Autor: Michał Rastaszański
Tagi: Artykuły, Historia wojskowości, I wojna światowa i dwudziestolecie międzywojenne, Polska
Pierwsza publikacja: 2020-08-16 04:02, aktualizacja: 2021-08-16 04:02
Licencja: wolna licencja

Kontruderzenie znad Wieprza

Był poranek 16 sierpnia 1920 roku. Nad rzeką Wieprz rozpoczynał się właśnie kluczowy dla losów wojny polsko-bolszewickiej manewr oskrzydlający. Skuteczne polskie uderzenie zmusiło armię bolszewicką do odstąpienia od planów zajęcia Warszawy.
Tekst ma więcej niż jedną stronę!
Strona 1
Strona 2

Wojsko Polskie wkracza do Kijowa, fot. Centralne Archiwum Wojskowe, domena publiczna.

Interesujesz się wojną polsko bolszewicką? Sprawdź nasze artykuły na ten temat!

Latem 1920 roku Wojsko Polskie znajdowało się w ciągłym odwrocie po nieudanej wyprawie kijowskiej. Wkrótce do ofensywy bolszewickiej w Galicji dołączyło uderzenie z terenów Białorusi. Sytuacja była trudna, Sowieci podchodzili już do Lwowa i Warszawy. Kierując się w stronę stolicy, powtarzali działania Paskiewicza z czasów powstania listopadowego, który usiłował przekroczyć Wisłę od północy — przez Płock i Włocławek. Armią bolszewicką dowodził młody oficer Michaił Tuchaczewski. Tak jak wielu mu podobnych, karierę zaczynał jeszcze za czasów carskich. Nad sobą miał Siergieja Kamieniewa - naczelnego dowódcę Armii Czerwonej, który jednak dawał mu dużą swobodę w operowaniu.

Po stronie polskiej miał przeciwko sobie Naczelnego Wodza Józefa Piłsudskiego. Frontem Północnym dowodził generał Józef Haller. Na Froncie Środkowym znajdował się Edward Rydz-Śmigły. Za koordynację działań odpowiadał jako szef sztabu generał Tadeusz Rozwadowski. Wszyscy mieli za sobą długi szlak bojowy sięgający jeszcze Legionów.

Plan kontruderzenia znad Wieprza

Polskie dowództwo było zgodne co do tego, że należy przeprowadzić kontrofensywę. Dyskutowano jednak nad sposobem jej przeprowadzenia. Tadeusz Rozwadowski i francuski doradca przy polskiej armii Maxime Weygand wysuwali własne koncepcje, ale ostatecznie przyjęto plan Piłsudskiego, który zakładał oskrzydlenie Sowietów od Południa przy jednoczesnym zatrzymaniu ich na warszawskim przedmościu. Za sprawne opracowanie szczegółów koncepcji odpowiadał Rozwadowski jako szef sztabu. Plan bitwy pod Warszawą który przyjęło dowództwo polskie był potencjalnie bardzo skuteczny, ale jednocześnie ryzykowny. Na południu od stolicy zamierzano skupić w okolicach Dęblina nad rzeką Wieprz silne zgrupowanie wojska, które miało zajść na tyły armii bolszewickiej i gdyby była możliwość, odciąć jej drogę odwrotu na wschód. Ryzyko polegało na konieczności osłabienia swojej obrony na północy i na warszawskim przedpolu, tam gdzie miał przypaść atak przeciwnika. Istniała też obawa upadku Galicji Wschodniej, której polska linia obrony znajdowała się wtedy w okolicach Lwowa.

Żołnierze polscy na Moście Łańcuchowym w Kijowie, maj 1920 roku. Most został wysadzony w czerwcu 1920 roku, podczas opuszczania miasta, fot. Centralne Archiwum Wojskowe, domena publiczna.

Z całą pewnością dowództwo Armii Czerwonej nie spodziewało się tak silnego kontruderzenia. Szef Zarządu Operacyjnego Sztabu Armii Czerwonej Borys Szaposznikow uważał, że polskie wojsko jest wyniszczone ciągłymi walkami, a żołnierze niskiej jakości. Armii Czerwonej udało się nawet przechwycić rozkaz o koncentracji polskich dywizji na południu od Warszawy, ale uznano to za polską prowokację, która miała na celu odciągnięcie Sowietów od stolicy. Poza tym na niekorzyść Sowietów działał wewnętrzny podział w Armii Czerwonej wśród dowódców radzieckich z Frontu Zachodniego i Południowego. Jegorow razem ze swoim oficerem politycznym Józefem Stalinem bojkotowali rozkaz podporządkowania się Tuchaczewskiemu, który od 2 sierpnia otrzymał władzę nad całym połączonym frontem. Ów buntowniczy duet prowadził wtedy działania dążące do zajęcia Lwowa i rozgrywał tym samym własne interesy polityczne. Podział wśród Sowietów uniemożliwił im prowadzenie skoordynowanych działań i tym samym znacznie ułatwił Polakom kontruderzenie. Co więcej mimo odesłania Stalina i pozbawienia Jegorowa realnego dowodzenia armią, ciągłe problemy sprawiał dowódca Konarmii Siemion Budionny, który faktycznie podporządkował się Tuchaczewskiemu dopiero 20 sierpnia – w momencie kiedy front bolszewicki uległ już całkowitemu załamaniu.

Mimo tych czynników, polski manewr odbywał się w stanie ciągłego zagrożenia załamania frontu. Za jego wykonanie powziął odpowiedzialność sam Piłsudski. By zwiększyć kontrolę nad armią i móc lepiej orientować się w sytuacji kontruderzeniem, zdecydował się dowodzić osobiście. Przejął on również bezpośrednią kontrolę nad 600-osobowym oddziałem jazdy majora Jaworskiego. Ruch ten doprowadził do pewnego chaosu organizacyjnego i skomplikowania w łańcuchu dowodzenia, ponieważ Piłsudski piastował już funkcję Naczelnego Wodza, a więc dowódcy całych polskich sił zbrojnych.

W dniu 15 sierpnia, gdy prowadzono ostatnie przygotowania do kontruderzenia, jednocześnie m.in. w okolicach Radzymina, Ossowa i Nasielska toczyły się ciężkie walki. Kontrofensywę planowano początkowo na 17 sierpnia, ale w obliczu ryzyka klęski na froncie Józef Piłsudski zdecydował się na rozpoczęcie operacji dzień wcześniej. Aby zwiększyć morale wśród żołnierzy, dowódcy uzyskali pozwolenie na nadawania odznaczeń Virtuti Militari IV i V klasy.

Odwrót oddziałów 3 Armii Wojska Polskiego spod Kijowa, czerwiec 1920, fot. Centralne Archiwum Wojskowe, domena publiczna.

Kontruderzenie znad Wieprza: przebieg

Nad ranem 16 sierpnia siły polskie przekroczyły rzekę Wieprz. Do uderzenia zgromadzono około 47-49 tysięcy żołnierzy, 759 karabinów maszynowych i 179 dział. Docelowo miały się zetrzeć z ewentualną obroną tzw. Grupy Mozyrskiej, która osłaniała lewe skrzydło armii Tuchaczewskiego. Jej stan ciągle pozostawał swego rodzaju zagadką dla polskiego rozpoznania. W rzeczywistości Polacy mieli przeciwko sobie tylko 11 tysięcy czerwonoarmistów, 27 dział i 138 karabinów maszynowych. Przewaga była więc przytłaczająca. Tempo operacji i szybkie sukcesy przeszły najśmielsze oczekiwania Piłsudskiego. Jak stwierdzał Naczelnik, większość dywizji szła właściwie bez żadnego kontaktu z wrogiem i jedynie 21 dywizja przeprowadziła „lekki i bardzo łatwy bój” przy zajmowaniu Kocka. Wojsko Polskie kończyło pierwszy dzień operacji pełnym sukcesem. Do dobrych wiadomości doszedł jeszcze fakt, że Polacy odnieśli znaczne sukcesy na północ od Warszawy, wygrywając bitwę o Nasielsk. Armii Czerwonej groziło ogromne niebezpieczeństwo - mogła zostać wzięta w kleszcze od zachodu i południa. Siły polskie dokonujące manewru nad Wieprzem były po całodniowej operacji rozciągnięte na linii Garwolin-Żelechów-Radzyń-Komarówka-Włodawa. Plan na pierwszy dzień został wykonany całkowicie. Następnego dnia miało pójść uderzenie na Mińsk Mazowiecki. Piłsudski nadal był pod wrażeniem łatwości manewru. Spodziewał się natrafić na zdecydowany opór i ciężko było mu uwierzyć w tak łatwy sukces. Jak sam pisał we wspomnieniach, ciągle zadawał sobie pytanie, gdzie znajduje się główne zgrupowanie wojsk bolszewickich. Wszelkie świadectwa i rozwój sytuacji świadczyły jednak, że Armia Czerwona była w pełnym odwrocie:

Gdzież więc jest 16. armja? Gdym jechał do Mińska, świadczyły o niej armaty, zostawione bez zaprzęgów i bez obsługi w polu, świadczyły o niej dość liczne trupy ludzi i koni obok szosy, świadczyła wreszcie ludność, która z zachwytem opowiadała mi, zatrzymując auto, gdy mnie poznawano, że "bolszewiki uciekały w bezładzie i w popłochu na wszystkie strony.

Od 17 sierpnia polskie dowództwo zaczęło poważnie rozważać możliwość odcięcia drogi odwrotu armii Tuchaczewskiego i jej doszczętne zniszczenie. Ustalono, że konieczne jest jak najszybsze dotarcie do linii Bugu i tym samym uniemożliwienie ucieczki i zreorganizowania się bolszewikom. Dnia 17 sierpnia rozpoczął się kolejny etap wypierania Armii Czerwonej. Ruszyło natarcie na Mińsk Mazowiecki. Do pomocy dla atakującej piechoty przydzielono pięć sekcji czołgów i dziesięć samolotów, a także trzy pociągi pancerne.

Polecamy e-book Mateusza Balcerkiewicza – „Wojna Jasia. Polski żołnierz w walce z bolszewikami”

Mateusz Balcerkiewicz
„Wojna Jasia. Polski żołnierz w walce z bolszewikami”
Wydawca: PROMOHISTORIA [Histmag.org]
Liczba stron: 99
Format ebooków: PDF, EPUB, MOBI (bez DRM i innych zabezpieczeń)
ISBN: 978-83-65156-34-1

Polski plakat wzywający do wstępowania do wojska z lipca 1920 roku, domena publiczna.

Po drugiej stronie frontu

Tymczasem trwał dramatyczny odwrót bolszewików. Brak zdecydowanych działań w ciągu 16 i 17 sierpnia może dowodzić tego, że Tuchaczewski stosunkowo późno dowiedział się o polskiej kontrofensywie i jej skali, lub zbagatelizował ją, a następnie, w ramach wymówek, zasłaniał się później niewiedzą wynikłą z niekompetencji swoich podkomendnych. Z drugiej strony wydaje się, że Tuchaczewski miał też niepełną wiedzę o stanie swojej armii, która była już mocno wykrwawiona w walce z Polakami. W tamtym okresie bolszewicy nadal dążyli do opanowania północnych przepraw na Wiśle. Gdy do dowództwa Armii Czerwonej doszła wiadomość o kontruderzeniu i jego postępach, podjęto decyzję odwrotu.

Rozpoczął się wyścig Sowietów z Polakami do Bugu. Ci pierwsi dążyli do zapewnienia sobie odwrotu i reorganizacji, a także, gdyby była możliwość, odzyskania inicjatywy, a drudzy starali się okrążyć armię Tuchaczewskiego i jeszcze bardziej pogłębić swoje zwycięstwo. Trzem z czterech armii - 3, 15 i 16 udało się uciec na wschód za Bug. Straciły przy tym ogromne ilości żołnierzy. W zupełnie innej sytuacji była 4 Armia, która jeszcze 18 sierpnia cały czas biła się o Płock. Jedna z hipotez, wysunięta przez brytyjskiego historyka Normana Daviesa głosi, że stało się tak ponieważ Tuchaczewski nadal uważał, że kontrofensywę Polaków uda się jeszcze zatrzymać i ponownie przejąć inicjatywę. Niezależnie od intencji dowództwa sowieckiego, 4 armia została zupełnie odcięta od pozostałych. Odwrót na wschód był teraz niesamowicie utrudniony. Większość oddziałów została rozbita lub wzięta do niewoli. Z okrążenia wyrwał się za to m.in. 3 Korpus Kawalerii pod dowództwem Gaja Dmitrijewicza Gaja. Dzięki nocnym marszom i morderczemu tempu, a także wygranym potyczkom z Polakami, udało mu się wymknąć z sideł. Tam połączył się z ocalałą 53 Dywizją i razem z nią przekroczył granicę z Prusami gdzie zostali internowani.

Osiemnasta decydująca bitwa

Kontruderzenie znad Wieprza okazało się decydującym manewrem, który odmienił losy wojny polsko-bolszewickiej i pozwolił zatrzymać na pewien czas ekspansję komunizmu w Europie. Jako osiemnastą decydującą bitwę w dziejach świata ocenił bój warszawski i manewr nad Wieprzem Anglik Edgar Vincent D’Abernon, który był członkiem brytyjsko-francuskiej misji dyplomatycznej w Rzeczypospolitej. Taki tytuł nosiła jego książka, w której opisywał swój pobyt w Polsce latem 1920 roku. Bitwa miała być kolejnym kluczowym starciem historii powszechnej zaraz po Marnie (1914) i Sedanie (1870). Dzieło składało się z uwag autora odnośnie wojny polsko-bolszewickiej, a także jego dziennika, który pisał „na gorąco” - w czasie wojny. Gdy rozgrywała się bitwa warszawska i kontrofensywa nad Wieprzem, znajdował się w Poznaniu. Jak pisał w swym dzienniku:

Poznań, 16 sierpnia 1920 roku. 14 sierpnia zdobyli Rosjanie pierwszą linję obronną, otaczającą Warszawę, lecz niezadługo potem Polacy znów ją odzyskali. Wszystko teraz zależy od polskiej kontrofenzywy nad Wieprzem, która dziś ma się rozpocząć. Będzie ona rozstrzygającym posunięciem gracza. Jedno zuchwałe uderzenie zadane w sposób tylko Piłsudskiemu właściwy, pomieszać może cały plan Rosjan i zdruzgotać liniję ich ataku.

Piechota polska w marszu na front przed bitwą warszawską, sierpień 1920 roku, fot. Centralne Archiwum Wojskowe, domena publiczna.

Wszelkie wątpliwości rozwiał następny dzień. Jak pisał D’Abernon dnia następnego armja bolszewicka stoi przed możliwością zupełnego pogromu. Gdy nadal trwała kontrofensywa, a jej sukces był już dla wszystkich jasny, D'Abernon zapisał swe uwagi dla brytyjskiej opinii publicznej, wykazując jej błędne pojmowanie tej wojny. Nie zgadzał się on ze stwierdzeniem, że Polacy stawiają wygórowane warunki pokojowe wobec Sowietów. Jest to wierutne kłamstwo. - Pisał - Nawet pomimo zdumiewających zwycięstw, osiągniętych w ciągu ostatnich kilku dni, Polska stawia nadal warunki bardzo umiarkowane.

Niemniej jednak, każdy kolejny dzień kontrofensywy umacniał polską pozycję w negocjacjach, które rozpoczęły się już w sierpniu w Mińsku, ale jeszcze przed bitwą warszawską i kontrofensywą.

W wyniku bitwy warszawskiej i kontrofensywy nad Wieprzem armie Frontu Zachodniego poniosły około 70% strat w ludziach według stanu wyjściowego, 25 tysięcy czerwonoarmistów poległo. W niewoli znalazło się około 66-70 tysięcy jeńców. 45 tysięcy bolszewików zostało internowanych przez władze niemieckie, gdy przekroczyli granicę w Prusach. Po stronie polskiej zginęło około 4,5 tysiąca ludzi, 10 tysięcy zostało uznanych za zaginionych. Rannych było 22 tysiące. Kolejne bitwy, w tym kluczowa operacja niemeńska, umocniły Polskie zwycięstwo, które przypieczętował traktat Ryski podpisany 18 marca 1921 roku.

Bibliografia:

  • L. Wyszczelski, Operacja Warszawska; Sierpień 1920, Wydawnictwo Bellona, Warszawa 2005
  • L. Wyszczelski Lwów 1920, Wydawnictwo Bellona, Warszawa 2014
  • J. M. Małecki, Zarys dziejów Polski 1864-1939, Wydawnictwo Znak, Kraków 1991
  • N. Davies, Orzeł Biały, Czerwona Gwiazda, Wydawnictwo Znak, Kraków 2006
  • P. Krukowski, Nad wieprzem 1920, Wydawnictwo Bellona, Warszawa 2016
  • Edgar Vincent D'Abernon, Osiemnasta decydująca bitwa w dziejach świata pod Warszawą 1920 r., Dom Wydawniczy „HEROLD-PRESS”, Warszawa 1990
  • J. Piłsudski, Rok 1920. Z powodu pracy M. Tuchaczewskiego „Pochód za Wisłę”, Towarzystwo Wydawnicze „Ignis”, Warszawa 1924

Redakcja: Mateusz Balcerkiewicz

Lubisz czytać artykuły w naszym portalu? Wesprzyj nas finansowo i pomóż rozwinąć nasz serwis!

Tekst ma więcej niż jedną stronę!
Strona 1
Strona 2
Śledź nas!
Komentarze
lub zaloguj się za pośrednictwem konta Google

O autorze
Michał Rastaszański
Student V roku historii na Uniwersytecie Warszawskim, interesuje się XVIII i XIX wiekiem, szczególnie wojskowością angloamerykańską. Hobbystycznie rekonstruktor i modelarz.

Wszystkie teksty autora

Sonda!
Pierwszy polski portal historyczny
ISSN: 1896-8651
Wydawca portalu
Michał Świgoń PROMOHISTORIA
ul. Koźmiana 2/89
01-606 Warszawa
m.swigon@histmag.org
NIP 626-281-54-56
Numer konta: PL 33 1140 2004 0000 3802 7410 0716
Patronaty
Jak uzyskać patronat
Kontakt z redakcją
Mateusz Balcerkiewicz
redaktor naczelny
redakcja@histmag.org
Reklamuj się u nas
Oferta reklamowa
Konkursy
Nasze konkursy