Opublikowano
2019-08-04 15:13
Licencja
Wolna licencja

Kto wsypał „Osę”-„Kosę 30”?

„Osa”-„Kosa 30”, jednostka specjalna Armii Krajowej, zajmowała się likwidacją konfidentów i sabotażem. Rozbicie oddziału w czerwcu 1943 roku było jednym z najbardziej bolesnych wydarzeń w dziejach Polskiego Państwa Podziemnego.


Strony:
1 2 3

5 czerwca 1943 roku duże siły gestapo i policji obstawiły kościół pw. św. Aleksandra na pl. Trzech Krzyży w Warszawie. Nie była to zwykła łapanka. W tym czasie w kościele trwała uroczystość zaślubin por. Mieczysława Uniejewskiego „Marynarza”, żołnierza oddziału „Osa”-„Kosa 30”, a akcja Niemców wyraźnie była zaplanowana.

„Osa”-„Kosa 30” była specjalną jednostką Armii Krajowej, przeznaczoną do likwidacji niemieckich dygnitarzy i konfidentów oraz akcji dywersyjnych i sabotażowych. Kościół św. Aleksandra w Warszawie, wygląd przedwojenny Podlegała bezpośrednio Komendantowi Głównemu AK, a jej dowódcą był podpułkownik Józef Szajewski „Philips”. Miała na koncie wiele udanych akcji, dlatego każda informacja na temat oddziału, nie mówiąc już o schwytaniu jego żołnierza, była dla gestapo ogromnym sukcesem.

Uniejewski, łamiąc wszelkie zasady konspiracji, zaprosił na ślub kolegów z oddziału. Wszystkich zgarnęli Niemcy. Spośród aresztowanych prawie stu osób (te, które nie były związane z konspiracją, później zwolniono), ponad dwadzieścia należało do „Osy”-„Kosy 30”. Wkrótce nastąpiły dalsze aresztowania, w tym szefa sztabu jednostki, por. Mieczysława Kudelskiego „Wiktora”, oraz Stanisława Gustawa Jastera „Hela”.

Tak spektakularne rozbicie oddziału musiało postawić przed wywiadem podziemia wiele pytań. Dopiero jednak po 25 latach od tych wydarzeń pojawiły się relacje o niechlubnej roli, jaką miał w nich odegrać jeden z żołnierzy oddziału, Stanisław Gustaw Jaster „Hel”. Wydana w 1968 roku książka Aleksandra Kunickiego „Rayskiego” Cichy front. Ze wspomnień oficera wywiadu dywersyjnego oddziałów Kedywu KG AK, w której po raz pierwszy napisano o rzekomej zdradzie „Hela”, wywołała niespotykaną lawinę protestów, wyrazów poparcia dla oskarżonego bohatera, a także wzajemnego przerzucania się odpowiedzialnością za losy oddziału.

Cichy front „Rayskiego” okazał się wcale nie aż taki cichy. Rozdział zatytułowany „Zdrajca”, kończący się słynnymi już słowami: „Zdrajca i konfident Gestapo Stanisław Jaster pseudonim »Hel« wyrokiem sądu Armii Krajowej został skazany na śmierć. Wyrok wykonano”, odbił się szerokim echem wśród byłych żołnierzy AK, a także wśród byłych więźniów KL Auschwitz. Trudno było bowiem pogodzić się z myślą, że młody bojowiec, pochodzący z patriotycznej rodziny, uczestnik brawurowej ucieczki z KL Auschwitz I (jego rodzice zginęli później w tymże obozie) i likwidator konfidentów, był po prostu „kretem” gestapo, który wydał swoich towarzyszy broni. Smaczku całej sprawie dodawało to, że autor Cichego frontu był szefem wywiadu „Osy”-„Kosy 30”, a 3 czerwca 1957 roku – w odpowiedzi na zapytanie Józefa Saskiego „Katody”, innego słynnego żołnierza AK – napisał, że podczas swojej pracy w podziemiu niczego złego o Jasterze nie słyszał.

Daria Czarnecka – „Największa zagadka Polskiego Państwa Podziemnego. Stanisław Gustaw Jaster” – recenzja i ocena

Gdy w środku okupacyjnej nocy aresztowana zostaje elita podziemia - muszą się pojawić oskarżenia. Czy wyrok śmierci wykonany w lipcu 1943 r. wydano na niewinnego człowieka?



Czytaj dalej...

Kunicki w swojej książce podaje dziesięć rzekomych dowodów na rzecz tezy o „podwójnej naturze” żołnierza „Osy”-„Kosy 30” Stanisława Gustawa Jastera „Hela”.

Przede wszystkim „Hel” był jakoby bardzo ciekawski. Interesowali go przede wszystkim ludzie z dowództwa oddziału, a także sam szef wywiadu „Rayski”. Jaster zwracał uwagę na nie tylko oddział macierzysty, lecz także na inne formacje podziemne. Brał m.in. udział w akcji pod Celestynowem, którą przeprowadził późniejszy batalion „Zośka”. Miał go na nią zabrać, nieświadomy prawdziwej roli „Hela”, jego przyjaciel, Jan Rodowicz „Anoda”.

Jaster nie pojawił się na ślubie – mimo że był zaproszony. Później tłumaczył, że zaspał. Niemcy prawdopodobnie nie do końca wiedzieli, kogo schwytali. W rozpoznaniu konspiratorów pomagał im według relacji świadków konfident. Jak twierdzi Kunicki, był to Jaster – ukryty za framugą okienną wskazywał gestapowcom przechodzących podwórkiem więziennym na Pawiaku żołnierzy „Kosy” aresztowanych w kościele św. Aleksandra.

Lato 1944 [Nieskończenie Niepodległa]

W obliczu zbliżającej się ze wschodu Armii Czerwonej Rząd na Uchodźstwie, dowództwo Armii Krajowej i kierownictwo Polskiego Państwa Podziemnego stanęło wobec trudnego dylematu – czy w Warszawie powinno wybuchnąć powstanie?



Czytaj dalej...

Pułapki uniknął też „Wiktor”. Został zatrzymany przez gestapo dopiero 12 lipca, podczas spotkania z Jasterem. Na rozmowę z przełożonym nalegał właśnie „Hel” – obydwu z ulicy zgarnęli do mercedesa gestapowcy. Wkrótce jednak „Hel”, lekko ranny w nogę, zgłosił się do oddziału, twierdząc, że udało mu się uciec. Wedle „Rayskiego” to on miał zastawić pułapkę na szefa sztabu „Kosy”, por. Mieczysława Kudelskiego „Wiktora”, po tym jak zorientował się, że nie ma go wśród aresztowanych.

Aleksander Kunicki ps. „Rayski”

Aby móc bez podejrzeń powrócić do oddziału, Jaster rzekomo sfingował swoją ucieczkę i udał się do punktu kontaktowego. Tam, bardzo pewny siebie, z dumą pokazywał przestrzelone udo, mówiąc, że uciekł z samochodu gestapo podczas przewożenia jego i „Wiktora” z ul. Nowogrodzkiej w al. Szucha. Jest to trasa bardzo krótka, a w dodatku przy drzwiach samochodu znajdowali się uzbrojeni gestapowcy. Dlatego też Kunicki powątpiewał w prawdziwość relacji „Hela”. Oględziny lekarskie rany wypadły dla Jastera wręcz katastrofalnie. Lekarz stwierdził, że to niegroźny, bardzo płytki przestrzał mięśni. Poza tym ranę spowodował strzał z małej odległości (na jej obrzeżu widoczne były ślady prochu), pociskiem kalibru 7 mm. Świadek aresztowania, kpt. Ryszard Jamontt-Krzywicki „Szymon”, podał zaś, że gestapowcy byli uzbrojeni w pistolety maszynowe kalibru 9 mm. Sugerować mogłoby to, że Jaster postrzelił się sam (dał się postrzelić?), aby niegroźnym zranieniem uwiarygodnić swą opowieść. W tym momencie „Hel” zaczął się plątać. Oprócz tego kontrwywiad AK uzyskał wiadomość, że ktoś widział Jastera, jak wychodził z siedziby gestapo i nawet nie kulał. Ostatecznie „Hel” – jak pisze Kunicki – lekko „przyciśnięty” – przyznał się do wszystkiego. Podał nawet, że jego sensacyjna ucieczka z KL Auschwitz 20 czerwca 1942 roku została sfingowana przez Politische Abteilung (czyli coś w rodzaju obozowego „gestapo”), o czym nie wiedzieli trzej inni uciekinierzy: Kazimierz Piechowski, Józef Lempart i Eugeniusz Bendera. Jaster był zdrajcą – konkluduje Kunicki. Wyrok Wojskowego Sądu Specjalnego został wykonany.

Tekst ma więcej niż jedną stronę. Przejdź do pozostałych poniżej.

Polecamy e-book Darii Czarneckiej – „Przewodnik po Polskim Państwie Podziemnym 1939-45”

Przewodnik po Polskim Państwie Podziemnym - Daria Czarnecka - okładka Autorka: Daria Czarnecka
Tytuł: „Przewodnik po Polskim Państwie Podziemnym 1939-45”

Wydawca: PROMOHISTORIA [Histmag.org]

ISBN: 978-83-65156-27-3

Stron: 117

Formaty: PDF, EPUB, MOBI (bez DRM i innych zabezpieczeń)

9,9 zł

(e-book)
Zobacz też nasze pozostałe e-booki!

Strony:
1 2 3
Napisz komentarz
Regulamin komentarzy

Gość: CZEKISTA |

Nie mieści się moim wyobrażeniom że do tej imprezy doszło w czasie okupacji, zapewne za zgodą dowództwa . Wszystkich jej uczestników skierowałbym bym , w tym szefa wywiadu, do roznoszenia ulotek o spotkaniu połączonego ze sprzedażą garnków ZEPTER a nie do poważnej roboty na tyłach wroga , To jest skandal , że mogło dojść do takiej sytuacji . Patrząc jednak na inne aspekty , noszenia się młodych podczas owej okupacji, typu wysokie buty, bryczesy , prochowce, kapelusze , to aż pusty śmiech ogarnia człowieka, brakowało im jeszcze kartki na plecach z napisem : DZIAŁAM W KOŃSPIRACJI, i Zapewne tego właśnie brakowało agentom gestapo , wystarczyło zarzucić od czasu do czasu jakąś sieć i nie mieli szans na ucieczkę, na obronę a w trakcie przesłuchania śpiewali jak wytrawni tenorzy w operze , nie pytani nawet, swoich kolegów i koleżanki, sąsiadów, znajomych .
Oni w tej formacji, zapewne „służyli” za wabia, albo co ? Agent, nawet ten niewprawny , wystarczy że poszedł za takim „ żołnierzem „ i notował, gdzie wszedł, nr bramy, godzina wejścia do mieszkania nr, i raport miał gotowy . Wystarczyło, tylko pójść do kasy po pobory .
Jakoś tym wszystkim parafianom , łącznie z szefem wywiadu , umknęła jeszcze jedna postać owego dramatu jednoaktówki, dlaczego ów sławetny wywiad AK pominął w swoim dochodzeniu księdza jegomościa,, acha, był wysoce zaufanym no i miał kontakty z „górą” .
Tak sobie obserwując poczynania owej słynnej AK podczas wojny, myślę sobie, że NIGDY NIE WSTĄPIŁBYM DO TEJ ORGANIZACJI . Nie chcę nawet myśleć, ile akcji w Ich wykonaniu, było na rękę niemcom i dlatego nie reagowali, nie przeszkadzając . A podobnież co się dzieje w Warszawie, wiedzieli wszystko.
Podobną imprezę podczas okupacji słynnej Warszawy zorganizowali boksery .i wtedy również niemce nie przemęczając się, zgarniali profity , sami organizując takie imprezy sportowe w kacetach



Odpowiedz

Gość: babcia |

@ Gość: CZEKISTA

Ależ brednie opowiadasz. O pracy operacyjnej nie masz absolutnie żadnego pojęcia. A to co ci się wydaje, że wiesz to czerpiesz chyba z filmów sensacyjnych i przygodowych.



Odpowiedz
Daria Czarnecka

Socjolog i historyk, laureatka Konkursu im. Władysława Pobóg-Malinowskiego na Najlepszy Debiut Historyczny Roku 2012. Bibliofil nie nadający się już do leczenia. Z zamiłowaniem i pasją zajmująca się historią II wojny światowej i militariami, dodatkowo specjalistka od ludobójstwa (w teorii, nie w praktyce) i ścigania zbrodniarzy wojennych.

Wolna licencja – ten materiał został opublikowany na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa – Na tych samych warunkach 3.0 Polska.

Redakcja i autor zezwalają na jego dowolny przedruk i wykorzystanie (również w celach komercyjnych) pod następującymi warunkami: należy wyraźnie wskazać autora materiału oraz miejsce pierwotnej publikacji – Portal historyczny Histmag.org, a także nazwę licencji (CC BY-SA 3.0) wraz z odnośnikiem do jej postanowień. W przypadku przedruku w internecie konieczne jest także zamieszczenie dokładnego aktywnego odnośnika do materiału objętego licencją.

UWAGA: Jeśli w treści artykułu nie zaznaczono inaczej, licencja nie dotyczy ilustracji i filmów dołączonych do materiału – w kwestii ich wykorzystania prosimy stosować się do wskazówek w opisie pod nimi lub – w razie ich braku – o kontakt z redakcją: redakcja@histmag.org