Majdan, Krym, wojna w Donbasie: historia Ukrainy 2014-2022

opublikowano: 2022-03-05 18:03
wolna licencja
poleć artykuł:
Historia Ukrainy w latach 2014-2022 jest burzliwa. Ukraina znajduje się w bardzo niekorzystnym położeniu geopolitycznym. Granicząca z nią Rosja od dawna destabilizowała kraj, lecz imperialna polityka Kremla wielokrotnie spotykała opór. Majdan w Kijowie, aneksja Krymu i wojna w Donbasie stanowią ważne elementy historii konfliktu rosyjsko-ukraińskiego.
REKLAMA
Plac Niepodległości w Kijowie po ataku sił bezpieczeństwa, fot. Kiyanka

 Historia Ukrainy po upadku Związku Socjalistycznych Republik Radzieckich łączy się ze Wspólnotą Niepodległych Państw. Ukraina była jednym z państw założycielskich tej organizacji. Od 16 lipca 1991 roku Ukraina jest suwerennym i niezależnym państwem, ale w świadomości rosyjskich rządzących oraz oligarchów ta granica nigdy nie została postawiona. Moskwa widzi w Ukrainie naturalną strefę wpływów i jednolitą rosyjską przestrzeń polityczno-kulturową. Strategicznym celem zagranicznej polityki Władimira Putina jest utrzymanie takiego stanu rzeczy.

Majdan: początek „ukraińskiej wiosny”

W rosyjskiej perspektywie polityczno-gospodarczej Ukraina stanowi integralną część obszaru postradzieckiego. Celem i nadrzędną ambicją Putina było nawiązanie z rządem ukraińskim Unii Celnej, która do 2015 roku miała przeobrazić się w Unię Euroazjatycką. Hegemonistyczne i strategiczne plany Rosji mogły zostać zniweczone w 2013 roku, kiedy Ukraina miała możliwość podpisania umowy stowarzyszeniowej i porozumienia o pogłębionej strefie wolnego handlu z Unią Europejską. Ukraina znalazłaby się w obszarze regulowanym prawem i standardami europejskimi, co jednocześnie oznaczałoby separację od rosyjskiej polityki gospodarczej.

W czasie trwania szczytu Partnerstwa Wschodniego Unii Europejskiej w Wilnie, odbywającego się w dniach 28–29 listopada 2013 roku, prezydent Ukrainy Wiktor Janukowycz miał podpisać umowę stowarzyszeniową, ale w ostatniej chwili wycofał się z wcześniej podjętej decyzji. Prawdopodobnie postępowanie Janukowycza wynikało z silnej presji polityczno-gospodarczej wywieranej przez Kreml, ale w opinii publicznej nie znalazło ono usprawiedliwienia. Rezygnacja z podpisania umowy stowarzyszeniowej z Unią Europejską stała się przyczyną kryzysu politycznego w Ukrainie.

Był to kolejny raz, gdy działania prezydenta Ukrainy wywołały sprzeciw w społeczeństwie. Wcześniej Ukraińcy wyszli na ulice w 2004 roku w związku ze sfałszowanymi wyborami, w wyniku których wygrał Wiktor Janukowycz. Wydarzenia te zapisały się w historii Ukrainy jako pomarańczowa rewolucja. Ukraina za jego rządów doświadczyła wysokiej inflacji oraz licznych i dotkliwych podatków. Przemysł podupadał, a w kraju szerzyła się korupcja, nepotyzm i całkowita bezkarność wśród wspierających prezydenta oligarchów.

Czara goryczy przelała się jednak w momencie, gdy Janukowycz zrezygnował z podpisania przez Ukrainę umowy stowarzyszeniowej. Prezydent tym samym zlekceważył aspiracje Ukraińców, pragnących stać się częścią Wspólnoty Europejskiej. Wywołało to falę wielomiesięcznych protestów prowadzanych na terenie całego państwa, które zachowały się w pamięci pod nazwą Majdanu lub Euromajdanu. Manifestanci domagali się podpisania umowy z Unią Europejską, ale również zmian politycznych, których głównym postulatem była dymisja Wiktora Janukowycza.

REKLAMA
Zamieszki w centrum Kijowa z 19 stycznia 2014 roku, fot. Mstyslav Chernov

Ruch manifestacyjny urósł w siłę po wydarzeniach z 30 listopada 2013 roku. Tego dnia specjalne oddziały milicji „Berkut” próbowały brutalnie stłumić demonstrację odbywającą się na centralnym placu Kijowa – placu Niepodległości, którego nazwa w trakcie protestów została przemianowana na Majdan. Wobec protestujących użyto pałek i gazu łzawiącego. Nieuzasadniona agresja ze strony milicji wywołała w społeczeństwie głośny i stanowczy sprzeciw. Następnego dnia na ulice Kijowa wyszło 800 000 osób, a protesty rozszerzyły się na inne miasta. W zachodniej części kraju przejęto budynki administracyjne, w tym kijowski ratusz. Demonstracje na Majdanie oraz w większych i mniejszych miastach Ukrainy nie ustawały w kolejnych miesiącach. Na początku grudnia służby bezpieczeństwa otrzymały odgórny zakaz stosowania siły wobec protestujących, ale interwencje oddziałów Berkutu w dalszym ciągu były brutalne, a w nocy z 10 na 11 stycznia 2014 roku doszło do jawnych ataków na opozycjonistów z Majdanu.

Agresja milicji jednak nie wystarczyła, aby „przegonić” oponentów Janukowycza z placu Niepodległości, dlatego zorganizowano kontrmanifestacje zwolenników ukraińskiego prezydenta. W skład „Antymajdanu” wchodzili m.in. opłacani prowokatorzy oraz pracownicy państwowych zakładów, którzy pod groźbą zwolnienia zostali zmuszeni do udziału w proteście przeciwko umowie stowarzyszeniowej. W propagandowym bojkocie z 13 na 14 grudnia 2013 roku wzięło udział zaledwie 50 000 osób, a nie tak jak twierdzili organizatorzy 200 000 uczestników. Z początkiem lutego rosyjskie i prorządowe ukraińskie media zaczęły szerzyć nieprawdziwe informacje, że wśród protestujących dominują „faszyści”, „naziści” i „banderowcy”, a sterują nimi wrogie siły. Dezinformacja stanowiła skuteczne narzędzie propagandowe, które miało doprowadzić do polaryzacji społeczeństwa.

Apogeum protestów na Majdanie nastąpiło między 18 a 20 lutego 2014 roku. Bezpośrednią przyczyną owych wydarzeń była decyzja przewodniczącego Rady Najwyższej Ukrainy – Wołodomyra Rybaka, który nie dopuścił do przywrócenia konstytucji z 2004 roku. Ustawa zasadnicza gwarantowałaby wprowadzenie systemu parlamentarno-prezydenckiego, który ograniczałby władzę Wiktora Janukowycza. W ramach sprzeciwu, protestujący spod Majdanu ruszyli w kierunku parlamentu, gdzie już czekały uzbrojone jednostki Berkutu. W ciągu tych kilku dni doszło do krwawych starć z demonstrantami. Walka była nierówna. Na czele sił rządowych stały jednostki milicji wyposażone w broń palną, wspierane przez snajperów i oddziały prowokatorów, czyli tzw. tituszków. Ponadto rząd prawdopodobnie opłacał również uzbrojonych gangsterów. Po przeciwnej stronie barykady znajdowali się manifestanci, których orężem była kostka brukowa oraz koktajle Mołotowa. W ramach dywersji, obrońcy Majdanu palili opony, gdyż ciemny dym ograniczał widoczność i utrudniał działania Berkutu. W walkach zginęło ponad 100 osób. Zdecydowana większość ofiar była demonstrantami.

REKLAMA
Snajperzy na dachu, 18 lutego 2014, fot. Mstyslav Chernov

Nad Ukrainą zawisło widmo wojny domowej. To była ostatnia szansa, aby podjąć jakiekolwiek działania. Jeszcze 19 lutego w polskim Sejmie odbyła się specjalna debata dotycząca sprawy ukraińskiej, podczas której premier Donald Tusk obarczył władze w Kijowie winą za tragiczne wydarzenia. Zagroził ukraińskiemu rządowi, że Polska będzie domagać się od Unii Europejskiej nałożenia sankcji. Z kolei Stany Zjednoczone rzeczywiście podjęły takie kroki i nałożyły sankcje wizowe na 20 osób, odpowiedzialnych za użycie siły względem protestujących. Do wydarzeń w stolicy Ukrainy odniósł się również Władimir Putin, który w swoim wystąpieniu wyraził  „zaniepokojenie” sytuacją i niedwuznacznie zasugerował, że protesty ukraińskich opozycjonistów są próbą zamachu stanu. Wieczorem, tego samego dnia do Kijowa z misją dyplomatyczną udał się polski Minister Spraw Zagranicznych Radosław Sikorski. Towarzyszyła mu delegacja z MSZ Niemiec oraz Francji. W tym czasie doszło do kolejnych rozmów między liderami opozycji a rządem, podczas których zawarto rozejm. Potrwał on zaledwie kilka godzin, gdyż następnego ranka został zerwany. Unia Europejska była zdecydowana wprowadzić sankcje w postaci zakazów wizowych oraz zamrożenia aktywów zagranicznych.

Polecamy e-book: „Źródła nienawiści. Konflikty etniczne w krajach postkomunistycznych”

„Źródła nienawiści. Konflikty etniczne w krajach postkomunistycznych”
cena:
Liczba stron:
480
Format ebooków:
PDF, EPUB, MOBI (bez zabezpieczeń)
ISBN:
978-83-62329-99-1
Obrońcy Euromajdanu w Kijowie, fot. Amakuha

Naciski Zachodu i opinii publicznej oraz wzrastająca fala niezadowolenia ze strony społeczeństwa wymusiły na Janukowyczu podjęcie konkretnych decyzji. Jego prawa jako prezydenta zostały ograniczone zgodnie z konstytucją z 2004 roku. Janukowycz został także zobowiązany do utworzenia nowego rządu w czasie kolejnych 10 dni oraz organizacji wcześniejszych wyborów prezydenckich. Ostatni „zwolennicy” prezydenta przechodzili na stronę demonstrantów. Tak uczynili milicjanci z obwodu lwowskiego, którzy przybyli kilkoma autobusami na Majdan, aby wesprzeć siły opozycji. Na terenie całego kraju zaczęto masowo obalać pomniki Lenina. Był to symboliczny akt zerwania Ukrainy z komunistycznym reżimem. W nocy z 21 na 22 lutego z ulic Kijowa zniknęły oddziały milicji. Zniknął również sam prezydent Janukowycz. Po nieudanej próbie przedostania się do Rosji, Janukowycz udał się na Krym. Nowo powołany Minister Spraw Wewnętrznych Arsen Awakow uznał byłego prezydenta winnego śmierci ponad 100 ofiar zamieszek i wystawił za nim list gończy. Janukowycz w obawie przed Trybunałem uciekł w nieznanym kierunku.

REKLAMA

Historia Ukrainy rozdzielonej: aneksja Krymu

Po upadku Janukowycza i dymisji jego popleczników, parlament powołał nowego przewodniczącego, którym został Ołeksander Turczynow. Nastąpiły poważne zmiany w rządzie, które przyczyniły się do wzrostu tendencji separatystycznych na półwyspie krymskim. Krym w 1954 roku został włączony do Ukraińskiej Socjalistycznej Republiki Radzieckiej. Po upadku ZSRR i uzyskaniu przez Ukrainę suwerenności, prorosyjskie władze Krymu przeprowadziły referendum niepodległościowe, w którym przeważająca liczba głosujących odpowiedziała się za niezawisłością półwyspu. W 1992 roku pod naporem Kijowa zadecydowano, aby Krym pozostał w granicach państwa ukraińskiego, ale jako Autonomiczna Republika Krymu. Przeważającą część jego mieszkańców stanowili Rosjanie, którzy sprzeciwiali się postulatom bezpośredniego przyłączenia terytorium do Ukrainy. Głosy sprzeciwu rosyjskiej ludności Krymu i miasta wydzielonego – Sewastopola były zauważalne już w trakcie protestów na Majdanie, ale stopniowo dochodziło do ich radykalizacji.

Rosyjscy żołnierze bez dystynkcji (tzw. zielone ludziki) przy ukraińskiej bazie wojskowej w Perewalne, 9 marca 2014, fot. Anton Holoborodko

Wzrost tendencji separatystycznych w połączeniu z narastającymi obawami krymskich Rosjan stały się pretekstem do realizacji ekspansywnych dążeń Kremla. W chwili, gdy Wiktor Janukowycz opuścił Kijów, na terytorium Krymu zaczęły napływać wojska i siły specjalne. Żołnierze nieoznakowanych formacji wojskowych wczesnym rankiem 27 lutego 2014 roku rozpoczęli szturm na budynki parlamentu oraz rządu Autonomicznej Republiki Krymu w Symferopolu. Po incydencie wywieszono rosyjskie flagi. Strona ukraińska postrzegała to zajście jako akt terroryzmu, którego dopuściła się Rosja. Początkowo Władimir Putin próbował tłumaczyć, że tzw. zielone ludziki to tak naprawdę „przedstawiciele samoobrony rosyjskojęzycznych obywateli Krymu”. W rzeczywistości napastnicy byli żołnierzami rosyjskich sił specjalnych. Ich celem było przejęcie strategicznych punktów na Krymie, aby w rezultacie objąć kontrolą militarną cały półwysep. Systematycznie zajmowano lotniska, węzły drogowe, przeprawy, a także części infrastruktury i wyposażenia armii oraz struktur bezpieczeństwa Ukrainy. Ukraińscy żołnierze zgodnie z zaleceniami z Kijowa mieli zakaz prowokowania konfliktu zbrojnego, co jednak nie powstrzymało niektórych baz przed stawianiem oporu. Sytuacja stała się krytyczna, gdy w czasie rosyjskiego ataku na jednostkę w Symferopolu zginął ukraiński żołnierz. W tym momencie historii Ukrainy konflikt z Rosją przeszedł z fazy politycznej do fazy wojskowej.

REKLAMA

Działania militarne nie stanowiły jedynego członu operacji strategicznych. Rosja zadbała o chaos informacyjny, którego głównym zadaniem było szerzenie dezinformacji i propagandy. Ukraińskie strony rządowe oraz prywatne telefony ukraińskich polityków padły ofiarą cyberataków. Świat stanął w obliczu nowego zagrożenia. Wojna mogła toczyć się na zupełnie innej płaszczyźnie niż dotychczas. Wzmożone ataki hakerskie były elementem „wojny hybrydowej”.

Pełniący obowiązki prezydenta Ukrainy Ołeksander Turczynow 28 lutego oskarżył Rosję o agresję i zażądał od Putina, aby wojska rosyjskie ze skutkiem natychmiastowym zaprzestały prowokacji na Krymie. Kolejnego dnia, czyli 1 marca samozwańczy „premier” Autonomicznej Republiki Krymu, Siergiej Aksinow poprosił Putina o „zapewnienie spokoju i bezpieczeństwa mieszkańcom Krymu”. Rosyjski prezydent natychmiast zwrócił się do Dumy, aby rozpatrzyła wniosek o zatwierdzenie użycia Sił Zbrojnych Federacji Rosyjskiej na terytorium Ukrainy w celu „normalizacji sytuacji”. Wniosek prezydenta został przyjęty jednogłośnie. Poczynania Rosji łamały postanowienia memorandum budapesztańskiego, które miały gwarantować Ukrainie niepodległość i integralność terytorialną. Był to odpowiedni powód, aby władze ukraińskie mogły zgłosić się do Rady Bezpieczeństwa ONZ z prośbą o posiedzenie.

Władimir Putin, Władimir Konstantinow, Siergiej Aksionow i Aleksiej Czałyj podpisują traktat o włączeniu Krymu i Sewastopola do Rosji, 18 marca 2014, fot. Kremlin.ru

16 marca samozwańczy rząd Krymu i miasta Sewastopol zorganizował referendum w sprawie statusu półwyspu. Plebiscyt miał za zadanie uzasadnić łamanie obowiązujących norm prawa międzynarodowego. Głosujący odpowiadali na dwa pytania:

1.      Czy jesteś za ponownym zjednoczeniem Krymu z Rosją na prawach podmiotu Federacji Rosyjskiej?
2.      Czy jesteś za przywróceniem obowiązywania konstytucji Republiki Krymu z 1992 roku i za statusem Krymu jako części Ukrainy?

Wyniki referendum okazały się być druzgocące. Przy frekwencji 83,1%, aż 96,77% osób oddało głos za przyłączeniem Krymu do Federacji Rosyjskiej. Wyniki głosowania nie zostały zweryfikowane przez żadną niezależną międzynarodową instytucję, dlatego oficjalnie referendum uznaje się za nieważne. Moskwa włączyła Krym do swojej strefy wpływów. Tym samym parlament Ukrainy oficjalnie uznał półwysep krymski za terytorium czasowo okupowane.  

REKLAMA

Wojna w Donbasie

Powołany w marcu 2014 roku nowy tymczasowy rząd wzbudzał negatywne nastroje wśród rosyjskojęzycznej części społeczeństwa. Rewolucjonistów z Majdanu postrzegano jako niebezpiecznych reakcjonistów. Rosyjska propaganda straszyła utratą narodowościowej niezależności i przymusowej ukrainizacji. W tym czasie nowy rząd przeciwdziałał nastrojom separatystycznym oraz dążył do zupełnego zjednoczenia Ukrainy.  Z drugiej strony nasiliły się rozłamowe wystąpienia rosyjskiej mniejszości zamieszkującej Ukrainę. Z czasem stawały się one coraz bardziej powszechne i przybierały radykalniejszą formę. Powodem mogła być rosyjska propaganda i skuteczne działania dezinformacyjne. Mieszkańcy Ukrainy ulegali pogłębiającej się polaryzacji.

POLECAMY

Chcesz zawsze wiedzieć: co, gdzie, kiedy, jak i dlaczego w historii? Polecamy nasz newsletter – raz w tygodniu otrzymasz na swoją skrzynkę mailową podsumowanie artykułów, newsów i materiałów o książkach historycznych. Zapisz się za darmo!

Prorosyjski wiec w Doniecku z 9 marca 2014, fot. Andrew Butko

W wyniku eskalacji prorosyjskich buntów na terenie Donbasu w kwietniu 2014 roku ogłoszono proklamację autonomicznych Republik Ludowych w Doniecku i Ługańsku. Oznaczało to początek konfliktu zbrojnego, w który zaangażowała się również armia rosyjska. W odwecie 13 kwietnia władze ukraińskie rozpoczęły „operację antyterrorystyczną” (ATO) wymierzoną w separatystów. Akcja okazała się być nieudolna. Część ukraińskich żołnierzy wysłanych na wschodni front poddała się lub dobrowolnie przeszła na stronę separatystów. Kijów pod koniec kwietnia musiał przyznać się do poniesionej klęski. Stracili kontrolę nad częścią obwodów donieckiego i ługańskiego.

Porażka jednocześnie stała się motywacją do działania. W szeregi armii ukraińskiej wstępowało tysiące nowych ochotników gotowych na udział w wojnie w Donbasie. Z kolei separatyści przyjmowali broń i amunicję od Kremla, ale nie była to jedyna forma wsparcia. Latem 2014 roku armia rosyjska brała regularny udział w zaostrzającym się konflikcie przeciwko stronie ukraińskiej. Putin utrzymywał, że Rosja nie prowadzi żadnej operacji zbrojnej na Ukrainie, ale jego słowom zaprzeczały raporty poświadczające obecność rosyjskich żołnierzy, czołgów i pojazdów wojskowych na ukraińskim terytorium.

Napierająca ofensywa separatystów miała złamać ducha walki ukraińskich żołnierzy, ale jeden epizod wojny w Donbasie sprawił, że morale wśród Ukraińców nie były jeszcze tak wysokie. II bitwa o lotnisko w Doniecku przeszła do historii Ukrainy owiana sławą rodzimych Termopil. Ukraińskie siły zbrojne wspierane przez ochotników musiały stawić czoła liczniejszemu i lepiej wyposażonemu w sprzęt wrogowi. W tym momencie wojny lotnisko stanowiło ostatni bastion ukraińskiego oporu na terytorium Doniecka. Obrońców lotniska określono mianem „cyborgów”, gdyż w skrajnie trudnych warunkach wytrwali na placu boju aż do 21 stycznia 2016 roku. Stosunkowo niewielka grupa cyborgów zlikwidowała około 800 żołnierzy rosyjsko-separatystycznej armii, tracąc przy tym 100 osób.  Zasługi obrońców lotniska urosły do rangi mitu narodowego, a ich samych Ukraińcy uznają za bohaterów wojny w Donbasie.

REKLAMA
Ukraiński znaczek pocztowy z 2020 roku poświęcony piątej rocznicy obrony lotniska w Doniecku. Hasło na znaczku można przetłumaczyć jako: „Oni wytrzymali! Nie wytrzymał beton!”

W czerwcu 2014 roku obywatele Ukrainy wybrali nowego prezydenta – Petra Poroszenkę, który jako głowa państwa musiał zmierzyć się z destabilizacją panującą w kraju. Fortelem w kryzysie mógł okazać się rozejm zawarty w Mińsku 5 września 2014 roku. Rosja i Ukraina, pod pieczą przedstawicieli Organizacji Bezpieczeństwa i Współpracy w Europie (OBWE), obiecały ze skutkiem natychmiastowym zawiesić broń. Mimo wszystko wojna w Donbasie nadal była kontynuowana. Kolejna próba nawiązania rozejmu z udziałem delegatów Niemiec, Białorusi i Francji nastąpiła 12 lutego 2015 roku. Ponownie doszło do zawieszenia broni, ale tylko w teorii. Jeden z najpoważniejszych kryzysów międzynarodowych podczas wojny w Donbasie miał miejsce właśnie w czasie gwarancji pokojowych. W listopadzie 2018 roku Rosjanie przejęli trzy ukraińskie statki w cieśninie kerczeńskiej, a ich załogi potraktowano jak jeńców.

Wojna w Donbasie łączy się z tragicznym, międzynarodowym epizodem - katastrofą samolotu linii Malaysia  Airlines. 17 lipca 2014 roku malezyjski Boeing został zestrzelony nad miejscowością Hrabowe, włączoną do terytorium kontrolowanego przez separatystów. Na pokładzie łącznie znajdowało się 298 osób, nikt z nich nie przeżył. Przeważającą część ofiar stanowili obywatele Holandii. Międzynarodowe śledztwo wykazało, że przyczyną katastrofy była rosyjska rakieta z systemu przeciwlotniczego Buk M1. Najprawdopodobniej doszło do tragicznej w skutkach pomyłki. Siły rosyjskie początkowo przyznały się do winy, aby następnie zrzucić całą odpowiedzialność za katastrofę na wojsko ukraińskie. W tym czasie miał miejsce jeden z największych ataków dezinformacyjnych w historii Ukrainy i być może świata. Opłacani przez Rosję tzw. trolle internetowi zamieścili w ciągu zaledwie 3 dni ponad 111 tysięcy tweetów posądzających Ukrainę o atak na samolot.

REKLAMA

Trudny przeciwnik

W 2019 roku w Ukrainie przeprowadzono wybory prezydenckie. W drugiej turze przeważającą liczbę głosów zdobył Wołodymyr Zełenski, z wykształcenia prawnik, ale z pasji komik, aktor oraz tancerz. W pewien sposób to właśnie umiłowanie do satyry zaprowadziło go na ścieżkę polityczną. W 2015 roku zagrał w serialu komediowym Słuha narodu („Sługa ludu”), gdzie wcielił się w rolę prezydenta z przypadku, a dwa lata później zarejestrował partię polityczną o takiej samej nazwie. Celem kadencji Zełenskiego było doprowadzenie do pokoju we Wschodniej Ukrainie poprzez drogę dialogu z Władimirem Putinem.

Wołodymyr Zełenski, fot. President.gov.ua

Prezydent Rosji nie zamierzał debatować i nie zrezygnował z działań militarnych na południu Ukrainy. Sytuacja zaczęła robić się niebezpieczna na przełomie marca i kwietnia 2021 roku. W tym czasie na Krymie, wzdłuż ukraińskiej granicy, doszło do koncentracji olbrzymiej liczby rosyjskich wojsk. Z obserwacji Stanów Zjednoczonych oraz Unii Europejskiej wynika, że mogło stacjonować tam nawet 100 tysięcy rosyjskich żołnierzy. Naciski Zachodu sprawiły, że Putin wycofał wojska, a ich obecność tłumaczył ćwiczeniami. Sytuacja między Ukrainą i Rosją robiła się coraz bardziej napięta, zwłaszcza, że aspiracją Zełenskiego było wprowadzenie swojej ojczyzny do NATO. Urzeczywistnienie tego planu było coraz bliższe. W czerwcu 2021 roku Ukraina otrzymała od NATO przyzwolenie, aby w przyszłości stać się członkiem Sojuszu. We wrześniu ukraińskie wojska prowadziły wspólne ćwiczenia z siłami NATO.

Polecamy e-booka Konrada Ruzika „Oblicza leninizmu”

Konrad Ruzik
„Oblicza leninizmu”
cena:
11,90 zł
Wydawca:
PROMOHISTORIA [Histmag.org]
Liczba stron:
129
Format ebooków:
PDF, EPUB, MOBI (bez DRM i innych zabezpieczeń)
ISBN:
978-83-65156-51-8

Rosja uznała działania nowego prezydenta Ukrainy za zagrożenie integralności państwa, uważając Ukrainę za element Federacji. Putin nie zdawał sobie sprawy, że niemający za sobą kariery politycznej i doświadczenia Zełenski będzie dla niego tak poważnym przeciwnikiem. Rosja odpowiedziała prezentacją siły. W rosyjsko-białoruskich ćwiczeniach wojskowych wzięło udział 200 tysięcy żołnierzy. W listopadzie wojska rosyjskie wróciły na granicę z Ukrainą. Putin rozpoczął swoja grę i wysunął żądania względem NATO licząc, że Sojusz zgodzi się na osłabienie wschodniej flanki. Były one nie do zaakceptowania.

Rosyjska inwazja na Ukrainę

W nocy 24 lutego 2022 roku Władimir Putin wydał rozkaz ataku na Ukrainę. Decyzję o inwazji na suwerenne państwo tłumaczył potrzebą demilitaryzacji i denazyfikacji Ukrainy. W świetle rosyjskiej propagandy atak na Ukrainę jest „misją pokojową” lub „akcją ratunkową”,  podczas której rosyjscy żołnierze „wyzwalają” ukraińskie społeczeństwo od „nazistowskiego reżimu”. Każda z tych informacji jest kłamstwem powielanym przez Kreml i podległe mu media propagandowe. W rzeczywistości rosyjska agresja wobec Ukrainy stanowi próbę realizacji imperialistycznych ambicji Władimira Putina. Przyczyn ekspansywnych działań prezydenta Rosji można doszukiwać się w mocarstwowych mrzonkach, które upadły wraz z rozpadem Związku Radzieckiego. Putin w orędziu z 21 lutego 2022 roku podważył prawo Ukraińców do samostanowienia, nie akceptując faktu, że Ukraina nie chce być dłużej częścią postradzieckiego tworu.

REKLAMA
Mieszkańcy Kijowa przygotowują koktajle Mołotowa

O 5:00 rano czasu wschodnioeuropejskiego (4:00 rano czasu polskiego) 24 lutego 2022 roku Rosja zbrojnie zaatakowała Ukrainę. Z relacji amerykańskiego wywiadu wynika, że miała być to szybka operacja militarna. Pierwszym celem była przestrzeń powietrzna, którą Rosja miała zająć w przeciągu pierwszych 12 godzin inwazji. Przewidywano, że po 48 godzinach Kijów będzie okrążony, łączność przerwana, a ukraiński rząd na czele z prezydentem Wołodymyrem Zełenskim zmuszony do ucieczki. Po 72 godzinach władzę w Ukrainie miał objąć marionetkowy rząd, stworzony pod dyktando Władimira Putina, prawdopodobnie z Wiktorem Janukowyczem na jego czele. Do dziś żadnego z tych celów nie udało się zrealizować. Ukraińcy okazali się jednak groźnym i trudnym przeciwnikiem. Nikt w Ukrainie nie witał Rosjan jak wybawicieli. Nie było wiwatów, uśmiechów i kwiatów, tak jak spodziewali się tego najeźdźcy i tak jak głosiła rosyjska propaganda. Za swoją ojczyznę walczą nie tylko ukraińscy żołnierze, ale i cywilni obywatele. Kto ma siłę i możliwości, ten pomaga. Putin nie spodziewał się, że jego bestialska inicjatywa przyczyni się do zjednoczenia Ukraińców, ale i całej Europy Zachodniej w jednym słusznym celu. 2 marca 2022 roku miało miejsce Zgromadzenie Ogólne ONZ, które przytłaczającą liczbą głosów potępiło rosyjską inwazję na Ukrainę. Tego samego dnia 38 krajów, wśród których znalazła się także Polska, zgłosiło rosyjskie zbrodnie wojenne do Międzynarodowego Trybunału Karnego w Hadze. Nigdy wcześniej w historii nie zdarzyło się, aby tyle państw jednocześnie podpisało wniosek do MTK. Początkowo rosyjskie działania militarne miały skupiać się wyłącznie na celach wojskowych, ale już pierwszego dnia wojny wśród ofiar znaleźli się cywile. Rosjanie bombardują budynki mieszkalne, szkoły, przedszkola i szpitale, co potwierdzają relację z Ukrainy oraz organizacja Amnesty International. W niektórych z tych przypadków do ataku użyto amunicji kasetowej, która jest zakazana prawem międzynarodowym.

REKLAMA

Władimir Putin jeszcze nie podbił Ukrainy, ale udało mu się doprowadzić do niezwykłego zjednoczenia Zachodu. Sprawił, że Szwajcaria pierwszy raz w historii wyrzekła się neutralności, a Szwecja i Finlandia poważnie myślą o wstąpieniu do NATO. Właśnie urealniają się najgorsze obawy „władcy” Rosji. Ukraina jeszcze nigdy nie była tak blisko wstąpienia do Unii Europejskiej, jak jest dziś. Putinowi udało się sprawić, że praktycznie cały świat odwrócił się od Rosji, nakładając na nią dotkliwe sankcje. Putin przeprowadził nieuzasadniony niczym atak na Ukrainę, który porównywany jest do inwazji, których dopuścili się w przeszłości Adolf Hitler i Józef Stalin. W przeciwieństwie do tych zbrodniarzy, Putin jest osamotniony w swoim szaleństwie. Jego najwierniejszym sojusznikiem jest Aleksander Łukaszenko – wykreowany przez reżim relikt komunizmu.

Moment bombardowania wieży telewizyjnej w Kijowie rosyjskimi rakietami, fot. Mvs.gov.ua

Strona rosyjska przystąpiła do wojny nieprzygotowana. Putin wysłał na front rezerwistów, którzy po długich, zimowych miesiącach na poligonie nie wykazywali dostatecznej woli walki. Zupełnie inną postawę reprezentują Ukraińcy, którzy od pierwszych chwil rosyjskiej inwazji dzielnie odpierają ataki wroga. Jeden z ważniejszych przełomowych momentów w historii konfliktu nastąpił w marcu 2022 roku, kiedy to Rosjanie zostali zmuszeni do wycofania swoich sił skierowanych na Kijów. Z początkiem września rozpoczęła się kontrofensywa w obwodzie charkowskim. Zdaniem ukraińskiej wiceminister obrony Hanny Malar, od 6 do 16 września wojskom ukraińskim udało się odzyskać obszar obwodu charkowskiego o powierzchni 8,5 tysiąca kilometrów kwadratowych. Wówczas Putin postanowił ogłosić częściową mobilizację, a ponadto zarządził na Krymie referendum. Na podstawie sfałszowanych wyników 30 września prezydent Rosji ogłosił aneksję obwodu donieckiego, zaporoskiego, chersońskiego, a także ługańskiego. Nie zaskakuje fakt, że społeczność międzynarodowa nie uznała tego bezprawnego „anschlussu” Krymu. Obecnie najcięższe batalie trwają w obwodzie donieckim, w rejonach miasta Bachmut. Wojna w Ukrainie jest teraz wojną pozycyjną, a według prezesa Federalnej Służby Wywiadu stanowi ona „brutalną wojnę na wyniszczenie”. Potencjał ilościowy jest po stronie Rosjan, ale to Ukraińcy są bardziej zdeterminowani, aby zwyciężyć.

Orężem w rękach Kremla jest dezinformacja. Na terenach Ukrainy toczą się walki zbrojne, ale w przestrzeni wirtualnej trwa wojna cyfrowa, w której uczestniczą już wszyscy. Rosjanom zależy, aby zapanował informacyjny chaos, który mógłby zadziałać na niekorzyść Ukrainy. Bardzo łatwo paść ofiarą fake newsów, dlatego należy zachować szczególną ostrożność w sieci. Dziś Rosja przede wszystkim wykorzystuje kryzys migracyjny, dlatego należy weryfikować każdą informację negatywnie odnoszącą się do uchodźców. Zwłaszcza niebezpieczne są wpisy powielające szkodliwe stereotypy o innych narodowościach. Rosji zależy, aby spotęgować negatywne emocje wśród społeczeństwa, a następnie przyczynić się do jego polaryzacji. Należy być czujnym i ostrożnym. Ukraina ma po swojej stronie wsparcie hakerskiej grupy aktywistów Anonymous, ale w tym newralgicznym momencie dla historii każdy z nas może coś zdziałać.

Polecamy e-book Przemysława Mrówki – „Krwawy Kaukaz: Czeczenia”:

Przemysław Mrówka
„Krwawy Kaukaz: Czeczenia”
cena:
Wydawca:
Michał Świgoń PROMOHISTORIA (Histmag.org)
Liczba stron:
82
Format ebooków:
PDF, EPUB, MOBI (bez DRM i innych zabezpieczeń)
ISBN:
978-83-65156-03-7

Bibliografia:

Redakcja: Jakub Jagodziński

REKLAMA
Komentarze

O autorze
Natalia Stawarz
Doktorantka w Instytucie Archeologii Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu. Ukończyła również historię na tej samej uczelni. Interesuje się historią i kulturą Dalekiego Wschodu, zwłaszcza Japonii. W zakres jej zainteresowań wchodzi również historia kultury duchowej oraz historia XX wieku, ze szczególnym uwzględnieniem okresu dwudziestolecia międzywojennego. W wolnych chwilach poświęca czas na literaturę, seriale i naukę japońskiego.

Wszystkie teksty autora

Zamów newsletter

Zapisz się, aby otrzymywać przegląd najciekawszych tekstów prosto do skrzynki mailowej. Tylko wartościowe treści. Za darmo.
Zamawiając newsletter, wyrażasz zgodę na użycie adresu e-mail w celu świadczenia usługi. Usługę możesz w każdej chwili anulować, instrukcję znajdziesz w newsletterze.
© 2001-2023 Promohistoria. Wszelkie prawa zastrzeżone