Karl Schlögel – „Terror i marzenie. Moskwa 1937” – recenzja i ocena

opublikowano: 2013-04-27 06:29
wolna licencja
poleć artykuł:
Moskwa to jedno z najbardziej fascynujących miast świata. Dzisiaj słynie z przepychu, bogactwa i stylu życia, które mocno kontrastują z resztą Rosji. A jak wyglądała Moskwa w 1937 roku? Roku, który nie tylko na ówczesnym społeczeństwie, ale i wizerunku miasta odcisnął silne piętno? Moskwa opisywana przez Karla Schlögela to wciąż jedno z centrów nie całkiem jeszcze podzielonego świata i wielki plac budowy, na którym splatają się losy ludzi i miejsc.
REKLAMA
Karl Schlögel
Terror i marzenie. Moskwa 1937
nasza ocena:
10/10
cena:
65,00 zł
Wydawca:
Poznańskie
Rok wydania:
2012
Okładka:
twarda
Liczba stron:
702
Format:
16 x 22,5 cm
ISBN:
978-83-7177-824-7

Gdy amerykański urbanista Henry S. Churchill tuż po zakończeniu II wojny światowej w okrzyku pełnym pasji oświadczył, że „Miasto to ludzie”, wyartykułował ideę, która zaczęła kształtować się od XIX wieku i zakładała ścisły związek między pracą urbanisty a życiem społeczeństwa. Podobnym wnioskom przyznano słuszność także w Związku Radzieckim, choć komuniści mieli względem swoich miast daleko bardziej ambitne plany – powstające ośrodki miały nie tylko zaspakajać wszystkie potrzeby mieszkańców, ale również kształtować w nich socjalistycznego ducha. W nowym porządku architekci i urbaniści stanęli więc przed nie lada wyzwaniem. Choć w historiografii jednym z najbardziej znanych przykładów realizacji tych założeń jest słynny Magnitogorsk, również Moskwa stała się ich obiektem.

Moskwa 1937 to symbol jednej z największych katastrof w historii XX wieku. Z drugiej strony to symbol gigantycznych zmian i przeobrażeń tkanki miejskiej. Ta dwutorowość mocno zapisała się w świadomości milionów obywateli ZSRR – „przeklęty rok 1937” był synonimem niezliczonych ludzkich tragedii. Lata 1937 i 1938 wymownie pojawiają się w datach zgonów. Fala terroru, która wówczas zalała cały kraj, była odczuwana nawet z dala od jego granic. W przeciągu jednego roku aresztowano około dwóch milionów ludzi, a później zamordowano około 700 tysięcy. Do kolonii pracy lub do łagrów zesłano niemal 1,3 miliona osób. Wszystko to rozgrywało się w zmieniającym się z prędkością światła krajobrazie stolicy, która stała się ogromnym placem budowy. Mieszkańcy równocześnie odnotowywali znikanie kolejnych osób i pojawianie się nowych obiektów. W historiografii okres ten, nazywany wielkim terrorem (za Robertem Conquestem) bądź wielką czystką (za Aleksandrem Weissbergiem-Cybulskim), doczekał się już wielu studiów i rozpraw. Jednak mimo to okazuje się, że temat ten wciąż jest wart uwagi, zwłaszcza dla nowatorskich metod badawczych.

REKLAMA

Niemiecki historyk Karl Schlögel, autor pozycji „Terror i Marzenie. Moskwa 1937”, w przedmowie do swojej pracy wyjaśnił „kulisy” powstawania książki:

Biorąc pod uwagę niezmierzoną rzekę literatury, złożoną z materiałów źródłowych wspomnień i wyników nowych badań – ta książka pojawia się późno. Jednocześnie ukazuje się za wcześnie, jeśli chodzi o wyjaśnienie najbardziej zawikłanych splotów najnowszej historii Europy. Jeśli w moim przypadku tak długo to trwało, to przyczyną nie był jakikolwiek zakaz myślenia, ale raczej bezradność wobec wydarzeń historycznych, w których zdają się zacierać wszystkie proste różnice i związki przyczynowe. Nigdy wcześniej tak silnie nie odczułem ułomności języka, jak podczas przywoływania monstrualnych zdarzeń owych czasów. Nigdy tak mocno nie odczułem granic werbalizacji historii, jak podczas próby ujścia ekstremalnych doświadczeń terroru i marzeń w ramach historii równoczesności. Jednak być może trzeba najpierw stracić na chwilę mowę, zamilknąć, aby w ogóle można było zacząć tę pracę uobecniania przeszłości (s.12).

To osobiste i odważne wyznanie jest zapowiedzią niezwykłej lektury, będącej obowiązkową pozycją dla każdego historyka specjalizującego się w dziejach najnowszych (i nie tylko) – bo w tym przypadku równie ważne co temat jest jego ujęcie: nieszablonowe i zaskakujące.

Swoistym wprowadzeniem czytelnika w poruszaną problematykę jest odwołanie się do powieści, która porusza wszystkie tematy składające się na zagadkowość roku 1937: beznadziejność powstałego zamętu, zanik jasnych rozróżnień, pojawienie się nieznanych mocy, które z impetem wdzierały się w życie przeciętnego człowieka i implikowały strach oraz poczucie beznadziei. Michaił Bułhakow w genialnym „Mistrzu i Małgorzacie” opisuje wszystko to, z czym próbuje zmierzyć się Schlögel – okazałe miasto składające się z miejsc, egzekucji, kryjówek szczęścia, mieszkaniowej nędzy i przestrzeni publicznej wypełnionej histerycznymi chórami towarzyszącymi pokazowym procesom. Miasto, w którym ściera się idea z rzeczywistością przypominającą senny koszmar. Nic więc dziwnego, że pierwszy rozdział w całości poświęcony jest powieści, która doskonale oddaje nieuchwytny dla historyka nastrój oraz wytycza kolejne punkty narracji.

REKLAMA

Terror i marzenie to dwa zasadnicze jej kierunki. Z jednej strony poznajemy ambitne, wręcz porażające swym rozmachem zamiary Stalina względem Moskwy, zapisane w generalnym planie przebudowy, który został przedstawiony przez Aleksandra Miedwiedkina w filmie Nowa Moskwa, a z drugiej podążamy śladami sterroryzowanego społeczeństwa, którego dramat uwieczniła nawet książka adresowa zmieniająca się w spis zmarłych, a ściślej mówiąc zamordowanych. To niecodzienne źródło, wykorzystane przez historyka w odpowiedni sposób, stanowi kopalnię wiedzy – gdy porówna się ją z listą rozstrzelanych, ukaże się niezwykła mapa terroru, z najbardziej opustoszałymi domami. A gdy odniesie się ją do wcześniejszych edycji, jasny stanie się rewolucyjny charakter zmian, którym ulegało miasto – nowe miejsca, obiekty i nazwy ulic. Książka adresowa odzwierciedla także ukształtowane hierarchicznie i koncentrycznie ośrodki władzy, z których płynęły dyrektywy dla całego kraju. Równie ważnym źródłem okazały się także zdjęcia. Schlögel nie ogranicza roli fotografii jedynie do zobrazowania pewnych zjawisk, a dokonuje jej dokładnej analizy – zwraca uwagę na szczegóły, wnioskuje i bada.

REKLAMA

Autor opisuje również momenty styczne terroru i marzenia, którego ceną były tysiące ludzkich istnień. Otwarcie kanału Moskwa-Wołga było dowodem na to, że dla komunistów nie ma rzeczy niemożliwych – miasto położone w środku Rosji, z dala od wybrzeży morskich, przeistoczyło się w miasto portowe pięciu mórz. Ta niezwykła inwestycja pociągnęła za sobą terror wprost proporcjonalny do rozmiaru przedsięwzięcia, a mianowicie powstanie największego kompleksu obozowego w całym Związku Sowieckim (w latach 1932–1938) – Dimtłagu. I tak Schlögel porusza kolejne wątki dychotomicznej sowieckiej rzeczywistości – Obchody Puszkinowskie z 1937 roku, pawilon ZSRR na Wystawie Światowej, Pierwszy Sowiecki Kongres Architektów czy XVII Międzynarodowy Kongres Geologów w Moskwie. Autor udowadnia, że doniosłość tych wydarzeń zawsze szła w parze z terrorem. Dlatego szczególne miejsce w jego pracy zajmują ofiary reżimu. Bardzo ciekawym zabiegiem są oryginalne podsumowania poszczególnych rozdziałów, w których zostają wymienione dalsze losy opisywanych osób, najczęściej tragiczne. Takie zestawienia ukazują przewrotność systemu – jednego dnia uczeni obradowali na naukowym kongresie, a tydzień później tracili wolność w wyniku aresztowania. Należy podkreślić, że mnogość problemów poruszanych w tej pracy jest tak ogromna, że gdyby nie świetny warsztat badacza, czytelnik czułby się mocno zagubiony. Jednak erudycja i doskonałe pióro Schlögela sprawiają, że całość jest nie tylko bardzo przejrzysta, ale i wciągająca.

Równie ciekawie został zarysowany wątek międzynarodowy, bo obraz Moskwy w 1937 byłby niepełny bez „głosu z zewnątrz”. Cały świat z zapartym tchem przyglądał się wówczas Związkowi Radzieckiemu. Wszyscy wiedzieli, że dzieją się tam rzeczy niezwykłe, ale też nikt ich nie rozumiał. Najwięksi europejscy intelektualiści przyjeżdżali i „mierzyli się” z sowiecką rzeczywistością – Schlögel wnikliwie przeanalizował podróż Liona Feuchtwangera, dostarczając nam kolejnego wymiaru narracji. Podobny cel mają również liczne odwołania do zagranicznej prasy, opisującej wydarzenia z ZSRR.

Podsumowując, „Terror i marzenie” to książka fenomenalna i zaskakująca. Pierwsze zdziwienie budzi oryginalny pomysł i forma, które udowadniają, że na temat społeczeństwa sowieckiego nie napisano jeszcze wszystkiego, jak powszechnie się twierdzi. Drugie zdziwienie to metody badawcze – autor wykorzystuje niecodzienne źródła, co może być dla czytelnika inspirujące. Po trzecie i chyba najważniejsze całość napisana jest doskonałym językiem, w którym warsztat uczonego łączy się z subtelną wyobraźnią pisarza i głębokim humanitaryzmem.

Redakcja i korekta: Agnieszka Kowalska

REKLAMA
Komentarze

O autorze
Barbara Kasprzyk
Doktor nauk humanistycznych, muzealniczka, autorka książek i artykułów poświęconych historii Kielecczyzny. W rozprawie doktorskiej badała relacje między przemysłem a rozwojem miast na przykładzie rodzinnego Skarżyska-Kamiennej. Aktualnie pracuje w Muzeum Sztuki w Łodzi.

Wszystkie teksty autora

Zamów newsletter

Zapisz się, aby otrzymywać przegląd najciekawszych tekstów prosto do skrzynki mailowej. Tylko wartościowe treści. Za darmo.
Zamawiając newsletter, wyrażasz zgodę na użycie adresu e-mail w celu świadczenia usługi. Usługę możesz w każdej chwili anulować, instrukcję znajdziesz w newsletterze.
© 2001-2023 Promohistoria. Wszelkie prawa zastrzeżone