Autor: Swetoniusz (Gaius Suetonius Tranquillus)
Tagi: Starożytny Rzym, Sylwetki i biografie, Artykuły, Historia polityczna
Opublikowany: 2022-11-28 16:36
Licencja: wszystkie prawa zastrzeżone

Jak zginął Galba?

Galba został cesarzem po śmierci Nerona, choć nie pochodził z rodu Cezarów. Na tronie zasiadał zaledwie siedem miesięcy, a jego panowanie zapoczątkowało rok czterech cesarzy. Jakie opinie i plotki na jego temat zebrał Swetoniusz? Jaką śmiercią według sławnego pisarza zginął Galba?
REKLAMA

Ten tekst jest fragmentem książki Swetoniusza „Żywoty cezarów”.

(1) Ród Cezarów wygasł z Neronem. Że to nastąpi, wiele wskazywało znaków, lecz bodaj dwa najbardziej widoczne. Gdy ongiś Liwia, zaraz po ślubie z Augustem, wybrała się w odwiedziny do swej posiadłości w Wejach, przelatujący obok orzeł upuścił jej na kolana białą kurę z gałązką wawrzynu w dziobie, tak jak przed chwilą ją porwał. Liwii zachciało się tę kurę hodować, a gałązkę zasadzić. I oto wyhodowało się tak liczne potomstwo kurcząt, że dzisiaj jeszcze ta willa zwie się: „Pod kurami”. Wawrzynowy gaj wyrósł tak bujnie, że Cezarowie stąd zrywali gałęzie wawrzynowe na triumf. Lecz Cezarowie obchodzący triumf natychmiast sadzili nowe drzewko na miejscu dawnego [użytego na triumf]. Zauważono także, że pod koniec życia każdego Cezara drzewko zasadzone jego ręką usychało. Oto w ostatnim roku życia Nerona usechł cały gaj aż do korzeni, wszystkie kury co do jednej wyzdychały. Bezpośrednio potem piorun uderzył w świątynię Cezarów. Jednocześnie ze wszystkich posągów spadły głowy, nawet berło Augusta wypadło mu z rąk.

Wyrzuty sumienia cesarza Nerona po zamordowaniu matki (mal. John William Waterhouse, 1878)

(2) Po Neronie objął tron Galba, niespokrewniony w żadnym stopniu z domem Cezarów, lecz niewątpliwie bardzo znakomitego pochodzenia, z rodu wielkiego i dawnego. Oto na napisach pod swymi posągami zawsze podawał się za prawnuka Kwintusa Katula Kapitolińskiego. Gdy został cesarzem, umieścił w atrium swe drzewo genealogiczne, na którym wywiódł ród po ojcu od Jowisza, po matce od Pazyfai, żony Minosa.

(3) Zbyt długo trwałoby wyliczanie zasłużonych członków całego rodu i ich tytułów do sławy. Pokrótce opiszę tylko sławnych przedstawicieli najbliższej rodziny. Nie jest ustalone, dlaczego albo skąd wziął przydomek Galby ten, kto go pierwszy z Sulpicjuszów przyjął. Niektórzy sądzą, że gdy pewne miasto hiszpańskie nadaremnie i długo oblegał, wreszcie zdołał je podpalić pochodniami powleczonymi galbanem. Inni znowu podają, że w czasie długotrwałej choroby używał stale galbeum, tj. leków owiniętych wełną. Niektórzy – że był uważany za bardzo grubego, a Galowie nazywają takiego człowieka „Galbą”. Lub przeciwnie – ponieważ był tak szczupły, jak są owady, które żyją na dębach i zwą się „galbae”. Rodzinę wsławił Serwiusz Galba swym konsulatem i najwspanialszą w swoim czasie wymową. On to podobno, rządząc Hiszpanią jako propretor, zdradliwie wyciął w pień trzydzieści tysięcy Luzytanów i przez to stał się przyczyną wojny z Wiriatem. Jego wnuk, urażony na Juliusza Cezara za porażkę przy ubieganiu się o konsulat – a był ongiś jego legatem w Galii – uknuł spisek z Kasjuszem i Brutusem i z tego powodu został skazany na mocy ustawy pedyjskiej. Od niego wywodzą się dziad i ojciec cesarza Galby. Dziadek, sławniejszy wykształceniem niż godnościami – nie wyszedł poza stopień pretora – wydał wielotomową i bardzo starannie opracowaną historię. Ojciec sprawował konsulat. Potem, chociaż był niskiego wzrostu, garbaty i z dużą trudnością się wypowiadał, jednak energicznie występował w sądach jako adwokat. Pojął za żonę Mummię Achajkę, wnuczkę Katula, prawnuczkę L. Mummiusza, który zburzył Korynt. Później pojął za żonę Liwię Ocellinę, bardzo bogatą i piękną. Podobno sama zapragnęła go na męża ze względu na jego zacne pochodzenie. Gdy zbyt często nalegała, wreszcie, zdjąwszy skrycie szatę, ukazał jej swe kalectwo fizyczne, aby nie wydawało się, że nadużył jej niewiedzy. Ten czyn jeszcze bardziej zachęcił Liwię do małżeństwa. Z Mummią miał synów: Gajusa i Serwiusza. Starszy, Gajus, strwoniwszy majątek, opuścił stolicę. Gdy Tyberiusz zabronił mu wziąć udział w losowaniu na prokonsula według należnej mu kolei, popełnił samobójstwo.

REKLAMA

(4) Cesarz Serwiusz Galba urodził się za konsulatu M. Waleriusza Messali i Gn. Lentula w dziewiątym dniu przed kalendami styczniowymi, w willi położonej na wzgórzu blisko Tarracyny, z lewej strony, idąc do Fundi. Usynowiony przez swą macochę, Liwię [Ocellinę], przyjął nazwisko rodowe i przydomek Ocellaris, zmieniwszy imię. Odtąd zamiast imienia Serwiusza przyjął imię Lucjusz i nosił je aż do czasu wstąpienia na tron. Wiadomo, że gdy Galba jeszcze jako chłopiec pozdrawiał wraz z rówieśnikami Augusta, ten, uszczypnąwszy go w policzek, rzekł po grecku: „I ty, dziecię, zakosztujesz naszej władzy”. Tyberiusz, gdy się dowiedział, że Galbie wróżą tron, lecz na starość, rzekł: „Niech sobie żyje zdrów, skoro mnie to w żadnym razie nie dotyczy”. Gdy pewnego razu jego dziadek składał ofiarę zabezpieczającą przed piorunem, orzeł porwał mu z rąk wnętrzności ofiary i zaniósł na dąb obsypany żołędziami. Wywróżono stąd dla rodziny władzę cesarską, lecz w dalekiej przyszłości. On wówczas rzekł szyderczo: „Tak, gdy mulica będzie rodzić”. Gdy Galba rozpoczął rozruchy, nic bardziej nie utwierdziło go w nadziejach, jak właśnie ta okoliczność, że mulica urodziła. Choć inni wzdrygali się na znak wróżebny jakoby złowieszczy, on jeden przyjął go z najwyższym zadowoleniem, pamiętając o ofierze i słowach swego dziadka. Po włożeniu togi męskiej śnił: oto bogini Fortuna mówi do niego, że „stoi zmęczona u jego wrót i jeśli jej co rychlej nie przyjmie, stanie się łupem pierwszego lepszego przechodnia”. Gdy się obudził, otworzywszy atrium, znalazł przy progu spiżowy posąg tej bogini, trochę wyższy nad łokieć. Ten posąg we własnych ramionach zawiózł do Tuskulum, gdzie zwykle spędzał lato. Poświęcił mu część swego domu, czcił modłami co miesiąc i jedną bezsenną nocą co rok. Chociaż był jeszcze młodym człowiekiem, najściślej przestrzegał dawnego i wygasłego już obyczaju, tylko jeszcze w jego domu się utrzymującego, żeby wyzwoleńcy i niewolnicy dwa razy co dnia wszyscy się zbierali i aby każdy z nich pozdrawiał go rankiem, a żegnał wieczorem.

Zainteresował Cię ten fragment? Koniecznie zamów książkę Swetoniusza „Żywoty cezarów” bezpośrednio pod tym linkiem!

Swetoniusz
„Żywoty cezarów”
62,00 zł
Wydawca: Czytelnik
Tłumaczenie: Janina Niemirska-Pliszczyńska
Rok wydania: 2022
Okładka: twarda
Liczba stron: 484
Ilustracje: Ula Pągowska
Premiera: 15.11.2022
Format: 160x230 [mm]
ISBN: 978-83-07-03539-0
EAN: 9788307035390
REKLAMA

(5) Wśród sztuk wyzwolonych niemało uwagi poświęcił prawu. Ożenił się. Straciwszy żonę Lepidę i dwu synów, których mu urodziła, pozostał wdowcem i nie dał się już więcej uwieść żadnej partii, nawet względom Agryppiny, która owdowiawszy po śmierci Domicjusza, wszelkimi sposobami wabiła Galbę za życia jego żony, więc jeszcze niewolnego. Aż na pewnym zebraniu kobiecym została ostro zelżona słownie, a nawet czynnie przez matkę Lepidy. Galba szczególną czcią otaczał Liwię Augustę, której względy zapewniły mu wysokie poważanie, dopóki żyła. Po śmierci testament jej mógł go uczynić bogaczem. Mianowicie otrzymał największy zapis spośród legatariuszy: pięćdziesiąt milionów sesterców. Lecz ponieważ ta suma została podana w cyfrach, a nie napisana słownie, spadkobierca Tyberiusz zapis zmniejszył do pięciuset tysięcy sesterców. Ale i tej sumy Galba nie otrzymał.

(6) Karierę urzędniczą rozpoczął przed czasem prawnie wyznaczonym. Z kolei urządzając jako pretor uroczystości Floraliów, dał nowy rodzaj widowiska: słonie tańczące na linie. Następnie prawie przez rok zarządzał prowincją Akwitanią. Zaraz potem przez sześć miesięcy sprawował konsulat zwykły i, rzecz dziwna, wówczas objął władzę po ojcu Nerona, L. Domicjuszu, a po nim samym sprawował konsulat Salwiusz Oton, ojciec Otona, jak gdyby była to zapowiedź następnych wypadków. Mianowicie okres jego panowania przypadł na czas między rządami synów ich obydwu. Przez Gajusa Cezara wyznaczony na miejsce Getulika w dzień po przybyciu do legionów był przypadkiem obecny na uroczystym widowisku. Gdy żołnierze klaskali, poskromił ich pisemnym rozkazem, aby trzymali ręce pod płaszczami. Natychmiast obiegły obóz te słowa:

Ucz się, wojaku, wojować: Galba to, nie zaś Getulik. (Baehrens, Fragm. poet. Rom., s. 369)

Galba na rzymskim denarze, ok. 68–69 roku (Classical Numismatic Group, Inc.)
CC BY-SA 3.0

Z równą surowością zabronił zgłaszać się o urlopy. Weterana i nowo zaciężnego żołnierza hartował bezustanną pracą. Szybko pokonawszy barbarzyńców, którzy aż do Galii wtargnęli, tak się korzystnie przedstawił wobec Gajusa, zarówno swoją osobą, jak i swą armią, że wśród niezliczonych wojsk, ściągniętych ze wszystkich prowincyj, żadne nie otrzymało równie pochlebnej oceny ani równie znacznych nagród. Sam najbardziej odznaczył się tym, że sprawował nadzór nad ćwiczeniami polowymi z tarczą w ręku i potrafił biec przy powozie cesarza przez dwadzieścia tysięcy kroków.

REKLAMA

(7) Na wieść o morderstwie Gajusa, choć wielu zachęcało go do wykorzystania sposobności, wybrał spokój. Dzięki temu zyskał wielkie łaski u Klaudiusza i został przyjęty do grona przyjaciół cesarza oraz cieszył się tak wielkim poważaniem, że gdy nagle zapadł na zdrowiu, choć niezbyt ciężko, odłożono termin wyprawy do Brytanii. Jako prokonsul otrzymał prowincję Afrykę na dwa lata poza losowaniem. Został wybrany dla uporządkowania prowincji niepokojonej wewnętrznymi waśniami i rozruchami barbarzyńców. Zaprowadził ład, przestrzegając jak najstaranniej surowości i sprawiedliwości nawet w najdrobniejszych szczegółach. Podczas wyprawy, na której o żywność było szczególnie trudno, zarzucono pewnemu żołnierzowi, że sprzedał pozostały mu korzec pszenicy za sto denarów. Gdy zaczęło brakować pożywienia, Galba zabronił komukolwiek przyjść mu z pomocą i żołnierz zginął z głodu. Przy wymiarze sprawiedliwości, gdy pewnego razu chodziło o stwierdzenie, do kogo należało jakieś juczne zwierzę, a dowody i świadectwa z obydwu stron były dość błahe, skutkiem czego tego trudno było dociec prawdy, tak postanowił: zwierzę z głową zasłoniętą ma być zaprowadzone do swego zwykłego wodopoju i tam należy mu głowę odsłonić; wówczas, do kogo po napiciu się samo wróci, do tego będzie należeć.

(8) Za swoją ówczesną działalność w Afryce i poprzednią w Germanii otrzymał odznaki triumfalne i urząd kapłański trojakiego rodzaju: przyjęto go do kolegium piętnastu mężów, do bractwa Tycjów, a również do kapłanów Augusta. Lecz od owego czasu prawie aż do połowy rządów Nerona żył przeważnie na uboczu. Nie wybierał się nigdy w drogę, nawet na przechadzkę, inaczej, jak mając tuż za sobą wóz z milionem sesterców w złocie. Aż pewnego razu, gdy bawił w Fundach, nagle zaproponowano mu Hiszpanię Tarrakońską. Oto gdy objął prowincję, zdarzyło się podczas ofiary, jaką składał wewnątrz budynku państwowego, że jeden ze służebnych, młody niewolnik trzymający kadzielnicę, nagle osiwiał całkowicie. Nie brakło takich, którzy to wyjaśniali jako zapowiedź zmiany władzy oraz że starzec zastąpi młodzieńca, tj. on sam Nerona. Niedługo potem padł piorun w jezioro w kraju Kantabrów i znaleziono dwanaście siekier, niewątpliwą oznakę najwyższej władzy.

(9) Przez lat osiem sprawował rządy prowincji w sposób zmienny i kapryśny. Najpierw był ostry i gwałtowny, wręcz nieumiarkowanie surowy w karaniu występków. Na przykład gdy pewien bankier nieuczciwie zmieniał pieniądze, obciął mu Galba ręce i kazał je przybić do stołu owego bankiera. Ukrzyżować kazał pewnego opiekuna za to, że otruł swego pupila, po którym spadek z kolei jemu przypadał w udziale. Gdy patron upraszał o pewne względy w wymiarze kary, powołując się na to, że jest obywatelem rzymskim, Galba, aby złagodzić mu karę, niby pocieszając okazaniem pewnej czci, kazał zmienić i wystawić inny krzyż, o wiele wyższy od innych i pomalowany na biało. Z wolna popadał w bezczynność i ociężałość, aby nie dać Neronowi choćby pozoru do zaczepki i, jak zwykł mawiać, „ponieważ nikt nie jest zmuszony do składania rachunku ze swej bezczynności”. Właśnie w Nowej Kartaginie sprawował sądy, gdy od legata Akwitanii, błagającego o pomoc, dowiedział się, że Galie podniosły bunt. Nadszedł jeszcze list od Windeksa z zachętą, „aby Galba stał się oswobodzicielem rodu ludzkiego i wodzem”. Niedługo zwlekał z postanowieniem. Tę sposobność wykorzystał powodowany częściowo strachem, częściowo nadzieją. Oto przejął pisma Nerona, wysłane tajnie do prokuratorów z poleceniem zamordowania go. Jednocześnie utwierdzały go w nadziejach najbardziej pomyślne znaki wieszcze i przepowiednie głoszone przez proroctwo pewnej zacnie urodzonej dziewczyny. Tym bardziej że pewien kapłan Jowisza w Klunii na podstawie wskazówki danej mu przez boga we śnie wydobył ze świętego przybytku te same wyroczne wiersze, przed dwustu laty wypowiedziane w podobny sposób przez pewną dziewczynę, obdarzoną siłą proroczą. Te wyroczne wiersze głosiły, że „wyjdzie kiedyś z Hiszpanii władca i pan świata”.

Zainteresował Cię ten fragment? Koniecznie zamów książkę Swetoniusza „Żywoty cezarów” bezpośrednio pod tym linkiem!

Swetoniusz
„Żywoty cezarów”
62,00 zł
Wydawca: Czytelnik
Tłumaczenie: Janina Niemirska-Pliszczyńska
Rok wydania: 2022
Okładka: twarda
Liczba stron: 484
Ilustracje: Ula Pągowska
Premiera: 15.11.2022
Format: 160x230 [mm]
ISBN: 978-83-07-03539-0
EAN: 9788307035390
REKLAMA

(10) Więc gdy wszedł na wzniesienie, jakoby pragnąc oswobodzić się ze skóry niewolnika – tam uprzednio ustawiono przed nim największą, jaką można było zgromadzić, liczbę wizerunków obywateli przez Nerona skazanych na śmierć i wymordowanych, a u jego boku stanął chłopiec znakomitego rodu, wygnaniec, którego w tym właśnie celu wezwał z sąsiedniej Wyspy Balearskiej – wówczas opisał z żalem opłakany stan państwa i powitany jako cesarz ogłosił się legatem senatu i narodu rzymskiego. Następnie, zawiesiwszy wymiar sprawiedliwości, zarządził werbunek do legionów i wojsk posiłkowych spośród ubogiej ludności prowincji. Jego dotychczasowa siła zbrojna obejmowała jeden legion, dwa oddziały kawalerii i trzy kohorty. Spośród pierwszych obywateli, znacznych roztropnością i wiekiem, stworzył rodzaj senatu, aby zwracano się do nich w sprawach większej wagi, ilekroć zajdzie potrzeba. Wybrał młodzieńców stanu rycerskiego, którzy stale nosili złoty pierścień – zwani byli evocati [pozasłużbowi] i pełnili straż przy jego sypialni jak żołnierze. Po prowincjach rozesłał obwieszczenia publiczne zachęcające wszystkich obywateli, aby popierali go zarówno w sprawach poszczególnych, jak w ogólnych jego poczynaniach oraz aby każdy, jak może, przyczyniał się do wspólnej sprawy. Prawie w tym samym czasie znaleziono w fortyfikacjach miasta, które wybrał jako swą siedzibę na czas wojny, pierścień starożytnej roboty, na którego kamieniu wyrzeźbiona była bogini Wiktoria ze zwycięskim trofeum. Zaraz potem do Dertozy przybił okręt z Aleksandrii pełen broni, ale bez sternika, bez żadnego marynarza lub pasażera. Już nikt nie wątpił, że podjęcie kroków wojennych jest rzeczą sprawiedliwą i słuszną, zgodną z bożym wyrokiem. Nagle zaczęło się prawie wszystko mącić wręcz nieoczekiwanie. Jeden z oddziałów jazdy w poczuciu skruchy za naruszenie przysięgi wojskowej postanowił opuścić Galbę, gdy ten zbliżał się do obozu. Z trudem tylko udało się utrzymać ów oddział w karności wojskowej. Niewolnicy przysłani Galbie w darze przez pewnego Neronowego wyzwoleńca, który ich z góry nasłał na zdradę, o mały włos nie zgładzili Galby, gdy szedł do łaźni przez ciasny zaułek. Lecz że nawzajem zachęcali się do wykorzystania dogodnej sposobności i wówczas zapytano ich, o jakiej to sposobności mówią, wzięci na męki wyznali wszystko.

REKLAMA
Popiersie Galby (fot. Richard Mortel)
CC BY 2.0

(11) Do tak groźnych powikłań dołączyła się śmierć Windeksa, co Galbę spłoszyło najbardziej. Niemal złamany pragnął popełnić samobójstwo. Lecz w miarę napływających z Rzymu wiadomości, gdy dowiedział się, że Nero został zabity i że wszyscy złożyli przysięgę wierności na jego imię, zaniechał tytułu legata senatu i ludu, a przyjął tytuł Cezara i ruszył w drogę w płaszczu wodza, ze sztyletem zawieszonym z przodu na szyi. Togę włożył dopiero wtedy, gdy poskromił wszystkich gotujących nowy przewrót: prefekta pretorianów, Nimfidiusza Sabina w Rzymie, w Germanii legata Fonteja Kapitona, w Afryce legata Klodiusza Makra.

(12) Poprzedzała go zła sława surowości zarazem i chciwości. Oto na przykład miasta prowincyj hiszpańskich i galickich, które ociągały się zbyt długo z przystąpieniem do niego, ukarał bardzo ciężkimi daninami, niektóre zburzeniem murów obronnych, oficerów garnizonów miejscowych i prokuratorów skazał na śmierć razem z żonami i dziećmi. Co więcej, gdy mieszkańcy Tarrakony ofiarowali mu złoty wieniec z dawnej świątyni Jowisza wagi piętnastu funtów, kazał go stopić i zażądał dodania jeszcze trzech uncyj złota, których do owej wagi brakowało. Ta zła sława utrwaliła się, a nawet zyskała na sile natychmiast po jego przybyciu do stolicy. Oto mianowicie gdy marynarzy floty cesarskiej, których Nero z wioślarzy zamienił na regularnych żołnierzy, usiłował zmusić do powrotu w dawne szeregi, ci odmawiali, żądając tym uparciej zwrotu ich orła i sztandarów. Wypuścił na nich jazdę, rozpędził, na domiar zdziesiątkował. Dalej, rozwiązał powołaną niegdyś przez Cezarów do straży przy osobie władcy kohortę germańską wypróbowanej w wielu wypadkach wierności i bez żadnego odszkodowania wysłał z powrotem do ojczyzny pod zarzutem, jakoby sprzyjała więcej Gn. Dolabelli, którego ogrody sąsiadowały z jego posiadłościami. I to jeszcze opowiadano sobie żartem zgodnie z prawdą lub fałszywie, że na widok zastawionej nieco wykwintniej biesiady aż jęknął; swemu nadwornemu administratorowi, gdy mu podawał wykaz rachunków, ofiarował półmisek jarzyn za skrzętność i pracowitość, fletniście chórowemu, Kanusowi, cieszącemu się wielkim powodzeniem, darował pięć denarów, które wyszperał sam własnoręcznie ze swej prywatnej szkatuły.

Zainteresował Cię ten fragment? Koniecznie zamów książkę Swetoniusza „Żywoty cezarów” bezpośrednio pod tym linkiem!

Swetoniusz
„Żywoty cezarów”
62,00 zł
Wydawca: Czytelnik
Tłumaczenie: Janina Niemirska-Pliszczyńska
Rok wydania: 2022
Okładka: twarda
Liczba stron: 484
Ilustracje: Ula Pągowska
Premiera: 15.11.2022
Format: 160x230 [mm]
ISBN: 978-83-07-03539-0
EAN: 9788307035390
REKLAMA

[…]

(14) Życzliwość i powagę, jaką zdobył sobie uprzednio, tracił stopniowo, sprawując władzę cesarską, chociaż wiele dał dowodów na to, że jest znakomitym pryncepsem. Lecz nie budziły one bynajmniej takiej wdzięczności, jaką znowu nienawiść wywoływały inne jego czyny. Rządzili nim trzej ludzie, którzy byli powszechnie zwani jego „pedagogami”, ponieważ mieszkali razem z nim na Palatynie i nie opuszczali go ani na chwilę. Byli to: T. Winiusz, jego legat w Hiszpanii, niezmiernie chciwy; Korneliusz Lakon, który z podrzędnego urzędnika sądowego wyrósł na dowódcę pretorianów, nieznośny przez swą butę i tępotę umysłu; wyzwoleniec Icelus, którego dopiero niedawno zaszczycił złotym pierścieniem i przydomkiem Marcjana, a już kandydat do najwyższej godności stanu rycerskiego. Ci dopuszczali się nadużyć wedle swych różnych wad, a Galba pozwalał im wyzyskiwać siebie do ostatecznych granic. Tak oddał się im bez reszty, że zaledwie z trudem mógł utrzymać pewien kierunek postępowania. To był za surowy i za oszczędny, to znów zbyt rozrzutny i niedbały, nie tak, jak przystałoby znakomitemu pryncepsowi i w takim wieku. Pewnych sławnych obywateli z obydwu stanów na podstawie błahego oskarżenia skazał bez przesłuchania. Obywatelstwo rzymskie nadawał rzadko. Przywilej trojga dzieci przyznał zaledwie temu czy owemu, i to tylko na pewien określony i z góry ograniczony czas. Gdy sędziowie prosili, aby im dodał szóstą dekurię, nie tylko odmówił, lecz nawet odebrał bez pardonu przywilej nadany im przez Klaudiusza, że nie będą powoływani na sesje sądowe zimą i na początku roku.

(15) Przypuszczano, że ma zamiar ograniczyć czas sprawowania godności senatorskiej i rycerskiej do dwu lat i nadawać ją tylko tym, którzy jej nie chcą i odmawiają. Darowizny Nerona uznał tylko do jednej dziesiątej i na tej podstawie pięćdziesięciu rycerzom rzymskim polecił je zwrócić i wpłacić do skarbu. Jeśliby aktorzy i szermierze sprzedali to, co niegdyś otrzymali w darze, polecił odebrać nabywcom, ponieważ tamci nie mogą zapłacić, zużywszy już pieniądze. Natomiast zgadzał się, aby wszystko przydzielali jego towarzysze i wyzwoleńcy za pieniądze albo rozdawali przez protekcję: dochody państwowe, zwolnienia od świadczeń, kary na niewinnych, zwolnienia od kar dla przestępców. Co gorsza, chociaż lud rzymski domagał się odeń kary śmierci na Halota i Tygellina, on jednak pozostawił przy życiu ich jedynych spośród wszystkich zauszników Nerona, i to najnikczemniejszych. Ponadto jeszcze zaszczycił Halota najintratniejszą prokuraturą. W obronie Tygellina wydał publiczne obwieszczenie, ganiąc lud za okrucieństwo.

REKLAMA

(16) W ten sposób postępując, naraził się wszystkim stanom, szczególnie gwałtowną niechęć ku sobie wywołał wśród żołnierstwa. Oto chociaż żołnierzom składającym w czasie nieobecności Galby przysięgę wierności na ręce starszyzny wojskowej obiecano większą niż zwykle daninę pieniężną, Galba tej obietnicy nie uznał. Potem nieraz powtarzał chełpliwie, że „on ma zwyczaj żołnierzy werbować, a nie kupować”. Tymi słowami rozdrażnił wszystkie wojska w całym państwie. Poza tym nawet pretorianów przestraszył i oburzył, usuwając raz po raz ze służby wielu z nich, jako niby podejrzanych i zwolenników Nimfidiusza. Lecz najwięcej szemrali żołnierze wojska Górnej Germanii, czując się zdradliwie pozbawieni nagród za gorliwą pomoc, jaką mu okazali w walce przeciw Galom i Windeksowi. Oni to pierwsi ośmielili się nie dotrzymać mu posłuszeństwa, w dniu kalend stycznia odmówili złożenia przysięgi wierności na czyjekolwiek imię prócz senatu i natychmiast wysłali poselstwo do pretorianów z oświadczeniem, że „im nie podoba się cesarz wybrany w Hiszpanii, niech sami wybiorą takiego, którego uznają wszystkie wojska”.

(17) Gdy Galba dowiedział się o tym, sądząc, że mają mu za złe nie tyle starość, ile bezdzietność, w czasie oficjalnej wizyty, spośród tłumu pozdrawiających go osób pochwycił za rękę Pizona Frugi Licyniana (młodzieńca wysoko urodzonego i wytwornego, który już od dawna zyskał jego największe uznanie i był przezeń w testamencie podawany stale jako dziedzic dóbr i nazwiska) i tytułując go synem, zaprowadził do obozu oraz wobec żołnierskiego zgromadzenia usynowił. Nawet wtedy słówkiem nie wspomniał o darowiźnie dla wojska. Wskutek tego dał M. Salwiuszowi Otonowi tym łatwiejszą sposobność przeprowadzenia planów w szóstym dniu po adoptacji.

Galba (mal. Paulus Moreelse, XVII w.)

(18) Wielokrotne i uporczywe znaki złowieszcze już od początku panowania przepowiadały mu taki koniec, jaki nastąpił. Oto gdy podczas jego całej podróży [do Rzymu] z prawej i lewej strony w każdym po kolei mieście zarzynano bydło na ofiarę, pewnego razu byk, spłoszony uderzeniem siekiery, zerwał pęta i stanąwszy dęba rzucił się na powóz Galby, jego samego zbroczył całego krwią. Znowu gdy Galba schodził z rydwanu, wartownik popchnięty przez tłum o mało nie zranił go włócznią. Także gdy wkroczył do Rzymu, następnie na Palatyn, powitało go trzęsienie ziemi i jakiś dźwięk podobny do głuchego ryku. Z kolei nastąpiły bardziej widoczne znaki. Z całego swego skarbu wybrał naszyjnik, nabity perłami i drogimi kamieniami, aby upiększyć swą Fortunę w Tuskulum. Nagle ofiarował ten naszyjnik Kapitolińskiej Wenerze, jakoby godniejszy bardziej zaszczytnego miejsca. Następnej nocy ukazała mu się we śnie postać Fortuny, skarżąc się, że podstępnie pozbawił ją przeznaczonego już daru, i grożąc, że ona z kolei odbierze mu to, co dała. Wówczas spłoszony snem, o pierwszym zaraz brzasku wypadł do Tuskulum, aby przebłagać zjawę senną. Przedtem jeszcze wysłał naprzód służbę, aby wszystko przygotowała do złożenia ofiary. Jednak nie znalazł już nic prócz ciepłego popiołu na ołtarzu, obok – starca w czerni, trzymającego w szklanej czaszy kadzidło, a w glinianym kielichu czyste wino. Również zauważono, że gdy w dniu kalend stycznia składał ofiary, spadł mu wieniec z głowy; gdy zasięgał wróżby z lotu ptaków, kurczęta odleciały. W dniu adoptacji [Pizona], gdy miał przemawiać do żołnierzy, służba zapomniała postawić wedle zwyczaju krzesło wojskowe przed podwyższeniem [skąd przemawiać miał cesarz], a w senacie jego krzesło kurulne ustawiono odwrotnie.

Zainteresował Cię ten fragment? Koniecznie zamów książkę Swetoniusza „Żywoty cezarów” bezpośrednio pod tym linkiem!

Swetoniusz
„Żywoty cezarów”
62,00 zł
Wydawca: Czytelnik
Tłumaczenie: Janina Niemirska-Pliszczyńska
Rok wydania: 2022
Okładka: twarda
Liczba stron: 484
Ilustracje: Ula Pągowska
Premiera: 15.11.2022
Format: 160x230 [mm]
ISBN: 978-83-07-03539-0
EAN: 9788307035390
REKLAMA

(19) Rankiem, tuż przed morderstwem, Galbę składającego ofiary kilkakrotnie upomniał wieszczek, aby się strzegł niebezpieczeństwa, że niedaleko już są siepacze. Zaraz potem dowiaduje się Galba, że obóz jest już zajęty przez Otona. Chociaż wielu doradzało mu, aby także i on tam pospieszył jak najprędzej (może bowiem przeważyć szalę zwycięstwa swą powagą i obecnością), postanowił jedynie utrzymać się [na Palatynie] i zdać się na posterunki legionistów, którzy dość gęsto i w różnych miejscach trzymali straż. Włożył jednak lniany pancerz, chociaż nie ukrywał, że mało mu się on przyda przeciw tylu sztyletom. Wypłoszono go wreszcie fałszywymi pogłoskami, które naumyślnie rozsiewali spiskowcy, aby go zwabić na miejsce publiczne. Mianowicie znaleźli się tacy, którzy go lekkomyślnie zapewniali, że wszystko już wróciło do porządku, że bunt został stłumiony, że poza tym cała reszta tłumnie zdąża do cesarza z życzeniami, gotowa do całkowitej uległości. Wyszedł na ich spotkanie tak dufny w siebie, że pewnemu żołnierzowi chełpiącemu się wobec niego domniemanym zabójstwem Otona, odpowiedział: „A kto ci pozwolił?”. W tym nastroju zaszedł aż na forum. Tu jeźdźcy, którym polecono go zabić, najpierw rozpędzili po ulicach tłum cywilów, wpadłszy na nich w pełnym galopie. Następnie, zauważywszy go z dala, na chwilę się zatrzymali. Znowu podcięli konie. Świta cesarska pierzchła. Zarąbali go.

REKLAMA

(20) Niektórzy donoszą, że przy pierwszej zaraz napaści zawołał: „Co czynicie, towarzysze broni! Jam wasz i wy moi”. Obiecał nawet darowiznę żołnierzom. Jednak większość autorów podała, że sam nadstawił gardło i zachęcał ich, „aby czynili swoje i mordowali, skoro uważają to za słuszne”. Może wydać się bardzo dziwne, że nikt z obecnych nie usiłował przyjść z pomocą cesarzowi i że wszyscy, których wzywano, zlekceważyli tę wiadomość z wyjątkiem jednego oddziału Germanów. Ci ze względu na niedawno wyświadczoną im przezeń przysługę (gdyż dbał o nich troskliwie, gdy byli chorzy i wyczerpani) nadbiegli z pomocą, lecz że zboczyli z drogi, nie znając terenu, zbyt późno przybyli. Został zamordowany przy jeziorku Kurcjusza i tak porzucono go, jak upadł. Aż pewien prosty żołnierz, powracający z wyprawy po żywność, zrzucił tu swój ładunek i odciął Galbie głowę. Nie mogąc chwycić jej za włosy, schował za pazuchę. Jednak wkrótce wetknął kciuk w usta Galby i tak zaniósł do Otona. Ten darował ją markietanom i ciurom obozowym, którzy ją wbili na włócznię i z drwinami obnosili po obozie, pokrzykując co chwila: „Galbo, Kupidynie, używaj latek”. Do tak swawolnych dowcipów najbardziej pobudziła ich następująca okoliczność. Oto przed paroma dniami rozeszła się wśród ludu wiadomość, że gdy ktoś chwalił kwitnący jeszcze i czerstwy wygląd Galby, ten ostatni miał mu odpowiedzieć po grecku:

Jeszcze nienaruszone siły czuję we mnie. (Homer, Iliada, V 254; w. 174 przekładu F. Ks. Dmochowskiego)

Od nich nabył głowę Galby wyzwoleniec Patrobiusza Neronowego za sto sztuk złota, potem porzucił w tym miejscu, gdzie z rozkazu Galby został śmiercią ukarany jego patron. Dopiero później administrator Argiwus pochował i głowę, i cały tułów w prywatnych ogrodach Galby, przy drodze Aureliańskiej.

Rzeźba przedstawiająca Galbę autorstwa Bartolomeo Cavaceppiego z XVIII wieku (fot. Giovanni Dall'Orto)

(21) Wzrostu był Galba słusznego, całkowicie łysy, oczy miał niebieskie, nos orli, ręce i stopy powykręcane przez gościec tak bardzo, że nie mógł ścierpieć trzewika, rozwinąć zwoju albo w ogóle utrzymać go w ręku. W okolicy prawego boku wyrosło mu mięso i zwisało. Zaledwie z trudem można je było podwiązać bandażem.

(22) Podobno jadał bardzo dużo. Zimą jeszcze przed świtem miał zwyczaj się pożywiać. Obiad urządzał tak obfity, że nawet polecał [służbie] umieszczać kopiaste półmiski z resztkami potraw na rękach, obnosić tak dokoła i wysypywać u stóp stojących [gości]. Namiętność miłosną odczuwał raczej do mężczyzn, i to krzepkich, dojrzałych. Podobno w Hiszpanii, gdy Icelus, jeden z jego dawnych kochanków, przybył doń z zawiadomieniem o śmierci Nerona, nie tylko przyjął go publicznie najgorętszymi uściskami, lecz ubłagał, aby bezzwłocznie pozwolił sobie wyszczypać włoski, i zaraz uprowadził go na stronę.

Zainteresował Cię ten fragment? Koniecznie zamów książkę Swetoniusza „Żywoty cezarów” bezpośrednio pod tym linkiem!

Swetoniusz
„Żywoty cezarów”
62,00 zł
Wydawca: Czytelnik
Tłumaczenie: Janina Niemirska-Pliszczyńska
Rok wydania: 2022
Okładka: twarda
Liczba stron: 484
Ilustracje: Ula Pągowska
Premiera: 15.11.2022
Format: 160x230 [mm]
ISBN: 978-83-07-03539-0
EAN: 9788307035390
REKLAMA
Śledź nas!
Komentarze

O autorze
Swetoniusz (Gaius Suetonius Tranquillus)
Rzymski urzędnik i pisarz, żył na przełomie I i II wieku naszej ery. Pochodził ze stanu ekwickiego, za młodu był adwokatem, przyjaźnił się z innym wybitnym literatem i politykiem tej epoki, Pliniuszem Młodszym. Za panowania cesarzy: Trajana i Hadriana pełnił różne funkcje urzędnicze na ich dworze, osiągając wysokie stanowisko sekretarza do spraw korespondencji łacińskiej (ab epistulis latinis). Dzięki temu przez lata miał dostęp do zasobów biblioteki i archiwum cesarskiego: aktów urzędowych (ustaw, sprawozdań z posiedzeń senatu, rozporządzeń cesarzy, wykazów urzędników), prac ówczesnych historyków, cesarskiej korespondencji. Czerpaną z nich wiedzę wykorzystał przy pisaniu swych licznych dzieł, w tym najważniejszych: O sławnych mężach (do naszych czasów zachowane tylko częściowo) i Żywotów cezarów (zachowanych prawie w całości).

Wszystkie teksty autora
Pierwszy polski portal historyczny
ISSN: 1896-8651
Wydawca portalu
Michał Świgoń PROMOHISTORIA
ul. Koźmiana 2/89
01-606 Warszawa
NIP 626-281-54-56
Numer konta: PL 33 1140 2004 0000 3802 7410 0716
Patronaty
Jak uzyskać patronat
Kontakt z redakcją
Mateusz Balcerkiewicz
redaktor naczelny
Reklamuj się u nas
Oferta reklamowa
Konkursy
Nasze konkursy