Opublikowano
2008-04-05 20:30
Licencja
Wolna licencja

Polski Słownik Biograficzny zagrożony

Czy Polski Słownik Biograficzny – wyjątkowe na skalę światową osiągnięcie polskiej humanistyki – jest zagrożony? Fundacja na rzecz Nauki Polskiej cofnęła redakcji PSB 2/3 dotacji.


Jak informuje Gazeta Wyborcza, zmniejszenie dotacji to nie koniec – FNP zamierza za kilka lat całkowicie zaprzestać finansowania prac nad PSB, na który przeznacza obecnie 100 tys. zł rocznie.

Taka suma pieniędzy już teraz jest niewystarczająca – nie pozwala np. dokończyć rozpoczętych prac nad digitalizacją Słownika i opublikowaniem go w internecie, z czym wiąże się m.in. konieczność wykupienia praw do haseł od ich autorów i spadkobierców. Inne wydatki to m.in. pensje 20 zatrudnianych redaktorów i wynagrodzenia naukowców przygotowujących poszczególne hasła. Jak ocenia redaktor naczelny PSB, prof. Andrzej Romanowski, Słownik potrzebuje nawet 2 mln zł na funkcjonowanie i rozwój.

Wydawany od 1935 r. Polski Słownik Biograficzny to sztandarowe dzieło polskiej historiografii. Obecnie obejmuje 184 zeszyty (ostatni z nich jest pierwszym zeszytem 44 tomu) i ponad 25 tys. życiorysów na ponad 28 tys. stron. Swój wkład w rozwój Słownika ma ok. 8 tys. autorów, pośród których znajdują się najznamienitsi polscy naukowcy. Ostatnim opublikowanym hasłem jest „Stulgiński Ferdynand”, zaś ostatni zeszyt ukazać się ma według szacunków redakcji w 2030 r.

Napisz komentarz
Regulamin komentarzy

Uwaga, wyświetliliśmy tylko ostatnio opublikowane komentarze. Zobacz wszystkie komentarze!

Gość: Przemysław Damski |

Anglosaski model nauki, który tak szkodliwie odbija się na polskiej nauce od kilku lat. Historia, w ogóle humanistyka nie jest bowiem jedynie tym co można zaklasyfikować do \"arts\". Wykształciła bowiem ona w XIX w. szeroki aparat naukowy i własną specyficzną metodologię. Humanistyka w sensie naukowym znajduje sie na pograniczu \"arts\" i \"science\". Tymczasem od kilku lat mamy do czynienia w naszym kraju z pauperyzacja kultury i nauki humanistycznej. Ocenianie nauczanych przedmiotów z tej dziedziny wiedzy sprowadza się do, kolokwialnie rzecz ujmując, \"wkuwania na blachę\" danych bez zrozumienia procesów zachodzących w czasach minionych i obecnych. Brak zrozumienia otaczającego nas świata od strony ideowej prowadzi miedzy innymi do spadku czytelnictwa w Polsce, do zwiększenia szans populistów i wszelkiego rodzaju manipulantów. Choć jak napisał Seba PSB nie jest publikacja popularną przybliża człowieka do zrozumienia tego wszystkiego, zapoznania się z biogramami osób, których biografie książkowe zapewne nigdy nie powstaną. Jest wreszcie nieoceniona pomocą naukową. Zdaje sobie sprawę, iż dziś flagowymi projektami rządów są nowe technologie, ułatwiające nam życie. Czym jednak ono będzie jeśli zabraknie nam czegoś dla ducha? Szeroko pojęta humanistyka ma nam właśnie to zapewnić. Oczywiście nie daje ona prostej odpowiedzi na pytanie, bowiem a+b nie zawsze równa się c. Nie zapominajmy też, iż to właśnie absolwenci kierunków humanistycznych nierzadko kierują państwami, zatem chyba w naszym dobrze pojętym interesie leży zadbanie o ich należyte wykształcenie, a likwidacja PSB z pewnością to utrudni.



Odpowiedz

Gość: Stach M. Głąbiński |

Gdy pomyślę, że jednocześnie miliony idą na coś tam im. J. Pawła II, czy na muzeum lub kolosalny pomnik ku czci kolejnych bohaterów i męczenników, wyć się chce. Im należy się wdzięczna pamięć i uznanie, ale czy koniecznie w postaci ogromnych sum pieniężnych, które mogłyby przyczynić się do wspomożenia naszej ubożuchnej wiedzy zarówno o nich jak i o innych ludziach, którzy odegrali istotną rolę w tworzeniu naszej teraźniejszości i perspektyw na przyszłe lata?



Odpowiedz

Gość: klon675 |

Mam, chyba jako jeden z nielicznych prywatnych właścicieli komplet PSB. Darłem się z Ossolineum o reprint, potem wyszukiwałem pojedyńcze zeszyty na Allegro. Dużą ilość nierozcietych tomów odkupiłem po jakimiś instytucie budownictwa. PSB ma nakład 5 tys. i nie ma lepszego słownika. On musi ukazywać, muszą zostać wydane uzupełnienia. Zasadą jest , ze umieszcza się biogramy osób niezyjących. Kwota 100 tys jest śmieszna. Włodarze od kultury nie wahaja się wydawać znacznie wiecej na imprezy parapolityczne i bankieciki. Bijcie w dzwon ZYGMUNTA!!!!!!



Odpowiedz

Gość: Michał Buchta |

Dla odmiany muszę być adwokatem diabła ;) Jeśli tak poważana seria wydawnicza utrzymywała się z dotacji z jednego źródła, to jest to co najmniej niepoważne. Od 1935 roku trochę się zmieniło, warto było pomyśleć o funduszach unijnych, programach ministerstw, o założeniu fundacji - ale kilka (-naście) lat temu. Wykształceni ludzie powinni być też inteligentni i zaradni...



Odpowiedz

Gość: Lobo |

A ta fundacja, to co to za twor? Jaki naklad ma PSB? I czy to ten sam PSB, ktory milczal lub dawal b. krotkie notki nt. Waldemara Lysiaka? :D



Odpowiedz
Roman Sidorski

Historyk, redaktor, popularyzator historii. Absolwent Uniwersytetu Adama Mickiewicza. Przez wiele lat związany z „Histmagiem” jako jego współzałożyciel i członek redakcji. Jest współautorem książki „Źródła nienawiści. Konflikty etniczne w krajach postkomunistycznych” (2009). Współpracował jako redaktor i recenzent z oficynami takimi jak Bellona, Replika, Wydawnictwo Poznańskie oraz Wydawnictwo Znak. Poza „Histmagiem”, publikował między innymi w „Uważam Rze Historia”.

Wolna licencja – ten materiał został opublikowany na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa – Na tych samych warunkach 3.0 Polska.

Redakcja i autor zezwalają na jego dowolny przedruk i wykorzystanie (również w celach komercyjnych) pod następującymi warunkami: należy wyraźnie wskazać autora materiału oraz miejsce pierwotnej publikacji – Portal historyczny Histmag.org, a także nazwę licencji (CC BY-SA 3.0) wraz z odnośnikiem do jej postanowień. W przypadku przedruku w internecie konieczne jest także zamieszczenie dokładnego aktywnego odnośnika do materiału objętego licencją.

UWAGA: Jeśli w treści artykułu nie zaznaczono inaczej, licencja nie dotyczy ilustracji i filmów dołączonych do materiału – w kwestii ich wykorzystania prosimy stosować się do wskazówek w opisie pod nimi lub – w razie ich braku – o kontakt z redakcją: redakcja@histmag.org