Opublikowano
2013-10-07 09:47
Licencja
Wolna licencja

Komu służyła Rada Regencyjna?

Zbliża się 11 listopada, gdy cała Polska będzie hucznie obchodzić kolejną rocznicę odzyskania niepodległości. Większość ludzi jednak nie wie, że uzyskano ją już 7 października 1918 roku. A także, jaką rolę w drodze do odrodzenia Ojczyzny odegrała Rada Regencyjna.


Strony:
1 2

Jako datę odzyskania przez Polskę niepodległości świętuje się 11 listopada, tymczasem po raz pierwszy Polska stała się krajem niepodległym 7 października 1918 roku, kiedy to Rada Regencyjna ogłosiła jej niezależność. Co więcej, w pięć dni później przejęła ona władze wojskową od Niemców. Ogłoszenie Polski niepodległą było jednym z ostatnich akordów w politycznej pieśni, jaką odegrała Rada Regencyjna Królestwa Polskiego, szczególnie jednak ważną, gdyż to dzięki jej działalności udało się stworzyć trwałe podwaliny pod istnienie II Rzeczpospolitej.

Inauguracyjne posiedzenie tymczasowej Rady Stanu (14 stycznia 1917).

11 listopada 1918 i odzyskanie niepodległości przez Polskę

Czytaj dalej...
Na mocy Aktu 5 listopada 1916 roku cesarze Niemiec i Austrii zapowiedzieli powstanie niepodległego państwa polskiego. Był to oczywiście jedynie polityczny ruch, który miał na celu przekonanie rozdartych między trzema zaborcami Polaków, że warto opowiedzieć się po stronie Państw Centralnych. Z oczywistych względów, aby uwiarygodnić swoje intencje, zaborcy musieli powołać polski rząd. Początkowo stworzono Tymczasową Radę Stanu, ale ponieważ wybrany na jednego z referentów Józef Piłsudski okazał się Polakiem wyjątkowo niepokornym, ich wybór padł na środowiska konserwatywne - nie było w tym zresztą nic dziwnego, gdyż były one ze wszystkich najbardziej ugodowe. Tym sposobem w skład rady wszedł arystokrata, arcybiskup i ziemianin. Było to o tyle zrozumiałe, że planowano wskrzeszenie Królestwa Polskiego i znalezienie nowego króla. Problem polegał jednak na tym, ze istniała rada, nie było zaś kandydata do tronu, czy też mówiąc dokładniej, zaborcy nie mogli porozumieć się, kto miał nim zostać. Jak się później okazało „współpraca” członków Rady z zaborcą była jednym z nielicznych przykładów realpolitik w historii Polski.

Rada Regencyjna – członkowie

Na samym początku warto przyjrzeć się sylwetkom trzech najważniejszych polskich uczestników tej rozgrywki. Niewątpliwie najenergiczniejszym i najbardziej zaangażowanym członkiem Rady był książę Zdzisław Lubomirski, o którym generał gubernator Beseler pisał:

Ks. Lubomirski z tradycji i usposobienia stoi w obozie antyrosyjskim; jego niezdecydowane stanowisko polityczne w pierwszym okresie okupacji należy tłumaczyć osobistymi zobowiązanymi, z których go później car zwolnił. Od zupełnej lojalności [względem Niemiec] jest jednak książę równie daleki jak od szczerego uznania nie neutralistycznego jedynie, lecz także czynnego współdziałania Polski z Państwami Centralnymi. Ale i jego potęga faktu nieodparcie skieruje na tory aktywizmu.

Książę Zdzisław Lubomirski (1865-1943). Kim zatem był jeden z trzech panów z Rady? Książę Lubomirski urodził się 4 kwietnia 1865 roku w Niżnym Nowogrodzie, gdzie jego ojca zesłały carskie władze za udział w postaniu styczniowym. Od najmłodszych lat został wychowywany w duchu polskiego patriotyzmu, otrzymał gruntowne wykształcenie w Galicji, gdzie uczęszczał do gimnazjum świętej Anny w Krakowie i na studia prawnicze na Uniwersytecie Jagiellońskim, po czym przeniósł się do Warszawy. Książę był typem społecznika: w 1904 roku został wiceprezesem Warszawskiego Towarzystwa Dobroczynności, które zajmowało się budową przytułków dla ubogich, udzielał się również w innego rodzaju działalności charytatywnej, między innymi przy tworzeniu polskiego szkolnictwa.

Kiedy wybuchła I wojna światowa książkę Lubomirski wszedł w skład Centralnego Komitetu Obywatelskiego w Warszawie, który dbał z jednej strony o pomoc dla ofiar wojny, działał też jednak również na innych polach, starając się między innymi o rozbudowę polskiego samorządu i szkolnictwa. Wielokrotnie w bardzo przemyślny sposób „gasił” różnego rodzaju pożary - kiedy pracownicy wodociągów warszawskich ogłosili strajk, Lubomirskiemu udało się uspokoić gorące głowy, przypominając, że w razie problemów przedsiębiorstwo zostałoby przejęte przez okupantów. 27 października 1917 roku książę wszedł w skład Rady Regencyjnej i w czasie jej prac dał się poznać jako orędownik twardego stosunku wobec zaborców, który najwytrwalej walczył o spełnienie obietnic.

Drugą osobą wchodzącą w skład Rady Regencyjnej był ziemianin hrabia Józef August Ostrowski, ostatni z przedstawicieli tego znakomitego rodu. Urodził się w rodowym majątku swojej rodziny w miejscowości Małuszyn 21 stycznia 1850 roku. Podobnie jak książę Lubomirski, otrzymał gruntowne wykształcenie - swoje studia prawnicze na Uniwersytecie Warszawskim zakończył pracą Moc prawa dowodów świadków w postępowaniu karny. Studiował również w Warszawskiej Szkole Głównej, w Berlinie a także na Wydziale Rolniczym uniwersytetów w Halle i Hohenheim.

Hrabia Józef August Ostrowski (1850-1923). Po powrocie do kraju zajął się przemysłem, czy też mówiąc dokładniej, zaczął prowadzić wielkie przedsiębiorstwo rolne i zakład przetwórczy. Zaangażowany był również w dwie najważniejsze gazety o profilu konserwatywnym, czyli „Słowo” i „Kraj”. Korzystając ze swoich wpływów i statusu społecznego, próbował również (przez arystokrację rosyjską), doprowadzić do złagodzenia rusyfikacji.

Największą sławę i uznanie społeczne przyniosło mu jednak założenie w 1905 roku Stronnictwa Polityki Realnej, zrzeszającego ludzi o poglądach konserwatywno-liberalnych czy też trzeba po prostu środowisko ziemian. SPR jak sama nazwa wskazuje chciała doprowadzić do niepodległości Polski stosując realpolitik, a co za tym idzie próbować uzyskiwać coraz to nowe ustępstwa od zaborców, co przede wszystkim w oczach środowisk lewicowych było uznawane za zdradę.

Jednocześnie, przez większość swojego życia Ostrowski dał się poznać jako społecznik, organizujący różnego rodzaju pomoc dla potrzebujących. Jeszcze przed pierwszą wojną światową zaczął bardziej ciążyć ku opcji austriackiej i niemieckiej. Dzisiaj przyjmuje się, że w Radzie odgrywał bardzo ważną rolę, chociaż nie była ona eksponowana, przede wszystkim dlatego, że był on typem polityka gabinetowego. To przede wszystkim jego działaniom II RP zawdzięczała zręby systemu prawnego, a także części służb mundurowych.

Tekst ma więcej niż jedną stronę. Przejdź do pozostałych poniżej.

Polecamy e-book Pawła Rzewuskiego „Wielcy zapomniani dwudziestolecia cz.3”:

Autor: Paweł Rzewuski
Tytuł: „Wielcy zapomniani dwudziestolecia cz.3”

Wydawca: PROMOHISTORIA [Histmag.org]

ISBN: 978-83-65156-00-6

Stron: 86

Formaty: PDF, EPUB, MOBI (bez DRM i innych zabezpieczeń)

5,9 zł

(e-book)

Strony:
1 2
Napisz komentarz
Regulamin komentarzy

Gość: mbbaran |

Z kolei mnie się wydaje, iż pamięć o Radzie Regencyjnej spotkał podobny los jak pamięć o rządach Z. Messnera i M. Rakowskiego. Te drugie wprowadziły przecież podstawy prawne - do dziś nie zanegowane - do zmiany ustroju PRL w kierunku swobody gospodarczej. To się im "nie należy", podobnie jak i Radzie "nie należy się" żadna zasługa w stworzeniu warunków do odzyskania niepodległości. Trochę szkoda, iż p. Pawłowi wyrwał się spod pióra (klawisza?) taki kwantyfikator ogólny jak: "Rada Regencyjna, chociaż powołana przez Niemców". No nie wszystko niemieckie jest złe.



Odpowiedz

Gość: Rem |

Przypomnienie o wkładzie Rady Regencyjnej i ogólnie Królestwa Polskiego w budowę państwowości polskiej słuszne, ale uwaga na końcu o 7 października jako faktycznym dniu odzyskania niepodległości kiepska - skoro było tak dobrze, to dlaczego było tak źle? Dlaczego to listopad 1918 r. był okresem wzmożenia narodowego i dlaczego dopiero od rządu lubelskiego i przejęcia władzy przez Piłsudskiego zaczęła w kraju istnieć świadomość odcięcia się od Niemców? I spór o 11 listopada rozegrał się między Piłsudskim a endekami (którzy za pierwszy rząd faktycznie uznawali raczej współtworzony przez siebie gabinet Paderewskiego ze stycznia), o "aktywistach" z Rady Regencyjnej nikt wtedy nie myślał... Szkoda, że autor nie spojrzał na tę sprawę w szerszym kontekście, tylko postanowił pokazywać, jaka to propaganda sanacyjna...



Odpowiedz

Gość: alolek |

@Gość: Rem Liczy się co miało siłę prawną i co o tym decydowało. A decydowała rada regencyjna i taka jest prawda . Ty twierdzisz że o Radzie regencyjnej nikt wtedy nie myślał a ja twierdze że myślał słowo przeciwko słowu argumenty się liczą. Po za tym prawice od lewicy odróżnia między innymi to że prawica kieruję się prawem a lewic wolą ludu co nie wychodzi na dobrze wystarczy popatrzeć na demokracje na świecie.



Odpowiedz
Paweł Rzewuski

Absolwent filozofii i historii Uniwersytetu Warszawskiego, doktorant na Wydziale Filozofii i Socjologii UW. Publikował w „Uważam Rze Historia”, „Newsweek Historia”, „Pamięć.pl”, „Rzeczpospolitej”, „Teologii Politycznej co Miesiąc”, „Filozofuj”, „Do Rzeczy” oraz „Plus Minus”. Tajny współpracownik kwartalnika „F. Lux” i portalu Rebelya.pl. Wielki fan twórczości Bacha oraz wielbiciel Jacka Kaczmarskiego i Iron Maiden.

Wolna licencja – ten materiał został opublikowany na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa – Na tych samych warunkach 3.0 Polska.

Redakcja i autor zezwalają na jego dowolny przedruk i wykorzystanie (również w celach komercyjnych) pod następującymi warunkami: należy wyraźnie wskazać autora materiału oraz miejsce pierwotnej publikacji – Portal historyczny Histmag.org, a także nazwę licencji (CC BY-SA 3.0) wraz z odnośnikiem do jej postanowień. W przypadku przedruku w internecie konieczne jest także zamieszczenie dokładnego aktywnego odnośnika do materiału objętego licencją.

UWAGA: Jeśli w treści artykułu nie zaznaczono inaczej, licencja nie dotyczy ilustracji i filmów dołączonych do materiału – w kwestii ich wykorzystania prosimy stosować się do wskazówek w opisie pod nimi lub – w razie ich braku – o kontakt z redakcją: redakcja@histmag.org