Opublikowano
2015-07-13 14:55
Licencja
Wolna licencja

Masakra w Srebrenicy – zaniechania i okrucieństwo

Od 12 lipca do 16 lipca 1995 r. w bośniackiej Srebrenicy doszło do najkrwawszego ludobójstwa w Europie od czasu II wojny światowej. Co się wydarzyło w tym niewielkim miasteczku i jak do tego doszło?


Strony:
1 2 3

Czaszka znaleziona w czasie prac ekshumacyjnych w Potocari, lipiec 2007 r. (fot. Adam Jones, opublikowano na licencji Creative Commons Attribution-Share Alike 3.0 Unported). Przez zdecydowaną większość swego istnienia Srebrenica znana była głównie historykom starożytności. To tutaj zaczynała się Via Argentaria, którą przez okres antyku i średniowiecza szło srebro z bogatych złóż wokół miasteczka, zaopatrując mennice w Sirmium i Salonie. Jemu to właśnie osada zawdzięcza swoją nazwę. Jednak od lat to pięknie położone górskie uzdrowisko kojarzy się niemal jedynie z krwawą zbrodnią. Dlaczego?

Kocioł bałkański

Prawdopodobnie nie ma na kuli ziemskiej regionu tak skonfliktowanego jak Bałkany. Zderzają się tutaj Wschód z Zachodem, Europa z Azją i chrześcijaństwo z islamem, nic więc dziwnego, że w miejscu ścierania się tak potężnych sił spokojnie być nie może. Utrzymanie jakiego takiego pokoju udawało się właściwie tylko, gdy Bałkany znajdowały się pod czyimś twardym butem: wcześniej Imperium Osmańskiego a ostatnio Josipa Broz-Tity i Komunistycznej Partii Jugosławii.

Kompartii nie udało się wprawdzie zlikwidować przyczyn konfliktu (zresztą konia z rzędem za przemyślany, realny i skuteczny pomysł na to, a co dopiero realizację), przytłumiła go jednak na tyle skutecznie, że przez 46 lat istnienia Socjalistycznej Federacyjnej Republiki Jugosławii z zasady nie dochodziło tam do walk na tle religijnym czy narodowościowym. W 1991 roku jednak sytuacja się zmieniła.

Eksplozja kotła

Kiedy rozpadała się Jugosławia, było wręcz kwestią czasu, kiedy tłamszone przez lata resentymenty znowu dadzą o sobie znać. I dały z mocą, o której się nawet nie śniło: w 1991 roku wybuchła wojna w b. Jugosławii, zwana również wojną na Bałkanach lub lakonicznie „Bałkanami”, co jest, nawiasem mówiąc, niezwykle symptomatyczne: konflikt tak mocno wbity w powszechną pamięć, że wystarczy samo podanie nazwy regionu, by wiadomo było, o jaką wojnę chodzi.

Ratko Mladić, były oficer armii jugosłowiańskiej, szef sztabu wojsk Republiki Serbskiej w czasie wojny w Bośni i Hercegowinie, współodpowiedzialny za serbskie zbrodnie wojenne (fot. Evstafiev, opublikowano na licencji Creative Commons Attribution-Share Alike 3.0 Unported). Dokładne opisanie całego konfliktu to temat na osobny artykuł, jeśli nie cykl. Mówiąc więc w skrócie i tylko w temacie masakry w Srebrenicy, bezpośrednią przyczyną wybuchu wojny było referendum z marca 1992 roku, w którym Bośnia i Hercegowina zdecydowała o wyjściu z de facto nie istniejącej już federacji i o niepodległości swego kraju. Spotkało się to z oporem ze strony Serbów, dominującego w upadającej Jugosławii żywiołu, którzy zbojkotowali głosowanie i odmówili akceptacji jego wyników. Kiedy zaś Bośnia i Hercegowina została w iście ekspresowym trybie (miesiąc od referendum) uznana na forum międzynarodowym, Serbia wysłała armię, by wymusić posłuszeństwo. Wybuchła wojna.

Jej niespotykana zażartość spowodowana była złożonością konfliktu. Był prowadzony zarówno na poziomie terytorialnym, narodowościowym, jak i religijnym, sprzęgły się więc trzy czynniki, z których każdy jeden zazwyczaj jest wystarczający do wypowiedzenia wojny. Na domiar złego dla pozostałych narodowości byłej Jugosławii, znaczącą przewagę mieli Serbowie. Stanowili oni większość jugosłowiańskiej armii i po rozpadzie państwa przejęli lwią część jej sprzętu wojskowego, broni i amunicji, po stronie Serbii znalazła się również przeważająca część jednostek. I tak trudną sytuację Bośniaków i Chorwatów utrudniła dodatkowo decyzja ONZ. Jeszcze 25 września 1991 roku nałożyła ona mianowicie na b. Jugosławię ścisłe embargo na import broni. W ten sposób związano ręce Bośniakom i Chorwatom, którzy nie mieli czym się bronić przeciw armii serbskiej, wyposażonej i zaopatrywanej z potężnych, pojugosłowiańskich magazynów.

Błękitne Hełmy na ratunek

Konflikt szybko eskalował. Coraz częściej dochodziło do prześladowań ludności cywilnej, a w sierpniu 1992 roku na światło dzienne wyszły informacje o warunkach, jakie panują w obozach internowania dla Bośniaków. Choć dopiero wtedy zdano sobie sprawę ze skali prześladowań, wieści o nich dochodziły już wcześniej. W odpowiedzi na nie Rada Bezpieczeństwa ONZ wydała 21 lutego 1992 roku rezolucję 743, na mocy której powstał UNPROFOR, United Nations Protection Force, dowodzony początkowo przez indyjskiego generała porucznika Chenicheri Satisha Nambiara.

Norweski żołnierz z kontyngentu sił pokojowych ONZ na lotnisku w Sarajewie, 1992 r. (fot. Evstafiev, opublikowano na licencji Creative Commons Attribution-Share Alike 3.0 Unported).

Dlaczego w Kosowie musiała wydarzyć się tragedia?

Czytaj dalej...
Parafrazując sarkastyczny dowcip, wojska ONZ mogły głównie dostawać się do niewoli. Ich mandat został wprost absurdalnie ograniczony – dopiero w czerwcu 1993 roku otrzymały one zgodę na… zbrojne odpieranie ataków. Trudno powiedzieć, w jaki sposób żołnierze ci mieli wypełniać postawione przed nimi dotychczas zadania, czyli ochronę bośniackiej ludności cywilnej. Trudno również powiedzieć, jak długo musieliby jeszcze czekać na tą zgodę, gdyby nie rezolucja 819, wydana 16 kwietnia 1993 roku, na mocy której utworzono na terenie Bośni i Hercegowiny sześć „stref bezpieczeństwa”, znajdujących się pod ochroną ONZ. Miały one stanowić azyle dla uciekającej z terenów objętych walkami ludności, bronionej przez kontyngenty sił pokojowych. Jeden z nich znajdował się w Srebrenicy. Chronił go siły działającego w ramach UNPROFOR kontyngentu holenderskiego (DUTCHBAT, Dutch Battalion), dowodzone w interesującym nas okresie przez podpułkownika Thomasa Jakoba Petera Karremansa. Miał on 450 żołnierzy uzbrojonych w broń boczną i lekką maszynową, kilka transporterów opancerzonych i rozkazy pozwalające jego żołnierzom używać broni tylko w samoobronie. Tekst ma więcej niż jedną stronę. Przejdź do pozostałych poniżej.

Polecamy książkę: „Źródła nienawiści. Konflikty etniczne w krajach postkomunistycznych”

Tytuł: „Źródła nienawiści. Konflikty etniczne w krajach postkomunistycznych”
praca zbiorowa

Wydawcy: Histmag.org i Instytut Wydawniczy ERICA

ISBN: 978-83-89700-80-3

Oprawa: miękka, ze skrzydełkami

Liczba stron: 480

Format: 160*230 mm

Zobacz spis treści

Media o „Źródłach nienawiści”

29 zł

(papierowa)

14,9 zł

(e-book)

Strony:
1 2 3
Napisz komentarz
Regulamin komentarzy

Uwaga, wyświetliliśmy tylko ostatnio opublikowane komentarze. Zobacz wszystkie komentarze!

Gość: jol |

cyt.: "Prawdopodobnie nie ma na kuli ziemskiej regionu tak skonfliktowanego jak Bałkany. Zderzają się tutaj Wschód z Zachodem, Europa z Azją i chrześcijaństwo z islamem, nic więc dziwnego, że w miejscu ścierania się tak potężnych sił spokojnie być nie może. Utrzymanie jakiego takiego pokoju udawało się właściwie tylko, gdy Bałkany znajdowały się pod czyimś twardym butem: wcześniej Imperium Osmańskiego a ostatnio Josipa Broz-Tity i Komunistycznej Partii Jugosławii."
az wstyd przyznać, że to niby portal historyczny - unikanie pewnych faktów, nadinterpretacja innych to jest POLITYKA HISTORYCZNA, a nie historia, hańba pogrobowcom Kulturkampfu



Odpowiedz

Gość: Kamil Wons |

Autor artykułu mija się z prawdą w kilku miejscach oraz pomija i przeinacza wiele istotnych faktów. Po pierwsze, Serbowie byli żywiołem "dominującym w Jugosławii" jedynie liczebnie, administracyjnie wręcz przeciwnie. SFRJ była skonstruowana w ten sposób aby zminimalizować ich potencjał (granice były poprowadzone tak aby Serbowie jako jedyni byli podzieleni pomiędzy trzy republiki a poza tym tylko w SR Serbii utworzono prowincje autonomiczne) dodatkowo po reformach konstytucyjnych z lat 70 całe państwo funkcjonowało na zasadzie kompromisu etnicznego i podporządkowania centrum republikom (patrz. eksandra Zdeb, Ustrojowe przesłanki rozpadu Jugosławii. Wzorzec dla Bośni i Hercegowiny?). Po drugie, zdanie "Serbowie Stanowili oni większość jugosłowiańskiej armii" jest prawdziwe dopiero dla roku 1992 kiedy to Bośniacy, Słoweńcy i Chorwaci masowo dezerterowali i bojkotowali pobór. Po trzecie, Jugosławia nie wysłała ŻADNYCH oddziałów do pacyfikowania Bośni, ba wycofała w Maju 1992 roku oddziały JNA z terenów republiki. Po czwarte, bośniaccy Serbowie sprzeciwiali się niepodległości Bośni, bo chcieli dołączyć się do realnie istniejącej Federacyjnej Republiki Jugosławii. Po piąte, embargo na uzbrojenie najbardziej dotknęło Serbów, gdyż wobec nich było egzekwowane, prezydent Clinton wręcz publicznie przyznał, że na przemyt broni do Bośni patrzono przez palce. Po szóste, 28 Dywizja Piechoty Górskiej wcale taka bezbronna nie była, bo przez cały okres trwania enklaw dokonywała ataków na Serbów, którzy przez dwa lata respektowali ich trwanie. Po siódme, kluczowym (przemilczanym ww. artykule) faktem dla zrozumienia masakry są wydarzenia na terenie tzw. Republiki Serbskiej Krainy w której to w maju 1995 (czyli przed masakrą w Srebrenicy) Chorwaci zlikwidowali zbrojnie podobną strefę bezpieczeństwa dopuszczając się czystek etnicznych i zbrodni wojennych.



Odpowiedz

Gość: Jacek |

@ Gość: Kamil Wons
Pełna zgoda z przedmówcą dokładnie to samo chciałem napisać po przeczytaniu artykułu który jest delikatnie mówiąc bardzo jednostronny. A autorowi polecam książke Marka Waldenberga "Rozbicie Jugosławi"



Odpowiedz

Gość: AWU |

@ Gość: Kamil Wons
Gdyby Pan służył w Bośni nigdy nie pisałby "autor artykułu mija się z prawdą w kilku miejscach oraz pomija i przeinacza wiele istotnych faktów"
Żołnierze każdego z cywilizowanych krajów które wysłały kontyngenty do b. Jugosławii wrócili do domów z pogardą i obrzydzeniem w stosunku do Serbów. Przypomnę incydent gdy Serbowie przykuli do słupów oficerów ONZ (w tym Polaka) jako żywe tarcze przy składzie amunicji, oficerowie ci pełnili służbę nieuzbrojeni na punkcie kontrolnym. Z rozpędu przykuli też dwóch Rosjan ale po chwili ich zwolnili i zaprosili na alkoholową biesiadę. Wspomniana w artykule powyżej grozba egzekucji holenderskich jeńców. Nie dziwne iż Serbia jest tak bliskim sojusznikiem Rosji. Ta sama mentalność.
Żołnierze holenderscy zasługują na współczucie powrócili do domów w hańbie i traumie nie ich wina że zakazano im walczyć i nie udzielono jakiegokolwiek wsparcia. Wczesne lata 90-te to najlepszy przykład impotencji i obłudy ONZ. Natomiast koniec tamtej dekady pokazał jak należy postępować. Interwencja NATO i przywołanie Serbów do porządku precyzyjnymi bombardowaniami a w rezultacie trwały pokój, piszę "trwały" jako iż większość republik b. Jugosławii obecnie w strukturach UE i NATO a to jest najlepszym pokoju gwarantem.



Odpowiedz

Proszę o powrót do tematu dyskusji, kolejne posty offtopciowe będą usuwane.



Odpowiedz

Gość: Śmiech |

Panie Atim, pan przypomni, kiedy to homoseksualni Polacy wyrzekli się praw rodzinnych...Bo fakt, że pan im ich nie przyznaje, z całym szacunkiem, nie oznacza, że oni i one rodzin zakładać nie chcą.



Odpowiedz

Gość: Atim |

A co sądzicie o tak bardzo pośpiesznym uznaniu państwowości Kosowa przez Polskę. Historycznych problemów to nie rozwiązało, a stworzyło nowy: szalone poczucie krzywdy Serbów - odebrano im kolebkę państwowości...



Odpowiedz

Gość: Śmiech |

@Atim Twierdzenie, że homoseksualiści, przez swój homoseksualizm, na który mają taki sam wpływ, jak pan na kolor swoich włosów, wyrzekli się praw przyrodzonych im już z faktu urodzenia się CZŁOWIEKIEM (polecam Kartę Praw Człowieka, ten dokument ma już swoje lata...), jest tak samo absurdalne, jak twierdzenie, że pan przez swój kolor włosów wyrzekł się praw obywatelskich. I nie przystoi człowiekowi dorosłemu w XXI wieku. Trudno w tych warunkach rozmawiać o czymkolwiek innym.



Odpowiedz
Przemysław Mrówka

Absolwent Instytut Historycznego UW, były członek zarządu Koła Naukowego Historyków Wojskowości. Zajmuje się głównie historią wojskowości i drugiej połowy XX wieku, publikował, m. in. w „Gońcu Wolności”, „Uważam Rze Historia” i „Teologii Politycznej”. Były redaktor naczelny portalu Histmag.org. Miłośnik niezdrowego trybu życia.

Wolna licencja – ten materiał został opublikowany na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa – Na tych samych warunkach 3.0 Polska.

Redakcja i autor zezwalają na jego dowolny przedruk i wykorzystanie (również w celach komercyjnych) pod następującymi warunkami: należy wyraźnie wskazać autora materiału oraz miejsce pierwotnej publikacji – Portal historyczny Histmag.org, a także nazwę licencji (CC BY-SA 3.0) wraz z odnośnikiem do jej postanowień. W przypadku przedruku w internecie konieczne jest także zamieszczenie dokładnego aktywnego odnośnika do materiału objętego licencją.

UWAGA: Jeśli w treści artykułu nie zaznaczono inaczej, licencja nie dotyczy ilustracji i filmów dołączonych do materiału – w kwestii ich wykorzystania prosimy stosować się do wskazówek w opisie pod nimi lub – w razie ich braku – o kontakt z redakcją: redakcja@histmag.org