Macías, Mugabe, Mobutu, Kaddafi – afrykańscy dyktatorzy i ich szaleństwa

Władza absolutna doprowadziła afrykańskich despotów do szaleństwa. Jak wyglądały dyktatorskie rządy w Gwinei Równikowej, Zimbabwe, Kongo (Zairze) i Libii?
Tekst ma więcej niż jedną stronę!
Strona 1
Strona 2
Strona 3
Strona 4

Francisco Macías Nguema: afrykański Pol Pot

Francisco Macías Nguema, dyktator Gwinei Równikowej (fot. Anefo, ze zbiorów Nationaal Archief, opublikowano na licencji Creative Commons CC0 1.0 Universal Public Domain Dedication)
Pierwszymi europejskimi władcami ziem tworzących dzisiejszą Gwineę Równikową byli Portugalczycy, którzy rządzili od XV do XVIII wieku. Następnie przez blisko dwa stulecia w tej części Afryki panowali Hiszpanie. W 1960 roku kolonia zmieniła status na prowincję zamorską. Kilka lat później stała się zamorskim regionem autonomicznym. Wreszcie, po przeprowadzeniu referendum konstytucyjnego, Gwinea Równikowa uzyskała niepodległość 12 października 1968 roku. Pierwszym jej prezydentem został Francisco Macías Nguema (1924-1979).

Przed ogłoszeniem niepodległości szalony przywódca służył w kolonialnej administracji – był między innymi tłumaczem, pełnił także funkcję burmistrza. W pierwszych miesiącach rządów, popierany przez Madryt, swoją władzę oparł na koalicji kilku partii reprezentujących interesy poszczególnych grup etnicznych. Szybko jednak zaostrzył kurs, zlikwidował partie polityczne i większość oponentów. Wkrótce z kraju wyjechało kilka tysięcy Hiszpanów, co przyczyniło się do zapaści gospodarczej.

Macías był człowiekiem nie w pełni władz umysłowych, z czego zresztą sam zdawał sobie sprawę. Jeszcze w latach sześćdziesiątych potajemnie odwiedził psychiatrę w Barcelonie. Był nieprzewidywalny i szalony, uzależniony od marihuany i napoju halucynogennego o nazwie iboga. Po objęciu władzy i nieudanym zamachu stanu popadał w coraz większą paranoję, otoczył się kręgiem najbliższej rodziny i brutalnie wystąpił przeciwko wszystkim – domniemanym i rzeczywistym – przeciwnikom:

Macías boi się tak bardzo, że od prawie pięciu lat nie sypia w pałacu i rzadko odwiedza stolicę. Podejrzenia o spiski oznaczają, że trzeba zgładzić mnóstwo przeciwników: intelektualistów, urzędników państwowych, członków parlamentu, a nawet niektórych najbliższych sojuszników i współpracowników z grona ministrów. Liczba zamordowanych i tych, którzy na zawsze zniknęli, jest niemożliwa do ustalenia. Palono całe wioski, aby pozbyć się jednego domniemanego buntownika. Członkowie milicji, nad którymi nikt nie sprawował kontroli, mordowali ludzi na ulicach albo zakopywali po szyję w piasku na pożarcie mrówkom. Odbywały się pospieszne masowe egzekucje, a nocami regularnie oczyszczano więzienia z zagłodzonych i chorych. Gwinea Równikowa ma tylko 300 000 mieszkańców, a liczba śmiertelnych ofiar reżimu może sięgać jednej czwartej populacji, proporcjonalnie jest ich zatem więcej niż ofiar stalinizmu (P. Kenyon, Ziemia dyktatorów. O ludziach, którzy ukradli Afrykę, Kraków 2019).

W Boże Narodzenie 1975 roku afrykański Pol Pot zarządził, przy akompaniamencie wesołej muzyki, powieszenie stu pięćdziesięciu rzekomych wrogów na narodowym stadionie piłkarskim. Dyktator nazywany był „Wielkim Czarownikiem” i otoczony kultem jednostki. Gospodarka była zrujnowana, a społeczeństwo represjonowane. Na rozkaz dożywotniego prezydenta niszczono łodzie, a wzdłuż granicy z Kamerunem i Gabonem wykopano zamaskowane doły i dodatkowo wzmocniono ogrodzenia. Nie przeszkodziło to jednak ponad stu tysiącom Gwinejczyków zbiec z niewielkiego państwa.

Podobizna Francisco Macíasa na gwinejskim banknocie (fot. Hayko, opublikowano na licencji Creative Commons Attribution-Share Alike 4.0 International)

Władca opuścił położoną na wyspie stolicę i zbudował sobie zespół pałacowy w pobliżu granicy z Gabonem, gdzie chronił się przed kolejnym potencjalnym zamachem. Posiadał kolekcję ludzkich czaszek i przy stole rozmawiał z umarłymi. Podobno w pobliżu przechowywał także zawartość skarbu narodowego – ponad sto milionów dolarów w obcej walucie. W jednej z mów szaleniec nazwał Adolfa Hitlera zbawcą kontynentu afrykańskiego, a w jednej z najbardziej absurdalnych decyzji zlikwidował Bank Centralny, co jeszcze bardziej pogłębiło kryzys.

3 sierpnia 1979 roku dyktator został łatwo i bezkrwawo obalony przez człowieka numer dwa w państwie, rządzącego do dnia dzisiejszego Teodoro Obianga (ur. 1942). Dlaczego po jedenastu latach siostrzeniec zdecydował się obalić, osądzić i rozstrzelać własnego wuja? Zapewne zamach został przyśpieszony na skutek pogłębiającego się szaleństwa przywódcy, który zaczął zabijać również członków własnej rodziny, co spotkało między innymi brata Obiangi. Przejęcie władzy w kręgu rodzinnym uspokoiło sytuację w Gwinei Równikowej. Nowy przywódca – także nie stroniący od autorytarnych metod i kultu własnej osoby – odbudował kraj w oparciu o odkryte złoża ropy naftowej.

Ten artykuł powstał dzięki Waszemu wsparciu w serwisie Patronite! Dowiedz się więcej!

Ten artykuł powstał dzięki Waszemu wsparciu w serwisie Patronite, a jego temat został wybrany przez naszych Patronów. Wesprzyj nas na Patronite i Ty też współdecyduj o naszych kolejnych tekstach! Dowiedz się więcej!

Robert Mugabe: od bohatera „wojny w buszu” do gospodarczej katastrofy

Robert Mugabe w 1982 roku (fot. Marcel Antonisse/Anefo, ze zbiorów Nationaal Archief, opublikowano na licencji Creative Commons CC0 1.0 Universal Public Domain Dedication)
Robert Gabriel Mugabe (1924-2019) rządził Zimbabwe (dawniej Rodezja) przez niemal czterdzieści lat. Zanim w 2017 roku – w wieku dziewięćdziesięciu trzech lat – został odsunięty od władzy, doprowadził kraj do gospodarczej katastrofy. Po ulicach byłej brytyjskiej kolonii walały się bezwartościowe banknoty. W 2008 roku inflacja wynosiła rekordowe 8900 000 000 000 000 000 000 000% (słownie w procentach: osiemdziesiąt dziewięć z dwudziestoma trzema zerami). Polityk, który na początku lat osiemdziesiątych doprowadził do zakończenia rządów białej mniejszości, zapowiadał pokój, demokrację i porozumienie z byłymi kolonizatorami, szybko stał się jednym z największych afrykańskich despotów.

W 1945 roku wychowywany przez jezuitów młodzieniec zdobył kwalifikacje nauczycielskie. Nie podjął jednak pracy w zawodzie i zdecydował się wyjechać na studia do Związku Południowej Afryki (dzisiejsze RPA). Następnie przebywał w Ghanie, która jako pierwsza na kontynencie uzyskała niepodległość. W 1960 roku powrócił do ojczystego kraju i związał się z czarnymi nacjonalistami. Został sekretarzem generalnym Afrykańskiego Narodowego Związku Zimbabwe. W latach 1964-1974 przebywał w więzieniu.

Po wyjściu na wolność stanął na czele partyzantów walczących przeciwko premierowi Ianowi Smithowi, który ogłosił w 1965 roku jednostronną deklarację niepodległości Rodezji. Ostatecznie w 1979 roku zawarto porozumienie kończące „wojnę w buszu” i przyznające władzę czarnej większości. Rok później proklamowano niepodległość Zimbabwe. Po władzę sięgnął Mugabe, który wkrótce wystąpił zbrojnie przeciwko swoim oponentom z plemienia Ndebele. W latach 1982-1983 w brutalnej kampanii zginęło co najmniej dziesięć tysięcy cywilów zamieszkujących płaskowyż Matabele. Kobiety i mężczyzn zmuszano do kopania własnych grobów. Rodzinom kazano tańczyć wokół miejsc pochówku najbliższych. Ciała zabitych profanowano rozcinając je maczetami.

Wizyta Roberta Mugabe w USA w 1982 roku (domena publiczna).

Większość ziem uprawnych w kraju znajdowało się w rękach białych farmerów. W 1992 roku Mugabe wprowadził ustawę o nabywaniu ziemi, która w praktyce odbierała grunty byłym właścicielom i przekazywała je czarnym obywatelom. Jednocześnie – chcąc zapobiec klęsce głodu, mającej być konsekwencją suszy – zadłużył kraj skupując żywność na rynkach międzynarodowych. Ziemia rozdawana była poplecznikom władzy, którzy nie byli w stanie utrzymać wcześniejszego poziomu wydajności. W ten sposób niegdysiejszy spichlerz Afryki szybko stał się krajem nękanym bezrobociem, inflacją, brakiem dóbr i spadającą płacą realną.

Mugabe był niezwykle sprawnym politykiem, dzięki czemu przez wiele lat wygrywał kolejne wybory i umiejętnie radził sobie z opozycją. Rzecz jasna często stosował pozaparlamentarne rozwiązania, takie jak aresztowania, pobicia i zastraszanie. Niewątpliwie był populistą. Słynął z kontrowersyjnych wypowiedzi i poglądów: stale ubliżał białej mniejszości, homoseksualistów nazywał „gorszymi od psów i świń”, ostro krytykował politykę Wielkiej Brytanii, której ministrów nazywał „gejami i lesbijkami”.

Od lat dziewięćdziesiątych Zimbabwe było pogrążone w permanentnym kryzysie. Rozprzestrzeniała się korupcja, rosły problemy gospodarcze. W tym czasie Mugabe zaangażował się w kosztowną wojnę w Kongo. Na domiar złego pod koniec ubiegłego wieku kraj znalazł się na czele listy państw dotkniętych wirusem HIV. Nie przeszkodziło to jednak parze prezydenckiej regularnie spędzać czas na zagranicznych zakupach i w zgromadzeniu wartego ponad miliard amerykańskich dolarów majątku, którego źródłem były między innymi przejęte kongijskie kopalnie diamentów. Co ciekawe, w pierwszym etapie rządów polityk był purytański i nie tolerował chciwości. Z biegiem lat pojawiły się u niego elementy charakterystyczne dla afrykańskich dyktatur: korupcja i zawłaszczanie państwa.

W XXI wieku Zimbabwe stoczyło się na same dno. Inflacja gwałtownie skoczyła, kiedy zdecydowano się na dodruk pieniędzy przeznaczonych na wypłaty świadczeń dla weteranów „wojny w buszu”, którzy stali się ważną grupą nacisku przeciwko białym farmerom. Chcąc utrzymać pełnię władzy Mugabe zorganizował lojalne wobec władzy młodzieżowe bojówki, które porywały i torturowały zwolenników opozycji. Jedną ze stosowanych metod było zadawanie powierzchownych ran, mających służyć jako ostrzeżenie dla innych.

Robert Mugabe ze swoją żoną Grace w 2013 roku (fot. DandjkRoberts, opublikowano na licencji Creative Commons Attribution-Share Alike 3.0 Unported)

Starzejący się despota nie oddał władzy nawet po przegranych w 2008 roku wyborach, po których po raz kolejny zdecydował się na brutalną kampanię zastraszania opozycji i społeczeństwa. Pod koniec życia jednak przelicytował, obiecał bowiem sukcesję swojej znacznie młodszej żonie. Miał jej powiedzieć, że będzie rządził zza grobu, a wszystkie decyzje będą przekazywane za pośrednictwem Grace Mugabe. Dzięki łapówkom płaconym przez męża kobieta była popierana przez biznesowe elity, jednak „zamach stanu na mocy aktu małżeństwa” został zablokowany przez wojsko. Dziewięćdziesięciotrzyletni przywódca został osadzony w areszcie domowym, a po władzę sięgnął pierwszy wiceprezydent Emmerson Mnangagwa (ur. 1942).

Ten artykuł powstał dzięki Waszemu wsparciu w serwisie Patronite! Dowiedz się więcej!

Ten artykuł powstał dzięki Waszemu wsparciu w serwisie Patronite, a jego temat został wybrany przez naszych Patronów. Wesprzyj nas na Patronite i Ty też współdecyduj o naszych kolejnych tekstach! Dowiedz się więcej!

Mobutu Sese Seko: najbogatszy człowiek Afryki

Mobutu Sese Seko w 1978 roku (fot. Anefo, opublikowano na licencji Creative Commons CC0 1.0 Universal Public Domain Dedication)
Mobutu Sese Seko (1930-1997) był jednym z najbarwniejszych dyktatorów, którzy w latach sześćdziesiątych ubiegłego wieku sięgnęli po władzę w Afryce. Urodził się jako Joseph-Désiré Mobutu. Wykształcenie zdobył w katolickich szkołach prowadzonych przez europejskich misjonarzy. Od końca lat czterdziestych służył w kolonialnej armii i administracji. Pracował także jako dziennikarz, przez pewien czas mieszkał w Brukseli. W 1958 roku dołączył do Kongijskiego Ruchu Narodowego. Dwa lata później, w niepodległym już Kongo, wszedł w skład rządu Patrice’a Lumumby jako minister obrony.

Po władzę sięgnął dzięki poparciu i działaniom amerykańskiego wywiadu wymierzonym przeciwko komunizującemu Lumumbie. Rządy dyktatorskie zaprowadził po drugim zamachu stanu w 1965 roku: ogłosił się wówczas prezydentem, zawiesił konstytucję, rozwiązał parlament i partie polityczne. Wkrótce rozpoczął kampanię mającą na celu stworzenie poczucia jedności narodowej i jednocześnie pozbycia się pozostałości belgijskiego panowania. Był twórcą ideologii mobutyzmu, która głosiła kult rasy i kultury afrykańskiej. Na początku lat siedemdziesiątych, realizując hasło „Zair – nasz kraj, nasza rzeka, nasza waluta”, zmieniono nazwę państwa na Zair. Stołeczny Léopoldville został przemianowany na Kinszasę, a mieszkańcy zostali zobowiązani do zmiany imion na afrykańskie.

Kontrowersyjny przywódca publicznie pojawiał się w kapeluszu ze skóry lamparta i okularach z grubymi oprawkami. Regularnie zabiegał o wsparcie finansowe dla byłej belgijskiej kolonii, co nie przeszkodziło mu w zgromadzeniu osobistego majątku o wartości około 4 miliardów amerykańskich dolarów. Tymczasem sytuacja gospodarcza w jednym z największych państw w Afryce stawała się coraz bardziej dramatyczna. Nie stanęło to jednak na przeszkodzie w organizacji takich przedsięwzięć jak słynny „łomot w dżungli”, czyli stoczona w 1974 roku walka bokserska Muhammada Ali z Georgiem Foremanem.

Mobutu Sese Seku w rozmowie z prezydentem USA Richardem Nixonem w Białym Domu, 1973 rok (domena publiczna).

Synkretyczna ideologia Mobutu, jednocześnie antykapitalistyczna i antykomunistyczna, była liberalna w sprawach gospodarczych i bliska chińskiemu modelowi w zakresie kontroli społecznej. Rewolucja kulturalna nazwana „programem autentyczności” była de facto „zasłoną” odwracającą uwagę od zawłaszczania przez przywódcę zasobów kraju. Dzięki zyskom z miedzi, diamentów i złota dyktator wybudował sobie okazałą rezydencję. Goście odwiedzający „Wersal w dżungli” mogli podziwiać fontanny w stylu włoskim, weneckie żyrandole, freski przedstawiające afrykańską przyrodę i wszechobecne marmury. Pas startowy przy rezydencji był na tyle długi, że mógł obsłużyć francuskiego Concorde’a.

Kolejnym krokiem dyktatora było zarekwirowanie i przekazanie mieszkańcom Zairu wszystkich zagranicznych firm. Za likwidacją pozostałości kolonializmu stało tworzenie rozległej struktury patronatu. Jak stwierdził Paul Kenyon: „gospodarkę kraju rozdawano jak paczuszki z upominkami na dziecięcym przyjęciu, na które zaproszono jedynie najwierniejszych zwolenników przywódcy”. Sklepikarze dostawali fabryki, pracownicy otrzymywali sklepy. Mobutu twierdził, że jego ojczyzna była wcześniej „najbardziej wyzyskiwanym państwem świata”, jego panowanie oznaczało natomiast „decydujący punkt zwrotny w historii”. Największy kawałek gospodarczego tortu przypadł rzecz jasna dyktatorowi, który czerpał zyski przede wszystkim z przemysłu wydobywczego oraz czternastu przejętych plantacji.

Przez cały ten okres władze w Kinszasie były wspierane przez Stany Zjednoczone, które widziały w Zairze zaporę dla rozprzestrzeniania się komunizmu w regionie. Realizując swoje megalomańskie ambicje przywódca nie miał oporów w zawłaszczaniu nawet dotacji żywnościowych przeznaczonych na walkę z głodem. W owym czasie Mobutu należał do najbogatszych ludzi na świecie. Szczególną słabość miał do pięknych domów. W Europie posiadał ich ponad dwadzieścia, w tym zamek w Belgii, rezydencję z widokiem na Jezioro Genewskie w szwajcarskim Savigny oraz inne posiadłości we Francji, Włoszech, Hiszpanii i Portugalii.

Mobutu i książę holenderski Bernhard (fot. Rob Mieremet/Anefo, ze zbiorów Nationaal Archief, opublikowano na licencji Creative Commons Attribution-Share Alike 3.0 Netherlands)

Na początku lat dziewięćdziesiątych dyktator, ponoć po obejrzeniu relacji z ostatnich dni Nicolae Ceausescu, zgodził się na częściową demokratyzację kraju. Zachował tytuł prezydenta, jednak nie brał aktywnego udziału w rządach. W 1996 roku w Zairze wybuchła wojna domowa, która w następnym roku obaliła Mobutu i zmusiła go do opuszczenia państwa. Kilka miesięcy później dyktator zmarł na raka w wojskowym szpitalu w Maroko. Większości zrabowanych pieniędzy nigdy nie odzyskano, część trafiła do rąk kilkanaściorga dzieci ekscentrycznego przywódcy.

Ten artykuł powstał dzięki Waszemu wsparciu w serwisie Patronite! Dowiedz się więcej!

Ten artykuł powstał dzięki Waszemu wsparciu w serwisie Patronite, a jego temat został wybrany przez naszych Patronów. Wesprzyj nas na Patronite i Ty też współdecyduj o naszych kolejnych tekstach! Dowiedz się więcej!

Muammar Kaddafi: schizofrenia „króla afrykańskich królów”

Muammar Kaddafi w latach 70. (fot. Stevan Kragujević, opublikowano na licencji Creative Commons Attribution-Share Alike 3.0 Unported)
W 1969 roku kapitan Muammar Kaddafi (1942-2011) przeprowadził bezkrwawy zamach stanu i obalił monarchię w byłej włoskiej kolonii. Następnie sam siebie awansował do rangi pułkownika i przez ponad czterdzieści lat sprawował władzę w Libijskiej Republice Arabskiej. Choć w 1979 roku zrezygnował ze wszystkich funkcji państwowych, faktycznie – jako Przywódca Rewolucji 1 września – niepodzielnie rządził aż do wybuchu Arabskiej Wiosny.

Przeprowadził islamizację państwa. Znacjonalizował przemysł naftowy i zlikwidował zachodnie bazy wojskowe. Czerpał ogromne dochody z eksploatacji miejscowych złóż. Swoją politykę „trzeciej drogi” oparł na tezach przedstawionych w Zielonej książce z 1975 roku. Libijska flaga za czasów Kaddafiego miała jednolity zielony kolor. Odrzucał zarówno kapitalizm, jak i komunizm. Łączył tradycje islamskie z tak zwanym arabskim socjalizmem. Prowadził aktywną politykę międzynarodową. Opowiadał się za zjednoczeniem świata arabskiego i likwidacją państwa Izrael. W latach osiemdziesiątych sponsorował terroryzm i ugrupowania partyzanckie. Wspierał między innymi IRA, sandinistów w Nikaragui, włoskie Czerwone Brygady oraz niemiecką Frakcję Czerwonej Armii. Zaangażował się w wojny w Sudanie, Ugandzie i Czadzie. Po upadku koncepcji panarabizmu dokonał zwrotu i stał się orędownikiem spraw czarnej Afryki. Nie szczędził pieniędzy zwłaszcza tym przywódcom, którzy odwzajemniali się gloryfikacją jego osoby. Nazywany był „królem afrykańskich królów”.

W XXI wieku dokonał także wolty w polityce międzynarodowej. Były sojusznik Związku Sowieckiego zaprzyjaźnił się z Silvio Berlusconim i popierał „wojnę z terroryzmem”. W 2009 roku przemawiał nawet przed Zgromadzeniem Ogólnym ONZ. Władzy nie oddał nawet po wybuchu masowych protestów i wojny domowej. Zginął otoczony przez powstańców, prawdopodobnie przed śmiercią okrutnie torturowany przez wściekły tłum.

Libijski dyktator niewątpliwie należał do najbardziej barwnych i ekscentrycznych afrykańskich przywódców. „Król królów” był potwierdzeniem tezy, iż absolutna władza niechybnie prowadzi do szaleństwa:

Cierpiący na manię prześladowczą Kaddafi bał się wszystkiego; z obawy przed zdradą ze strony mężczyzn zdecydował się na żeńską gwardię przyboczną; eliminował wszystkich swoich przeciwników, nie wahał się manipulować synami, poróżniać ich ze sobą, po to tylko, by nie za szybko przejęli po nim schedę. […] Wybuchy wściekłości pułkownika, jego szyderstwa były tylko formą obrony, tarczą, za którą się chronił. Chętnie się przebierał, występował w różnych strojach, którymi „okrywał” swoje wewnętrzne „ja”. W publicznych wystąpieniach lubił powtarzać pewne tezy, jakby sam siebie chciał utwierdzić w swoich przekonaniach. Jego krótkie, urywane zdania, chaotyczne, zwłaszcza w trudnych chwilach, przemowy świadczyły, że miał kłopot z zapanowaniem nad myślami, że cierpiał na to, co psychiatrzy określają jako thought disorder, czyli „zaburzenia myślenia” (A. Najjar, Kaddafi. Anatomia tyrana, Wrocław 2012).

Muammar Kaddafi na spotkaniu Unii Afrykańskiej, 2009 rok (domena publiczna).

Krótko po objęciu władzy pułkownik zmienił wojskowy mundur na bardziej wyraziste stroje, ubiory charakterystyczne zarówno dla północy kontynentu, jak i popularne na południe od piasków Sahary. Dyktator korzystał z pomocy chirurgów plastycznych. Często podejrzewany był o zażywanie narkotyków i raczenie się „napojami zabronionymi przez Koran”. Był kapryśnym megalomanem, pozbawionym samokontroli, obsesyjnie pragnącymi uznania, nie znoszącym przy tym sprzeciwu i rządzącym Libią niczym rodzinnym interesem mafijnym.

Zachcianki i pomysły lidera afrykańskiego świata wielokrotnie ocierały się o szaleństwo. W podróże zagraniczne zawsze wyruszał ze swoim namiotem, który rozstawił między innymi w ogrodzie otaczającym Kreml. Starając się poprawić relacje ze Stanami Zjednoczonymi zaproponował małżeństwo jednego ze swoich synów z córką prezydenta Billa Clintona. W 2002 roku na jednej z afrykańskich konferencji rozdał jej uczestnikom przywiezione przez siebie kozy. Postulował także modyfikację (o dziesięć lat) muzułmańskiego kalendarza. Jego zdaniem pierwszym rokiem ery islamskiej powinien być – w miejsce ucieczki Mahometa z Mekki do Medyny – rok śmierci proroka.

Anwar as-Sadat, prezydent Egiptu, nie miał wątpliwości: „Jest szalony. Kiedy był dzieckiem, spadł z wielbłąda na głowę”. Inni afrykańscy przywódcy nazywali libijskiego tyrana „człowiekiem o podwójnej osobowości” i „schizofrenikiem”, dla którego „każda z osobowości była osobowością wariata”. Przy pierwszym spotkaniu wydawał się człowiekiem łagodnym, jednak w momencie uniesienia przeradzał się w „dzikiego wilka” i „szaleńca”. Problemy autora Zielonej książki pogłębiały się wraz z upływem lat. Stan jego zdrowia psychicznego kwestionowany był zwłaszcza w ostatnim okresie rządów.

Kaddafi i Jasir Arafat w 1977 roku (fot. Rex Features, domena publiczna).

Kaddafi był przekonany o własnym geniuszu, żył niejako w oderwaniu od realnego świata. Nawet jeśli nie wszystkie pogłoski były zgodne z prawdą i część „szaleństwa” należy wpisać w „teatralny proces propagandy” lub dezinformację, to warto przywołać opinię profesora psychologii Pascala Suttera z belgijskiego uniwersytetu w Louvain:

Kaddafi jest jednym z niewielu państwowych przywódców na tej planecie, który naprawdę okazał się szalony. […] Odnajdujemy u niego dość klasyczne trio: paranoję, manię wielkości oraz megalomanię połączoną z istotnym czynnikiem narcyzmu. Jest pozbawionym wartości moralnych psychopatą, obdarzonym czymś w rodzaju mesjanistycznego umysłu. Wierzy, że jest wybrańcem i że w związku z tym nie musi się liczyć z przeciwnikami. Co więcej, od czasu do czasu miewa ataki schizofrenii.

Bibliografia:

  • Godwin Peter, Strach. Ostatnie dni Roberta Mugabe, Wydawnictwo Czarne, Wołowiec 2013;
  • Kenyon Paul, Ziemia dyktatorów. O ludziach, którzy ukradli Afrykę, Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego, Kraków 2019;
  • Klein Shelly, Najgroźniejsi dyktatorzy, Muza S.A., Warszawa 2013;
  • Najjar Alexandre, Kaddafi. Anatomia tyrana, Wydawnictwo Dolnośląskie, Wrocław 2012;
  • Zarys dziejów Afryki i Azji. Historia konfliktów 1869-2000, red. Andrzej Bartnicki, Książka i Wiedza, Warszawa 2000.

Ten artykuł powstał dzięki Waszemu wsparciu w serwisie Patronite! Dowiedz się więcej!

Ten artykuł powstał dzięki Waszemu wsparciu w serwisie Patronite, a jego temat został wybrany przez naszych Patronów. Wesprzyj nas na Patronite i Ty też współdecyduj o naszych kolejnych tekstach! Dowiedz się więcej!

Tekst ma więcej niż jedną stronę!
Strona 1
Strona 2
Strona 3
Strona 4
Śledź nas!
Komentarze

O autorze
Piotr Bejrowski
Absolwent historii i politologii na Uniwersytecie Gdańskim. Sportowiec-amator, podróżnik. Autor tekstów popularnonaukowych. Redaktor e-booków wydawanych przez Histmag.org.

Wszystkie teksty autora

Pierwszy polski portal historyczny
ISSN: 1896-8651
Wydawca portalu
Michał Świgoń PROMOHISTORIA
ul. Koźmiana 2/89
01-606 Warszawa
telefon: 692 929 681
m.swigon@histmag.org
NIP 626-281-54-56
Numer konta: PL 33 1140 2004 0000 3802 7410 0716
Patronaty
Jak uzyskać patronat
Kontakt z redakcją
Mateusz Balcerkiewicz
redaktor naczelny
redakcja@histmag.org
telefon: 798 537 653
Reklamuj się u nas
Oferta reklamowa
Konkursy
Nasze konkursy