Opublikowano
2019-05-13 18:00
Licencja
Prawa zastrzeżone

Lato 1944: opowieści ze Starego Miasta

Płonąca stolica latem 1944 roku to nie tylko olbrzymie zniszczenia materialne, ale dramat zwykłych ludzi. I największe pragnienie: przeżyć.


Strony:
1 2

3 września 1944

Leżą w milczeniu. Niektórzy zapadają w sen, inni tracą świadomość, majaczą. Wszyscy wymagają opieki. Tymczasem „Blondynka” odkrywa, że zaczyna się palić ich oficyna. Nie mogą tu zostać. Ale dokąd pójść? Wokół pożary...

„Elegant” przypomina, że w czasie powstania spłonęły nieopodal domy przy Freta 1/3. Nie powinny więc palić się po raz drugi. W piwnicach tych ruin warto szukać schronienia.

Znowu ruszają. Mają do przejścia kilkadziesiąt metrów, a odległość tę pokonują dwa razy wolniej niż szerokość ulicy Długiej. Wreszcie u celu!

Chwila odpoczynku. „Blondynka” opatruje rannych, po czym znajduje dwa czajniki, w których zostało trochę wody i kawy. Cudowny napój! Chociaż parę łyków...

Powstańcza czujka w ruinach kościoła św. Krzyża przy Krakowskim Przedmieściu

Wykończeni są fizycznie i nerwowo. I ten przeszywający ból! Nie mogą go opanować, jęczą. Jęki te posłyszeli niestety Niemcy buszujący w staromiejskich ruinach. Nie wchodzą na razie do piwnic, ale strzelają i każą wychodzić rannym.

Długo nikt się nie rusza, kiedy jednak wrzaski się potęgują, kilku leżących najbliżej wejścia zaczyna piąć się w górę. Jest przecież jakaś minimalna szansa, że bezbronnych i ciężko rannych oszczędzą...

Nie wszyscy wychodzą. „Blondynka”, „Elegant”, Zieliński, Jurek Skrzypek, Marian, „Edek” i jeszcze kilku przesuwają się jak tylko mogą najszybciej w głąb piwnic. Byle dalej od wejścia, dalej od morderców.

„Powstanie Warszawskie” – recenzja i ocena filmu

9 maja na ekrany polskich kin wszedł obraz „Powstanie Warszawskie” – film powstały w całości z materiałów archiwalnych. Jest to nie tylko dzieło pionierskie na skalę polską – to także niespotykany przypadek w światowej kinematografii. Jednak czy rzeczywiście jest to dzieło warte aż takiej uwagi, jaką poświęcają mu polskie media? Oto recenzja filmu „Powstanie Warszawskie”!



Czytaj dalej...

Dziewięciu czołga się na podwórze. Jeden za drugim, w mniejszych i większych odstępach. Niemcy przyglądają im się spokojnie, pozwalając zbliżyć się, poganiają jedynie tych, którzy nie zdołali się jeszcze wydostać. A potem strzelają w głowę.

W ciemnym przejściu piwnicznym, blisko schodów, w pewnym oddaleniu od innych leży „Edek”. Ściąga mokrą marynarkę i zwija ją pod głowę. Dobrze zna Starówkę. Jego matka mieszkała na Rybakach. Kiedy nasilały się łapanki, wracał do domu na Żoliborz właśnie przez Stare Miasto. Jak wyjść z tej tragicznej sytuacji?

Rozmyślania przerywają strzały i głosy Niemców. Pewnie zostali wykryci! „Edek” zostawia marynarkę i przesuwa się w głąb ciemności. Z korytarza w lewo skręca do małej piwnicy, gdzie za pryczą z pościelą jest wgłębienie w podłodze za ścianką z desek. Wciska się w nie, narzuca na siebie koc i jakieś szmaty. W samą porę! Przez fałdy okrycia przenika światło latarki. Czeka na szarpnięcie koca. Myśli o matce, modli się. Na szczęście Niemiec niedbale przeszukuje piwnicę i wychodzi. Jak to dobrze, że mimo ran można się tak skurczyć.

Portrety Hitlera wyrzucone ze zdobytego niemieckiego urzędu przy ul. Marszałkowskiej

„Edek” nie dowierza swojemu słuchowi. Ma poważnie uszkodzone bębenki, w uszach ciągle mu gwiżdże i szumi. Ale na zewnątrz chyba jest cicho. Wydostaje się z ciasnej kryjówki, kładzie na pryczy i wyczuwa raczej, niż widzi, że nie jest sam. W świetle zapałki poznaje go: delikatna, chłopięca uroda, jasne, falujące włosy, noga ujęta w szynę. To Andrzej Dybaś. Jeszcze raz uciekł śmierci. Znalazł się w grupie rannych, których Niemcy zmusili do wyjścia na podwórze. Tam esesman w stopniu podoficera mordował leżących. Gdy pochylił się nad Andrzejem, ten uderzył go w rękę. Strzał trafił w szyję. Chłopiec osunął się na ziemię, ale nie stracił przytomności. Kiedy Niemcy odeszli po benzynę, wczołgał się ponownie do piwnicy, aż do kryjówki „Edka”. Ze świeżej rany na szyi sączy się krew, ślady prochu dowodzą, że strzał oddano z bliskiej odległości.

Postanawiają zostać razem. Może nie wrócą? Chyba nie na długo opanowali Starówkę. Tuż za Wisłą jest przecież sojusznik! Niemcy są bliscy okrążenia, na lewym brzegu uformowały się przyczółki.

Nie chce im się jeść, męczy ich tylko pragnienie. Znajdują małą butelkę z jakimś płynem.

– Jak to cudownie smakuje! – szepcze Andrzej.

Przy płomyku zapałki „Edek” odczytuje znane mu ze słyszenia: „Cacao Choix”.

Powstanie Warszawskie w liczbach [infografika]

Czytaj dalej...

Ustalają, że kiedy wejdą Niemcy, „Edek” zsunie się za pryczę, a Andrzej na posłaniu, z otwartą raną na szyi będzie udawał zabitego.

Dobrze, że są razem, że tego wszystkiego nie trzeba przeżywać samotnie.

Jest i zapas wody w butelkach, są także kostki cukru i kawałek twardego jak skała chleba. „Edek” próbuje podzielić go brzytwą, naciska z całych sił i... brzytwa pęka.

Nagle Andrzej sygnalizuje niebezpieczeństwo, nieruchomieje na pryczy. „Edek” zsuwa się we wgłębienie. Świecąc latarką, zaglądają do piwnicy Niemcy.

– O, kleine Junge Tod! – mówią i wychodzą.

6 września 1944

Dwadzieścia jeden osób ukryło się w piwnicach domu przy Freta 1/3, żyje już tylko osiem. Ośmiu powstańców zastrzelili esesmani, sześciu zmarło z ran i wycieńczenia. Nie mają żadnych złudzeń, co ich czeka, jeśli wpadną w ręce okupanta. Jedynym ratunkiem jest dobra kryjówka.

Powstańcza mogiła na Starym Mieście (aut. T. Bukowski)

Pochowali się w różnych zakamarkach piwnic. Gdzie indziej „Blondynka”, „Elegant”, Zieliński i Marian, gdzie indziej Andrzej i „Edek”, jeszcze w innych miejscach Jurek Skrzypek i Mietek. „Blondynka” próbuje zgromadzić ich wszystkich razem. Ale Jurek nie chce się przenieść do wspólnej piwnicy. Jest bardzo słaby, woli być sam. Dwukrotnie ranny bardzo cierpi, szczególnie dokucza mu rana szyi. Z trudem mówi. Znalazł gdzieś pudełko proszków od bólu głowy. Często je łyka. „Edek” i Andrzej przenoszą się. W większej grupie czują się raźniej.

Piwnica jest duża, z kilkoma otworami. Szczególną uwagę zwraca największy, przed którym piętrzy się stos cegieł. Widać pokryte gruzem usypisko, które prowadzi do otworu wybitego w podłodze wypalonego sklepu. Ulica Freta tuż-tuż. W ciągu dnia słabe światło pada na pokrytą gruzem pochyłość. Przy samym wejściu leży Marian, marynarz ochotnik. Jest ciężko ranny, nie podnosi się. Obok hydraulik Zieliński. „Elegant” ulokował się w głębi, za nim na wspólnym łóżku Andrzej z „Edkiem”. „Blondynka” pomaga każdemu. Skąd tyle sił w tej szczupłej dziewczynie?!

Zaczyna brakować wody. Szczęśliwie podczas swoich nocnych wypraw „Blondynka” odkrywa małe źródełko, które utworzył strumyk płynący z pękniętej rury w ogromnej piwnicy blisko Świętojerskiej. Można do woli czerpać wodę i napełniać naczynia.

Któregoś dnia „Edek” postanawia wyręczyć „Blondynkę”. Czołga się po zostawiony przy źródełku napełniony gąsior. Porusza się na kolanach i na jednej ręce, drugą przesuwa ciężkie naczynie. Przeciskając się w ciemnościach przez wąski otwór w ścianie, trąca naczyniem o wystający kamień. Gąsior się wywraca. Żelazny zapas spływa po podłodze.

Ten tekst jest fragmentem książki Wacława Gluth-Nowowiejskiego „Nie umieraj do jutra”:

Wacław Gluth-Nowowiejski - „Nie umieraj do jutra” - okładka Autor: Wacław Gluth-Nowowiejski
Tytuł: „Nie umieraj do jutra”
Wydawnictwo: Marginesy
Data premiery: 24 kwietnia 2019
Oprawa: twarda
Format: 130×197
Liczba stron: 272
ISBN 978-83-66140-77-6
Cena: 34,90 zł
Kup ze zniżką!
Kup w wersji e-book!

Tekst ma więcej niż jedną stronę. Przejdź do pozostałych poniżej.

Strony:
1 2
Napisz komentarz
Regulamin komentarzy
Nie ma jeszcze żadnych komentarzy
Wacław Gluth-Nowowiejski

(ur. 1926), plutonowy podchorąży „Wacek”, żołnierz Armii Krajowej, powstaniec warszawski w zgrupowaniu „Żywiciel”, jako „wróg ludu” więziony przez reżim komunistyczny w latach 1948–1953, dziennikarz w „Dziś i Jutro”, „Za i Przeciw”, „Kurierze Polskim” – pomysłodawca wielu akcji, m.in. „Pierwsi w mieście” (1971–1972), dzięki której poznał Robinsonów Warszawskich i opisał ich dzieje w książce Nie umieraj do jutra. Komentator filmów T. Makarczyńskiego Sceny z Powstania Warszawskiego – sierpień i wrzesień; redaktor naczelny wydawnictw książkowych „Epoki”; autor wielu publikacji nt. II wojny światowej. Członek Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich, prezes Stowarzyszenia Żołnierzy Armii Krajowej „Żywiciel” i Miłośników Ich Tradycji. Kocha życie, Rzeczpospolitą, rodzinę. Ponadto z wielką przyjemnością słucha muzyki i ogląda sport. Nie znosi przemocy, kłamstwa, lekceważenia słabszych.

Prawa zastrzeżone – ten materiał jest chroniony przez przepisy prawa autorskiego.

Kopiowanie, przedrukowywanie (poza dozwolonymi prawnie wyjątkami) wyłącznie za zgodą redakcji: redakcja@histmag.org