Autor: Paweł Rzewuski
Tagi: Opinie, Historia polityczna, Pamięć zbiorowa i polityka historyczna, 1945-1989, Polska
Opublikowany: 23 marca 2017
Licencja:wolna licencja

Kolorowanka z wyklętych

Nie jestem wielkim fanem kultu żołnierzy wyklętych – uważam, że pamięć o nich nie została dobrze przerobiona i cały czas pozostaje w pewnych ciasnych schematach. Z drugiej strony nie można nie zauważyć, że jej krytycy reagują z coraz to większą przesadą.

Zobacz też: Żołnierze Wyklęci – historia i pamięć

Mundur ppor. Edwarda Taraszkiewicza, opublikowano na licencji Creative Commons uznanie autorstwa 3.0
Tym razem poszło o kolorowankę. A dokładnie o możliwość pomalowania wizerunku wilka, który niepostrzeżenie stał się symbolem podziemia antykomunistycznego. I zaczęło się larum i oskarżenia o nacjo-polo, banalizację historii itd.

Problem z wyklętymi, problem z kolorowanką

Reakcja części osób na jeden obrazek dobrze wskazała, jak wielkim problemem nie tylko dla prawicy, ale też dla lewicy są żołnierze wyklęci. W sytuacji, w której powszechnie przyjęto kult wyklętych, lewica zaczyna przyjmować nie postawę umiarkowaną, ale coraz bardziej krytyczną.

Rysowanki dla dzieci odwołujące się do historii nie są niczym niezwykłym. Każdy kto miał okazje dzieciństwo spędzić już w III RP wie, że tego dobra było w bród. Można było będąc brzdącem pomalować wojów Lecha albo pomazać Sobieskiego. Pamiętam nawet numer „Krytyki Politycznej” w którym dokonano psychoanalizy kolorowanek z powstania stawiając tezę, że ich bazgranie ma tendencje pacyfistyczne (przepraszam, jeżeli coś przekręcam, ale bardzo dawno miałem ten numer w ręce). Ba, w Stanach Zjednoczonych rysowanki historyczno-patriotyczne to wielki dział w którym odnajdą się i dorośli. Są one pewną rzeczą już przyjętą i zaakceptowaną. Istnieje znacząca różnica między możliwością pomalowania głowy wilka, a patriotyczną pościelą. W czym zatem problem?

Pomnik Żołnierzy Wyklętych w Rzeszowie, opublikowano na licencji Creative Commons uznanie autorstwa 3.0

Przeciwni zaraz zakrzyczą hola hola, przecież Łupaszko, Bury i inni. Przecież wyklęci to również mordercy. Czy chcemy aby w taki sposób nasze pociechy uczyły się historii? Gdzie refleksja, gdzie namysł, to niewłaściwe!

I tu rodzi się problem, bo aby konsekwentnie krytykować kolorowankę z wyklętymi należałoby i krytykować inne odwołujące się do czynów wojennych. Wtedy dobrze, ktoś jest pacyfistą, równy wstręt wzbudza w nim i żołnierz wyklęty, i powstaniec warszawski i rycerz spod Grunwaldu. Jeżeli jednak nie jest się pacyfistą, to gdzie jest problem z jedną kolorowanką?

Faktycznie termin „żołnierz wyklęty” jest nieszczęśliwy – bowiem zawiera w sobie bardzo wiele postaw. Od Pileckiego po Rajsa. Wynika to z faktu, że nie było jednak spójnej organizacji, ale że termin ten określa pewne zjawisko.

Czy fakt, że w tej wielkiej zbiorowości byli ludzie podli odbiera możliwość dawania ich za przykład dzieciom (i to w formie zabawy jaką niechybnie jest kolorowanka)? Bez przesady. Przecież ten sam argument moglibyśmy wysunąć wobec żołnierzy armii roku 1920 (też zdarzały się mordy) czy powstańców warszawskich (nie bez kozery istniała żandarmeria powstańcza). A jednak sprzeciw nie jest aż tak powszechny. W czym tkwi problem?

Rondo im. Żołnierzy Wyklętych w Gdyni Chyloni, opublikowano na licencji Creative Commons uznanie autorstwa 3.0

Wydaje się, że część lewicy w ogóle chciałaby wyrugować żołnierzy wyklętych z historii, a na pewno nie wskazywać ich jako pozytywny wzorzec naśladowania. W niektóry przypadkach na pewno jest to słuszne, bo wielu z nich zasługuje wręcz na miano antywzorców. A przecież w malowance nie przedstawiono Łupaszki nad pomordowanymi. Czy oznacza to odrzucenie ich całej spuścizny? Nie powinno się tak robić, bo jest to zwyczajne wylewanie dziecka z kąpielą.

Prawda jest taka, że nie ma nic niemoralnego czy niewłaściwego w rysowance z żołnierzami wyklętymi. Nie wykracza ona poza przyjęte już dawno schematy i formy. Również temat wbrew pozorom nie jest aż tak kontrowersyjny. Chyba lepiej zachować trochę dystansu i zostawić kolorowanki w spokoju, bo zaraz będzie się upatrywało zgorszenia wszędzie...

Artykuły publicystyczne w naszym serwisie zawierają osobiste opinie naszych redaktorów i publicystów. Nie przedstawiają one oficjalnego stanowiska redakcji „Histmag.org”. Masz inne zdanie i chcesz się nim podzielić na łamach „Histmag.org”? Wyślij swój tekst na: redakcja@histmag.org. Na każdy pomysł odpowiemy.

Redakcja: Paweł Czechowski

Dziękujemy, że z nami jesteś! Chcesz, aby Histmag rozwijał się, wyglądał lepiej i dostarczał więcej ciekawych treści? Możesz nam w tym pomóc! Kliknij tu i dowiedz się, jak to zrobić!

Pierwszy polski portal historyczny
ISSN: 1896-8651
Wydawca portalu
Michał Świgoń PROMOHISTORIA
ul. Koźmiana 2/89
01-606 Warszawa
telefon: 692 929 681
m.swigon@histmag.org
NIP 626-281-54-56
Numer konta: PL 33 1140 2004 0000 3802 7410 0716
Patronaty
Jak uzyskać patronat
Kontakt z redakcją
Magdalena Mikrut-Majeranek
redaktor naczelna
redakcja@histmag.org
telefon: 796 418 763
Reklamuj się u nas
Oferta reklamowa
Konkursy
Nasze konkursy