Autor: Andrzej Andrusiewicz
Tagi: Artykuły, Historia polityczna, Ujęcia przekrojowe, Europa Wschodnia
Opublikowany: 2019-10-18 15:00
Licencja: wszystkie prawa zastrzeżone

Moskwa i koncepcja Trzeciego Rzymu

Trzy Rzymy to nazwa koncepcji autorstwa mnicha Filoteusza. Głosił on, że po upadku Konstantynopola to Moskwa stanie się prawdziwym centrum świata. Czwartego Rzymu miało już nie być...
Tekst ma więcej niż jedną stronę!
Strona 1
Strona 2
Strona 3
Strona 4
Strona 5

Wiek XV na Rusi był czasem rozwoju myśli religijnej silnie zabarwionej mistycyzmem. Kulturowo Ruś pozostawała w orbicie wpływów Bizancjum, które w dziedzinach literatury, sztuki i nauki nie miały sobie równych. Ruś, która na długo przed upadkiem imperium utrzymywała z nim ożywione kontakty, miała dostęp do skarbów kultury bizantyjskiej. Dzięki przekładom dzieł bizantyjskich znane tu były tamtejsze opowieści historyczne i fantastyczne, legendy o „przenoszeniu imperiów” czy „wędrówce” regaliów i koron cesarskich. Na tym podłożu wyrastały różne idee, ideologie, teorie kulturowo-historyczne.

Oblężenie Konstantynopola w 1453 roku na XV-wiecznej grafice francuskiej
Z patosem mówiono o Carogrodzie, o tamtejszej Świętej Zofii (Hagia Sophia). Z rąk Bizancjum Ruś otrzymała chrześcijaństwo i państwowo-religijną instytucję: Cerkiew, duchowieństwo białe i czarne (klasztorne), które stanowiło odrębną warstwę społeczną i ekonomiczną wywierającą ogromny wpływ na masy ciemnych, niepiśmiennych, częściowo jeszcze tkwiących w pogaństwie ludzi. Ruś odwracała się od łacińskiego Zachodu. Nieśmiało pojawiająca się w XV wieku myśl religijna w duchu zachodniego racjonalizmu, krytyczna wobec cerkiewnych porządków czy ortodoksyjnych dogmatów prawosławia, stawiająca pytania o czystość ewangelijnego chrześcijaństwa, rodziła nie tylko wewnątrzcerkiewne konflikty, ale i problemy na polu stosunków między władzą świecką a duchowną.

Bizancjum jeszcze istniało, a na Rusi już pojawił się pogląd, iż jest ona predestynowana do przejęcia w przyszłości dziedzictwa po wschodnim imperium. Czy całej jego tradycji świeckiej i religijnej, czy tylko niektórych jej segmentów? To był problem zasadniczy. Bizancjum było imperium teokratycznym, bliskim zarówno Wschodowi, jak i Zachodowi. W Drugim Rzymie (Konstantynopolu), w odróżnieniu od Starego Rzymu (Pierwszego Rzymu), w kwestiach religijnych panował „duch ekumenizmu”. Pod względem politycznym obowiązywała doktryna o dwóch mieczach — władzy duchownej i świeckiej. Wcieleniem najwyższego ideału władzy świeckiej był cesarz. Gdy zmarł, jego ducha orzeł unosił wprost do nieba. Co z wzorów bizantyjskiego Wschodu adaptować na Rusi? Dopóki Ruś nie była jeszcze „zjednoczona”, dopóki musiała znosić „jarzmo” ordy, dopóty zaszczytne miano spadkobiercy Bizancjum pozostawało w sferze marzeń. Kiedy Bizancjum chyliło się ku upadkowi, ani patriarchat, ani imperator w Konstantynopolu nie zostawili najmniejszej nawet wzmianki na piśmie, że misję imperium miałaby kontynuować Ruś. A jednak Ruś sama wyznaczyła sobie taką rolę. Znający dobrze świat chrześcijański ruscy mnisi (greccy) głosili, że Ruś najbardziej podoba się Bogu, gdyż żyje w czystości wiary, wszelkiej sprawiedliwości i mądrości. To były działania dalekowzroczne, psychologicznie i religijnie przygotowujące epokę „historycznej żywotności” Rusi. I takie rozumowanie na trwałe odcisnęło się w umysłach, zawładnęło wyobraźnią.

Nastąpiły wydarzenia, które przyniosły ważne następstwa. Upadek Konstantynopola rozpalił namiętności nie tylko na Rusi. Czy jego chwalebna przeszłość miała zniknąć raz na zawsze? Czy miała odejść w niebyt idea wiecznego posłannictwa Rzymu — a Konstantynopol był przecież Drugim Rzymem? To, co się wydarzyło, potraktowano na Rusi jako karę bożą za tych Greków, którzy „odpadli” od prawosławia i przyjęli unię. Patrzono na to nieszczęście jako „boskie zadanie” dla Rusi. Tylko ona winna stać się sukcesorem upadłego imperium.

W czasach burzliwej walki o jedność chrześcijaństwa, kiedy wartka fala islamu zmyła tron bizantyjski, kiedy Europą wstrząsały herezje podważające odwieczne Magisterium Kościoła, a na Rusi pozycję Cerkwi hierarchicznej, obok głoszenia Ewangelii i wezwań do uśmierzenia konfliktów między księstwami propagowano formułę mesjanistyczną. Wśród różnych jej znaków znalazła się idea translatio Imperii, przenoszenia imperiów, nadając owej formule znaczenie duchowe i polityczne. Ten mit był znany w Europie. Już w poprzednich wiekach rozprawiano o upadku Pierwszego Rzymu i jego spadku przejętym czy to przez Bizancjum, czy przez Francję Karolingów, albo jakieś inne miejsce pod panowaniem chrześcijańskiej dynastii.

Mehmed II w drodze do Konstantynopola

Pisarstwo ruskie tego okresu, czyli w XV wieku, rodziło się w atmosferze cerkiewno-religijnego „oświecenia”. Apokryfy, hagiografie czy opowieści historyczne z silnymi akcentami publicystycznymi, mimo różnorodności stylu, miały wspólny mianownik: toczyły walkę o zjednoczenie i przedstawiały korzyści, jakie z tego płynęły. Problem był jednak bardzo skomplikowany z kilku powodów — istniały księstwa uznające się za ośrodki zjednoczeniowe, występujące jednak między nimi odrębności nie zanikły, a udzielni książęta, którzy nimi rządzili, chlubiący się swoją polityką i dokonaniami militarnymi, nie rezygnowali ze współzawodniczenia o palmę pierwszeństwa na Rusi. Rolę kronikarzy i interpretatorów aktualnych wydarzeń spełniali mnisi, upowszechniający ideę wybraństwa Rusi. Wokół nich tworzyła się aura niezwykłości czyniąca z nich przekazicieli Prawdy i Mądrości Boga Ojca. Bóg przecież się nie myli i nie wprowadza w błąd, tacy zatem nauczyciele jak mnisi zasługiwali na bezwzględny posłuch i wiarę. Coraz częściej i otwarciej jako dziedzica Konstantynopola postrzegano Moskwę, której uprzywilejowane stanowisko wobec innych księstw w oczach apologetów nie podlegało dyskusji. Władcom moskiewskim tudzież moskiewskim świętym i męczennikom poświęcano opowieści, pieśni, legendy. Uzasadnianie pretensji do przywództwa zmyśleniami podawanymi jako fakty było starym zabiegiem znanym we wszystkich krajach chrześcijańskich. Pod tym względem ruscy mnisi nie wykazali się oryginalnością.

Staroruskie piśmiennictwo stawiało pytanie: co dalej? Odpowiedź determinował historyczny moment. W Powiesti o wziati Car'grada barwne opisy tragedii miasta kończyły się znamienną sceną: przez okna soboru Hagia Sophia wyrwał się wielki snop światła i skierował ku niebu. Autor, Nestor Iskander, przepowiadał, że ludzie „o jasnych włosach” przywrócą Car'grad chrześcijaństwu. Dzieło zdobyło na Rusi dużą popularność, przy czym dopuszczano się nadużyć, tłumacząc słowa rusyj że rod na russkij rod — a to oznaczało, że następcą upadłego Bizancjum, może być tylko Ruś. Ale które księstwo? Które sławne miasto? Do sukcesji pretendowała oczywiście Moskwa, ale miała rywali. Nowogród i Psków szczyciły się mianem „prawdziwie ruskich miast”, z własnymi, oryginalnymi rozwiązaniami ustrojowymi. Pozostałe ziemie pozostawały pod mongoło-tatarską władzą, której schematy mocno tkwiły w mentalności kniaziów moskiewskich. Narastający konflikt między Moskwą a wolnymi grodami Nowogrodem i Pskowem był konfrontacją dwóch modeli ustrojowych.

Ten tekst jest fragmentem książki Andrzeja Andrusiewicza „Trzeci Rzym. Z dziejów rosyjskiego nacjonalizmu”:

Andrzej Andrusiewicz
„Trzeci Rzym. Z dziejów rosyjskiego nacjonalizmu”
69,90 zł
Wydawca: Wydawnictwo Literackie
Okładka: twarda
Liczba stron: 616
Premiera: październik 2019
Format: 165x240 mm
ISBN: 978-83-08-06930-1

Moskwa miała swoich zwolenników, ale miał ich też Nowogród — oczy wielu kierowały się na niego. W Powiesti o biełom kłobukie wyraźnie zaznaczyła się tendencja wskazująca na Nowogród jako ośrodek, na który przechodził religijny autorytet Bizancjum. To Nowogród miałby być owym wymarzonym Nowym Rzymem. Przypomnienie historii białego kłobuka — nakrycia głowy metropolity i symbolu jego władzy — miało doniosłe znaczenie polityczne. Jeden z najlepiej wykształconych hierarchów nowogrodzkich, arcybiskup Giennadij, z wielkim rozczuleniem opowiadał, że bezcenny skarb — księga z opisem dziejów kłobuka — znajduje się na łacińskim Zachodzie, a on pragnąłby ją widzieć na Rusi. Wysłał do Rzymu greckiego tłumacza Dymitra, który płacąc i obdarowując prezentami papieskich kurialistów,

Konstantynopol na XV-wiecznej ilustracji
starał się zdobyć przywiezioną tam z Konstantynopola słynną księgę. Było o co zabiegać, bo księga z zapisaną historią białego kłobuka stanowiła spełnienie potajemnych nadziei metropolii nowogrodzkiej na bizantyjski spadek.

Grecki oryginał dzieła zaginął, a egzemplarz ukrywany w Rzymie był łacińskim tłumaczeniem. W wielkiej tajemnicy Dymitr przepisał dzieło i przesłał do Nowogrodu. Powiest' roiła się od fantastycznych legend o nastroju typowym dla opowieści awanturniczej. Kłobuk znajdował się w Rzymie — jak głosiła legenda — u zarania chrześcijaństwa, nosili go jakoby pierwsi papieże i zawsze, kiedy założyli go na swoją głowę, roznosił się od niej „wonny aromat”. W Rzymie przez wieki kłobuk otaczano wielką czcią. W IX wieku papież Formozus popadł w „herezję apolinarską” i pod wpływem zasłyszanych w nocy głosów anielskich umieścił na kłobuku łaciński napis. Nie był to koniec niezwykłych losów kłobuka. Inny papież „heretyk” postanowił spalić kłobuk na głównym placu Rzymu, ale wierni się sprzeciwili. Kłobuk wywieziono drogą morską do „dalekich krajów”. Burza morska zatopiła okręt, uratował się jeden tylko chrześcijanin, który z kłobukiem w rękach dopłynął na tratwie do brzegu i powrócił do Rzymu. Papież wystawił kłobuk w świątyni na widok publiczny. W nocy antypapieżowi (nie uznawany za prawowitego) Sylwestrowi IV (XII w.) ukazał się anioł i zagroził mu śmiercią, jeżeli kłobuka nie odprawi do Konstantynopola. Papież wykonał anielskie polecenie. Patriarsze Konstantynopola Filoteuszowi również objawił się anioł, który nakazał przyjąć cenny dar z wielkimi honorami, następnie odesłać do Nowogrodu. Nowy papież zażądał zwrotu kłobuka, w odpowiedzi patriarcha obłożył go klątwą. Papież popadł w „straszliwą chorobę”, jego ciało pokryły ropne rany i umarł w mękach. To było ostrzeżenie niebios dla każdego w Rzymie, kto chciałby posiąść kłobuk. Aniołowie ponownie nawiedzili patriarchę — zapowiedzieli upadek Konstantynopola i znów nakazali przenieść kłobuk na ziemię ruską, która się miała stać Trzecim Rzymem. Patriarcha zalał się łzami na myśl o upadku Drugiego Rzymu, ale wykonał wolę niebios. Kłobuk wraz z darami i prawosławnymi krzyżami odprawił do Nowogrodu. Siedem dni trwały uroczystości powitalne. Biały kłobuk na głowach arcybiskupów Nowogrodu przesądzał — jak się wydawało — kwestię „przeniesienia” Drugiego Rzymu na Ruś. Dzieło Ducha Świętego nowogrodzka publicystyka interpretowała jako ważny fakt polityczny. Z drugiej jednak strony barwna legenda wysławiała nie tyle państwo ruskie, co ruską Cerkiew i prawosławną ziemię ruską.

Opowieść o białym kłobuku, naznaczona niechęcią do Kościoła łacińskiego i „heretyckiego” Rzymu, odzwierciedlała nastroje po unii florenckiej, przeciwstawiała Ruś zbezczeszczonemu Car'gradowi, umacniała autorytet Nowogrodu, który nie zamierzał się ugiąć przed Moskwą. Tymczasem siłowe jednoczenie ziem ruskich nadawało realny kształt marzeniom Moskwy jako „właścicielki” całej ziemi ruskiej, która miała przejąć bizantyjskie dziedzictwo. Silny Nowogród można było pokonać podstępem, orężem lub nakłaniając do zdrady część miejscowych bojarów. W 1477 roku wojska moskiewskie zajęły kilka nowogrodzkich grodów i klasztory. W Nowogrodzie wiedziano, że tylko poprzez złożenie księciu moskiewskiemu hołdu będzie można uniknąć wtargnięcia do miasta jego wojska, i zdecydowano się na takie rozwiązanie. Iwan III przyjął poddaństwo Nowogrodu. Posłom republiki powiedział, że „takie państwo jak w Moskwie będzie w Nowogrodzie”. Władyka i urzędnicy republiki całowali krzyż na wierność Moskwie, za ich przykładem to samo uczynili mieszkańcy. Zlikwidowano nowogrodzki wiec, który i tak już nie spełniał swojej dawnej funkcji, zamieniając się w miejsce awantur i bójek. Zdjęto dzwon wiecowy i wywieziono do Moskwy, gdzie odebrano mu „honor”, wieszając na dzwonnicy razem z innymi dzwonami. Władykę wywieziono do Moskwy i zamknięto w więzieniu klasztornym w monastyrze Czudow. Po raz pierwszy nowogrodzkiego arcybiskupa nie wybrał wiec. Za cenę podporządkowania się Moskwie republika zapewniła sobie obfite dostawy zboża z księstwa moskiewskiego, które należało do jednych z najbogatszych na Rusi. Jedyne, co pozostało sławnej republice, to fantastyczne legendy o dzwonach, które same dzwoniły na trwogę, o złamanym krzyżu na soborze Świętej Zofii, o grobach biskupów, na których pojawiła się krew, czy o płaczącej ikonie Matki Bożej z klasztoru Spaso-Jewfimijewskiego. Wydawało się, że Nowogród już się nie podniesie, a kompromis z oligarchią bojarską będzie trwały. Moskwę jednak czekało jeszcze wiele konfliktów z potężnymi i ambitnymi oligarchami nowogrodzkimi. Mimo że Nowogród uznał tytuł moskiewskiego gosudaria, ustanowienie nad miastem moskiewskiej kontroli nie oznaczało rezygnacji z dążeń do odzyskania statusu suwerenności politycznej. Zerwanie z Moskwą było kwestią czasu.

Zniszczenie Nowogrodu przez Iwana III Srogiego

Tym bardziej, że jakkolwiek niepomiernie rósł autorytet polityczny Moskwy, to autorytet religijny pozostawał przy Nowogrodzie, a legenda o białym kłobuku dawała miastu dominującą pozycję w walce między głównymi ośrodkami religijnymi. Tu należy powiedzieć, że historię o przeniesieniu kłobuka do Nowogrodu, gdzie ostała się prawdziwa wiara chrześcijańska, dopisał tłumacz lub kopiści. Cel tej manipulacji był oczywisty.

Cała Ruś w największym napięciu oczekiwała dalszego rozwoju wypadków. Moskwa była już na tyle silna, by przed posiadającym kłobuk Nowogrodem nie chylić w pokorze czoła i nie pogodzić się z myślą, że tam „na skrzydłach anielskich” przeniesiono Drugi Rzym. Mobilizowała swe skromne kręgi intelektualne w celu uzasadnienia własnych roszczeń „rzymskich”, co z czasem miało postawić Nowogród w trudnej sytuacji.

Walka o pierwszeństwo po Drugim Rzymie zaostrzyła sprzeczności wewnątrzruskie. O wielki spadek bizantyjski zabiegał również Twer. Mnich Foma (Tomasz) w kronice panowania twerskiego księcia Borysa Aleksandrowicza (Letopiś kniażenija twierskogo), wywyższał go ponad innych książąt udzielnych, a Twer nazwał centrum Rusi i określił mianem Nowego Izraela. Porównując Borysa do największych władców Bizancjum, dał do zrozumienia, że jest godnym spadkobiercą Paleologów. Chociaż autor nie mówił wprost, że Twer winien stać się Trzecim Rzymem, cała apologetyka księcia jako samodzierżawnego gosudaria wskazywała, iż to właśnie on powinien stanąć na czele „całej ziemi ruskiej”. Przykłady z przeszłości mówiły same za siebie — sława, jaka otaczała imię księcia i samo miasto, predestynowały je do bycia Trzecim Rzymem.

Ten tekst jest fragmentem książki Andrzeja Andrusiewicza „Trzeci Rzym. Z dziejów rosyjskiego nacjonalizmu”:

Andrzej Andrusiewicz
„Trzeci Rzym. Z dziejów rosyjskiego nacjonalizmu”
69,90 zł
Wydawca: Wydawnictwo Literackie
Okładka: twarda
Liczba stron: 616
Premiera: październik 2019
Format: 165x240 mm
ISBN: 978-83-08-06930-1

Konflikt Tweru z Moskwą stał się nieunikniony. Od lat trwał między nimi spór graniczny, polityczny, spór o przywództwo na Rusi — doszedł do tego konflikt religijny. Władca Tweru szukał pomocy na Litwie, co Iwan III uznał nie tylko za zerwanie kruchego porozumienia, lecz za sojusz z wrogami księcia moskiewskiego. W 1485 roku Iwan wyprawił się zbrojnie na niedoszły Trzeci Rzym. Miasto okrążono, spalono przedmieścia. Twer poddał się napastnikowi. W cerkwiach modlono się o wyjednanie łaski Iwana. Ten ostatni postąpił wspaniałomyślnie: zamiast oddać twerskiego księcia pod topór za zdradę, pozbawił go urzędu i wraz z jego potomstwem wygnał z miasta „na wieki”. Najznaczniejsze rody twerskie przeszły na służbę Moskwy, która wyznaczyła własnych namiestników w grodach księstwa.

Iwan III Srogi

Podporządkowanie Nowogrodu i Tweru Moskwie nie oznaczało, że front walki o Trzeci Rzym wygasł. Sprawa była zbyt poważna. Przez całe wieki chrześcijańskie Bizancjum uchodziło za centrum świata i to o tę stawkę toczyła się gra po 1453 roku. W owej walce uczestniczyła też republika pskowska. Gospodin Psków to nade wszystko mnisi i klasztory. Nieopodal miasta usytuowały się trzy monastyry męskie: Swiato-Uspienski Pskowo-Pieczerski (założony w XIV wieku w miejscu dawnych pieczar), Swiato-Uspienskij (założony w XVI wieku na Świętej Górze), Spaso-Jeleazarowski (założony XIV wieku nad rzeką Tołwą przez cudotwórcę Jefrosina, w życiu świeckim — Jeleazara). Ten ostatni na trwałe zapisał się w dziejach Rusi. Spełniał on szczególną funkcję już za życia swego założyciela. Z małej drewnianej cerkiewki przekształcił się w kamienną cerkiew Trzech Arcypasterzy, w której umieszczono cudowną ikonę Zbawiciela. Dopiero w 1766 roku otrzymał nową nazwę związaną ze świeckim imieniem założyciela: Spaso-Jeleazarowski Wielikopustynnyj, pod którą przeszedł do historii.

Jefrosin żył długo — dziewięćdziesiąt pięć lat (zmarł w 1481 roku). Zgromadził wokół siebie uczonych mnichów, którzy studiowali dzieje chrześcijaństwa i uczestniczyli w sporach z heretykami. Klasztorna biblioteka była jedną z największych na Rusi. Pskowskie letopisanije miało tradycję sięgającą XIII wieku. Klasztorny Psków stał się miejscem, z którego promieniowała myśl teologiczna i polityczna. Po ograniczeniu wpływów Nowogrodu Psków poczuł się zwolniony z posłuszeństwa tamtejszym hierarchom cerkiewnym, wiecowe miasto postanowiło samodzielnie wybierać biskupa, co tak rozdrażniło wielkiego księcia i metropolitę moskiewskiego, iż zagrożono, że Psków podzieli los Nowogrodu.

Psków rozwijał się równie intensywnie jak Nowogród, a po podporządkowaniu tego ostatniego Moskwie został jedynym na Rusi grodem wiecowym. W republice zakładano nowe grody, umacniano wały obronne, cieszący się wielkim prestiżem pskowscy mistrzowie wznosili nowe kamienne cerkwie4. Psków żył legendami o walce przeciwko niememu rycerstwu. Jedna z najciekawszych opowieści historycznych, pochodzące z pskowskich klasztorów Żytije swiatogo kniazia Aleksandra Niewskogo, wprawiało pskowian w dumę z posiadania tak wspaniałej postaci, porównywanej do Aleksandra Macedońskiego. W każdej następnej wersji opowieści dopisywano księciu czyny godne największych wodzów ludzkości. Czy któreś miasto na Rusi mogło się poszczycić tak wielkim bohaterem — „słońcem ziemi ruskiej”?

Psków utrzymywał szerokie kontakty handlowe z Europą. To duże miasto od pięćdziesięciu do sześćdziesięciu tysięcy mieszkańców, „młodszy brat” Nowogrodu Wielkiego, z racji swego położenia geograficznego pozostający blisko niemieckich ośrodków handlowych nad wschodnim wybrzeżem Bałtyku, Psków ekonomicznie przewyższał wszystkie ruskie miasta, także Moskwę. Odróżniał się od niej ponadto ustrojem — tam wiec wybierał dowódców wojskowych i decydował o najważniejszych sprawach miasta.

Moskwa z niepokojem patrzyła na „pskowską demokrację”. Dla wielkiego księcia likwidacja pskowskiej suwerenności była kwestią czasu, ale Iwan III nie spieszył się z podjęciem działań, czekając na korzystny moment. Wydzielił udieł z Pskowa swemu synowi Wasylowi, któremu początkowo nie chciał zostawić tronu moskiewskiego. Sytuację komplikował fakt, iż władcy Pskowa opowiadali się po stronie wnuka Iwana, Dymitra, i nie uznawali władzy Wasyla. Po śmierci Iwana III jednak Psków bez jakiegokolwiek protestu uznał władzę Wasyla, który ustanowił tam swojego namiestnika. Miasto uratowało podstawowe zręby własnej suwerenności. Czy na długo?

Insygnia władzy carów rosyjskich

Śmierć Dymitra, choć ten nie miał właściwie szans na powrót do władzy, umocniła położenie Wasyla III jako władcy całej Rusi. Powróciła kwestia podporządkowania Pskowa Moskwie, wszak pskowska autonomia komplikowała moskiewską politykę centralizacji ziem ruskich. Plan przyłączenia Pskowa do Moskwy Wasyl oparł na sprawdzonym wzorze zastosowanym przez jego ojca wobec Nowogrodu, jakkolwiek wewnętrzna sytuacja w Pskowie była inna niż w Nowogrodzie czy Twerze. Pod koniec XV wieku mechanizmy pskowskiej demokracji nie działały już tak sprawnie jak w minionych czasach. Konflikty między najpotężniejszymi rodami dezintegrowały republikę. Wiece zamieniały się w awantury między możnymi i grupami interesów. Ludzie przychodzili na nie uzbrojeni w noże, łomy i dochodziło do krwawych porachunków. Załamał się system wymiaru sprawiedliwości. Między sądami wyznaczonymi przez wiec i sądami powołanymi przez pskowskiego księcia dochodziło do gorszących sporów. Podnosiły się głosy, aby zbrojnie wystąpić przeciwko księciu moskiewskiemu, a tych, którzy powoływali się na przysięgę wierności złożoną władcy moskiewskiemu, publicznie lżono. Dobre stosunki Pskowa z Moskwą załamały się całkowicie. Sami pskowianie ułatwili Moskwie zaprowadzenie porządku w niespokojnej republice.

We wrześniu 1509 roku Wasyl III nieoczekiwanie zjawił się w Nowogrodzie i zapowiedział, że w Dniu Chrztu (Święto Jordanu, 5 stycznia 1510) będzie rozpatrywał skargi i zażalenia pskowian. Do Nowogrodu przybyli pskowscy bojarzy, urzędnicy, kupcy i prości ludzie. Gdy pskowianie zebrali się w pałacu zajmowanym przez Wasyla, weszli tam moskiewscy bojarzy ze zbrojnymi i aresztowali gości. Oświadczono im wprost: „Jesteście aresztowani z woli bożej i wielkiego księcia całej Rusi Wasyla Iwanowicza”. Zgromadzonych na zewnątrz ludzi otoczyła straż. Podstęp się udał. Wyeliminowano skłócone rody pskowskie. W samym Pskowie zalewano się łzami żalu i nienawiści, księciu moskiewskiemu grożono karą bożą. Pozbawiony własnej elity bezbronny Psków był do wzięcia.

Wizytę Wasyla III wyznaczono na 24 stycznia 1510 roku. Mieszkańcy powitali księcia przed murami miasta. Składano mu tradycyjne hołdy, ale czy szczerze? Duchowieństwo pozdrowiło Wasyla w soborze Świętej Trójcy. Wezwano mieszkańców, aby następnego dnia przybyli do pałacu księcia, który okaże im swoją łaskawość. Obawiano się jakiegoś podstępu, jak w Nowogrodzie. Tak też się stało. Znaczniejsze osoby wzięto pod straż, a prostym ludziom zapowiedziano nowe prawa. Ludzie prosili o pozostawienie starych praw, błagali o litość, powoływali się na cudowne ikony, wszystko to jednak zdało się na nic. Wasyl był nieubłagany. Aresztowane rodziny odprawiono do Moskwy, pozwalając im zabrać część dobytku. Ci, którzy obawiali się zesłania, postrzygli się na mnichów, znajdując ratunek za murami klasztorów. Mówiono, że Psków został „przeniesiony” do Moskwy. Internowanych zakwaterowano w pobliżu cerkwi Gieorgija Męczennika i to miejsce nazwano Górą Pskowską.

Ten tekst jest fragmentem książki Andrzeja Andrusiewicza „Trzeci Rzym. Z dziejów rosyjskiego nacjonalizmu”:

Andrzej Andrusiewicz
„Trzeci Rzym. Z dziejów rosyjskiego nacjonalizmu”
69,90 zł
Wydawca: Wydawnictwo Literackie
Okładka: twarda
Liczba stron: 616
Premiera: październik 2019
Format: 165x240 mm
ISBN: 978-83-08-06930-1

Po miesięcznym pobycie w Pskowie Wasyl jak zapowiedział, tak uczynił. Zniesiono stare prawa pskowskie, zastępując je moskiewskimi. Dzwon wiecowy odwieziono do Nowogrodu, a stamtąd do Moskwy. Pskowska wolność umarła. Wśród ludu rozeszła się wieść, że katastrofa jest znakiem nadejścia Antychrysta, którego zapowiadała Apokalipsa. Jej tekst odnoszono do Rusi jakoby będącej „szóstym królestwem” (carstwem), a w „siódmym” — jak dowolnie tłumaczono Apokalipsę, zjawi się Antychryst. I oto nadszedł — jako Wasyl III. Po rozprawieniu się z pskowską samodzielnością moskiewski gosudar' wznowił wojnę z władcą polsko-litewskim.

Wasyl III

W Pskowie namiestnicy moskiewscy z całą surowością wprowadzali nowe porządki — tępiono wszelkie ślady dawnej wolności, ograniczono kontakty handlowe miasta. Pskowianie szukali ratunku w swoich klasztorach, u uczonych mnichów. Czy przyjęli wersję o Antychryście? — trudno orzec. Zastanawiali się jednak, jaką obrać taktykę, co czynić, aby powstrzymać „umoskowienie” Pskowa. Początkowo prosili o pomoc arcybiskupa nowogrodzkiego, gdyż Psków podlegał pod tamtejszą eparchię — arcybiskup wszakże zmarł w najtrudniejszym momencie zmagań z Moskwą. Wówczas zwrócono się o radę do klasztoru Trzech Arcypasterzy (Jeleazarowskiego). Klasztor był nie tylko jednym z najbogatszych na ziemi pskowskiej pod względem materialnym, ale i najbogatszym intelektualnie. W 1510 roku zasłynął z hagiografii swego założyciela. Żytije priepodobnogo Jefrosina, które poza wątkami religijnymi przynosiło też zamaskowaną polemikę ze zwolennikami unii, dawało nadzieję na przywrócenie stanu sprzed utraty suwerenności.

Wybór klasztoru nie był przypadkowy. Echa nowych idei i wiadomości o świecie przenikały tam obficie. Mnisi chłonęli całą dostępną wiedzę i za pośrednictwem języka greckiego poznali wielkie dziedzictwo Bizancjum. Prośba pskowian postawiła klasztor przed trudnym zadaniem. Należało wymyślić taką formułę, która uspokoiłaby nastroje i dała mieszkańcom poczucie własnej wartości, ale nie rozdrażniła księcia moskiewskiego.

Tymczasem Moskwa budowała własną mitologię, własną myśl religijno-filozoficzną. Boskie pochodzenie księcia i bohaterska przeszłość księstwa determinowały ich wyjątkowe znaczenie. Nie trzeba było korzystać z bizantyjskich wzorów, gdyż Ruś już przyzwyczajona do ubóstwiania wielkiego księcia chętnie obdarzała go mianem herosa i oddawała mu cześć prawie boską. Moskiewscy mnisi zapowiadali koniec świata na rok 1492. Apokaliptyczną przepowiednię natychmiast wykorzystano politycznie. Nawet kalendarz dopasowano do fatalnego roku. Czy Bóg chciał ukarać Moskwę, która z przekonaniem głosiła, że dobrowolnie wzięła na siebie odpowiedzialność za losy prawdziwego chrześcijaństwa? Jeśli wielki książę okaże się niegodny tego wielkiego dzieła, podobna szansa już się nie powtórzy. Jakże znakomicie myśl o dziejowej misji wpisywała się w nadciągający kres dziejów.

Rósł autorytet Moskwy w miarę likwidacji ośrodków konkurencyjnych. Metropolita moskiewski Zosima „Brodaty” całą posiadaną wiedzę historyczną, teologiczną, astronomiczną wykorzystał w pracy Izłożenije Paschalii (1490) — dziele opisującym cały świat, chronologię i kalendarz świętowania Paschy. Ale polityczna ranga dzieła polegała na jego treściach pozareligijnych. To, o czym dotychczas w Moskwie marzono, zostało zapisane. Zosima pierwszy pisemnie potwierdził wizantijskoje nasledstwo — przeniesienie prerogatyw imperium bizantyjskiego na Moskwę. Sama myśl nie była oczywiście nowa. To samo pisali autorzy nowogrodzcy czy twerscy, przenosząc owo nasledstwo na swoje księstwa. Moskwa zniweczyła ich marzenia.

Zosima przestrzegał przed odstępstwem od wiary prawosławnej (herezje w Nowogrodzie i Pskowie), grożąc losem Bizancjum. Metropolita nie odnosił do Rusi wątku końca świata, lecz nadawał mu symboliczne znaczenie nieszczęścia, które spotkało greckie prawosławie. Dla Rusi był to nie koniec, a początek świata. Zosima układając paschalię na „ósme tysiąclecie” (od stworzenia świata), zaznaczył, że zacznie się ono od nowej epoki: Trzeciego Rzymu — Moskwy, w której na tronie będzie zasiadał „nowy car Konstantyn”, wielki książę moskiewski, władca nowego grodu Konstantyna. Tekst Zosimy nie był pustą retoryką, miał ogromne znaczenie religijno-polityczne. Zrównanie Moskwy z Nowym Rzymem — Drugim Rzymem (Konstantynopolem) nadawało jej taki sam status, jaki miała stolica upadłego Bizancjum. Słowami pełnymi biblijnych zwrotów Zosima pisał o cudownym przeznaczeniu Moskwy, co sprawiało wrażenie zjawiska nadprzyrodzonego, szczęśliwego fatum, jakby sam Bóg nakładał na miasto wielkiego księcia obowiązek przygotowania się do bycia Trzecim Rzymem na ruskiej ziemi.

Ślub Wasyla III i Heleny Glińskiej (domena publiczna).

Uczony mnich dobrze znał powody, jakie wpłynęły na decyzję cesarza Konstantyna założenia nowej stolicy — rywalizującej z Pierwszym Rzymem. Założyciel sam opowiadał, że otrzymał tajemnicze polecenie od Boga. W istocie chodziło o racje polityczne, ekonomiczne, a nade wszystko ułatwienie chrystianizacji świata, przeciwstawienie pogańskiemu Rzymowi — Nowego Rzymu, blaskiem świetności budzącego niegasnący podziw. Ale w XV wieku to była odległa przeszłość Nowego Rzymu, chociaż wywierała jeszcze wrażenie na umysłach ludzkich. Dlaczegoż by Moskwa nie miała odtworzyć Drugiego Rzymu? Skoro Konstantynopol w krótkim czasie zdystansował Pierwszy Rzym, dlaczegoż by Moskwa nie miała dorównać miastu nad Bosforem, a nawet je przewyższyć, nie tylko w znaczeniu polityczno-ustrojowym, lecz przede wszystkim w kontekście religijnym. Upadek Drugiego Rzymu był zarazem jedyną szansą daną Cerkwi ruskiej. Teraz ona — zdaniem Zosimy i jego uczniów — miałaby stanąć na straży chrześcijaństwa wschodniego i otoczyć go nową chwałą.

Idea, którą przywołał Zosima, żyła już własnym życiem, legła u podstaw wielu opowieści, które tendencyjnie objaśniały legendę o „przenoszeniu imperiów” i o „pochodzeniu władzy imperatorskiej”. Rychło powstał w Moskwie cały cykl opowieści, który łączyła jedna religijno-polityczna doktryna wypracowana przez Zosimę. Rozpoczął się proces udoskonalania „wzorca bizantyjskiego”. Ihumen klasztoru Troicko-Siergijewskiego i metropolita moskiewski (1495–1511) Simon, nieprzejednany przeciwnik odstępców od prawosławia, sformułował tezę o Moskwie jako Trzecim Rzymie. Ten wątek stał się dominujący w twórczości ihumena klasztoru Wołokołamskiego, Iosifa Wołockiego (Sanina). Surowy strażnik życia monastycznego, wróg herezji, wzywał Wasyla III, aby wypełnił misję wynikającą z boskiego powołania, bo jeżeli tak nie postąpi, zginie całe chrześcijaństwo. Gdyby książę sprzeniewierzył się misji — groził Iosif — należy wymówić mu posłuszeństwo. Misją był Trzeci Rzym w Moskwie, a Wasyla Wołocki nazwał „całej ruskiej ziemi gosudariem gosudar”.

Ten tekst jest fragmentem książki Andrzeja Andrusiewicza „Trzeci Rzym. Z dziejów rosyjskiego nacjonalizmu”:

Andrzej Andrusiewicz
„Trzeci Rzym. Z dziejów rosyjskiego nacjonalizmu”
69,90 zł
Wydawca: Wydawnictwo Literackie
Okładka: twarda
Liczba stron: 616
Premiera: październik 2019
Format: 165x240 mm
ISBN: 978-83-08-06930-1

Wezwania kierowane do Wasyla III były kontynuacją apeli pod adresem jego ojca. Zagadnienie silnego władcy „Nowego Rzymu” (Moskwy) znalazło uzasadnienie w panegirycznej, anonimowej legendzie Skazanije o kniaziach władimirskich i w skierowanej do Iwana III epistole Posłanije o Monomachowom wience, którymi w czasach Wasyla posługiwano się dla utrwalenia jego władzy, łącząc jego państwo ze światowymi imperiami przeszłości: Pierwszym i Drugim Rzymem. Moskiewskie miasto-państwo zepchnięte w azjatyckie stepy, jak to odbierano w Europie, posługiwało się legendami i fantazjami genealogicznymi dla uzyskania właściwego miejsca w hierarchii państw kontynentu. Posłanije wraz z Izłożenijem o prawosławnoj istinnoj naszej wierie było interesującym historycznym przeglądem soborów powszechnych, głosem sprzeciwu wobec unii florenckiej. Argumenty zawarte w Posłaniju później, w drugiej połowie XVI wieku, wprowadzono do dokumentów państwowych. Sięgając po bizantyjski spadek,

Włodzimierz II Monomach
Moskwa nie mogła się poszczycić jakąś imponującą przeszłością dynastyczną. Pochodzenie Rurykowiczów było zbyt mizerne, a główny ośrodek cywilizacji staroruskiej znajdował się w Kijowie, nie w Moskwie. Czy z taką przeszłością Moskwa mogła pretendować do roli Trzeciego Rzymu? Pracowano więc pospiesznie i gorączkowo, by dowieść wspaniałego pochodzenia Moskwy i jej władców. W Posłaniju centralnym wątkiem był epizod opowiadający o Włodzimierzu Monomachu, który w IX wieku regalia będące symbolem jego władzy otrzymać miał od cesarza Bizancjum, przy czym pochodziły one rzekomo od rzymskiego cesarza Augusta będącego potomkiem Noego, praojca egipskich faraonów. Fantastyczną bajkę „uświęcono”, dodając, że bizantyjski cesarz zdjął ze swojej szyi krzyż wykonany z drzewa, na którym został ukrzyżowany Chrystus, i wręczył Włodzimierzowi. Książęta moskiewscy mając tak godnych prarodziców, będąc sukcesorami dynastii, jakiej dziedzictwem nikt w Europie nie mógł się poszczycić, bo wywodzącej się od „władcy władców”, uzyskiwali moralną sankcję dla swych planów „trzeciorzymskich”. Tak bardzo starano się znaleźć uzasadnienie, iż broniono fałszerstwa służącego „dobremu, pobożnemu” celowi.

Do Moskwy przywieziono bezprawnie zabrane z Nowogrodu, Tweru i Pskowa bardzo tam czczone ikony i grabież uzasadniano własną legendą o cudownej wędrówce ikon. Znaleziona w 1295 roku Kursko-Korzenna Ikona Matki Bożej „Znak” przetrwała czasy tatarskie i w tajemniczych okolicznościach dotarła do klasztoru Troicko-Siergijewskiego. Inna — Tichwińska Ikona Matki Bożej, objawiła się w 1383 roku, widzieli ją rybacy, pasterze, myśliwi. Sprzedana do Konstantynopola, w cudowny sposób powróciła na Ruś, do Moskwy. Powrót tłumaczono jako symboliczne przeniesienie z Bizancjum na Ruś najwyższej władzy chrześcijaństwa wschodniego.

Gdy Nowogród miał symbolizujący władzę religijną biały kłobuk, Moskwa sięgnęła po władzę świecką. Legenda o cudownym przeniesieniu regalii cesarza Bizancjum do Moskwy podbudowana opowieściami o wędrujących ikonach oznaczała, że sam Bóg wyniósł władzę moskiewską ponad inne i że w przyszłości w Moskwie będzie siedziba patriarchatu. Wielkie wydarzenia tych czasów upamiętniano dla potomnych fundowaniem ikon, na których umieszczano stosowne napisy. Każdy wielki książę ofiarowywał Cerkwi ikonę, traktowaną przezeń jako jego opiekuńcze wotum.

Szukano różnych sposobów, by uzasadnić moskiewskie roszczenia — na tyle, na ile pozwalały skromne możliwości intelektualne. Sięgano po pieśń ludową i religijną, po byliny. Na wyobraźnię oddziaływały legendy o bohaterach wywodzących się z prostego ludu, dysponujących nadludzką mocą,

Tichwińska Ikona Matki Bożej
łatwo pokonujących wrogów Rusi. Te proste, barwne baśnie były bardzo popularne i spełniały swoją wychowawczą funkcję. Alosza (Aleksandr) Popowicz z Rostowa czy Jewpatij Kołowrat z Riazania, mimo że dokonywali wielkich czynów w odległej epoce (w XIII wieku), stali się wzorami dla ludzi stuleci XV i XVI. Jednym z najpopularniejszych był żyjący w XII wieku Ilja Muromiec, który po zwycięskich bojach z Połowcami wstąpił do klasztoru. W ludowych pieśniach sławiono herosów Wasilija Busłajewa, Wołgę Swiatosławicza, Mikułę Sielanowicza, Czurina Plenkowicza. Ich kult na Rusi Zaleskiej, chociaż pochodzili z ziemi kijowskiej, szeroko przyswoiła sobie kultura moskiewska.

Wizerunek bohaterów zmieniał się w miarę upływu czasu i zależnie od okoliczności, ale zawsze był to ideał człowieka silnego fizycznie i duchowo. Czy wielki książę moskiewski mógł być inny? Tak jak masowo kreowani święci potwierdzali przywództwo Moskwy we wschodnim chrześcijaństwie, tak zmistyfikowani bohaterowie przeszłości (niektórzy byli postaciami historycznymi) stanowili wzór dla wielkiego księcia i jego poddanych. Cała naprędce tworzona mitologia odcisnęła swe piętno na Moskwie sposobiącej się do wielkiej roli dziejowej.

Moskiewski święty Jerzy pojawił się na herbach miast wchodzących w skład Wielkiego Księstwa Moskiewskiego. W jego wizerunku łączyły się dwa pierwiastki: boski i ludzki. Święty Jerzy — patron Rusi, raz był przedstawiany bez miecza w ręku, uosabiając siłę ducha, innym razem, kiedy wojna stała się sprawą heroicznych szarż, w ikonografii pojawiał się jako Zwycięzca, z mieczem w dłoni. Miecz symbolizował walkę i triumf. Dla podniesienia własnego autorytetu władcy moskiewscy utożsamiali się z wizerunkiem świętego — jeźdźca w powiewającym purpurowym płaszczu, podobnym do szat koronacyjnych wielkich książąt, a później carów.

Ten tekst jest fragmentem książki Andrzeja Andrusiewicza „Trzeci Rzym. Z dziejów rosyjskiego nacjonalizmu”:

Andrzej Andrusiewicz
„Trzeci Rzym. Z dziejów rosyjskiego nacjonalizmu”
69,90 zł
Wydawca: Wydawnictwo Literackie
Okładka: twarda
Liczba stron: 616
Premiera: październik 2019
Format: 165x240 mm
ISBN: 978-83-08-06930-1

Tekst ma więcej niż jedną stronę!
Strona 1
Strona 2
Strona 3
Strona 4
Strona 5
Śledź nas!
Komentarze

O autorze
Andrzej Andrusiewicz
Historyk, politolog, znawca dziejów Rosji oraz krajów Europy Środkowej i Wschodniej. Autor ponad dwudziestu publikacji dotyczących historii Rosji, szczególnie okresu Wielkiej Smuty oraz biografii Piotra Wielkiego i Katarzyny II.

Wszystkie teksty autora

Pierwszy polski portal historyczny
ISSN: 1896-8651
Wydawca portalu
Michał Świgoń PROMOHISTORIA
ul. Koźmiana 2/89
01-606 Warszawa
telefon: 692 929 681
m.swigon@histmag.org
NIP 626-281-54-56
Numer konta: PL 33 1140 2004 0000 3802 7410 0716
Patronaty
Jak uzyskać patronat
Kontakt z redakcją
Mateusz Balcerkiewicz
redaktor naczelny
redakcja@histmag.org
telefon: 798 537 653
Reklamuj się u nas
Oferta reklamowa
Konkursy
Nasze konkursy