Magdalena Staręga – „Stocznia. Część I: do 1945 roku” – recenzja i ocena
Magdalena Staręga – „Stocznia. Część I: do 1945 roku” – recenzja i ocena
Magdalena Staręga podjęła się zadania karkołomnego – opisania przestrzeni, która dla wielu Gdańszczan jest „świętością”, a dla historyków techniki nieskończonym labiryntem dat i typów okrętów. Efekt? Powstała książka, która jest nie tylko rzetelnym opracowaniem, ale przede wszystkim fascynującą biografią miejsca, w której narracja wizualna dominuje nad słowem, czyniąc z archiwalnej fotografii głównego świadka historii. Autorka nie prowadzi nas jedynie przez chronologię wodowań, ale przez proces formowania się industrialnego krajobrazu kulturowego, który ukształtował tożsamość nowoczesnego Gdańska.
Siłą tego albumu jest jego warstwa dokumentacyjna. Autorka dokonała tytanicznego wyboru z archiwów polskich i niemieckich, a także zbiorów prywatnych, prezentując czytelnikowi stocznię, której już nie ma, a która była technologicznym cudem przełomu wieków. Zamiast rozwlekłych opisów, otrzymujemy fotograficzną sekcję zwłok giganta. Precyzyjnie dobrane mapy i ryciny pozwalają prześledzić terytorialną ekspansję przemysłu, od panoram Stoczni Cesarskiej i Schichaua, przez detale konstrukcyjne kadłubów, aż po niemal intymne wglądy w surowe wnętrza hal fabrycznych. Widać tu wyraźną inspirację metodą ikonologiczną – każde zdjęcie jest tu „tekstem”, który Magdalena Staręga pomaga nam odczytać, wskazując na to, co niewidoczne dla niewprawnego oka: logikę ciągu technologicznego czy ewolucję formy architektonicznej.
Jako badaczka architektury i historyk sztuki, selekcjonuje materiał tak, by pokazać stocznię jako kompozycję przestrzenną. Widzimy tu potęgę ceglanego neogotyku hal, geometryczny porządek pochylni i estetykę stalowych nitów. Tekst autorski, choć skondensowany w formie 73 mikronarracji, pełni tu rolę „kuratorskiego komentarza”, który precyzyjnie nawiguje nas po zawiłościach topograficznych i historycznych, nie pozwalając zginąć w gąszczu wizualnych detali. To podejście bliskie koncepcji „zabytku techniki” jako dzieła sztuki, gdzie funkcja nie odbiera budynkowi jego estetycznego ciężaru gatunkowego.
Dzieje stoczni do 1945 roku to bowiem czas formatowania krajobrazu, który w 1945 roku został „odzyskany” fizycznie, ale musiał zostać „oswojony” kulturowo. Autorka rzuca światło na okresy, które po II wojnie światowej pozostawały w cieniu – zwłaszcza na czas Wolnego Miasta Gdańska i tragiczny rozdział produkcji wojennej III Rzeszy. Wykorzystanie rycin i planów z tego okresu pozwala uświadomić sobie skalę militaryzacji tej przestrzeni i jej całkowite podporządkowanie machinie wojennej.
Warto zauważyć, że album Staręgi de facto przygotowuje nas do zrozumienia ciągłości technokratycznej. Mimo zmiany flag i ustrojów w 1945 roku, infrastruktura (hale, maszyny, doki), którą tak wnikliwie skatalogowano w tym tomie, narzuciła powojennym budowniczym określone ramy działania. Druga część albumu będzie więc opowieścią o tym, jak ten „niemiecki szkielet” wypełnił się nową, polską treścią społeczną i polityczną.
Album pod redakcją Magdaleny Staręgi to edytorska perła i naukowe archiwum w jednym. To dowód na to, że jedna dobrze dobrana fotografia archiwalna potrafi opowiedzieć o etosie pracy i skomplikowanej historii Gdańska więcej niż dziesiątki stron tekstu. Publikacja ta przywraca pamięć o wizualnej potędze gdańskiego przemysłu, stanowiąc bezcenny punkt odniesienia dla każdego, kto chce zrozumieć, na jakich fundamentach wzniesiono powojenną tożsamość tego miejsca. Warto więc wybrać się w podróż do korzeni tego niezwykłego „miasta w mieście”.
