Opublikowano
2015-04-03 16:54
Licencja
Wolna licencja

Jak krzyż stał się znakiem chrześcijaństwa? - rozmowa z prof. Sławomirem Bralewskim

W Rzymie uciekano od znaku krzyża jako symbolu haniebnej śmierci. W jednej ze swoich mów Cyceron wskazywał, że sama nazwa krzyża, myśl, wspomnienie o nim, powinno być dalekie Rzymianinowi. Nawet wtedy, kiedy Konstantyn opowiedział się za wiarą w Chrystusa, a chrześcijanie zaczęli przenikać do struktur państwa, krzyż był symbolem hańby w powszechnym odbiorze - o ukrzyżowaniu i wejściu krzyża do symboliki chrześcijańskiej, z prof. Sławomirem Bralewskim rozmawia Sebastian Adamkiewicz.


Strony:
1 2 3

Zobacz też: Wielkanoc i początki chrześcijaństwa

Sławomir Bralewski - dr hab. prof. nadzwyczajny UŁ, bizantynolog, członek Komisji Bizantynologicznej Komitetu Nauk o Kulturze Antycznej PAN, badacz historii Kościoła. Panie profesorze, w czytanym w niedziele palmową fragmencie opisującym mękę Jezusa Chrystusa można było usłyszeć, iż Piłat zdziwił się, że Chrystus umarł tak szybko. Jak wyglądała kara krzyża i skąd to zdziwienie rzymskiego prefekta Judei?

Umieranie na krzyżu trwało zazwyczaj godzinami. Ukrzyżowany dusił się. Śmierć następowała w konsekwencji położenia jego ciała i ucisku na klatkę piersiową, jakie to ułożenie powodowało. Skazany na tę karę mógł jednak ratować swoje życie poprzez unoszenie i opuszczanie ciała, co pozwalało mu oddychać. Ukrzyżowanie mogło też być poprzedzone przez biczowanie, choć nie zawsze stosowano tę dodatkową karę.

Skazaniec był też osłabiony dźwiganiem poprzecznej belki krzyża (łac. patibulum) ważącej prawie 50 kg. Nie dźwigał przecież całego krzyża – jak pokazują niektóre wyobrażenia – ale jedynie jego fragment. Niósł poziomy element narzędzia tortury, zaś jego pionowa część wbita była w ziemię.

Wydaje się, że w porównaniu z innymi ukrzyżowanymi, o których wspominają źródła, Chrystus umarł dość szybko. Zwróćmy uwagę na złoczyńców powieszonych obok Jezusa. Im musiano połamać golenie, aby szybciej się udusili i nie mogli wykonywać ruchów pozwalających na oddychanie. Wiele więc zależało od okrucieństwa tortur stosowanych przed ukrzyżowaniem. W przypadku Jezusa mieliśmy do czynienia ze szczególnym sadyzmem.

Dlaczego arcykapłani zwrócili się do Piłata w sprawie skazania Jezusa?

Sami nie mogli wykonać takiej kary. Była ona w gestii władzy administracyjnej i politycznej. Judea zaś (i sama Jerozolima) znajdowała się pod okupacją rzymską Była jeszcze możliwość skazania Jezusa przez tetrarchę Galilei, skąd Chrystus pochodził. Był nim wtedy Herod Antypas – syn Heroda Wielkiego. Jednak – jak wynika z przekazów ewangelicznych – ani jeden, ani drugi nie palili się do wydania wyroku. Być może obawiali się rozruchów, jakie mogły wybuchnąć po zmordowaniu osoby cieszącej się wielką popularnością.

Zazwyczaj w sprawach religijnych śmierć zadawano przez ukamieniowanie. Zarzuty wobec Chrystusa są natury czysto religijnej, zatem skąd kara krzyża?

Zadecydował o tym obyczaj administratora tych terenów, czyli Rzymu. Żydzi domagali się dla Jezusa kary najwyższej, a taką w Imperium była kara krzyża. Jak wspomniałem wcześniej, sami Żydzi na terenie Judei nie mogli wykonywać kar śmierci. Zwracając się więc do Piłata domagali się najwyżej kary, jaką on mógł wydać, a taką było krzyżowanie.

"Ecce homo" według Mateo Cerezego Czy krzyżowanie było pomysłem rzymskim?

Nie, starorzymskie prawo dwunastu tablic kary krzyża nie przewidywało. Herodot pisze, że ukrzyżowanie wymyślili Persowie. Patrząc na ikonografię, można mieć jednak pewne wątpliwości. Bardziej możemy w tych przypadkach mówić o wbijaniu na pal niż ukrzyżowaniu. Sami Rzymianie sposób ten przejęli od Kartagińczyków, ci zaś z kolei od Fenicjan, gdzie kara ta była najbardziej rozpowszechniona. Pamiętajmy, że Fenicja leżała niedaleko Judei. Wracając do poprzedniego pytania, wydaje się, że Żydom nie była ona zupełnie obca. Można domniemywać, że znali ją i okrucieństwo z nią związane. Zresztą pionowe pale najpewniej wbite były już na Golgocie i widziały niejedną egzekucję.

Krzyż uchodził w Rzymie za znak hańby. Jak to się dzieje, że stał się nagle symbolem chrześcijaństwa?

Na wstępie trzeba zaznaczyć, że w Rzymie uciekano od znaku krzyża jako symbolu haniebnej śmierci. W jednej ze swoich mów Cyceron wskazywał, że sama nazwa krzyża, myśl, wspomnienie o nim, powinno być dalekie Rzymianinowi. Nawet wtedy, kiedy Konstantyn opowiedział się za wiarą w Chrystusa, a chrześcijanie zaczęli przenikać do struktur państwa, krzyż był symbolem hańby w powszechnym odbiorze.

Hermiasz Sozomen, historyk Kościoła z V wieku, opisuje przypadek niejakiego Probiana, poganina, jednego z ówczesnych lekarzy cesarskich, który został uzdrowiony z ciężkiej choroby nóg w kościele leżącym w pobliżu Konstantynopola, a poświęconym archaniołowi Michałowi. W konsekwencji nawrócił się na chrześcijaństwo. Przyjął wszystkie prawdy wiary, jednej tylko nie mógł zaakceptować - nauki o krzyżu Chrystusa jako przyczynie zbawienia rodzaju ludzkiego. Doznać miał jednak cudownego objawienia znaku krzyża i usłyszeć, że od ukrzyżowania Chrystusa „bez udziału mocy spływającej z czcigodnego krzyża” ani aniołowie, ani ludzie nie dokonali żadnego dobra. Przypomnijmy natomiast, że w momencie, kiedy Sozomen spisywał ową historię, minęło już blisko 100 lat od oficjalnego cesarskiego zakazu wykonywania kary krzyża. Mimo to, w świadomości Rzymian znak ów był nadal symbolem hańby.

Tekst ma więcej niż jedną stronę. Przejdź do pozostałych poniżej.

Strony:
1 2 3
Napisz komentarz
Regulamin komentarzy

Uwaga, wyświetliliśmy tylko ostatnio opublikowane komentarze. Zobacz wszystkie komentarze!

Gość: bartensteiner |

Wielu brydżystów ma tytuł arcymistrza.



Odpowiedz

Gość: buba |

Do gościa z 7:05. Jasne, że było więcej arcykapłanów, bo Herod Wielki, a później rzymscy namiestnicy i obaj Agryppowie, wymieniali ich bardzo często. Formalnie był jeden pełniący godność arcykapłana, ale zawsze było kilku "eksów". Stąd arcykapłani, więc NT jest lepiej osadzony w epoce niż się wielu wydaje.



Odpowiedz

Gość |

"Arcykapłani" - ależ brednie powtarza profesor, a Histmag za nim te brednie powtarza, choć powinien sprostować. Żydzi mieli tylko JEDNEGO arcykapłana. Jak sama nazwa wskazuje "arcykapłan" to "najwyższy kapłan". Nie może być w tym samym czasie kilku "najwyższych kapłanów". Błąd pojawił się przy przepisywaniu tekstów biblijnych przez ludzi, którzy o judaizmie niewiele wiedzieli. Inna sprawa, że opowieść o Jezusie została spisana ok. 70 lat po jego śmierci, więc jest oczywiste, że legenda urosła i teraz ciężko odróżnić prawdę od plotki.



Odpowiedz

Gość: Michał Baranowski |

Negowanie istnienia Jezusa nie wydaje się być sensowne. To, że mamy późniejsze źródła na jego temat, to tylko dlatego, że dla Tacita czy Suetoniusa nieistotna była polityka w jakieś tam odległej Judei, podobnie jak dla Pliniusa, który jednak coś tam wiedział, a czego nie wiedział, to dopowiedział o chrześcijanach. Inna sprawa to Barabasz, którego nie było i jest to oczywiście celowo wymyślona postać w NT, ale skąd przypuszczenie, że Piłat to bajka, to nie wiem...



Odpowiedz

Gość: galo |

"Helena zapoczątkowała coś w rodzaju archeologii, i to nawet empirycznej. Sokrates Scholastyk, Sozomen i Teodoret twierdzą, że przeprowadziła wykopaliska i znalazła trzy krzyże. Ustalenie właściwego wymagało eksperymentu: ułożono na każdym śmiertelnie chorą kobietę, która na krzyżu Jezusa natychmiast wyzdrowiała. To tak w skrócie." Aż chce się powiedzieć "i to by było na tyle" jako podsumowanie tego artykułu, oddajcie co naukowego nauce a a co baśniowe chrześcijaństwu. Wiernych nic nic nie przekona a może obrazić, a nauce ta dyskusja jest zbędna, trupy nie wstają z martwych i nie pójdą do Jerozolimy tak wtedy jak i dziś, na obłoku do nieba też się nie da polecieć, to tyle.



Odpowiedz
Sebastian Adamkiewicz

Członek redakcji portalu „Histmag.org”, doktor nauk humanistycznych, asystent w dziale historycznym Muzeum Tradycji Niepodległościowych w Łodzi, współpracownik Dziecięcego Uniwersytetu Ciekawej Historii, współzałożyciel i członek zarządu Fundacji Nauk Humanistycznych. Zajmuje się badaniem dziejów staropolskiego parlamentaryzmu oraz kultury i życia elit politycznych w XVI wieku. Interesuje się również zagadnieniami związanymi z dydaktyką historii, miejscem „przeszłości” w życiu społecznym, kulturze i polityce oraz dziejami propagandy. Miłośnik literatury faktu, podróży i dobrego dominikańskiego kaznodziejstwa. Współpracuje - lub współpracował - z portalem onet.pl, czasdzieci.pl, novinka.pl, miesięcznikiem "Uważam Rze Historia".

Wolna licencja – ten materiał został opublikowany na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa – Na tych samych warunkach 3.0 Polska.

Redakcja i autor zezwalają na jego dowolny przedruk i wykorzystanie (również w celach komercyjnych) pod następującymi warunkami: należy wyraźnie wskazać autora materiału oraz miejsce pierwotnej publikacji – Portal historyczny Histmag.org, a także nazwę licencji (CC BY-SA 3.0) wraz z odnośnikiem do jej postanowień. W przypadku przedruku w internecie konieczne jest także zamieszczenie dokładnego aktywnego odnośnika do materiału objętego licencją.

UWAGA: Jeśli w treści artykułu nie zaznaczono inaczej, licencja nie dotyczy ilustracji i filmów dołączonych do materiału – w kwestii ich wykorzystania prosimy stosować się do wskazówek w opisie pod nimi lub – w razie ich braku – o kontakt z redakcją: redakcja@histmag.org