Nie tylko niedźwiedź Wojtek, czyli zwierzęta w polskim wojsku

opublikowano: 2026-04-05, 17:16
wszelkie prawa zastrzeżone
Gdy mowa o zwierzętach w polskim wojsku, większości z nas jako pierwszy przychodzi na myśl niedźwiedź Wojtek – kapral z Monte Cassino, który przeszedł do legendy. Jego historia jest niezwykła, ale nie był on jedynym przedstawicielem żwiata zwierząt, który znalazł się w wojskowych szeregach. Od wieków w walkach brały udział psy, konie, gołębie, a nawet małpy.
reklama

Zobacz także:

Zwierzęta choć nie nosiły mundurów, walczyły dla ojczyzny, niosąc meldunki, ratując życie i podtrzymując ducha walczących. Przez stulecia podstawowym „zwierzęciem wojskowym” był koń. W Rzeczypospolitej Obojga Narodów jazda stanowiła elitę armii, a słynna husaria nie mogłaby istnieć bez doskonale wyszkolonych rumaków. Konie transportowały ludzi i sprzęt, brały udział w szarżach, ale też symbolizowały prestiż i siłę. W kampanii wrześniowej 1939 roku, mimo rozwoju broni pancernej, polska kawaleria nadal wykorzystywała konie. Poniżej przedstawiamy przegląd najsłynniejszych i najbardziej niezwykłych zwierzęcych żołnierzy, którzy służyli w polskiej armii.

Wojtek z polskim żołnierzem.

Kapral Wojtek – najsłynniejszy niedźwiedź świata

Historia Wojtka zaczęła się w 1942 roku w Persji (dzisiejszy Iran), gdzie żołnierze 22 Kompanii Zaopatrywania Artylerii 2 Korpusu Polskiego dowodzonego przez gen. Władysława Andersa kupili od miejscowego chłopca kilkumiesięcznego niedźwiadka brunatnego. Zwierzę było tak małe, że nie potrafiło jeszcze samodzielnie jeść. W związku z tym żołnierze musieli je karmić. Wybrali skondensowane mleko, które podawali mu w butelce po wódce, a smoczek skręcili ze szmat.

Wychowywany przez wojskowych Wojtek zaczął naśladować ich zachowania. Według anegdot nie tylko kąpał się pod prysznicem, ale chętnie podróżował też w szoferce ciężarówki. Nie stronił też od rywalizacji z ludźmi, a jego ulubionym sportem były zapasy z żołnierzami. Często brał udział w walkach z trzema lub czterema żołnierzami jednocześnie. Wojtek odnosił także spore sukcesy w dziedzinie wykrywania szpiegów. Udało mu się bowiem zdemaskować jednego z nich, który ukrywał się w łaźni. Jego ulubionymi przysmakami były owoce, słodkie syropy, marmolada, miód oraz piwo, które dostawał za dobre zachowanie.

Największą sławę Wojtkowi przyniosła bitwa o Monte Cassino, która miała miejsce w maju 1944 roku. Niedźwiedź nosił wówczas skrzynie z amunicją, pomagając artylerzystom podczas walk. Za swoją postawę został oficjalnie przyjęty do wojska i awansowany do stopnia kaprala. Jego podobizna stała się symbolem jednostki, a po wojnie – gdy żołnierze zdemobilizowali się w Wielkiej Brytanii – Wojtek trafił do ogrodu zoologicznego w Edynburgu, gdzie zmarł w 1963 roku.

Baśka Murmańska – niedźwiedzica, która salutowała

Innym niezwykłym niedźwiedzim żołnierzem była Baśka Murmańska. Była to biała niedźwiedzica, która służyła w polskich oddziałach na dalekiej Północy.  Jak pisał Eugeniusz Małaczewski, przyszła na świat na Oceanie Lodowatym. Została przygarnięta przez batalion Murmańczyków, czyli polska formacja walcząca w latach 1918–1919 przeciwko bolszewikom w rejonie Murmańska i Archangielska na północy Rosji. Należał on  do I Korpusu Polskiego generała Józefa Dowbor-Muśnickiego.

reklama

Historia niedźwiedzicy jest mniej znana niż Wojtka, ale równie fascynująca. Baśka nauczyła się chodzić na dwóch łapach i salutować Marszałkowi podczas defilady na Placu Saskim w Warszawie.

Podczas defilady Baśka wywołała w tłumie widzów prawdziwy entuzjazm: piękny to był widok, gdy szła na tylnych łapach, dorównując wzrostem Smorgońskiemu, krok w krok z nim i resztą oddziału, zaś w momencie, przepisanym ustawą, zwróciła łeb do Naczelnika, salutując go dziarsko, jak szeregowy żołnierz w marszu - zanotował Małaczewski.
- s. 43.

Zginęła tragicznie. Zimą 1919 roku podczas kąpieli w Wiśle, zdołała zerwać się z łańcucha. Dotarła do drugiego brzegu i zbliżyła się do wioski. Zaalarmowani mieszkańcy zabili ją. Jak pisał Małaczewski, kapral Smorgoński miał zameldować dowódcy:

Panie pułkowniku, melduję posłusznie, że tutejsze polskie chłopy rozparcelowali naszą Baśkę na flaki... żeby Pan Bóg skarał ich ciężko za naszą krzywdę i sieroctwo!
- s. 49.

W finale została wypchana i trafiła jako eksponat do Muzeum Wojska Polskiego.

Józef Piłsudski z Kasztanką.

Kasztanka – wierna towarzyszka Marszałka

Zanim Wojtek stał się bohaterem, swoją sławę zdobyła Kasztanka – ulubiona klacz Józefa Piłsudskiego. Urodzona około 1910 roku klacz początkowo nosiła imię Fantazja i pochodziła z folwarku hrabiego Eustachego Romera w Czaplach Małych. W sierpniu 1914 roku Romerowie podarowali ją strzelcom z I Brygady Legionów Polskich, a Piłsudski otrzymał ją 9 sierpnia.

Marszałek zmienił imię klaczy, obawiając się niewybrednych żartów ze strony żołnierzy. Kasztanka, choć wyróżniała się dumą i szlachetnością, nie znosiła odgłosów wybuchów ani głośnych wiwatów. Sam Piłsudski wspominał we wspomnieniach „Moje pierwsze boje”, jak klacz kręciła głową na widok mostu podziurawionego przez wybuchy i jak usiłowała uciekać przed owacjami tłumu. Mimo tych lęków wiernie towarzyszyła Marszałkowi na szlaku bojowym Pierwszej Brygady.

Małpa – psotliwa maskotka kompanii

Wśród zwierząt, które towarzyszyły 22 Kompanii Zaopatrywania Artylerii obok Wojtka, znalazła się również małpka o imieniu Kasia. Do wojska trafiła przypadkiem. Żołnierze oddali do ogrodu zoologicznego w Tel Awiwie innego niedźwiedzia – Michała, który okazał się zbyt niegrzeczny i atakował Wojtka. W zamian dyrektor ogrodu ofiarował kompanii małpkę. Kasia, jak głosi legenda, miała być wyjątkowo psotliwa i sprawiać wiele figli, ale pozostała w oddziale do końca walk.

W polskim lotnictwie służyła również małpka należąca do kpt. Włodzimierza Miksy, zasłużonego myśliwca – weterana kampanii wrześniowej i francuskiej, dowódcy dywizjonu 317, kawalera Virtuti Militari, odznaczonego Distinguished Flying Cross. Według wspomnień lotników Miksa otrzymał zwierzę od anonimowego marynarza, a makak towarzyszył polskim pilotom w zimnej, deszczowej Anglii, sprawiając niemałe kłopoty.

reklama

Ciapek – pies-maskotka dywizjonu bombowego

Nie tylko małpy i niedźwiedzie pełniły rolę wojskowych maskotek. W 305 Dywizjonie Bombowym „Ziemi Wielkopolskiej” legendarną maskotką był pies Ciapek – kundel, przybłęda, który stał się ulubieńcem całej jednostki. Na jednym ze zdjęć Ciapek dumnie pozuje na bombie z namalowanym hasłem „Na Berlin!!!”. Psy takie jak Ciapek podnosiły morale żołnierzy i dodawały im otuchy w trudnych chwilach.

Gołębie pocztowe, czyli skrzydlaci łącznicy

Podczas wojny informacje są na wagę złota, a ich przekazywanie to jedno z najważniejszych zadań. Gdy radio zawodziło lub groziło przechwyceniem, niezawodnym środkiem łączności pozostawały gołębie pocztowe. Wojsko Polskie rozwijało tę formę komunikacji już w okresie międzywojennym. Istniały bowiemgołębniki wojskowe, szkolono hodowców, a same ptaki podlegały ewidencji. Zanim wynaleziono niezawodną łączność radiową, to właśnie gołębie pocztowe były nieocenionymi pomocnikami na froncie. Taka sytuacja miała miejsce m.in. podczas oblężenia Twierdzy Przemyśl  (wrzesień 1914 – marzec 1915). Historycy podkreślają, że dzięki nim udało się utrzymać łączność, mimo głodu, wysadzanych fortów i narastającego chaosu oblężenia. Gołębie wykorzystywano w działaniach zwiadowczych i partyzanckich. Meldunki przesyłane w kapsułkach na nodze często decydowały o powodzeniu operacji. W wielu armiach świata ptaki te bywały odznaczane. W Polsce nie zawsze nadawano im imiona, ale ich realny wkład w działania bojowe jest nie do przecenienia.

Polacy typowo wojskowe gołębiarstwo pocztowe zaczęli tworzyć niedługo po zakończeniu wojny polsko-bolszewickiej. Niestety, podczas II wojny światowej polskie gołębie nie miały okazji wykazać się na większą skalę, ponieważ niemieckie wojska zarekwirowały niemal wszystkie ptaki.

Współcześnie: psy i konie na żołdzie

Tradycja wykorzystywania zwierząt w polskiej armii nie zakończyła się wraz z II wojną światową. Obecnie na etatach w Wojsku Polskim służy wiele psów i koni. Zwierzęta – tak jak żołnierze – dostają medale, ale też jak oni zapadają na wojskowe choroby, na przykład psy cierpiące na zespół stresu bojowego.

Psy wojskowe pełniły wiele funkcji. Były wykorzystywane do działań: patrolowych i wartowniczych (wykrywanie intruzów), łącznikowych (przenoszenie meldunków), ratowniczych (odnajdywanie rannych), a także saperskich (wykrywanie min i materiałów wybuchowych).

reklama

Wśród czworonożnych żołnierzy legendą stała się labradorka Dana, która służyła w Afganistanie. Podczas jednego z patroli pod pojazdem, w którym jechała razem z żołnierzami, eksplodowała mina pułapka. Mimo wielu obrażeń, po wydostaniu się z pojazdu Dana zaczęła przeszukiwać teren i znalazła kolejny materiał wybuchowy, zapobiegając kolejnej eksplozji.

Psy służą w Żandarmerii Wojskowej, w jednostkach lądowych i specjalnych, a od 2020 roku także w Wojskach Obrony Terytorialnej. W 13 Śląskiej Brygadzie OT utworzono Grupę Poszukiwawczo-Ratowniczą K9, w której psy wspierają akcje kryzysowe oraz wykrywają działania grup dywersyjnych przeciwnika. Inicjatywa realizowana była w ramach programu pilotażowego.

Konie natomiast od wieków stanowiły filar polskiej armii, ponieważ zapewniały mobilność, przewoziły ludzi, broń, amunicję i rannych. W Rzeczypospolitej Obojga Narodów to właśnie jazda decydowała o mobilności i sile uderzeniowej wojska. Husaria, symbol polskiej potęgi XVII wieku, opierała się na starannie dobieranych i trenowanych koniach, ktore były wytrzymałe, szybkie i zdolne do utrzymania tempa w ciężkim rynsztunku.

Choć współczesna kawaleria ma już głównie charakter reprezentacyjny, konie wciąż są obecne w wojsku, a przepisy prawa precyzyjnie określają proces ich doboru do służby, utrzymania oraz wycofania z użytkowania.

Historie zwierząt służących w polskim wojsku to nie tylko ciekawostki, ale także świadectwo niezwykłej więzi, jaka potrafi wytworzyć się między człowiekiem a zwierzęciem w ekstremalnych warunkach. We współczesnym wojsku rozwój techniki (pojazdy, radio, drony) ograniczył tradycyjne role zwierząt, ale ich znaczenie nie zanikło. Psy wciąż są niezastąpione w wykrywaniu materiałów wybuchowych czy poszukiwaniu ludzi w gruzowiskach.

Źródła:

  • Eugeniusz Małaczewski, Dzieje Baśki Murmańskiej. Historja o białej niedźwiedzicy, Warszawa 1922 [online:] www.pbc.rzeszow.pl, odczyt w dn. 4.04.2026 r.
  •  Karta konia - Klacz Kasztanka ex Fantazja [online], www.bazakoni.pl, odczyt w dn. 4.04.2026 r.
  • Muzeum Wojska Polskiego 1945-1946 ze wspomnień weterana muzealnego" Andrzej Czerwiński [w:] „Czasopismo Muzealnictwo Wojskowe” nr 6, Warszawa 1995, str. 108.
  • Małpa kpt. Włodzimierza Miksy [online:] www.polishairforce.pl, odczyt w dn. 4.04.2026 r.
  • Najsłynniejsza maskotka: Ciapek [online:] www.polishairforce.pl, odczyt w dn. 4.04.2026 r.
  • Czworonogi na służbie w wojsku [online:] www.polska-zbrojna.pl, odczyt w dn. 4.04.2026 r.
  • Psy (w) WOT [online:] www.polska-zbrojna.pl, odczyt w dn. 4.04.2026 r.

Polecamy e-book Anny Wójciuk „Jak świętowali nasi przodkowie? Zapomniane tradycje i zwyczaje”:

Anna Wójciuk
„Jak świętowali nasi przodkowie? Zapomniane tradycje i zwyczaje”
cena:
19,90 zł
Wydawca:
PROMOHISTORIA [Histmag.org]
Liczba stron:
208
Format ebooków:
PDF, EPUB, MOBI (bez DRM i innych zabezpieczeń)
ISBN:
978-83-65156-81-5
reklama
Komentarze
o autorze
Mikołaj Szczerbiński
Absolwent historii specjalizujący się w dziejach XX wieku.

Zamów newsletter

Zapisz się, aby otrzymywać przegląd najciekawszych tekstów prosto do skrzynki mailowej. Tylko wartościowe treści, zawsze za darmo.

Zamawiając newsletter, wyrażasz zgodę na użycie adresu e-mail w celu świadczenia usługi. Usługę możesz w każdej chwili anulować, instrukcję znajdziesz w newsletterze.
© 2001-2026 Promohistoria. Wszelkie prawa zastrzeżone