego sprzętu przez Konfederatów. Różnice pojawiały się natomiast w przypadku umundurowania i wyposażenia żołnierzy. Wojska Unii posiadały jednolity krój mundurów i pełny ekwipunek, podczas gdy Konfederaci zazwyczaj nie posiadali mundurów oraz cierpieli na niedostatki w wyposażeniu, mając trudności zwłaszcza z brakiem butów. Po części rekompensowała to zdolność zaopatrywania się kosztem wroga, jednak w toku przeciągającej się wojny stawiało ich w niekorzystnej sytuacji. Uwidaczniał się bowiem problem utraty sprzętu, którego nie było czym zastąpić, podczas gdy armia Unii nieustannie uzupełniała ekwipunek, finansowany przez rząd federalny i produkowany w nowoczesnych fabrykach.

Poza tym, Konfederacja nie posiadała własnej floty bojowej. Przez to okręty Unii blokowały jej porty i okrążały ją. Przykładem może być otwarcie przez nią, zakończonej sukcesem ofensywy na Zachodzie, która w znacznej mierze przesądziła o losach wojny, przechodząc do historii jako plan „Anakonda”.

Mimo dużej roli przemysłu w trakcie wojny, należy zauważyć, że nie była ona jedynym gwarantem zwycięstwa Unii. Obok transportu kolejowego nadal istotna była zwierzęca siła pociągowa, a użycie telegrafu nie równało się roli, jaką odgrywali konni posłańcy. Mimo użycia od 1862 roku okrętów pancernych, większość floty Unii nadal stanowiły drewniane żaglowce. Wynalazki takie jak karabin maszynowy, mina morska czy łódź podwodna, nie przekroczyły progu testowanych okazjonalnie projektów. Największym symbolem powszechności klasycznych rozwiązań, była dominacja ładowanego odprzodowo muszkietu. Miał on co prawda gwintowaną lufę, lecz nigdy nie został na masową skalę zastąpiony przez karabin z zamkiem ładowanym.

Flaga Konfederacji nad Fortem Sumter, domena publiczna

Warto zauważyć, że przewaga Północy nad Południem nie była tak miażdżąca, by wynik wojny mógł być z góry przesądzony. Choć Unia posiadała 4/5 wszystkich fabryk w kraju oraz niemal całkowicie dominowała na morzu, Konfederacja znajdowała się w lepszej pozycji strategicznej. By osiągnąć swoje cele, nie musiała uciekać się do wojny ofensywnej. Wystarczała jej walka obronna. Co więcej, bliskość ziem konfederackich do stolicy federalnej, Waszyngtonu, pozwalała na groźne dla przeciwnika kontrataki. Dodatkowo, linia brzegowa stanów Południa była stosunkowo długa, dzięki temu blokada Unii, choć skuteczna, nigdy nie osiągnęła pełnej szczelności. Było to dla Konfederacji istotne, gdyż otrzymywała ona pomoc z Wielkiej Brytanii. Co prawda oficjalnie Anglicy nie włączyli się do konfliktu. Warto jednak pamiętać, że w brytyjskich portach nieformalnie budowano okręty dla Południa, takie jak choćby osławiony w 1862 roku, szybki statek bojowy „Alabama”. Mimo to Wielka Brytania, choć przychylna Konfederacji, nigdy nie odegrała większej roli w wojnie secesyjnej. W ostatecznym rozrachunku armie południowe musiały polegać tylko na własnych siłach, które z biegiem wojny ulegały dominacji wojsk rządu federalnego, który mógł liczyć na wsparcie dobrze rozbudowanego aparatu przemysłowego.

Gospodarka decyduje o losach wojny

Rola gospodarki w wojnie secesyjnej była bardzo znacząca. Wpłynęła ona na tak ważne kwestie, jak powiązanie Zachodu z Północą lub masowy rozwój niewolnictwa na Południu, który stał się podstawą konfliktu. Rząd federalny zwyciężył w nim głównie dzięki nowoczesnej gospodarce stanów północnych, zapewniających stałe dostawy wyposażenia i uzbrojenia dla walczącej armii, jak i pozwalającej na pełne wykorzystanie rozbudowanej floty w celu okrążenia przeciwnika.

Znaczki upamiętniające różne bitwy wojny secesyjnej, fot. Gwillhickers, domena publiczna

Ostatecznie wojna secesyjna, zakończona zwycięstwem Północy, oznaczała rozwój kapitalizmu na terenie całego kraju. Mimo, że Stany Zjednoczone pozostały w większości krajem rolniczym, uwidocznił się rozwój miast, których mieszkańcy w 1910 roku stanowili około 46% wszystkich obywateli. Ponadto, zwycięstwo Unii wiązało się z wejściem w życie na obszarze całego państwa dekretu prezydenta Lincolna z 1 stycznia 1863 roku o zniesieniu niewolnictwa. Nie doprowadziło ono co prawda do zaniku podziałów rasowych, jednak w kluczowy sposób ukróciło podtrzymujący je porządek prawny.

Dla gospodarki negatywnym skutkiem wojny był znaczny spadek zbiorów bawełny. Stany Zjednoczone przestały pełnić rolę głównego eksportera tego surowca. Wysoki poziom jego eksploatacji, rzędu miliona ton, powrócił dopiero w 1875 roku. Ten spadek był związany ze znacznym osłabieniem gospodarki plantacyjnej, która utraciła swą podstawę w postaci niewolniczej pracy ludzi czarnoskórych. Dla naprawy zniszczeń powojennych i dalszego rozwoju państwa kluczowa okazała się polityka protekcjonizmu oraz rozwój industrializacji na terenach południowych i zachodnich. Po wojnie centrum przemysłowym okazał się rejon Wielkich Jezior, złożony z takich miast jak Chicago, Detroit, Cleveland. Rozwinął się także przemysł włókienniczy, skupiony głównie w Bostonie, Nowym Jorku i Filadelfii. Jak widać Stany Zjednoczone wyszły z wojny domowej bez większego kryzysu gospodarczego, co było niewątpliwym osiągnięciem. Ponadto, silniejsze zjednoczenie kraju wokół rządu federalnego zapewniło pomyślny kurs na drodze dalszych przemian doby industrialnej.

Bibliografia:

  • Maldwyn A. Jones, Historia USA, przeł. P. Skurowski i P. Ostraszewski, Gdańsk 2002, s. 241-272.
  • Leon Korusiewicz, Przyczyny wojny secesyjnej w Ameryce, Warszawa 1967, s. 196- 204.
  • Leon Korusiewicz, Wojna secesyjna 1860-1865, Warszawa 1985.
  • Marek Maciejowski, Mirosław Sadowski, Powszechna historia gospodarcza od XV do XX wieku, Warszawa 2007, s. 98-99; 176-177.
  • Grzegorz Swoboda, Gettysburg, Warszawa 2010, s. 20- 33.

Redakcja: Jakub Jagodziński

Histmag potrzebuje Twojej pomocy! Zostań naszym Patronem na Patronite.pl!

Tekst ma więcej niż jedną stronę!
Strona 1
Strona 2
Śledź nas!
Komentarze

O autorze
Marek Korczyk
Student historii na Uniwersytecie Śląskim w Katowicach. Interesuje się przede wszystkim: historią wojskowości, historią polityczną i gospodarczą oraz historią Kościoła. Dodatkowo zajmuje się także numizmatyką i filatelistyką.

Wszystkie teksty autora

Pierwszy polski portal historyczny
ISSN: 1896-8651
Wydawca portalu
Michał Świgoń PROMOHISTORIA
ul. Koźmiana 2/89
01-606 Warszawa
telefon: 692 929 681
m.swigon@histmag.org
NIP 626-281-54-56
Numer konta: PL 33 1140 2004 0000 3802 7410 0716
Patronaty
Jak uzyskać patronat
Kontakt z redakcją
Mateusz Balcerkiewicz
redaktor naczelny
redakcja@histmag.org
telefon: 798 537 653
Reklamuj się u nas
Oferta reklamowa
Konkursy
Nasze konkursy