Opublikowano
2014-03-28 13:17
Licencja
Prawa zastrzeżone

Obrazki z piekła chłopskiego w dawnej Polsce

Jak wyglądała sytuacja chłopów w czasach Rzeczpospolitej Obojga Narodów? Byłą tak zła, jak się powszechnie uważa czy może była... gorsza?


Strony:
1 2

Problem chłopski był podstawowym zagadnieniem ustrojowym Rzeczypospolitej szlacheckiej. Istotę feudalnego układu społecznego określił dosadnie król Stanisław Leszczyński w wyznaniu: „Nie byłbym szlachcicem, gdyby chłop nie był chłopem; podłość kondycji chłopskiej naszę wynosi”.

Prawdziwe piekło dla chłopa zaczęło się z chwilą, kiedy służebność jego wobec właścicieli ziemskich zatraciła wszelkie cechy poddaństwa regulowanego przez państwowe ustawodawstwo, stając się domeną niczym nieskrępowanych, bo zależnych li tylko od indywidualnego charakteru i sumienia rządów warstwy uprzywilejowanej. Już w 1546 r. król Zygmunt Stary przyrzekł szlachcie nie wtrącać się w spory między feudałami a podwładnymi kmiotkami. W praktyce znaczyło to, że pan mógł z przywiązanym do jego gruntu chłopem wyczyniać, co mu się żywnie spodobało. Poddaństwo przemieniło się rychło w najczarniejszą niewolę. Chłopów zamieniono w bydło robocze, zaprzęgnięte w jarzmo morderczej pracy, byle jak odżywione i odziane, w sposób nieludzki ciemiężone i wyzyskiwane.

Stefan Garczyński, ujmujący się w połowie XVIII wieku w imię dobra pospolitego za marniejącym chłopstwem, maluje obraz jego niedoli następującymi słowy:

Nędzny wieśniak chatkę ma ukleconą jak na sikorkę klatkę, i to dziur w niej około pełno, sam gościem prawie w domu, bo czyli mu swojej roli dosyć czynić, czyli zaciąg codzienny panu odprawić; więc jedne dzieci jego od głodu, biedy i mizerii, drugie od zimna i niewygody, trzecie od fetoru i chorób zaraźliwych muszą przed czasem zadychać. Tymczasem kiedy pan zaorze i zasieje folwark, i pustych niemało śladów nie ma kim sprzątnąć, nuż na tłukę z batogiem podstarości lub włodarz bez respektu nawet ciężarne wypędza niewiasty, a pan zaszczyca się, że «mi się urodziło, jak nigdy przedtym nie bywało», a o tym ani wspomni, że dla tak wielkich sprzętów niemało z świata ludzi sprzątnął.

Tłuki, nazywane też gwałtami, powtarzały się szczególnie w czasie żniw. „Na te gdy poddanych pędzą - czytamy w «Monitorze» z 1766 r. - gdyby 10 osób było w chałupie, tylko jedną zostawią; a gdyby był tylko mąż i żona, oboje wypędzą i wiele podczas takich gwałtów chałup zamkniętych, tylko małe dzieci w sobie mających. Ta powinność istotnie nazywana gwałtem, bo ludzie na odbycie jej pędzeni wołają: «Gwałtu!»”. Wybuchające często w tej czy innej części kraju bunty chłopskie były topione z całym okrucieństwem w morzu krwi. Oporni na co dzień byli za byle przewinienie zamykani do lochów i bici wymyślnie i bez miłosierdzia, jak pisał nieznany poeta:

Niech w byle bagateli panu nie dogodzi,
Zaraz do rózg, kańczugów lub kijów przychodzi.
Zbić, zabrać chłopa wolno szlachcicowi:
„Dusza boska, ciało nie”-jak niejeden mówi.

Ignacy Miączyński ( Rozprawa o dziesięcinach, Rocznik Towarzystwa Naukowego z Uniwersytetem Krakowskim Połączonego, t. II, Kraków 1817, s. 136-137) przytacza ocenę Kamery Płockiej z 1796 r.: „[Włościanin] żyje nędznie jak bydlę i z bydlęciem swym razem z głodu umiera, które mu i dlatego pożytku w gospodarstwie nie robi, że grunt z mierzwy przez dziesięcinę ogołocony zostaje. Idzie on z workiem do pana, który go dożywia, bydlę wygania nawet w zimie do boru, w czas na wiosnę na zboże lub je żywić musi przegniłymi z dachów, które odziera, snopkami”.

Wszelkie próby wzięcia w obronę prawną chłopa, podejmowane przez reformatorów w okresie oświecenia, były kamieniem obrazy dla szlachty i spotykały się z gwałtownym potępieniem. Odebranie dziedzicom przez konstytucję z 1768 r. prawa życia i śmierci nad poddanym nie odniosło skutku w praktyce. Dlatego postępowi pisarze starali się przynajmniej wychować szlachcica na „dobrego pana”(I. Krasicki, S.Trembecki, A. Naruszewicz, J. Wybicki, P. Świtkowski, publicyści „Monitora” i „Pamiętnika Historyczno-Polityczno-Ekonomicznego”). Jakie takie ulżenie przyniosła chłopstwu dopiero Konstytucja 3 maja.

Farma z roku 1794 (mal. Johann Ludwig Ernst Morgenstern, domena publiczna)

Nauka oświeconych myślicieli o naturalnej albo - jak wtedy mówiono - „przyrodzonej” równości wszystkich ludzi była zwalczana przez ogół Sarmatów jako zamach na „złotą wolność szlachecką”. Mimo postępowych teorii filozoficznych, mimo usilnych zabiegów reformatorskiej publicystyki i literatury pięknej tyrania panów nie ustawała. I tak było do ostatnich lat niepodległości pierwszej Rzeczypospolitej. nieludzkie metody stosowane wobec poddanych przez niektórych właścicieli ziemskich przejmowały grozą współczesnych i potomnych. Nazwiska ich niesławiono w rozmowach i przekazywano z pokolenia na pokolenie.

W Ossolineum znaleźliśmy wykaz najokrutniejszych gnębicieli ludu wraz z opisem ich barbarzyństwa, sporządzony przez wziętego ongiś poetę, znanego nam już z poprzednich sensacji, Stanisława Doliwę Starzeńskiego. Autor, wywodzący się ze średniej szlachty, „krew z jej krwi i kość z jej kości”, był aż po koniec swoich dni libertynem przepojonym najszczytniejszymi hasłami oświecenia. Zanim przywołamy w całości (z autografu zachowanego w rękopisie 2290, k. 189) pozostawiony przez niego pokaz niedoli chłopskiej w dawnych czasach, pragniemy zaznaczyć, że niektóre wyszczególnione przez autora wypadki ciemięstwa potwierdzają także inni współcześni pamiętnikarze, m.in. Marcin Matuszewicz i znany poeta Franciszek Karpiński.

Powyższy fragment pochodzi z książki Romana Kalety pt. "Sensacje z dawnych lat"

Autor: Roman Kaleta
Tytuł: Sensacje z dawnych lat
wydawca: Iskry
miejsce wydania: Warszawa
data wydania: 2009
nr wydania: I
ISBN: : 978-83-244-0088-1 EAN: 9788324400881
liczba stron: 890
opracowanie graficzne: Andrzej Barecki
format: 170 × 240 mm
oprawa: twarda z obwolutą
cena: 79,00 zł
Kup ze zniżką na stronach wydawcy!

Tekst ma więcej niż jedną stronę. Przejdź do pozostałych poniżej.

Strony:
1 2
Napisz komentarz
Regulamin komentarzy

Uwaga, wyświetliliśmy tylko ostatnio opublikowane komentarze. Zobacz wszystkie komentarze!

Gość: DZIEJE ŻYDÓW W POLSCE - DZIEJE NOWOŻYTNE ( |

"W 1569 roku Korona Polska i Wielkie Księstwo Litewskie zawarły Unię Lubelską, na mocy której połączono oba państwa.... Polska magnateria rozpoczęła szybką kolonizację nowych obszarów. Do zarządzania nowymi majątkami użyto Żydów, którzy z tego powodu w dużej ilości migrowali na wschód. Zwłaszcza na Ukrainie, Żydzi stali się "narzędziem wielkopańskiego ucisku" feudalnego chłopów. ...rosła ilość żydowskich inwestycji w dzierżawy wielkich latyfundiów magnackich oraz starostw i ekonomii królewskich .... Na ziemiach tych żydowscy arendarze niejednokrotnie stosowali bezlitosne metody wymuszania świadczeń feudalnych, co rodziło opór ukraińskiego chłopstwa. ... Żydzi zostali włączeni przez wielkich polskich magnatów do systemu arendy, czyli dzierżawy majątków ziemskich. Właścicielom dawało to luksus niezajmowania się dobrami ziemskimi, a Żydom dawało zatrudnienie i stały zarobek. Mieli oni obowiązek ściągania należności od chłopów i egzekwowania świadczeń feudalnych. W dobrach kościelnych egzekwowali świadczenia i opłaty od wiernych, a w majątkach starostów pobierali myto, podatki i opłaty skarbowe. Bardzo szybko połowa dóbr na Ukrainie znalazła się w rękach żydowskich arendarzy. W tej sytuacji, dla Ukraińców, Żydzi stali się symbolem polskiego wyzysku."



Odpowiedz

Gość: asica |

Dlaczego nie piszecie o roli Żydów, którym "pan" często dawał wolną rękę co do chłopów, byle mu kasę dostarczali?



Odpowiedz

Gość: |

Tak niestety żydzi , naie tylko byli poborcami podatkowymi grabiącymi i osZukującymi chłopów , ale i karczmarzami rozijającymi chłopskie rodziny , z wielką radością reklamowali podłej jakości okowitę i sprzedawali w kredycie licząc na lichwiarskie %.



Odpowiedz

Gość: bartensteiner |

Nie ma sensu dyskutowanie o doli (lub niedoli) polskich chłopów w czasach I RP bez porównania jej z sytuacją w innych krajach, także z sytuacją robotników, służących itp.



Odpowiedz

Gość: |

@ Gość: Pozwolę sobie na inne zdanie , sądzę ,że dyskusja i opisywanie historii chłopa polskiego jest niezbędna by historia polska nie była cepeliadą i Chatą wuja Toma . Gość: bartensteiner



Odpowiedz

Gość: potomek |

Do kwoty głównej doliczcie odsetki przez stulecia i taki rachunek przedłużcie Panu biskupowi do realizacji. Z chwilą otrzymana rachunku zobaczycie Pana Objawionej Prawdy na własne oczy jak emanuje miłosierdziem w praktyce. I nie zapominajcie o jednym że nie o Boga kler się bije, tylko o majątki. Dowód- komisja majątkowa!



Odpowiedz

Gość: potomek |

Panie Janie to nie ideologia i pustosłowie.Czy Pan nie zauważa kościołów i biskupich pałaców?. Te ogromne budynki to nie dzieło rąk klasy próżniaczej. To krwawica chłopska i nie tylko.Twierdzi Pan że te ogromne budynki stawiali dla swoich potrzeb. Nic bardziej mylnego.Chłopom pańszczyźnianym te budynki były potrzebne do czego? Do sprzątania? Do utrzymywania w dobrym stanie technicznym? Nie dosyć że postaw gmach to jeszcze utrzymuj go i jego klechę na swój koszt. Czysty wyzysk! Przypomnij Pan sobie co mawiał chrześcijański klasyk że świątynią jest człowiek, a nie pałac kapiący od złota.I dlatego wzywam wszystkich potomków włościan o składanie wniosków do sądu o wypłacenie przez kler zaległych poborów spadkobiercom wyzyskiwanym chłopom.



Odpowiedz
Roman Kaleta

Historyk literatury, kierownik Pracowni Historii Literatury i Edytorstwa Wieku Oświecenia Instytutu Badań Literackich Polskiej Akademii Nauk we Wrocławiu, członek Rady Naukowej IBL PAN. Zajmował się głównie poezją epoki stanisławowskiej.

Prawa zastrzeżone – ten materiał jest chroniony przez przepisy prawa autorskiego.

Kopiowanie, przedrukowywanie (poza dozwolonymi prawnie wyjątkami) wyłącznie za zgodą redakcji: redakcja@histmag.org