Opublikowano
2019-05-30 16:00
Licencja
Prawa zastrzeżone

Kłym Sawur – wróg Polaków i kat Wołynia

Dmytro Semenowicz Klaczkiwski, znany jako „Kłym Sawur”, to jeden ze zbrodniarzy odpowiedzialnych za przebieg rzezi na Wołyniu.


Strony:
1 2 3

Dmytro Semenowicz Klaczkiwski, lepiej znany jako „Kłym Sawur”, to ukraiński zbrodniarz odpowiedzialny za rzeź wołyńską i osobiście kierujący jej przebiegiem. Gloryfikowany od dawna na Ukrainie, zarówno przez jej władze, jak i Cerkiew Prawosławną Kijowskiego Patriarchatu – przez tę ostatnią pomimo tego, że nie był wyznawcą chrześcijaństwa, ale ideologii OUN, stanowiącej zaprzeczenie Ewangelii. Swoją nacjonalistyczną karierę rozpoczął w II Rzeczypospolitej, Dmytro Klaczkiwski używający m.in. pseudonimu „Kłym Sawur”, lata 30. a zakończył sprzedany przez własnych podwładnych w lesie w okolicy Suska w lutym 1945 r., dopadnięty przez sowiecką obławę. Przyszły rzeźnik Wołynia urodził się w Zbarażu w 1911 r. w Małopolsce Wschodniej, która wówczas należała do Austro-Węgier, będąc częścią Królestwa Galicji i Lodomerii. Według niektórych jego życiorysów rodzice Dymitra byli biednymi chłopami, ale bardziej prawdopodobna wydaje się inna wersja biografii, stwierdzająca, że był synem bankowego urzędnika. Syn biednego chłopa nie kończył z reguły gimnazjum i nie wstępował później na Uniwersytet Lwowski. Klaczkiwski ukończył Ukraińskie Gimnazjum w Stanisławowie, choć część źródeł mówi o gimnazjum w Zbarażu. Następnie, jak wielu działaczy OUN, studiował prawo na Uniwersytecie Jana Kazimierza we Lwowie, ale go nie ukończył. Zaliczył kursy handlowe we Lwowie. Już jako członek OUN odbył służbę w Wojsku Polskim w latach 1934–1935. Następnie podjął pracę w Zarządzie „Narodnij Torhowli” w Stanisławowie. Cały czas uczestniczył w podziemnej terrorystycznej działalności OUN, wymierzonej przeciw państwu polskiemu. W 1937 r. policja aresztowała Klaczkiwskiego. Jakiś czas przebywał w więzieniu. Rok później ponownie działał jako członek zarządu paramilitarnej sportowej organizacji „Sokił” w Zbarażu. W 1939 r. został szefem Junactwa OUN w powiecie stanisławowskim. Kontynuował swoją działalność po zajęciu Kresów przez Armię Czerwoną. Bardzo szybko znalazł się w orbicie zainteresowania sowieckich organów bezpieczeństwa. Te nie działały po omacku, lecz przystąpiły do zwalczania ukraińskiego ruchu nacjonalistycznego finansowanego przez Niemców według dawno przygotowanych list, względnie kartotek przejętych z archiwów polskiej policji. Ukraińscy nacjonaliści natychmiast usiłowali uruchomić podziemne struktury, sięgając m.in. do niewciągniętej do nacjonalistycznej roboty młodzieży. Wśród niej był oczywiście „Blondyn” – taki pseudonim nosił wówczas przyszły rzeźnik Wołynia. W 1940 r. NKWD wpadło na jego trop. Aresztowany został przez NKWD w Dolinie wraz z grupą aktywistów OUN. W śledztwie był ponoć twardy. Nie przyznał się do przynależności do OUN i nie wsypał nikogo z nacjonalistycznego podziemia. Stepan Bandera W tzw. procesie 59 orzeczono wobec Klaczkiwskiego karę śmierci. Wraz z nim na szubienicę skazano 42 członków OUN. Sowieci, chcąc jednak pozyskać społeczeństwo ukraińskie, okazali im łaskawość i zamienili karę na odsiadkę w łagrach. Klaczkiwski otrzymał najniższy, standardowy wyrok – 10 lat odsiadki. Na początku lipca 1941 r., podczas wojennego bałaganu, zdołał uciec z więzienia w Berdyczowie. Szybko przedostał się na teren Małopolski Wschodniej, gdzie objął stanowisko przewodniczącego OUN miasta Lwowa. Nominacja ta oznaczała awans i potwierdzenie pozycji Klaczkiwskiego w nacjonalistycznym ruchu. We Lwowie upatrywali oni stolicę opanowanej przez siebie Ukrainy. Tam Klaczkiwski działał pod pseudonimem „Ochrim”. Wziął udział w I Konferencji OUN-Bandery, w której uczestniczyło 15 takich jak on przewodników, a także szef Służby Bezpeky OUN. Wówczas to brał udział w wypracowaniu taktyki OUN. Ustalono, że część działaczy zejdzie do podziemia, a reszta wejdzie do legalnie działających struktur w administracji w instytucjach kulturalno-oświatowych i policji. Rok później na II Konferencji OUN-B Klaczkiwski został wybrany do Centralnego Prowidu OUN i objął funkcję prowidnyka OUN na obszarze Wołynia i Polesia, zwanych przez nacjonalistów Północno-Zachodnimi Ziemiami Ukrainy.

Oznaczało to dla Klaczkiwskiego kolejny awans. OUN uznało bowiem, że Wołyń jest terenem, na którym istnieją najbardziej sprzyjające warunki do przeprowadzenia ukraińskiej rewolucji narodowej. Teren był nieopanowany przez Niemców i przejąć go pod swoją kontrolę było stosunkowo łatwo. Od początku działalności Klaczkiwski przystąpił do tworzenia zbrojnych oddziałów, które tę rewolucję miały przeprowadzić. Podczas II Konferencji OUN-Bandery podjęto też decyzję brzemienną w skutkach. Jej uczestnicy opowiedzieli się za utworzeniem przez OUN-B własnych wijśkowych sył. Ustalili też, że grupy wojskowe będą tworzone według następujących zasad. Podstawową komórką miał być kuszcz. W jego skład miały wschodzić trzy wsie. W każdej z nich powinien powstać oddział liczący od 15 do 45 bojowników. Trzy wsie miały tworzyć sotnie, trzy–cztery sotnie kureń. W połowie lata 1943 r. banderowcy mieli w swoich szeregach 600 ludzi. Oddziały te dały początek Ukraińskiej Powstańczej Armii. Jednocześnie Klaczkiwski jako „Kłym Sawur” przystąpił do tworzenia na Wołyniu ukraińskiego państwa podziemnego, które w zasadzie działało zupełnie legalnie. Terenowe komórki OUN przejęły nad nim całą władzę, organizując wszystkie sfery życia. Od początku swego działania „Kłym Sawur” uznawał za głównych przeciwników nie Niemców, ale Polaków i Sowietów, a konkretnie ich partyzantów na Wołyniu i Polesiu. Swój pierwszy atak sotnia Perehiniaka skierowała jednak przeciwko niemieckiemu posterunkowi żandarmerii we Włodzimiercu. Miało to miejsce 8 lutego 1943 r. Ukraińcy zabili jednego Niemca i trzech Kozaków (własowców). Uprowadzili też kilku Kozaków do Parośli. Tu dokonali następnego dnia pierwszej masowej zbrodni na ludności polskiej, mordując całą wieś. Kozaków – własowców uprowadzili, żeby uprawdopodobnić fakt, iż to Sowieci wyrżnęli wieś. Na nich to bowiem chcieli zwalić winę za mord. Decyzja o realizacji takiego scenariusza musiała zapaść na górze. Być może to właśnie „Kłym Sawur” ją podjął. Praktycznie rzecz biorąc, działania na większą skalę UPA „Kłyma Sawura” zaczęła walką z Polakami, a nie Niemcami. Potrzebowali bowiem trupów własowców, żeby zamaskować pierwszą masową zbrodnię na Polakach. Gdyby nie to, prawdopodobnie w ogóle nie zaatakowaliby Włodzimierca. Swojej nienawiści do Polaków „Kłym Sawur” nigdy nie ukrywał. Dał temu wyraz m.in. na III Konferencji OUN, kiedy to znalazł się w gronie działaczy twierdzących, że to Polacy, a nie Niemcy czy Sowieci są największymi wrogami Ukrainy.

UPA jak AK? Mitologizacja banderowców na Ukrainie

Każdy nacja potrzebuje swoich bohaterów – ich posiadanie jest istotnym elementem budowania tożsamości narodowej. Część Ukraińców do roli tej wybrała członków OUN-UPA, zwanych też „banderowcami". To w oczywisty sposób stwarza wiele problemów. Jak wygląda mitologizacja banderowców na Ukrainie?



Czytaj dalej...

Wychodząc z tego założenia, postanowił przeprowadzić na Wołyniu czystkę etniczną, pozbywając się z niego niepożądanego polskiego elementu. Przygotowywał się do tej akcji przez kilka miesięcy. Na jego rozkaz około 5 tys. ukraińskich policjantów, pozostających na służbie niemieckiej, zdezerterowało i poszło do lasu. Stali się oni kadrą UPA, narzucając nowej formacji określonego ducha. Policja ukraińska aktywnie uczestniczyła w wymordowaniu na Wołyniu ludności żydowskiej. Wszyscy policjanci ukraińscy mieli po łokcie ubabrane ręce w żydowskiej krwi. Każdy z nich za-mordował od kilku do kilkunastu Żydów. Zamordowanie jeszcze kilkudziesięciu Polaków nie robiło im już żadnej różnicy. Uczestnicząc w Holocauście Żydów, utracili wszystkie ludzkie odruchy. „Kłym Sawur” doskonale o tym wiedział i postanowił się nimi posłużyć. Zajmowali się oni szkoleniem oddziałów UPA, a w trakcie mordów ludności polskiej odgrywali rolę moderatorów. Przygotowując się do akcji oczyszczania Wołynia z Polaków, „Kłym Sawur” przeprowadził akcję zniszczenia swoich konkurentów. W pierwszej kolejności kazał zlikwidować zbrojne formacje Tarasa Borowcia „Bulby”, które ze względu na totalitarny charakter oddziałów banderowskich nie chciały im się podporządkować. Oddziały banderowskie i bojówki Służby Bezpeky otoczyły sztab „Bulby”. Aresztowały pułkowników Sowenka, Nowickoho i Trejka, a także żonę Borowcia. Wszystkich poddano torturom, a na końcu zamordowano.

Ten tekst jest fragmentem książki Marka A. Koprowskiego – „Kaci Wołynia. Najkrwawsi ludobójcy Polaków”:

Marek A. Koprowski - „Kaci Wołynia. Najkrwawsi ludobójcy Polaków” - okładka Tytuł: „Kaci Wołynia. Najkrwawsi ludobójcy Polaków”
Autor: Marek A. Koprowski
Wydawnictwo: Replika
Liczba stron: 352
Premiera: 28 maja 2019
Oprawa: twarda z obwolutą
Wymiary: 160 × 230
ISBN: 978-83-66217-30-0
Cena: 49,90 zł
Kup ze zniżką!

Tekst ma więcej niż jedną stronę. Przejdź do pozostałych poniżej.

Strony:
1 2 3
Napisz komentarz
Regulamin komentarzy

Pożyteczny artykuł, nie budzący zasadniczych kontrowersji. Brakuje w nim jednak dzisiejszej ukraińskiej wersji życiorysu Kleczkiwśkiego, co pozwoliłoby zrozumieć, dlaczego jest czczony na Ukrainie, pomimo swego niewątpliwego - przynajmniej dla Polaka - bestialstwa. Przecież w mordowaniu Polaków, Żydów, Rosjan i innych nie uczestniczyło nie więcej niż 1% Ukraińców, a dziś gloryfikuje OUN/UPA spora część tamtejszej populacji.



Odpowiedz

Gość: mac ap |

@ bartensteiner
Żeby daleko nie szukać, zabójstw dokonanych przez oddziały NSZ na Podlasiu i na Litwie dokonała garstka Polaków, a dziś formacje te gloryfikuje duża część naszego społeczeństwa, o IPN nie wspominając.



Odpowiedz

@ Gość: mac ap
Mylisz się, gloryfikuje polskich bandytów tylko niewielka część Polaków; nie ma wśród nich żadnego z moich bardziej lub mniej znajomych.



Odpowiedz

Gość: Jk |

@ bartensteiner
Ja gloryfikuje bohaterow NSZ, t walczyli moi przodkowie, wieszali milicjantow, obcinali prawr dlonie czlonkom PPR, wybijali oczy geodetom kradnacym dworska ziemie. Jestem z nich dumny i mam tylko jedną pretensje, ZA MALO, Ja musialem zyc w przekletej prl i siedziec w lawce z synem sprzątaczki. Do mojego Ojca nauczyciel przychodził i czekal jak zje sniadanie. Ja musialem chodzic do szkoły z dziecmi choloty, plebsu. Niech przekleta bedzie prl. Chwala bohaterom NSZ



Odpowiedz

@ Gość: Jk

Ciekawe, co o tym myślą aktualni właściciele ziemi podworskiej.

Grab zagrabione, jak mawiał Włodzimierz Iljicz.



Odpowiedz

@ Gość: Jk
Po stylu tej wypowiedzi widać, że nie posłużyła Ci obecność w szkole hołoty i plebsu.



Odpowiedz

Niech ktoś z redakcji przeczyta ten tekst jeszcze raz i zastanowi się, czy na pewno tu jest jego miejsce. I czy takie jednostronne, nacechowane emocjonalnie i pomijające fakty artykuły mieszczą się w standardach Histmaga.



Odpowiedz

Gość: Paweł |

@ Slawomir Wojcik a jakie fakty zostały pominięte i jakie jest ich znaczenie dla oceny opisywanej osoby? Stawianie zarzutów to też trudna sztuka.



Odpowiedz

@ Gość: Paweł
Np. udział polskich władz w powstaniu OUN i w rozwoju ukraińskiego nacjonalizmu. Od przełomu lat 20/30 Polska prowadziła wobec Ukraińców taką politykę, jaką wcześniej wobec Polaków prowadzili Niemcy w zaborze pruskim i Rosjanie w zaborze rosyjskim. Efekty tej polityki były również takie same: opór, konspiracja i w końcu terroryzm.
Jeśli nie przyjmujesz do wiadomości, że jedna trzecia obywateli w twoim państwie ma inną narodowość niż twoja własna, spodziewaj się problemów.



Odpowiedz

Gość: Marek Baran |

@ Slawomir Wojcik:
Waścina opinia to jedno - słuszna, lecz mnie wielokrotnie zastanawiało, dlaczego my - jako zbiorowość - ciągle stosujemy się do prawa mojżeszowego, czyli: "jestem Bogiem( ?) zazdrosnym, który każe występek ojców na synach do trzeciego i czwartego pokolenia względem tych, którzy Mnie nienawidzą'".
PS A co Ukraińcy mają w swojej historii? Tylko pasmo krwawych zemst na swoich prawdziwych i nieco wydumanych krzywdzicielach. Prawie nic pozytywnego. Od Kosińskiego i Nalewajki ciągle to samo.



Odpowiedz

@ Slawomir Wojcik
Może oświecisz mnie i innych forumowiczów w temacie "udziału polskich władz w powstaniu OUN i rozwoju ukraińskiego nacjonalizmu", ponieważ nie będąc jak Ty wykształcony, byłem do tej pory przekonany, że władze polskie i olbrzymia większość polskiego społeczeństwa były im przeciwne.



Odpowiedz

Gość: RP |

Interesujący artykuł przybliżający nieznane fakty z historii



Odpowiedz

Gość: Sceptyk |

Czemu Polacy nie honorują tych Ukraińców, którzy Polakom pomagali z narażeniem życia w tym całym zdziczeniu wojenno-nacjonalistycznym.Musimy mówić o czystkach etnicznych, ale dla równowagi musimy też uhonorować tych ludzi,jeżeli chcemy z Ukraińcami jakoś rozmawiać. Na razie zwykli ludzie dogadają się najszybszej o czym świadczy ilość Ukraińców pracujących w Polsce. Politykierzy unikają jak ognia tego tematu.



Odpowiedz

Gość: Fagasso |

@ Gość: Sceptyk ponieważ zaczęli to robić i ci Ukraińcy mieli Przewalone u współczesnych banderowców grożono im nawet śmiercią tam się nic wiele nie zmieniło.



Odpowiedz

Gość: Jd |

Dogadują się w sprawie pracy ale w sprawie UPA nigdy



Odpowiedz
Marek A. Koprowski

Pisarz, dziennikarz, reporter, od ponad dwudziestu lat zajmujący się problematyką wschodnią i losami Polaków na Wschodzie. Jako wysłannik kilku pism odbył ponad sto dwadzieścia podróży – od Brześcia po Sachalin i Kamczatkę, odwiedzając wszystkie kraje na postsowieckim obszarze. Plonem tych wypraw, oprócz tysięcy artykułów, jest też kilkanaście książek. Laureat nagrody Fundacji Polcul im. Jerzego Bonieckiego w 2007 r. za działalność na rzecz utrzymania kultury polskiej na Wschodzie.

Prawa zastrzeżone – ten materiał jest chroniony przez przepisy prawa autorskiego.

Kopiowanie, przedrukowywanie (poza dozwolonymi prawnie wyjątkami) wyłącznie za zgodą redakcji: redakcja@histmag.org