Nadnarwiański bastion – twierdza Łomża (cz. 1)

Świadek trzech wojen i dwóch oblężeń, zmagań Polaków, Niemców, Rosjan i Turkmenów, a obecnie atrakcja turystyczna, strzelnica oraz wymarzone i często wykorzystywane miejsce do gry w paintballa. Oto co kryje się w połowie drogi między Warszawą i Suwałkami.

W latach 1866-1915 Łomża była stolicą guberni i rozwijającym się, ważnym węzłem komunikacyjnym. 40 km na północ przebiegała granica Prus Wschodnich. Groziło to w razie niemieckiego uderzenia głębokim wdarciem się od północy w ziemie zaboru rosyjskiego i odcięciem lub rozbiciem stacjonujących tam wojsk. Dlatego w 1889 roku rozpoczęto budowę twierdzy Łomża, składającej się ostatecznie z fortów I, II i III na prawym brzegu Narwi, oraz mniejszych i nie zachowanych, IV i V na lewym. W warunkach pokoju stacjonował tu batalion artylerii, wyposażony w 8 ciężkich i 36 średnich dział. W samej Łomży stał I. Korpus turkiestański.

Dno doliny Narwi w rejonie Łomży. Mimo sąsiedztwa sporego, prawie siedemdziesięciotysięcznego miasta, to tereny niemalże dzikie. Zwykle przez kilkanaście tygodni w roku (zwłaszcza wiosną) stoją one pod wodą. Przez resztę roku łatwiej tam napotkać żurawia czy wydrę, niż człowieka. Takie właśnie obszary leżą na tyłach twierdzy, stworzonej przez obejmujące wieś Piątnica fortyfikacje. Dzięki wybudowanej tu w XIX wieku, liczącej sobie półtora kilometra grobli, w promieniu 15 km było to jedyne dogodne miejsce przeprawy przez Narew. Forty I, II i III, otaczające Piątnicę, chroniły w ten sposób także Łomżę, leżącą tuż za rzeką.

Schron pogotowia bojowego fortu III. Tutaj, blisko swoich stanowisk ogniowych, załoga mogła się schronić w razie silnego ostrzału artyleryjskiego. Przechowywano tu też sprzęt i amunicję. Podłużne, strome pagórki, jak wszystkie na terenie twierdzy, kryją kazamaty i schrony bojowe.

Te potężne fortyfikacje nie przydały się Rosjanom na wiele. Twierdza stanowiła dogodną bazę i osłonę dla przerzutów wojsk. Stąd właśnie w 1914 roku wyruszyła ku Prusom Wschodnim 2. Armia generała Samsonowa. Jednak gdy w sierpniu następnego roku siły niemieckie przypuściły silną ofensywę ku południu, wyczerpani i wykrwawieni Rosjanie opuścili twierdzę bez walki. Ucieszyło to Niemców, którzy liczyli się z perspektywą poważnych strat i znacznego opóźnienia ofensywy podczas walk o sforsowanie Narwi. Na zdjęciu widoczna kaponiera przeciwskarpowa, czyli kazamata wybudowana na poziomie dna fosy, po stronie niewidocznej dla nacierających, z której można było prowadzić ogień w kierunku przedpola. Widoczne wejście prowadzi do korytarza urywającego się ponad obszernym pomieszczeniem, będącym początkiem poterny (podziemnego chodnika komunikacyjnego).

Na grzbietach sztucznych pagórków należało uważnie patrzeć pod nogi. Gdzieniegdzie do wnętrza bunkrów było bliżej, niż można się spodziewać...

Widok na zewnętrzną fosę. Po lewej wał bojowy, w głębi dolina Narwi. Leży o 50 metrów poniżej poziomu fortów, co dawało doskonałe pole obserwacji i ostrzału w razie prób oskrzydlenia fortyfikacji. A że dolina w dodatku jest dość mocno zabagniona, a na drugim brzegu wznosiły się forty IV i V, nigdy tego nie próbowano.

Szczelina obserwacyjno-strzelecka w bocznym bunkrze fortu I. To właśnie na ten rejon spadł główny ciężar ataku jednostek z niemieckiej 2. Armii w 1939 roku. Mimo trzykrotnie ponawianego szturmu, wspieranego lotnictwem i silną artylerią, nie powiódł się. Walki trwały od 7 do 10 września, a obrońcy – część 33. Pułku Piechoty – wycofali się dopiero na rozkaz ze sztabu 18. Dywizji, po przełamaniu linii Narwi na zachód (Nowogród) i wschód (Wizna) od Łomży. Generał Guderian ocenił, że ataki Wehrmachtu rozbiły się o mężną obronę Polaków.

Koszary tzw. typu szyjkowego w forcie I. Nazwa pochodzi od usytuowania w szyi fortu, czyli z tyłu, za stanowiskami bojowymi. Wychodziły na dziedziniec, ku Łomży. Od strony nacierającego wroga były po prostu dużym pagórkiem.

W środkowej części koszar nadal jest dość jasno. Tamtejsze ściany pokryte są graffiti. Napisy w stylu tego po lewej są dość częste, ale zdarzają się i takie, jak ten po prawej...

Wnętrza dziś martwe kilkadziesiąt lat temu tętniły życiem...

Brama w kompleksie koszarowym. Prowadzi ku widocznemu w tle wałowi bojowemu i umożliwiała łatwe przerzucanie żołnierzy i sprzętu, w tym artylerii, między koszarami a stanowiskami bojowymi. Dwie dziury z każdej strony bramy to prawdopodobnie pozostałości zaczepów potężnej kratownicy, opuszczanej na bramę.

Niektóre bunkry były na pierwszy rzut oka ledwie widoczne. Ten położony jest we wschodniej części fortu I – w rejonie, gdzie toczyły się najcięższe walki 31 lipca i 1 sierpnia 1920 roku. Atakująca tu 12. Dywizja Armii Czerwonej, mimo zaciętych zmagań, nie odniosła sukcesu. Było to zwieńczenie uporczywych walk, trwających od wieczora 28 lipca, a rozpoczętych dwoma szturmami kawalerii – wpierw wieczornym, a zaraz potem nocnym. Załoga w sile 900 żołnierzy wycofała się 2 sierpnia po przełamaniu obrony Narwi pod Nowogrodem.

Z bliska widać, co jest czym...

Bunkier między fortem II oraz III, tuż przy, widocznej na zdjęciu, szosie do Jedwabnego. Jego głębsze partie, ok. 10 metrów pod ziemią, połączone są poterną ze stanowiskiem obserwacyjno-bojowym na wale międzyfortecznym, czyli łączącym oba sąsiednie forty. Schodzący jeszcze niżej korytarz jest gruntownie zasypany...

Niektóre bunkry gorzej przeszły próbę czasu. To drzewo, rosnące wśród olbrzymich, porosłych mchem brył betonu , dobitnie o tym świadczy.

Łomża o zmierzchu, widoczna ze szczytów pagórków skrywających fortyfikacje. Najstarszą istniejącą częścią miasta są dzielnice północno-wschodnie, czyli położone najbliżej Narwi. Ujęty w kadrze widok musi być więc bardzo podobny do tego, jaki widzieli rosyjscy, turkmeńscy i niemieccy żołnierze w 1915 roku.

Zobacz część drugą fotoreportażu.

Zobacz też:

Śledź nas!
Komentarze
lub zaloguj się za pośrednictwem konta Google

O autorze
Grzegorz Maculewicz
Absolwent Studium Medycznego. Miłośnik historii i znawca dwudziestowiecznych wojen na morzach i oceanach. Człowiek o najbardziej absurdalnym poczuciu humoru wśród stałych współpracowników „Histmaga”.

Wszystkie teksty autora

Polecamy artykuł...
Pierwszy polski portal historyczny
ISSN: 1896-8651
Wydawca portalu
Michał Świgoń PROMOHISTORIA
ul. Koźmiana 2/89
01-606 Warszawa
m.swigon@histmag.org
NIP 626-281-54-56
Numer konta: PL 33 1140 2004 0000 3802 7410 0716
Patronaty
Jak uzyskać patronat
Kontakt z redakcją
Mateusz Balcerkiewicz
redaktor naczelny
redakcja@histmag.org
Reklamuj się u nas
Oferta reklamowa
Konkursy
Nasze konkursy