Opublikowano
2013-03-17 13:15
Licencja
Wolna licencja

Karol Kot - „Wampir z Krakowa”

W dniu w którym Karol Kot świętował zdaną maturę, do jego mieszkania zapukała milicja. Cały Kraków mógł odetchnąć z ulgą. Zakończył się trwający dwa lata koszmar.


Strony:
1 2

Seryjni mordercy w znaczący sposób różnią się od siebie. Niektórzy popełniają swoje zbrodnie z pobudek seksualnych, inni dla pomnożenia majątku, jeszcze inni, jak „anioły śmierci”, zabijają z litości. Istnieją jednak spośród nich, to osobnicy o tendencjach sadystycznych, którzy czerpią przyjemność z mordowania. Właśnie do tej ostatniej grupy należy zaliczyć Karola Kota „Wampira z Krakowa” – jednego z najokrutniejszych morderców w historii Polski.

Karol Kot – „Lolo-krwawy”, „Lolo-erotoman”

Tadeusz Ołdak – „Wampir z Warszawy” Mniej więcej w tym samym czasie, w którym dzieje się akcja „Złego” Leopolda Tyrmanda, w Warszawie grasuje Tadeusz Ołdak zwany „Wampirem z Warszawy”. I chociaż milicja mogłaby nadać mu ten sam przydomek, co bohaterowi powieści, miał on z nim niewiele wspólnego. W połowie lat 60 w mieszkańcy Krakowa zostali sparaliżowani strachem.W szczególności starsi Krakowianie zaczęli paniczne bać się wychodzić z domów, obawiając się ataku mordercy. Przerażeni mieszkańcy zaczęli snuć domysły, kto może być odpowiedzialny za straszliwe zbrodnie. Początkiem długiego, trwającego dwa lata, łańcucha strachu było w wydarzeniu z września 1964 kiedy do krakowskiego szpitala przywieziona została kobieta pchnięta nożem.

W tym samym czasie do Technikum Energetycznego w Krakowie przy ulicy Loretańskiej. uczęszczał Karol Kot, znany popularnie „Lolo”. Wydawał się być niepozornym chłopcem, o nieco dziecinnej twarzy. Wywodził się z inteligenckiej rodziny, jego ojciec był inżynierem, matka zaś zajmowała się domem i była działaczką społeczną. Wśród nauczycieli „Lolo” miał opinię przeciętnego, chociaż niezwykle ambitnego i przykładnego ucznia, co zjednywało mu ich sympatię. Tym bardziej, że był również członkiem Ligi Obrony Kraju, Związku Młodzieży Socjalistycznej oraz Ochotniczej Rezerwy Milicji Obywatelskiej.

Karol Kot Milicyjna "Warszawa" (fot. Starscream/wikipedia; Creative Commons Uznanie autorstwa – Na tych samych warunkach 3.0)

Na pierwszy rzut oka Karol Kot był więc ambitnym i społecznie zaangażowanym młodym człowiekiem. Iluzja ta bardzo szybko znikała, gdy poznawało się go bliżej. Okazywało się bowiem, że chłopak obsesyjnie interesuje się tematem zbrodni i różnych sposobów obierania życia. Niepokój budziła jego dziwna fascynacja nożami, bronią palną i pirotechniką. Jak sam później przyznał, miłość do bagnetów i innego rodzaju ostrzy, była jedyną w jego życiu. Kiedy 14 lipca 1966 roku aresztowała go milicja, jego szkolni koledzy zaczęli przypominać sobie niepokojące fakty, które mogły pośrednio wskazywać, na jego zbrodnicze zapędy. A to „Lolo”, zarzucił koledze na szyję sznurek i podduszał go, a to opowiadał o swoich erotycznych marzenia i napastował koleżanki, innym zaś razem wprost przyznawał się że chciałby kogoś zabić. Często zabawiał się również swoimi nożami, potrafił np. za jednym uderzeniem przebić ławkę. Koledzy ignorowali jednak tego typu zachowania, uważając że jest to rodzaj dziwactwa, któremu nie należy przypisywać większej wagi. Warto jednak zauważyć, iż Karol Kot nie cieszył się sympatią kolegów. Uważali oni, że jest to tylko poza i że za słowami nie idą czyny. Ich stosunek do nietypowych zachowań kolegi dobrze oddają wymyślane mu ksywy, takie jak: „Lolo-rozpruwacz”, „Lolo-erotoman”, „Lolo-benzyna”, a także „Lolo-donosiciel”. Zgodnie z zachowanymi materiałami, był on bowiem wyjątkowo usłużny wobec nauczycieli.

Podobnie jak w wielu innych wypadkach, rodzice ostatni dowiedzieli się prawdy o swoim dziecku. Tak też było w tym wypadku. W domu Karol uchodził za człowieka spokojnego i sumiennego, a jego fascynacje nożami i bronią palną, uważano za pożyteczne hobby, dzięki któremu nie przychodzą mu do głowy żadne nieodpowiedzialne pomysły. Rodzice uważali go za zdolnego chłopca, dlatego też starali się spełniać jego różne zachcianki. Nieco innego zdania była o nim siostra, którą „Lolo” regularnie bił, ale została ona skutecznie zastraszona przez starszego brata.

„Czy Pan wie, że najłatwiejsza droga do serca prowadzi przez plecy?”

Skorpion atakuje wieczorem 6 sierpnia 1985 roku zapadł wyrok śmierci na jednego z nielicznych w polskiej historii seryjnych morderców – Pawła Tuchlina, nazywanego „Skorpionem”. Podczas trwającej osiem lat zbrodniczej działalności zabił on dziewięć kobiet, a jedenaście usiłował pozbawić życia. Pierwszego ataku zabójca dokonał 21 września 1964. Jak sam później mówił, coś gnało go do tego, aby zabić. Karol zabrał ze sobą dwa noże i ruszył na miasto. Doszedł do wniosku, że najłatwiej będzie mu zabić jakąś samotną kobietę modlącą się w kościele. Najpierw poszedł do kościółka Kapucynów, jednak nie znalazł tam wiernej nadającej się na potencjalną ofiarę. Następnie ruszył do kościoła Klasztoru Sercanek, przy ulicy Garncarskiej. Czekał dłuższą chwilę, zanim nadarzyła się okazja. Do kościoła przyszła 48-letnia Helena W., a kiedy uklękła „Lolo” wyciągnął nóż i pchnął ją w plecy. Upojony swoim czynem uciekł, a w jednej z pobliskich bram zlizał z noża krew. Nie wiedział, że cios który zadał nie był poważny i ofiara przeżyła.

Tekst ma więcej niż jedną stronę. Przejdź do pozostałych poniżej.

Polecamy e-book Tomasza Leszkowicza – „Oblicza propagandy PRL”:

Autor: Tomasz Leszkowicz
Tytuł: „Oblicza propagandy PRL”

ISBN: 978-83-65156-05-1

Wydawca: Michał Świgoń PROMOHISTORIA (Histmag.org)

Stron: 116

Formaty: PDF, EPUB, MOBI (bez DRM i innych zabezpieczeń)

9,9 zł

(e-book)

Strony:
1 2
Napisz komentarz
Regulamin komentarzy

Uwaga, wyświetliliśmy tylko ostatnio opublikowane komentarze. Zobacz wszystkie komentarze!

Gość: Kl |

Mature zdaje sie w maju, Kota aresztowano w lipcu, trudno wiec mowic o aresztowaniu w trakcie swietowania zdania matury. Pomija sie inne watki. Matka Kota, Izabela byla dzialaczka Ligi Kobiet, koncesjonowanej pprzybudowki feministycznej PZPR. Sam Karol byl czlonkiem ZMS I ORMO. Mordowal glownie staruszki w ... kosciolach. Mial pozwolenie na bron co w tamtxchych czasach wymagalo sprawdzenia przez milicje Ana koniec. Kot zlozyl podanie o przyjecie do szkoly oficerskiej



Odpowiedz

Gość: Papageno |

To tez jest historia.Mnie zabrakło jednak refleksji autorskiej i próby odpowiedzi na pytanie co i kto miał wpływ na psychikę Karola Kota.Niezwykle interesujące jest przywołanie wypowiedzi bohatera artykułu,którego patologiczne marzenia oparte są na recepcji szkolnej historii zbrodni hitlerowskich.Ciekawe ile razy Kot odwiedzał muzeum w Auschwitz.Należę do pokolenia,które pamięta szkolne nauczanie z PRL-u w którym ad absurdum epatowano sadyzmem oprawców hitlerowskich.



Odpowiedz

Gość: Magdalena |

Powinno być poważnie, temat wcale nie jest zabawny, a tu taki kwiatek: ...Leszek C. wybrał się razem z sankami na Kopiec... Można się wybrać razem z sankami na sanki? Przepraszam, że się czepiam. Artykuł i film zachęciły mnie do poszukania informacji z innych źródeł o Kocie i mu podobnych, więc cel w pewnym stopniu osiągnięty.



Odpowiedz

Gość: Mim |

Korekta co do źródeł: wiadomość o guzie mózgu pochodzi z emitowanego na Discovery World programu o polskich seryjnych mordercach. Tak więc wycofuję poprzednie zastrzeżenia.



Odpowiedz

Gość: Mim |

Nie ma poważnych źródeł co do tego guza, wszyscy kopiują to stwierdzenie żywcem z Wiki. A link do źródła (rzekomy artykuł z GW bez daty) prowadzi tam całkiem gdzie indziej. Czyli sprawa co najmniej nieudowodniona.



Odpowiedz
Paweł Rzewuski

Absolwent filozofii i historii Uniwersytetu Warszawskiego, doktorant na Wydziale Filozofii i Socjologii UW. Publikował w „Uważam Rze Historia”, „Newsweek Historia”, „Pamięć.pl”, „Rzeczpospolitej”, „Teologii Politycznej co Miesiąc”, „Filozofuj”, „Do Rzeczy” oraz „Plus Minus”. Tajny współpracownik kwartalnika „F. Lux” i portalu Rebelya.pl. Wielki fan twórczości Bacha oraz wielbiciel Jacka Kaczmarskiego i Iron Maiden.

Wolna licencja – ten materiał został opublikowany na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa – Na tych samych warunkach 3.0 Polska.

Redakcja i autor zezwalają na jego dowolny przedruk i wykorzystanie (również w celach komercyjnych) pod następującymi warunkami: należy wyraźnie wskazać autora materiału oraz miejsce pierwotnej publikacji – Portal historyczny Histmag.org, a także nazwę licencji (CC BY-SA 3.0) wraz z odnośnikiem do jej postanowień. W przypadku przedruku w internecie konieczne jest także zamieszczenie dokładnego aktywnego odnośnika do materiału objętego licencją.

UWAGA: Jeśli w treści artykułu nie zaznaczono inaczej, licencja nie dotyczy ilustracji i filmów dołączonych do materiału – w kwestii ich wykorzystania prosimy stosować się do wskazówek w opisie pod nimi lub – w razie ich braku – o kontakt z redakcją: redakcja@histmag.org