Opublikowano
2015-11-26 09:40
Licencja
Wolna licencja

Królestwo Polskie 1815-1830: półniepodległość czy państwo na niby?

27 listopada 1815 roku Aleksander I Romanow oktrojował konstytucję Królestwa Polskiego. Nad Wisłą dalej sejmikowano. Kraj miał nowoczesną konstytucję, w koszarach stacjonowała polska armia, a urzędy obsadzane były Polakami. Ludność posługiwała się polskimi paszportami i płaciła złotówkami, a za granicą wielu kojarzyło ten kraj z nazwą Polska.


Strony:
1 2 3

Co może wydawać się zaskakujące, powyższe realia charakteryzowały kilkanaście lat powszechnie identyfikowanych jako przynależne do epoki zaborów. Z tego względu okres 1815-1830 stanowi w historii Polski bardzo oryginalny pod względem politycznym epizod. Toczą się spory o to, czym tak naprawdę było istniejące wówczas Królestwo Polskie. Czy pomimo ograniczonej autonomii i braku samodzielnej polityki zagranicznej było to państwo polskie? A może polskość Królestwa była tylko fasadą, za którą kryła się faktyczna dominacja rosyjska? Niektórzy porównują nawet Królestwo Polskie tego okresu i jego relacje ze wschodnim sąsiadem do statusu, jaki miał PRL.

Królestwo Polskie 1815-1830 Królestwo Kongresowe 1815-1830 - mapa fizyczna i administracyjna (aut. Mariusz Paździora, opublikowano na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa 3.0).

Interesujące są opinie ówczesnych ludzi na temat tego państwa oraz jego władcy – cara Aleksandra I, który oficjalnie nosił także tytuł króla polskiego. Ciekawych sformułowań użyli twórcy powstałej w 1821 roku polskiej gazety „Kurier Warszawski”. W pierwszym numerze nowego pisma oraz jego prospekcie stwierdzają oni:

Burze, które całą Europę wstrzęsły, nie pominęły Warszawy, lecz to ognisko ducha publicznego Polski, które dochowując dawnego do narodowych swobód przywiązania, wyniesione znowu zostało na dostojność stolicy Królestwa (…).

A także:

Każda znaczniejsza Stolica w Europie ma pismo periodyczne (...) Warszawa nie miała go dotąd, lecz gdy teraz jej ludność coraz bardziej wzrasta, gdy wznoszą się prawie codziennie gmachy, które jej dalszy postęp wróżą, okazuje się potrzeba takiego pisma.

Czego stolicą jest Warszawa?

Powstanie listopadowe: czy musiało skończyć się porażką?

Czytaj dalej...
Interpretując słowa mówiące o Warszawie jako stolicy albo ognisku ducha publicznego Polski, da się odnieść wrażenie, iż mowa o ważnym stołecznym mieście jakiegoś państwa europejskiego, nie zaś o takim, które leży się na obrzeżach wielkiego imperium Romanowów. Można jednak zastanawiać się, czy sformułowania budzące skojarzenia o wolnej i dobrze prosperującej stolicy to nie próba przypodobania się nowym władzom, które nastały na ziemiach polskich po kongresie wiedeńskim.

Królestwo Polskie 1815-1830 Pałac Ministra Skarbu i Pałac Komisji Rządowej Przychodu i Skarbu w Warszawie przy Placu Bankowym - perły warszawskiego klasycyzmu epoki Królestwa Kongresowego, stanowiące element większego założenia ówczesnego centrum administracyjnego stolicy (fot. Tony Castle, opublikowano na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa – Na tych samych warunkach 3.0).

Mając jednak na uwadze ówczesne nastroje mieszkańców Królestwa, nie sposób w pełni wykluczyć, iż tego typu słowa mogły być przejawem autentycznych przekonań o Królestwie jako państwie odrębnym od Rosji, posiadającym własną stolicę. Car-król Aleksander w pierwszych latach pokongresowych rzeczywiście cieszył się sympatią części Polaków, którzy pod jego auspicjami żywili nadzieje na rozwój polskiej autonomii. W relacjach pisemnych z tamtego okresu można znaleźć pozytywne odniesienia do jego osoby. Szerzej rzecz ujmując, nie wszyscy Polacy podzielali jednak entuzjazm wobec cara. Aleksander I bywał w różny sposób oceniany przez historyków i pamiętnikarzy. Przypisywano mu zainteresowanie ideami liberalnymi, ale nieraz także i obłudę.

Królestwo Polskie 1815-1830 – zobacz też:

Interesująca jest również kwestia, w jaki sposób ówcześni ludzie postrzegali Kongresówkę. Początkowo pojęcie Królestwo Kongresowe miało pozytywne konotacje i podkreślało wyjątkowy status Polaków zamieszkujących to terytorium – różny od innych obszarów, na których żyła ludność polska. Maciej Mycielski, historyk z Uniwersytetu Warszawskiego, przytacza zwyczaj językowy, jaki funkcjonował w owym czasie: gdy mieszkaniec np. Galicji planował podróż do Królestwa, stwierdzał, że właśnie jedzie do Polski.

Tekst ma więcej niż jedną stronę. Przejdź do pozostałych poniżej.

Histmag jest darmowy. Prowadzenie go wiąże się jednak z kosztami. Pomóż nam je pokryć, ofiarowując drobne wsparcie! Każda złotówka ma dla nas znaczenie.

Strony:
1 2 3
Napisz komentarz
Regulamin komentarzy

Uwaga, wyświetliliśmy tylko ostatnio opublikowane komentarze. Zobacz wszystkie komentarze!

Gość: ŁN |

"Królestwo nie mogło prowadzić samodzielnej polityki zagranicznej i nie posiadało właściwej tylko sobie, odrębnej głowy państwa. Stanowi to prawdopodobnie najmocniejszy argument przeczący tezie o istnieniu państwowości polskiej w dobie pokongresowej." Pierwsza część argumentu jest ok, ale druga jest absurdalna. Cała masa państw uważanych za niepodległe - np. Kanada - nie ma właściwej tylko sobie, odrębnej głowy państwa.



Odpowiedz

Gość: AWU |

Jest faktem iż w 1831r Prusy i Austria oficjalnie zachowując neutralnośc sprzyjały Moskwie (n.p. zakaz tranzytu broni do Królestwa). Nie jestem pewien czy w przypadku sukcesów wojsk polskich zdecydowały by się na interwencję. Również brytyjski rząd Palmerstona obawiał się iż sukces Polaków może wzmocnić pozycję Francji. Natomiast wojna krymska wybuchła dokładnie z powodu rosyjskich prób DESTABILIZACJI Bałkanów i Bliskiego Wschodu. O wybuchu wojny przesądziła rosyjska oferta przedstawiona ambasadorowi Seymour'owi rozbioru "upadłego państwa" i "chorego człowieka Europy" Turcji, przy czym Moskwa oczywiście otrzymałaby Konstantynopol. Historycy brytyjscy z Taylorem na czele są zgodni: wojna krymska nie była toczona w imię pomocy Turcji lecz przeciw Rosji i jej awanturniczych poczynaniach na Bałkanach. Zwycięstwa nie wykorzystano. Pozostawiając europejski garnizon w Sewastopolu nie tylko ustabilizowałoby to region Morza Czarnego na resztę XIXw, przyczyniłoby się bez wątpienia do rozwoju handlu i gospodarki a również uniemożliwiłoby Rosji mieszanie się w konflikt austiacko-serbski w 1914r co było decydującym faktorem prowadzącym do wybuchu I w.ś.



Odpowiedz

Gość: Śmiech |

Polska miała za sobą opinię publiczną, ale nie rządy. A w większości państw europejskich opinia publiczna miała niewiele do gadania w warunkach monarchii absolutnych (wyjątkiem Francja i Wielka Brytania). "Zagrozić Prusom i Austrii" mógł sam fakt powstania niepodległej Polski- przecież ówczesna szlachta jeszcze przez dwa kolejne pokolenia miała w głowach odbudowę państwa w granicach przedrozbiorowych. I rządy państw zaborczych doskonale o tym wiedziały, ich policje współpracowały ze sobą przeciw polskim ruchom niepodległościowych już od 1815 roku. Nie byłoby istotnym zagrożenie militarne ze strony 4 milionowego Królestwa, tylko zagrożenie wynikające z zachwiania równowagi sł w Europie- Królestwo musi mieć króla. Polska nie miała dynastii. Przykład Grecji wskazuje, że takie państwo musiałoby dobrać sobie dynastę europejskiego- łatwo sobie wyobrazić jakiegoś członka rodziny Burbonów, Orleanów albo Bonapartych na polskim tronie? Czy Francja nie mogłaby wykorzystać takiej okazji do zmiany układu sł w Europie (czytaj: wojny)? Wycofanie się aliantów z Krymu nie wynikało z ich głupoty, lecz z ich trwałej w XIX wieku niechęci do usuwania Rosji z grona mocarstw, bo tylko jako mocarstwo odgrywała Rosja jednak na wschodzie rolę stabilizacyjną dla tej części kontynentu. Żaden rząd europejski nie był w 1831 ani długo później realnie zainteresowany niepodległością Polski (ani nadstawianiem karku w kolejnej wojnie dla tej niepodległości) i to był wystarczający powód, by wszystkie polskie powstania upadały.



Odpowiedz

Gość: AWU |

Aliantom zabrało nieco ponad dwa lata pokonanie Rosji w wojnie krymskiej jedynie na wskutek nieudolnego dowodzenia. Sewastopol można było zająć z marszu. Inną rzeczą jest niewykorzystanie zwycięstwa. Należało dokonać rozwiązania problemu Krymu przekazując go z powrotem Turcji lub przejąć Sewastopol pod kontrolę sił alianckich. Na mocy traktatu paryskiego Rosja zobowiązała się do demilitaryzacji Krymu i nie utrzymywania sił morskich w akwenie Morza Czarnego,jak zawsze w historii zobowiązania Rosji okazały się warte mniej niż papier na którym je podpisano. 20 lat pózniej Brytania znów musiała wysłać eskadrę RN aby zakończyć następną awanturę wywołaną przez Rosję na Bałkanach (Bismarck trafnie okreslił tę wojnę jako "walka ślepego z bezrękim"). W 1831r Polska miała po swojej stronie opinię publiczną Europy. Państwo o powierzchni mniejszej niż Belgia nie było w stanie zagrozić ani Prusom ani Austrii.



Odpowiedz

Gość: Śmiech |

Wojnę krymską Rosja przegrała z koalicją Turcji, Francji, Wielkiej Brytanii i Sardynii. Zajęło to im trzy lata. Nie zaś z kadłubową armią polską mini-państewka w Europie Środkowej, którego niepodległości na dodatek żadne z ówczesnych mocarstw sobie NIE ŻYCZYŁO. Jak długo na ewentualne dalsze sukcesy powstańców listopadowych nie reagowałaby Austria i Prusy? Kto zgodziłby się zasiąść na tronie tego państwa, gdy groziłoby to złamaniem równowagi sił i nową wojną w Europie, ledwo co po hekatombie 5 milionów ofiar wojen rewolucyjnych i napoleońskich?



Odpowiedz
Bartłomiej Michalczyk

Absolwent studiów historycznych i politologicznych na Uniwersytecie Warszawskim. Specjalizuje się w historii XX wieku. Producent komputerowego atlasu historycznego i autor bloga poświęconego historii najnowszej Histar.pl.

Wolna licencja – ten materiał został opublikowany na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa – Na tych samych warunkach 3.0 Polska.

Redakcja i autor zezwalają na jego dowolny przedruk i wykorzystanie (również w celach komercyjnych) pod następującymi warunkami: należy wyraźnie wskazać autora materiału oraz miejsce pierwotnej publikacji – Portal historyczny Histmag.org, a także nazwę licencji (CC BY-SA 3.0) wraz z odnośnikiem do jej postanowień. W przypadku przedruku w internecie konieczne jest także zamieszczenie dokładnego aktywnego odnośnika do materiału objętego licencją.

UWAGA: Jeśli w treści artykułu nie zaznaczono inaczej, licencja nie dotyczy ilustracji i filmów dołączonych do materiału – w kwestii ich wykorzystania prosimy stosować się do wskazówek w opisie pod nimi lub – w razie ich braku – o kontakt z redakcją: redakcja@histmag.org