Opublikowano
2008-09-21 20:56
Licencja
Wolna licencja

Nowy punkt na polskiej mapie pamięci

W Polsce roi się od pomników i tablic pamiątkowych poświęconych lokalnym bohaterom. Przechodzimy obok nich, zwykle nie zadając sobie nawet trudu, by sprawdzić kim są wyróżnione kamienną statuą postacie. Tymczasem o osobach takich jak pułkownik Stanisław Chałupa niewątpliwie warto pamiętać.


Niemal w każdym kraju doświadczonym przez drugą wojnę światową znajdziemy miejsca służące upamiętnieniu tamtych wydarzeń oraz ludzi biorących w nich udział. Niektóre z nich, jak wielkie muzea czy monumentalne rzeźby usytuowane w centrach wielkich miast, łatwo rzucają się w oczy. Inne umykają zazwyczaj naszej uwadze, choć tworzą przecież bardzo ważny element krajobrazu pamięci o czasach minionych. Możemy w tym miejscu wymienić chociażby mogiły żołnierzy poległych podczas ostatniego wielkiego konfliktu zbrojnego i pochowanych na wiejskich cmentarzach. Nie zwraca się też często należytej uwagi na pomniki wystawiane przez mieszkańców wsi i miasteczek ku czci bohaterów tamtych wydarzeń. O tych mniej monumentalnych przedsięwzięciach nie powinno się jednak zapominać. Rozsiane po całym świecie niepozorne znaki pamięci, poświęcone często konkretnym osobom, pozwalają spojrzeć na historię z nieco innej perspektywy. Możemy dzięki nim porzucić na chwilę globalne spojrzenie i zobaczyć historię tworzoną przez zwykłych ludzi.

Kilka dni temu na liście takich obiektów pojawiło się kolejne miejsce. W słoneczną sobotę, dnia 6 września 2008 roku mieszkańcy podkrakowskiej wsi Zalas wraz z zaproszonymi gośćmi zgromadzili się, aby poprzez odsłonięcie obelisku uczcić pamięć człowieka pochodzącego z ich miejscowości, pilota niezwykle zasłużonego podczas walki z hitlerowskim agresorem nad niebem Polski, Francji oraz Anglii.

O kim mowa?

Stanisław Józef Chałupa urodził się 14 stycznia 1915 roku w Zalesiu. Tutaj też spędził wczesne dzieciństwo, następnie uczęszczał do szkoły podstawowej w Prokocimiu oraz krakowskiego gimnazjum nr 9. Po zdaniu matury w 1935 roku wstąpił jako ochotnik do Szkoły Podchorążych Artylerii we Włodzimierzu Wołyńskim, jednakże już na początku następnego roku ostatecznie zdecydował się na zostanie pilotem, przenosząc się do Szkoły Podchorążych Lotnictwa w Dęblinie. W październiku 1938 został awansowany do stopnia podporucznika pilota, otrzymując przydział do 123. Eskadry Myśliwskiej 2 Pułku Lotniczego w Krakowie. Wybuch wojny zastał go jednak w Warszawie, gdzie przebywał w związku z kursem radiooperatorów, na który został wysłany trzy miesiące wcześniej. W związku z mobilizacją powrócił do Krakowa, gdzie jego eskadra włączona została do Brygady Pościgowej.

Latał na przestarzałym polskim myśliwcu PZL P–7, rekompensując jednak braki w sprzęcie własnymi umiejętnościami, odwagą, a nawet brawurą. Te cechy pozwoliły mu już 5 września odnieść swoje pierwsze zwycięstwo nad wrogiem — wtedy właśnie zestrzelił messerschmitta wchodzącego w skład obstawy bombowców zmierzających nad Lublin. W związku z sowieckim atakiem na Polskę rozpoczętym 17 września, otrzymał rozkaz wylotu do Rumunii, gdzie też udał się na pokładzie polskiego samolotu szkolnego RWD–8. Po wylądowaniu w miejscowości Jassy został internowany w obozie wojskowym Baile Gavora.

Dowiedziawszy się o tworzącej się we Francji polskiej armii, po otrzymaniu paszportu konsularnego, dnia 12 listopada udał się pociągiem do portu Balczik, by stamtąd na pokładzie statku Patris wyruszyć do Marsylii. Przeszkolenie do latania na francuskich myśliwcach Morana MS–406 odbył w bazie lotniczej w Lyon – Bron. Od lutego 1940 roku uczestniczył w lotach rozpoznawczych na terenach przygranicznych, a następnie w wyprawach zwiadowczych nad terytorium Niemiec. W dniu 11 maja, po zaciętym pojedynku zestrzelił niemiecki bombowiec HE–111 (informacja na ten temat pojawia się tylko w części opracowań), wyczyn ten powtórzył (wraz z dwójką pilotów francuskich) nad granicą szwajcarską 2 czerwca. W sześć dni po tym wydarzeniu, podczas niemieckiego nalotu na Paryż, udało mu się strącić Messerschmitta Bf 109, następnego dnia zaś dwa Junkersy Ju–87.

W związku ze zbliżającą się kapitulacją Francji, dnia 17 czerwca opuścił jednostkę Grouppe de Cahasse GC1/2, słysząc z ust swojego dowódcy Cdt. Daru obietnicę przedstawienia go do odznaczenia za wojenne zasługi. W dniu 24 czerwca wsiadł na pokład statku „Arandora Star” zacumowanego w porcie St. Jean de Luz, po trzydniowej podróży dobijając do Liverpoolu. W Wielkiej Brytanii wstąpił do utworzonego 10 lipca 302 Dywizjonu Myśliwskiego, złożonego z pilotów przybyłych z Francji. Jako pilot myśliwca Hurricane 21 sierpnia zestrzelił bombowiec Ju–88.

Podczas tej walki jego własny samolot został uszkodzony, przez co pilot zmuszony został do awaryjnego lądowania, w trakcie którego doznał niewielkich obrażeń. Piętnastego września podporucznikowi Chałupie udało się zestrzelić dwa samoloty typu Dornier Do–17 oraz Do–215. Pod koniec roku 1940, na mocy rozkazu gen. Sikorskiego został odznaczony srebrnym Krzyżem Orderu Virtuti Militari. Rok 1941 przyniósł kolejne sukcesy — awans do stopnia porucznika oraz odznaczenie Polową Odznaką Pilota nr 315. Niestety wraz z wiosną roku 1942 nastał kres lotniczej kariery Stanisława Chałupy, który po odniesieniu poważnej kontuzji został przeniesiony na stanowisko dowodzenia, pełniąc obowiązki instruktora pilotażu. W dodatku dała o sobie znać wówczas infekcja zatok nabyta jeszcze we Francji, powodująca silne bóle podczas nagłych zmian wysokości. Po przebytej operacji nie odbywał już lotów bojowych, przeszedł przeszkolenie z zakresu nawigacji, zajmując się tą dziedziną do końca wojny.

W związku z powstaniem komunistycznego rządu w Polsce, zdecydował się nie wracać do ojczyzny po zakończeniu działań wojennych. W 1948 roku otrzymał zezwolenie na wyjazd do Kanady, gdzie początkowo kupił niewielką farmę, jednak trudne warunki sprawiły, że ostatecznie zdecydował się przeprowadzić do Ontario, znajdując pracę jako robotnik w fabryce samochodów. Pracował w owym zakładzie przez kilkanaście lat, zostając ostatecznie szefem działu lakierniczego. Po zlikwidowaniu przedsiębiorstwa znalazł pracę w fabryce maszyn rolniczych i ogrodniczych, gdzie pozostał aż do przejścia na emeryturę.

Do kraju powrócił dopiero po śmierci żony, w 1995 roku. Wtedy to po latach odwiedził rodzinne strony, spotykając się z rodziną kuzynki, zamieszkującą obecnie jego rodzinny dom w Zalasiu. Ostatecznie jednak osiadł w Krakowie. Dnia 18 października 2000 w konsulacie Francji w Krakowie odbyła się uroczystość wręczenia Croix de Guerre — orderu, którego wręczenie obiecał mu były dowódca przed wyjazdem do Wielkiej Brytanii. Jeszcze tego samego roku został awansowany do rangi podpułkownika w stanie spoczynku. Zmarł 24 kwietnia 2004 roku w wieku 89 lat, spoczął na cmentarzu w Prokocimiu przy ulicy Bieżanowskiej.

O umiejętnościach, odwadze oraz determinacji, jakimi pilot Stanisław Chałupa odznaczał się za sterami samolotu mogą świadczyć odznaczenia, jakimi został uhonorowany. Ich listę otwiera Srebrny Krzyż Virtuti Militari. Dwukrotnie przyznano mu Krzyż Walecznych oraz Medal Lotniczy. Nie można zapominać o francuskim Croix de Guerre oraz angielskich Air Crew Star i War Star Defense Medal.

Pomnik

W roku 2007 grupa złożona z przyjaciół lotnika, kombatantów oraz przedstawicieli lokalnej społeczności rozpoczęła działania mające na celu uczczenie pamięci zmarłego poprzez wystawienie pomnika. Pomysłodawcami tego przedsięwzięcia byli Dariusz Gubas — redaktor „Panoramy Południa” oraz Andrzej Chytkowski — biograf śp. ppłk. Stanisława Chałupy. Zgodę na umieszczenie pomnika na terenie przylegającym do kościoła parafialnego w Zalasiu wyraziła w dniu 19 kwietnia 2007 roku Komisja ds. Konserwacji Zabytków Kościelnych Architektury i Sztuki Sakralnej przy Kurii Metropolitarnej. Pomysłodawcy otrzymali także poparcie ze strony Józefa Galla — proboszcza miejscowej parafii. Porfirowy głaz, z którego wykonano obelisk, ofiarowały Kopalnie Porfiru i Diabazu w Krzeszowicach, będące głównym sponsorem przedsięwzięcia. Projekt pomnika stworzyła Anna Praxmayer, krakowska artystka urodzona we Lwowie, zaangażowana również w budowę pomnika poprzez uczestnictwo w komitecie organizacyjnym.

We wspomnianym komitecie dość licznie reprezentowana była grupa osób związanych z okolicznym zespołem szkół, a także lokalnymi władzami, Ochotniczą Strażą Pożarną oraz klubem sportowym LKS Victoria. Szczególna uwaga należy się jednak ppłk. pil. Zbigniewowi Sobeńko — prezesowi Krakowskiego Klubu Seniorów Lotnictwa oraz Janowi Chałupie, reprezentującemu rodzinę zmarłego. Wśród osób, które objęły przedsięwzięcie swoim patronatem honorowym warto wymienić m.in. ks. kardynała Stanisława Dziwisza — metropolitę krakowskiego oraz Ryszarda Kaczorowskiego — byłego prezydenta RP na uchodźstwie, Marka Nawarę — marszałka województwa małopolskiego oraz Jerzego Millera — wojewodę małopolskiego.

Pomnik został wykonany z dwóch rodzajów kamienia: porfiru pochodzącego z miejscowego kamieniołomu (obelisk), oraz granitu „Desert Rose” z południowej Afryki (tablica). Takie połączenie symbolizuje daleką drogę, jaką przechodzili niejednokrotnie polscy żołnierze w czasach drugiej wojny światowej. Solidna skała porfirowa zdaje się wyrastać z ich rodzimej ziemi, podczas gdy czerwony granit ma przywodzić na myśl odległe kraje w których przelewali krew.

Zastosowane przez artystkę symbole można podzielić z grubsza na trzy kategorie: związane z lotnictwem, narodowe oraz religijne. Do tych pierwszych należy przede wszystkim szachownica lotnicza ułożona z biało-czerwonej kostki brukowej, na której ustawiono obelisk oraz wpisane w pionową belkę krzyża śmigło, dzielące symetrycznie tablicę na dwie części. Stronę lewą poświęcono pamięci ppłk. Stanisława Chałupy, prawa zaś poświęcona jest czci wszystkich żołnierzy walczących o wolność Polski.

Do kategorii symboli związanych z lotnictwem należy także zaliczyć umieszczonego w lewym górnym rogu białego orła wznoszącego się w powietrze. Heraldyczna stylizacja polskiego godła została porzucona celem wyeksponowania wątku lotu. Subtelne skojarzenia z przestworzami wywołuje także kształt obelisku, przywodzący na myśl piramidę, wskazującą niebo swym wierzchołkiem.

Symbolikę narodową reprezentuje nie tylko wspomniany już biały orzeł, lecz także zastosowana kolorystyka. Czerwony granit oraz jasny porfir przywodzą na myśl czerwień i biel polskiej flagi. Elementy patriotyczne uzupełnia hasło „Bóg, Honor, Ojczyzna” wpisane w poziomą belkę krzyża. W oczywisty sposób te dwa ostatnie detale tworzą elementy symboliki religijnej.

Nieprzypadkowo wybrane zostało miejsce, w którym usytuowany został pomnik. Znajduje się on w centralnym punkcie miejscowości, tuż obok neogotyckiego kościoła ufundowanego przez Potockich z pobliskich Krzeszowic, oraz zabytkowej drewnianej dzwonnicy z XVIII wieku, w cieniu dwóch rozłożystych lip posiadających status pomników przyrody. To właśnie tu, zgodnie z lokalną tradycją miał odpoczywać Tadeusz Kościuszko, patronujący znajdującemu się kilkaset metrów dalej zespołowi szkół. Dzięki swojemu wyjątkowemu nastrojowi miejsce to doskonale sprzyja zadumie nad przeszłością.

Uroczystość odsłonięcia

Początek ceremonii miał miejsce w pobliżu zespołu szkół, gdzie uformowała się kolumna złożona z Kompanii Honorowej 8 Bazy Lotniczej w Krakowie, pocztów sztandarowych, zaproszonych gości oraz grupy okolicznych mieszkańców. Pod przewodnictwem orkiestry wojskowej garnizonu Bytom wyruszyli oni w kierunku kościoła parafialnego. Odbyła się w nim uroczysta msza, odprawiona przez ks. prałata płk. Stanisława Gulaka, który w wygłoszonej homilii odniósł się do poezji Kazimiery Iłłakowiczówny i porównał polskich lotników z okresu drugiej wojny światowej do aniołów walczących z siłami zła. Zwrócił uwagę zebranych na fakt, iż ich zasługi były ogromne, choć oni sami nie byli nadludźmi. Wyraził opinię, iż obowiązkiem żyjących jest oddawanie im czci poprzez stawianie pomników, zapewniających „łączność z duchem tych, którzy oddali siebie bez reszty” aby w ten sposób „w papierze, kamieniu lub metalu” przedłużyć po śmierci pamięć o bohaterach, którzy niejednokrotnie spotykali się z zapomnieniem już za życia.

Następnie wszyscy udali się za mury kościoła, w miejsce, w którym wzniesiony został pomnik. Ta część uroczystości rozpoczęła się wykonaniem przez orkiestrę wojskową Mazurka Dąbrowskiego oraz Hejnału Mariackiego. Przy obelisku została wystawiona warta honorowa. Przewodnicząca komitetu organizacyjnego, dyrektor zespołu szkół w Zalasiu pani Małgorzata Mastalerz odczytała listy nadesłane przez ks. Kardynała Stanisława Dziwisza oraz Marka Nawarę, którzy ze względu na ważne obowiązki nie mogli uczestniczyć w ceremonii, przekazali jednak pozdrowienia oraz wyrazy duchowej łączności jej uczestnikom.

Podpułkownik Zbigniew Sobeńko, prezes krakowskiego klubu seniorów lotnictwa przypomniał zgromadzonym sylwetkę ppłk. Chałupy. Opisał go jako człowieka skromnego i tęskniącego za ojczyzną przez wszystkie lata emigracji. Podziękował zgromadzonym za podjęcie trudu budowy tego znaku pamięci. Zaznaczył również, iż polscy lotnicy w czasach drugiej wojny światowej dzielnie walczyli w obronie cudzego domu, co jego zdaniem było zasługą ówczesnego wychowania.

Wyjątkowe znaczenie kształtowania w młodych ludziach odpowiednich postaw podkreślił również w swoim przemówieniu burmistrz gminy Krzeszowice Czesław Bartl. Wyraził opinię, iż symbole pamięci łączące teraźniejszość z przeszłością mają ogromne znaczenie. „Cieszę się, że na mapie ważnych miejsc patriotycznych przybywa kolejny obelisk.” – powiedział.

Po odsłonięciu tablicy pamięć ppłk. Stanisława Chałupy została uczczona trzykrotną salwą honorową. Następnie zaproszeni goście oraz przybyłe delegacje złożyły u stóp pomnika wiązanki kwiatów. Można w tym miejscu wymienić między innymi: posła na sejm Andrzeja Adamczyka, wicestarostę powiatu krakowskiego Andrzeja Furmanika oraz przedstawicieli kombatantów, okolicznych szkół, urzędu miasta i rady miejskiej w Krzeszowicach, towarzystwa przyjaciół Prokocimia, Ochotniczej Straży Pożarnej i Kopalni Porfiru i Diabazu będącej głównym sponsorem całego przedsięwzięcia.

Kilka słów podsumowania

Podpułkownik Stanisław Chałupa bezsprzecznie jest osobą zasługującą na pamięć. Jego determinacja w walce z nazistowskim agresorem, lotnicze umiejętności, a także niezwykła droga jaką przebył podczas wojny i po jej zakończeniu czynią go osobą godną podziwu oraz zainteresowania. Liczba samolotów, które zestrzelił nie stawia go co prawda w czołówce. Wojenne losy będące jego udziałem nie przykuwają być może uwagi w takim stopniu, by stać się podstawą filmowego scenariusza. Trzeba jednak zdawać sobie sprawę z faktu, iż każdy moment za sterami samolotu, podczas powietrznej walki mógł być dla niego ostatnim. Chociaż doskonale zdawał sobie z tego sprawę, kontynuował walkę, nawet gdy przyszło mu walczyć w obronie obcego nieba. Tego typu postawy nie można nazwać inaczej, jak tylko bohaterstwem. Heroizmu przecież nie można mierzyć tylko i wyłącznie liczbą wrogich maszyn strąconych z nieba.

Byłoby wielką szkodą, gdyby pamięć o takich ludziach jak Stanisław Chałupa zaginęła. Każdy z wielu rozrzuconych po całej Europie pomników poświęconych jednemu, konkretnemu żołnierzowi walczącemu w którejś z minionych wojen, chroni jego imię od zapomnienia. Pomaga następnym pokoleniom zrozumieć bardzo ważną prawdę, iż historia była współtworzona przez takie właśnie osoby, które zasłużyły sobie na indywidualne traktowanie. Dlatego też każde przedsięwzięcie mające na celu upamiętnienie jednej z nich powinno się spotkać ze zdecydowaną pochwałą i pełnym poparciem.

Bibliografia

  1. Wojciech Zmyślny, Stanisław Chałupa [w:] www.polishairforce.pl, 13.09.2008 (dostęp 20 września 2008)
  2. Wspomnienia dostępne na stronie Muzeum Czynu Zbrojnego w Krakowie (dostęp 20 września 2008)
  3. Uroczystość odsłonięcia tablicy pamiątkowej Asa Polskiego Lotnictwa ppłk pil. Stanisława Chałupy [w:] Serwis Informacyjny Urzędu Miasta w Krzeszowicach, 15.09.2008 (dostęp 20 września 2008)
  4. Tekst aktu erekcyjnego odczytanego podczas uroczystości odsłonięcia obelisku

Autor artykułu jest mieszkańcem Zalasu.

Tekst zredagował: Kamil Janicki
Korekta: Małgorzata Misiurek

Napisz komentarz
Regulamin komentarzy

Uwaga, wyświetliliśmy tylko ostatnio opublikowane komentarze. Zobacz wszystkie komentarze!

Gość |

Witam. Mieszkałem przez dłuższy czas w Starym Prokocimiu, gdzie po powrocie do Polski osiadł Pan Stanisław Chałupa. Mieszkał ze swoją siostrą, którą znałem całkiem dobrze. Z nim również nie raz rozmawiałem. Mogę dodać iż zarówno Pani Teresa jak i Pan Stanisław byli ludźmi o bardzo wysokiej kulturze osobistej i wrażliwości. Oboje też bardzo dbali o piękny ogród znajdujący się obok domu. Po śmierci Pani Teresy, mimo zaawansowanego wieku Pan Stanisław nadal zajmował się ogrodem. Naprawdę żal, że takich Ludzi (przez duże \"L\") jest coraz mniej.. Pozdrawiam, Z..



Odpowiedz

Gość: Agnieszka Praxmayer |

Dziekuje za przepiekny artykul przyblizajacy zycie naszego malo znanego bohatera i patrioty Stanislawa Chalupy. Jego zycie jest godne docenienia i mieszkancy Zalasu napewno sa z niego bardzo dumni a innym niech sluzy patriotycznym przykladem. Dziekuje rowniez za piekny opis uroczystosci odsloniecia. Jestem corka artystki ktora zaprojektowala ten pomnik , ale niestety nie moglam wtedy byc na uroczystosci z powodu pobytu we Francji... Wiele znajomych tez chcialo cos blizszego wiedziec o bohaterze i o uroczystosci , wiec odesle ich na te strone ... Pozdrowienia dla redakcji . Gratulacje !



Odpowiedz

Gość: mbbaran |

Dziękuję za zaproszenie. Niestety brak źródeł pisanych a rozpiętość losów była niewarygodna (takie czasy): od szambelana Jego Świątobliwości przez legionistów, członków KPP, oczywiście AK-owców aż po (to z Opolszczyzny) oficerów Waffen SS, synów działacza plebiscytowego przeinaczonych w HJ. Co najlepsze wojny nie przezyli tylko ci z KPP gdyż w 1937 lub 38 r będąc w więzieniu dali się wymienić za szpiegów z ZSRR i od tej pory ślad po nich zaginął. być może mój imiennik da się namówić na coś związanego z historią przemysłu Krzeszowic wtedy chętnie spróbuję. Proszę nie mieć wyrzutów sumienia. Wychowywałem się w Zabierzowie i Trzebini a Krzeszowice pośrodku. Pozdrowienia MB



Odpowiedz

\"Iz historia ma różne oblicza i rózne zawirowania wiem choćby z dziejów rodziny bliższej i dalszej w okresie II Rzeczpospolitej i nieco wcześniej lecz chodzi mi o działania i postacie pozytywne.\" Serdecznie zapraszam w takim razie do napisania czegoś do Histmaga :) Taka mikrohistoria jest nad wyraz interesująca! Za resztę komentarza dziękuję, bo sporo się z niego dowiedziałem. Sam wprawdzie mieszkam w Krakowie, ale od niedawna - siłą rzeczy okolicznych miasteczek nie znam jeszcze zbyt dobrze.



Odpowiedz

Gość: mbbaran |

Wielce Szanowny Kamilu. Krzeszowice miały różne oblicza w swojej historii, w tym i specjalne pociągi dla krakowian szukających tam wypoczynku, lecz po I wojnie i do lat sześćdziesiątych byl to duzy ośrodek górniczy. Z kamieniołomu w Miekinii do stacji kolejowej wiodła jedyna w okolicy kolej linowa, była kopalnia węgla, porfiru (patrz Kościół Mariacki), były i są zwykłe kamieniołomy wapienia a obecnie jednymi z większych kopalń są Czatkowice i własnie Zalas. Pobliski zamek nazywa się Tenczyn a Tenczynek to nazwa pochodna. Iz historia ma różne oblicza i rózne zawirowania wiem choćby z dziejów rodziny bliższej i dalszej w okresie II Rzeczpospolitej i nieco wcześniej lecz chodzi mi o działania i postacie pozytywne. Pozdrawiam i oczekuję MB



Odpowiedz
Marek Więcek

Student historii na Uniwersytecie Jagiellońskim, absolwent liceum ogólnokształcącego w podkrakowskich Krzeszowicach. Zainteresowania naukowe obejmują kwestie związane z historią mentalności, obyczajowości oraz religii, a także wpływem rozwoju techniki na zmiany cywilizacyjne. Zainteresowania niezwiązane ze studiowaną dziedziną to między innymi informatyka oraz nowe technologie.

Wolna licencja – ten materiał został opublikowany na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa – Na tych samych warunkach 3.0 Polska.

Redakcja i autor zezwalają na jego dowolny przedruk i wykorzystanie (również w celach komercyjnych) pod następującymi warunkami: należy wyraźnie wskazać autora materiału oraz miejsce pierwotnej publikacji – Portal historyczny Histmag.org, a także nazwę licencji (CC BY-SA 3.0) wraz z odnośnikiem do jej postanowień. W przypadku przedruku w internecie konieczne jest także zamieszczenie dokładnego aktywnego odnośnika do materiału objętego licencją.

UWAGA: Jeśli w treści artykułu nie zaznaczono inaczej, licencja nie dotyczy ilustracji i filmów dołączonych do materiału – w kwestii ich wykorzystania prosimy stosować się do wskazówek w opisie pod nimi lub – w razie ich braku – o kontakt z redakcją: redakcja@histmag.org