Opublikowano
2016-12-18 16:22
Licencja
Wolna licencja

Prostytucja w KL Auschwitz

Chcąc zwiększyć wydajność pracy, Niemcy zakładali w obozach koncentracyjnych domy publiczne. Prawo do korzystania z takich przybytków mieli wyłącznie Aryjczycy. Kobiety, które świadczyły tam swoje usługi, otrzymywały w zamian pewne przywileje, co nie spotykało się z pozytywnym odbiorem części więźniów.


Strony:
1 2 3

Brama obozowa Auschwitz I (fot. PerSona77, opublikowano na licencji Creative Commons Attribution-Share Alike 3.0 Poland) W nazistowskim obozie koncentracyjnym Auschwitz, w ramach systemu motywacyjnego więźniów, postanowiono otworzyć latem 1943 roku dom publiczny. Możliwość skorzystania z tzw. Puffu (nazwa nadana mu przez więźniów) miała podnieść wydajność – spodziewano się, że dzięki usługom prostytutek więźniowie będą pracować szybciej, lepiej i dokładniej. Na podstawie kilku przekazów wynika, że pomysłodawcą tej inicjatywy był koncern IG Farbenindustrie A.G.

Uroczyste otwarcie

Dom publiczny, zwany oficjalnie Sonderbau, istniał w obozie macierzystym na piętrze bloku 24, od sierpnia 1943 roku. Pierwszy dzień jego istnienia połączony był z uroczystym otwarciem. Mieczysław Zając, więzień obozu, wspominał to wydarzenie w taki oto sposób:

Wszyscy więźniowie są zgromadzeni na placu apelowym, a Lagerführer z dumą na twarzy wręcza na uroczyste otwarcie pierwsze bilety do Puff'u. Wyczytuje numer taki a taki i obdarowuje wywołanego w obecności całego obozu. Tym wyróżnionym był również profesor Henryk Mianowski, bo dobrze wypełniał swoje zadanie - uczył chemii. Profesor miał naprawdę spory kłopot, by wytłumaczyć dumnemu, przekonanemu o swej racji Niemcowi nonsens tego wyróżnienia, by uświadomić mu, że kawałek chleba, czy jakaś inna Zulage bardziej zadowoliłyby go. Niemiec pogroził mu na koniec, mówiąc: „Ale niech no cię kiedyś zobaczę z jakąś dziewczyną polską, to popamiętasz!”. Potem stale się z niego nabijaliśmy: „Jak pan mógł zrezygnować z takiej nagrody?

Wybrańców było 10. O konkretnej godzinie mieli zjawić się przy bloku, jednak Lagerführer zapomniał o nich, więc stali i czekali na mrozie ponad godzinę. W domu publicznym zamieszkały skierowane tam kobiety-więźniarki: 5 Polek, 4 Niemki i Rosjanka.

Jedynie Reichsdeutschen oraz aryjczycy mieli prawo korzystać z domu publicznego. Niekiedy dochodziło do walk pomiędzy nimi o to, kto może pójść i kto ma prawo być pierwszym. Głównie uczęszczali do niego „zieloni” (przestępcy kryminalni), lecz prawo do tego mieli również więźniowie polityczni, oznaczeni czerwonymi trójkątami (ci jednak bojkotowali Puff).

Instrukcja dla personelu obozów koncetracyjnych z wyjaśnieniem znaczenia naszywek na pasiaki więźniów. W lewym dolnym rogu naszywka z literą P, oznaczająca narodowość polską (fot. ze zbiorów Bundesarchiv, Bild 146-1993-051-07, opublikowano na licencji Creative Commons Attribution-Share Alike 3.0 Germany)

Więźniowie otrzymywali Prämienscheine. Były to tzw. premie pieniężne, czyli małe, czerwone kartki, które przedstawiały wartość 1-2 marek Rzeszy (RM). W przypadku pracowników zatrudnionych na terenie IG-Farben bony miały wartość połowy marki. Wydawano je raz w tygodniu. Skazaniec, który posiadał taki bon, mógł wykupić w obozowej kantynie blankiety listów obozowych, znaczki, wodę mineralną, papierosy, pastę do zębów lub zupę ślimaczaną. Prämienschein'ami opłacano także wstęp do sali w której odbywały się przedstawienia teatralne (organizowane przez więźniów), jak również wejście do obozowego domu publicznego.

Początkowo wstęp do Puffu kosztował 1 RM, jednak później podwyższono cenę i wynosiła ona 2 RM. Bony pieniężne dostawano za dobrą, wydajną pracę, ale nie tylko, bowiem otrzymywali je także ci, którzy starali się przypodobać SS-manom: poprzez brutalne traktowanie podległych im więźniów bądź spełnianie ich zachcianek. Więzień, który otrzymał bon do domu publicznego, musiał się do niego zgłosić. Jeśli tego nie zrobił, wówczas ściągano go siłą. By tego uniknąć można było przekazać nagrodę komuś innemu.

Początkowo czas pobytu w Puffie trwał 10 minut, później wydłużono go do 20. Były więzień, Adam Jerzy Brandhuber, zeznał że po otwarciu Puffu głoszono w poszczególnych blokach, że władze SS dokonały tego w „trosce” o więźniów i ich zdrowie psychiczne. Dom pracował w godzinach wieczornych od zakończenia apelu do gongu oznajmiającego nocną ciszę. W niedziele pozostawał zamknięty. Personel lekarski zobowiązano do przeprowadzania cotygodniowych badań pensjonariuszek.

Puff w Auschwitz III-Monowitz

Puff w Monowicach został urządzony w listopadzie 1943 roku. Mieścił się w drewnianym baraku nr 10 położonym w pobliżu kuchni obozowej. Otoczony był płotem z metalowej siatki. Pierwszego dnia istnienia Puffu, więźniowie z obozowej orkiestry ustawili się pod blokiem, aby przywitać mieszkanki domu publicznego. Nie zostały one jednak przywiezione na czas i dotarły sanitarką kilka dni później. Do uroczystego powitania doszło.

Zakłady IG Farben, w których pracowali więźniowie obozu w Monowicach, 1941 rok (fot. ze zbiorow Bundesarchiv, Bild 146-2007-0057, opublikowano na licencji " Creative Commons Attribution-Share Alike 3.0 Germany"https://creativecommons.org/licenses/by-sa/3.0/de/deed.en)

Do dyspozycji było 9 pokoików oraz Gesellschaftsraum, w kórym urzędowała Puff Mama. Pokoiki nie były duże, miały kolorowe ściany, łóżko, stół a w oknach wisiały firanki. Każde drzwi do pokoju (zarówno w Monowicach jak i w Auschwitz I) miały umieszczony wizjer, po to, aby SS-mani mogli kontrolować, czy nie dochodzi do porozumień między więźniarką a osobą, która do niej przychodzi. Mimo to, więźniarki miały sporo informacji od korzystających z ich usług SS-manów na temat obecnej sytuacji na froncie. Podglądanie miało też na celu sprawdzanie, czy więzień nie odczuwa rozkoszy z aktu seksualnego, bowiem zbliżenie nie miało służyć nadmiernej przyjemności, a jedynie rozładowaniu napięcia. W związku z tym zwracano uwagę na to, by pozycje były stricte klasyczne.

Tekst ma więcej niż jedną stronę. Przejdź do pozostałych poniżej.

Polecamy książkę „Z Miodowej na Bracką”:

Autor: Maciej Bernhardt
Tytuł: „Z Miodowej na Bracką. Opowieść powstańca warszawskiego”

Wydawca: i-Press [Histmag.org]

ISBN: 978-83-925052-9-7

Oprawa: miękka

Liczba stron: 334

Format: 140×195 mm

24 zł

(papierowa)

8,9 zł

(e-book)

Strony:
1 2 3
Napisz komentarz
Regulamin komentarzy

Gość |

To wszystko jest opisane w książce Grzesiuka "5 lat kacetu". Zapomnieliscie o narodowości nazistów. Auschwitz to był niemiecki nazistowski obóz koncentracyjny.



Odpowiedz

Gość: Ania |

Tekst bardzo ciekawy, tez interesowalam sie ta tematyka. Szkoda ze zadna z Pan z Puffu w Auschwitz nie wypowiedziala sie na ten temat, mielibysmy lepszy obraz sytuacji.



Odpowiedz

Gość: Autorka |

Tekst jest oparty na zeznaniach więźniów, które był składane po wyzwoleniu ( w różnym przedziale czasowym). Źródła, które są podane na końcu artykułu można znaleźć w archiwum. Tekst ma przedstawiać PUNKT WIDZENIA WIĘŹNIA, ukazywać to CO WIĘŹNIOWIE WIEDZIELI o dziewczętach z Puff-u. Tekst nie jest spojrzeniem autora na sprawę, tylko krótkim podsumowaniem tego jak więźniowie zapamiętali Puff.



Odpowiedz
Katarzyna Okoniewska

Absolwentka studiów magisterskich o specjalności chemicznej oraz studentka V roku studiów historycznych. Jest współautorką książki pt: "Zbiór tłoków i stempli pieczętnych w zasobie Archiwum Państwowego w Poznaniu", która ukazała się w grudniu 2014 roku. Zainteresowania badawcze: sfragistyka, Holocaust, obozy koncentracyjne.

Wolna licencja – ten materiał został opublikowany na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa – Na tych samych warunkach 3.0 Polska.

Redakcja i autor zezwalają na jego dowolny przedruk i wykorzystanie (również w celach komercyjnych) pod następującymi warunkami: należy wyraźnie wskazać autora materiału oraz miejsce pierwotnej publikacji – Portal historyczny Histmag.org, a także nazwę licencji (CC BY-SA 3.0) wraz z odnośnikiem do jej postanowień. W przypadku przedruku w internecie konieczne jest także zamieszczenie dokładnego aktywnego odnośnika do materiału objętego licencją.

UWAGA: Jeśli w treści artykułu nie zaznaczono inaczej, licencja nie dotyczy ilustracji i filmów dołączonych do materiału – w kwestii ich wykorzystania prosimy stosować się do wskazówek w opisie pod nimi lub – w razie ich braku – o kontakt z redakcją: redakcja@histmag.org