Nieskończenie Niepodległa: Burzyciel starego ładu

Orędzie Wilsona nie zagwarantowało Polsce niepodległości. Nie zmieniło też myślenia przywódców zachodnich o potrzebie odzyskania przez nasz kraj niezależności. Wprowadziło jednak problematykę polską na tyle silnie do debaty nad przyszłą konstrukcją świata, że nie dało się już jej pominąć.

Thomas Woodrow Wilson (domena publiczna)
O wojnę powszechną modlić się mieli Polacy przed wybuchem I wojny światowej. Doświadczenie XIX wieku pokazało, że kwestia niepodległości Polski może się rozwiązać tylko wtedy, jeśli Europa pogrąży się w konflikcie, który zaangażuje po przeciwnych stronach zaborców. Naiwnością byłoby jednak sądzić, że tylko ten warunek dawał wolność z definicji. Okolicznością przybliżającą nas do niepodległości mogła być tylko porażka każdego z mocarstw, które w XVIII wieku doprowadziły do upadku Rzeczpospolitej.

Jednak nie tylko od katastrofy zaborców zależała nasza wolność. Nie mniej ważna była wola społeczności międzynarodowej do uznania nowego ładu w Europie Środkowo-Wschodniej. W XIX i na początku XX wieku wszelkie dążenia niepodległościowe Polaków i innych narodów sprzeczne były z tym, co rozumiano jako gwarant europejskiego porządku. Polska nie mogła zaistnieć, bo jej istnienie zaburzyć mogło układ powiedeński, który – jak się wydawało – był trzonem spokoju i harmonii w tej części Starego Kontynentu. Ponad wszystko uważano jednak, że sprawa polska jest wewnętrznym problemem Rosji, Austro-Węgier i Niemiec, a pozostałe państwa mogą się jej jedynie życzliwie przyglądać.

Nie było więc na początku wojny ani woli odbudowy państwowości polskiej, ani szczególnego pragnienia zmiany sytuacji narodów, które w XIX wieku zaczęły budować i rozwijać swoją tożsamość. Wszelkie deklaracje miały charakter czysto pragmatyczny, nadzieje dawały mgliste, najczęściej nie wychodzące poza obietnice ograniczonej autonomii.

Na tym tle orędzie Wilsona było czymś wyjątkowym, swoistą igłą, która przebijała zatęchły balon przyzwyczajeń. W bardzo jasny sposób ówczesny prezydent USA pokazał, że nie ma powrotu do starego świata, że koniec wojny będzie musiał oznaczać narodziny zupełnie nowego ładu. Być może dlatego samo orędzie zostało wśród sojuszników Stanów Zjednoczonych przyjęte dość chłodno i z dystansem. Z jednej strony w reakcjach było zrozumienie dla stawianych postulatów, a z drugiej świadomość skali zmian, jakie będą musiały nastąpić, gdyby na serio główne punkty orędzia potraktować jako punkt wyjścia do tworzenia powojennego miru na świecie.

Orędzie Wilsona stawiało przede wszystkim Europę w niezręcznej sytuacji. Kreowało ją jako byt, który nie jest już w stanie samodzielnie rozwiązywać swoich problemów, lecz potrzebuje interwencji z zewnątrz. Poniekąd odzwierciedlało to stan faktyczny, gdyż dopiero przystąpienie USA do wojny wyraźnie przechyliło szalę na stronę Ententy. Prezydent USA z tej okoliczności chciał wyraźnie skorzystać i odebrać mocarstwom europejskim palmę pierwszeństwa w dzieleniu i rządzeniu światem.

Postulowane stworzenie samodzielnego i niezależnego Państwa Polskiego wpisywało się w ten rewolucyjny nurt założeń przemówienia. Było wręcz kwintesencją jego rewolucyjności. Oto bowiem stawiało Wielką Brytanię i Francję przed koniecznością zrewidowania dotychczasowego spojrzenia na sytuację w Europie Środkowo-Wschodniej, szczególnie w odniesieniu do Polski. Zasadnym pozostanie oczywiście pytanie, na ile faktycznie taki przewrót był zamysłem samego Wilsona, a na ile został na nim wymuszony przez jego zaufanego współpracownika i przyjaciela Edwarda M. House’a. Ten z kolei sprawą polską zarażony został przez Ignacego Paderewskiego, z którym w czasie I wojny światowej silnie się zaprzyjaźnił.

Pomimo rewolucyjności postulatu odbudowy państwowości polskiej, był on stosunkowo bezpieczny. Już wówczas terytoria, które nazwać można by ziemiami polskimi były w rękach państw centralnych. Nadzieje na odbudowę carskiej Rosji były coraz mniejsze, co widać zresztą także w kształcie przemowy, która do kwestii prawa do samostanowienia ustrojowego Rosjan wyraźnie się odnosi. Znikał zatem argument, że istnienie Polski może być sprzeczne z interesem jednego z sojuszników Ententy. Sprzymierzeniec ten zajęty był nazbyt formułą, w jakiej miał dalej istnieć.

Gwarancje wolności dla narodów Europy Środkowo-Wschodniej były zatem ciosem w Niemcy i Austro-Węgry, które te obszary okupowały. Wilson pisał co prawda jedynie o potrzebie stworzenia niepodległej Polski, innym narodom przyznając prawo do autonomii, ale siłą rzecz musiał zdawać sobie sprawę, że zadziała to jak efekt domina, który uruchomi lawinę pragnień także tych wspólnot narodowych, które na fali XIX-wiecznego romantyzmu przeżyły swoje kulturowe i świadomościowe odrodzenie.

Prezydent USA Woodrow Wilson przemawia w Kongresie (fot. Library of Congress, sygn. LC-USZC4-10297).

Oczywiście w orędziu Wilsona było też wiele politycznej naiwności i niewiedzy. Widać to także w punkcie dotyczącym Polski. Zapis, że będzie ona miała obejmować tereny zamieszkałe wyłącznie przez ludność bezsprzecznie polską ignorował wielokulturową i wielonarodowościową specyfikę regionu. Wyłączał poza nawias takie enklawy ludności polskiej jak Lwów czy Wilno, był pretekstem do kolejnych sporów. Enigmatyczny był również podkreślany dostęp do morza, który nie musiał przecież wiązać się z bezpośrednim nadmorskim położeniem granic naszego kraju.

Z jednej strony orędzie otwierało przed Polską szansę na zmartwychwstanie, a z drugiej pokazywało jak niewiele mityczny „Zachód” wie o tej części Starego Kontynentu, jakie jest to tajemnicze – wbrew pozorom – miejsce na mapie. Punkt 13 wybrzmiał jednakże na tyle silnie, że doskonale zdawano sobie sprawę, iż bez kwestii polskiej trudno będzie usiąść do rozmów decydujących o powojennym ładzie. Polacy wiedzieli jednak, że nie mogą poprzestać na tej deklaracji. Burzyła ona wyobrażenie o świecie w głowach, kształt niepodległości trzeba było jednak wyrwać rękoma.

Artykuły publicystyczne w naszym serwisie zawierają osobiste opinie naszych redaktorów i publicystów. Nie przedstawiają one oficjalnego stanowiska redakcji „Histmag.org”. Masz inne zdanie i chcesz się nim podzielić na łamach „Histmag.org”? Wyślij swój tekst na: redakcja@histmag.org. Na każdy pomysł odpowiemy.

Redakcja: Paweł Czechowski

Histmag.org jest partnerem programu Nieskończenie Niepodległa, ogólnopolskiej debaty nad kondycją polskiej niepodległości, społeczeństwa i demokracji na przestrzeni ostatnich dziesięciu dekad. Dowiedz się więcej!

Odwiedź też stronę internetową projektu!

Śledź nas!
Komentarze

O autorze
Sebastian Adamkiewicz
Członek redakcji portalu „Histmag.org”, doktor nauk humanistycznych, asystent w dziale historycznym Muzeum Tradycji Niepodległościowych w Łodzi, współpracownik Dziecięcego Uniwersytetu Ciekawej Historii współzałożyciel i członek zarządu Fundacji Nauk Humanistycznych. Zajmuje się badaniem dziejów staropolskiego parlamentaryzmu oraz kultury i życia elit politycznych w XVI wieku. Interesuje się również zagadnieniami związanymi z dydaktyką historii, miejscem „przeszłości” w życiu społecznym, kulturze i polityce oraz dziejami propagandy. Miłośnik literatury faktu, podróży i dobrego dominikańskiego kaznodziejstwa. Współpracuje - lub współpracował - z portalem onet.pl, czasdzieci.pl, novinka.pl, miesięcznikiem "Uważam Rze Historia".

Wszystkie teksty autora

Pierwszy polski portal historyczny
ISSN: 1896-8651
Wydawca portalu
Michał Świgoń PROMOHISTORIA
ul. Koźmiana 2/89
01-606 Warszawa
telefon: 692 929 681
m.swigon@histmag.org
NIP 626-281-54-56
Numer konta: PL 33 1140 2004 0000 3802 7410 0716
Patronaty
Jak uzyskać patronat
Kontakt z redakcją
Mateusz Balcerkiewicz
redaktor naczelny
redakcja@histmag.org
telefon: 798 537 653
Reklamuj się u nas
Oferta reklamowa
Konkursy
Nasze konkursy