Opublikowano
2014-09-10 17:43
Licencja
Wolna licencja

Kielce we wrześniu 1939 roku

Na niemieckie bombardowania Kielce odpowiedziały zestrzeleniem jednego samolotu Luftwaffe. Walka obronna w terenie trwała kilka godzin. 5 września wieczorem nieprzyjaciel zajął stolicę Gór Świętokrzyskich.


Strony:
1 2 3 4 5

Zobacz też: 1 września 1939 roku i kampania wrześniowa - jak Niemcy zaatakowały Polskę?

W okresie dwudziestolecia międzywojennego nastąpił zdecydowany rozwój Kielc. Oprócz zwiększenia się liczby ludności i przyłączenia do miasta nowych dzielni, zaczęły powstawać nowe przedsiębiorstwa przemysłowe. Wrzesień roku 1939 położył kres wszelkim staraniom, jakie społeczeństwo Kielc poczyniło od momentu odzyskania niepodległości.

W przededniu wojny

Przed wybuchem wojny coraz częściej organizowano w mieście różnego rodzaju demonstracje patriotyczne i popierano organizacje paramilitarne. Wśród kielczan zbierano fundusze na samolot bojowy i jednostkę morską, której miano nadać imię „Kielczanin”. Oddaniu do użytku lotniska w Masłowie i otwarciu szkoły pilotów motorowych towarzyszyły huczne obchody. Przybyły do miasta w 1937 roku marszałek Edward-Rydz Śmigły, któremu nadano honorowe obywatelstwo miasta, został przyjęty przez kielczan z aplauzem. Odbyła się wówczas również parada wojskowa na cześć hetmana Stefana Czarneckiego.

Z każdy kolejnym dniem roku 1939 w mieście przybierały na sile nastroje antyniemieckie. Ich głównym wyrazicielem – w szczególności od końca marca – stała się „Gazeta Kielecka”. Czasopismo drukowało ponadto nazwiska tych, którzy wspierali Fundusz Obrony Narodowej. Na szczególną uwagę zasługuje w tym miejscu właściciel kieleckich wapienników „Wietrznia”, wywodzący się ze znanej żydowskiej rodziny Stanisław Zagajski. Ofiarował on bowiem na rzecz FON dwieście wagonów wapna, natomiast zatrudnieni w jego przedsiębiorstwie pracownicy zdecydowali się na przekazywanie Funduszowi części swoich zarobków – robotnicy 5%, zaś pracownicy umysłowi – ¼ pensji. Wielką solidarnością wykazały się również władze huty „Ludwików”, subskrybując 100 tys. zł na pożyczkę przeciwlotniczą.

Stefan Artwiński (fot. ze zbiorów Narodowego Archiwum Cyfrowego, sygn. 1-A-3186, domena publiczna) Wzrastającym zainteresowaniem cieszyła się także strzelnica, którą prowadził Związek Strzelecki. To właśnie tutaj każdy mieszkaniec miasta mógł oddać „10 strzałów ku chwale Ojczyzny”. Z kolei 30 i 31 lipca odbył się w Kielcach kurs samoobrony na wypadek wojny. Zorganizowały go wspólnie Centrala Katolickiego Stowarzyszenia Kobiet i Katolickie Stowarzyszenie Młodzieży Żeńskiej Diecezji Kieleckiej. Kursanci uczestniczyli w trwającym 12 godzin wykładzie, który obejmował samoobronę indywidualną i zbiorową, gazoznawstwo, ratownictwo sanitarne oraz przygotowanie gospodarcze. Przeszkolono wówczas ok. 130 osób. W sierpniu zaczęto kopać w mieście rowy przeciwlotnicze, m.in. niedaleko dworca kolejowego, na Rynku i w parku miejskim. Piwnice wielu kamienic zamieniono na przeciwlotnicze schrony, a mieszkańcy zaczęli gromadzić na strychach narzędzia przeciwpożarowe oraz zapasy piasku, wody i żywności.

Ostatnie przedwojenne wybory do kieleckiej Rady Miejskiej, które odbyły się w maju 1939 roku, przyniosły zwycięstwo Obozowi Zjednoczenia Narodowego. Uzyskał on jednak jedynie jeden mandat więcej od Polskiej Partii Socjalistycznej. 19 lipca, na pierwszym posiedzeniu Rady Miejskiej, jej przewodniczący i zarazem prezydent Kielc, Stefan Artwiński, po powitaniu wszystkich zaapelował o harmonijną współpracę, bez względu na polityczne przekonania. Nowo wybrani radni zadecydowali o powołaniu samodzielnego referatu aprowizacyjnego. Jego zadaniem stało się przygotowanie planu zaopatrzenia ludności w żywność w razie ewentualnego wybuchu wojny. Na posiedzeniu inauguracyjnym w imieniu Narodowego Koła Radnych głos zabrał radny Henryk Przybylski:

W obliczu narzuconej nam konieczności zbrojnej rozprawy z odwiecznym wrogiem, koniecznym jest zorganizowanie naszej wszechstronnej gotowości bojowej, aby z rozprawy tej Polska wyszła zwycięsko, odzyskując odwieczne polskie ziemie wraz z całym Górnym Śląskiem, Warmią i Mazurami, w najszerszym oparciu o morze. To dziejowe zadanie wypełnić może tylko zwarty moralnie, zjednoczony na podstawie jedności poglądów i programu narodowego działania naród.

W Kielcach stacjonował duży garnizon wojskowy, składający się z 4 Pułku Piechoty Legionów i 2 Pułku Artylerii Polowej Legionów. Ponadto miasto było siedzibą dowództwa 2 Dywizji Piechoty Legionów. Dowodził nią płk Edward Dojan-Surówka, a wcześniej m.in. płk Stefan Rowecki. Obecność tych struktur Wojska Polskiego wpływała pozytywnie na poczucie bezpieczeństwa dużej części mieszkańców. 27 sierpnia wojsko opuściło koszary i zostało skierowane w wyznaczone rejony.

Pierwsze trzy dni wojny w Kielcach

Samoloty niemieckie przeleciały nad Kielcami już późnym rankiem 1 września, w kilka godzin po przekroczeniu granicy polskiej przez wojska hitlerowskie. W trakcie pierwszego nalotu Luftwaffe zrzuciła kilkanaście bomb na koszary wojskowe na Bukówce. Zrzucone ładunki nie wyrządziły jednak większych szkód, bowiem spadły w lesie na wysokości strzelnicy. Najeźdźcy zniszczyli za to doszczętnie ujęcie wody wodociągu miejskiego w Białogonie. Ponadto Niemcy dwukrotnie zbombardowali lotnisko w Masłowie. W piątek nad kieleckim niebem pojawiły się jeszcze niemieckie samoloty, kierujące się w stronę Sandomierza, aby zniszczyć znajdujące się w tamtym miejscu przeprawy.

Obronę przeciwlotniczą Kielc stanowiły: bateria dział przeciwlotniczych i kompania ciężkich karabinów maszynowych. Ustawiono je w najważniejszych punktach miasta i zakładach pracy, m.in. „Granacie”. Obroną dowodził kpt. Dorobczyński, który był jednocześnie wiceprezydentem Kielc. 2 września w hucie „Ludwików” postawiono jedno działo przeciwlotnicze, które wspierał jeden ciężki karabin maszynowy. Około godziny czwartej po południu żołnierze polscy zestrzelili niemiecki samolot. Załoga zdążyła wyskoczyć z płonącej maszyny, niemniej lotnicy ci zostali szybko ujęci w rejonie Piasków. Ten pojedynczy sukces poprawił co nieco i tak fatalne samopoczucie mieszkańców.

Tekst ma więcej niż jedną stronę. Przejdź do pozostałych poniżej.

Strony:
1 2 3 4 5
Napisz komentarz
Regulamin komentarzy

Gość: Krzysiek_CK |

Wodociągu w Białogonie również nie zniszczono. Bomby spadły bliżej Białogonu. Budynek wodociągu był starannie zamaskowany.



Odpowiedz
Piotr Siudy

Absolwent I Liceum Ogólnokształcącego im. Stefana Żeromskiego w Kielcach. Student Uniwersytetu Jana Kochanowskiego w Kielcach. Przygotowuje pracę licencjacką, dotyczącą postaci Jana Piwnika „Ponurego” i jego zgrupowań partyzanckich. Zainteresowania badawcze: historia Kielc i regionu.

Wolna licencja – ten materiał został opublikowany na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa – Na tych samych warunkach 3.0 Polska.

Redakcja i autor zezwalają na jego dowolny przedruk i wykorzystanie (również w celach komercyjnych) pod następującymi warunkami: należy wyraźnie wskazać autora materiału oraz miejsce pierwotnej publikacji – Portal historyczny Histmag.org, a także nazwę licencji (CC BY-SA 3.0) wraz z odnośnikiem do jej postanowień. W przypadku przedruku w internecie konieczne jest także zamieszczenie dokładnego aktywnego odnośnika do materiału objętego licencją.

UWAGA: Jeśli w treści artykułu nie zaznaczono inaczej, licencja nie dotyczy ilustracji i filmów dołączonych do materiału – w kwestii ich wykorzystania prosimy stosować się do wskazówek w opisie pod nimi lub – w razie ich braku – o kontakt z redakcją: redakcja@histmag.org