Joanna Rolińska – „Lato 1920” – recenzja i ocena

opublikowano: 2020-08-25 07:00
wolna licencja
poleć artykuł:
Co działo się w Warszawie w przededniu bitwy decydującej o losach jej i nowo odrodzonej Polski? Jakie nastroje panowały wśród mieszkańców stolicy i jakie wydarzenia elektryzowały tętno jej życia? Wreszcie – kto brylował na salonach, a kto w nieco mniej chlubny sposób zapisał się na kartach międzywojennej Warszawy? Odpowiedzi na te pytania dostarcza Joanna Rolińska, zabierając czytelników w podróż do roku 1920.
REKLAMA

Joanna Rolińska – „Lato 1920” – recenzja i ocena

Joanna Rolińska
„Lato 1920”
nasza ocena:
9/10
cena:
44,90 zł
Wydawca:
Bellona
Rok wydania:
2020
Okładka:
miękka
Liczba stron:
456
Premiera:
29.07.2020
Format:
170x240 mm
ISBN:
978-83-1115-882-5
EAN:
9788311158825

Kwestię wojny polsko-bolszewickiej zwykło się rozpatrywać z perspektywy polityczno-wojskowej, koncentrując uwagę głównie na konkretnych ośrodkach politycznych czy rozstrzygnięciach osób z najwyższych kręgów władzy. Tymczasem cennej wiedzy, dopełniającej, a momentami wręcz determinującej obraz owego konfliktu, dostarcza obserwacja codziennego życia miasta i panujących w nim nastrojów**. Historia Warszawy z 1920 r. to w dużej mierze historia „zwykłych ludzi” – z ich problemami, niepokojami, ale i radościami oraz spojrzeniem na świat.** Joanna Rolińska w swojej najnowszej książce „Lato 1920”. Portret międzywojennej stolicy” serwuje obraz miasta, który składa się tu z setek portretów warszawiaków. Są oni diametralnie różni, lecz mają jedną wspólną cechę – z punktu widzenia „wielkiej historii” są pozornie nieznaczący i mało ciekawi. Tylko pozornie jednak. W rzeczywistości tworzą interesującą mozaikę osobowości.

Kartograf Józef Michał Bazewicz oferujący sprzedaż dwumetrowej mapy Polski pod zaborami, Moszko Kowalski usprawiedliwiający filozoficznymi mądrościami Seneki powody oszukiwania klientów swojego sklepu czy „król szkła” Franciszek Baytel – to tylko przykłady. Równie barwnych postaci na łamach książki można znaleźć znacznie więcej. Oprócz tego można również zapoznać się z życiem kulturalno-towarzyskim ówczesnej stolicy. Cieszące się wówczas ogromną popularnością seanse kinowe, inscenizacje teatralne, pierwsze kroki w karierze wybitnych gwiazd sceny czy literatów – jak Gombrowicz czy Leśmian. Te wszystkie epizody nadają odrodzonej Warszawie kolorytu oraz pozwalają odczuć wyjątkowego ducha miasta. Malując jego obraz z perspektywy ówczesnego warszawskiego przechodnia autorka sprawia, że czytając owe opisy niemal namacalnie można poczuć się jak na ulicach międzywojennej Warszawy oraz usłyszeć gwary i tętno życia odrodzonej stolicy.

Myśląc o fakcie odzyskania przez Polskę niepodległości nie trudno ulec wrażeniu o ogólnej euforii i szczęśliwości ówczesnych z faktu wyzwolenia ojczyzny spod obcego jarzma. O ile z perspektywy politycznej czy symbolicznej rzeczywiście tak było, o tyle codzienna proza życia w nowo odrodzonym państwie kształtowała się diametralnie inaczej. Wyraźnie widać to w książce Joanny Rolińskiej. Z przytoczonych przez nią relacji wyłania się obraz miasta trawionego wieloma trudnościami – przeludnieniem, brakiem mieszkań, wysokimi kosztami życia i problemami z zaopatrzeniem w żywność, epidemią czerwonki i widmem tyfusu. To problemy, które dotykały przeciętnych warszawiaków w najbardziej bezpośredni sposób. Do tego w tle dochodziło zagrożenie zbliżającą się wojną, strajki czy napięcia polityczne między dominującą wówczas w Warszawie endecją a PPS-em. To wszystko w nieunikniony sposób wpływało na nastroje wśród mieszkańców – depresyjne, pełne napięcia i nerwowości, czego najlepszym dowodem są doniesienia prasowe informujące o kolejnych bójkach czy samobójstwach. Pojawiały się one niemal codziennie.

REKLAMA

Na obrazie odrodzonej Warszawy w niewątpliwie istotny sposób ciąży również jeden z poważniejszych wówczas problemów – kwestia trudnych relacji polsko-żydowskich. Skala pojawiającej się w prasie tego okresu antyżydowskiej publicystyki oraz analogicznie zabarwionych ekscesów ulicznych to temat, który w książce Joanny Rolińskiej uderza chyba najbardziej. Szykanowanie czy wyśmiewanie przedstawicieli narodowości żydowskiej znajdowało się w tamtym czasie na porządku dziennym. Do tego wraz ze zbliżaniem się frontu część mieszkańców zaczęła utożsamiać ich z bolszewikami, oskarżając o wszelkie niepowodzenia czy zarzucając tchórzostwo i uciekanie od obowiązków wobec państwa – podczas gdy jednocześnie mieli oni zakaz wstępu do armii. Istotę tego problemu najlepiej oddają przywołane przez autorkę słowa Antoniego Słonimskiego, który przyznał, iż gdyby planował napisać tragedię, bohaterem sztuki uczyniłby żydowskiego młodzieńca, który „jako ochotnik poszedł na wojnę w sierpniu 1920, a został zamknięty wraz z pozostałymi Żydami w obozie w Jabłonnie”.

Książka Joanny Rolińskiej zbudowana jest na bazie artykułów i doniesień prasy, ukazującej się w ówczesnej Warszawie. Autorka przywołuje teksty z takich tytułów, jak m.in. „Kurjer Warszawski”, „Kurjer Polski”, „Robotnik” czy „Gazeta Poranna. 2 Grosze”. Spontaniczny i emocjonalny język ówczesnej prasy sprawia, że zestawiona w jednym miejscu - nie tylko tworzy wciągającą lekturę, ale i wiernie oddaje ducha i klimat swojej epoki. Atrakcyjności dodają barwne zdjęcia i plakaty, których w omawianej publikacji również nie brakuje. To wszystko sprawia, że książka stanowi swego rodzaju dziennik, w którym autorka tydzień po tygodniu, dzień po dniu przedstawia czytelnikowi dynamikę życia warszawskiej ulicy 1920 roku.

„Po pierwszych miodowych miesiącach niepodległości, po zachłyśnięciu się poezją i wielkością tego momentu, na który wszyscy czekali, a który niemal wszystkich zaskoczył, po upojeniach, roztkliwieniach, nieuleczalnie idealistycznych próbach tworzenia znów jakiejś Polski najlepszej, największej, najświętszej, podczas gdy nie okrzepła jeszcze jej forma państwowa, a dosyć mglisto i ponuro zarysowywała się jej struktura gospodarcza i społeczna – musiała przyjść zgaga”. Tak rzeczywistość odrodzonej Warszawy opisywał Leon Schiller – reżyser i krytyk teatralny, jedna z czołowych postaci życia kulturalnego ówczesnej stolicy. Tak też maluje ją w swojej książce Joanna Rolińska – pełną przyziemnej do bólu prozy życia, problemów, wewnętrznych napięć i animozji – tak wielkich, że aż ciężko uwierzyć, iż tak podzielone społeczeństwo było w stanie się zjednoczyć i obronić dopiero co odzyskaną niepodległość. A jednak tak się stało. Aby zrozumieć ów fenomen, warto przyjrzeć się Warszawie 1920 r. widzianej oczyma przeciętnego mieszkańca – takiej, jaką nam ją serwuje Joanna Rolińska.

Zainteresowała Cię nasza recenzja? Zamów książkę Joanny Rolińskiej „Lato 1920” bezpośrednio pod tym linkiem, dzięki czemu w największym stopniu wesprzesz działalność wydawcy lub w wybranych księgarniach internetowych:

REKLAMA
Komentarze

O autorze
Natalia Pochroń
Absolwentka bezpieczeństwa narodowego oraz dziennikarstwa i komunikacji społecznej. Rekonstruktorka, miłośniczka książek. Zainteresowana historią Polski, szczególnie okresem wielkich wojen światowych i dwudziestolecia międzywojennego, jak również geopolityką i stosunkami międzynarodowymi.

Wszystkie teksty autora

Zamów newsletter

Zapisz się, aby otrzymywać przegląd najciekawszych tekstów prosto do skrzynki mailowej. Tylko wartościowe treści. Za darmo.
Zamawiając newsletter, wyrażasz zgodę na użycie adresu e-mail w celu świadczenia usługi. Usługę możesz w każdej chwili anulować, instrukcję znajdziesz w newsletterze.
© 2001-2023 Promohistoria. Wszelkie prawa zastrzeżone