Opublikowano
2013-03-24 13:20
Licencja
Wolna licencja

Marci Shore – „Smak popiołów” – recenzja

„Smak popiołów” jest prywatnym zapisem dwóch minionych dekad w Europie Środkowo-Wschodniej pióra Marci Shore. Amerykańska historyczka poznaje kraje i ich mieszkańców, którym po latach zwrócono wolność, obserwuje kierunki zmian, które nie zawsze mogą wydawać jej się oczywiste. Szybko pojmuje, że aby zrozumieć te kłopoty z porewolucyjną rzeczywistością narodów, trzeba sięgnąć do przeszłości, nierzadko zamierzchłej.


Tytuł: Smak popiołów
Autor: Marci Shore
Przekład: Marcin Szuster
Wydawca: Świat Książki
Rok wydania: 2012
ISBN: 978-83-77-99088-9
Stron: 335
Oprawa: twarda

Ocena naszego recenzenta: 10/10
(jak oceniamy?)

Marci Shore jest profesorem Yale University. Należy do nielicznego wciąż grona badaczy z krajów anglosaskich, którzy zajęli się dziejami Europy Środkowo-Wschodniej w XX wieku. Jej praca „Kawior i popiół. Życie i śmierć pokolenia oczarowanych i rozczarowanych marksizmem”, której polski przekład ukazał się w 2008 roku, szybko zyskała popularność wśród czytelników. Niemal równie szybko podzieliła ich na zwolenników i przeciwników interpretacji zawartych w książce. Otóż perspektywa autorki – z przyczyn oczywistych odmienna od polskich autorów podejmujących analogiczne zagadnienia – może szokować, otwierać oczy bądź też (zwłaszcza miłośników historii „czarno-białej”) doprowadzać do furii. Marci Shore uprawia historię „rozumiejącą”, jest pełna empatii dla swoich bohaterów, unika radykalnych i potępiających ocen. Wydany w końcu 2012 roku przez Świat Książki tom „Smak popiołów” jest niezwykle ważną lekturą dla tych, którzy chcą lepiej zrozumieć perspektywę autorki „Nowoczesności jako źródła cierpień” (2012) oraz „Kawioru i popiołu”. Niemniej nie jest to książka o warsztacie amerykańskiej badaczki, lecz coś znacznie więcej.

Na „Smak popiołów” składa się niemal 20 lat wspomnień z podróży po Europie Środkowo-Wschodniej, obejmującej Czechy, Słowację, Rumunię oraz Polskę. Jest to osobista przygoda Marci Shore z regionem i jego mieszkańcami. Wiele wątków w książce ma wymiar prywatny.

Na kartach pracy Marci Shore weryfikuje swoje dotychczasowe wyobrażenia dotyczące niedawnej historii.

Bardzo chciałam usłyszeć opowieść o Václavie Havlu i dysydentach, którzy mówili w imieniu ludu, którzy przewodzili ludowi, którzy byli ludem. A teraz zaczynałam rozumieć, że nawet Havel, bohater rewolucji, który został prezydentem ludu, że nawet on nie bardzo w lud wierzył (s. 31).

Zaskakuje ją polski antysemityzm. Zaskoczona pyta swojego byłego profesora: Przecież w dzisiejszej Polsce z pewnością nie ma zbyt wielu Żydów; czy relacje polsko-żydowskie naprawdę są takie złe? (s. 128). Gdy w w 1997 roku przyjeżdża do Warszawy, pierwsze wrażenia nie pozostawiają złudzeń.

Czekając na przystanku autobusowym Miodowa przy Krakowskim Przedmieściu, przeczytałam czarny napis na czerwonym murze. Adolf Hitler miał rację, że Żydów wymordował. Nie ma litości dla wrogów polskości. Obok kolejne graffiti: Żydzi do gazu. A przecież Żydów już tu nie ma (s. 129–130).

Jeden z rozdziałów nosi tytuł „Inna strona stalinizmu”. Polskiemu czytelnikowi tytuł ten może wydać się prowokacyjny. W historiografii regionu po 1989 roku stalinizm ma zawsze jedną twarz: zbrodniczą, potępieńczą, okrutną, straszną. Jednak na każde zjawisko można patrzeć z innej perspektywy. Takie podejście nierzadko może prowadzić do absurdu, bo w konsekwencji okazuje się, że można spierać się o wszystko i żaden spór nigdy ostatecznie nie będzie zakończony. Jednak wbrew niepokojąco brzmiącemu tytułowi rozdziału, Marci Shore chodzi o coś zupełnie innego – o zrozumienie.

Myślałam o najlepszych przyjaciołach Stanislava Neumanna [czechosłowackiego poety zaangażowanego po stronie stalinizmu, przyp. TS], którzy w hitlerowskich obozach szli na śmierć z imieniem Stalina na ustach. Myślałam o Karelu Kosíku, Milanie Kunderze i Pavlu Kohoucie, którzy pisali ody do partii komunistycznej, kiedy innych wieszano. Myślałam o Arnošcie Lustigu, który powiedział, że w obozach najlepszymi ludźmi byli komuniści. Arnošt dołączył do nich w ruchu oporu, żeby walczyć z hitleryzmem. Tamto pokolenie przyszło do stalinizmu w czasie drugiej wojny światowej, za sprawą wojny – Auschwitz to była inna strona doświadczenia stalinizmu. Jeśli naprawdę chciałam zrozumieć stalinizm, musiałam najpierw zrozumieć wojnę (s. 123–124).

Sądzę, że ten fragment bardzo jasno wyjaśnia czytelnikowi intencje przyświecające badaczce. W tym kontekście przypuszczenie, że stalinizm mógł mieć jakieś inne strony, nie tworzy już atmosfery nieufności między nim a kolejnymi stronami książki.

A skoro mowa o stalinizmie, trudno nie nawiązać do jednego wątku przewijającego się przez istotną część „Smaku popiołów”, czyli do historii braci Bermanów. Choć Marci Shore nie jest biografką żadnego z nich – póki co nie ukazało się żadne pełne studium biograficzne ani Adolfa ani Jakuba Bermana jej autorstwa – nie ma wątpliwości, że jest to temat, który szczególnie ją zaintrygował. Trzeba przyznać, że dopiero dzięki Marci Shore postać Adolfa Bermana zaistniała w szerszym wymiarze w historiografii. Natomiast w przypadku Jakuba Bermana nie można odmówić autorce zasługi (choć wielu powie, iż zasługi wątpliwej) nowego spojrzenia na jego życiorys, odrzucającego dotychczasowe – często mające swoje źródło w historiografii PRL-owskiej – skrajnie nieprzychylne opinie na jego temat. Po lekturach tekstów Marci Shore Jakub Berman nie jest już postacią tak jednoznaczną, a na pewno jest tragicznym bohaterem swojej epoki.

Jak to możliwe, że autorce z zewnątrz udało się tak łatwo przełamać przez silne historiograficzne trendy? Przecież, przygotowując kolejne prace, polska literatura historyczna była dla niej podstawowym punktem odniesienia (widzimy to w przypisach). Dopiero „Smak popiołów” pozwala nam dostrzec, jak wielką rolę w badaniach Marci Shore odgrywają relacje świadków historii, w tym wypadku znajomych i bliskich Adolfa i Jakuba Bermanów. Wśród jej rozmówców znaleźli się m.in. siostra braci Irena Olecka, syn Adolfa – Emanuel oraz córka Jakuba – Lucyna. Bez relacji tych ludzi trudno byłoby zrozumieć ich zawikłane losy. Trudno nie wspomnieć o niezwykle cennej relacji uzyskanej przez Marci Shore – dotarła do mieszkającego w Nowym Jorku stuletniego przyjaciela Bermanów z okresu dzieciństwa, Chaima Finkelsteina. Byłam pewna, że pamięta – może nie wszystko, ale w każdym razie bardzo dużo. Ale bardzo niewiele chce mi powiedzieć (s. 206). Powiedział jej jednak kilka bardzo ważnych zdań o Jakubie Bermanie, które trudno byłoby usłyszeć nawet od partyjnych kolegów:

Bardzo rzadko spotyka się ludzi tak prostolinijnych jak on – powiedział Finkelstein o Jakubie Bermanie. Chciał, żebym wiedziała coś jeszcze: chciał, żebym wiedziała, że bez względu na wszystko Jakub Berman był dobrym Żydem (s. 206).

A więc Marci Shore dotarła do ludzi, do których nikt przedtem w tej sprawie nie przyszedł. Bez względu na to, że opinie, które wypowiadają jej rozmówcy, mogą nie zgadzać się z utartymi stereotypami (jakże często doskonale wpisującymi się w wiarę polskich historyków w mit żydokomuny!), jest to źródło nie do przecenienia, które dodatnio wpływa na wartość książki. Co więcej, wydawałoby się, że każdy historyk stalinizmu w Polsce wiele by oddał za możliwość uzyskania takich relacji… Ale czy na pewno?

Rozmów ze świadkami historii, których nikt dotąd nie wysłuchał, przewija się przez karty tej książki sporo. One w dużym stopniu tłumaczą perspektywę badawczą Marci Shore. Ale to, co najważniejsze z punktu widzenia tej książki, to nie tyle fragmenty rozmów, które przecież mają swoje odbicie w „Kawiorze i popiele” czy też „Nowoczesności jako źródle cierpień”, ale przedstawione losy rozmówców. Jedną z bohaterek książki jest Ryszarda Zachariasz, współzałożycielka telefonu zaufania dla Polaków zmagających się z żydowską tożsamością. Inną – Ewa, wnuczka Janiny i Władysława Broniewskich, wychowana przez babkę.

Na kartach tej książki Marci Shore spotyka się ze zwykłymi ludźmi i ze świadkami wielkiej historii. Obserwuje również aktualną rzeczywistość, kierunek zmian. Zauważa niekontrolowany wzrost bandytyzmu wraz z odzyskaną w 1989 roku wolnością. Obserwuje szaleństwo związane z publikacją tzw. „listy Wildsteina” i ogląda głośny film dokumentalny w tym samym, lustracyjnym klimacie „Trzech przyjaciół”. Odnotowuje awanturę wywołaną przez IPN o ulicę im. Brunona Jasieńskiego w jego rodzinnym Klimontowie. Relacjonuje polską dyskusje o „Sąsiadach” Jana Tomasza Grossa. Te fragmenty wydają się niezwykle ciekawe, bo choć każda publikacja Grossa wywołuje burzliwe dyskusje, to jednak ta o Jedwabnem stanowi przełom w dziejach najnowszej polskich historiografii – podzieliła ona całe pokolenia polskich historyków wydaje się, że w sposób nieodwracalny (w każdym razie do dziś). Świadczy o tym wypowiedź jednego z najwybitniejszych polskich uczonych Tomasza Szaroty po debacie poświęconej „Sąsiadom” w IH PAN, którą cytuje Marci Shore:

Uczestnikom zebrania z udziałem J. T. Grossa w instytucie noszącym imię prof. Tadeusza Manteuffla, gdzie od trzydziestu ośmiu lat pracuję, muszę szczerze wyznać, że stało się ono jednym z najbardziej przykrych doświadczeń w moim życiu (s. 238).

Ponieważ nawet bardzo niedawne doświadczenia szybko mogą zacierać się w pamięci, lektura „Smaku popiołów” może nam przypomnieć i pozwolić zrozumieć źródła niektórych obecnych podziałów.

Marci Shore ujmuje w swojej książce to, co dla mieszkańców naszej części Europy mogło dotąd pozostać niezauważonym. Mówi o rzeczach pozornie błahych, a jednak ważnych, a także o sprawie bezsprzecznie arcyważnej – o dziedzictwie totalitaryzmu. Tworzy subiektywny, prywatny obraz minionych dwudziestu lat, osobistej przygody z Czechami, Słowakami, Polakami, z burzliwymi dziejami XX wieku w tle. „Smak popiołów” to nie tylko barwna i zaskakująca opowieść o nas, ale też niezwykle piękna historia odkrywania tradycji i nierzadko ujmująca książka o przyjaźni.

Zobacz też:

Redakcja i korekta: Agnieszka Kowalska


Napisz komentarz
Regulamin komentarzy
Nie ma jeszcze żadnych komentarzy
Tomasz Siewierski

Historyk, doktor nauk humanistycznych. Zajmuje się historią historiografii i historią kultury XIX-XX w. oraz metodologią historii. Publikował m.in. w „Gazecie Wyborczej”, „Przeglądzie Humanistycznym”, „Rocznikach Humanistycznych” i „Roczniku Instytutu Europy Środkowo-Wschodniej”.

Wolna licencja – ten materiał został opublikowany na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa – Na tych samych warunkach 3.0 Polska.

Redakcja i autor zezwalają na jego dowolny przedruk i wykorzystanie (również w celach komercyjnych) pod następującymi warunkami: należy wyraźnie wskazać autora materiału oraz miejsce pierwotnej publikacji – Portal historyczny Histmag.org, a także nazwę licencji (CC BY-SA 3.0) wraz z odnośnikiem do jej postanowień. W przypadku przedruku w internecie konieczne jest także zamieszczenie dokładnego aktywnego odnośnika do materiału objętego licencją.

UWAGA: Jeśli w treści artykułu nie zaznaczono inaczej, licencja nie dotyczy ilustracji i filmów dołączonych do materiału – w kwestii ich wykorzystania prosimy stosować się do wskazówek w opisie pod nimi lub – w razie ich braku – o kontakt z redakcją: redakcja@histmag.org