Jan Matejko i internetowe memy, czyli kto się śmieje z historii Polski?

Historiografia to tradycyjnie dziedzina powagi, z przeszłości można się jednak także śmiać. Robią to czasem internetowe memy, które przekształcają obrazy Jana Matejki na dowcipne lub głupie obrazki, zazwyczaj zupełnie oderwane od historycznego kontekstu, a jednak wskazujące na pewien istotny kulturowo stosunek do historii.
Tekst ma więcej niż jedną stronę!
Strona 1
Strona 2
Strona 3
Strona 4

Leopold von Ranke, symbol tradycyjnej, dziewiętnastowiecznej historiografii (portret pędzla Juliusa Schradera, 1875 rok)
Ukształtowana w XIX wieku jako dyscyplina aspirująca do miana naukowej, historiografia miała być poważną dziedziną wiedzy. Jej zadaniami były służba państwu i wspieranie procesów narodotwórczych, dostosowała się więc ona w pewnym sensie do doniosłości, jaką przyznawano celom, którym była podporządkowana. Znamy dobrze postać tej klasycznej historiografii, która traktuje przeszłość z charakterystycznym namaszczeniem i tworzy z niej przestrzeń wielkich eposów. Odpowiednio do takiego sposobu narracji dobierała ona także przedmioty swojego zainteresowania. Opisywała więc epickie bitwy, biografie wielkich wodzów, tragiczne upadki imperiów, tajemnice zamierzchłych czasów itd.

Taka absolutna powaga w stosunku do przeszłości przeniosła się do dziedziny oświaty i okazała się w niej dużo trwalsza niż w samej naukowej historiografii. Do dzisiaj główny nurt podręcznikowych narracji nacechowany jest wymogiem pewnego szacunku, który raczej powiększa dystans oddzielający nas od przeszłości niż zbliża do niej i umożliwia poznanie. Historia Polski wyróżnia się zresztą spośród innych historiografii relatywnie większą skłonnością do monumentalizowania przeszłości. Dzieje Polski zazwyczaj klasyfikowane są jako tragiczne, a polska pamięć zbiorowa podąża za takim opisem i emfatycznie podejmuje wszystkie wątki martyrologiczne oraz przeświadczenie o wyjątkowości polskiej historii. Takie interpretacje wpisane są w sposób szczególny w prowadzoną przez polską prawicę politykę historyczną, a ta, być może poprzez swoją wyrazistość, jest bardzo wpływowa.

Obraz historiografii nie jest jednak ani jednowymiarowy, ani statyczny, co mogłoby wynikać z powyższego opisu. Topos tradycyjnego historyka wciąż jest używany i krytykowany, ale nawet tacy uczeni nie pozostają niewrażliwi na wartki nurt refleksji teoretycznej

1
. Przecież kolejne paradygmaty definiujące siebie w opozycji do XIX-wiecznej historiografii znajdują się w głównym nurcie naukowym od co najmniej pół wieku. Edukacja historyczna w Polsce oczywiście także się zmienia: na pewno na poziomie akademickich debat metodologicznych, zapewne trochę mniej w codziennej praktyce oświatowej. Zmienia się jednak również pojmowanie historii, które można by (modnie, ale bez ekscytacji) nazwać oddolnym. Chciałbym tutaj zwrócić uwagę na jeden ze współczesnych wymiarów tych zmian, który najbardziej odstaje od założycielskiej dla naukowej historiografii powagi wobec przeszłości. Chodzi mi więc o śmiech: o robienie sobie żartów z tych przedstawień czy wydarzeń z przeszłości, którym dawniej przypisywano (którym inni przypisywali) wzniosłość.

Internetowe memy

Z takim stosunkiem do przeszłości na pewno zetknął się każdy średnio zaangażowany uczestnik cyberkultury. Obierając sobie za przestrzeń badania właśnie tę ostatnią, chciałbym przyjrzeć się wybranym internetowym memom

2
. Mimo że są one z perspektywy tradycyjnej historiografii źródłem niepoważnym, to obecnie spotykają się z coraz szerszym zainteresowaniem badaczy, głównie z kręgu kulturoznawstwa, medioznawstwa, antropologii czy literaturoznawstwa. Nie można nie doceniać ich powszechności, popularności ani, co najważniejsze, ich przekazu, który – być może przez swoje radykalnie uproszczone formy – jest szczególnie sugestywny.

Najbardziej wyraźnym zderzeniem stylu powagi XIX-wiecznej historiografii dotyczącej historii Polski i internetowego memu są obrazy Jana Matejki, a dokładniej ich remiks, jakiego dokonuje internetowa kultura popularna. Zazwyczaj forma jest bardzo prosta. Do oryginalnego obrazu dopisuje się po prostu nieprzewidywalny podpis lub wypowiedzi wybranych postaci umieszczone w tzw. „dymkach”. W ten sposób całość nabiera kompletnie nowego znaczenia. Marcin Ostajewski, autor portalu memowisko.com, odnotował popularność kilku tego typu memów 21 lutego 2012 roku, interesująco i dość trafnie kategoryzując je w tytule swojej notatki jako „historia z przekleństwami”. Rzeczywiście, przekleństwa są stałym elementem takich memów i ważnym środkiem sprowadzania ich do niskiego obiegu.

Kup koszulkę z Marcinem Lutrem:

Cena koszulki wynosi 34,99 zł.

Kup koszulkę, wesprzyj nasz portal!

:

Matejko oryginalny

Jan Matejko, Autoportret
Dwa słowa przypomnienia należą się także oryginalnym obrazom oraz kontekstowi ich powstania. Jan Matejko (1838–1893) tworzył je w drugiej połowie XIX wieku, przede wszystkim w Krakowie. Dla Polski był to więc okres rozbiorów, a dla historiografii czas, w którym jej klasyczna postać znajdowała się w pełni rozkwitu. Miała ona także wyraźny wpływ na Matejkę. W swoich dziełach w patetyczny sposób przedstawiał on wydarzenia z historii Polski uważane za szczególnie istotne dla losów państwa, by wymienić dla przykładu bitwę pod Grunwaldem, hołd pruski oraz uchwalenie Konstytucji 3 maja
3
. Interpretacje obrazów krakowskiego malarza opierają się na podkreślaniu ich pokrzepiającego charakteru dla znajdującego się pod zaborami narodu, który właśnie w tym czasie wytwarzał nowoczesną świadomość etniczną
4
. Do dzisiaj Matejko jest często wymieniany jednym tchem razem z Henrykiem Sienkiewiczem (zwłaszcza z uwagi na jego „Trylogię”) w związku ze szczególnym artystycznym wkładem w sprawę polską pod koniec XIX wieku
5
.

Zawarte w Matejkowskich obrazach przedstawienia oraz ich standardowy odbiór sprzyjają od dawna łączeniu ich z okolicznościami i zadaniami wysokiej rangi. W podręcznikach do historii stanowią stałą egzemplifikację historii państwa i narodu polskiego. Obchody rocznic wydarzeń historycznych, które doczekały się reprezentacji w malarstwie Matejki, regularnie wywołują także te malarskie wizerunki

6
. Także same obrazy, jako dzieła sztuki, uznawane są za wyjątkowe pozycje w polskim malarstwie. Wystawiane są w najznamienitszych polskich muzeach, a ich wartość dla kultury polskiej określa się jako bezcenną.

Matejko zremiskowany

Cały ten patos, a być może nawet sztywność, związany z obrazami Matejki i wydarzeniami, które malarz przedstawił, okazały się najwidoczniej zbyt krępujące dla części uczestników kultury, w której się spotykają. Nieuchronnie pojawiły się w obiegu karykatury i parodie Matejkowskich przedstawień historii. Warto zauważyć, że nie są one ściśle wytworem naszych czasów. Znana jest na przykład karykatura „Bitwy pod Grunwaldem” autorstwa Stanisława Wyspiańskiego, pochodząca z ok. 1904 roku. Nowość, jaką chcę zaobserwować w całym zagadnieniu, wynika z charakteru Internetu, który zapewnia dużo szybsze krążenie obrazów, a każdemu użytkownikowi daje możliwość bycia (prze)twórcą. Dlatego też parodie na bazie obrazów Matejki powstają obecnie dużo powszechniej.

Bitwa pod Grunwaldem, karykatura autorstwa Stanisława Wyspiańskiego

Recykling obrazów Matejki funkcjonuje w polskim Internecie co najmniej od kwietnia 2011 roku, ale trudno dokładnie wskazać moment powstania tego zjawiska oraz pionierski mem. Z pewnością jednak można wskazać najbardziej popularny, którym jest obraz „Kazanie Skargi” z dopisaną przy postaci królewskiego kaznodziei kwestią: „Uwaga! Nakurwiam salto!”. Matejko rzeczywiście przedstawił Skargę w dość charakterystycznej pozie. Oddaje ona, nawet dość emfatycznie, zaangażowanie mówcy w wygłaszane słowa. Trzeba jednak przyznać, że postać księdza ma zamknięte usta, za to układ ciała (jego napięcie i wyciągnięte w górę ręce) może sugerować jakiś wysiłek fizyczny. Przy nieuprzedzonym (nieświadomym) spojrzeniu na obraz, można by chyba uwierzyć, że przedstawia on akrobatę przygotowanego do skoku. W każdym razie można uwierzyć w takie skojarzenie pojawiające się u bywalców internetowych portali rozrywkowych. Dla nich Piotr Skarga może zostać le parkourowcem z ery przed YouTube. Zresztą być może zbytnio się tutaj droczę, bywalcy cyberprzestrzeni nie są przecież pozbawieni wiedzy o historii. Nie wątpię, że co najmniej część z nich ma pojęcie, kim był Piotr Skarga, mogą jednak uznać salto za równie atrakcyjną interpretację obrazu, co założone przez malarza kazania (które zostały swoją drogą napisane, nie wygłoszone) i zaakceptować mem jako dowcipny komentarz.

„Nakurwiam salto” – Najpopularniejszy mem powstały na bazie obrazu Jana Matejki

Historycy powinni rzecz jasna zapytać: czy to jednak wypada? Kazania Piotra Skargi

7
dotyczyły przecież niezwykle ważnych dla państwa spraw
8
. Uznaje się je za jedno z najważniejszych dzieł politycznych w I Rzeczpospolitej, w ich treści dostrzegając tragiczne proroctwa późniejszego rozwoju wypadków i nieocenione (i w praktyce niedocenione) rady programowe co do naprawy ustroju. Czy przedstawioną przez Matejkę w tak ważnym dla narodu okresie scenę, odnoszącą się do tak ważnej postaci i tak ważnej debaty, można sprowadzać do żartów na temat robienia salta? Niezbyt to godne, zapewne prymitywne, ale wciąż jest odbierane jako śmieszne. Idąc dalej, trzeba zapytać, czy jest to wyraz złej woli, dowód dystansu do przeszłości, czy tylko specyficzne poczucie humoru? Najpierw, jednak, kolejne przykłady.

Polecamy książkę „Z Miodowej na Bracką”:

Maciej Bernhardt
„Z Miodowej na Bracką. Opowieść powstańca warszawskiego”
Wydawca: Histmag.org
Okładka: miękka
Liczba stron: 334
Format: 140x195 mm
ISBN: 978-83-925052-9-7

Książkę można również zakupić jako e-book. Przejdź do strony zakupu e-booka!

:

„Śmierć Zygmunta Augusta w Knyszynie” jako finał sobotniej imprezy

Marcin Ostajewski komentował, że najczęściej w remiksach obrazów historycznych: „nowa jakość [memu] polegała na zamianie dzieła z relacji z wydarzenia historycznego w sprawozdanie z sobotniej imprezy [pogrubienie – MO]”

9
. Rzeczywiście pijackie uczty to główna dziedzina tego formatu memetycznego. Na imprezę zamieniono nawet scenę śmierci króla z obrazu „Śmierć Zygmunta Augusta w Knyszynie”. W memie król woła o miskę, a obecni przy nim chwalą „chędogą fazę” oraz lamentują, że leżący na łożu (już nie śmierci) król „rzygał będzie”. Na innym obrazie, „Święty Stanisław karcący Bolesława Śmiałego”, Krystynie, żonie Mścisława – w oryginale partnerce królewskiego cudzołóstwa, które potępia biskup Stanisław – przypisano wypowiedź „aśnaebałem”, czyli standardowy komentarz o własnym stanie upojenia wyrażony w języku pijackiego mamrotania. Co nawet bardziej znamienne, w pewnej mierze odwrócono stosunki biskupa i króla. Przedstawienie świętego Stanisława traci w memie moralizatorski charakter i staje się tylko absurdalne – biskup nadal wskazuje na niebo i spogląda w jego kierunku, ale wypowiada bezsensowną (w domyśle, również z powodu upojenia) frazę: „dziki z lasu”. W stosunku do Stanisława, to Bolesław przejawia rozsądek, lecz robi to w odpowiednio zawstydzający sposób. Nie tyle nawet karci, co szydzi bezosobowym i typowym dla internetowo-młodzieżowego slangu wykrzyknikiem „co kurwa?”.

Święty Stanisław i Bolesława Śmiały jako pijani imprezowicze

Obrazy Matejki są często traktowane jako materiał do wytworzania komentarza na temat powszedniej teraźniejszości. Stało się tak zapewne przez obecność w jego malarstwie bogatego repertuaru wystudiowanych póz postaci. W Internecie używane są one podobnie do popularnych meme faces (lub [rage comics]), czyli koślawych rysunków twarzy, jaskrawo wyrażających pewne emocje

10
. Klarownym przykładem takiego użycia jest Rejtan, który na kolejnym memie rozdziera szaty zupełnie poza kontekstem etyczno-politycznym: po prostu jest mu gorąco (co komentuje umieszczony przy postaci Rejtana napis, okraszony rzecz jasna przekleństwem). Cały symbolizm osamotnionego człowieka, przeczuwającego zgubę ojczyzny i – wobec wyczerpania innych środków – próbującego jej bronić własnym ciałem, sprowadza się więc do gadki o pogodzie.

W użycie Matejki podporządkowane codziennym doświadczeniom współczesnych wpisuje się też bardzo popularne pod koniec każdego semestru szkolnego i akademickiego przekształcenie obrazu „Wyrok na Matejkę” (w tym przypadku nie odnoszącego się bezpośrednio do historii, a jedynie na nią stylizowanego), który staje się wyrokiem na studentów oczekujących na wyniki egzaminu. Podpis pod stojącą w centrum obrazu postacią, trzymającą opatrzony pieczęcią dokument, głosi: „wszyscyście ujebali” (w łagodzącym tą wypowiedź tłumaczeniu: wszyscy oblali).

Wyrok na… studentów

Do studenckiego życia odnosi się także przekształcenie „Bitwy pod Grunwaldem”. W nim także odnajdziemy krytyczny stosunek do współczesnego stanu studiów wyższych w Polsce. Podpis do obrazu nadaje mu bowiem nowy tytuł, głosząc: „Jan Matejko, [Walka pracodawców o studentów socjologii]”. Ironia jest tu o tyle przykra, że z grubsza trafna. Swoją drogą to, że jej ofiarą nie uczyniono jednak studentów historii, można chyba uznać za pozytywny objaw statusu przeszłości w polskim społeczeństwie?

Trafny komentarz do sytuacji absolwentów kierunków humanistycznych?

Co ważne, ostatni mem nie zawierał przekleństwa, a od poprzednich odróżniał się także zastosowaniem ironii i tematem o bardziej społecznym odniesieniu. Matejko bywa bowiem wykorzystywany do bardziej intelektualnych komentarzy i trzeba je chyba odróżniać od, najczęściej raczej dennych, żartów, od których zacząłem.

Matejko jest na przykład stałym bywalcem w repertuarze bodaj najbardziej rozpoznawalnego miejsca internetowego recyklingu malarstwa – na „Sztucznych Fiołkach”. Blog ten (nazywany autorsko magazynem) programowo robi to, co twórcy opisywanych tu memów – dokonuje karykatur. Sztuczne Fiołki robią to jednak z nieukrywanym zaangażowaniem politycznym (podtytuł bloga: „ukryta opcja lewacka”) i, trzeba przyznać, dużym polotem. Stosunek do obrazów Matejki także tutaj zasadza się przede wszystkim na odwróceniu powagi, jaką przypisuje się ukazanym na nich scenach.

Kupuj świetne e-booki historyczne i wspieraj ulubiony portal!

Regularnie do sklepu Histmaga trafiają nowe, ciekawe e-booki. Dochód z ich sprzedaży wspiera działalność pierwszego polskiego portalu historycznego. Po to, by zawsze był ktoś, kto mówi, jak było!

Sprawdź dostępne tytuły pod adresem: https://histmag.org/sklep

:

Wybitnym przykładem jest „fiołek” remiksujący „Konstytucję 3 maja 1791 roku”. Marszałek Sejmu Wielkiego Stanisław Małachowski (przypominam: w jasnych szatach, w triumfującej pozie, trzymając w uniesionej ręce dokument, zwracając się z nim jakby w stronę patrzącego, niesiony na rękach przez rozentuzjazmowany tłum przed kolegiatą św. Jana w Warszawie) ogłasza na nim uroczyście: „Ukochani w Bogu i Ojczyźnie rodacy! Przynoszę wam oto przepis na sałatkę jarzynową z jajkiem!”. Podniosła inwokacja zdaje się nie zapowiadać niespodzianki w stosunku do oryginalnej treści obrazu. W rezultacie nagły zwrot tonacji w wypowiedzi marszałka zupełnie rozbraja. Zamiast Konstytucji otrzymujemy coś ważnego w nieco innym sensie i w nieco innym wymiarze.

Przekazanie przepisu na sałatkę jarzynową z jajkiem jako wydarzenie historyczne o wielce doniosłym znaczeniu (pomysł: Sztuczne Fiołki)

Poza likwidacją pierwotnego kontekstu obrazu, w remiksie odnajdujemy jednak pewne oryginalne treści. Można go potraktować jako manifest na rzecz historii codzienności. Na gruncie tej ostatniej obserwujemy od kilku lat duże zainteresowanie tematami związanymi z jedzeniem (różnie określane: historia żywności, historia stołu). Fiołek dokonuje zerwania z (po matejkowsku interpretowaną) polityką i dokonuje zwrotu ku sprawom przyziemnym, zamiast sporu na temat treści Konstytucji 3 maja, sposobu jej uchwalenia oraz znaczenia jej dziedzictwa, koncyliacyjnie proponując wspólny posiłek. Nijak to się ma do obrazu, ale sedno tkwi chyba właśnie w tym, by wziąć oddech od (przeszłych) spraw najwyższej wagi. Swoją drogą, któż nie lubi sałatki jarzynowej z jajkiem?

Oczywiście fiołek, co charakterystyczne dla tego bloga, nie jest całkiem neutralny politycznie. Zdaje się, że karykatura obrazu Matejki i kojarzonego z nim sposobu traktowania historii to karykatura polityki pamięci funkcjonującej przede wszystkim na politycznej prawicy. W jej sakralizujący przeszłość i naród światopogląd wymierzony jest najwyraźniej także sparodiowany ostatecznie zwrot „umiłowani w Bogu i Ojczyźnie rodacy”. Fiołek wskazuje i wyżywa się na niewspółmierności wysokiej tonacji i relatywnie błahych spraw. Nieprzypadkowo zresztą temat żywności powraca na Sztucznych Fiołkach w powiązaniu z obrazami Matejki raz jeszcze. „Bitwa pod Grunwaldem” staje się tu starciem zwolenników sera camembert ze zwolennikami parmezanu.

Wnioski

Dochodząc do wniosków, chciałbym stwierdzić, że remiksy obrazów Matejki nie są „wyrokiem” ani na Matejkę, ani na pozycję historii we współczesnym świecie. Same w sobie nie muszą być wcale profanacją historii Polski. Żart czyniony z pewnej jej malarskiej interpretacji nie musi zastępować rzetelnej wiedzy ani chęci jej zdobywania. Opisywane przeze mnie memy odnoszą się do przeszłości i tradycyjnej historiografii, same funkcjonują jednak w nieco innej dziedzinie rzeczywistości niż ich sfery odniesienia. Powiedzmy, że to jak strona z żartami i satyrycznym rysunkiem w spisie treści opiniotwórczych magazynów: tam pozycja żartu wydaje się być usankcjonowana.

W moim odczuciu obserwowane w popularnych memach parodie wydarzeń przedstawionych przez Matejkę nie są wcale oderwane od historii, lecz znajdują się one w stosunku do historii. Twórcy tych remiksów lekceważą treści odnalezione przez malarza w przeszłości i przedstawione na obrazach, to lekceważenie wydaje się być jednak intencjonalne i znaczące. Osobiście wierzę, że przeważnie nie wynikają one ze złej woli, lecz są wynikiem karnawalizacji (w rozumieniu Michaiła Bachtina): odwracają tradycyjnie obowiązujący wobec historii porządek powagi i respektu. Przedstawione przez Matejkę sytuacje, przywołujące wielkie zagadnienia polityczne, oraz jego styl malarski, epatujący ponadprzeciętnym patosem, mogą być ciężarem dla przeciętnego, konfrontowanego z przeszłością człowieka. Homo ludens nie wytrzymuje stania cały czas na baczność przed przeszłością, dlatego odreagowanie śmiechem w reakcji na wybitne dzieła polskiego malarstwa historycznego może być zrozumiałe. Z drugiej strony zrozumiała jest także krytyka przedstawionych wyżej żartów jako prymitywnych i niegodnych. Karnawał pozostaje karnawałem dopóty, dopóki wszyscy zdają sobie sprawę, że okoliczności obowiązujące w jego trakcie są wyjątkowe i tylko temporalne.

Zobacz też:

Histmag jest darmowy. Prowadzenie go wiąże się jednak z kosztami. Pomóż nam je pokryć, ofiarowując drobne wsparcie! Każda złotówka ma dla nas znaczenie.

Bibliografia

Redakcja: Roman Sidorski

Tekst ma więcej niż jedną stronę!
Strona 1
Strona 2
Strona 3
Strona 4
Śledź nas!
Komentarze

O autorze
Paweł Lewandowski
Magister, absolwent Instytutu Historii Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu, doktorant Instytutu Kulturoznawstwa Uniwersytetu Wrocławskiego. Główne obszary badawcze: powojenna historia polskich ziem zachodnich, pamięć zbiorowa.

Wszystkie teksty autora

Pierwszy polski portal historyczny
ISSN: 1896-8651
Wydawca portalu
Michał Świgoń PROMOHISTORIA
ul. Koźmiana 2/89
01-606 Warszawa
telefon: 692 929 681
m.swigon@histmag.org
NIP 626-281-54-56
Numer konta: PL 33 1140 2004 0000 3802 7410 0716
Patronaty
Jak uzyskać patronat
Kontakt z redakcją
Magdalena Mikrut-Majeranek
redaktor naczelna
redakcja@histmag.org
telefon: 796 418 763
Reklamuj się u nas
Oferta reklamowa
Konkursy
Nasze konkursy