Opublikowano
2017-03-29 19:54
Licencja
Wolna licencja

Orzeł do zmiany? Ale po co?

Orzeł po liftingu może faktycznie będzie zadowalał tłumy heraldyków i zaspokajał potrzeby purystów wszelkiej maści. Może będzie wystawiany jako wzorzec herbu doskonałego. Dla przeciętnego Polaka będzie to jednak wyłącznie zabawa i akurat w tym przypadku statystyczny rodak będzie miał rację.


Zobacz też: Z Orłem Białym poprzez wieki. Cz. 5: Symbolika państwowa PRL i III RP

Król Polski w stroju turniejowym, Herbarz Złotego Runa, XV w. (domena publiczna). Tak, polski herb wymaga poprawek. Już samo nazywanie go godłem jest – delikatnie mówiąc – niefortunnym uproszczeniem. Aby nie powtarzać tych samych argumentów polecam każdemu Czytelnikowi zajrzeć do artykułu napisanego już jakiś czas temu przez Romana Sidorskiego. Bardzo kompetentnie i szczegółowo wyjaśnia on, dlaczego Orzeł Biały powinien przejść lifting. Na koniec wspomnianego tekstu mój serdeczny kolega wyraża nadzieję, że do przemian dojdzie, a historycy i heraldycy przestaną wyrywać sobie włosy z głowy oglądając nasz herb lub słysząc kolejne amatorskie blazonowanie, które z opisem heraldycznym niewiele ma wspólnego.

Jak informowały w ubiegłym tygodniu media, do takich zmian może dojść przy okazji przyszłorocznych obchodów setnej rocznicy odzyskania przez Polskę niepodległości. Pretekst może i dobry na dokonywanie takich przeobrażeń, a na pewno szalenie symboliczny. Pracuje nad tym Ministerstwo Kultury w porozumieniu z Komisją Heraldyczną funkcjonującą przy Ministerstwie Spraw Wewnętrznych i Administracji. Większość poprawek dotyczyć ma szczegółów graficznych, które dla przeciętnego oka będą niedostrzegalne. Chodzić w nich będzie o dostosowanie obecnego herbu do współczesnych wymogów technicznych i uporządkowanie przepisów dotyczących jego eksponowania.

O ile modyfikacje zatrzymają się na takich kwestiach, to przemiana Orła Białego będzie sprawą dla koneserów wyszukujących oraz notujących smaczki i wyjątki. Przy okazji jednak pojawiły się głosy, że ingerencja może być głębsza i sięgać chociażby zmiany wyglądu korony z otwartej na zamkniętą. Heraldycy postulujący tę zmianę – słusznie poniekąd – twierdzą, że zamknięcie korony oznaczało kiedyś suwerenność państwa, co powinno mieć także wyraz w obecnym herbie. Mogłoby pociągnąć to za sobą umieszczenie na czubku korony krzyża, a to zapewne byłoby doskonałym paliwem dla polskiej opinii publicznej, której jedna część ogłosiłaby tryumf bogoojczyźnianej tradycji, druga zaś grzmiałaby nad klerykalizacją życia społecznego.

Herb Rzeczypospolitej Polskiej ustanowiony w 1956 r. przez Rząd na uchodźstwie (domena publiczna).

Dotykamy zatem problemu dużo poważniejszego od nadania czerwieni odcienia cynobru czy karmazynu. W dyskusji nad heraldycznością lub nieheraldycznością współczesnych emblematów używa się pojęć i znaczeń, które dla dzisiejszego człowieka są niezrozumiałe. Piszę tu nie tylko o zrozumieniu wynikającym z wiedzy, ale przede wszystkim z emocji.

Średniowieczny herb był graficznym zapisem narracji o człowieku i jego rodzinie. Można było się z niego dowiedzieć kim ta osoba jest, jaką pełni godność, poznać legendę rodu i ideały do których dana postać może się odwoływać. W epokach niepiśmiennych był to doskonały przekaźnik wiedzy, informator, w którym każdy znak bądź symbol miał swoje określone znaczenie. Herb wzbudzał tym samym konkretne emocje, był częścią świata, w którym powstawał, świata podlegającego opisowi. Dlatego w jego czytaniu ważna była intuicja, skojarzenia ugruntowane w ówczesnej rzeczywistości.

Obawiam się więc, że stricte naukowa argumentacja dotycząca wyglądu Orła, a w szczególności korony zdobiącej jego głowę będzie tylko radosną gadką grupki pasjonatów. Absurdem jest wymaganie od współczesnych ludzi, aby myśleli głową rodem z wieków średnich i postrzegał świat symboliką, która dawno się już zdezaktualizowała i przestała być czysto intuicyjna. Dlatego żyjąca dzisiaj osoba krzyż na koronie będzie rozumiała przez pryzmat obecnych sporów, a nie ustrojowych deklaracji z czasów przeszłych.

Godło Rzeczypospolitej Polskiej w polskim pawilonie na Wystawie Międzynarodowej w Paryżu w 1937 roku (domena publiczna). Nie chcę oczywiście kwestionować heraldyki jako takiej. Konstruowanie emblematów województw, powiatów czy miast było bardzo ważnym aktem dla środowisk lokalnych. Pozwolił im na budowanie własnej symboliki czy punktów odniesienia, a także na zamknięcie tożsamości w prostych znakach. Pytanie raczej, czy da się mówić językiem martwym i niezrozumiałym, a jednocześnie wymagać, aby osoba odbierająca komunikat właściwie go interpretowała. Przypomina to tym samym człowieka, który znając swój tylko język próbuje obcokrajowcowi tłumaczyć wszystko tzw. wielkimi literami. Jakbyśmy się starali – nie zrozumie, albo zrozumie na swój osobliwy sposób.

Nie będzie to rzecz jasna pierwsza wielka debata o koronę na głowie Orła. Taką samą prowadzono już w XIX wieku, kiedy wśród republikańskich i demokratycznych działaczy niepodległościowych powstała koncepcja ogołocenia czerepu naszego godła, lub zastąpienie widniejącego insygnium czapką frygijską. Równie symboliczne było przywrócenie korony po 1989 roku, które było najwyrazistszym, najbardziej namacalnym aktem odzyskania niepodległości. W tych dwóch przypadkach heraldyka odpowiadała na realne emocje, streszczała wielkie narracje do jednego symbolu.

Dziś pomysłodawcy zmian chcą się ukryć za plecami heraldyków, tłumacząc modyfikacje odwiecznymi zasadami i naukową poprawnością. Ma się to nijak do emocji i jest alibi, na które przeciętny człowiek może machnąć rękoma złorzecząc, że politycy zajmują się sprawami zupełnie nieistotnymi. I co najgorsze, w tym przypadku będzie miał rację. Jeśli chcemy zmieniać Orła, to trzeba odpowiedzieć sobie: po co? A czysto techniczne wyjaśnienia będą chyba najgorszą motywacją.

Redakcja: Paweł Czechowski

Chcemy wzbogacić nasz portal o nowe funkcjonalności oraz publikować więcej wartościowych treści. Pomożesz nam w tym? Dołącz do Drużyny Histmag.org!

Regulamin komentarzy

Co dalej z Orłem Białym?

Jak donoszą krajowe media, w związku ze zbliżającymi się obchodami 100-lecia odzyskania niepodległości przez Polskę, pojawiły się pomysły modyfikacji kształtu polskiego herbu państwowego. Byłaby to doskonała okazja, aby wyeliminować pewne błędy, jakie pozostały w, skądinąd bardzo udanym pod względem artystycznym projekcie Zygmunta Kamińskiego z 1927 roku, w rysunku Orła, kształcie tarczy i korony oraz opisach herbu w aktach prawnych. Od dawna należało uporządkować ustawowo tę problematykę, a na przełomie lat 80. i 90., w okresie gorących politycznych przemian, zabrakło na to czasu i woli politycznej. Oby obecna dyskusja nie ograniczyła się znowu do płytkich, ale atrakcyjnych medialnie argumentów polityczno-światopoglądowych, z pominięciem poglądów specjalistów – historyków, heraldyków i grafików oraz ich projektów i fachowej wiedzy. Osią sporu pewnie znowu będzie krzyżyk na koronie, pozwolę więc sobie na kilka uwag w tej sprawie.

Najważniejsza z polskich koron to ta używana podczas prawie wszystkich koronacji królewskich na Wawelu (insygnialna). Nie przetrwała niestety do dziś, została bowiem skradziona ze skarbca i zniszczona przez Prusaków na początku XIX wieku. Dziś mamy tylko jej udane rekonstrukcje i parę XVIII-wiecznych obrazów, na której ją sportretowano na głowach monarchów. Choć polska tradycja nazwała ją koroną Bolesława Chrobrego, w rzeczywistości została wykonana na początku XIV wieku dla króla Władysława Łokietka. Początkowo była ona otwarta, bardzo podobna do tej zachowanej w grobie Kazimierza Wielkiego, ale… Jakoś w XVI wieku, czyli naszym wieku złotym, pewnie krótko przed słynnym hołdem pruskim na krakowskim rynku, król Zygmunt I Stary (lub któryś z jego braci i poprzedników na tronie) postanowił zamanifestować, że polski król jest równy rzymskim cesarzom i zlecił złotnikom przerobienie uświęconej tradycją korony Chrobrego. Do gotyckiej, królewskiej korony dodano wtedy dwa niewielkie złote pałąki, kulę – sferę i krzyżyk. Miało to symbolizować pełnię władzy nad chrześcijańskim krajem (światem). Prawie tak samo wygląda korona na głowie orła Rządu RP na uchodźctwie, zmodyfikowana w 1956 roku. Ten argument historyczny przekonuje mnie do oraz bardziej do idei modyfikacji kształtu korony na głowie Orła Białego. Forma korony musi być jednak zgodna z formą Orła!

Z drugiej strony, prof. Z Kamiński projektując w połowie lat 20. XX wieku obowiązujący do dziś, z niewielkimi poprawkami, wzór herbowego Orła Białego, wzorował się głównie na orłach renesansowych (zwłaszcza na tym z medalu Zygmunta Starego autorstwa Jana Marii Padovano z 1532 roku), batoriańskich i wazowskich. Orły te miały na głowach zawsze otwarte, królewskie korony typu gotyckiego (z tzw. kwiatonami w formie lilii heraldycznych). Dopiero od XVI wieku pojawiają się nieliczne przedstawienia Orła Białego w zamkniętej koronie z krzyżem na, czy częściej nad głową ptaka (np. na arrasach wawelskich, dekoracji rzeźbiarskiej Kaplicy Zygmuntowskiej na Wawelu i w starodrukach). Ta forma korony na głowie Orła Białego stała się jednak obowiązująca dopiero w czasach saskich, czyli w epoce którą nie bardzo warto wspominać. Zupełnie inaczej było w wypadku korony umieszczanej na tarczach herbowych naszych królów, Polski i Rzeczypospolitej Obojga Narodów. Ta już od początku panowania Jana Olbrachta (1492) zawsze była zamknięta i zwieńczona krzyżem, co symbolizowało pełną suwerenność i potęgę ówczesnej Polski, równej cesarzom rzymskim i carom moskiewskim. Zobaczymy która historyczna wersja Orła Białego i korony zwycięży w tym politycznym rozdaniu, ale za obu przemawiają pewne argumenty historyczne.

Tomasz Pietras



Odpowiedz

@ Tomek Pietras a może po prostu, zamiast zmieniać koronę NA głowie orła, przywrócić koronę zamkniętą nad tarczą, tworząc herb wielki?



Odpowiedz

@ Andrzej-Ludwik Włoszczyński Ciekawa idea, może to by było dobre rozwiązanie, zgodne z tradycją polską, choć pewnie wszystkich nie zadowoli



Odpowiedz

@ Tomek Pietras próba zadowolenia wszystkich nie powiedzie się nigdy i jest to najgorsze wyjście by vox populi decydowało. Pomijam już fakt, że większość nie rozróżnia co godłem państwa, w szczegółach, jest a co tylko jest podobne. Testowałem to przy okazji mojego projektu Orli Dom http://orlidom.pl



Odpowiedz

Panie Sebastianie! Przecież obecna władza traktuje Polskę jako ugór zarośnięty chwastami, więc dlaczego przy okazji swego rodzaju orki połączonej z karczowaniem ma ocaleć jakiś tam "orzeł"?
PS Krzyż na koronie Orła jest już w Siłach Zbrojnych.



Odpowiedz
Sebastian Adamkiewicz

Członek redakcji portalu „Histmag.org”, doktor nauk humanistycznych, asystent w dziale historycznym Muzeum Tradycji Niepodległościowych w Łodzi, współpracownik Dziecięcego Uniwersytetu Ciekawej Historii, współzałożyciel i członek zarządu Fundacji Nauk Humanistycznych. Zajmuje się badaniem dziejów staropolskiego parlamentaryzmu oraz kultury i życia elit politycznych w XVI wieku. Interesuje się również zagadnieniami związanymi z dydaktyką historii, miejscem „przeszłości” w życiu społecznym, kulturze i polityce oraz dziejami propagandy. Miłośnik literatury faktu, podróży i dobrego dominikańskiego kaznodziejstwa. Współpracuje - lub współpracował - z portalem onet.pl, czasdzieci.pl, novinka.pl, miesięcznikiem "Uważam Rze Historia".

Wolna licencja – ten materiał został opublikowany na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa – Na tych samych warunkach 3.0 Polska.

Redakcja i autor zezwalają na jego dowolny przedruk i wykorzystanie (również w celach komercyjnych) pod następującymi warunkami: należy wyraźnie wskazać autora materiału oraz miejsce pierwotnej publikacji – Portal historyczny Histmag.org, a także nazwę licencji (CC BY-SA 3.0) wraz z odnośnikiem do jej postanowień. W przypadku przedruku w internecie konieczne jest także zamieszczenie dokładnego aktywnego odnośnika do materiału objętego licencją.

UWAGA: Jeśli w treści artykułu nie zaznaczono inaczej, licencja nie dotyczy ilustracji i filmów dołączonych do materiału – w kwestii ich wykorzystania prosimy stosować się do wskazówek w opisie pod nimi lub – w razie ich braku – o kontakt z redakcją: redakcja@histmag.org