Polacy uderzyli w czuły punkt. Niemieckie straty liczono w milionach

opublikowano: 2026-02-20, 07:02
wolna licencja
W lutym 1942 roku poznańscy konspiratorzy przeprowadzili akcję Bollwerk – był to najzuchwalszy sabotaż Armii Krajowej w okupowanej Wielkopolsce. Zniszczenie portu rzecznego sparaliżowało niemieckie dostawy na front wschodni i spowodowało dotkliwe straty finansowe.
reklama
Chwaliszewo, w tle Most Chwaliszewski (fot. Archiwum NAC)

Wojska niemieckie wkroczyły do Poznania 10 września 1939 roku. Wielkopolska, wraz z wybranymi powiatami województwa pomorskiego, a później także łódzkiego i warszawskiego, została zamieniona początkowo w Reichsgau Posen a następnie w Reichsgau Wartheland. Namiestnikiem tych terenów został SS Obergruppenführer Arthur Greiser, zaufany człowiek Himmlera, Niemiec urodzony w Środzie Wielkopolskiej. Zajmował się germanizacją zarządzanych ziem, doprowadził do eksterminacji ludności polskiej i żydowskiej na szeroką skalę, stając się symbolem zbrodniczego charakteru niemieckiej okupacji.

W trudnej sytuacji, w jakiej znaleźli się Polacy, narodziła się chęć walki. Już na początku okupacji powstawały pierwsze organizacje konspiracyjne, skupiające harcerzy, członków przedwojennych partii politycznych, byłych powstańców wielkopolskich, a także zawodowych wojskowych. W początkowym okresie kruchość tych organizacji skutkowała dużą liczbą aresztowań. Dużym ciosem kadrowym dla wielkopolskiej konspiracji były liczne wysiedlenia ludności do Generalnego Gubernatorstwa. Wysiedlono około od 300 do 320 tysięcy Polaków. Okupant skutecznie pozbył się elity oraz inteligencji z ziem wielkopolskich. W ramach Intelligenzaktion zostało uwięzionych lub poniosło śmierć ponad 15 tysięcy polskich obywateli. Połączenie tych akcji oraz trudów codziennego życia w okupowanej Wielkopolsce daje nam obraz problemów, z jakimi musieli się mierzyć wielkopolscy konspiratorzy.

Arthur Greiser (fot. Bundesarchiv Bild 183-S19547)

Przed wyruszeniem na akcję...

20 kwietnia 1940 roku z rozkazu komendanta ZWZ płk. Stefana Roweckiego „Grota” powstał Związek Odwetu, organizacja specjalizująca się w dywersji i sabotażu. W tym samym roku utworzono WKZO (Wielkopolskie Kierownictwo Związku Odwetu) pod dowództwem por. rez. Czesława Surmy „Blondasa”. Zagrożony aresztowaniem „Blondas” w 1941 roku musiał przedostać się do Generalnego Gubernatorstwa, gdzie osiadł w okręgu Radom-Kielce AK. Jego następcą został ppor. Zenon Pluciński „Halski”, który pełnił tę funkcję aż do rozbicia WKZO w 1942 roku.

Narzędziem wykonawczym kierownictwa był Lotny Oddział Dywersji Bojowej, którym dowodził st. sierż. Michał Garczyk „Kuba”. Sekcje „Kuby” znane były z wielu akcji sabotażowych wymierzonych w magazyny i transporty kolejowe. W wyniku podpaleń uszkodzeniu uległy zakłady przemysłowe w Grudziądzu, Wrocławiu, a nawet na terenie Niemiec. WKZO dysponowało również trzema laboratoriami, a także własnym wywiadem.

W okresie zaboru pruskiego, w XIX i na początku XX wieku Poznań stanowił największy punkt przeładunkowy na Warcie. W okolicach poznańskiej dzielnicy Chwaliszewo wybudowano 700-metrowe nadbrzeże zwane przez lokalną ludność Bollwerkiem. Na terenie portu znajdowało się 9 dźwigów o napędzie elektrycznym. Roczna zdolność przeładunku sięgała 600 tysięcy ton.

reklama

Wraz z rozpoczęciem przez III Rzeszę walki z ich niedawnym sojusznikiem, ZSRR, znaczenie portu w Poznaniu wyraźnie wzrosło. Był on jednym z ważniejszych węzłów transportowych, dostarczających zaopatrzenie na front wschodni. Słusznie przypuszczano, że uszkodzenie portu może utrudnić płynność dostaw, a więc spowolnić niemieckie zmagania na kierunku wschodnim. Pomysł akcji sabotażowej narodził się już latem 1940 roku. Inicjatorem całego przedsięwzięcia był Michał Garczyk. Niestety, planu nie udało się zrealizować z powodu przymusowej relokacji do GG, ówczesnego szefa Związku Odwetu – Czesława Surmy.

Następne plany konsultowane były już z por. Lechem Nowackim. Przed każdą inicjatywą o podobnym znaczeniu konieczne było rozpracowanie terenu operacji. Tego zadania podjął się pracujący w niemieckiej firmie wartowniczej chor. Stanisław Kwaśniewski „Łysy”, który już w 1941 roku dostarczył wielu ważnych informacji dotyczących funkcjonowania portu. Zgoda na akcję o takim znaczeniu nie mogła jednak wypłynąć od dowódcy okręgu. Wniosek o przeprowadzenie sabotażu w porcie trafił z Poznania do Warszawy, a stamtąd na biurko generała Władysława Sikorskiego, który widząc szansę na zdobycie cennego atutu w rozmowach ze Stalinem, wydał zgodę na akcję. Do jej przeprowadzenia Garczyk zorganizował około 20-osobowy oddział. W jego skład oprócz samego „Kuby” weszli członkowie poznańskiego ZWZ, wartownicy portowi, a także przedstawiciele chwaliszewskiego półświatka z Antonim Gąsiorowskim „Ślepym” na czele.

Antoni Gąsiorowski 

20 lutego o godzinie 21:00 oddział Garczyka bez przeszkód pokonał ogrodzenie i każdy zespół zgodnie z planem skierował się do wyznaczonych magazynów. Nieco wcześniej, bo w porze popołudniowej, dwóch poznańskich harcerzy (Henryk Golimowski i Henryk Zielazek) zakradło się do instalacji elektrycznej i podłączyło specjalnie stworzony na tę okazję piecyk zawierający w sobie zegar, który po wybiciu konkretnej godziny, miał spowodować zapłon instalacji elektrycznej. Sabotażystów nikt nie nakrył, a cała akcja montażu przebiegała bez komplikacji. Członkowie grup sabotażowych w każdym magazynie utworzyli kilka punktów zapalnych. Ogień pojawił się jednocześnie we wszystkich magazynach. Niemieckie dochodzenie wykazało, że miało to miejsce około godziny piątej rano.

Polecamy e-book Krzysztofa Rozwadowskiego pt. „Mit blitzkriegu w Polsce. Dlaczego wciąż utrwalamy niemiecką propagandę?”:

Krzysztof Rozwadowski
„Mit blitzkriegu w Polsce. Dlaczego wciąż utrwalamy niemiecką propagandę?”
cena:
16,90 zł
Wydawca:
PROMOHISTORIA [Histmag.org]
Liczba stron:
155
Format ebooków:
PDF, EPUB, MOBI (bez DRM i innych zabezpieczeń)
ISBN:
978-83-65156-82-2

Książka dostępna również jako audiobook!

reklama

Żeby nie wzbudzać podejrzeń, polscy strażnicy podnieśli alarm pożarowy w momencie ewakuacji żołnierzy „Kuby”. Według niemieckich danych w gaszeniu ogromnego pożaru brało udział sześć zastępów straży pożarnej, a w końcowej fazie także jednostka gaśnicza sił powietrznych, ale mimo to ognia nie udało się szybko powstrzymać. Według różnych szacunków straty finansowe poniesione w wyniku pożaru szacowano na półtora miliona ówczesnych marek. Sam pożar opisała szeroko prasa okupacyjna.

Należy też wspomnieć o innej wersji przebiegu akcji, którą przedstawił Jerzy Korczak w swoim reportażu historycznym „Konspiratorzy i zdrada”. Nie wspomina on ani o harcerzach, ani o skonstruowanym przez konspiratorów piecyku, wskazując jednoznacznie, iż całość magazynu została podpalona jedynie spreparowanymi materiałami łatwopalnymi. Trudno jednak zweryfikować te informacje.

Krwawe skutki sabotażu

Gdy generał Władysław Sikorski dowiedział się o wynikach działania poznańskich konspiratorów, nie krył swojego podziwu. Operacje WKZO wykorzystał jako dodatkowy argument w rozmowach dotyczących formowania Armii Polskiej w ZSRR. Stalinowi informację o sukcesie przekazał bezpośrednio Generał Władysław Andres.

Dzień po spektakularnej akcji aresztowano Polaków pracujących w porcie. Podczas brutalnych przesłuchań nikt z zatrzymanych nie udzielił Niemcom żadnych informacji. Za główną przyczynę pożaru ściągnięci z Berlina eksperci uznali zwarcie instalacji elektrycznej i gęstą drewnianą zabudowę, która ułatwiła rozprzestrzenianie się płomieni. Zatrzymanych zwolniono do domów.

Wejście do Fortu VII w Poznaniu (fot. Radomil, udostępniono na licencji GFDL 1.2, https://www.gnu.org/licenses/old-licenses/fdl-1.2.html)

Poznańskie Gestapo nie zakończyło jednak śledztwa. Dochodzenie stało się natomiast jeszcze brutalniejsze. Za pomocą sieci informatorów Niemcy dotarli do członków WKZO. Wiosną 1942 roku rozpoczęły się pierwsze aresztowania, podczas których zatrzymano 175 żołnierzy AK.  25 i 26 maja 1942 roku Gestapo zatrzymało już wszystkich uczestników akcji. Na czas śledztwa przetrzymywano ich w forcie VII, a w później w więzieniu przy ulicy Młyńskiej w Poznaniu. Wszyscy więźniowie byli poddawani torturom. W czerwcu 1942 roku, podczas przesłuchania wspomniany wcześniej Antoni Gąsiorowski, mając związane ręce, rzucił się na przesłuchującego go funkcjonariusza i przegryzł mu gardło. W odwecie został zakatowany przez Niemców.

Nikt z zatrzymanych akowców nie złożył obciążających zeznań, nie przyznali się do zarzucanych im czynów, ani do przynależności do organizacji niepodległościowej. Nie uchroniło ich to jednak przed karą. 16 listopada 1943 roku podczas rozprawy zapadło jedenaście wyroków śmierci przez powieszenie, które wykonano dokładnie miesiąc później w więzieniu przy ulicy Młyńskiej. Trzy osoby zostały wysłane do obozów koncentracyjnych, gdzie po jakimś czasie zmarły. Represje dotknęły także rodzin zatrzymanych oraz innych członków okręgu poznańskiego. Akcja Bollwerk zapisała się w historii jako największa akcja sabotażowa poznańskiego AK.

reklama

Gdy skończył się czas wojny

Po II wojnie światowej pamięć o dywersji AK w porcie rzecznym nie była pielęgnowana. Jedynym uczestnikiem akcji, który przeżył wojnę był zastępca Michała Garczyka, plutonowy Roch Piątkowski „Janek” (1909-1979). Podczas przesłuchania nie ujawnił żadnych kompromitujących konspiratorów informacji. Udało mu się wyjść cało dzięki postawie jego dowódcy, który zaprzeczył jakoby „Janek” miał brać udział w akcji dywersyjnej. Roch Piątkowski został wysłany do obozu Mauthausen, gdzie doczekał wyzwolenia. Po wojnie prowadził sklep spożywczy. Wspomnień nie napisał.  W 1982 roku na ulicy Estkowskiego w Poznaniu postawiono pomnik upamiętniający uczestników zaangażowanych w wykonanie sabotażu. 17 stycznia 2017 roku powstał skwer Bohaterów Akcji Bollwerk, a kilka dni później odsłonięto tablicę pamiątkową. W lipcu 2022 roku na poznańskim Chwaliszewie zamontowano tablicę ku pamięci Antoniego Gąsiorowskiego „Ślepego Antka”, utworzono również zaułek jego imienia. Dotychczas omówione wyżej zmagania poznańskich konspiratorów doczekały się kilku opracowań i wzmianek.

Pomnik Akcji Bollwerk (fot. MOs810)

Źródła:

Arolsen Archives [dostęp 10 sierpnia 2025].  

Piotr Bojarski, Poznaniacy przeciwko Swastyce, Wyd. Agora Warszawa 2015 s. 101-114.

Przemysła Kałek, Bohaterowie niepodległej- Stanisław Kwaśniewski, Wyd. IPN [dostęp 12 lipca 2024].

Wojciech Konigsberg, AK 75 Brawurowe Akcje Armii Krajowej, Wyd. Znak Horyzont 2017 s. 85-89.

Czesław Łuczak, Podstawowe założenia hitlerowskiej eksterminacji ludności w Wielkopolsce i ich realizacja jako część Kronika Wielkopolski, Nr 1 (36) Poznań 1985 s. 6-10.

Aleksandra Pietrowicz, Adam Pleskaczyński, Akcja Bollwerk, Wyd. IPN Poznań, [dostęp 25 lipca 2024].

Praca zbiorowa, W konspiracji Wielkopolskiej 1939-1945, Wyd. Abos Poznań 1993, s. 61-62, 167-168, [dostęp 10 lipca 2024].

redakcja: Jakub Jagodziński

POLECAMY

Zapisz się za darmo do naszego cotygodniowego newslettera!

reklama
Komentarze
o autorze
Jędrzej Dolata
Pasjonat i popularyzator historii, instruktor harcerski oraz członek komisji historycznej hufca ZHP Poznań-Wilda. Prywatnie student fizjoterapii oraz kolekcjoner pamiątek historycznych.

Zamów newsletter

Zapisz się, aby otrzymywać przegląd najciekawszych tekstów prosto do skrzynki mailowej. Tylko wartościowe treści, zawsze za darmo.

Zamawiając newsletter, wyrażasz zgodę na użycie adresu e-mail w celu świadczenia usługi. Usługę możesz w każdej chwili anulować, instrukcję znajdziesz w newsletterze.
© 2001-2026 Promohistoria. Wszelkie prawa zastrzeżone