Autor: Adam Zamoyski
Tagi: Historia polityczna, Artykuły, Historia społeczna, Historia państwa i prawa, XVIII wiek, Polska
Opublikowany: 2016-01-03 09:00
Licencja: wszystkie prawa zastrzeżone

Konstytucja 3 Maja i insurekcja kościuszkowska: polska nieudana rewolucja

Konstytucja 3 Maja i insurekcja kościuszkowska to dwa chlubne wydarzenia w polskiej historii, mające miejsce w ostatnich latach Rzeczpospolitej Obojga Narodów. Jak doszło do nieudanej polskiej rewolucji?
Tekst ma więcej niż jedną stronę!
Strona 1
Strona 2
Strona 3
Strona 4

Konstytucja 3 Maja i insurekcja kościuszkowska to wydarzenia pełne kontekstów. Przeczytaj więcej o historii i dziedzictwie aktu z 1791 roku a także nieszablonowej postaci Naczelnika powstania z 1794 roku

"
":/grafika/articles9/koronacja-stanislawa-augusta/koronacja-stasia3.jpg Stanisław August w stroju koronacyjnym (aut. Marcello Bacciarelli , domena publiczna).

Wiosną 1787 roku Katarzyna Wielka rozpoczęła objazd południowych rubieży swego imperium. Kiedy płynęła w dół Dniepru, pozdrawiana przez tłumy poddanych, zgromadzonych na brzegach przez carskiego ministra, księcia Potiomkina, król Stanisław wyjechał z Warszawy, by powitać ją na polskim odcinku rzeki. 6 maja carska galera zacumowała w Kaniowie, a król wszedł na jej pokład. Po zakończeniu oficjalnej części spotkania para monarchów, którzy widzieli się po raz ostatni trzydzieści lat wcześniej, udała się na intymne tête-à-tête_.

Kiedy caryca i król pojawili się ponownie po upływie zaledwie pół godziny, wszyscy zebrani na pokładzie dworacy i dyplomaci wyczuli, że coś złego wisi w powietrzu. Katarzyna wystawnie podjęła swego gościa, ale odmówiła wyjścia na brzeg i wzięcia udziału w balu, który król wydał na jej cześć. Stanisław był zrozpaczony, jednak nie tylko dlatego, że zraniła w ten sposób jego uczucia. Przybył do Kaniowa, by zaproponować Katarzynie sojusz w obliczu nadchodzącej wojny Rosji z Turcją. Rzeczpospolita miałaby wesprzeć sprzymierzeńca znacznymi siłami wojsk, a równocześnie osłonić go przed ewentualnymi wrogimi poczynaniami ze strony Prus i Szwecji, w zamian za co otrzymałaby Mołdawię i jakiś port nad Morzem Czarnym. Udział w takiej wojnie nie tylko pozwoliłby Rzeczypospolitej powiększyć armię i poddać ją próbie, lecz również złagodziłby narastające w Warszawie napięcia i wzmocnił pozycję monarchy. Katarzyna, odrzucając plan polskiego króla, podważyła w krytycznym momencie wszystkie założenia polityki Stanisława i wspomogła tym samym jego przeciwników.

W 1772 roku, po pierwszym rozbiorze Polski, król zaakceptował warunki narzucone przez Rosję, ale w kraju nie brakowało ludzi, którzy nie mogli pogodzić się z tym stanem rzeczy i pozornie ustępliwym stanowiskiem Stanisława Augusta. Pod koniec lat osiemdziesiątych zwłaszcza młodzi Polacy — wychowani na przedromantycznej ideologii Rousseau, sławiącej prawa narodów — coraz powszechniej dochodzili do przekonania, że nadszedł czas odrzucenia rosyjskiego protektoratu i związanych z nim restrykcji, uniemożliwiających wszelkie reformy i modernizacje. Grupa magnatów nazywających się „patriotami”, wśród których znajdowali się niektórzy członkowie Familii oraz Ignacy Potocki, Stanisław Małachowski, Michał Kazimierz Ogiński, Stanisław Potocki, a także tacy malkontenci jak Karol Radziwiłł, zaczęła nawoływać do oporu przeciwko ugodowej polityce króla.

Rozbiór Polski dowiódł, jak bezsensowna była argumentacja tych, którzy uważali anarchię za błogosławiony stan państwowości. Większość Polaków, która śledziła bieg wydarzeń w Prusach czy Rosji — gdzie wydawano dwie trzecie dochodów państwa na armię i nawet monarchowie nosili mundury — dochodziła do wniosku, że jedyną nadzieją na przetrwanie ich kraju jest rezygnacja z uświęconych tradycją swobód Rzeczy­pospolitej i przekształcenie jej w sprawnie funkcjonujące, nowoczesne państwo z odpowiednio silną armią.

Hugo Kołłątaj (1750-1812) na obrazie Józefa Peszka.

Prusy zawarły niedawno z Anglią i Holandią sojusz, zmierzający do zahamowania rosyjskiej ekspansji, i dawały jasno do zrozumienia, że Rzeczpospolita może liczyć na ich militarne wsparcie, jeśli zerwie więzy z Petersburgiem. Ponieważ Rosja była uwikłana w wojny z Turcją i Szwecją, a Prusy czyniły wobec Polski przyjazne gesty i demonstrowały niechęć wobec Rosji i Austrii, można było odnieść wrażenie, że groźne dla Rzeczypospolitej porozumienie jej sąsiadów zaczyna się chwiać.

Sejm, który zebrał się w 1788 roku pod przewodnictwem marszałka Małachowskiego i miał przejść do historii jako Sejm Wielki, był zdominowany przez stronnictwo patriotyczne. Bezzwłocznie przegłosował powiększenie armii, która została podporządkowana sejmowej komisji. W ręce podobnej komisji został oddany nadzór nad polityką zagraniczną. W styczniu 1789 roku sejm rozwiązał Radę Nieustającą, która rządziła krajem od roku 1775, i przedłużył bezterminowo swą obecną sesję. W marcu nałożył na szlachtę dziesięcioprocentowy, a na duchowieństwo dwudziestoprocentowy podatek od dochodów z ziemi. Były to pierwsze w dziejach bezpośrednie obciążenia fiskalne dotyczące tych dwóch warstw społeczeństwa.

Patrioci nie napotkali większego oporu. Stronnictwo królewskie było rozproszone. Konserwatywnych i prorosyjskich posłów zmusił do milczenia lęk spowodowany biegiem wydarzeń, które nabrały szczególnie groźnej wymowy latem 1789 roku, w obliczu rewolucji francuskiej. 25 listopada 1789 roku w Warszawie odbył się wieczorny pokaz iluminacji z okazji dwudziestej piątej rocznicy panowania Stanisława Augusta. Choć mieszkańcy miasta obawiali się, że może to sprowokować uliczne rozruchy, pospólstwo ograniczyło swą aktywność do kolportowania obraźliwych ulotek. Przygotowaniami do prawdziwej rewolucji zajmowali się przedstawiciele innych stanów. We wrześniu 1789 roku sejm powołał komisję, która miała opracować konstytucję Rzeczypospolitej, i mianował jej przewodniczącym Ignacego Potockiego.

Debata nad reformami nabierała coraz bardziej radykalnego charakteru i została zdominowana przez dwóch wybitnych myślicieli politycznych, Stanisława Staszica i Hugona Kołłątaja. Staszic (1755–1826) był księdzem, wywodził się z ludu. Przyjaźnią obdarzył go Józef Wybicki, a wypromował Andrzej Zamoyski. Odbył podróż po Niemczech i dotarł do Paryża. Tam poznał dobrze Georgesa Buffona, autora Historii naturalnej... — dzieło to przetłumaczył i wydał w Polsce Staszic. Później udał się do Rzymu, gdzie notabene stracił wiarę, a po powrocie do Polski poświęcił się pisaniu traktatów politycznych. Później, w roku 1800, dzięki fortunie, którą zbił na prowadzeniu interesów, miał się stać założycielem Towarzystwa Przyjaciół Nauk, a w roku 1815 autorem pracy naukowej poświęconej budowie geologicznej Karpat, którą napisał, nie przerywając pracy nad poetyckim przekładem Iliady.

Staszic był republikaninem i zwolennikiem zwierzchności sejmu, ale zdawał sobie sprawę, że kraj otoczony przez monarchie absolutne musi mieć silną władzę wykonawczą, opowiadał się więc za monarchią dziedziczną. Uważał naród za „jedną moralną istność” złożoną z wszystkich obywateli Rzeczypospolitej, bez względu na to, czy są oni szlachcicami, chłopami, mieszczanami, czy Żydami. Wyznawał też pogląd, że wszyscy obywatele powinni podporządkowywać swe osobiste przekonania interesom ojczyzny.

Stanisław Staszic (1755–1826) ksiądz, wybitny działacz kulturalny, gospodarczy i polityczny

Hugo Kołłątaj (1750–1812) był człowiekiem zupełnie innego pokroju. Studiował na Akademii Krakowskiej i we Włoszech, gdzie przyjął święcenia kapłańskie, a potem działał aktywnie w Komisji Edukacji Narodowej. Dowiódł swych talentów organizacyjnych, gdy zlecono mu zreformowanie Akademii w Krakowie, której rektorem został w roku 1782 (urząd objął w 1783).

Podczas obrad Sejmu Wielkiego Kołłątaj stworzył grupę nacisku politycznego, zwaną „Kuźnicą”. Jej celem było propagowanie reformy całego systemu, czyli — jak to określił — „łagodnej rewolucji”. W dziele Do Stanisława Małachowskiego... Anonima listów kilka uzupełnionym o Prawa polityczne narodu polskiego (1790) zwrócił się bezpośrednio do marszałka i posłów. „Bo i czemże jest Polska? — pytał z ironią. — Oto lichą, niedołężną machiną, której ani jeden popychać nie może, ani wszyscy popychać nie chcą, a jeden zawsze zatrzymać zdoła”. Podobnie jak Staszic opowiadał się za silną, dziedziczną monarchią, supremacją sejmu i rozszerzeniem praw wyborczych. To on był autorem memoriału, który 2 grudnia 1789 roku wręczyli królowi ubrani na czarno delegaci stu czterdziestu jeden miast, którym przewodniczył Jan Dekert. Ich „czarna procesja” była powtórzeniem manifestacji, jaką zaaranżowali rok wcześniej w Paryżu przedstawiciele stanu trzeciego podczas ceremonii otwarcia Stanów Generalnych. Skutkiem memoriału było powołanie komisji mającej opracować system reprezentacji miast i nadanie szlachectwa kilkuset mieszczanom.

Stanisław August, uświadomiwszy sobie siłę, na której opierał się ruch stronnictwa patriotycznego, zmienił front i zaczął z nimi aktywnie współpracować. Zaprosił Potockiego, Kołłątaja i Małachowskiego do udziału w pracach nad przygotowaniem nowej konstytucji. Opracowywali ją w tajemnicy, a królewski sekretarz, Scypion Piattoli, redagował kolejne teksty. Po ukończeniu projektu przedstawiono go szerszemu gronu zwolenników reform, a wersja końcowa była wynikiem dyskusji i negocjacji.

Tekst jest fragmentem książki Adama Zamoyskiego „Polska. Opowieść o dziejach niezwykłego narodu 966-2008”:

Adam Zamoyski
„Polska. Opowieść o dziejach niezwykłego narodu 966-2008”
58 zł
Wydawca: Wydawnictwo Literackie
Tłumaczenie: Michał Ronikier
Premiera: 2015-11-18
Format: 47 x 253 x 178

Szkic przyszłej konstytucji przewidywał zniesienie tak wielu tradycyjnych praw i przywilejów, że musiał wywołać w sejmie żywiołowe protesty opozycji. Jego zwolennicy przygotowali więc coś w rodzaju parlamentarnego zamachu stanu. Zapewnili sobie poparcie mieszkańców Warszawy, ogłaszając 18 kwietnia 1791 roku prawo o miastach, które gwarantowało mandaty poselskie przedstawicielom dwudziestu dwóch największych miast. Przyjęta w tym samym czasie ustawa pozbawiała nie posiadającą ziemi szlachtę prawa do udziału w sejmikach.

Wyznaczając termin sesji, uczestnicy porozumienia wybrali dzień, w którym większość posłów i senatorów z reguły wracała dopiero do stolicy po wielkanocnej przerwie. 3 maja 1791 roku na sali obrad było więc tylko 182 posłów, a w ich gronie znalazła się setka dopuszczonych do tajemnicy zwolenników reform. Wokół Zamku Królewskiego zgromadziły się tłumy oczekujących na wynik obrad warszawiaków. Projekt konstytucji został przyjęty znaczną większością głosów, po czym mieszkańcy stolicy zanieśli króla na ramionach do katedry świętego Jana, gdzie odśpiewano Te Deum.

"
":/grafika/articles9/koronacja-stanislawa-augusta/koronacja-stasia4.jpg Elekcja Stanisława Augusta (aut. Bernardo Bellotto, domena publiczna).

Dokument, który nabrał mocy prawnej już 3 maja, był pragmatycznym kompromisem między republikańskimi poglądami Potockiego a wzorowanym na modelu angielskim konstytucyjnym monarchizmem króla. Pierwsze artykuły konstytucji celowo nie wzbudzały kontrowersji. Uznawały one katolicyzm za religię państwową, ale przyznawały każdemu obywatelowi prawo do wyznawania wybranej przez siebie innej wiary. Stwierdzały, że szlachta jest kręgosłupem narodu, a chłopi jego życiodajną krwią. Podkreślały też nienaruszalność wszystkich przywilejów przyznanych przez piastowskich i jagiellońskich monarchów. Ale pod plątaniną tych frazesów krył się głębszy sens dokumentu. Polscy królowie mieli być wybierani spośród przedstawicieli jednej dynastii, jak za czasów Jagiellonów, a ponieważ Stanisław August nie posiadał legalnego potomka, na założyciela nowej dynastii desygnowano Fryderyka Augusta, króla Saksonii. Głównym organem władzy ustawodawczej i zwierzchnikiem władzy wykonawczej w Rzeczypospolitej stawał się sejm, w którym obowiązywała odtąd zasada bezwzględnej większości głosów. Konstytucja znosiła zasadę weta i prawo zawiązywania konfederacji. Władzę w kraju miał sprawować król wspomagany przez radę królewską, nazwaną Strażą Praw. Składała się ona z prymasa Polski oraz mianowanych przez króla na okres dwuletni pięciu ministrów i dwóch sekretarzy. Król mógł kierować polityką państwa, ale każdy wydany przez niego akt prawny musiał być kontrsygnowany przez przynajmniej jednego z ministrów; ci zaś odpowiadali za swe poczynania bezpośrednio przed sejmem.

Sama Konstytucja 3 Maja nie była bynajmniej aktem rewolucyjnym, ale powoływała do życia komisje i inne ciała administracyjne, które miały przeprowadzić prawdziwe reformy. Szermując hasłem „Król z narodem, naród z królem” i wykorzystując efekty kampanii propagandowej, uruchomionej przez Kołłątaja i jego pomocników, przystąpiły one do działań mających na celu przekształcenie kraju. Konstytucja gospodarcza miała objąć stosunki własnościowe, ochronę pracowników i politykę inwestycyjną, a także stworzyć warunki do powołania narodowego banku i emisji papierowego pieniądza. Kołłątaj zaczął realizować plan zmierzający do zamiany pańszczyzny w system czynszów dzierżawnych, a król i Piattoli wszczęli negocjacje z żydowską starszyzną, mające na celu emancypację i asymilację żydowskiej społeczności.

Wydarzenia, do jakich doszło w Polsce, odbiły się szerokim echem poza jej granicami. Paryskie kluby polityczne w drodze głosowania uczyniły Stanisława Augusta swym honorowym członkiem. Markiz de Condorcet i Tomasz Paine uznali Konstytucję za dokument przełomowy, a Edmund Burke nazwał ją „najczystszym” dobrem publicznym, jakim kiedykolwiek obdarowano ludzkość. Z tych samych powodów wydarzenia te zaniepokoiły sąsiadów Polski. Pruski minister, hrabia von Hertzberg, był przekonany, że „Polacy zadali śmiertelny cios monarchii pruskiej, wprowadzając dziedziczność tronu i konstytucję znacznie lepszą od angielskiej”. Ostrzegał on również, że Polacy prędzej czy później odzyskają nie tylko odebrane im w drodze rozbioru ziemie, lecz również Prusy.

Upadek Bastylii i wybuch rewolucji we Francji dwa lata wcześniej wywołał zaniepokojenie w Rosji, Prusach i Austrii, a ponieważ władcy tych państw uznali okoliczności towarzyszące uchwaleniu Konstytucji 3 Maja za drugi płomień rewolucji, wpadli w panikę. Poczuli się zagrożeni przez powstające w ich sąsiedztwie zarzewie rewolucji, choćby dlatego, że do Polski systematycznie przeciekał strumień uciekających z ich krajów poszukiwaczy nowych obywatelskich swobód.

Tryumfalna procesja z konstytucją majową według Jana Matejki.

Na rok przed uchwaleniem Konstytucji 3 Maja, w marcu 1790 roku, Polska podpisała traktat z Prusami, w których Fryderyka II zastąpił na tronie Fryderyk Wilhelm II. Bezpośrednim przedmiotem porozumienia była wizja wspólnej wojny z Austrią, od której Polska chciała odzyskać Galicję. Zapewniało ono również Polsce zbrojną pomoc ze strony Prus, gdyby została zaatakowana przez swego wschodniego sąsiada. Prusy zażądały też od Rzeczypospolitej oddania Gdańska, który był już i tak odcięty od reszty kraju przez tak zwany pruski korytarz, oferując jej w zamian bezcłowy tranzyt spławianych Wisłą towarów. Anglia, która była zakulisowym uczestnikiem polsko-pruskich rokowań i której flota miała jesienią wpłynąć na Bałtyk, nakłaniała Polskę do wyrażenia zgody, lecz projekt natrafił na opór sejmu.

W lutym 1790 roku miejsce cesarza Józefa II zajął Leopold II, który przyjął ugodowe stanowisko wobec Prus, ale sytuacja międzynarodowa i tak pozostała dla Polski korzystna. Zarówno Leopold, jak i jego kanclerz, Wenzel Anton von Kaunitz, byli przekonani, że uchwalenie Konstytucji nie tylko im nie zagraża, lecz zapewne zapobiegnie rewolucji, która mogłaby wybuchnąć w państwach centralnej Europy.

Tekst jest fragmentem książki Adama Zamoyskiego „Polska. Opowieść o dziejach niezwykłego narodu 966-2008”:

Adam Zamoyski
„Polska. Opowieść o dziejach niezwykłego narodu 966-2008”
58 zł
Wydawca: Wydawnictwo Literackie
Tłumaczenie: Michał Ronikier
Premiera: 2015-11-18
Format: 47 x 253 x 178

Zanim jednak Konstytucja doczekała się pierwszej rocznicy swych narodzin, sytuacja międzynarodowa uległa kolejnej zmianie. 9 stycznia 1792 roku Rosja podpisała w Jassach traktat pokojowy z Turcją i zaczęła wycofywać swe wojska z południowego frontu. 14 lutego, podczas pierwszych wyborów powszechnych od czasu uchwalenia Konstytucji 3 Maja, została ona poparta przez zdecydowaną większość obradujących w całej Polsce sejmików. Wzbudziło to oburzenie bezrolnej, pozbawionej prawa głosu szlachty i tęskniących za przyznanymi przez Rzeczpospolitą swobodami konserwatystów oraz wściek­łość Katarzyny, która wydała fortunę na łapówki dla tych, których chciała nakłonić do jej odrzucenia. W marcu caryca zaczęła przemieszczać swe wojska w kierunku Polski. Kiedy na początku miesiąca zmarł cesarz Leopold, na tronie zastąpił go Franciszek II. W kwietniu rewolucyjna Francja rozpoczęła wojnę z Austrią i Prusami. Kilka dni później, 27 kwietnia, Katarzyna porozumiała się z kilkoma polskimi konserwatystami, w tym z Sewerynem Rzewuskim, Stanisławem Szczęsnym Potockim i Franciszkiem Ksawerym Branickim, i nakłoniła ich do zawiązania w Petersburgu konfederacji. Jej powstanie zostało ogłoszone dopiero 14 maja w przygranicznym miasteczku Targowica. Targowiczanie głosili chęć obrony „złotej polskiej wolności” przed zakusami „monarchicznej i demokratycznej rewolucji 3 maja 1791 roku”. Cztery dni później konfederaci przekroczyli granicę na czele, a raczej w taborach, dziewięćdziesięciosiedmiotysięcznej rosyjskiej armii.

Fryderyk II Wielki, król Prus.

Przeciwko tym weteranom wojen z Turcją Rzeczpospolita mogła wystawić tylko 45 tysięcy nie wypróbowanych w boju rekrutów. Fryderyk Wilhelm pruski, który jeszcze w maju 1791 roku wyrażał w liście do Stanisława Augusta swą „gotowość wspomożenia wolności i niepodległości Polski”, w czerwcu 1792 roku odmówił udzielenia pomocy — Polska była zdana tylko na własne siły. Jeden korpus, dowodzony przez królewskiego bratanka, Józefa Poniatowskiego, wygrał bitwę pod Zieleńcami, drugi, z Tadeuszem Kościuszką na czele, przeprowadził błyskotliwe manewry odwrotowe pod Dubienką. Ale powstrzymywanie naporu Rosjan było zadaniem beznadziejnym.

Stanisław August próbował negocjować bezpośrednio z Katarzyną, wyrażając gotowość ponownego podporządkowania Polski rosyjskiej hegemonii i przekazania tronu jej wnukowi Konstantemu. Katarzyna zażądała, by przyłączył się do targowiczan. Król i jego doradcy, rozpaczliwie szukając wyjścia, które gwarantowałoby nienaruszalność Rzeczypospolitej i zachowanie Konstytucji 3 Maja, postanowili spełnić jej życzenie.

Jednak ten upokarzający akt nie na wiele się przydał. W listopadzie, po klęsce swych armii pokonanych przez Francuzów pod Valmy, król pruski Fryderyk Wilhelm II zażądał znacznych obszarów Polski, mających być rekompensatą za jego wysiłki zmierzające do zahamowania ekspansji rewolucyjnej Francji. Rosja i Prusy uzgodniły warunki drugiego rozbioru, a 23 stycznia 1793 roku podpisały w Petersburgu dotyczące go porozumienie. Katarzyna zagarnęła 250 tysięcy kilometrów kwadratowych, a Fryderyk Wilhelm 58 tysięcy. Rzeczpospolita posiadała teraz zaledwie 212 tysięcy kilometrów kwadratowych i cztery miliony mieszkańców. Straciwszy swe etniczne i historyczne mateczniki, Wielkopolskę i połowę Małopolski, stała się dziwnym, wydłużonym i niezdolnym do samodzielnego ekonomicznego bytu kikutem. Ale nawet ten kadłubowy twór miał być jedynie państwem buforowym, posiadającym marionetkowego króla i rosyjski garnizon.

Podobnie jak w przypadku pierwszego rozbioru Katarzyna zażądała, by układ został zatwierdzony przez sejm, którego sesja miała się odbyć w Grodnie, gdyż panująca w Warszawie napięta atmosfera groziła wybuchem. Stanisław August w pierwszym porywie odmówił udziału w tym przedsięwzięciu, ale w końcu, zastraszony i poddany szantażowi, stracił nadzieję oraz wiarę w sens oporu i zgodził się opuścić stolicę.

Ambasador rosyjski starannie dobrał kandydatów do sejmu i zastosował wszelkie możliwe środki — od przekupstwa po zbrojną napaść — by zapewnić im zwycięstwo. Kiedy jednak doszło do otwarcia sesji, niektórzy z pretendentów okazali się nieskorzy do kolaboracji, choć w sali obrad stacjonowali rosyjscy żołnierze. Ci wyprowadzali opornych posłów i zdecydowanie naruszali ich cielesną nietykalność. Na pewnym etapie obrad w budynek, w którym odbywała się sesja, została nawet wycelowana bateria dział. Po trzech miesiącach oporu sejm pogodził się z tym, co było nieuniknione, i ratyfikował traktaty.

Tadeusz Kościuszko, portret autorstwa Kazimierza Wojniakowskiego.

Król wrócił do Warszawy. W stolicy sprawował już rządy rosyjski ambasador, a porządku w całym kraju pilnowały rosyjskie wojska. Większość patriotów, pozbawionych w praktyce możliwości działania, zdecydowała się na dobrowolną emigrację. Jedni wyjechali do Wiednia, Włoch lub Saksonii, inni do Paryża. Kościuszko snuł plany działań zbrojnych, oparte na zwycięstwie Francji nad Prusami i Austrią. Hugo Kołłątaj i Ignacy Potocki rozważali szanse ogólnonarodowego powstania.

Katarzyna, nie zdając sobie z tego sprawy, stwarzała idealne warunki do wybuchu rewolucji. Na początek ograniczyła liczebność polskiej armii, a potem zdemobilizowała pozostałych. Na bruku znalazło się bardzo wielu zdolnych do służby młodych ludzi. Uniesieni patriotycznym zapałem, zaczęli oni ściągać do Warszawy, tworząc zrewoltowany tłum, którego istnienie jest niezbędnym warunkiem wybuchu każdego powstania. Sposób, w jaki poćwiartowano Polskę, wykluczał samoistny byt tego, co z niej pozostało. Miasta zostały odcięte od swego rolniczego zaplecza, a system handlu był zakłócony. Działalność gospodarcza zamarła, a w 1793 roku sześć największych warszawskich banków ogłosiło niewypłacalność. Kraj musiał utrzymywać czterdziestotysięczny garnizon rosyjski i płacić drakońskie cła narzucone przez Prusy. Po Warszawie wałęsały się wielotysięczne tłumy ludzi bez żadnego zajęcia. Ośrodkiem największego niezadowolenia była armia. Gdy 21 lutego 1794 roku Rosjanie ogłosili jej dalszą redukcję i zaczęli aresztować ludzi podejrzanych o działalność wywrotową, wybuch powstania stał się nie­unikniony.

12 marca generał Antoni Madaliński wyprowadził swą brygadę z koszar i pomaszerował na Kraków. Emigranci zaczęli masowo wracać do Polski, a 23 marca do Krakowa przybył Tadeusz Kościuszko. Następnego dnia ogłosił insurekcję. Przyjął uprawnienia naczelnika, objął dowództwo nad siłami zbrojnymi i wezwał naród do powstania, pozostawiając zarządzanie krajem w rękach Najwyższej Rady Narodowej, której nadał nadzwyczajne uprawnienia. Po zakończeniu powstania cała władza miała być z powrotem przekazana sejmowi.

Tekst jest fragmentem książki Adama Zamoyskiego „Polska. Opowieść o dziejach niezwykłego narodu 966-2008”:

Adam Zamoyski
„Polska. Opowieść o dziejach niezwykłego narodu 966-2008”
58 zł
Wydawca: Wydawnictwo Literackie
Tłumaczenie: Michał Ronikier
Premiera: 2015-11-18
Format: 47 x 253 x 178

Z Krakowa Kościuszko pomaszerował na północ. 4 kwietnia pokonał pod Racławicami armię rosyjską, dysponując tylko czterema tysiącami regularnego wojska i dwoma tysiącami zbrojnych w kosy chłopów. 17 kwietnia warszawski szewc, Jan Kiliński, wzniósł w stolicy sztandar buntu. Po dwudziestu czterech godzinach walk wojska rosyjskie opuściły miasto, zostawiając na jego ulicach około czterech tysięcy poległych żołnierzy. W nocy 22 kwietnia wybuchło powstanie w Wilnie, którego dowódcą został zagorzały jakobin, pułkownik Jakub Jasiński. Tłumy zbuntowanych mieszkańców powiesiły na latarniach kilku targowiczan. Ale gdy Jasiński napisał do Kościuszki: „powiesiłbym stu ludzi, zbawiłbym sześć milionów”, naczelnik powstania nie chciał o tym słyszeć. Do samosądów doszło także w Warszawie, ale Kościuszko położył im kres zaraz po przybyciu do miasta.

Insurekcja nie mogła budzić wielkiego optymizmu w ustabilizowanych kręgach społeczeństwa, a jej polityczne oblicze nie było dokładnie określone. Choć król nie był atakowany przez ulicznych demonstrantów, a przywódcy insurekcji uznawali — przynajmniej formalnie — jego władzę, liczni ukryci za kulisami jakobini pragnęli przejąć kontrolę nad biegiem wydarzeń. Kołłątaj, który został ministrem skarbu, sięgnął po francuskie rewolucyjne rozwiązania. Wprowadził opodatkowanie progresywne i wyemitował srebrne monety oraz papierowe banknoty, których pokryciem były skonfiskowane dobra kościelne. Manifest Kościuszki, ogłoszony 7 maja w Połańcu, przyznający wolność osobistą oraz prawo do ziemi wszystkim chłopom, którzy wystąpią w obronie ojczyzny, został uznany przez właścicieli ziemskich za prowokację.

Aleksander Orłowski, Rzeź Pragi, ok. 1810 r. (domena publiczna).

Niektórzy magnaci opowiedzieli się po stronie insurekcji. Król oddał wszystkie srebra stołowe na jej potrzeby. Większość szlachty zachowała jednak dystans i zrobiła co mogła, by do gospodarujących na jej ziemiach chłopów nie dotarła treść Uniwersału Połanieckiego. Liczba ochotników była duża jedynie w miastach, a warszawska społeczność żydowska wystawiła i wyekwipowała specjalny pułk, którym dowodził pułkownik Berek Joselewicz. Była to pierwsza żydowska formacja wojskowa od czasów biblijnych.

Kościuszko, który pomaszerował na spotkanie przemożnych sił pruskich dowodzonych przez króla Fryderyka Wilhelma, 6 czerwca został pokonany pod Szczekocinami. 15 czerwca Prusacy wkroczyli do Krakowa. W lipcu połączone siły rosyjsko-pruskie, liczące 40 tysięcy żołnierzy, zaczęły oblegać Warszawę. Kościuszko, zręcznie wykorzystując ziemne fortyfikacje oraz artylerię, zdołał odeprzeć atak, i po dwóch miesiącach wróg odstąpił od oblężenia. Wilno zostało zajęte przez Rosjan w połowie sierpnia. Tydzień później wybuchła insurekcja w Wielkopolsce; z Warszawy wyruszył jej na pomoc korpus generała Jana Henryka Dąbrowskiego, który pokonał armię pruską pod Bydgoszczą, a potem wkroczył do Prus.

Kiedy do Rosjan i Prusaków dołączyły siły austriackie, sytuacja stała się beznadziejna. Katarzyna, uzyskawszy od Turcji gwarancje neutralności, kazała armii Aleksandra Suworowa zaatakować Polskę od południowego wschodu. Kościuszko wyruszył na jej spotkanie, ale został odcięty od swej kolumny wspierającej i pobity pod Maciejowicami 10 października. Jego porażka nie byłaby sama w sobie decydującym ciosem, gdyby nie został ranny i wzięty do niewoli wraz z innymi polskimi generałami.

Aresztowanie naczelnika wywołało polityczną destabilizację. Konieczność osiągnięcia kompromisu miała fatalny wpływ na wybór jego następcy, którym został ostatecznie Tomasz Wawrzecki. Rosjanie, którzy zamierzali wycofać się na kwatery zimowe, teraz postanowili wykorzystać swą przewagę sytuacyjną. 4 listopada Suworow zaatakował Warszawę. Bez większych trudności zdobył Pragę. Z około 13 tysięcy jej obrońców ocalała tylko niewielka część, a rzeź ludności cywilnej, głównie Żydów, miała być przestrogą dla mieszkańców samej stolicy. Ostrzeżenie okazało się skuteczne — armia polska wymaszerowała z miasta, pozwalając mu na kapitulację. 16 listopada Wawrzecki został otoczony i wzięty do niewoli. Insurekcja dobiegła końca.

Aleksander Suworow

Wojska rosyjskie ponownie wkroczyły do Warszawy, ale zostały wkrótce zastąpione przez Prusaków — to im w wyniku porozumienia między trzema mocarstwami przypadła w udziale stolica. W 1795 roku podpisano kolejny układ rozbiorowy, ostatecznie wymazujący Rzeczpospolitą z mapy Europy. Król został zapędzony do powozu i wysłany do Grodna, gdzie zmuszono go do abdykacji. Zagraniczni dyplomaci, akredytowani przy polskim dworze, otrzymali polecenie wyjazdu z Warszawy. Nuncjusz papieski, angielski poseł oraz przedstawiciele Holandii, Szwecji i Saksonii w randze chargés d’affaires odmówili wykonania tego rozkazu na znak protestu przeciwko bezceremonialnej likwidacji jednego z państw Europy. Ich ambasady były pełne uchodźców ubiegających się o azyl. Trzy mocarstwa zaborcze potrzebowały aż dwóch lat, by uporządkować sytuację. Dopiero w styczniu 1797 roku podpisały traktat, ostatecznie anulujący długi króla i Rzeczypospolitej, oraz protokół, w którym zobowiązywały się do wymazywania nazwy Polski z wszystkich przyszłych dokumentów, do unikania wzmianek o tym państwie w korespondencji dyplomatycznej i do systematycznego zacierania wszelkich śladów jego istnienia.

Car Paweł I, który zajął miejsce Katarzyny w 1796 roku, chcąc okazać po śmierci matki swą niechęć wobec jej dziedzictwa, uwolnił Kościuszkę oraz innych polskich jeńców i zaprosił chorego Stanisława Augusta do Petersburga. W ciągu następnych kilku miesięcy często omawiał z nim swe plany dotyczące wskrzeszenia Rzeczypospolitej, a kiedy król zmarł, 12 lutego 1798 roku, car wyprawił mu ceremonialny pogrzeb i wziął udział w żałobnych uroczystościach.

Ale fanaberie cara nie miały decydującego wpływu na przetrwanie sprawy polskiej. Stanisław Staszic pisał: „Paść może i naród wielki, zniszczeć nie może, tylko nikczemny”. A Polacy nie uważali się za nikczemnych. Mogli dowieść swego prawa do szacunku innych narodów, powołując się na polityczny testament umierającej Rzeczypospolitej, Konstytucję 3 Maja. Kilkadziesiąt lat później potwierdził to prawo Karol Marks w następujących słowach:

Ze wszystkimi swoimi niedociągnięciami Konstytucja wydaje się jedynym aktem wolnościowym, jaki wydała wschodnia Europa, wbrew całemu barbarzyństwu pruskiemu, rosyjskiemu i austriackiemu. Była ona w dodatku zainicjowana wyłącznie przez klasy uprzywilejowane, przez szlachtę. Historia świata nie zna innego przykładu podobnie szlachetnego postępowania szlachty.

Tekst jest fragmentem książki Adama Zamoyskiego „Polska. Opowieść o dziejach niezwykłego narodu 966-2008”:

Adam Zamoyski
„Polska. Opowieść o dziejach niezwykłego narodu 966-2008”
58 zł
Wydawca: Wydawnictwo Literackie
Tłumaczenie: Michał Ronikier
Premiera: 2015-11-18
Format: 47 x 253 x 178

Tekst ma więcej niż jedną stronę!
Strona 1
Strona 2
Strona 3
Strona 4
Śledź nas!
Komentarze
lub zaloguj się za pośrednictwem konta Google

O autorze
Adam Zamoyski
Urodził się w Nowym Jorku, a młodość spędził w Londynie. Absolwentem uniwersytetu w Oksfordzie, gdzie studiował historię, filologię francuską i rosyjską. Autor książek i artykułów, głównie na tematy związane z Polską. Często też wypowiada się na łamach prasy brytyjskiej i w BBC.

Wszystkie teksty autora

Polecamy artykuł...
Pierwszy polski portal historyczny
ISSN: 1896-8651
Wydawca portalu
Michał Świgoń PROMOHISTORIA
ul. Koźmiana 2/89
01-606 Warszawa
m.swigon@histmag.org
NIP 626-281-54-56
Numer konta: PL 33 1140 2004 0000 3802 7410 0716
Patronaty
Jak uzyskać patronat
Kontakt z redakcją
Mateusz Balcerkiewicz
redaktor naczelny
redakcja@histmag.org
Reklamuj się u nas
Oferta reklamowa
Konkursy
Nasze konkursy