Opublikowano
2017-03-22 20:31
Licencja
Wolna licencja

Kolorowanka z wyklętych

Nie jestem wielkim fanem kultu żołnierzy wyklętych – uważam, że pamięć o nich nie została dobrze przerobiona i cały czas pozostaje w pewnych ciasnych schematach. Z drugiej strony nie można nie zauważyć, że jej krytycy reagują z coraz to większą przesadą.


Zobacz też: Żołnierze Wyklęci – historia i pamięć

mundur, wykleci Mundur ppor. Edwarda Taraszkiewicza, opublikowano na licencji Creative Commons uznanie autorstwa 3.0 Tym razem poszło o kolorowankę. A dokładnie o możliwość pomalowania wizerunku wilka, który niepostrzeżenie stał się symbolem podziemia antykomunistycznego. I zaczęło się larum i oskarżenia o nacjo-polo, banalizację historii itd.

Problem z wyklętymi, problem z kolorowanką

Reakcja części osób na jeden obrazek dobrze wskazała, jak wielkim problemem nie tylko dla prawicy, ale też dla lewicy są żołnierze wyklęci. W sytuacji, w której powszechnie przyjęto kult wyklętych, lewica zaczyna przyjmować nie postawę umiarkowaną, ale coraz bardziej krytyczną.

Rysowanki dla dzieci odwołujące się do historii nie są niczym niezwykłym. Każdy kto miał okazje dzieciństwo spędzić już w III RP wie, że tego dobra było w bród. Można było będąc brzdącem pomalować wojów Lecha albo pomazać Sobieskiego. Pamiętam nawet numer „Krytyki Politycznej” w którym dokonano psychoanalizy kolorowanek z powstania stawiając tezę, że ich bazgranie ma tendencje pacyfistyczne (przepraszam, jeżeli coś przekręcam, ale bardzo dawno miałem ten numer w ręce). Ba, w Stanach Zjednoczonych rysowanki historyczno-patriotyczne to wielki dział w którym odnajdą się i dorośli. Są one pewną rzeczą już przyjętą i zaakceptowaną. Istnieje znacząca różnica między możliwością pomalowania głowy wilka, a patriotyczną pościelą. W czym zatem problem?

pomnik, wykleci Pomnik Żołnierzy Wyklętych w Rzeszowie, opublikowano na licencji Creative Commons uznanie autorstwa 3.0

Przeciwni zaraz zakrzyczą hola hola, przecież Łupaszko, Bury i inni. Przecież wyklęci to również mordercy. Czy chcemy aby w taki sposób nasze pociechy uczyły się historii? Gdzie refleksja, gdzie namysł, to niewłaściwe!

I tu rodzi się problem, bo aby konsekwentnie krytykować kolorowankę z wyklętymi należałoby i krytykować inne odwołujące się do czynów wojennych. Wtedy dobrze, ktoś jest pacyfistą, równy wstręt wzbudza w nim i żołnierz wyklęty, i powstaniec warszawski i rycerz spod Grunwaldu. Jeżeli jednak nie jest się pacyfistą, to gdzie jest problem z jedną kolorowanką?

Faktycznie termin „żołnierz wyklęty” jest nieszczęśliwy – bowiem zawiera w sobie bardzo wiele postaw. Od Pileckiego po Rajsa. Wynika to z faktu, że nie było jednak spójnej organizacji, ale że termin ten określa pewne zjawisko.

Czy fakt, że w tej wielkiej zbiorowości byli ludzie podli odbiera możliwość dawania ich za przykład dzieciom (i to w formie zabawy jaką niechybnie jest kolorowanka)? Bez przesady. Przecież ten sam argument moglibyśmy wysunąć wobec żołnierzy armii roku 1920 (też zdarzały się mordy) czy powstańców warszawskich (nie bez kozery istniała żandarmeria powstańcza). A jednak sprzeciw nie jest aż tak powszechny. W czym tkwi problem?

wykleci, rondo Rondo im. Żołnierzy Wyklętych w Gdyni Chyloni, opublikowano na licencji Creative Commons uznanie autorstwa 3.0

Wydaje się, że część lewicy w ogóle chciałaby wyrugować żołnierzy wyklętych z historii, a na pewno nie wskazywać ich jako pozytywny wzorzec naśladowania. W niektóry przypadkach na pewno jest to słuszne, bo wielu z nich zasługuje wręcz na miano antywzorców. A przecież w malowance nie przedstawiono Łupaszki nad pomordowanymi. Czy oznacza to odrzucenie ich całej spuścizny? Nie powinno się tak robić, bo jest to zwyczajne wylewanie dziecka z kąpielą.

Prawda jest taka, że nie ma nic niemoralnego czy niewłaściwego w rysowance z żołnierzami wyklętymi. Nie wykracza ona poza przyjęte już dawno schematy i formy. Również temat wbrew pozorom nie jest aż tak kontrowersyjny. Chyba lepiej zachować trochę dystansu i zostawić kolorowanki w spokoju, bo zaraz będzie się upatrywało zgorszenia wszędzie...

Artykuły publicystyczne w naszym serwisie zawierają osobiste opinie naszych redaktorów i publicystów. Nie przedstawiają one oficjalnego stanowiska redakcji „Histmag.org”. Masz inne zdanie i chcesz się nim podzielić na łamach „Histmag.org”? Wyślij swój tekst na: redakcja@histmag.org. Na każdy pomysł odpowiemy.

Redakcja: Paweł Czechowski

Dziękujemy, że z nami jesteś! Chcesz, aby Histmag rozwijał się, wyglądał lepiej i dostarczał więcej ciekawych treści? Możesz nam w tym pomóc! Kliknij tu i dowiedz się, jak to zrobić!

Napisz komentarz
Regulamin komentarzy

Są dwa aspekty wojny polsko-polskiej zwanej "polityką historyczną", "kultem wyklętych", czy jak tam. Pierwszy to wykreowanie z "harnasiów", z bohaterów walki z Niemcami o wolne miejsca w pociągu do Protektoratu i ze zwykłych postwojennych niezłomnych psychopatów "świętych" na sztandary polityczne do walki państwem polskim. Dopisanie ich Skalskim, Agatonom czy tym wszystkim, którzy prosto z oflagów i lasu szli do Biura Odbudowy Stolicy czy Ministerstwa Ziem Odzyskanych (narażając się na "czapę", która wielu z nich w nagrodę spotkała) na towarzyszy.
Do wojny potrzebni są esesmani/hunwejbini - tych sobie wychowali przez ostatnie 25 lat w szkołach, w których nie społeczeństwo polskie odpusciło se wychowanie obywatelskie i matematykę na rzecz paciorka i "wychowania ekonomicznego" bez umiejętności liczenia procentu składanego.



Odpowiedz

Słowo "kult" jest użyte właściwie. Niewłaściwe jest słowo "powszechny", bo np. ja i większość moich znajomych nie jesteśmy wyznawcami tego kultu.



Odpowiedz

Panie Pawle! Piszesz Pan: "W sytuacji, w której powszechnie przyjęto kult wyklętych..." - czy nie zadrżała reka? Samo słowo "kult" już daje wiele do myślenia.



Odpowiedz
Paweł Rzewuski

Absolwent filozofii i historii Uniwersytetu Warszawskiego, doktorant na Wydziale Filozofii i Socjologii UW. Publikował w „Uważam Rze Historia”, „Newsweek Historia”, „Pamięć.pl”, „Rzeczpospolitej”, „Teologii Politycznej co Miesiąc”, „Filozofuj”, „Do Rzeczy” oraz „Plus Minus”. Tajny współpracownik kwartalnika „F. Lux” i portalu Rebelya.pl. Wielki fan twórczości Bacha oraz wielbiciel Jacka Kaczmarskiego i Iron Maiden. Piłsudczyk.

Wolna licencja – ten materiał został opublikowany na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa – Na tych samych warunkach 3.0 Polska.

Redakcja i autor zezwalają na jego dowolny przedruk i wykorzystanie (również w celach komercyjnych) pod następującymi warunkami: należy wyraźnie wskazać autora materiału oraz miejsce pierwotnej publikacji – Portal historyczny Histmag.org, a także nazwę licencji (CC BY-SA 3.0) wraz z odnośnikiem do jej postanowień. W przypadku przedruku w internecie konieczne jest także zamieszczenie dokładnego aktywnego odnośnika do materiału objętego licencją.

UWAGA: Jeśli w treści artykułu nie zaznaczono inaczej, licencja nie dotyczy ilustracji i filmów dołączonych do materiału – w kwestii ich wykorzystania prosimy stosować się do wskazówek w opisie pod nimi lub – w razie ich braku – o kontakt z redakcją: redakcja@histmag.org