„Peaky Blinders” – recenzja i ocena serialu

Szykowne garnitury, ostre żyletki ukryte w kaszkietach i nielegalne zakłady bukmacherskie to wizytówki trzęsącego podziemiem Birmingham gangu Peaky Blinders. Przenieśmy się do Anglii okresu międzywojnia, by poznać jeden z najlepszych seriali gangsterskich ostatnich lat. Do zakończenia serii pozostało nam jeszcze pewnie kilka sezonów, jednak już teraz warto pokusić się o zbiorczą recenzję dotychczasowych pięciu. [Uwaga: spoilery!]
Tekst ma więcej niż jedną stronę!
Strona 1
Strona 2

„Peaky Blinders” – recenzja i ocena serialu

„Peaky Blinders”
Ocena: 9
Premiera: 15 września 2013
Gatunek: kryminał
Reżyseria: Otto Bathurst i inni
Scenariusz: Steven Knight, Toby Finlay, Stephen Russell
Kraj produkcji: Wielka Brytania
Produkcja: BBC, Caryn Mandabach Productions, Tiger Aspect Productions
Czas: 55-65 minut

Z rozkazu Peaky Blinders…

Fabuła serialu koncentruje się wokół fikcyjnej działalności cygańskiego (ang. gypsy; travellers) gangu Peaky Blinders. Głównym bohaterem jest cierpiący na syndrom stresu pourazowego, weteran I wojny światowej Thomas Shelby (Cilian Murphy), który wraz z braćmi – Arthurem, Finem, Johnem i ciotką Polly kierują dobrze zorganizowaną grupą przestępczą. Ich organizacja z każdym odcinkiem coraz bardziej przypomina działania mafii niż ulicznego gangu tnącego twarze wrogów żyletkami.

Serial naszpikowany jest wysmakowanymi niuansami. Praktycznie nie da się wskazać większych anachronizmów zarówno w kontekście tła historycznego jak i scenografii czy przedmiotów, które pojawiają się na ekranie. Garnitury i fryzury dobrze oddają realia epoki. W pubach pija się whisky i stouty, na ulicach słychać Brummie (dialekt występujący w Birmingham i okolicach), mimo postępującej industrializacji bohaterowie gangu są mocno przywiązani do swoich koni, a niektórzy wciąż poruszają się z taborem.

Świat Peaky Blinders jest brudny, fałszywy i brutalny, a jego bohaterowie nigdy nie zaznają prawdziwego szczęścia. W połączeniu z dynamiczną akcją, znakomicie dobranymi kostiumami i licznymi intrygami tworzy prawdziwie wybuchową mieszankę.

Nikt tego nie powtórzy [uwaga na drobne spoilery fabularne]

Trudno byłoby zrobić drugi taki serial. Jest to kwestia zarówno wciągającej historii jak i doskonałej obsady, która świetnie czuje klimat półświatka. Odtwórca głównej roli Cilian Murphy [„Batman: początek” (2005); „Incepcja” (2010), „Dunkierka” (2017)] jest przekonujący, charyzmatyczny, tajemniczy i niezwykle brutalny, choć zarazem bardzo wrażliwy. Prezentuje zespół cech, które definiują dobrze napisanego bohatera. Jego monologi np. scena przed egzekucją w pierwszym sezonie, czy moment przygotowań do wesela w sezonie trzecim to prawdziwy majstersztyk. Reżyser potrafi wydobyć z głównego bohatera wszystkie atuty – wahania nastroju, szał, powściągliwość, bezwzględność, poświęcenie – Murphy potrafi to zagrać idealnie dając świadectwo, że coraz głośniej puka do drzwi najważniejszych salonów Hollywood.

Także aktorzy drugiego planu zasługują na pochwałę. Paul Anderson wciela się w Arthura, starszego brata Thomasa. Rozczarowany i wiecznie pomijany w rodzinnej hierarchii, choć i tak bezgranicznie zapatrzony w młodszego przywódcę gangu. Oscarowo gra on zagubienie, zdezorientowanie, frustrację i niepohamowany gniew. Tom Hardy odgrywa rolę szefa żydowskiego gangu stacjonującego w londyńskim Camden Town. Jego filozoficzne dialogi, cyniczne zachowania, a zwłaszcza mimika i sposób poruszania się są niesamowicie przekonujące, a Hardy tradycyjnie jest klasą samą w sobie. Adrien Brody wciela się we włoskiego gangstera i jako Luca Changretta jest bezczelny, pewny siebie, arogancki i żądny zemsty, to kolejna rola zasługująca na oklaski.

Gra aktorska stoi na najwyższym poziomie, ale do pełni sukcesu potrzeba jeszcze kilku czynników. Dobry scenariusz, niebanalna reżyseria, atrakcyjna scenografia, a także odpowiednia oprawa dźwiękowa – dopiero zebranie tych cech pozwoli stworzyć prawdziwe arcydzieło.

To ma trzymać w napięciu, wyglądać i brzmieć! [drobne spoilery fabularne]

„Peaky Blinders” nie jest jednak serialem, w którym widz co chwilę może doszukiwać się drugiego dna, ukrytych znaczeń czy oceny społecznej lub historycznej przedstawianych zjawisk. To przede wszystkim kino rozrywkowe. W związku z tym fabuła, mimo że złożona to nie jest przegadana, a akcja w każdym sezonie rozwija się od pierwszego odcinka tak, by na koniec szóstego zostawić widza z ogromnym clifhangerem. Fantastyczne, pełne emocji dialogi oraz liczne intrygi i zwroty akcji sprawiają, że nawet oglądając pozornie nieistotną scenę napinamy mięśnie przeczuwając, że za chwilę wydarzy się coś ważnego.

Niektóre sceny wgniatają w fotel. Tak można określić np. finał pierwszego sezonu, kiedy Tomas Shelby oczekuje na egzekucję. Stopniowo budowane napięcie poprzez genialny monolog dodatkowo podkręca świetna praca kamery i genialne kadry. W tej scenie, podobnie jak w innych, w których życie bohaterów jest zagrożone, wypowiadają oni tajemnicze słowa: „In the Bleak Midwinter”. Pochodzą one z wiersza o tym samym tytule, który był popularny wśród żołnierzy brytyjskich, podczas pierwszej wojny światowej. Tego typu niuanse sprawiają, że do niektórych scen widz będzie chciał jeszcze wielokrotnie wracać.

Polecamy e-book Michała Przeperskiego „Gorące lata trzydzieste. Wydarzenia, które wstrząsnęły Rzeczpospolitą”:

Michał Przeperski
„Gorące lata trzydzieste. Wydarzenia, które wstrząsnęły Rzeczpospolitą”
Wydawca: PROMOHISTORIA [Histmag.org]
Liczba stron: 86
Format ebooków: PDF, EPUB, MOBI (bez DRM i innych zabezpieczeń)
ISBN: 978-83-934630-3-9

Producenci zadbali też o odpowiednią oprawę wizualną i dźwiękową. Kostiumy i scenografie przygotowane są z prawdziwą pieczołowitością, nie zostawiając miejsca przypadkom i błędom. Widz może odnieść wrażenie, że przeniósł się do biednych robotniczych dzielnic Birmingham początku XX wieku. Charakteryzacja aktorów również wypada znakomicie. Trzyrzędowe garnitury, kaszkiety i typowe dla lat 20. fryzury z mocno wygolonymi bokami. Mogą się podobać lub nie, ale dobrze oddają realia tamtych czasów. Również kobiety ubrane są stosownie do realiów epoki, w której dzieje się akcja – szykowne futra, eleganckie suknie, wyszukane kapelusze. Momentami na ekranie króluje prawdziwa rewia mody.

Również udźwiękowienie zasługuje na słowa pochwały. Dialogi słychać wyraźnie, a muzyka, mimo, że nie z epoki, dobrze wpisuje się w klimat. Pojawiają się utwory współczesnych artystów, takich jak Jack White, a także PJ Harvey, Queens of the Stone Age, czy Nick Cave. W odniesieniu do czasu akcji serialu jest to posunięcie kontrowersyjne, aczkolwiek moim zdaniem udane. Podobne zabiegi z wykorzystaniem współczesnej muzyki w historycznych realiach zastosowano m.in. w filmie „Wielki Gatsby” (2013), jednak w przypadku „Peaky Blinders” zabieg ten udał się znacznie lepiej.

„Peaky Blinders”: Relatywizując zło [uwaga na drobne spoilery fabularne]

W serialu najbardziej razi mnie ciągłe usprawiedliwianie zła. Kiedy Thomas Shelby zdaje się już zanurzać w mroku swoich demonów, zawsze dzieje się coś, co uzasadnia jego zachowanie. Kiedy pociąga za spust podczas egzekucji bezbronnego Alfiego Solomonsa, ten nieoczekiwanie wyciąga ukrytą broń i także oddaje strzał w kierunku Shelby’ego. Kiedy zachowuje się on podle wobec kobiet, te okazują się mieć nieczyste intencje. W innej scenie, gdy masakruje ciało bojownika IRA, reżyser przypomina o towarzyszącym mu od końca wojny zespole stresu pourazowego. Muszę jednak przyznać, że jeden raz całe to usprawiedliwianie wyszło całkiem zgrabnie (scena, w której Thomas czyści chlew i na pytanie stajennego, dlaczego to robi, odpowiada, że chce wyobrazić sobie, gdzie byłby, gdyby nie podjęte przez niego decyzje). Scenarzystom zabrakło jednak trochę odwagi, bo przecież główny bohater musi wzbudzać empatię, nawet jeśli jest czarnym charakterem.

Ten sam zarzut można odnieść do postaci drugoplanowych. Przykład stanowi choćby Arthur Shelby, który bez powodu zabija na sali treningowej młodego pięściarza. Jest potworem, ale żeby widz mógł lubić go trochę bardziej, serial w odpowiednich momentach przypomina o jego uzależnieniu od kokainy, traumatycznych przeżyciach wojennych i skomplikowanej relacji z ojcem.

W produkcji razi mnie także zbyt często wykorzystywany, quasi-teledyskowy motyw zwolnionego tempa. Najczęściej łączy się on z ostrą rockową muzyką, co przy wyjątkowo krzykliwych strojach bohaterów wygląda trochę groteskowo.

Pewne zastrzeżenia może budzić sposób w jaki postaci historyczne (patrz niżej) wpleciono w fabułę fikcyjnego świata. Dla oczekujących historycznych lub wiarygodnych historycznie wydarzeń motywy te mogą być trudne do zaakceptowania.

Oswald Mosley, Winston Churchill i pierwsza wojna światowa

W serialu pojawia się wiele wątków historycznych. Są to zarówno znane postaci świata polityki jak i mniej znani przestępcy i policjanci. Na ekranie zobaczymy m.in. późniejszego premiera Winstona Churchilla, aktora Charliego Chaplina, komunistyczną aktywistkę Jessie Eden czy twórcę Brytyjskiej Unii Faszystowskiej Oswalda Mosleya. Nawet tytułowa organizacja przestępcza znalazła inspirację w prawdziwym gangu ulicznym o nazwie… Peaky Blinders. Zatem czy serial jest dobrą bazą do poznania historii Anglii okresu międzywojennego?

Niestety nic bardziej mylnego. Motywy historyczne wykorzystane w serialu są jedynie bardzo luźno powiązane z prawdziwymi wydarzeniami. Przykładowo Winston Churchill w serialu pełni funkcję ministra spraw wewnętrznych, podczas gdy w rzeczywistości był on wówczas (1919) ministrem wojny. Prawdziwy gang Peaky Blinders funkcjonował nieco wcześniej i nie był tak zorganizowany, a szczegóły jego działalności przedstawione w serialu są już całkiem fikcyjne.

O ile najważniejsze wątki fabularne, intrygi i historie są fikcyjne, to niektóre motywy są zgodne z rzeczywistością: członkowie gangu często byli weteranami pierwszej wojny światowej, mieli cygańskie korzenie, a ich eleganckie garnitury i charakterystyczne kaszkiety nie są wymysłem scenarzystów.

Także ogólne tło historyczne jest prawdziwe – sytuacja materialna robotników, formujące się wówczas związki zawodowe, stres pourazowy występujący u wielu weteranów pierwszej wojny światowej, a także rodzący się w Wielkiej Brytanii ruch komunistyczny i faszystowski, czy krach na giełdzie 1929 roku. Obecność historycznych wątków i postaci należy traktować jednak raczej jak oczko do widza i ogólne świadectwo czasów, a nie próbę przedstawienia historii.

Czy warto?

Uważam, że „Peaky Blinders” to jeden z najlepszych seriali brytyjskich bez podziału na kategorie. Z pewnością powinien go obejrzeć każdy miłośnik kina gangsterskiego lub czasów międzywojennych. Doskonała gra aktorska, świetne zdjęcia i trzymająca w napięciu historia złożyły się na bardzo wartościowy, intrygujący i pochłaniający obraz. Polecam!

Polecamy książkę Marka Telera – „Zapomniani artyści II Rzeczypospolitej”

Marek Teler
„Zapomniani artyści II Rzeczypospolitej”
Wydawca: PROMOHISTORIA [Histmag.org] i Wydawnictwo CM
Okładka: miękka
Liczba stron: 264
Format ebooków: PDF, EPUB, MOBI (bez DRM i innych zabezpieczeń)
ISBN: 978-83-65156-30-3 e-book / 978-83-66371-35-4 papier

Książkę można też kupić jako e-book, w cenie 14,90 zł. Przejdź do możliwości zakupu e-booka!

Tekst ma więcej niż jedną stronę!
Strona 1
Strona 2
Śledź nas!
Komentarze

O autorze
Jakub Jagodziński
Archeolog, etnolog, antropolog kultury, doktorant Polskiej Akademii Nauk. Naukowo zajmuje się zagadnieniem wczesnośredniowiecznych relacji słowiańsko-skandynawskich i problematyką związaną z procesami globalizacyjnymi. Miłośnik podróżowania, prowadzi stronę www.brokeontheroad.pl

Wszystkie teksty autora

Pierwszy polski portal historyczny
ISSN: 1896-8651
Wydawca portalu
Michał Świgoń PROMOHISTORIA
ul. Koźmiana 2/89
01-606 Warszawa
telefon: 692 929 681
m.swigon@histmag.org
NIP 626-281-54-56
Numer konta: PL 33 1140 2004 0000 3802 7410 0716
Patronaty
Jak uzyskać patronat
Kontakt z redakcją
Magdalena Mikrut-Majeranek
redaktor naczelna
redakcja@histmag.org
telefon: 796 418 763
Reklamuj się u nas
Oferta reklamowa
Konkursy
Nasze konkursy