Opublikowano
2012-04-02 16:48
Licencja
Wolna licencja

Ojciec Europy?

Jedną z niewielu postaci wczesnego średniowiecza, którą uczeń polskiej szkoły poznaje w trakcie kursu historii powszechnej jest Karol Wielki. Władca Franków to więc bohater – przynajmniej ze słyszenia – znany każdemu wykształconemu człowiekowi. Gdyby jednak zapytać, czym zasłużył sobie na godność historycznej „kanonizacji” z rzadka jedynie doczekalibyśmy się jakiekolwiek odpowiedzi, a wśród tych, które by padły, zapewne sporo twierdziłoby, że Karol jest „Ojcem Europy”.


Strony:
1 2

Karol Wielki (ur. 2 kwietnia 742/747, zm. 28 stycznia 814), król Franków i Longobardów, pierwszy cesarz odnowionego Imperium Rzymskiego. Uważany za jednego z największych władców średniowiecznej Europy. To oczywiście zgrabny slogan i etykietka, promowana szczególnie na użytek „idei europejskiej”. Dość wspomnieć o przyznawanej przez władze Akwizgranu od 1950 roku nagrodzie imienia Karola Wielkiego, której laureatami byli liczni zaangażowanie w projekt europejski politycy (jako pierwszy np. otrzymał ją twórca idei Paneuropy hr. Richard Coudenhove-Kalergi). Czy jednak mamy do czynienia jedynie z anachronicznym przypisaniem dawnemu władcy pojęć, których nie posiadał i idei, których by nie zrozumiał? Postarajmy się znaleźć odpowiedź na to pytanie.

Charlemagne czy Karl der Grosse?

Jedna rzecz wydaje się pewna – pośmiertne życie Karola Wielkiego w myśli i wyobraźni politycznej potomności jest równie ciekawe jak jego rzeczywiste panowanie. Pierwszy średniowieczny cesarz jest obiektem tak rozlicznych interpretacji i reinterpretacji, że opisując ich dzieje szczegółowo nie tylko stworzylibyśmy porządną monografię, ale i uzyskalibyśmy szczególny rodzaj historii intelektualnej naszego kontynentu. W opiniach o Karolu jak w soczewce skupiają się linie prądów umysłowych, nurtujących życie umysłowe różnych epok.

Najlepszym tego przykładem – prócz wspominanych wcześniej odniesień europejskich – był wielki spór XIX- i XX-wiecznych historyków francuskich i niemieckich o narodowość Karolinga trwający do lat 60. ubiegłego stulecia. Nie wdając się w szczegóły tych, po części jałowych, polemik zauważmy, że idealnie wpisywały się one w tendencje narodowo (choć może należałoby powiedzieć nacjonalistycznie?) zorientowanych historiografii. Wedle tego modelu zarówno „jasnowłosi Gallowie”, jak i „bitni starożytni Germanie” byli bezpośrednimi przodkami, a wręcz niekiedy członkami narodów francuskiego i niemieckiego. W takiej perspektywie Karol Wielki był członkiem panteonu bohaterów na równi z Wercyngetoryksem i Arminiuszem (który w oczywisty sposób stawał się Hermanem). Dopiero w latach 60. XX wieku przyszło otrzeźwienie, a jego najbardziej charakterystycznym wyrazem jest późna, bo pochodząca dopiero z 1995 roku, lecz charakterystyczna wypowiedź Karla Ferdinanda Wernera:

Odpowiedź na postawione w tytule pytanie nie brzmi Karl albo Karl i Charlemagne. Za podwójnym mitem Karola stoi ten Karol, który żył w rzeczywistości i dla którego „Europa” była już rzeczywistością, stanowiąc jedno z jego państwem i posłannictwem na Bożym świecie. (K.F. Werner, Karl der Große oder Charlemagne? Von der Aktualität einer überholten Fragestellung, München 1995, s. 50).

Pater Europae?

Podstawową trudnością, na którą zwracali uwagę krytycy stawiania pytania „Charlemagne czy Karl der Grosse?” była oczywista anachroniczność terminów Niemiec i Francuz w czasach Karola. Sam król Franków nie mógłby zrozumieć tego pytania i co za tym idzie odpowiedzieć na nie – w jego bowiem czasach żaden z tych narodów po prostu nie istniał! Jeśli jednak chodzi o termin Europa – znajdujemy się w innym położeniu. Można się spierać o wyrażoną w przytoczonym cytacie tezę Karla Ferdinanda Wernera, że Europa stanowiła w czasach Karola rzeczywistość tożsamą z jego państwem, nikt jednak nie zaprzeczy, że sam termin był znany frankijskiemu władcy.

Już od początków panowania, w tekstach programowych pisanych dla niego znajdujemy zwroty typu regnum Europae („królestwo Europy”). Co więcej, sam tytuł Pater Europae pojawia się w tzw. Eposie paderborneńskim (Karolus Magnus et Leo papa) – pisanym po łacinie w klasycznych heksametrach opisie spotkania Karola z papieżem Leonem III w Paderborn w 799 roku. Także i w późniejszej tradycji i kształtującej się stopniowo legendzie, termin Europa występuje jako synonim obszaru władzy cesarza. Np. w powstałym w latach 80. IX wieku w Saksonii poemacie Annalium de gestis Caroli Magni imperatori libri quinque tzw. Poety Saskiego czytamy że „prawie wszystkie ludy Europy pamiętają to (tj. podbój i chrystianizację Saksonii) do dziś, jako uczestnicy tak wielkiego dzieła”. Zastanowić się jednak powinniśmy czym była ta „Europa” dla samego Karola Wielkiego, dla jego współczesnych oraz – co jest jednak domeną raczej światopoglądu niż badania historycznego – na ile dzisiejsze odwoływanie się do postaci Karola Wielkiego ma głębszy sens niż li tylko przypadkowa zbieżność terminów.

Narodziny średniowiecza

Pomnik Karola Wielkiego przed ratuszem w Akwizgranie (fot. Mussklprozz, opublikowano na licencji Creative Commons Attribution-Share Alike 3.0 Unported) Dzisiejsza – przez niektórych odczuwana bardziej, przez innych mniej – potrzeba zakorzenienia w przeszłości nie jest jedynie naszą potrzebą, wynikłą z ciągłego przyspieszania „pociągu historii”. Choć we wczesnym średniowieczu życie ludzkie toczyło się w ramach odwiecznych tradycji i zwyczajów obecna też była świadomość, że niegdyś istniała wspaniała cywilizacja rzymska i przynajmniej w swej końcowej fazie była to cywilizacja do cna przeniknięta przez chrześcijaństwo. Samo zaś chrześcijaństwo przechowywało okruchy tradycji antycznej – obecne jeszcze w dość znacznych ilościach na obszarach galijskich w postaci ksiąg czy retorycznego wykształcenia.

Jednocześnie związek z tradycją rzymską stawał się we wszystkich dawnych zachodnich prowincjach coraz bardziej problematyczny. Pomijając obszary mniej czy bardziej zbarbaryzowane przez najazdy germańskich, piktyjskich i celtyckich plemion (choć ostatecznie osadnictwo germańskie na kontynencie objęło jedynie Nadrenię i część północnej Galii, prawie zaś całkowicie zbarbaryzowana została Wielka Brytania) odcięte od tradycji łacińskiej przez zmianę języka, na terenach jedynie poddanych zwierzchnictwu barbarzyńskich władców zachodziły procesy, które czyniły dawną kulturę rzymsko-chrześcijańską niezrozumiałą. Przede wszystkim bardzo silnie ewoluowała łacina ludowa, dając w rezultacie zaczątki języków romańskich. Przez to w pewnym momencie teksty pisane językiem klasycznym, czy nawet łaciną patrystyczną stawały się niezrozumiałe.

Tekst ma więcej niż jedną stronę. Przejdź do pozostałych poniżej.

Polecamy e-book Marcina Sałańskiego „Elita władzy w Królestwie Jerozolimskim (1174–1185)”:

Autor: Marcin Sałański
Tytuł: „Elita władzy w Królestwie Jerozolimskim (1174–1185)”

Wydawca: PROMOHISTORIA [Histmag.org]

ISBN: 978-83-934630-8-4

Stron: 85

Formaty: PDF, EPUB, MOBI (bez DRM i innych zabezpieczeń)

6,9 zł

(e-book)

Strony:
1 2
Napisz komentarz
Regulamin komentarzy

Gość: trymus |

Wiadomo, że okresy ubogie w źródła wymagają doskonałego warsztatu, erudycji, intuicji i krytycyzmu, ale bez przesady nie jest to książka zła na tyle, aby ją odradzać. Szczególnie w przypadku zastosowań popularnonaukowych.Kilka razy widziałem ją w bibliografiach poświęconych epoce. Chyba, że ktoś ma jakieś uwagi stricte merytoryczne- z chęcią poczytam.



Odpowiedz

Gość: WTHO |

Wies jest powierzchowny, zbyt efekciarski i przede wszystkim aby napisać jakąkolwiek biografię wczesnośredniowieczną wypadałoby się w tym zakresie specjalizować ;-)



Odpowiedz

Gość: trymus |

Dlaczego lepiej nie czytać Wiesa?



Odpowiedz
Wojciech Tomasz Oczkowski

Student II roku studiów II stopnia w Instytucie Historycznym oraz I roku studiów I stopnia w Instytucie Filologii Klasycznej Uniwersytetu Warszawskiego. Jego zainteresowania badawcze ogniskują się wokół myśli politycznej i zagadnień tożsamości we wczesnym średniowieczu zachodnioeuropejskim. Aktualnie kończy pracę magisterską o postrzeganiu przeszłości i tożsamości u IX-wiecznych Sasów. Prywatnie miłośnik wycieczek rowerowych i poezji Jacka Kaczmarskiego.

Wolna licencja – ten materiał został opublikowany na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa – Na tych samych warunkach 3.0 Polska.

Redakcja i autor zezwalają na jego dowolny przedruk i wykorzystanie (również w celach komercyjnych) pod następującymi warunkami: należy wyraźnie wskazać autora materiału oraz miejsce pierwotnej publikacji – Portal historyczny Histmag.org, a także nazwę licencji (CC BY-SA 3.0) wraz z odnośnikiem do jej postanowień. W przypadku przedruku w internecie konieczne jest także zamieszczenie dokładnego aktywnego odnośnika do materiału objętego licencją.

UWAGA: Jeśli w treści artykułu nie zaznaczono inaczej, licencja nie dotyczy ilustracji i filmów dołączonych do materiału – w kwestii ich wykorzystania prosimy stosować się do wskazówek w opisie pod nimi lub – w razie ich braku – o kontakt z redakcją: redakcja@histmag.org