Opublikowano
2019-02-09 18:00
Licencja
Prawa zastrzeżone

Król Dawid, Filistyni i współczesny Izrael

Ziemia Święta i Bliski Wschód to świadkowie burzliwych dziejów. Czy biblijne teksty mówią także o współczesnej historii Izraela?


Strony:
1 2

Teraz wypada cofnąć się bardzo daleko, w czasy przed pierwszą Świątynią. Dolina Terebintu, armia Izraelitów trzęsie kolanami, bo ma przed sobą Goliata, wojownika Filistynów, który sam jeden starcza za liczne pułki. Aż występuje przeciwko niemu Dawid, drobny pasterz (chyba że brać za prawdziwy wizerunek Dawida słynną rzeźbę Michała Anioła). W zasadzie nikt nie dawał mu szans w tym nierównym pojedynku.

Paweł Smoleński – „Wnuki Jozuego” Dawid wznosi głowę pokonanego Goliata, ilustracja z XIX wieku (domena publiczna)

Pisze Józef Flawiusz w Dawnych dziejach Izraela: „Wtedy zstąpił z obozu Filistynów niejaki Goliat, pochodzący z miasta Gitty, mąż ogromnego wzrostu. Wysokość jego wynosiła cztery łokcie i jedną piędź, a odziany był w zbroję stosowną do rozmiarów jego ciała. Miał pancerz wagi pięciu tysięcy syklów, a do tego szyszak i spiżowe nagolenice odpowiednie do chronienia członków tak niesłychanie potężnego męża. Włócznia jego była zbyt ciężka, by mógł ją dzierżyć w prawej ręce, więc niósł ją opartą na ramieniu, a miał także oszczep ważący sześćset syklów; i wielu kroczyło za nim, niosąc jego oręż”. W takim stroju wychodził na pole bitwy przez czterdzieści dni i zachęcał, by Żydzi wystawili do pojedynku jednego żołnierza, a oszczędzą sobie krwi i tylko pójdą w niewolę. Usłyszał to pasterz Dawid, któremu chciano oszczędzić okropności bitwy – akurat przyniósł do obozu Hebrajczyków jedzenie dla braci – gdzie porażka była więcej niż pewna. Poszedł do króla Saula i oznajmił: „Niechaj podniesie się twoje serce z przygnębienia i trwogi, o królu, bo ja złamię pychę tego wroga: pójdę walczyć z nim i pod twoje stopy rzucę dumnego olbrzyma. W ten sposób stanie się on pośmiewiskiem, a twoja armia większą zdobędzie chwałę, jeśli zabije go nie mąż dojrzały, zdatny do wojny i kiero­wania zastępami, jeno ktoś, co się wydaje – i jest zaiste – chłopięciem. […] Te obietnice składam dzięki przekonaniu, że Bóg jest ze mną, bo doświadczyłem już jego pomocy. Kiedy pewnego razu lew napadł moje stada i porwał jagnię, pogoniłem za nim, dopadłem go i wyrwałem jagnię z jego paszczy, a gdy skoczył na mnie, podniosłem go za ogon i zabiłem, grzmotnąwszy o ziemię. Tak samo postąpiłem w walce z niedźwiedziem. Uznajmy więc tego wroga właśnie za dziką bestię: przecież od dawna lży on nasze wojsko i bluźni naszemu Bogu, który wyda go w moje ręce”.

Dawid nie włożył przed pojedynkiem królewskiej zbroi, gdyż zbytnio mu ciążyła. Był w końcu chłopcem porywającym się na nieosiągalne, który dopiero stanie się mężczyzną.

 „[…] wziął swój kij, pięć kamieni dobytych z potoku włożył do sakwy pasterskiej i z procą w prawej ręce ruszył przeciw Goliatowi”. Filistyn kpił, że taką bronią młody Hebrajczyk może co najwyżej oganiać się od psów. Dawid odpowiadał: „Ty kroczysz przeciwko mnie zbrojny mieczem, włócznią i pancerzem, a dla mnie w tej walce orężem jest Bóg, który ciebie i całe wasze wojsko naszymi rękami zniweczy do szczętu. Dziś bowiem odrąbię ci głowę, a resztę twoich zwłok rzucę psom, twoim krewniakom, i przekonają się wszyscy ludzie, że Hebrajczykom przewodzi Bóg”.

Adam Dylewski – „Ruda, córka Cwiego. Historia Żydów na warszawskiej Pradze” – recenzja i ocena

Czytaj dalej...

Wyjął Dawid kamień z pasterskiej sakwy, założył na procę i cisnął w Goliata. „Pocisk wdarł się do mózgu, skutkiem czego Goliat, ogłuszony, natychmiast runął twarzą na ziemię. Wtedy Dawid podbiegł, stanął nad powalonym wrogiem i jego mieczem – nie miał bowiem własnego miecza – odrąbał mu głowę”. Zdjęci przerażeniem Filistyni rzucili się do ucieczki. „Ale Saul i wszyscy wojownicy hebrajscy, wzniósłszy okrzyk bojowy, rzucili się na nich i wśród wielkiej rzezi ścigali ich aż do granic Gitty i do bram Askalonu. Trzydzieści tysięcy Filistynów tedy padło”.

Był Dawid, z namaszczenia proroka Samuela oraz Saula, pierwszego władcy Izraela, królem narodu wybranego. Jego panowanie rozciągało się od Eufratu po Potok Egipski na Synaju, który dzisiaj nazywa się Wadi al-Arisz. Zdobywca i poeta, ale też nie­poprawny, choć ostentacyjnie bogobojny bigamista i cudzołożnik. Intrygant; w Drugiej Księdze Samuela stoi jak wół, że Uriasza Hetytę, jednego ze swych najdzielniejszych wojowników i męża uwiedzionej kochanki Batszeby, wysłał na bitwę, z której rogacz nie miał szans cało powrócić.

Zrazu panował z Hebronu, potem z Miasta Dawidowego, aż wreszcie, zgodnie z Obietnicą, zdobył Jerozolimę. Śniła mu się wspaniała Świątynia na górze Moria, lecz wybuduje ją dopiero syn Dawida i Batszeby – Salomon.

David Landau, Szimon Peres – „Ben Gurion. Żywot polityczny” – recenzja i ocena

„Pisane na kolanach” – tak w wielkim skrócie wypadałoby podsumować najnowszą publikację Wydawnictwa Czarne. Wspomniana okoliczność o tyle nie dziwi, że jej tytułowy bohater to postać z gatunku pomnikowych, o których zwykło się mówić wyłącznie w superlatywach. Co nie zmienia faktu, że polityczna biografia Dawida Ben Guriona, pierwszego premiera Izraela, to szansa na wzbogacenia wiedzy o kulisach uformowania i wczesnych dekadach politycznego bytu tego państwa.



Czytaj dalej...

Jeśli więc o zwierzchnictwo nad osiadłymi w pradawnej Gazie Filistynami bił się taki władca jak Dawid, skoro ich pokonał i ujarzmił, tego spłachetka piasku nie opuszcza się tak po prostu, choć przecież Gaza – o czym mówi Biblia – pozostała ziemią Filistynów. Słyszałem to w Gusz Katif wiele razy. A i opór osadników z Gazy przeciwko werdyktowi państwa Izrael miał w sobie coś z postawy Dawida, gdy ten jeszcze był pasterzem i szykował się do walki z Goliatem.

W sierpniu 2005 roku oglądałem, jak armia zajmuje osiedle Necer Hazani. To było pierwsze żydowskie osiedle w Gazie, utworzone na miejscu obozu, gdzie zbierano młodzież przygotowującą się do służby wojskowej, i zamieszkałe przez prawie setkę religijnych ortodoksów. Gdy wprowadzali się tu pierwsi cywile, ówczesny premier Icchak Rabin powiedział: „To wielki dzień dla państwa Izrael i dla żydowskiego osadnictwa. Symbolizuje nasze głębokie zakorzenienie na wydmach Gazy, regionu, który od czasów wojny sześciodniowej jest integralną częścią państwa żydowskiego i jego bezpieczeństwa”.

Paweł Smoleński – „Wnuki Jozuego” Plaża w Gazie (aut. Gus, domena publiczna)

Na początku buldożer rozbił zamkniętą, mocarną bramę Necer Hazani. Wojsko mogło łatwiej wejść do osiedla, rozrywając otaczający je płot, lecz dowódcy umówili się z przywódcami protestujących, że nie będą dodatkowo podgrzewać nastrojów. Kolumny żołnierzy bez broni weszły w wyrwę. Miały przeciwko sobie rozparzoną młodzież, rówieśników ukrytych za barykadą, zdenerwowanych, w nadzwyczajnym napięciu. Barykadę podpalono, gdy wojsko było już o parę kroków. Nie pamiętam, by ktokolwiek rzucał kamieniami, choć atmosfera, przynajmniej po stronie obrońców, była naprawdę bojowa; zapowiadali wszak, że będą walczyć do końca. W powietrzu unosił się czarny, duszący dym z płonących opon. Chyba wszystkich stojących w pobliżu zdjął strach, że zaraz wybuchnie beczkowóz z benzyną, ustawiony tuż obok podpalonej barykady. Nikt, prócz funkcjonariusza służb specjalnych, nie wiedział, że zawczasu spuszczono paliwo.

Ten tekst jest fragmentem książki Pawła Smoleńskiego „Wnuki Jozuego”:

Paweł Smoleński – „Wnuki Jozuego” – okładka Autor: Paweł Smoleński
Tytuł: „Wnuki Jozuego”
Seria wydawnicza: Reportaż
Data premiery: 13 lutego 2019
Okładka: twarda
Wymiary: 133 mm × 215 mm
Liczba stron: 336
ISBN: 978-83-8049-818-1
Cena: 44,90 zł
Kup ze zniżką w księgarni Wydawcy!
Kup taniej jako e-book!

Tekst ma więcej niż jedną stronę. Przejdź do pozostałych poniżej.

Strony:
1 2
Napisz komentarz
Regulamin komentarzy
Nie ma jeszcze żadnych komentarzy
Paweł Smoleński

Reporter, publicysta, od 1989 roku dziennikarz „Gazety Wyborczej”, wcześniej współpracownik pism drugiego obiegu. Napisał m.in.: Pokolenie kryzysu, „Gazeta Wyborcza” — lustro demokracji, Salon patriotów, Pochówek dla rezuna, Irak. Piekło w raju, Izrael już nie frunie, Bedzies wisioł za cosik. Godki podhalańskie (wraz z Bartłomiejem Kurasiem), Balagan. Alfabet izraelski, Oczy zasypane piaskiem, Szcze ne wmerła i nie umrze - wywiad rzekę z Jurijem Andruchowyczem, Zielone migdały czyli po co światu Kurdowie, Wieje szarkijja. Beduini z pustyni Negew oraz Krzyżyk niespodziany. Czas Goralenvolk (wraz z Bartłomiejem Kurasiem). Kilkanaście jego reportaży opublikowała paryska „Kultura”. Laureat Nagrody Pojednania Polsko-Ukraińskiego w 2003 roku za książkę Pochówek dla rezuna i Nagrody im. Kurta Schorka za teksty poświęcone Irakowi. W 2006 roku otrzymał Nagrodę im. Beaty Pawlak za zbiór reportaży Izrael już nie frunie. Mieszka w Warszawie.

Prawa zastrzeżone – ten materiał jest chroniony przez przepisy prawa autorskiego.

Kopiowanie, przedrukowywanie (poza dozwolonymi prawnie wyjątkami) wyłącznie za zgodą redakcji: redakcja@histmag.org