Opublikowano
2014-04-09 12:54
Licencja
Prawa zastrzeżone

Lipiec 1914 - jak wyglądała mobilizacja armii niemieckiej?

Latem 1914 roku chyba nikt nie brał na poważnie możliwości wybuchu wojny. Mobilizacja zaczęła się niespodziewanie i przebiegła błyskawicznie. Wielu zmobilizowanych nie doczekało do końca sierpnia...


Strony:
1 2 3 4 5 6

Cesarz Wilhelm II Hohenzollern (fot. Voigt T H, domena publiczna) Po wojnie wszyscy autorzy wspomnień zgodnie pisali, że pod koniec lipca 1914 roku nikt poważnie nie myślał o wybuchu wojny, a już na pewno nie o możliwości rozpętania konfliktu na skalę ogólnoświatową. W Niemczech można było znaleźć wiele dowodów na to, że nagły rozwój sytuacji był dla wszystkich sporym zaskoczeniem. Część oficerów była na urlopach. Ćwiczenia polowe prowadzono rutynowo i niezbyt intensywnie z powodu upałów, które latem 1914 roku opanowały całą Europę. Dopiero po odrzuceniu ultimatum austriackiego rządu przez Królestwo Serbii zdano sobie sprawę, jak realne jest zagrożenie wojną. Dla oficerów i żołnierzy znajdujących się w czynnej służbie punktem przełomowym był 31 lipca, kiedy z kwatery głównej dotarł podpisany przez cesarza Wilhelma II rozkaz — „Stan zagrożenia wybuchem wojny” (Zustand der drohenden Kriegsgefahr), co zgodnie z planem oznaczało rozpoczęcie mobilizacji. Pułki, które miały być zaangażowane w działaniach nadgranicznych, już na to hasło musiały być przygotowane do natychmiastowego przystąpienia do walki.

Wieczorem 31 lipca z balkonu berlińskiego pałacu Hohenzollernów padły wypowiedziane przez cesarza słynne słowa skierowane do Francji i Rosji: „Wrogowi pokażemy, co znaczy drażnić Niemcy!” (Dem Gegner werden wir zeigen, was es heißt, Deutschland zu reizen!).

Już następnego dnia, 1 sierpnia po południu, ogłoszono oficjalnie pełną mobilizację. Cesarz zapewniał wprawdzie nadal o swoich pokojowych zamiarach, nie ukrywał jednak, że jego zdaniem od lat starano się za wszelką cenę unicestwić Rzeszę Niemiecką. Jego mowę tronową przedrukowały wszystkie gazety w Niemczech. Również w polskich prowincjach wschodnich głośno komentowano przemówienie do berlińczyków zgromadzonych przed pałacem królewskim, w którym panujący władca zapewniał o jedności wszystkich Niemców podczas zbliżającej się wojny: „Panowie, czytaliście, co powiedziałem z balkonu pałacu mojemu narodowi. Znam [od tej pory] tylko Niemców! A na świadectwo tego, że jestem zdecydowany, nie zważając na różnice partyjne, stanowe i konfesyjne, przejść razem przez nędzę i śmierć, wzywam zarządy partii, by podeszły do mnie i przyrzekły to uroczyście”1. Niemcy 2 sierpnia wypowiedziały wojnę Rosji i tego samego dnia Francji. Wilhelm II 5 sierpnia odnowił Eisernes Kreuz, odznaczenie wojenne przyznawane od początku XIX wieku tylko w okresie wojny2. Wielka Wojna się rozpoczęła.

Entuzjazm w tych pierwszych dniach, szczególnie w miastach, także w Wielkopolsce i na Górnym Śląsku, był duży. Obejmował jednak tylko pewne kręgi społeczeństwa. Tezę o powszechnej euforii po wypowiedzeniu wojny Rosji i Francji historycy dość zgodnie już dzisiaj odrzucają. O ile rzeczywiście dawało się ją zaobserwować wśród mieszczaństwa i inteligencji, to w rodzinach robotniczych daleko było od takich nastrojów. Podobnie na obszarach, gdzie mieszkały mniejszości narodowe na pograniczach. To przeświadczenie o ogólnym entuzjazmie wzięło się z podtrzymywanego przez prasę codzienną i urzędników odświętnego nastroju na placach i ulicach wielkich miast niemieckich3. Na Górnym Śląsku, w Wielkopolsce, na Mazurach i na Pomorzu także z rezerwą patrzono na poddających się temu zbiorowemu szaleństwu Niemców, szczególnie na masowo zgłaszających się ochotników. Wśród Polaków dominował trzeźwy osąd sytuacji: „Największe głupstwo popełnia ten, który się sam zgłosi do wojska, oj żałuje też nieraz potem, lecz już za późno”4.

Gmach Ministerstwa Wojny, Leipziger Straße (autor nieznany, udostępniono na licencji Creative Commons Attribution-Share Alike 3.0 Germany) Brak entuzjazmu wśród całego społeczeństwa potwierdza także późniejsza niechęć do narzucanego młodzieży przygotowania paramilitarnego. Młodych chłopców poniżej siedemnastego roku życia starano się przystosować do warunków wojennych w ramach tak zwanej Obrony Młodzieżowej (Jugendwehr). Była to formacja założona w Rzeszy Niemieckiej już w 1896 roku, której zadaniem miało być wojskowe przygotowanie młodzieży przed rozpoczęciem aktywnej służby wojskowej. Od 1911 roku należała do ogólnoniemieckiego Związku Młodych Niemiec (Jungdeutschland-Bund). Ściśle współpracowała z kombatanckimi związkami wojackimi przy naborze członków. W czasie wojny zlecono Obronie Młodzieżowej razem ze szkołami wprowadzenie ćwiczeń paramilitarnych dla całej młodzieży w specjalnie zorganizowanych pododdziałach. W tych szkoleniach brali udział emerytowani żołnierze, a także podoficerowie i oficerowie stacjonujący w poszczególnych miejscowościach. Po wybuchu wojny na polecenie ministrów wojny, szkolnictwa i spraw wewnętrznych postanowiono od nowego roku szkolnego 1914/1915 wprowadzić obligatoryjne szkolenie wojskowe dla młodzieży powyżej szesnastego roku życia5. Na Górnym Śląsku stale narzekano jednak na kiepską frekwencję podczas tych ćwiczeń6. Niechęć do uciążliwych szkoleń (w czasie których skupiano się głównie na musztrze wojskowej i gimnastyce) była wyraźna, szczególnie latem, kiedy trzeba było pomagać w gospodarstwach, ponieważ do wojska wcielono dużą część mężczyzn w wieku produkcyjnym. Uczestnictwo lokalnych notabli w tych ćwiczeniach także niewiele pomagało, gdy próbowano wzniecić masowy zapał do walki za kajzera.

I wojna światowa w Histmag.org

I wojna światowa, trwająca od 28 lipca 1914 r. do 11 listopada 1918 r., zmieniła Europę i cały świat. Dlaczego pierwsza wojna światowa wybuchła? Jak wyglądały jej najważniejsze bitwy i działania dyplomatyczne? Jakie jest jej dziedzictwo? Tu znajdziesz odpowiedź na te i wiele innych pytań.



Czytaj dalej...
Tekst ma więcej niż jedną stronę. Przejdź do pozostałych poniżej.

Histmag potrzebuje Twojej pomocy! Zostań naszym Patronem na Patronite.pl!

Strony:
1 2 3 4 5 6
Napisz komentarz
Regulamin komentarzy

Gość: Necrotrup |

Łódka amunicyjna i magazynek pudełkowy to NIE JEST to samo.



Odpowiedz

Gość: mmm777 |

- z Jüngerem służył?



Odpowiedz
Ryszard Kaczmarek

Historyk, profesor Uniwersytetu Śląskiego w Katowicach, badacz dziejów Górnego Śląska w XIX wieku i XX wieku. Stypendysta Fundacji Friedricha Eberta i Konferenz der Wissenschaftlichen Akademien. Dyrektor Instytutu Historii oraz Kierownik Zakładu Historii Śląska UŚ w Katowicach. Mieszka w Tychach.

Prawa zastrzeżone – ten materiał jest chroniony przez przepisy prawa autorskiego.

Kopiowanie, przedrukowywanie (poza dozwolonymi prawnie wyjątkami) wyłącznie za zgodą redakcji: redakcja@histmag.org