Autor: Michael Farquhar
Tagi: Artykuły, Sylwetki i biografie, XVIII wiek
Opublikowany: 2016-10-28 09:30
Licencja: wszystkie prawa zastrzeżone

Katarzyna I - chłopka na cesarskim tronie

W Rosji schedę po śmierci Piotra I w 1725 przejęła Katarzyna I, jego druga żona, co stanowiło jedną z najbardziej zaskakujących karier w dziejach domów panujących. Gdyby nie to, że wyniesienie chłopki na rosyjski tron jest najprawdziwszą prawdą, można by pomyśleć, że mamy do czynienia z bajką.
Tekst ma więcej niż jedną stronę!
Strona 1
Strona 2
Strona 3

Katarzyna I – zobacz też: Katarzyna II Wielka – oświecona reformatorka czy despotka?

Zadziwiające jest działanie Opatrzności Bożej: cesarzowa

została wyniesiona z najniższego szczebla drabiny społecznej,

na którym się urodziła i żyła, na same szczyty.

Friedrich Wilhelm von Bergholtz

Schedę po śmierci Piotra I w 1725 przejęła Katarzyna, jego druga żona, co stanowiło jedną z najbardziej zaskakujących karier w dziejach domów panujących. Gdyby nie to, że wyniesienie chłopki na rosyjski tron jest najprawdziwszą prawdą, można by pomyśleć, że mamy do czynienia z bajką.

Piotr I (portret autorstwa Paula Delaroche’a, 1738 rok)
Niełatwo umierało się Piotrowi Wielkiemu. Olbrzym, który wyrwał Rosję ze średniowiecznego letargu i stworzył imperium jedynie siłą woli, leżał w konwulsjach agonii. W oczy zaglądał mu strach, zaś energia, która niegdyś go rozpierała, uchodziła nieubłaganie. By ocalić duszę, konający samodzierżca wyznawał grzechy i co chwila domagał się rozgrzeszenia. Nie mówił jednak, kto miałby po nim zasiąść na tronie.

Taki stan utrzymywał się do wczesnych godzin 8 lutego 1725 roku, aż w końcu car wyzionął ducha. Wizje potężnego cesarza zostały pogrzebane wraz z nim, zaś następcę wybrano bez jego wskazania. Niewykluczone, że Piotr nigdy nie dopuszczał myśli, że niewykształcona chłopka miałaby zająć jego miejsce na tronie. Z drugiej jednak strony to właśnie on uczynił z istoty o tak niskim pochodzeniu swoją żonę, a następnie cesarzową. Te fakty się liczyły. Jak i to, że otrzymała ona od niego na kilka tygodni przed śmiercią głowę swego domniemanego kochanka… w słoju.

Znane są tylko szczątkowe dane o młodości kobiety, która miała zostać cesarzową Katarzyną I. Urodziła się jako Marta Skowrońska, prawdopodobnie w roku 1684, w chłopskiej rodzinie w tej części Inflant, która należała wówczas do Szwecji. Wcześnie osierocona, została przygarnięta przez luterańskiego pastora Glucka, u którego służyła. Nie mając większych widoków na przyszłość, żyłaby sobie Marta, nieznana światu, w miasteczku Marienburg, gdyby nie to, że w 1702 roku, podczas wielkiej wojny północnej przeciw Szwecji, przewaliły się przez tę miejscowość wojska rosyjskie, biorąc ją do niewoli. Od tej chwili życie Marty Skowrońskiej zaczęło się gwałtownie zmieniać.

Nastolatka, wojenna branka, była przekazywana z rąk do rąk, mając na sobie li tylko okrywający jej nagość żołnierski mundur, aż w końcu została sprezentowana pięćdziesięcioletniemu marszałkowi polnemu Borysowi Szeremietiewowi. U boku marszałka, służąc jako praczka lub kochanka, a być może jedno i drugie, wpadła w oko Aleksandrowi Mienszykowowi, towarzyszowi i powiernikowi cara, który zarekwirował ją dla siebie (a potem miał odegrać kluczową rolę w wyniesieniu jej na tron).

Katarzyna I - caryca Rosji
Marta nie była piękna w powszechnym rozumieniu tego słowa, była jednak czerstwa i pełna życia, o ujmującym i szlachetnym usposobieniu, i te cechy przykuły uwagę cara, kiedy pod koniec roku 1703 spotkał ją w domu Mienszykowa. „Uważał, że była dowcipna, a przekomarzając się, powiedział wreszcie, że gdy będzie szedł spać, ma przynieść świecę do jego pokoju – wspominał adiutant Piotra, kapitan Villebois. – Od takiego rozkazu, choćby i wydanego z uśmiechem, nie było odwołania. Mienszykow zaakceptował ten pomysł. A zatem dziewczyna, za przyzwoleniem swego pana, spędziła noc u cara”.

Liczne kochanki Piotra Wielkiego nic dla niego nie znaczyły: większość stanowiła li tylko erotyczną rozrywkę, którą szybko porzucał (i z których przynajmniej jedna obdarzyła go rzeżączką). Z Martą (lub Katarzyną, bo takie imię otrzymała po przejściu na prawosławie) było jednak inaczej. Udawało się jej zabawiać cara, tak jak on lubiła sprośny dowcip i alkohol, a także dodawała mu sił, które sama czerpała z nieprzebranych pokładów zdrowego rozsądku i niegasnącego optymizmu. Rozumiała ciężar, który dźwigał, i jak nikt inny była w stanie pohamować jego ślepy gniew oraz napady konwulsji. „Sam dźwięk jej głosu natychmiast wpływał na niego kojąco – wspominał hrabia Henning Friedrich von Bassewitz, sekretarz księcia Holsztynu. – Sadzała go, łagodnie głaskała po głowie i czesała mu palcami włosy. I jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki usypiał w ciągu kilku minut. Żeby nie zmącić mu odpoczynku, trzymała jego głowę na piersiach, siedząc tak nieruchomo przez dwie lub trzy godziny. Gdy budził się, był odświeżony i w dobrym nastroju”.

Jak zauważa jego biograf Robert K. Massie, car potrzebował jej nie po to jedynie, żeby mu matkowała: „Dzięki niezwykłym przymiotom serca i umysłu umiała nie tylko go koić, bawić się z nim, kochać go, ale także uczestniczyć w jego życiu wewnętrznym, rozmawiać o poważnych sprawach, omawiać zamysły i zapatrywania, dodawać nadziei i wspierać aspiracje. Jej obecność dodawała mu otuchy, a rozmowy z nią podnosiły go na duchu i sprawiały, że odzyskiwał równowagę”.

Tekst jest fragmentem książki Michaela Farquhara „Sekrety carów. Intrygi, skandale i zbrodnie Romanowów”:

Michael Farquhar
„Sekrety carów. Intrygi, skandale i zbrodnie Romanowów”
39,90 zł
Wydawca: Wydawnictwo Dolnośląskie
Okładka: Oprawa twarda
Liczba stron: 256
Format: 225x145mm
ISBN: 978-83-271-5573-3
EAN: 9788327155733

Katarzyna, mówiąc po prostu, była na tyle przeciwieństwem Eudoksji, pierwszej żony Piotra (w owym czasie zakonnicy), że już przed rokiem 1707 car był gotów ożenić się z nią. Zaślubiny odbyły się potajemnie, gdyż nawet tak potężny władca jak Piotr Wielki miałby trudności z narzuceniem inflanckiej chłopki narodowi rosyjskiemu w charakterze pani, przynajmniej do pewnego czasu. W niespełna pięć lat później, w roku 1711, wszystko to miało się zmienić, gdy Katarzyna odegrała doniosłą rolę w kampanii nad Prutem przeciw imperium osmańskiemu.

W lipcu owego roku car znalazł się w niemałych tarapatach, otoczony przeważającymi siłami wroga, który gotował się do zadania mu śmiertelnego ciosu. Wydawało się, że jedynym wyjściem jest bezwarunkowa kapitulacja, co niosło za sobą utratę olbrzymich terenów nie tylko na rzecz Turcji, ale także Szwecji, jej sprzymierzeńca. Katarzyna, która towarzyszyła mężowi w czasie walk, nalegała, by car przystąpił do negocjacji z wielkim wezyrem tureckim Mehmetem Baltadjim, mimo że – ze względu na olbrzymią przewagę przeciwnika – trudno było liczyć na jakiekolwiek względy z jego strony. Jakież było zaskoczenie Piotra, gdy wielki wezyr zadowolił się ustępstwami, które choć bolesne, nie rzucały Rosji na kolana i pozwalały carowi wyjść z twarzą.

Eudoksja Łopuchina, pierwsza żona Piotra I

Legenda głosi, że Katarzyna posłała wielkiemu wezyrowi w formie prezentu swoje precjoza, co zmiękczyło jego stanowisko w późniejszych rokowaniach. Nie sposób orzec, czy tak było, ale pewne jest, że niedługo potem car uhonorował żonę Orderem Świętej Katarzyny, „ustanowionym dla upamiętnienia udziału Jej Wysokości w bitwie z Turkami nad rzeką Prut, gdzie działając w stanie wyższej konieczności, zachowała się nie jak słaba niewiasta, ale jak odważny mąż”.

W siedem miesięcy po niedoszłym pogromie nad Prutem Piotr poślubił Katarzynę – po raz drugi – ale tym razem nadając temu uroczystą oprawę, biorąc cały świat na świadka. „I tak Kopciuszek został królową – pisze rosyjski historyk Jewgienij W. Asimow. – Odtąd każdy musiał się do niej zwracać per »Wasza Wysokość«, a wszyscy poddani, bez względu na status, stali się jej rabami, zobowiązanymi do oddawania jej pokłonów”.

Rosjanie musieli widzieć w niej swoją panią (mnichowi, który odważył się temu sprzeciwić, połamano kości na kole), ale obowiązek ten nie spoczywał na zagranicy. Gdy w 1718 Katarzyna wizytowała Berlin, nie zrobiła korzystnego wrażenia na margrabinie Wilhelminie von Bayreuth, siostrze Fryderyka Wielkiego, czemu ta dała wyraz w niepochlebnym opisie: „Caryca jest niska i krępa, ma bardzo ciemną karnację, brak jej szyku i wdzięku. Dość spojrzeć na nią, a widać plebejskie pochodzenie. O jej złym guście zaświadcza niemodna, wyszywana srebrem i uwalana błotem suknia, którą kupiła chyba na jarmarku. Nosi na piersiach cały rząd odznaczeń oraz ikon i medali z relikwiami, które tak brzęczą przy każdym jej kroku, że człowiek odnosi wrażenie, iż zbliża się do niego obładowany muł”.

Ale dla Piotra Katarzyna była uosobieniem doskonałości. Rubaszna i bezpretensjonalna, oaza spokoju w nieuporządkowanym życiu cara, była matką jedenaściorga jego dzieci (z których tylko dwie córki dożyły wieku dorosłego) i jedynym jego czystym źródłem ukojenia. Rozległa korespondencja między nimi, która powstawała, gdy bywali z dala od siebie, daje wgląd we wzajemną czułość i porozumienie.

Mimo że Katarzyna była jedyną prawdziwą miłością Piotra, co jakiś czas bywał jej niewierny, zaś ona wspaniałomyślnie tolerowała te jego nic nieznaczące zdrady. Wiedziała, że do niej należy serce cara (jeśli już nie rozporek) i miała na tyle rozsądku, by zdawać sobie sprawę, co może stracić, jeśli się mu zbyt mocno sprzeciwi. Tę szczególną stronę ich związku ilustruje wymiana korespondencji z czerwca 1717, kiedy Piotr był u wód w spa:

„Nie ma o czym pisać z tego miejsca, poza tym, że dojechaliśmy wczoraj bezpiecznie, oraz tym, że ponieważ na czas picia wód lekarze zabraniają mi uciech [czytaj: erotycznych rozrywek], odesłałem kochankę do Ciebie, gdyż nie byłbym w stanie oprzeć się pokusie, gdyby ona tu pozostawała”. W odpowiedzi Katarzyna zauważa z przekąsem, że kochanka nie została odesłana z powodu lekarskich nakazów, ale dlatego, że ma chorobę weneryczną, „a ja nie mam najmniejszego zamiaru (broń mnie Panie Boże!) przyjmować u siebie kochanka tej metresy [czytaj: Piotra] w takim stanie zdrowia, w jakim jest ona”.

Pobłażanie carskiej niewierności wynikało z jednej strony po prostu z niższej pozycji Katarzyny, a z drugiej powodowane było tym, że i ona lubiła flirtować z obcymi mężczyznami, co miało się zakończyć głośnym skandalem. Wydarzył się on jednak dopiero po tym, jak Piotr wyniósł ją do godności carycy.

Pomnik Piotra I w Petersburgu, koniec XIX wieku

Ceremonia wyróżniała się przepychem i wystawnością, których Piotr skądinąd nie cierpiał. Nawet ubrał się specjalnie na tę okazję, zamieniając robocze odzienie, w którym zazwyczaj chodził, na wyszywany srebrem błękitny kaftan, czerwone jedwabne pończochy oraz kapelusz z białym piórem. Katarzyna prezentowała się jeszcze bardziej uroczyście w fioletowej sukni ze złotym obramowaniem, w brokatowym, podbijanym sobolami, narzuconym na ramiona płaszczu i skrzącymi się diamentami we włosach.

Przy kanonadzie artylerii i biciu moskiewskich dzwonów królewska para pojawiła się na szczycie kremlowskich Czerwonych Schodów, miejscu masakry, której świadkiem był car jako dziecko, po czym udała się do soboru Wniebowzięcia, gdzie w 1547 roku koronowano Iwana Groźnego. Tam, przy blasku setek świec, oboje zajęli miejsca na dwóch wysadzanych drogimi kamieniami tronach. Gdy ceremonia sięgała punktu kulminacyjnego, Piotr ujął wykonaną specjalnie na tę okazję koronę, którą zdobiły tysiące pereł, diamentów i innych szlachetnych kamieni (w tym rubin wielkości gołębiego jaja), i zwracając się do zgromadzonych, oznajmił: „Jest naszą wolą dokonać koronacji naszej ukochanej małżonki”. Następnie włożył koronę Katarzynie na głowę i wręczył jej jabłko. Co ciekawe, nie przekazał jej berła, ostatecznego symbolu monarszej władzy.

„Zadziwiające jest działanie Opatrzności Bożej: cesarzowa została wyniesiona z najniższego szczebla drabiny społecznej, na którym się urodziła i żyła, na same szczyty” – pisał Friedrich Wilhelm von Bergholtz, holsztyński dworzanin i weselny gość.

Tekst jest fragmentem książki Michaela Farquhara „Sekrety carów. Intrygi, skandale i zbrodnie Romanowów”:

Michael Farquhar
„Sekrety carów. Intrygi, skandale i zbrodnie Romanowów”
39,90 zł
Wydawca: Wydawnictwo Dolnośląskie
Okładka: Oprawa twarda
Liczba stron: 256
Format: 225x145mm
ISBN: 978-83-271-5573-3
EAN: 9788327155733

Rzeczywiście, Piotr wyniósł swą krzepką towarzyszkę życia wysoko, ale co to właściwie oznaczało? Niektórzy historycy twierdzą, że tym samym oficjalnie wyznaczył Katarzynę na swoją sukcesorkę. Żaden z jego synów, w tym nieszczęsny Aleksy, nie żył, a car już kilka lat wcześniej zadeklarował, że nie obowiązują dotychczasowe reguły sukcesji, że odtąd monarcha będzie miał pełną władzę wyznaczania następcy. Nigdy jednak wyraźnie nie mianował Katarzyny swoją sukcesorką. Dało to asumpt Lindseyowi Hughesowi do przypuszczeń, że:

„Wobec braku bezpośredniego dowodu intencji Piotra odnośnie do sukcesji w maju 1724 koronację być może należałoby odczytywać w kategoriach honorowego gestu, co zresztą sam Piotr powiedział: to była ceremonia ku czci Katarzyny. Jeśli chodzi o odbiór społeczny, to Piotrowi chodziło o utworzenie dworu na modłę zachodnioeuropejską, na którym monarcha pokazuje się z małżonką. Był też to pstryczek wymierzony tym, którzy szemrali, że Katarzyna nie nadaje się do roli cesarzowej, a także kolejne zaakcentowanie woli Piotra.

Zdobycie Azowa przez Piotra I

Z drugiej strony koronacja chłopki z obcego kraju na cesarzową pokazywała, że świat Piotra był postawiony na głowie, że była to karykaturalna rzeczywistość przezeń wykreowana, którą się posługiwał, by dzierżyć władzę i wprowadzać zamęt w myślenie ludzi”.

Jakiekolwiek były pobudki cesarza, doprowadzające do koronacji Katarzyny, jest wielce prawdopodobne, że pożałował tego kroku, gdyż już kilka tygodni później światło dzienne ujrzały rewelacje na temat Williama Monsa, sekretarza i powiernika cesarzowej, którego Hans Georg von Westphalen, poseł duński, opisał jako „jednego z najprzystojniejszych i najwytworniejszych ludzi, jakich znał”. Prawdopodobnie był on także kochankiem Katarzyny. Mons z pewnością robił dobry interes, gdyż sprzedawał swe usługi człowieka mającego wpływ na cesarzową, z której głosem liczył się sam car. Ale czy aby na pewno miał z nią romans? Wiadomo tylko, że car powziął takie podejrzenie, że kazał Monsa stracić, oficjalnie karząc go za korupcję, a następnie polecił zakonserwować jego głowę i w słoju wysłać do Katarzyny, jako swoistą, acz makabryczną pamiątkę.

Afera z Monsem wzmogła napięcie między małżonkami. „Prawie ze sobą nie rozmawiają – donosił Jean Lefort w depeszy do elektora Saksonii. – Nie spożywają razem posiłków, nie dzielą łoża”. Mówiono, że Piotr był tak rozwścieczony, że rozbił cenną wazę. „Tak postąpię z tobą i twymi bliskimi!” – krzyczał do Katarzyny, która miała odpowiedzieć: „Właśnie zniszczyłeś jedną z najpiękniejszych domowych ozdób. Cały urok prysnął”.

Cesarzowa była zdruzgotana śmiercią powiernika i być może kochanka. „Wszyscy wiedzieli o jej związku z Monsem – donosił poseł francuski. – Chociaż stara się ukryć żałobę, widać ją na jej twarzy i w jej zachowaniu. Wszyscy w napięciu oczekujemy, co się z nią stanie”.

Los Katarzyny okazał się nie do przewidzenia. Zamiast popaść w niełaskę czy napytać sobie jeszcze większej biedy, została monarchinią, samodzielnie panującą cesarzową Rosji, gdyż wkrótce po aferze z Monsem Piotr Wielki legł na łożu śmierci.

Nad krajem zawisła groźba bezhołowia i o schedę po carze zaczęły walczyć dwie potężne koterie. Jedna skupiała „nowych ludzi”, których Piotr wyniósł do najwyższych godności często ze społecznych nizin. Przewodził jej Aleksander Mienszykow (w którego domu Piotr spotkał Katarzynę) i dążyła ona do tego, by utrzymać władzę, sadowiąc na tronie Katarzynę. Drugą stanowiła arystokracja i ci wszyscy, którzy nie mogli się pogodzić z tym, że za panowania Piotra I ich prawa i przywileje doznały uszczerbku. Przywiązani do tradycji, uważali, że prawnym następcą tronu jest wnuk cara Piotr, syn tragicznie zmarłego Aleksego.

Ostatnie słowo należało do Gwardii Imperium Rosyjskiego, która za czasów Piotra I zastąpiła strzelców. Francuski poseł nie przesadzał, gdy donosił, że „to, co postanowi Gwardia, jest tu prawem”. A gwardziści obstawali za Katarzyną (pierwszą z długiego szeregu monarchów, których wprowadzą na tron lub zrzucą z niego). Towarzyszyła im ona w czasie wielu kampanii wojennych, razem z nimi znosząc ich trudy, w wyniku czego zaskarbiła sobie ich oddanie i przywiązanie. Toteż, wezwani przez Mienszykowa, otoczyli pałac, w którym rozgorzała debata na temat sukcesji.

Nagły odgłos werbli z dziedzińca przywołał do okien opozycyjnych polityków. Książę Repnin, przewodniczący Kolegium Wojny oraz członek ugrupowania arystokratycznego, zareagował pełen oburzenia, żądając wyjaśnień, dlaczego Gwardia pojawiła się bez jego rozkazu. Dowódca Gwardii, który już był na sali, odpowiedział chłodno: „Ekscelencjo, wykonałem wyraźny rozkaz naszej pani, cesarzowej Katarzyny, której tak ja, jak i pan, i każdy wierny poddany winien jest bezwarunkowe posłuszeństwo”. Po czym obecni tam gwardziści wydali ze łzami w oczach okrzyk: „Nasz ojciec nie żyje, ale nadal żyje nasza mateczka!”.

Piotr I, ok 1710

Korzystając z chwili, donośnym głosem odezwał się Mienszykow: „Niech żyje nasza czcigodna władczyni cesarzowa Katarzyna!”. „Niech żyje!” – podchwyciła okrzyk Gwardia.

A potem, jak można wyczytać w opisie hrabiego Bassewitza, „te ostatnie słowa natychmiast powtórzyli wszyscy obecni, przy czym jeden przed drugim chciał pokazać, że włączył się do skandowania z własnej woli, a nie dlatego, że naśladował innych”.

W ten oto sposób 8 lutego 1725 roku niegdysiejsza branka, chłopka Marta Skowrońska, została cesarzową Katarzyną I, jedynowładczynią Wszechrusi. Jej władanie było stosunkowo krótkie i jednostajne, gdyż pierwsze skrzypce grał Mienszykow, a cesarzowa była na ogół pijana. Jacques de Campredon, francuski poseł, zanotował, że jej rozrywkę stanowią „niemal codzienne popijawy, które mają miejsce w ogrodzie i trwają do białego rana, a biorą w nich udział osoby, których obowiązkiem jest stała obecność na dworze”.

Jeśli chodzi o zamiłowanie do alkoholu, cesarzowa mogła uchodzić za zmarłego męża w kobiecym przebraniu. Reaktywowała Piotrowy Synod Pijany i z upodobaniem mu przewodniczyła, z czego jej małżonek mógł­by być dumny. Często była ostatnią osobą, która w czasie libacji trzymała się jeszcze na nogach, i dopiero o świcie chwiejnym krokiem zataczała się do łóżka, by po przebudzeniu zacząć ponowną pijatykę. Cesarskie rachunki za węgierskie wino, gdańską wódkę i inne trunki to odrębna karta jej alkoholowych dokonań. Cesarzowa nigdy nie przykładała wagi ani do wydatków, ani do stanu zdrowia, nawet wtedy, gdy niekończące się picie zaczęło zbierać swe okropne żniwo.

Dwa lata po wstąpieniu na tron czterdziestotrzyletnia była chłopka zmarła.

Tekst jest fragmentem książki Michaela Farquhara „Sekrety carów. Intrygi, skandale i zbrodnie Romanowów”:

Michael Farquhar
„Sekrety carów. Intrygi, skandale i zbrodnie Romanowów”
39,90 zł
Wydawca: Wydawnictwo Dolnośląskie
Okładka: Oprawa twarda
Liczba stron: 256
Format: 225x145mm
ISBN: 978-83-271-5573-3
EAN: 9788327155733

Tekst ma więcej niż jedną stronę!
Strona 1
Strona 2
Strona 3
Śledź nas!
Komentarze

O autorze
Michael Farquhar
.

Wszystkie teksty autora

Pierwszy polski portal historyczny
ISSN: 1896-8651
Wydawca portalu
Michał Świgoń PROMOHISTORIA
ul. Koźmiana 2/89
01-606 Warszawa
telefon: 692 929 681
m.swigon@histmag.org
NIP 626-281-54-56
Numer konta: PL 33 1140 2004 0000 3802 7410 0716
Patronaty
Jak uzyskać patronat
Kontakt z redakcją
Mateusz Balcerkiewicz
redaktor naczelny
redakcja@histmag.org
telefon: 798 537 653
Reklamuj się u nas
Oferta reklamowa
Konkursy
Nasze konkursy