Autor: Aleksandra Krogulska
Tagi: Książki, Sylwetki i biografie, Historia życia codziennego i obyczajowości, Recenzje
Opublikowany: 2012-06-17 18:30
Licencja: wolna licencja

Ludwika Włodek - „Pra. O rodzinie Iwaszkiewiczów” – recenzja i ocena

„Pra. O rodzinie Iwaszkiewiczów” to zawikłana i ciekawa historia rodu snuta przez Ludwikę Włodek - prawnuczkę znanego polskiego literata.

Ludwika Włodek
„Pra. O rodzinie Iwaszkiewiczów”
39,90 zł
Wydawca: Wydawnictwo Literackie
Rok wydania: 2012
Okładka: twarda
Liczba stron: 336
Format: 145x215 mm
ISBN: 978-83-08-04877-1

Autorka jest dziennikarką i publicystką związaną z „Gazetą Wyborczą”. Dużo podróżuje, a szczególnym sentymentem darzy kraje azjatyckie i byłego Związku Radzieckiego. Jest również adiunktem na Uniwersytecie Warszawskim. Napisana przez nią niedawno książka to próba przedstawienia historii rodziny Iwaszkiewiczów. Nie bez znaczenia jest, że sama jest tej rodziny częścią.

Zastanawiający jest przede wszystkim cel podjęcia takiego wysiłku. O Jarosławie Iwaszkiewiczu, jego żonie Annie i słynnym dworku w Stawisku napisano już przecież bardzo wiele. Autorka podaje dwa powody. Już na drugiej stronie swojej książki wyznaje: Interesowało mnie, jaka była ta rodzina i jak życie w niej wpłynęło na najbliższe mi osoby, ze mną włącznie. Dlatego czasem znane i zasłużone dla kultury narodowej postacie kwituję kilkoma zdaniami, a rozpisuję się o ludziach, którzy w tekstach o Iwaszkiewiczu publicznym figurują co najwyżej w przypisach: o ojcu Anny Iwaszkiewiczowej – Stanisławie Lilpopie, jej matce Jadwidze Śliwińskiej czy siostrach Jarosława, tak zwanych Ciotkach. Drugim motywem wydaje się być bogaty dostęp do źródeł: listów, pamiętników i dzienników członków rodziny. Czyniąc trafne spostrzeżenie, iż większość osób nie ma pamięta imion swoich pradziadków, dodaje: Ja mogłam czytać intymne zwierzenia moich prapradziadków. To podnieca bardziej niż oglądanie «reality show», gdzie występują w końcu obcy ludzie. Można by zadać pytanie, czy taki motyw jest wystarczający aby próbować przedstawić w rzetelny sposób bogatą historię rodu. Czy poza zaspokojeniem ciekawości (swojej i potencjalnych odbiorców) poprzez opisywanie mniej lub bardziej pikantnych rodzinnych historii, książka pozwala spojrzeć na postać pisarza z innej perspektywy? Myślę, że nie do końca, ale zachęcam przyszłych czytelników do indywidualnej odpowiedzi na to pytanie.

Autorka opisuje zdarzenia i postacie w sposób chronologiczny. Rozpoczyna od przedstawienia historii rodzin Iwaszkiewiczów i Lilpopów, opisuje okoliczności zawarcia małżeństwa swoich pradziadków, zdarzenia z drugiej wojny światowej, okres dzieciństwa swoich dziadków i rodziców. Przedstawia losy rodziny w okresie komunizmu, zastanawia się nad oceną politycznego zaangażowania Iwaszkiewicza. Szczegółowo opisuje wyróżniających się członków bliższej i dalszej rodziny. Czasem można nieco pogubić się w gąszczu imion coraz to nowych postaci. Przydatne okazują się wtedy drzewa genealogiczne zamieszone na końcu książki. Pomimo tego ułatwienia można odnieść wrażenie, iż wiele wątków i nowych postaci jest zbędnych. Wydają się one zakłócać spójność i właściwą dramaturgię samej narracji. Zdarza się, że autorka poświęca tylko jeden akapit na wymienienie imienia jakiejś postaci, wskazuje miejsce jej byłego lub obecnego zamieszkania, wymieni imiona męża lub dzieci, aby dalej wątku tego nie kontynuować.

Ludwika Włodek stara się ubarwić snutą przez siebie opowieść drobnymi anegdotkami oraz zabawnymi zdarzeniami. Można odnieść wrażenie, iż świadomie przedstawia nieco upiększoną i barwniejszą stronę swoich przodków. Sama dostrzega jednak ten problem. Uznaje, iż wynika to ze specyficznego podejścia do trudnych spraw i problemów samych członków rodziny Iwaszkiewiczów: Bojąc się patosu (…) wszystko zamieniano w żart. Z jednej strony takie poczucie humoru było może dobre, rozbrajało nieszczęścia nadając im ludzki i mniej tragiczny wymiar. Z drugiej jednak – pozwalało uniknąć poważniejszych refleksji, zabierało współczucie i zadumę, także przecież potrzebne. Autorce należy w tym miejscu przyznać rację. Czy sama jednak nie wpada w podobną pułapkę? Porusza w swojej książce sprawy trudne i zawikłane. Problemy małżeńskie jej babci Marii, aresztowanie ojca, śmierć Anny Iwaszkiewiczowej. Wyraża swój stosunek do opisywanych sytuacji, stara się wartościować postępowanie swoich najbliższych. Unika przy tym ocen skrajnych. Stara się być również krytyczna w ocenie postępowania swojego pradziadka Jarosława Iwaszkiewicza. Wszystko to jest przedstawione w taki sposób, iż zaraz po wątku poważnym następuje nagła zmiana tonu, przedstawienie rodziny w lepszym świetle. Po tygodniu od przeczytania książki pamięć czytelnika zapełniona jest natomiast drobnymi historyjkami o służących, wyprawą Stanisława Lilpopa do Afryki oraz obrazami rodzinnych obiadów.

Ludwika Włodek swoją rodziną opowieść przeplata fragmentami listów oraz rzeczywistymi dialogami członków rodziny. Takie dojście do głosu opisywanych postaci jest cennym urozmaiceniem. Pozwala czytelnikowi poznać opinię innych o przedstawionych zdarzeniach. Czasem żywy dialog potęguje efekt humorystyczny. Autorka sama posługuje się potocznym językiem, używa kolokwializmów, nie ma oporów przed przytoczeniem wulgaryzmów. Jednak w niektórych momentach taki sposób przedstawiania zdarzeń może razić. Trudne sytuacje sprawiają wrażenie przedstawionych z lekkim przymrużeniem oka, a patos szybko przechodzi w lekki anegdociarski ton. Zwracają uwagę tytuły kolejnych rozdziałów, które jednak są bardzo mało informatywne. W założeniu miały najprawdopodobniej zaciekawić czytelnika, stanowić podsumowanie lub zawierać słowo-klucz. Tylko, że co chwytliwego jest w takich tytułach jak: „Bardzo cenne przeżycie” czy „Telefonować przed przyjazdem”?

Książka Ludwiki Włodek nie koncentruje się na osobie Jarosława Iwaszkiewicza. Jest on postacią jedną z wielu. Można ją zatem polecić osobom żądnym szczegółów i szczególików jego życia rodzinnego. Zawiedzeni poczują się jednak ci, którzy szukają obrazu pisarza, który w taki sposób pisał do swojej żony:

Nie odchodź

bądź przy mnie

Bo chcę być sam

sam

tak zupełnie sam

Zobacz też:

Redakcja: Michał Przeperski

Śledź nas!
Komentarze
lub zaloguj się za pośrednictwem konta Google

O autorze
Aleksandra Krogulska
Studentka psychologii i filozofii na Uniwersytecie Jagiellońskim. Interesuję się zagadnieniami dotyczącymi pamięci autobiograficznej, psychologią poznawczą, epistemologią i literaturą polską XIX wieku, szczególnie twórczością Cypriana Kamila Norwida.

Wszystkie teksty autora

Polecamy artykuł...
Pierwszy polski portal historyczny
ISSN: 1896-8651
Wydawca portalu
Michał Świgoń PROMOHISTORIA
ul. Koźmiana 2/89
01-606 Warszawa
m.swigon@histmag.org
NIP 626-281-54-56
Numer konta: PL 33 1140 2004 0000 3802 7410 0716
Patronaty
Jak uzyskać patronat
Kontakt z redakcją
Mateusz Balcerkiewicz
redaktor naczelny
redakcja@histmag.org
Reklamuj się u nas
Oferta reklamowa
Konkursy
Nasze konkursy