Opublikowano
2013-07-06 09:38
Licencja
Wolna licencja

Pomnik Pomordowanych Żydów Europy w Berlinie

Rozległe, szare pole o pofalowanej powierzchni, las betonowych słupów, morze, cmentarz - takie skojarzenia przywołuje najczęściej Pomnik Pomordowanych Żydów Europy usytuowany niedaleko Bramy Brandenburskiej, niemal w samym sercu Berlina.


1 2

Monument jest dziełem amerykańskiego architekta Petera Eisenmana i znajduje się między ulicami: Ebertstraße, Behrenstraße, Gertrud-Kolmar-Straße i Hannah-Arendt-Straße. W jego skład wchodzi tzw. Stelenfeld (pole obelisków) oraz podziemne Centrum Informacji. Na powierzchni 19 073 m2 wzniesiono 2 711 lekko odchylonych od pionu betonowych bloków ustawionych w równoległych szeregach. Każda stela o szerokości 0,95 m i długości 2,38 m jest wewnątrz pusta. Ich wysokość różni się od 0,2 do 4,7 m. Na obrzeżach placu położonych jest ponad 112 płaskich płyt stelowych, dodatkowo posadzono tam też 41 drzew.

Pomnik Pomordowanych Żydów Europy (fot. Wolfgang Staudt, na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa 2.0)

Pomiędzy blokami przebiegają wąskie, wybrukowane kostką ścieżki, po których może się swobodnie poruszać jedna osoba. W miarę wchodzenia w głąb pomnika teren pod stopami obniża się i zaczyna falować, stele stają się zaś coraz wyższe... Nietypowa forma monumentu, silnie angażująca emocje widza, budzi sprzeczne odczucia. Gra splatających się nierozerwalnie ożywionego z nieożywionym, życia ze śmiercią, kusi i odpycha zarazem, nie pozostawiając widza obojętnym.

Projekt

Inicjatywę powstania pomnika zapoczątkowała dziennikarka i publicystka Lea Rosh w 1988 roku. Wkrótce potem powstało stowarzyszenie wspierające i rozwijające tę ideę. Pierwszy konkurs na koncepcję monumentu rozpisano w maju 1994 roku. Wybrany wówczas projekt Christine Jackob-Marks, mimo początkowej akceptacji, został ostatecznie odrzucony w 1995 roku przez ówczesnego kanclerza Helmuta Kohla. Artystka zakładała wybudowanie płaskiej, betonowej płyty o wielkości 20 tys m2 symbolizującej nagrobek z wyrytymi na niej 4,2 milionami nazwisk ofiar Holokaustu.

(fot. Wolfgang Staudt, na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa 2.0)

W ponownym konkursie, ogłoszonym w lipcu 1997 roku, zwyciężył projekt architekta Petera Eisenmana oraz rzeźbiarza Richarda Serry. W rok później Richard Serra wycofał się z całego przedsięwzięcia, protestując przeciwko zmianom narzuconym przez organizatorów. Modyfikacje dotyczyły przede wszystkim utworzenia podziemnego muzeum (ostatecznie Centrum Informacji), zredukowania liczby stel z 4000 do 2711 oraz posadzenia 41 drzew na obrzeżach placu. Ostatnią z wyżej wymienionych zmian zrealizowano wbrew woli twórcy projektu. Budowę pomnika rozpoczęto w kwietniu 2003 roku, a zakończono w grudniu 2004, dla zwiedzających zaś obiekt otwarto w maju roku 2005.

Żydowski cmentarz w centrum Berlina

Według inicjatorów powstania pomnika forma obiektu nawiązywać ma do żydowskiego cmentarza, na którym sarkofagi są z braku miejsca układane jeden na drugim, tworząc wysokie kamienne bloki o płaskim szczycie. Monument rzeczywiście przypomina cmentarz, jednak zdecydowanie bardziej wojskowy niż tradycyjnie żydowski. Równoległy układ jednolitych, betonowych bloków przywodzi na myśl wystawione na widok publiczny trumny poległych żołnierzy. Na żydowskich cmentarzach (znajdujących się np. w Jerozolimie) układ nagrobków jest bardziej swobodny, a pojedyncze bloki różnią się znacznie nie tylko wysokością, ale również (przynajmniej częściowo) formą oraz rozmiarem.

(fot. HdeK, na licencji Creative Commons Attribution-Share Alike 3.0 Unported)

Wśród organizatorów budowy pomnika zrodził się pomysł uczynienia ze Stelenfeld cmentarza w sposób dosłowny. Wspomniana już dziennikarka, Leia Rosh, wysunęła propozycję zakopania pod jedną ze stel zęba ofiary obozu zagłady w Belzec. Pomysł ten, w wyniku zdecydowanego sprzeciwu ze strony pozostałych członków zespołu, pozostał jedynie w sferze planów.

Eschatologiczny kontekst pomnika przywoływać miała dodatkowo szara barwa betonu, z którego powstał monument, nawiązująca do prochów skremowanych ciał. Brutalna surowość materiału w połączeniu z prostotą formy daje wrażenie „szczerości” zawartych w przekazie intencji, dążenia do „prawdy” i „autentyczności” w oparciu o minimalne środki wyrazu. Pozbawienie ofiar splendoru i piękna marmurowego pomnika umacnia idee zawarte w koncepcji dzieła. Jednak odpychające zimno betonowej powierzchni bloków rodzi w widzu również poczucie dystansu i wrogości. Odruchową niechęć odbiorcy, dotykową barierę odczytywać można jako odwołanie do historii relacji Żydów z innymi narodami – separacji, prześladowań, nietolerancji i braku zrozumienia. Z drugiej strony jednolite, gładkie, szczelnie zamknięte granice bloków tworzą aluzje do niepoznawalności świata ofiar. Wolna przestrzeń, jaką kryją w sobie stele, ich wewnętrzna pustka, rodzi pytanie o symboliczny wymiar tej przestrzeni – mrocznej, niedostępnej, nieodgadnionej. Każdy betonowy blok, podobnie jak przeżycia każdej ofiary, stanowi nieodkrytą tajemnicę.

(fot. Tx0h, na licencji Creative Commons Attribution-Share Alike 3.0 Unported)

Wątpliwości i interpretacje

W stosunku do formy pomnika wysunąć można jednak kilka zastrzeżeń. Z jednej strony mnogość powtarzalnych, ujednoliconych pod względem wielkości (z wyłączeniem wysokości) bloków wskazywać ma na masowość zbrodni i anonimowość ofiar, z drugiej strony powoduje to uogólnienie i banalizację cierpienia, a co za tym idzie odindywidualizowanie dramatu pojedynczego człowieka. Wątpliwości budzi również ściśle uporządkowany charakter pomnika. Równoległe szeregi stel kojarzą się z wojskowym szykiem (rodem z defilad ku czci führera) oraz z przypisywanym Niemcom zamiłowaniem do porządku i ładu – czego wymordowanie narodu żydowskiego było, jak wiadomo, pośrednim skutkiem. Równomierny układ prostopadłych uliczek ogranicza również zakładane przez architekta zagubienie widza, mające być sposobem na odczucie sytuacji ofiar. Możliwość zabłądzenia została zniwelowana do minimum, ponieważ z każdej strony widoczne są cztery wyloty betonowych tuneli (swoją drogą trudno przypuszczać, by wyobrażalna sytuacja ofiar mogła zawierać tak wiele pozytywnych perspektyw wyjścia…).

Tekst ma więcej niż jedną stronę. Przejdź do pozostałych poniżej.

Polecamy książkę „Z Miodowej na Bracką”:

Autor: Maciej Bernhardt
Tytuł: „Z Miodowej na Bracką. Opowieść powstańca warszawskiego”

Wydawca: i-Press [Histmag.org]

ISBN: 978-83-925052-9-7

Oprawa: miękka

Liczba stron: 334

Format: 140×195 mm

24 zł

(papierowa)

8,9 zł

(e-book)

1 2

Gość: Komentator |

No sorry, nie "niemal w samym sercu Berlina", a właśnie w sercu Berlina. Autorka była, widziała? Dosyć niezręczne wyrażenie...



Odpowiedz

Gość: Komentator |

"przypisywanym Niemcom zamiłowaniem do porządku i ładu – czego wymordowanie narodu żydowskiego było, jak wiadomo, pośrednim skutkiem." - przy takich opiniach pseudohistorycznych robi mi się niedobrze. To prawie jak stwierdzić, że Żydzi sami zapraszali się do gazu, bo taką mieli z antropologicznego punktu widzenia inklinację, jak Niemcy do porządku! Powodzenia w dalszej karierze z takim punktem widzenia świata.



Odpowiedz

Gość: gość |

Szkoda ze niektórzy traktują to miejsce jako plener do wesołych zdjęć wynikającej z niewiedzy ze jest to miejsce upamietniajce zbrodnie



Odpowiedz
Justyna Ewa Majewska

Absolwentka historii sztuki (UMK) i teatrologii (UJ). Zainteresowana szeroko pojętą ekspresją w sztuce, metaforą, mitem i znakiem, twórczością artystów XX i XXI wieku.

Wolna licencja – ten materiał został opublikowany na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa – Na tych samych warunkach 3.0 Polska.

Redakcja i autor zezwalają na jego dowolny przedruk i wykorzystanie (również w celach komercyjnych) pod następującymi warunkami: należy wyraźnie wskazać autora materiału oraz miejsce pierwotnej publikacji – Portal historyczny Histmag.org, a także nazwę licencji (CC BY-SA 3.0) wraz z odnośnikiem do jej postanowień. W przypadku przedruku w internecie konieczne jest także zamieszczenie dokładnego aktywnego odnośnika do materiału objętego licencją.

UWAGA: Jeśli w treści artykułu nie zaznaczono inaczej, licencja nie dotyczy ilustracji i filmów dołączonych do materiału – w kwestii ich wykorzystania prosimy stosować się do wskazówek w opisie pod nimi lub – w razie ich braku – o kontakt z redakcją: redakcja@histmag.org