Opublikowano
2014-03-19 14:45
Licencja
Prawa zastrzeżone

Listopad 1918 oczami Władysława Broniewskiego

W listopadzie 1918 roku wybuchła polska niepodległość. Co zapisywał wówczas w swym prywatnym dzienniku Władysław Broniewski, jeden z najważniejszych polskich poetów XX wieku?


Władysław Broniewski pod koniec życia 6 listopada

Idę do wojska (niech szlag trafi) pełen rezygnacji względem moich tak ślicznie zapowiadających się studiów. Przekonałem się, że we mnie jest dwóch ludzi: jeden to ja, który ma dosyć wszelkiego stania na baczność, salutowania itp. idiotyzmów, drugi, to także ja, który sobie śpiewa pod nosem: altruizmu trochę, ufermo! Ten drugi „ja” wziął górę, przeto jadę do Krakowa1. Dawno przestały mi imponować ojczyźniackie frazesy: „ojczyzna w niebezpieczeństwie” lub coś w tym rodzaju, nie pociąga mnie wcale wojna z Rusinami – pomimo to mam wrażenie, że w wojsku znajdę najodpowiedniejsze pole do działania. Robota konspiracyjna mi się nie uśmiecha: zająłbym w niej jakieś podrzędne stanowisko, bo nie znam środowiska, przy tym kiepski ze mnie mówca. W wojsku wiem, do czego dążyć będę.

Zirytował mnie dzisiejszy wiec. Co za bydło! Hurrapatriotyzm połączony ze zwierzęcym antysemityzmem – oto treść uczuć nurtujących przeciętnego obywatela akademickiego2.

Mimo wszystko czuję się obecnie najbliższy frakcji3: nie mogę jakoś zaakceptować programu lewicy, aczkolwiek ich szanuję. Sądzę, że niedługo się zobaczę z Kustroniem – co on też powie? Jutro decydująca rozmowa z Radkiem4.

Po upływie kilku dni tracę cały szacunek do moich pierwocin literackich. Kropka.

---------------------------------------------------------

Po upływie kilku miesięcy moje pierwociny literackie przedstawiają mi się lepiej: widzę błędy i poprawiam je. Kropka.

---------------------------------------------------------

Przeto w księdze tej, która oby była sumą mego intelektu, pragnę umieścić nieco z dawniejszych moich „arcydzieł”. Oto nastąpi wkrótce sonet, do którego natchnęła mnie, jak zwykle w moich erotykach, kobieta nierealna, marzenie o miłości, której, prawdę mówiąc, nie znam. Później nastąpi obrazek wojenny, którego genezy szukać należy pod Optową5, a który, kilka razy przerabiany, w takiej formie wreszcie się ostał:

---------------------------------------------------------

Spojrzenie nieraz jest długą rozmową,
która w wiązadłach zdania się nie mieści:
głębia Twych oczu jest głębią jej treści,
a brylantowy każdy przebłysk: słowo…
Spojrzenie twoje jest baśnią tęczową,
dziwne, tajemne, snuję zeń powieści… –
duszę mą koi i myśli me pieści,
że jeszcze kochać pragnę… żyć na nowo!…
Smutek-wędrowiec wciąż włóczy się ze mną
i zrywa każdą wątłą nić marzenia: –
nie warto kochać i cierpieć daremno: –
każdy mi uśmiech szczęścia w jad się zmienia,
zawsze mi smutno będzie, zawsze ciemno…
– Promykiem słońca są Twoje spojrzenia…

---------------------------------------------------------

Wiśniowy, jasny sad… Narcyzy białe kwitną…
Nade mną zieleń drzew i wonne bzu okiście…
Korony pełnych grusz kwiat ubrał w biel srebrzyście,
upojna, słodka woń w dal snuje się błękitną…
Czasem w kobiercu traw koniki polne zgrzytną,
zakwili cicho ptak i przemknie się przez liście.
– Drzemie wiśniowy sad… – tak smętnie, uroczyście
szemrzą korony drzew melodią nieuchwytną.
Dziewczyno! – czy to sen? – bo marzę tak, jak we śnie,
że każdy biały kwiat twój pocałunek śle mi,
że słońca blaski te – uśmiechy są twojemi,
że wszystek ból i żal już pierzchły hen, bezkreśnie,
że jasnych szczęścia dni cień smutku mi nie ściemni…
– Dziewczyno! pozwól śnić, a całe życie prześnię!

---------------------------------------------------------

Błękitnym szlakiem płynie nasza łódka –
fala ją niesie śpiewna i kołysze…
Płyniem od życia w szczęście, sen i ciszę,
brzegiem nas ściga blada niezabudka…
Błękitnym szlakiem płynie nasza łódka.

Garbate wierzby w wodę zapatrzone
na naszą drogę zwiędłe miecą liście
w zadumie smętnej stoją uroczyście
i długo jeszcze patrzą w naszą stronę
garbate wierzby w wodę zapatrzone.

Fala melodią szemrze nieuchwytną
i dusze nasze jak dwie struny trąca:
ta łódź, jak harfa od dźwięków mdlejąca,
coraz to dalej płynie w dal błękitną…
fala melodią szemrze nieuchwytną…

Płyńmy! o, płyńmy!… błękity bez końca
i nie wiem, kędy w wód tonę przezroczu,
bo utonąłem w błękicie Twych oczu
i bledszym zda się mi przy nich blask słońca…
Płyńmy! o, płyńmy!… błękity bez końca…

Płyńmy do szczęsnych krain zapomnienia
zanim przeciwny wiatr o żagle muśnie
zanim błękitna fala z gniewem pluśnie…
Z hymnami ciszy bez słowa, bez tchnienia
płyńmy do szczęsnych krain zapomnienia…

---------------------------------------------------------

…Naprzód… Rakiety błyszczą jak motyle…
już mitraliezy6 pacierz śmierci warczą…–
Czy śmierć za chwilę, zwycięstwo za chwilę:
naprzód! o! naprzód – póki siły starczą!…
szrapnele świszczą wciąż, pękają w górze
i rozkwitają jak szkarłatne róże…

Grad kul… W powietrzu jakaś zawierucha…
granatów salwy lecą… syczą… wyją –
po całym niebie ta muzyka głucha
jęczy; tam krzyknął ktoś: „Jezus, Maryjo”…
upadł… krew broczy… Ktoś rzęzi, umiera…
Naprzód!... już dalej pędzi tyraliera.

W ogniu szrapneli świecą się reduty;
już blisko: widać je, jak ogniem zioną!
Chwila przed szturmem: ktoś przecina druty;
krwi pełno, w oczach od krwi aż czerwono…
Jeszcze ostatni rozkaz: „Na bagnety!…”
………………..
Zagasły w drutach ostatnie rakiety.
……………….
Karabin trzymał jeszcze w zimnym ręku,
gdy upadł z raną krwawiącą na skroni –
wznak się obrócił i skonał bez jęku.
– Pamiętam Ciebie, towarzyszu broni!
Dzisiaj tu leżysz w tym brzozowym lasku
krzyżów, przykryty zimną warstwą piasku.

Pamiątką całą brzozowy krzyż prosty;
na krzyżu wisi maciejówka siwa,
porosły wkoło kąkole i osty,
a darń zielona grób z wierzchu przykrywa,
tabliczkę białą ktoś złożył na grobie
z napisem: „Polska niech się przyśni Tobie”.
………………..
Powiedzcie, krzyże, wartownicy biali,
czy pamiętają o mnie towarzysze,
bom ja ich wszystkich widział, jak konali,
ostatnie jęki do dziś jeszcze słyszę,
choć na ich grobach dzisiaj trzecią wiosną
kąkol i osty na nowo porosną…
………………..
Idziem do Ciebie, Polsko, przez Karpaty
przez piach kielecki i wołyńskie błota…
Idziem… I wszędzie, gdzie grają armaty,
a tyraliery pędzą w śmierci wrota,
wszędzie, gdzie ziemia śladem krwi się znaczy,
jest szlak do Polski żołnierzy-tułaczy.

Idziem do Ciebie wciąż tą drogą chmurną
poprzez dymiące krwią pobojowiska,
drogi rozstajne kości naszych urną:
w niej zapomniane niech giną nazwiska,
lecz niech się iści ów sen z nocy kaźni:
żyj! – my dla siebie nie mamy bojaźni.

9 listopada

„Być albo nie być – oto jest pytanie”.

Nigdy jeszcze nie czułem się tak głupi, jak dziś. Jestem oto gotów oddać się jakiejkolwiek robocie, wyjechać, wstąpić do wojska lub nie i nie wiem, co ze sobą mam zrobić!

Studenci – bydło; owczy pęd ich ogarnął i oddają się tym malowanym hasłom, które już dawno wyszumiały we mnie. Nie biorą mnie już patriotyczne słówka: jedność narodowa, karność żołnierska – ja już to znam. Czegoż więc pragnę?… Kustroniowi wiele zawdzięczam: rozjaśnił mi on szalenie horyzonty społeczne tak, że jestem zdeklarowanym socjalistą. Ale metody działania? – Wstąpić do wojska? – A jakież mam gwarancje, że wojsko to nie będzie użyte do akcji kontrrewolucyjnej? Dyrektoriat?7 – trzeba by go z bliska zobaczyć. Najprawdopodobniej więc wyjadę sam do Krakowa, biorąc zarówno cywilne, jak i wojskowe ubranie, i tam się rozpatrzę.

Nie mogę jakoś przekonać się do naszych esdeków i lewicy8 – bardziej może skłaniam się ku frakcji, ale tu znów boję się żyrondy9

Trzeba tu ręki Komendanta!

Człowiek, któremu prawie zupełnie mogę zaufać.

11 listopada

2 dni = 100 lat.

Chcę napisać coś mądrego na ten temat, ale w głowie mi się kręci. Wczoraj w nocy prawie nic nie spałem. Strzały, krzyki. O trzeciej Zenek przyjechał. Rano lecę do „Koła”. Niemcy bez broni – gdzie pojawią się z bronią, są natychmiast rozbrajani. Kupuję „Die Rote Fahne Ehemalige Lokalanzaiger”10. Zbiórka w „Kole”. Pluton. Mundur. Czerwone paski. Immatrykulacja. Zastępca komendanta dzielnicy. Cztery godziny byłem sam tam komendantem11. Urwanie głowy!…

Powitanie Józefa Piłsudskiego w Warszawie 12 grudnia 1916 roku

A najważniejsza rzecz, że Komendant w niedzielę rano wrócił. Diabli mi nadali być całą noc na tańcach i zaspałem.

Teraz chociaż wiadomo, czego się trzymać…

Cały gmach ucisku, dławiący kraj przez trzy lata, runął w ciągu jednego dnia…

Zniknęła gdzieś ta pycha żołdacka pruska – żołnierze zrywają bączki cesarskie i noszą czerwone wstążki. Nastrój względem nich dość sympatyczny; psują go niezmordowani poszukiwacze „bolszewizmu”… Chcą wywołać nastroje pogromowe. Socjalistów wszystkich naturalnie kreuje się na Żydów. Podczas mego urzędowania wysłuchałem kilku denuncjacji na „bolszewików”. Baranie głowy! – oni myślą, że my się zbroimy dla zwalczania rewolucji.

Program rządu tymczasowego jest taki, nic w nim ująć, a niewiele dodać by można12.

Piszę przy akompaniamencie strzałów na Bielańskiej. Nie mam pojęcia, co tam się dzieje13. Jutro o 8-mej wracam na służbę.

16 listopada

Dwunasta godzina. Piszę na służbie. Sterczę tu już czwarty dzień, i złości mnie ta bezcelowa orka – zwłaszcza, że mam taką niewdzięczną funkcję sierżanta służbowego. W naszych stosunkach służbowych najwyższy bałagan. Obsadza się te punkty po mieście i nie wiadomo, co dalej będzie. Przy tym stosunek do wszystkich eksoficerów jest arcykomiczny: oficer z POW14, oficer od Dowbora15 itp. wyobrażają sobie, że są strasznie ważni. Dwóch takich poruczników oddałbym za jednego naszego kaprala! Najlepszy przykład na tym chorążym, który pełnił w komendzie wartę.

Józef Piłsudski z komendą POW, 1917

A nasza wiara nie leci jakoś na te tytuły: frajter od czternastego roku podaje się za frajtra16 i pełni służbę, jaką mu dadzą. „Dziadek nam krzywdy nie da zrobić” – myśli sobie stary legun i czeka na rozkazy.

Warto by wrócić do swego pułku. Dostanie się człowiek gdzieś do obcego oddziału i będzie może pod komendą jakiegoś „oficera z POW” albo innego majowego rekruta17. W każdym razie rzeczą jest pewną, że znów w wojsku trzeba będzie zmarnować jakieś parę miesięcy. – Niech szlag trafi!…

Gdy jestem w otoczeniu starej wiary, to czuję, jak wraca ten dawny duch leguński, beztroski „nasermateryzm”, i to mię podnieca. Swoją drogą wkrótce powraca refleksja i żal za „cywilem”.

Komendant jest Dyktatorem.

Upraszcza to o wiele moje wątpliwości społeczno-polityczne; można bezpiecznie wstąpić do wojska i nie obawiać się, że będzie ono narzędziem w niepowołanych rękach.

Ignacy Daszyński Fatalnie jest, że nie mam kontaktu z żadną organizacją: z tego powodu we wszystkich „tonkostiach” politycznych ciemny jestem jak tabaka w rogu. Kombinuję jedynie z gazet i rozmów przygodnych. Mam wrażenie, że Komendantowi zależy na tym, aby wszystkie jego zarządzenia miały pewną cechę legalności wobec społeczeństwa. Delegatom demonstracji PPS powiedział, że o ile tu zajdzie jakiś gwałt, to on ustąpi. Gwałtu nie było i legalnie na Zamku zatknięto czerwony sztandar.

Mój sztandar!

Zanim jeszcze abdykowała Rada Regencyjna, Komendant mianował prezesem ministrów Daszyńskiego18. Rząd się tworzy.

Rząd nie wiem, czy będzie koalicyjny, w każdym razie przewagę będzie miała frakcja i ludowcy.

Esdecy i lewica psy wieszają na Daszyńskim, a endecja, niby to zgadzając się na wszystko, kopie dołki pod Komendantem. Imienia Komendanta używają teraz ci, którzy rok i cztery lata temu nazywali go zdrajcą, bandytą itp. Jeszcze do dziś mam w pamięci artykuł z „Kuriera Polskiego” w sierpniu 1914 o „hecy strzeleckiej”19. Jeżeli endeków Komendant nie zdoła poskromić, to na skutek kontrakcji lewicy może się u nas wytworzyć stan, jaki wrogowie rewolucji nazywają „bolszewizmem”. (Słowo „bolszewizm” ma tę osobliwą własność, że może posiadać nieskończenie wielką liczbę znaczeń).

Spać mi się chce. Spróbuję zawinąć się w pruski kożuch i spać, jak już spałem dwa razy.

18 listopada

Nareszcie wyrwałem się z tej mojej „komendy” po jej zlikwidowaniu. Jestem „bez przydziału”, odsypiam miniony tydzień. Myślę jednak o dalszych moich losach: pragnę wyjechać do Krakowa, gdzie zamelduję się u Kustronia lub Więckowskiego20. Pomimo dążenia Komendanta do zniwelowania antagonizmów pośród „wojskowych polskich” nie mogę się przekonać do byłego „Wehrmachtu”21 i mam wrażenie, że oni staną się w przyszłości „białą gwardią”22. Szukam więc swoich…

Wczoraj manifestacja endecka – „pochodzik narodowy”23. Manifestacja PPS24; szedłem i śpiewałem od Krakowskiego Przedmieścia do kwatery Komendanta – śpiewałem Czerwony [sztandar] i Na barykady25. Wrażenie dość słabe.

Moraczewski premierem26. Człowiek, do którego mam jakieś instynktowne zaufanie. Dzisiejsze noty Komendanta do koalicji morowe27.

Może już jutro wyjadę...

Przypisy:

1 Prasa z tego dnia, m.in. „Kurier Polski” donosił, że: Wódz P. O. W. przysiągł wierność Radzie Regencyjnej: („LUBLIN (Tel. wł.). Dzisiaj przywódca Polsk. Org. Wojsk. mąż zaufania Piłsudskiego, pułk. Rydz-Śmigły wraz z całą organizacją, złożył przysięgę na wierność Radzie Regencyjnej. / Dowiadujemy się, że cała siła zbrojna polska oddała się do rozporządzenia Radzie Regencyjnej”.); Zaprzysiężenie wojsk w Galicji („Organizowanie armii w Galicji posuwa się w szybkim tempie naprzód. Oddziały wszystkie składają przysięgę na wierność Radzie Regencyjnej”. Zamieszczony został również pod tytułem: Do broni dekret Rady Regencyjnej z dn. 4 listopada o tworzeniu armii i rekrutacji.

2 6 listopada 1918 r. odbył się na Politechnice Warszawskiej wiec, w trakcie którego podjęto decyzję o powołaniu warszawskiej Legii Akademickiej, ochotniczej organizacji wojskowej sformowanej ze studentów trzech warszawskich uczelni: Politechniki Warszawskiej, Uniwersytetu Warszawskiego i Szkoły Głównej Gospodarstwa Wiejskiego.

3 Frakcja — dokł. Polska Partia Socjalistyczna-Frakcja Rewolucyjna. 22 listopada 1906 r. w czasie IX zjazdu PPS doszło do rozłamu, którego przyczyną był stosunek do kierowanej przez J. Piłsudskiego Organizacji Bojowej PPS, zdaniem części delegatów nierespektującej decyzji Centralnego Komitetu Robotniczego (nadrzędnego organu PPS). Różnice w pojmowaniu zadań Organizacji Bojowej wynikały z niezgodności światopoglądowych: część delegatów uznawała za cel nadrzędny PPS rewolucję socjalną i ustrojową (utworzenie republiki w miejsce monarchii) wspólnie z organizacjami rewolucyjnymi działającymi w Rosji, uznając jednocześnie postulat niepodległości Polski za niemożliwy w tym czasie do zrealizowania — po rozłamie ta część PPS określana była jako PPS-Lewica. Poglądy te okazały się niemożliwe do przyjęcia dla znacznej grupy delegatów, którzy rewolucję socjalną pojmowali jako nierozerwalnie związaną z budową nowoczesnego i sprawiedliwego państwa, tzn. niepodległej polskiej republiki demokratycznej. Dzień później 23 listopada w Krakowie zwołana została konferencja, na której rozłamowcy na wniosek Feliksa Perla przyjęli nazwę PPS-Frakcja Rewolucyjna. Jesienią 1918 r., widząc w międzynarodowym ruchu rewolucyjnym szansę na gruntowną przebudowę Europy, PPS-Lewica odmówiła udziału w jakichkolwiek próbach ustanowienia władz oraz instytucji niepodległej Polski. Jednak jeszcze w grudniu 1917 r. z powodu różnic w stosunku do sprawy niepodległości część działaczy (głównie łódzkich) przyłączyła się z powrotem do PPS.
16 grudnia 1918 r. PPS-Lewica wspólnie z SDKPiL utworzyły wspólną Komunistyczną Partię Robotniczą Polski (od 1925 r. działającą pod nazwą Komunistyczna Partia Polski).

4 Stanisław Radek — nie udało się ustalić szczegółów dotyczących tej osoby.

5 Optowa — wieś na Wołyniu. Od grudnia 1915 do lipca 1916 r. Optowa stanowiła lewe (północne) skrzydło odcinka frontu obsadzonego przez Legiony Polskie w rejonie Kostiuchnówki i Polskiej Góry. Odcinka pod Optową bronił 4 Pułk Piechoty Legionów Polskich pod komendą mjr. Bolesława Roji.

6 Mitralieza (z franc. mitrailleuse) — kartaczownica; tu w znaczeniu: karabin maszynowy.

7 Chodzi o Tymczasowy Rząd Ludowy Republiki Polskiej, tzw. Rząd Lubelski, który nazywany był w ten sposób w prasie. Zob. np.: Nowy rząd polski. Skład dyrektoriatu. „Przegląd Wieczorny” 1918, nr 273 [6 listopada 1918 r.], s. 1. „Skład dyrektoriatu stanowią p.p: Daszyński, pos. Witos, Thugutt, Rydz-Śmigły i pos. Hipolit Śliwiński. Dyrektoriat, jak słyszeliśmy, pragnie utworzyć rząd demokratyczny koalicyjny, w razie zaś niemożności stworzenia go — rząd czysto lewicowy”.

8 esdecy (pot.) — socjaldemokraci; tu na określenie partii Socjaldemokracja Królestwa Polskiego i Litwy. Lewica — skrócone określenie PPS-Lewica. Obie partie nie wzięły udziału w tworzeniu Rządu Lubelskiego, uznając go za wrogi wobec ideałów rewolucji socjalnej.

9 Żyronda, żyrondyści (franc. Gironda) — ugrupowanie polityczne z okresu Rewolucji Francuskiej 1789 r., opowiadające się za monarchią konstytucyjną.

10 Dokładnie: „Die Rote Fahne. Ehemalieger Berliner Lokal-Anzeiger” — organ prasowy Związku Spartakusa (Spartakusbund), organizacji rewolucyjnej w Niemczech kierowanej przez Różę Luksemburg i Karola Liebknechta. Od 1 stycznia 1919 r. organ Komunistycznej Partii Niemiec. W dniu przewrotu 9 listopada 1918 r., niemieccy rewolucjoniści opanowali i przejęli redakcję konserwatywnej gazety „Berliner Lokal-Anzeiger” — stąd w pierwszych numerach „Die Rote Fahne” („Czerwonego Sztandaru”) poniżej tytułu zamieszczona była również poprzednia nazwa pisma. Pod zbiorowym tytułem: Berlin pod czerwonym sztandarem redakcja na pierwszej stronie informowała o dokonanym przewrocie ( Zdobycie siedziby policji, Uwolnienie więźniów, Czerwone flagi wszędzie) i proklamowaniu niemieckiej Wolnej Socjalistycznej Republiki.

11 W. Broniewski pełnił w POW funkcję adiutanta komendanta I dzielnicy „Śródmieście” ppor. Jana Galińskiego.

12 11 listopada odbyła się w Warszawie wielka manifestacja oraz został ogłoszony przez PPS strajk powszechny, wymierzone przeciwko Radzie Regencyjnej i jednocześnie popierające rząd Ignacego Daszyńskiego. Program Tymczasowego Rządu Ludowego Republiki Polskiej obejmował m.in. ustanowienie republiki i natychmiastowe rozwiązanie Rady Regencyjnej, ujednolicenie obywatelskich i politycznych praw wszystkich obywateli bez różnicy płci, narodowości i wyznania, ustalenie ośmiogodzinnego dnia pracy, wprowadzenie powszechnego systemu oświatowego i zdrowotnego oraz jak najszybsze powszechne wybory w celu powołania władz ustawodawczych.

13 „Kurier Polski” 1918, nr 279, s. 1: Z wrażeń wczorajszych: „Po nocy niespokojnej ranek wczorajszy zapowiadał się mglisto i smętnie. W paru punktach miasta ponownie dały się słyszeć strzały. Gęste były zwłaszcza przy zbiegu Nowego Światu i Jerozolimskiej, koło godz. 8 i pół rano Warszawa budziła się w trosce co dzień przyniesie”.

fn14.POW (Polska Organizacja Wojskowa) — tajna organizacja wojskowa powstała w sierpniu 1914 roku na terenie zaboru rosyjskiego, skupiająca członków Związku Walki Czynnej i Polskich Drużyn Strzeleckich odciętych w chwili wybuchu wojny od dowództw, które znajdowały się w Galicji. Jesienią 1914 r. POW rozszerzyła zasięg działania na Ukrainę i Rosję. Latem 1915 r. po zajęciu Królestwa Polskiego przez wojska niemieckie i austriackie część członków POW zasiliła szeregi I i III Brygady Legionów Polskich. Niebawem sprawujący zwierzchnictwo nad organizacją Piłsudski powstrzymał dalszą rekrutację członków organizacji do Legionów, która działała od tej pory półlegalnie. Po kryzysie przysięgowym w lipcu 1917 r. POW przeszła ponownie do całkowitej konspiracji i została podzielona na cztery Komendy Naczelne: nr 1 w Warszawie dla obszaru okupacji niemieckiej, nr 2 w Krakowie dla obszaru Galicji, nr 3 w Kijowie dla działalności na terenie Rosji i Ukrainy i nr 4 w Lublinie dla terenów okupowanych przez wojska austro-węgierskie. Przez cały okres istnienia, aż do listopada 1918 r. POW prowadziła z różnym natężeniem działalność wywiadowczą, dywersyjną i szkoleniową. W chwili upadku monarchii austro-węgierskiej oraz wybuchu rewolucji niemieckiej POW odegrała kluczową rolę w rozbrajaniu i przejmowaniu wyposażenia stacjonujących w Polsce garnizonów.

15 Józef Dowbor-Muśnicki (1867-1937) — oficer, następnie gen. w armii carskiej; po rewolucji lutowej (od sierpnia 1917 r.) organizator i dowódca I Korpusu Polskiego w Rosji. Po wybuchu rewolucji październikowej od władz bolszewickich otrzymał rozkaz rozformowania Korpusu, czemu się jednak nie podporządkował. Pomimo bardzo skomplikowanej politycznie sytuacji Dowbor-Muśnicki zdołał uzyskać od Niemców neutralny status dowodzonych przez siebie wojsk i uznał zwierzchność Rady Regencyjnej jako zalążka przyszłego rządu polskiego. Lojalność wobec Rady Regencyjnej zaowocowała konfliktem ze środowiskiem POW i byłych legionistów, a później z samym Piłsudskim. Po wybuchu powstania wielkopolskiego od stycznia 1919 roku organizator i dowódca Armii Wielkopolskiej.

16 frajter (niem.) — kapral. Aluzja do napisanych gwarą legionową opowiadań K. Lilienfelda-Krzewskiego („Kapral pierwszej brygady Piłsudskiego jezdem, chorąży dla mnie nie szarża, a cóż taki pod-chorąży”. K. Krzewski [K. Lilienfeld]: Kapral Szczapa…, s. 98-99.), których tytułowym bohaterem jest „stary legun”: Kapral Szczapa. W I Brygadzie nie używano stopnia chorążego, był on importem przeniesionym ze struktury wojska austriackiego (pośredni między sierżantem a porucznikiem). Stopień ten stosowany był wyłącznie w Brygadzie II i III. Tutaj dezynwoltura „frajtra” wobec „chorążego”, odnosząca się zapewne do jakiejś konkretnej sytuacji, sformułowana została w języku kaprala Szczapy, który z dezaprobatą wypowiadał się o wszystkich, wykraczających poza obowiązujące w I Brygadzie obyczajach, jako obyczajach nielegionowych czy wręcz nieżołnierskich.

17 majowy rekrut — uwaga dotyczy kursów wyszkolenia Polskiej Siły Zbrojnej w maju 1917 r. Po przekazaniu 10 kwietnia 1917 r. Legionów Polskich (przemianowanych wcześniej na Polski Korpus Posiłkowy) pod komendę generał-gubernatora warszawskiego gen. H. von Beselera, niemieckie dowództwo przystąpiło do organizacji polskich formacji wojskowych według własnej koncepcji. Jednym z ustaleń austriacko-niemieckich, przyjętych z całkowitym pominięciem polskiej administracji, było przekazanie z dniem 1 lipca 1917 r. poddanych austriackich, którzy służyli dotychczas w Polskim Korpusie Posiłkowym, do armii austro-węgierskiej. Pierwszym krokiem niemieckiego dowództwa było zorganizowanie w maju 1917 r. kursów wyszkolenia PSZ, w trakcie których polskie jednostki miały zostać umundurowane w uniformy niemieckiego wzoru oraz przygotowane do służby według niemieckich zasad dowodzenia. Coraz bardziej napięta sytuacja doprowadziła do buntu znacznej części legionistów (I i III Brygady), którzy odmówili złożenia przysięgi wierności władzom okupacyjnym (tzw. „kryzysu przysięgowego”) i w efekcie internowania zbuntowanych legionistów pochodzących z zaboru rosyjskiego w obozach jenieckich.

18 13 listopada odbyła się w Warszawie kolejna ok. pięćdziesięciotysięczna manifestacja PPS (wymierzona przeciwko Radzie Regencyjnej). Po dotarciu na Plac Zamkowy manifestanci zażądali zawieszenia na Wieży Zegarowej Zamku Królewskiego czerwonego sztandaru. Po tym wystąpieniu Rada Regencyjna oficjalnie przekazała pełnię władzy Józefowi Piłsudskiemu, który w wydanym dzień później dekrecie powierzył misję utworzenia rządu Ignacemu Daszyńskiemu. Następnego dnia na pierwszej stronie „Robotnika” ukazał się artykuł Andrzeja Czarskiego Wielka manifestacja warszawskiego proletariatu. Na zamku królewskim powiewa czerwony sztandar. „Robotnik” 1918, nr 294, s. 1 (14 listopada 1918 r.). „Wiec skończony. Teraz na Zamek! Rozpędzić Radę Regencyjną, zatknąć na wieży czerwony znak walki i zwycięstwa ludu. Znów jedna z drugą idą dzielnice w szeregach. Spokojnie, ale stanowczo. […] U wrót delegacja spotyka Piłsudskiego. Krótka rozmowa. Piłsudski oświadcza, że zdejmuje ochronę zamku.
Delegację na dziedzińcu wokół udekorowanym czerwonymi wstążkami witają żołnierze niemieccy. Na twarzach ich widać radość. Po drodze na wieżę zamkową z pokoi zajętych przez wojsko niemieckie słychać śpiew rewolucyjnych pieśni żołnierskich”.

19 Ewidentny błąd lub przejęzyczenie Broniewskiego — w latach 1914-1915 nie ukazywała się gazeta zatytułowana „Kurier Polski”. W zastępującym go „Dzienniku Polskim” również nie ma tekstu, w którym mowa byłaby o „hecy strzeleckiej”, wielokrotnie pojawiały się jednak na jego łamach wystąpienia potępiające walki polskiej jednostki u boku Austriaków oraz Naczelny Komitet Narodowy. Np. rezolucja Stronnictwa Polityki Realnej i Stronnictwa Demokratyczno-Narodowego „Dziennik Polski” 1914, nr 241 (również: „Kurier Warszawski” 1914, nr 240, s. 3. W „Kurierze Warszawskim” 1914, nr 241 zamieszczono oświadczenie podobne Polskiej Partii Postępowej). W podobnym tonie wypowiadał się B. Straszewicz: Bolesny błąd. „Dziennik Polski” 1914, nr 237, s. 1: „Nas, czytających odezwę Galicyjską, ogarnia boleść wielka, że ci nasi bracia dali się wciągnąć do obrony złej sprawy — związali z nią swe losy. Smutek ogarnia, iż odezwę podpisali szanowni i poważni ludzie. / W naszych oczach jest ona lekkomyślnością nie do darowania. Jest świętokradztwem, gdyż nadużywa świętego imienia legionów. / Te drużyny, które formuje Galicja, niegodne są tej nazwy, one już nie połączą, jak niegdyś, dzieci całej Polski do walki o wolność ojczyzny. […] Galicja zgrzeszyła ciężko przeciwko Polsce, rozpoczynając na własną rękę akcję w imieniu całego narodu. Rozbiła niezbędną solidarność narodową. W rozpaczliwym położeniu nas postawiła. Czyn jej uważamy za zgubny, za wielce szkodliwy i musimy jawnie wyprzeć się wszelkiej z nim solidarności”. „Dziennik Polski” 1914, nr 227, s. 3: Po wypadkach kieleckich „»Kurier Warszawski« wypadkom kieleckim poświęca artykuł wstępny, wyjmujemy zeń: / »Na pierwszy ogień, na straconą placówkę wodzowie prusko-austriaccy wysłali sokołów polskich, którym zapał miał zastąpić wyrobienie wojskowe. Oczywiście, nie zastąpił — ale polała się krew ofiar przewrotnej polityki…«”. Tam też zamieszczone zostało napastliwe sprostowanie: Sokoli a strzelcy, z którego wynikało, że „Sokoły” ze względów światopoglądowych nie mogły walczyć w „szeregach niemieckich”.

20 Mieczysław Więckowski (1895-1926) — był członkiem Polskich Drużyn Strzeleckich oraz Polowej Drużyny Sokoła. W sierpniu 1914 r. znalazł się w 2 Pułku Piechoty Legionów Polskich w IV batalionie, którym dowodził były drużynowy Więckowskiego kpt. Bolesław Roja. Jeszcze w 1914 r. Więckowski został awansowany do stopnia ppor. Na skutek problemów zdrowotnych został pod koniec roku 1914 zdemobilizowany, jednak już w lipcu 1915 r. zgłosił się ponownie do formowanego w Piotrkowie Trybunalskim pod dowództwem mjr. Roi 4 Pułku Piechoty Legionów Polskich, z którym przeszedł cały szlak bojowy. We wrześniu 1916 r. został awansowany do stopnia kpt. Po kryzysie przysięgowym Więckowski wraz z kpt. Franciszkiem Sikorskim byli głównymi inspiratorami buntu żołnierzy w 4 Pułku. W sierpniu 1917 r. odprowadził 305 żołnierzy 4 Pułku — wśród nich Władysława Broniewskiego — do obozu internowania w Szczypiornie. Pomimo chęci pozostania z żołnierzami Więckowski został natychmiast odwołany do Krakowa, gdzie dowiedział się o zwolnieniu z Legionów z powodów zdrowotnych. W roku 1917 i roku 1918 Więckowski był jednym z głównych organizatorów POW w Krakowie i pełnił tam funkcję szefa sztabu Komendy Naczelnej nr 2, którą dowodził mjr. W. Bończa-Uzdowski. W okresie wojen polsko-ukraińskiej i polsko-rosyjskiej Więckowski, pomimo wielokrotnych próśb o skierowanie go do służby liniowej, został przydzielony do Naczelnego Dowództwa WP. Od 1925 r. Więckowski pełnił funkcję dowódcy 7 Pułku Piechoty Legionów. W 1926 r. w pierwszym dniu przewrotu majowego, otrzymawszy dwa sprzeczne i niemożliwe do pogodzenia rozkazy: pierwszy od uwielbianego Piłsudskiego, a drugi od faktycznego przełożonego gen. J. Romera, Więckowski popełnił samobójstwo.
Dla Broniewskiego Więckowski był niewątpliwym autorytetem — „żołnierskie credo ”, które powtarzał w sytuacjach budzących wątpliwości: „Jestem żołnierzem Komendanta Piłsudskiego…” pochodziło najprawdopodobniej z pożegnalnych słów Więckowskiego odprowadzających żołnierzy 4 Pułku Piechoty do Szczypiorna. Również za namową Więckowskiego Broniewski pojechał „szukać swoich” i znalazł się w zgrupowaniu taktycznym mjr. W. Bończy-Uzdowskiego — dowódcy batalionu, w którym służył Broniewski podczas I wojny światowej.

21 Wehrmacht (dokł. Polnische Wehrmacht) — Polska Siła Zbrojna: w latach 1917-1918 były to oddziały podporządkowane dowództwu niemieckiemu, po kryzysie przysięgowym 1917 r. lojalne wobec niemieckich władz okupacyjnych oraz Tymczasowej Rady Stanu, a po jej rozwiązaniu Radzie Regencyjnej, której jednak podlegały bezpośrednio dopiero od 12 października 1918 r.

22 biała gwardia (także: biała armia, biali) — ogólne określenie sił politycznych sprzeciwiających się przemianom rewolucyjnym w Rosji i starające się przywrócić przedrewolucyjny porządek. Wydarzenia z listopada 1918 r. Broniewski rozumie jak rewolucję, zatem tutaj „biała gwardia” w znaczeniu: siły usiłującej zablokować postępowe postulaty TRLRP. W „Robotniku” odnotowywano wypadki ataków na działaczy i polityków lewicowych: Biała gwardia działa. Zob. np. „Robotnik” 1918, nr 291, s. 1: „U tow. D. pepeesowca grupka dowborczyków pod dowództwem oficera Wehrmachtu zrobiła wczoraj w nocy rewizję. Literaturę socjalistyczną podarto. Zabrano prywatnych tysiąc marek. Tow. D. powleczono do żandarmerii wojsk polskich, gdzie przed śledztwem pobito. / Tylko dzięki znajomościom udało się tow. D. uwolnić. […] * Tow. J., pepeesowiec, w czasie rozdawania odezw, został pobity przez dowborczyków i odprowadzony do komisarjatu, skąd go zdołano zwolnić”.

23 W niedzielę 17 listopada 1918 r. odbył się wielki pochód, w którym — według ówczesnej prasy — wzięło udział 110 organizacji i około 100 tysięcy manifestantów.

24 Czerwony sztandar — napisana w roku 1882 przez Bolesława Czerwieńskiego jedna z najpopularniejszych pieśni rewolucyjnych; hymn Polskiej Partii Socjalistycznej.

25 Na barykady [inc. „Na barykady, ludu roboczy!”] — anonimowa, powstała pod koniec XIX wieku, spopularyzowana podczas rewolucji 1905 r. polska pieśń rewolucyjna.

26 Po rozwiązaniu Rady Regencyjnej i nieudanej próbie sformowania gabinetu przez Ignacego Daszyńskiego 17 listopada 1918 r. powierzono misję tworzenia rządu Jędrzejowi Moraczewskiemu, działaczowi Polskiej Partii Socjalno-Demokratycznej, byłemu posłowi do parlamentu austriackiego, oficerowi I Brygady Legionów Polskich i członkowi Naczelnego Komitetu Narodowego, a zarazem ministrowi komunikacji w Rządzie Lubelskim. W skład rządu Moraczewskiego weszli głównie reprezentanci partii socjalistycznych i ludowych. Zaraz na początku działalności rządu zostały uchwalone dekretami: ośmiogodzinny dzień pracy i sześciodniowy tydzień pracy, prawo do swobodnego zrzeszania w związkach zawodowych, zrównanie w prawach wszystkich obywateli Rzeczypospolitej bez względu na wyznanie i narodowość, ustalono również termin wyborów do Sejmu na 26 stycznia 1919 r. Według przyjętej ordynacji miały być one powszechne „dla każdego obywatela państwa bez różnicy płci, który do dnia ogłoszenia wyborów ukończył 21 lat”. Rząd Moraczewskiego spotkał się z silnym oporem polskiej prawicy, która odmówiła podporządkowania się jego decyzjom. Gabinet został rozwiązany 16 stycznia 1919 r.

27 noty Komendanta — wystosowane 16 listopada przez Józefa Piłsudskiego depesze „do rządów wszystkich państw wojujących i neutralnych” informujące, że „wznowienie niepodległości i suwerenności Polski staje się odtąd faktem dokonanym. Państwo polskie powstaje z woli całego narodu i opiera się na podstawach demokratycznych”. Tekst opublikowany w „Monitorze Polskim” 1918, nr 208 [18 listopada 1918 r.] przedrukowała większość ukazujących się w języku polskim dzienników.

Powyższy tekst jest fragmentem „Pamiętnika” Władysława Broniewskiego:

Autor: Władysław Broniewski
Tytuł: „Pamiętnik”
Oprawa: twarda
Format: 137 × 205
Liczba stron: 544
ISBN: 978-83-63855-59-8
Premiera: 2014-03-07
cena: 39,90 zł
Kup ze zniżką na stronie Wydawcy!
Napisz komentarz
Regulamin komentarzy
Nie ma jeszcze żadnych komentarzy
Władysław Broniewski

Ur. 17 grudnia 1897 w Płocku, zm. 10 lutego 1962 w Warszawie. Wybitny polski poeta i tłumacz, żołnierz Legionów Polskich, uczestnik wojny polsko-bolszewickiej. Sympatyk lewicy, z czasem ewoluował w stronę komunizmu. Współpracownik m.in. „Skamandra”, „Wiadomości Literackich”, „Miesięcznika Literackiego” i „Dźwigni”.

Prawa zastrzeżone – ten materiał jest chroniony przez przepisy prawa autorskiego.

Kopiowanie, przedrukowywanie (poza dozwolonymi prawnie wyjątkami) wyłącznie za zgodą redakcji: redakcja@histmag.org