Opublikowano
2017-11-08 11:52
Autor
Reklama
Licencja
Prawa zastrzeżone

Paweł Smoleński – „Syrop z piołunu. Wygnani w akcji "Wisła"”

Po zmianie granic w Polsce Ludowej zostało siedemset tysięcy Ukraińców. Nie pasowali do nowej wizji państwa, dlatego wiosną 1947 roku władze postanowiły „rozwiązać ostatecznie problem ukraiński”. Rozpoczęto deportacje, które objęły wszystkich „podejrzanych o ukraińskość”, włączając Łemków i mieszane rodziny polsko-ukraińskie.


Syrop z piołunu. Wygnani w akcji Wisła Tytuł: „Syrop z piołunu. Wygnani w akcji "Wisła"”
Autor: Paweł Smoleński
Wydawnictwo: Czarne
Seria wydawnicza: Reportaż
Projekt okładki: Agnieszka Pasierska/Pracownia Papierówka
Data premiery: 8 listopada 2017
Nazwa wariantu: wydanie 1
Rodzaj okładki: twarda
Wymiary: 133 mm × 215 mm
Liczba stron: 224
ISBN: 978-83-8049-600-2
Cena: 39,90 zł
Kup ze zniżką w księgarni Wydawcy!
Kup taniej jako e-book!

Zmasowana akcja trwała trzy miesiące. Niektórzy badacze przyjmują, że zakończyła się na przełomie września i października 1947 roku, ale mniej systematyczne wywózki ciągnęły się jeszcze przez wiele lat. W sumie wywieziono około 140–150 tysięcy osób.

W wielu wsiach w Bieszczadach, Beskidzie Niskim, na Lubelszczyźnie i Chełmszczyźnie zapadła cisza. Wysiedleni zamieszkali kilkaset kilometrów dalej, w okolicach Olsztyna, Morąga, Giżycka, Węgorzewa, w Zielonogórskiem, na Dolnym Śląsku i Pomorzu Zachodnim. Odtąd towarzyszył im strach, przekazywany z pokolenia na pokolenie.

Każdy naród ma w swojej przeszłości takie wydarzenia, o których woli nie pamiętać. W historii narodu ukraińskiego – to pamiętny dla Polaków Wołyń. W historii Polaków – to pamiętna dla narodu ukraińskiego akcja „Wisła”. O tej akcji i jej przebiegu przez dziesięciolecia milczano lub opowiadano w sposób propagandowo kłamliwy. Paweł Smoleński – podążając drogą odważnych i uczciwych historyków – kreśli obraz akcji piórem delikatnym i bezkompromisowym. To przerażający obraz gehenny Ukraińców i Łemków, obywateli państwa polskiego, na których wyrok wydała totalitarna dyktatura, a wsparł tę zbrodnię ciemny polski szowinizm. I oto powstało doniosłe świadectwo polskiego pisarza, który pojmuje swój polski patriotyzm jako obowiązek mówienia prawdy w oczy własnemu narodowi. To znak, że potrafimy być uczciwi wobec siebie. Przejmująca lektura.

Adam Michnik

Wielu dorosłych dziś Ukraińców żyło całe lata bez świadomości, iż są Ukraińcami. Po latach próbują odnaleźć swoją tożsamość – z różnym skutkiem. Starsi zaś po dziś dzień nie mogą się oswoić z terenami, na które trafili.

Tomasz Ławnicki

Zobacz też pozostałe książki, dostępne w ofercie Wydawnictwa Czarne!

Napisz komentarz
Regulamin komentarzy

Mankamentem tej publikacji jest brak porównania losów Ukraińców poddanych akcji "Wisła" z losami wielokrotnie liczniejszej grupy wysiedlanej ludności na tereny ZSRR. I to niekoniecznie w pobliże stron rodzinnych, lecz na Syberię lub do Kazachstanu, gdzie kazano im zamieszkiwać w mroźnej i głodnej głuszy, w dodatku z przypiętą łatką "faszystowskich zbrodniarzy". W rodzinie mojej żony jeszcze dziś błogosławi się przypadek, który sprawił, że w 1947 r. trafiła do Prus Wschodnich, a nie do pierwotnie przewidzianego dlań Kraju Rad. Ale to w Polsce i na obecnej Ukrainie tę akcję przesiedleńczą nazywa się "czystką etniczną", czyli daje definicję porównywalną z ludobójstwem. Nie określa się natomiast tak rzeczywiście ludobójczych działań ZSRR. Przeważnie pomija się także, że przesiedleńcy z akcji "Wisła" otrzymywali na tzw. ziemiach odzyskanych gospodarstwa z reguły zasobniejsze od przymusowo pozostawionych nad Sanem, a ofiary śmiertelne tej akcji były zupełnie wyjątkowe. Podobną sytuację obserwujemy w żądaniu odszkodowań wojennych od Niemców, podczas gdy żaden z rządzących dziś polityków nawet się nie zająknie o podobnych pretensjach wobec Rosji.



Odpowiedz

Gość: Komar |

@ bartensteiner -
już chyba o tym wcześniej pisałem - W trzecim tomie przewodnika turystycznego "Beskidy - Beskid Niski i Pogórze" Władysław Krygowski pisze między innymi:
"Z powiatu sanockiego przesiedlono w 1945 roku 40 500 ludzi, w tym na Ziemie Zachodnie ok. 11 000; z pow. jasielskiego do ZSRR - 7300 Ukraińców."
Znalazłem też informację, że Łemków osiedlano głównie w rejonie Drohobycza ("Nasze Słowo", numer z dnia 28 grudnia 1969 roku). Łemkowie ze wsi Leszczyny i Nowica (powiat gorlicki) zostali osiedleni we wsi Rychtycze koło Borysławia. Można zatem wnioskować, że Łemków w zasadzie osiedlano niedaleko od granicy z Polską. Nie wiem nic o miejscach osiedlania mieszkańców Bieszczadów - Bojków, którzy w większym stopniu utożsamiali się z Ukrainą i w związku z tym byli bardziej podatni na wpływy UPA, podobnie nie wiem o losach Ukraińców z Pogórza Przemyskiego i Chełmszczyzny. Jeśli są jakieś informacje o kierunkach ich przesiedleń, to chętnie zapoznałbym się z nimi. Nie wydaje mi się, aby gremialnie wywożono ich na Syberię czy do Kazachstanu.
Wyobrażam sobie, że mogły być sytuacje, że mogły być sytuacje, że aktywnych członków UPA wraz z rodzinami wywożono daleko w głąb ZSRR. Ale też rozumiem, że osiedlanie ich w rejonie Borysławia czy Stryja prowadziłoby do zasilania oddziałów UPA działających na wschód od Sanu świeżymi żołnierzami importowanymi z Polski. Trudno uznać takie działania za ludobójstwo. Władze radzieckie miały własne problemy z aktywnością UPA na terenie ZSRR.



Odpowiedz

Żenujący jest ten cytat A. Michnika, człowieka którego fałszywy autorytet, na szczęście już upadł. A jego kochane dziecko "Gazeta W" z miesiąca na miesiąc leci na łeb ze sprzedażą swych przepełnionych antypolskością "rewelacji". Człowiek, którego rodzice działali w Komunistycznej Partii Zachodniej Ukrainy, wcielali w życie absurdalne i nieludzkie idee Lenina i którego brat, jako stalinowski zbrodniarz, ukrywa się przed polskim wymiarem sprawiedliwości za granicą, przez lata uzurpował sobie prawo do bycia "sumieniem i nauczycielem" polskiego narodu. I ten człowiek śmie pisać cokolwiek o "polskim szowinizmie". Naprawdę żenada.
Nie ma symetrii między akcją "Wisła", a zbrodniami ukraińskimi na Polakach-Kresowiakach. I mówię to, jako pół Łemko i pół Kresowiak, którego wiedza o obu tamtych wydarzeniach przekazana została z pierwszej ręki. Owszem, w związku z przesiedleniem istniało poczucie krzywdy wśród Łemków, którzy w przeważającej większości nie czuli się Ukraińcami, którzy nie wspierali UPA, którzy zachowali wierność państwu polskiemu i którzy nierzadko wspierali polski ruch oporu lub sami walczyli z Niemcami. Jednakże nigdy nie może być mowy o symetrii odnośnie akcji Wisła i bestialskich zbrodni UPA.
Byli też tacy Łemkowie (a znałem ich osobiście), którzy z pewnej perspektywy czasowej nie żałowali tego, że ich wysiedlono z Łemkowszczyzny ("wysedułaly z Łemkowyny"). Bez wątpienia bowiem podniósł się ich poziom życia "na czużyni" (na cudzej ziemi). Szkoda jednak zniszczenia niepowtarzalnej pięknej góralskiej rusińskiej tradycji i kultury, która kwitła przez wieki w Beskidzie Niskim i Sądeckim.
Młodsze pokolenie Łemków, ale i starsze także dość szybko wtopiło się w nową społeczność Ziem Zachodnich. Szybko postępowała polonizacja, choć trwało też, czasem wybiórcze, pielęgnowanie tradycji łemkowskich. Opieranie się Łemków przed ukrainizacją było silne w dwudziestoleciu międzywojennym. Wystarczy choćby wspomnieć tragedię Talerhofu, silnie pielęgnowanej wśród Łemków oraz kilka schizm religijnych (masowe przejścia z wiary greko-katolickiej na prawosławną) w odpowiedzi na pro-ukraińskie naciski ukraińskich popów próbujących ukrainizować rusińskich górali.



Odpowiedz

Gość: AM |

@ Adrian Leszczyński
W którym miejscu Michnik napisał, że jest symetria?



Odpowiedz

Gość: |

Gościu - chyba jednak nie do końca umarło. W latach sześćdziesiątych interesowałem się Bieszczadami i Beskidem Niskim, a co za tym idzie - problemami pogranicza polsko - ukraińskiego. Kupowałem i czytałem gazetę "Nasze Słowo", gdzie było sporo informacji o Łemkowszczyźnie, ale także o życiu kulturalnym Łemków w Polsce Ludowej. Mieli swoje zespoły muzyczne, chóralne i teatralne. Podtrzymywali swoje tradycje w kolejnych pokoleniach. Taka była ta gehenna i zbrodnia komunistów wsparta przez ciemny polski szowinizm.
Jest jeszcze inny aspekt tej sprawy - sprawy stosunków polsko - ukraińskich po II wojnie światowej. Władze polskie na uchodźstwie oraz ich zaplecze w kraju domagały się od przywódców zwycięskich mocarstw, aby Polska po II wojnie powróciła na Wołyń i Podole, aby jej terytorium rozciągało się po Zbrucz, aby przywrócić granicę zgodnie z postanowieniami traktatu ryskiego. Co oznaczało, że Polska miała zawładnąć terenami, na których szczególnie intensywnie działała UPA. Można powiedzieć, że Polska zawładnęłaby matecznikiem Ukraińskiej Powstańczej Armii. Chciałem zapytać: jaką koncepcję rozwiązania kwestii ukraińskiej miały "londyńskie" władze polskie? Jak chciały rozwiązać tę konfliktową sytuację? Może ktoś z zawodowych historyków odpowie mi na tym portalu historycznym?



Odpowiedz

Gość: |

@ Gość: Już przed wojną były plany aby rozwiązać problem ludnosci nie-polskiej po przez jej przesiedlenie z rozproszeniem. Wiec i takie plany miałyby władze londyńskie.



Odpowiedz

Gość: Komar |

@ Gość: po pierwsze: przesiedlenie - dokąd? Na Ziemie Odzyskane, których by nie było? Czy na Ukrainę? Ale już od 1945 roku była prowadzona akcja przesiedlania ludności - ukraińskiej z Polski na Ukrainę, a polskiej - z Ukrainy do Polski. Ta akcja była wynikiem uzgodnienia między władzami Polski Ludowej a władzami Ukraińskiej SRR, czyli praktycznie - władzami ZSRR. Gdzie jest napisane, że ZSRR zgodziłby się na takie porozumienie z "londyńskim" rządem RP? Przecież ZSRR byłby zainteresowany, aby "londyński" rząd RP miał jak najwięcej problemów.
I po drugie: władze polskie zajmowałyby tereny, na których już były zorganizowane i zakorzenione formacje UPA, łączące wszystkie siły UPA, a nie tak jak było w Bieszczadach - jedynie ich margines. Skoro ZSRR - ze swoją potęgą - potrzebował sześciu lat, aby zniszczyć UPA na terenie Kresów wschodnich, to ile lat trwałoby zwalczanie UPA przez władze polskie? Ile lat ciągnęłaby się ta wojna i ile ofiar spowodowałaby po stronie polskiej i ukraińskiej? Przy potwornościach tej wojny akcja "Wisła" byłaby sielanką.



Odpowiedz

Gość: |

Kim my jesteśmy ?- Przed wojną mówili że jesteśmy Rusini .Polska nauczycielka uczyła nas ukraińskiego, bo mówiliśmy po swojemu. Przyszło UPA i powiedzieli że jesteśmy Ukraińcy . Teraz w dowodach mamy ,że jesteśmy Polacy . Kim My Juluś tak naprawdę jesteśmy??? -
Chłopak i dziewczyna , rozdzieleni ,,Akcją Wisła'' spotykają się po ponad czterdziestu latach i fragment rozmowy , który słyszałem . Stara babcia wspomina ;- Dobrze że to się wreszcie skończyło ,bo inaczej byśmy pewnie zmarli z głodu. Całe gospodarstwa na głowie bab . Nasze chłopy - byki leniwe - wieczorem szli do bandy , a w dzień spali w chałupie albo po sąsiekach. W dzień czepiało się nas Polskie Wojsko albo UPA . Tu dali nam dobre murowane gospodarstwo kupę ziemi i jest elektryka . Tylko Sanu brak i gór brak i pogoda nie taka i nikt po naszemu głośno nie śpiewa. Dobrze żyjemy ale coś jednak umarło. - To były wspomnienia babci Kasi z Ulucza .



Odpowiedz

Prawa zastrzeżone – ten materiał jest chroniony przez przepisy prawa autorskiego.

Kopiowanie, przedrukowywanie (poza dozwolonymi prawnie wyjątkami) wyłącznie za zgodą redakcji: redakcja@histmag.org