Opublikowano
2019-09-10 17:38
Licencja
Wolna licencja

Ostatni sejm II Rzeczypospolitej

2 września 1939 roku, dzień po ataku Niemiec na Polskę, po raz ostatni odbyło się posiedzenie Sejmu II Rzeczypospolitej. Czym zajmowali się posłowie w tym trudnym dla całego państwa i narodu momencie?


Strony:
1 2

Zebraniu się posłów towarzyszyły już naloty, a część z parlamentarzystów nie dojechała z powodu utrudnień komunikacyjnych. Mimo tego o godzinie 15.00 marszałek Wacław Makowski rozpoczął obrady, które w sytuacji wojny nie mogły polegać na dyskusji, a na wyrażeniu ducha wspólnej walki z wrogiem.

Jedynym merytorycznym elementem posiedzenia było głosowanie nad projektem ustawy o ochotniczej służbie wojskowej posłów i senatorów oraz zmniejszenie składu parlamentu na czas wojny. W ogólnej atmosferze oba wnioski zostały przyjęte bezdyskusyjnie. O ile drugi punkt brzmiał rozsądnie, o tyle pierwszy razi współczesnego czytelnika swoim propagandowym wydźwiękiem. Faktycznie – poza propagandą niewiele więcej w nim można znaleźć.

Pierwsze posiedzenie Sejmu V kadencji, 22 czerwca 1938 roku (fot. ze zbiorów Narodowego Archiwum Cyfrowego, Koncern Ilustrowany Kurier Codzienny - Archiwum Ilustracji, sygn. 1-A-922-2).

Należy jednak brać pod uwagę ogólną atmosferę pierwszych dni września, kiedy jeszcze liczono, że uda się powstrzymać Niemców i doczekać do interwencji zachodnich sojuszników. Trwała wówczas bitwa graniczna, a walki toczyły się między innymi pod Mławą. Dokładnie wtedy, gdy rozpoczynało się posiedzenie, w oddalonym o trochę ponad sto kilometrów na północ Żabokliku rozpoczął się niemiecki atak na polskie pozycje. Jeden z oficerów WP tak relacjonował jego przebieg:

O godzinie 15.00 rozpoczęło się generalne natarcie niemieckie. Oddziały wsparte potężnym ogniem artylerii i czołgów runęły na przedni skraj pozycji pułku. Lewe skrzydło trzyma się na swoich stanowiskach, prawe przyjmuje gwałtowne natarcie nieprzyjaciela. Rozżarła się walka ogniowa. Potok żelaza i stali, dym i kurz zalały cały odcinek […] Pułk walczy na śmierć i życie. Wielu żołnierzy rannych, zabitych i ogłuszonych. Ranni ciężej i lżej, których w tak straszliwym ogniu nie można ewakuować, po opatrunkach dalej chwytali za broń. Walczyli.

„Sytuacja jest jasna: zostaliśmy zaatakowani, więc walczymy!”

Premier Sławoj-Składkowski przybywa na posiedzenie Sejmu, maj 1939 roku (fot. ze zbiorów Narodowego Archiwum Cyfrowego, Koncern Ilustrowany Kurier Codzienny - Archiwum Ilustracji, sygn. 1-A-933-2). Tymi słowami swoje przemówienie rozpoczął premier Felicjan Sławoj Składkowski, który następnie wyraził wdzięczność posłom za przekazanie części uprawnień w sprawach gospodarczych i wojskowych oraz wyraził wolę rządu do ścisłej współpracy z Wodzem Naczelnym. Po tych gestach zadeklarował: „jesteśmy spokojni – spokojni o losy Narodu i Państwa”. Spokój albo raczej pewność wygranej wynikać miały z oparcia na autorytecie zmarłego cztery lata wcześniej Józefa Piłsudskiego oraz zgodności i wspólnocie działaniu całego narodu pod przewodem prezydenta Ignacego Mościckiego i marszałka Edwarda Rydza-Śmigłego. Gdy padały kolejne nazwiska posłowie wstawali i wiwatowali na cześć wymienianych autorytetów.

Na tym premier zakończył swoje przemówienie, a jako kolejny głos zabrał wicemarszałek Zygmunt Wenda. On również odwołał się do narodu – do jego jednomyślności, posłuszeństwa, ofiarności i odwagi. Zapewnił, że prawda dziejowa pokazuje, że „w zetknięciu się z polskim orężem załamywała się germańska pycha i buta”. Dodał również, że do chwały Psiego Pola, Płowiec i Grunwaldu tocząca się wojna doda nowe laury. O germańskiej pysze i bucie wspomniał raz jeszcze, gdy stwierdził, że ciągle zagraża ona światowemu pokojowi. W całym przemówieniu te słowa brzmią chyba najbardziej uderzająco, ponieważ dziś, z perspektywy czasu widzimy w nich zapowiedź wszystkich zbrodni, jakich dokonali Niemcy w ciągu następnych pięciu lat.

„Obecnie nie czas na wzajemne spory polityczne”

Z kolei te słowa wypowiedział wicemarszałek Wasyl Mudryj, reprezentant mniejszości ukraińskiej. Wspólnie z posłem Stepanem Skrypnykiem wyrazili dumę z powodu wypełniania przez ludność ukraińską powinności względem Rzeczypospolitej, w szczególności służby wojskowej i wyrazili jej gotowość do dalszej walki z najeźdźcą i współdziałania w ramach jednego organizmu państwowego, w którym przyszło im wspólnie żyć. Żaden z nich nie znał przyszłości i chyba nie mógł nawet przypuszczać, co rozpoczynająca się wówczas wojna przyniesie dla relacji polsko-ukraińskich. Podobne słowa wygłosił po nich poseł Salomon Seidenman, a swoją wypowiedź zakończył słowami:

Wielka mocarstwowa, potężna Polska jest ideałem ludności żydowskiej, jako równouprawnionych obywateli Państwa. Niech żyje zwycięstwo polskie.

Stenogram zakończył tę deklarację kropką, a nie wykrzyknikiem, jaki najprawdopodobniej powinien się tam znaleźć. Schodząc jednak z tematu ewentualnych uprzedzeń stenografa, należy zauważyć, że mównica, z której wypowiadało się trzech wymienionych posłów, wielokrotnie była miejscem sporów narodowościowych. Ironią losu – świadomą lub nie – było to, że przemawiający chwilę wcześniej Zygmunt Wenda wyrażał się wcześniej zdecydowanie zbyt ostro na temat obu mniejszości. W lutym 1939 roku zaatakował bowiem ukraińskich ugodowców za koniunkturalność i tolerowanie „ruchów odśrodkowych”, przez co rozumiał działalność terrorystyczną radykałów – których w istocie karmiła niezbyt przyjazna Ukraińcom polityka rządu.

Płk. Zygmunt Wenda, polityk Obozu Zjednoczenia Narodowego i wicemarszałek Sejmu V kadencji, wcześniej m.in. dowódca 1 Pułku Piechoty Legionów (fot. ze zbiorów Narodowego Archiwum Cyfrowego, Koncern Ilustrowany Kurier Codzienny - Archiwum Ilustracji, sygn. 1-W-613). Innym razem wygłosił w radiu przemówienie, w którym poparł interpelację posła Skwarczyńskiego, prezesa dominującego w Sejmie sanacyjnego Obozu Zjednoczenia Narodowego, który w sejmowym wystąpieniu stwierdzał jasno, że „Żydzi są czynnikiem osłabiającym i hamującym normalny rozwój polskich sił narodowych i państwowych. W strukturze naszego gospodarstwa stanowią element wysoce niepożądany”. Dalej kierowano do premiera pytanie dotyczące emigracji Żydów. Premier Składkowski, czyli pierwszy mówca ostatniego posiedzenia Sejmu odpowiedział, że rząd zgadza się z tym, że „dla rozwiązania kwestii żydowskiej w Polsce jednym z ważniejszych środków jest wydatne zmniejszenie liczby Żydów przez emigrację”, a rząd czyni co w jego mocy, aby doszło to do skutku.

Należy jednak uwzględnić także i to, że Zygmunt Wenda w swoim przemówieniu radiowym zdecydowanie opowiedział się przeciwko stosowaniu przemocy, czyli czynom, które godzą w honor i dobre imię narodu polskiego. Mimo wszystko mównica sejmowa bywała miejscem, z którego wypływały pytania w rodzaju: „I czy nie czas, panie premierze, zacząć oczyszczanie aparatu państwowego z Żydów i spokrewnionych z Żydami Polaków?”, a co zupełnie nie pasuje nam do wyidealizowanej wizji Polski przedwojennej i co godzi – chyba aż do dzisiaj – w dobre imię narodu.

Tekst ma więcej niż jedną stronę. Przejdź do pozostałych poniżej.

Polecamy e-book Michała Przeperskiego „Gorące lata trzydzieste. Wydarzenia, które wstrząsnęły Rzeczpospolitą”:

Autor: Michał Przeperski
Tytuł: „Gorące lata trzydzieste. Wydarzenia, które wstrząsnęły Rzeczpospolitą”

Wydawca: PROMOHISTORIA [Histmag.org]

ISBN: 978-83-934630-3-9

Stron: 86

Formaty: PDF, EPUB, MOBI (bez DRM i innych zabezpieczeń)

5,9 zł

(e-book)

Strony:
1 2
Napisz komentarz
Regulamin komentarzy

Gość: rfr4 |

Dlaczego godzi w dobre imie narodu?
Po wojnie zydokomuna wlasnie była najbardziej nienawidzącą polaków grupą. Tak samo jak należało usunąc jeszcze przed wojną 5 kolumne niemiecką tak samo i semicką z aparatu władzy.
Po latach sami komuniści pozbyl się żydów pozwalając im w latach czterdziestych wyjechac (a niewielu pozwalano) widząc, że nienawiść do polaków jest większa niż merytoryczne przygotowanie i posłuszeństwo.
Dziś niestety jest podobnie. Mamy wielu polityków chcących zamiast bronic polski skryć się pod protektoratem tego czy innego państwa. Zamiast sie stawiac i bic w obronie polski i polskich interesów.



Odpowiedz
Szymon Aleksander Grzegrzółka

Student Dziennikarstwa i Historii na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim. Interesuje się dziejami nowożytnej Europy Środkowo-Wschodniej. Jako autostopowicz lub cyklista z zapałem zwiedza ten region. Pasjonat rosyjskiej prozy. Niedoszły listonosz.

Wolna licencja – ten materiał został opublikowany na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa – Na tych samych warunkach 3.0 Polska.

Redakcja i autor zezwalają na jego dowolny przedruk i wykorzystanie (również w celach komercyjnych) pod następującymi warunkami: należy wyraźnie wskazać autora materiału oraz miejsce pierwotnej publikacji – Portal historyczny Histmag.org, a także nazwę licencji (CC BY-SA 3.0) wraz z odnośnikiem do jej postanowień. W przypadku przedruku w internecie konieczne jest także zamieszczenie dokładnego aktywnego odnośnika do materiału objętego licencją.

UWAGA: Jeśli w treści artykułu nie zaznaczono inaczej, licencja nie dotyczy ilustracji i filmów dołączonych do materiału – w kwestii ich wykorzystania prosimy stosować się do wskazówek w opisie pod nimi lub – w razie ich braku – o kontakt z redakcją: redakcja@histmag.org