Opublikowano
2006-12-17 23:00
Licencja
Wolna licencja

Panaceum - Powstanie i zasady funkcjonowania IV Republiki Francuskiej

Po II wojnie światowej, sytuacja Francji była trudna. Niby wychodziła ona z niej jako zwycięzca, ale dusza francuska skażona była upokorzeniem wojennym i wielką plamą rządów Vichy.


Si iuvatur, natura laudatur, si non iuvatur, medicus accusatur1.

Ogrom zniszczeń i szok związany z wybuchem oraz przebiegiem II wojny światowej nie tylko doprowadził większość państw europejskich na skraj bankructwa, lecz także wywrócił dotychczasowy układ sił w świecie do góry nogami. O ile Wielka Brytania, Związek Sowiecki wychodziły z niej jako strona zwycięska i dzielnie walcząca – miały one bowiem swoją bitwę o Anglię czy Stalingrad – sytuacja Francji była co najmniej kłopotliwa. Kraj ten nie tylko bowiem poddał się Niemcom, nie stawiwszy oporu jakiego się po nim spodziewano, ale zaczął kolaborować z nazistowskim sąsiadem. Cios dla światowej opinii publicznej był tym większy, iż na czele rządu Vichy stanął bohater spod Verdun marszałek Philippe Pétain.

Logo SFIO Resztki honoru francuskiego ratował, przebywający na emigracji w Londynie, niedawny wicepremier, generał Charles de Gaulle. Zaraz po wyzwoleniu Paryża ogłosił on koniec rządów Vichy i przyłączenie się do koalicji antynazistowskiej. Sytuacja Francji nie była jednak wiele lepsza: niepokój w koloniach, rozdarcie wewnętrzne, gdyż spora część Francuzów kolaborowała z Niemcami, za co uczestnicy La Résistance chcieli się z nimi rozprawić „po swojemu”. De Gaulle i społeczeństwo francuskie musieli przeciwstawić się wizerunkowi międzynarodowego tchórza.

Ku zmianom

Podstawowym problemem, jaki pojawia się przed każdym, kto zajmuje się, lub zajmować będzie, dziejami powojennego państwa francuskiego jest pytanie: Dlaczego Francuzi chcieli zmienić konstytucję państwa, skoro podczas rządów Vichy nie obowiązywała ustawa zasadnicza III Republiki? Mało tego. Sytuacja komplikuje się jeszcze bardziej, jeżeli uświadomimy sobie, że problem ustroju przyszłej Francji pojawiał się już w latach 1940-1944 (z większym nasileniem od ’43 roku), a po wojnie każde z ugrupowań, stronnictw politycznych miało własne, niekiedy bardzo szczegółowe projekty konstytucji2.

W literaturze przedmiotu przyjmuje się, iż w świadomości ówczesnych Francuzów III Republika była odpowiedzialna za klęskę w 1939 roku. Jedne stronnictwa twierdziły, że przyczyną porażki była słabość władzy wykonawczej, inne, że państwo było przestarzałe, zbyt mało demokratyczne. Niemniej przytłaczająca większość społeczeństwa francuskiego uważała, że dalsze istnienie III Republiki nie mogło mieć miejsca.

Tuż po wyzwoleniu 21 kwietnia 1944 roku rząd de Gaulle’a wydał dekret zwany potocznie „małą konstytucją”3. Określał on przejściowe, tj. do przeprowadzenia wyborów parlamentarnych, zasady funkcjonowania państwa. Według nich na czele państwa stał premier, jako szef rządu, pierwszy minister. Rząd posiadał pełnię władzy wykonawczej oraz wprowadzał najistotniejsze, doraźne ustawy za pomocą dekretów.

Charles de Gaulle Na czele tego rządu stał generał de Gaulle, którego autorytet jako tego, który „uratował honor Francji” był na tyle silny, by nie wyobrażano sobie innej kandydatury. Rząd miał jednak charakter koalicyjny, ministrem lotnictwa został komunista Charles Tillon 4. Sytuacja owa była wynikiem kilku spraw. Po pierwsze zróżnicowania ruchu oporu. Obok klasycznych prawicowych, centroprawicowych czy liberalnych skrzydeł La Résistance od czasu napaści na ZSRS hitlerowskich Niemiec przyłącza się do działalności podziemnej partyzantka Francuskiej Partii Komunistycznej (FPK). Po drugie społeczeństwo francuskie wyraźnie sympatyzowało z lewicą, czy to socjalistyczną (po wojnie występującą pod szyldem SFIO) czy komunistyczną (FKP), o czym wspominają praktycznie wszyscy autorzy badający ten okres dziejów Francji.

Nie bez znaczenia pozostaje też fakt, iż premier chciał kontrolować sytuację. Koalicyjny rząd bowiem pozwalał względnie realizować ów zamiar tym bardziej, że każde stronnictwo opowiadało się za demokratycznymi wyborami do parlamentu5.

Prace rządu miały na celu przede wszystkim przygotować wybory. Wpierw municypalne, później kantonowe, a wreszcie parlamentarne. O ile jednak kwestia pierwszych dwóch nie budziła większych wątpliwości, ostatnie spędzały sen z powiek rządowi, gdyż teoretycznie należałoby je zorganizować według takiego schematu jaki obowiązywał przed dyktaturą Vichy. Wtedy jednak rząd musiałby przynajmniej czasowo powrócić do ówczesnego ustroju. Takie ujęcie sprawy było niezwykle komplikujące, gdyż społeczeństwo żywiło głęboką niechęć do mało demokratycznego i niesprawiedliwego, według niego, systemu jaki wprowadziła konstytucja 1875 roku.

W związku z tym rząd zaczął rozważać następujące możliwości: a) przeprowadzenie wyborów do dwóch izb zgodnie z ustawą zasadniczą III Republiki; b) traktowanie previchystowskiego ustroju jako anachronizmu, a co za tym szło powołanie konstytuanty mającej wypracować nowy model państwa; c) połączenie referendum dotyczącego ustroju państwa z wyborami parlamentarnymi6.

Ostatnia opcja była korzystna z kilku powodów. Zapewniała odbycie się wyborów do parlamentu, a ich zorganizowania podjął się przecież rząd we wspomnianym wyżej dekrecie. Referendum pozwalało na miarodajne zbadanie opinii publicznej, jej nastawienia do rządu i pragnienia zmian, zbudowania IV Republiki. Za takim rozwiązaniem sprawy optował de Gaulle, którego stanowisko i autorytet pozwoliły mu przeforsować ten pomysł.

Po wyborach

Wybory i referendum odbyły się 21 października 1945 roku. Zadano następujące pytania:
1. Czy wybrane zgromadzenie ustawodawcze ma mieć charakter konstytuanty?
2. Jeżeli tak, to czy głosujący akceptuje dołączony do kartki do głosowania projekt przejściowych zasad ustrojowych, mających obowiązywać aż do prawidłowego przyjęcia nowej konstytucji Czwartej Republiki? 7

Wiesław Skrzydło twierdzi, że złożoność pytań prowadziła w istocie do potrzeby określenia się w jednej kwestii – jesteś za de Gaullem, czy przeciw8. W związku z tym FPK i SFIO powątpiewały w sens takiego referendum9, w dodatku były one zwolennikami suwerenności Zgromadzenia Narodowego. Prawa strona sceny politycznej w związku z tym, że przewidywała wygraną lewicy, domagała się by pracowało ono jedynie nad konstytucją w ściśle określonym czasie siedmiu miesięcy10. Osobiście uważam, że miało to na celu zintensyfikowanie prac nad konstytucją, a ograniczenie wpływów lewicy było jakby „przy okazji”11.

Ostatecznie jednak SFIO, podobnie jak Mouvement Republicain Populaire (Ruch Republikańsko-Ludowy; dalej MRP) głosowało dwa razy „tak”, a FPK „tak, nie”. Za powołaniem konstytuanty opowiedziało się 92% głosujących, za zaproponowanymi uprawnieniami rządowymi 63%.

Referendum ujawniło coś, co Robert Bielecki nazywa istnieniem dwóch Francji12: Zwolenników silniejszej władzy wykonawczej oraz tych, dla który gwarantem wykonania woli narodu był system parlamentarny lub, jak w przypadku komunistów, komitetowy. W dodatku liczba zwolenników parlamentaryzmu była większa niżby wskazywały wyniki, gdyż zwolennicy SFIO, która ze swej natury opowiadała się za silniejszą legislatywą, głosowali za utrzymaniem silnych rządów de Gaulle’a. Było to możliwe tylko dzięki jego osobistemu autorytetowi.

Wybory zdecydowały o zwycięstwie FPK i SFIO, które razem uzyskały 302 mandaty (po przyłączeniu się posłów radykalnych 306) na 586. Trzecią siłą parlamentarną był MRP sprzyjający idei de Gaulle’a. Przewaga lewicy nie była druzgocąca, ale pozwalała na w miarę swobodne opracowanie projektu ustawy zasadniczej.

Zgromadzenie Narodowe w charakterze Konstytuanty zostało zwołane na siedem miesięcy. W przypadku, gdyby nie uchwaliło projektu konstytucji lub został on odrzucony w referendum, Zgromadzenie miało być rozwiązane, a w konsekwencji odbyć się miały nowe wybory do kolejnej Konstytuanty, także o siedmiomiesięcznej kadencji. Głową państwa był premier, będący jednocześnie szefem rządu. Był on mianowany przez Konstytuantę, ale sam dobierał sobie ministrów. Premier był odpowiedzialny przed Konstytuantą i mógł zostać przez nią odwołany13. Na stanowisko szefa rządu jednogłośnie wybrano de Gaulle’a.

Lewica miała przewagę, nie była jednak jednolita. Nie wszystkie ugrupowania, które weszły do Zgromadzenia, były zwolennikami wprowadzania nowego ustroju. Przeciwko budowaniu IV Republiki byli zarówno radykałowie14, jak i osoby obawiające się zbyt daleko posuniętych zmian, jakie mogła wprowadzić lewica, lecz przeciwne ustrojowi z 1875 roku15. Ani jedni ani drudzy nie chcieli czystego powrotu do systemu sprzed Vichy. Zwolennicy wprowadzenia nowej konstytucji też nie mieli wspólnego stanowiska.

Lider Komunistów Francuskich Charles Tillon Niejednolitość koncepcji ustrojowych w łonie przeciwników III Republiki stanowiła jedno z głównych źródeł trudności w opracowaniu zasad nowego ustroju. Zwolenników IV Republiki łączyła tylko wrogość wobec dawnego ustroju, nawet kierunki opowiadające się za wzmocnieniem władzy wykonawczej były rozbite na zwolenników rządów parlamentarnych (z przyznaniem egzekutywie szerszych uprawnień) i prezydenckich16.

Projekty nowego państwa

Pierwsze koncepcje ustroju przyszłej Francji pojawiły się w kręgach La Résistance około 1940 roku, jednak dopiero program Conseil National de la Résistance (Rada Narodowa Ruchu; dalej CNR) z 15 marca 1944 roku można uznać za pierwszy zarys przyszłej konstytucji. Domagano się utworzenia rządu tymczasowego z de Gaulle’em na czele, walki o przywrócenie niepodległości politycznej i ekonomicznej oraz odrodzenia znaczenia Francji na arenie międzynarodowej. Chciano też ukarania zdrajców i dokonania czystki w administracji, a także konfiskaty dóbr kolaborantów i elementów czarnego rynku. Postulowano przywrócenie równości oraz praw demokratycznych i wolności obywatelskich oraz przeprowadzenia reform ekonomicznych17.

Zarysowana w nim była pewna idea, w której mówiono o powrocie, lecz która mu przeczyła, gdyż mówiono o równości18 i reformach ekonomicznych. Te ostatnie nie musiały być zapewnione w konstytucji, ale lewa strona sceny politycznej będzie się starała w swych projektach zwiększyć wpływ pracowników i państwa na wielkie przedsiębiorstwa. Kolejne projekty pojawiały się, jako bardziej sprecyzowane postulaty tuż przed wyborami do Konstytuanty.

W sierpniu 1945 roku swój projekt ogłosił MRP. Postulowano utworzenie dwóch izb parlamentu – izbę deputowanych i reprezentantów. Deputowani mieli być wybierani w wyborach bezpośrednich, powszechnych i tajnych. Reprezentanci mieli być wybierani przez jednostki administracyjne, organizacje gospodarcze, syndykalne i rodzinne. Izba Reprezentantów miała mieć udział we władzy ustawodawczej, jednak miała być pozbawiona możliwości wyboru rządu. Głową państwa miał być prezydent, wybierany przez parlament, jednostki administracyjne i terytoria zamorskie. Miał powoływać rząd, a ten miał ustępować na wniosek parlamentu, lecz było to równoznaczne z rozwiązaniem legislatywy. Przy prezydencie miała funkcjonować Rada Polityczna, która miałaby badać zgodność ustaw z konstytucją. W razie sprzeczności opinii Rady Politycznej i Izby Deputowanych rozstrzygać miało referendum. Miała powstać Rada Unii Francuskiej składająca się z delegatów Izby Deputowanych i delegatów terytoriów zamorskich Unii Francuskiej19.

W tym samym czasie swój projekt opublikował SFIO. Socjaliści proponowali „socjalizację” faktycznych monopoli20 i trustów. Postulowali jednoizbowe Zgromadzenie Ustawodawcze (suwerenne). Chcieli powoływania zgromadzeń doradczych dla legislatywy reprezentujące poszczególne regiony, ludność imperium, sektory społeczne. Rząd wybierany miał być przez parlament na całą kadencję. Władza wykonawcza należała się rządowi21. Projekt zakładał też decentralizację państwa i wybór większości władz w gminach i departamentach przez obywateli22.

Vincent Auriol, pierwszy prezydent IV Republiki Komuniści opublikowali swój program dopiero we wrześniu, jednak część swych poglądów wyrazili już w 1944 w pierwszym numerze czasopisma „La Pensée”. Proponowali oni rządy komitetowe, wzmocnienie kontroli rad nad nieusuwalnymi urzędnikami wszystkich instytucji państwowych w tym poddanie ich kontroli sądowej. Uważali też, że wyborcy mają prawo odwołać deputowanego, radcę generalnego (w departamencie) i gminnego 23. Właściwy projekt postulował natomiast jednoizbowe Zgromadzenie Narodowe które miało wybierać prezydenta pełniącego głównie funkcje reprezentacyjne. Władza wykonawcza miała być w rękach rządu wybieranego przez Zgromadzenie, które miało też wybierać ze swego grona Komitet Wykonawczy kontrolujący rząd. Legislatywa miała też posiadać cztery rady doradcze: gospodarczą, społeczną kulturalna i wojskową. Administracja lokalna miała bazować na wybieralnych radach i powoływanych przez nie organach wykonawczych 24.

Jak widać z tego zestawienia koncepcje MRP i lewicy się wykluczały. Bardzo trudno byłoby pogodzić projekty tak różne. Z kolei oba stronnictwa lewicowe mimo, że nie darzyły się sympatią, w związku ze sporem o to kto ma prawo być przywódcą ruchu robotniczego, kto zdradził ideały Marksa etc., miały programy na tyle do siebie podobne, że mogły rozpocząć współpracę. Rzeczą oczywistą wydaje się też, iż mimo wygranej w wyborach komunistów to projekt SFIO musiał być propozycją wyjściową, gdyż był bliżej centrum i jako mniej radykalny miał większe szanse na zaakceptowanie. Gdy w styczniu 1946 roku z urzędu premiera ustąpił de Gaulle, nie było już praktycznie nikogo, kto mógłby się sprzeciwić proponowanym zmianom 25.

Nowa konstytucja

Dnia 19 kwietnia 1946 r. Konstytuanta głosami deputowanych lewicy uchwaliła projekt nowej konstytucji. Składała się ona z dwóch części: Deklaracji Praw Człowieka (nawiązującej do tej z czasów Wielkiej Rewolucji) i właściwych artykułów konstytucyjnych ustawy. Najważniejszymi z artykułów deklaracji wydają się te oznaczone numerami 13, 19 i 21, gdyż poza deklaracjami socjalnymi mogły najbardziej razić opozycję. Prawo do zrzeszania się, tworzenie związków zawodowych, legalność strajku etc. zapewne nie mogły podobać się osobom związanym z przemysłem, jednak zdawały sobie one sprawę, że jeżeli lewica wzbudzała tak ogromne zaufanie społeczeństwa, zmiany były nieuniknione. Po drugie była to „tylko” deklaracja. Włączona do konstytucji, jednak doprecyzowanie przepisów mogło uczynić ją w istocie mniej radykalną. W artykule 13 stwierdzono:

(…) Wolność sumienia i kultów jest poręczona przez neutralność państwa wobec wszelkich wierzeń i kultów. Jest ona w szczególności poręczona przez rozdział Kościołów od państwa oraz przez świecki charakter władz i nauczania publicznego 26.

Było to ewidentne podważenie pozycji Kościoła Katolickiego, przeciwko czemu ten oponował wspierany przez prawicę. W artykule 19 stwierdzano, że „wykonywanie praw poręczonych w niniejszej deklaracji nie może być zawieszone”. Hamowało to praktycznie możliwość wprowadzenia stanu wyjątkowego, wojennego. Wyjątki od reguły mogły być wprowadzone w wypadku zdarzeń określonych jako „zagrażające bezpieczeństwu Republiki” i obejmowały one zawieszenie wolności słowa, przemieszczania, osiedlania i poruszania się oraz tajemnicy korespondencji. Stan taki mógł obowiązywać jedynie pół roku, a po jego upływie każdy uważający się za poszkodowanego mógł ubiegać się o odszkodowanie 27. Jest to bardzo piękny zapis z punktu widzenia obrony praw obywatelskich, jednak zwolennicy silnej egzekutywy woleliby zostawić sobie w ustawie zasadniczej furtkę odnoszącą się do stanów wyjątkowych. Wiąże się to też ze zrozumiałą niechęcią prawicy do artykułu 21, w którym stwierdzono:

Jeśli rząd gwałci wolności i prawa poręczone przez konstytucję, stawianie oporu we wszelkiej formie jest najświętszym prawem i najbardziej kategorycznym obowiązkiem 28.

Tak sformułowany artykuł może być rozumiany jako nawoływanie do działalności antypaństwowej, zwłaszcza zwrot „we wszelkiej formie” prowokował takie spojrzenie na ten artykuł. Interpretacja tego co jest gwałceniem „wolności i prawa” może być różnoraka, przepis ten mógł być zatem rozumiany przez niektórych jako nawoływanie do rewolucji czy anarchii.

We właściwej części konstytucji stwierdzono, że parlament miał być jednoizbowy i będzie nim Zgromadzenie Narodowe wybierane przez naród w wyborach pięcioprzymiotnikowych. Tylko takie przedstawicielstwo miało być zasadne, które było wybierane przez naród. Tylko on miał prawo zmiany ustawy zasadniczej, gdyż on był suwerenem władzy 29. To wybierane na pięć lat Zgromadzenie Narodowe wydawało zatem zgodę na wypowiedzenie wojny 30, ono wybierało premiera a potem udzielało mu wotum zaufania 31; ono większością 2/3 głosów wybierało na siedem lat prezydenta Republiki – najwyżej na dwie kadencje 32.

Prezydent był praktycznie tylko nominalną głową państwa. Wszystkie jego dokumenty musiały mieć kontrasygnatę Prezesa Rady Ministrów i jednego z jego ministrów 33, mógł zwracać się do ludu tylko przez orędzia przesyłane do Zgromadzenia 34. Posiadał zwierzchnią władzę nad wojskiem, jednak nie mógł wydać w związku z tym żadnego dekretu. Dekrety jego, także kontrasygnowane, miały zapewnić jedynie poprawne wykonywanie ustaw, których przyjęcie przez Zgromadzenie ogłaszał 35.

Paul Ramadier, pierwszy premier IV Republiki Najbardziej interesującym zagadnieniem poruszonym w projekcie konstytucji była kwestia dawnych posiadłości kolonialnych, których status w trakcie wojny nie z woli Francji uległ zmianie. Chodzi tu oczywiście głównie o Indochiny, ale także o Afrykę Północną i inne posiadłości francuskie. Jako członek ONZ Francja przynajmniej teoretycznie musiała popierać dekolonizację. Z drugiej strony kłóciło się to z punktem pierwszym programu CNR, o którym już wspominałem. Jednak w koncepcjach MRP pojawiło się enigmatyczne sformułowanie Unia Francuska. Pomysł ten został podchwycony przez lewicę, która głosiła przecież decentralizację i wolność narodów. Ta idea pozwalała, przynajmniej teoretycznie, utrzymać Imperium Francuskie. W artykule 41 projektu konstytucji stwierdzono:

Francja tworzy Unię dobrowolną z terytoriami zamorskimi z jednej strony i państwami zrzeszonymi z drugiej strony 36.

Owa Unia miała mieć swoje ciało przedstawicielskie – Radę Unii Francuskiej, do której wchodzić mieli delegaci Francji, terytoriów zamorskich i państw zrzeszonych. Jednak Rada podobnie jak każdy inny organ w samej metropolii miała charakter doradczy Zgromadzenia Narodowego. Najlepiej jest to widoczne w przypadku wypowiadania wojny. Rada Unii wyrażała swą opinię, lecz to Zgromadzenie podejmowała decyzję.

Z drugiej strony projekt pełen był szczytnych idei jak choćby w art. 46: (…) Nie będzie ona [Francja] prowadziła wojny w celu podboju i nigdy nie użyje swojej siły zbrojnej przeciwko wolności innego ludu 37. Jeżeli byśmy to zestawili z ideą Unii Francuskiej, sprawa wydawała się bardzo korzystnie zarysowywać. Na tym jednak nie poprzestawano. Rozdział ósmy konstytucji zatytułowany „O wspólnotach miejscowych” bardzo dużo miejsca poświęcał właśnie Unii Francuskiej. W artykule 114 stwierdzono:

Republika Francuska jednolita i niepodzielna uznaje istnienie wspólnot terytorialnych.
Tymi wspólnotami są gminy i departamenty, terytoria i federacje zamorskie [podkr. P.D.]. Sprawują one swobodnie swój zarząd zgodnie z ustawą państwową 38.

Po raz pierwszy pojawia się określenie federacji jako organizacji terytorialnej w ramach państwa francuskiego i Unii Francuskiej. Dawało to terenom takim jak Indochiny szeroką autonomię. Wspólnoty miejscowe bowiem miały być „zarządzane na rozmaitych szczeblach przez rady wybierane według norm określonych w ustawach wybranych w głosowaniu powszechnym” 39. Najważniejsze było jednak stwierdzenie następne:

Odrębne sprawy terytoriów zamorskich są zarządzane i prowadzone przez zgromadzenia terytorialne wybierane w głosowaniu powszechnym i bezpośrednim; sposób ich wyboru, skład i kompetencje są określone w ustawach specjalnych zapewniających swobodę głosowania.
Te terytoria, które tworzą grupę lub federację, wybierają zgromadzenie, którego skład i kompetencje są ustalone w ustawach specjalnych 40.

Zarysowano w tym projekcie bardzo szczytną ideę sfederowania państwa z możliwością tworzenia federacji wewnątrz jego samego. Nad poprawnymi relacjami między terytoriami i federacjami zamorskimi, a metropolią miał czuwać minister ustanowiony dla całości zagadnień Francji zamorskiej, mający w każdym terytorium zamorskim i federacji swego rezydenta w randze podsekretarza stanu 41.

Projekt ten nie przewidywał powołania organu kontrolującego zgodność ustaw z konstytucją. 42

II Konstytuanta

Dnia 5 maja 1946 roku konstytucja została poddana pod głosowanie w referendum. Poparło ją jednak tylko 46% obywateli. Obawiano się świeckości państwa, zbytniej decentralizacji i utraty wpływu metropolii na posiadłości zamorskie, mimo że Zgromadzenie Narodowe i tak zachowywało nadrzędną decyzję w podejmowaniu decyzji. Część wyborców zapewne była niechętnie nastawiona do jednoizbowego parlamentu. Ponadto znane było stanowisko de Gaulle’a w tej kwestii, mimo że wycofał się z polityki. Opozycja rozwinęła szeroko zakrojoną akcję propagandową mającą nie dopuścić do przyjęcia projektu ustawy zasadniczej.

Nie pisałbym jednak tak szczegółowo o tym projekcie gdyby nie to, że gdy odbyły się wybory do II Konstytuanty, po ogłoszeniu wyników postanowiła ona, że do czasu zakończenia jej prac (czyli od czerwca do września) będzie obowiązywał model ustrojowy jaki zatwierdziła I Konstytuanta.

Wybory (2 czerwca 1946) do II Konstytuanty wygrał MRP, jednak posiadał ledwie 160 mandatów, przez co nie mógł samodzielnie pracować nad konstytucją. Poza tym był pozbawiony przywództwa de Gaulle’a, który wycofał się z życia politycznego, a jego zwolennicy założyli osobne stronnictwo. Powstała zatem koalicja mająca dać najbardziej kompromisową z dotychczasowych konstytucji francuskich. Trzonem jej był projekt MRP jednak został on tak zmodyfikowany, że był hybrydą propozycji tegoż i SFIO.

Był to swoisty „przekładaniec”. Artykuł 1 był praktycznie żywcem wzięty ze swej poprzedniczki. Stanowił on, że „Francja jest republiką niepodzielną, świecką, demokratyczną i społeczną” 43. Dodanie przymiotnika „świecki” oznaczało wszystko co było zawarte w poprzednim projekcie pod hasłami wolności sumienia, wiary i kultu. W artykule 5 następowała już jednak istotna zmiana. Utworzono bowiem parlament dwuizbowy, składający się ze Zgromadzenia Narodowego powoływanego w wyborach pięcioprzymiotnikowych i Rady Republiki wybieranej przez gminy i departamenty 44. Tylko Zgromadzenie było jednakże ciałem ustawodawczym 45. Wszystkie organy państwowe łącznie z Radą Republiki w stosunku do Zgromadzenia Narodowego miały jedynie możliwość opiniowania 46, z tym, że druga izba parlamentu miała prawo inicjatywy ustawodawczej 47.

Jako podstawowy organ doradczy funkcjonowały specjalistyczne komisje, do których przysyłano projekty ustaw, by zasięgnąć opinii na ich temat 48. Był to przejaw racjonalizacji systemu, bowiem zdawano sobie sprawę, że deputowany nie musi być zorientowany we wszystkich zagadnieniach. Z drugiej strony komisje nie posiadały prawa weta.

Zgromadzenie Narodowe i Rada Republiki razem, jako parlament, wybierały prezydenta 49. Głowa państwa była powoływana na siedmioletnią kadencję maksymalnie dwa razy i tylko przez parlament 50. Miała prawo mianowania reprezentantów rządów w terytoriach zamorskich 51, przewodniczyła Radzie Ministrów 52, posiadała też prawo łaski 53, ogłaszała uchwalone ustawy w terminie do dziesięciu dni od ich przyjęcia przez Zgromadzenie Narodowe 54. Każdy akt, nawet dotyczący łaski, wymagał jednak kontrasygnaty, a jeżeli prezydent odmówiłby ogłoszenia ustawy, czyniło to zań Zgromadzenie. Podobnie jak w poprzednim projekcie, tym razem prezydenckie orędzia też musiały być kierowane do legislatywy. W związku z tak skąpymi uprawnieniami prezydent mógł być odpowiedzialny przed prawem tylko za zdradę stanu 55.

Drugą, a w praktyce pierwszą osobą w państwie był premier, którego pozycja znacznie wzrosła w porównaniu z projektem z kwietnia 1946 roku. Wiązało się to ze szczególnym trybem zatwierdzania jego jak i całego rządu.

Procedura przyjęta w konstytucji (…) odznacza się dwiema charakterystycznymi cechami: po pierwsze – wzmocnieniem roli premiera, który osobiście ubiega się o inwestyturę przyznawaną mu personalnie oraz dobiera sobie współpracowników; po drugie – wyrażeniem przez Zgromadzenie Narodowe zaufania absolutną większością głosów – nie tylko kandydatowi na premiera, ale także i programowi działania rządu 56.

Ten sposób powoływania rządów wymagał uzyskania w wyborach większości parlamentarnej. W przypadku jej braku trzeba było tworzyć rządy koalicyjne. Jak pokazały późniejsze wypadki nie było to proste.

Konstytucja przewidywała możliwość rozwiązania parlamentu, gdy w ciągu osiemnastu miesięcy wystąpiły dwa kryzysy rządowe. Czynił to prezydent dekretem po zasięgnięciu opinii przewodniczącego Zgromadzenia Narodowego 57. W przypadku rozwiązania gabinetu na swych stanowiskach do czasu powołania nowych osób mieli pozostać wszyscy ministrowie poza szefem resortu Spraw Wewnętrznych oraz premierem. Szefem rządu zostawał przewodniczący Zgromadzenia a ministra spraw wewnętrznych wybierała cała izba ustawodawcza 58. Miało to zapewnić sprawne funkcjonowanie państwa.

Brama wjazdowa do Pałacu Elizejskiego, rezydencji prezydenta Francji

Podobnie jak w przypadku pierwszego projektu, na osobną uwagę zasługuje część poświęcona Unii Francuskiej, której tym razem poświęcono cały rozdział. Wyszczególnienie tego zagadnienia w taki sposób świadczyło o ogromnej wadze, jaką do niego przywiązywano.

Unia Francuska składała się z jednej strony z Francji metropolitarnej oraz departamentów i terytoriów zamorskich, z drugiej z terytoriów i państw zrzeszonych 59. Bardzo istotną zmianą jak widać było dodanie przymiotnika „metropolitarna”, gdyż świadczyło to o prymacie Republiki nad pozostałymi członkami Unii. Widać tu wyraźny wpływ MRP, która chcąc budować potęgę francuską musiała wyjść z takiej pozycji, co jednak nie mogło się oczywiście podobać mieszkańcom dotychczasowych kolonii.

„Sytuacja państw zrzeszonych wynika dla każdego z nich z aktu, który określa jego stosunki z Francją” 60. Artykuł ten był niezwykle kłopotliwy, gdyż uzależniał pozycję danego państwa składowego Unii od jego pozytywnych stosunków z metropolią przez co było ono skazane na jej łaskę i niełaskę. Można by tu stwierdzić, że w porównaniu z pierwszym projektem był to krok wstecz, jednak trzeba pamiętać, że obawiano się utraty wpływów, toteż starano się postępować w myśl zasady „divide et impera”.

Organami centralnymi Unii był jej prezydent, którym była głowa państwa francuskiego 61, Wysoka Rada i Zgromadzenie 62. Wysoką Radę tworzył prezydent, rząd Francji i przedstawiciele państw zrzeszonych przy prezydencie Unii Francuskiej 63. W Zgromadzeniu Unii połowa przedstawicieli pochodziła z metropolii a druga połowa z departamentów zamorskich i państw zrzeszonych, jednak miała ona jedynie prawo wysuwać wnioski i opiniować. Decyzje dotyczące polityki Unii Francuskiej leżały bowiem w gestii Zgromadzenia Narodowego 64. Dodatkowo metropolia na podstawie aktów regulujących status danej części składowej imperium zobowiązywała się do stopniowego przyznawania dawnym koloniom coraz szerszej autonomii, 65 promując system ewolucyjny. W każdym regionie zamorskim był przedstawiciel rządu tylko przed nim odpowiedzialny. Jakkolwiek projekt wydawał się być logiczny, to stwarzał duże możliwości nadużyć, przeciwko którym buntowali się chociażby Wietnamczycy. Zarysowany tu projekt Unii Francuskiej był daleko mniej idący na ustępstwa wobec kolonii od swego poprzednika, gdyż chciano za wszelką cenę przywrócić mocarstwowość Francji i nie utracić żadnej posiadłości.

Sama konstytucja została pomyślana jako trudna do zrewidowania, aby była ostoją prawa, a nie chorągwią na wietrze, którą można dowolnie zmieniać. Wpierw Zgromadzenie Narodowe musiało powziąć uchwałę o przedmiocie rewizji konstytucji. Następnie odkładano sprawę na trzy miesiące, by można było ją jeszcze przemyśleć, dopracować własne stanowisko. Po tym okresie czasu następowało drugie czytanie, po którym Zgromadzenie Narodowe opracowywało projekt rewizji. Zostawał on następnie przedstawiony Zgromadzeniu, które głosowało nad nim jak nad zwykłą ustawą, w związku z czym wystarczyła zwykła większość głosów. W osiem dni później prezydent ogłaszał przyjęty projekt jako ustawę konstytucyjną 66. Rada Republiki mogła być zniesiona tylko za swoją zgodą. Zauważyć trzeba, że była to jedynie rewizja konkretnego artykułu czy ustępu konstytucji. By zmienić całą należałoby wnieść poprawki do większości artykułów 67.

W przeciwieństwie do projektu kwietniowego na straży konstytucyjności ustaw stała Komisja Konstytucyjna z prezydentem na czele. W jej skład wchodziło siedem osób delegowanych przez Zgromadzenie i trzy przez Radę. W razie sprzeczności opinii Zgromadzenia i Komisji decyzję miał podjąć naród w referendum. Bardzo charakterystyczne dla mentalności francuskiej jest teza, że nikt nie ma ostatecznego prawa rozstrzygać o zgodności jakiegoś prawa z konstytucją poza narodem. Nie mają jej specjalne sądy, które mogłyby się w tym specjalizować. Naród wie, co jest dla niego najlepsze i to on podejmuje decyzję w razie gdyby jego przedstawiciele nie umieli się porozumieć.

Czy panaceum?

Zmiany, jakie przeszła Francja w latach 1944-1946, są żmudnym i kompromisowym wypracowywaniem zasad działania demokracji parlamentarnej, w której legislatywa ma najwyższą władzę. Działa przez swoje komisje i rząd, który ma inicjatywę ustawodawczą i pewnego rodzaju swobodę działania, jednak to Zgromadzenie jako jedyna izba wybrana z woli narodu, suwerena władzy, sprawowała funkcję dominującą. Prezydent został sprowadzony do roli marionetki. Rada Republiki i komisje Zgromadzenia Narodowego były swoistym wentylem bezpieczeństwa. Miały pomóc mu w podejmowaniu decyzji wskazywać drogę, lecz nie mogły wywierać nacisku politycznego. Jedynie Radzie przysługiwało prawo inicjatywy ustawodawczej i wnoszenia poprawek jednak zważywszy, że jedynie Zgromadzenie posiadało władzę ustawodawczą miały one właściwie charakter opinii.

Starano się rozwiązać problem rozpadającego się imperium przez utworzenie Unii Francuskiej. Początkowo na zasadach federacji, w ramach której mogłyby istnieć inne; później, obawiając się aż tak dalece posuniętej decentralizacji, zdecydowano się na państwo zdecentralizowane, lecz nie federacyjne, w którym autonomia byłaby przyznawana w sposób ewolucyjny na podstawie dekretów metropolii. Były to reformy spóźnione, a w drugim przypadku oderwane od rzeczywistości. W dodatku w obu projektach to Francja przez Zgromadzenie Narodowe decydować miała o losach Unii, której Zgromadzenie pełniło tylko funkcję opiniującą.

Budynek Zgromadzenia Narodowego

Abstrahując od tematyki Unii Francuskiej uważam, że nie można nazwać konstytucji z 1948 roku złą i winną wszystkim problemom z jakimi musiała się zmierzyć IV Republika. Większość kłopotów była bowiem konsekwencją nieumiejętności porozumienia się sił parlamentarnych, które doprowadzały do kryzysów rządowych. Twórcy konstytucji tworząc ją na zasadzie kompromisu wierzyli, że w normalnych warunkach również uda się go osiągnąć. Jak widać, przecenili własne możliwości, a później zrzucono winę na konstytucję, która miała być lekiem na kompleksy i niechęć do III Republiki. Miała być panaceum.

Czy konstytucja przyniosła wymierne korzyści? Na usta ciśnie się „nie”, lecz odpowiedź nie powinna być tak jednoznaczna. Trudno bowiem ocenić dwanaście lat istnienia IV Republiki obiektywnie. Francja usiłowała za wszelką cenę odbudować swą mocarstwową pozycję, zmagając się z trudnościami ekonomicznymi, politycznymi, a także etycznymi. Skumulowanie tych wszystkich spraw prowadziło nieuchronnie do zaostrzania się konfliktów parlamentarnych. Konstytucja nie utrudniała porozumienia, ona go jedynie wymagała i może właśnie tego było za wiele. Podobnie kolonialna polityka Francji była naznaczona pasmem klęsk. Czy winna była konstytucja? Mimo nadużywania w niej zwrotu „Francja metropolitarna” i ograniczeń narzuconych koloniom, podstawowym problemem Francuzów była nieumiejętność zrozumienia zmiany sytuacji powojennej. Niechęć do rozmów z niedawnymi poddanymi. Nie idealizujmy też konstytucji. Elastyczność samych obywateli metropolii i wykazanie dobrych chęci w życiu parlamentarnym nie musiały uratować Imperium Francuskiego. Mogły jednak uczynić porażkę mniej gorzką.

Bibliografia

Źródło
1. Konstytucja Republiki Francuskiej, wstęp Konstanty Grzybowski, Warszawa 1948

Literatura ogólna
2. Czubiński Antoni, Europa XX wieku, Poznań 2001.
3. Czubiński Antoni, Historia powszechna XX wieku, Poznań 2003.
4. Stembowicz Jerzy, Systemy polityczne wybranych państw kapitalistycznych: Francja, Warszawa 1967.

Opracowania i monografie
5. Bielecki Robert, Francja: anatomia władzy, Warszawa 1980.
6. Granat Mirosław, Od klasycznego przedstawicielstwa do demokracji parlamentarnej (ewolucja prawa i doktryny we Francji), Lublin 1994.
7. Langrod Jerzy Stefan, Zagadnienia polityczno-ustrojowe Francji, Kraków 1947.
8. Skrzydło Wiesław, Istota przemian polityczno-ustrojowych powojennej Francji. IV i V Republika, Lublin 1963.
9. Skrzydło Wiesław, Ustrój polityczny Francji, Warszawa 1992.
10. Zakrzewska Janina, Spór o parlament w konstytuantach Francji i Włoch po drugiej wojnie światowej, Warszawa 1961.

Przypisy:

1 (łac.) Jeśli pomaga, chwali się naturę, jeśli nie pomaga, wini się medyka.

2 Najważniejsze projekty omawiam niżej.

3 W. Skrzydło, Istota przemian polityczno-ustrojowych powojennej Francji. IV i V Republika, Lublin 1963, s. 49.

4 J. Gerhard, Czas generała, Warszawa 1968, s. 12. Praca bardzo emocjonalna, nie wolna od ideologicznych interpretacji.

5 W starszych pracach można spotkać się z twierdzeniem, że FPK nie wykorzystała nastrojów rewolucyjnych, jednakże nowsze wskazują jedynie na pewnego rodzaju ferment, radykalizowanie się ogólnych nastrojów, a nie wyczekiwanie z napięciem na rewolucję. Można zatem ze spokojnym sumieniem przypisać owe rewolucyjne nastroje retoryce czasów w jakich prowadzono badania. W przekonaniu tym utwierdzają mnie dwie prace tego samego autora, które ukazały się w odstępie niespełna trzydziestu lat. W. Skrzydło, Ustrój polityczny Francji, Warszawa 1992; idem, Istota...

6 W. Skrzydło, Istota…, s. 38.

7 Za J. S.Langrod, Zagadnienia polityczno-ustrojowe Francji, Kraków 1947, s. 66.

8 W. Skrzydło, Ustrój…, s. 19.

9 Zasadniczo można powiedzieć, że komuniści byli z natury przeciw referendum, gdyż mogło się okazać, że ich zamierzenia nie pokrywają się ze społecznym zapotrzebowaniem. Socjaliści zaś obawiali się dalszego wzrostu autorytetu generała, którego poglądy były dalekie od lewicowych.

10 W. Skrzydło, Istota…, s. 51.

11 Nie uważam bynajmniej by była to sprawa drugorzędna, lecz nie był to też priorytet jakim były wybory.

12 R. Bielecki, Francja: anatomia władzy, Warszawa 1980, s. 64-68. Dwie Francje miały istnieć od czasu Wielkiej Rewolucji. Pojęcie to oznacza, tylko tyle, że żadna z opcji politycznych nie umiała sobie zdobyć znaczącej większości przez co jej rządy od początku były skazane na brak stabilizacji politycznej. Na udowodnienie tego podaje częste zmiany rządów i ustrojów we Francji w dobie XIX i XX wieku. Można by polemizować z tą tezą, jako zbyt upraszczającą, jednak nie znaczy to, że sam sens dwu Francji miałby być odsądzany od czci i wiary.

13 K Grzybowski, Konstytucja…, s. 20-21.

14 Grzybowski używa określenia „radykalni socjaliści”, Skrzydło zaś „radykałowie”, ale żaden z nich nie wyjaśnia co rozumie przez te stwierdzenia.

15 W. Skrzydło, Istota…, s. 33-35

16 Ibidem, s. 35.

17 Ibidem, s. 38.

18 W III Republice kobiety nie miały prawa głosu. Może to i truizm, jednak w dwudziestoleciu międzywojennym kobiety w Polsce, USA czy Wielkiej Brytanii już je posiadały.

19 K. Grzybowski, Konstytucja…, s. 23; także J. S. Langrod, Zagadnienia polityczno-ustrojowe..., s. 65-66.

20 Grzybowski nie wspomina co miano na myśli przez określenie faktyczne monopole.

21 K. Grzybowski, Konstytucja…, s. 24.

22 Ibidem, s. 25; także, J. S. Langrod, Zagadnienia polityczno-ustrojowe..., s. 65.

23 K. Grzybowski, Konstytucja…, s. 25.

24 Ibidem, s. 26, także J. S. Langrod, Zagadnienia polityczno-ustrojowe..., s. 65.

25 R. Bielecki, Francja: anatomia władzy, s. 83; J. S. Langrod, Zagadnienia polityczno-ustrojowe..., s. 69. Obaj autorzy podają inne przyczyny ustąpienia premiera. Pierwszy twierdzi, że jest to związane z chęcią poszerzenia zakresu swej władzy przez de Gaulle’a, drugi zaś że chodzi tylko o spór ministerialny. Komuniści, mieli chcieć dla siebie ministerstw: Spraw Wewnętrznych, Spraw Zagranicznych i Spraw Wojskowych.

26 Konstytucja Republiki Francuskiej uchwalona przez Konstytuantę w dniu 19 kwietnia 1946, poddana głosowaniu obywateli w drodze referendum 5 maja 1946 r. (odrzucona w głosowaniu ludowym) (dalej Konstytucja 1), [w:] Konstytucja Republiki Francuskiej, Warszawa 1948, art. 13, s. 54.

27 Ibidem, art. 19, s. 55-56.

28 Ibidem, art. 21, s. 56.

29 Szerzej na temat przedstawicielstwa w: M. Granat, Od klasycznego przedstawicielstwa do demokracji konstytucyjnej (ewolucja prawa i doktryny we Francji), Lublin 1994.

30 Konstytucja 1, art. 52, s. 62.

31 Ibidem, art. 76-79, s. 67-68.

32 Ibidem, art. 99, s. 71-72.

33 Ibidem, art. 103, s. 72.

34 Ibidem, art. 108, s. 74.

35 Ibidem, art. 109, s. 73

36 Ibidem, art. 41, s. 60.

37 Ibidem, art. 46., s. 61.

38 Ibidem, art. 114, s. 76.

39 Ibidem, art. 116, s. 76.

40 Ibidem, art. 119, s. 77.

41 Ibidem, art. 120, s. 77.

42 J. Zakrzewska, Spór o parlament w konstytuantach Francji i Włoch po drugiej wojnie światowej, Warszawa, 1961, s. 195.

43 Konstytucja Republiki Francuskiej uchwalona przez Zgromadzenie Narodowe w dniu 29 września 1946, przedłożona do zatwierdzenia Kolegium Wyborczemu Obywateli Francuskich w drodze referendum w dniu 13 października 1946 r. (dalej Konstytucja 2), [w:] Konstytucja Republiki Francuskiej, Warszawa 1948, art. 1, s. 86.

44 Ibidem, art. 5, s. 86.

45 Ibidem, art. 13, s. 88.

46 Rada Republiki opiniowała przede wszystkim ustawy przyjęte w pierwszym czytaniu przez Zgromadzenie Narodowe. Poprawki Rady mogły zostać odrzucone w drugim czytaniu absolutną większością głosów.

47 Konstytucja 2, art. 14, s. 88.

48 Ibidem, art. 15, s. 88.

49 Ibidem, art. 11, s. 87.

50 Ibidem, art. 29, s. 92.

51 Ibidem, art. 30, s. 92.

52 Ibidem, art. 34, s. 93.

53 Ibidem, art. 35, s. 93.

54 Ibidem, art. 36, s. 93.

55 Ibidem, art. 42, s. 94-95.

56 W. Skrzydło, Ustrój…, s. 28; także Konstytucja 2, art. 45 i 46, s. 95-96.

57 Konstytucja 2, art. 51, s. 97.

58 Ibidem, art. 52, s. 97.

59 Ibidem, art. 60, s. 99.

60 Ibidem, art. 61, s. 99

61 Ibidem, art. 64, s. 99

62 Ibidem, art. 62, s. 99.

63 Ibidem, art. 65, s. 100.

64 Ibidem, art. 71 i 72, s. 101-102.

65 Ibidem, art. 73-82, s. 102-103.

66 Ibidem, art. 90, s. 106.

67 W ten właśnie sposób postąpił de Gaulle w 1958 roku.

Napisz komentarz
Regulamin komentarzy
Nie ma jeszcze żadnych komentarzy
Przemysław Piotr Damski

Doktor nauk humanistycznych w zakresie historii powszechnej, specjalista dziejów XIX i XX wieku, ze szczególnym uwzględnieniem lat 1871–1918. Absolwent Uniwersytetu Łódzkiego; wykładowca w Akademii Finansów i Biznesu Vistula w Warszawie; współpracował ze Społeczną Akademią Nauk w Łodzi przy projekcie „Colonisation and Decolonisation in National History Cultures and Memory Politics in European Perspective”, nadzorowanym przez Universität Siegen (Siegen, Niemcy). Stypendysta Roosevelt Study Center (Middelburg, Holandia).

Wolna licencja – ten materiał został opublikowany na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa – Na tych samych warunkach 3.0 Polska.

Redakcja i autor zezwalają na jego dowolny przedruk i wykorzystanie (również w celach komercyjnych) pod następującymi warunkami: należy wyraźnie wskazać autora materiału oraz miejsce pierwotnej publikacji – Portal historyczny Histmag.org, a także nazwę licencji (CC BY-SA 3.0) wraz z odnośnikiem do jej postanowień. W przypadku przedruku w internecie konieczne jest także zamieszczenie dokładnego aktywnego odnośnika do materiału objętego licencją.

UWAGA: Jeśli w treści artykułu nie zaznaczono inaczej, licencja nie dotyczy ilustracji i filmów dołączonych do materiału – w kwestii ich wykorzystania prosimy stosować się do wskazówek w opisie pod nimi lub – w razie ich braku – o kontakt z redakcją: redakcja@histmag.org