Autor: Douglas Smith
Tagi: Artykuły, Sylwetki i biografie, XIX wiek, I wojna światowa i dwudziestolecie międzywojenne, Europa Wschodnia
Opublikowany: 2018-03-07 17:00
Licencja: wszystkie prawa zastrzeżone

Rasputin i kobiety - seks na carskim dworze

Życie seksualne Rasputina stało się legendarne, zarówno w tym sensie, że zyskało wyjątkową sławę, jak i w tym, że nie ma wiarygodnych źródeł, które by to potwierdzały. Należy do legendy. Mówi się, że na tym polu jego apetyt był nienasycony, wytrzymałość zdumiewająca, a sprawność niezrównana.
Tekst ma więcej niż jedną stronę!
Strona 1
Strona 2
Strona 3
Strona 4

Caryca Aleksandra Fiodorówna (domena publiczna).

Rasputin „odrażający libertyn”

„Rasputin jest bezkonkurencyjny”, napisał Wasilij Szulgin, cytując córkę pewnego senatora, która „wypróbowała” go osobiście. „Jest jedynym mężczyzną, który zapewnia takie doznania. Wszyscy inni nasi mężczyźni są do niczego”, powiedziała rzekomo z westchnieniem. Legenda Rasputina jako „demona seksu, erotomana, satyra ze szpicrutą i przywódcy mistyczno-erotycznej sekty”, by zacytować jego córkę Marię, została stworzona głównie przez mężczyzn. W swoich pamiętnikach Michaił Rodzianko napisał, że Rasputin brał udział w orgiach w stołecznych mieszkaniach, podczas których gwałcił młode panny. Utrzymywał, że ma stos listów od matek, których córki zostały zhańbione przez tego „odrażającego libertyna”, oraz zdjęcie Rasputina w otoczeniu setek wielbicielek. U szczytu jego sławy w rosyjskiej prasie często ukazywały się artykuły o Rasputinie deflorującym młode dziewice.

Chociaż opowieści o szalonych orgiach i dziesiątkach zdeprawowanych dziewcząt są zmyślone, nie ulega żadnej wątpliwości, że Rasputin miewał kochanki. Nawet jego córka, obrończyni pamięci ojca, musiała przyznać, że to prawda. W pierwszych latach w Petersburgu, napisała, próbował opierać się pokusie. Kobiety przychodziły do niego po pomoc, a mężczyźni wysyłali je do niego albo w charakterze prezentu, albo słodkiej pułapki, a on przez pewien czas na ogół się hamował, ale potem, w późniejszych latach, dawał za wygraną. Spotykał się z kobietami w restauracjach takich jak Villa Rode pod Sankt Petersburgiem i udawał się z nimi do prywatnych pomieszczeń.

Maria pisała: „Nie ulega wątpliwości, że pił i tańczył z pewną żywiołowością. Mój ojciec ze swoją wielką witalnością, spontanicznością człowieka wychowanego na wsi i swą absolutną szczerością w tych sprawach jak i we wszystkich innych, zachowywał typową dla siebie swobodę postępowania i dawał się ponieść radości z taką samą pasją jak modlitwie”. W chwili większej szczerości wyznała: „Ja w żadnym wypadku nie próbuję zaprzeczać, że podczas pobytu w Sankt Petersburgu mój ojciec miał kochanki i w pewnych okresach prowadził dość rozwiązłe życie. Otoczony kobietami ktoś taki jak on, mężczyzna o normalnych instynktach, krzepki i jurny, na pewno mógł ulegać wielu pokusom. Co więcej, otaczający go ludzie podejmowali niezwykle uporczywe wysiłki, żeby te instynkty rozbudzać oraz zwielokrotniać pokusy i sposobności”.

Rasputin i kobiety

Kobiety z otoczenia Rasputina były na ogół osobami emocjonalnie niezrównoważonymi, w jakimś sensie cierpiącymi. Przyciągała je jego wewnętrzna siła i wyjątkowa przenikliwość, na tyle duża, że wydawało się, iż zna je lepiej, niż znają siebie one same. Bardzo wiele dam z towarzystwa wiodło smutne, emocjonalnie puste życie — u boku mężów, którzy je zdradzali lub ignorowali. Były samotne, a Rasputin ich słuchał, poświęcał im uwagę, głaskał je i całował, a wtedy niektóre odkrywały, że owa uwaga jest właśnie tym, czego brakuje w ich życiu. Jakkolwiek w pierwszych latach mogło to przybierać niewinną formę — jak ramię, na którym można się oprzeć, ktoś, z kim można porozmawiać i od kogo dało się czerpać nadzieję — w późniejszych już takie nie było.

Rasputin wraz ze swoimi wyznawcami, 1914 (domena publiczna)

Chociaż przez życie Rasputina przewinęło się wiele kobiet, z czasem powstała wokół niego niewielka ich grupa, którą zaczęto nazywać jego damulkami. Pomagały mu troszczyć się o siebie, o jego petersburski dom i rozkład zajęć, dawały mu prezenty i pieniądze, notowały z gorączkowym poświęceniem jego powiedzenia i nauki, zabierały resztki jego jedzenia i brudną bieliznę. Jedna z wielbicielek powiedziała Komisji, że wszystkie one były nerwowymi kobietami, o złamanej duszy, dręczonymi wielkim wewnętrznym smutkiem. Szukały tego rodzaju duchowej pociechy, której oficjalni przedstawiciele Cerkwi nie potrafili zrozumieć, a tym bardziej zaoferować. Rasputin był ich pocieszycielem. Spędzany z nim czas napełniał ich dusze nowym życiem i nadzieją, a nawet radością. Rasputin potrafił odgadnąć cierpienie innego człowieka i przy użyciu zaledwie kilku słów złagodzić ból, a niekiedy całkowicie go uśmierzyć. Uwierzyły w jego świętość z mistycznym uwielbieniem i powierzały mu swoje dusze, a dość często również ciała.

Oto w jaki sposób pewna zamężna wielbicielka Rasputina wyraziła swoje uczucie w liście do niego:

Drogi Grigoriju Jefimowiczu!

Czuję się, czuję się tak nieznośnie, że nie jestem warta waszych świętych słów pociechy i radości. Byłam bezgranicznie uradowana waszym listem […]. Znaleźliście mnie, zbłąkaną owieczkę, i nigdy nie odnajdę drogi, jeśli mnie nie poprowadzicie, jeśli nie przygotujecie mojej duszy na spotkanie z Chrystusem. Jestem taka słaba, taka niepewna siebie! A im dalej idę, tym większej nabieram pewności, że nie istnieje żadna prawdziwa radość poza duchowym życiem w Chrystusie. Nie mogę zapomnieć tych minut spędzonych na rozmowie z wami, nawet gdyby Bogu, Naszemu Panu, spodobało się odebrać mi je za moje grzechy. Gdyż nie jestem ich warta. Wybaczcie mi, Grigoriju Jefimowiczu, tak strasznie cierpię i czuję się strasznie, bo jeszcze nie znalazłam prawdziwego światła.

Wasza na zawsze grzeszna i niegodna siostra

Aleksandra.

Władimir Dżunkowski winą za fenomen Rasputina w znacznym stopniu obarczał takie właśnie kobiety: „Jeśli w naszym społeczeństwie byłoby nieco mniej rozhisteryzowanych i niezaspokojonych kobiet szukających szczególnych doznań […], to Rasputinowie nie mieliby żadnych wpływów”. Zapomniał jednak dodać, że skoro mieszkanki Petersburga są zmuszone wychodzić z domu w poszukiwaniu „szczególnych doznań”, ich mężowie powinni wziąć część winy na siebie. W rozmowie z Szulginem pewien deputowany do Dumy wyjaśnił atrakcyjność Rasputina naturalną reakcją kobiet z towarzystwa poszukujących uczuć, których ich „bezbarwni” mężowie nie potrafią im zapewnić. Wobec tego udają się na poszukiwanie kochanka, lecz zazwyczaj pochodzą oni z tej samej klasy społecznej co ich mężowie, a zatem nie są bardziej zdolni do ich usatysfakcjonowania niż małżonkowie. W tej sytuacji muszą szukać mężczyzn z innych klas społecznych. Zaczynają lekceważyć uprzedzenia klasowe, odziedziczone antypatie, a nawet wymogi „estetyki i przyzwoitości”. W końcu zniżają się do Rasputina, ale wtedy są już całkowicie zdeprawowane, ponieważ przeszły „bardzo długą drogę prostytucji w elicie towarzyskiej”.

Rasputin razem z carycą Aleksandrą Fiodorówną i jej dziećmi, 1908 rok (domena publiczna).

Szulgin mówił, że jest to „taniec wirowy «zagubionych dusz» niezadowolonych z życia i z miłości. W poszukiwaniu tajemnicy szczęścia jedne popadają w mistycyzm, inne w rozpustę, a niektóre w jedno i w drugie”9. Żadna z tych dusz nie była bardziej zagubiona niż Olga Łochtina. Cierpiała na chorobę psychiczną i pozwoliła się wykorzystać Rasputinowi, którego niepokoiło jej całkowite samoponiżenie, ale nie miał pojęcia, jak się nią troskliwie zająć. Jej szalone uwielbienie wyprowadzało go z równowagi. Często klękała przed nim, z miłością zdejmowała mu buty i całowała je, zanim postawiła obok jego krzesła. Podobno ukradła mu łyżkę oraz płaszcz i modliła się przed nimi, jakby były relikwiami. Istnieją doniesienia, że Rasputin bił ją wszystkim, co wpadło mu w rękę, a ona błagała go o przebaczenie za swoje dziwne zachowanie. W osobliwym zachowaniu Łochtiny widział oczywiście nie chorobę, lecz sprawkę szatana, którego nie udało mu się z niej wypędzić. Przyjaciel Rasputina, dziennikarz Filippow, powiedział Komisji, że przyszedł kiedyś do jego mieszkania i zobaczył, że bije on Łochtinę w swojej sypialni. Próbowała złapać go za ramiona, wołając przez cały czas: „Jesteś Bogiem!”, podczas gdy on wrzeszczał na nią: „Jesteś suką!”. Filippow zaczął ostro krytykować takie zachowanie. „Ta suka nie chce mnie zostawić w spokoju — odparł Rasputin — pozwala sobie grzeszyć”, ona zaś nadal wykrzykiwała: „Jestem twoją owieczką, a ty jesteś Chrystusem!”. Maria potwierdziła, że ojciec miał wybuchowy charakter i czasami był rozzłoszczony i kłótliwy.

Tekst jest fragmentem ksiązki Douglasa Smitha „Rasputin”:

Douglas Smith
„Rasputin”
89,90 zł
Tytuł oryginalny: Rasputin: Dark Forces and the Fall of the Romanovs
Tłumaczenie: Łukasz Müller, Michał Romanek
Okładka: twarda
Liczba stron: 928
Data i miejsce wydania: I
Premiera: luty 2018
Format: 165x240 mm
ISBN: 978-83-08-06470-2

Żałosny związek Rasputina z Łochtiną nie był aprobowany przez inne kobiety. Akilina Łaptinska, jedna z jego najbardziej oddanych wielbicielek, nie znosiła Olgi i była o nią bardzo zazdrosna. Munia Gołowina nazwała z kolei Akilinę brzydką sekutnicą i kimś, kogo żadna z pozostałych kobiet nie może znieść. Jedyną rzeczą przemawiającą na jej korzyść był piękny głos i Rasputin zawsze się uspokajał, gdy śpiewała. Na przykład Munia i jej matka Lubow lubiły Łochtinę, ale żadna z nich nie potrafiła zrozumieć ani zaakceptować tego, co łączyło ją z Rasputinem. Lubow powiedziała kiedyś, że Łochtina wzięła od Rasputina wszystkie jego niezwykłe dary — moc pocieszania, przenikliwość, rozum — zamykając jednocześnie oczy na jego niestosowne postępowanie z kobietami. Munia próbowała wyjaśnić komuś z zewnątrz zachowanie Łochtiny jako niefortunną próbę zastosowania w praktyce słów Rasputina, który powiedział, że „poniżenie jest radością dla duszy”. Matka i córka nigdy nie zostały kochankami Rasputina, wydaje się jednak prawdopodobne, że również one były narażone na jego natrętne pieszczoty, które tak często komentowano.

Karykatura z 1916 roku, na której car i caryca przedstawieni są jako pacynki sterowane przez Rasputina (domena publiczna).

Rasputin - groźny szarlatan

Lubow powiedziała, że duch Rasputina może zostać przekazany innym poprzez kontakt fizyczny i ów kontakt był czymś, bez czego nie umiał się obejść. Nigdy nie nauczył się trzymać rąk przy sobie i wiecznie głaskał kobiety po ramionach, udach i pośladkach, obmacując ich piersi i obsypując je obleśnymi pocałunkami. Jeszcze gorzej było, jeśli wcześniej pił. W takich wypadkach zdarzało się, że zabierał jedną z kobiet, która wpadła mu w oko, do sypialni, zostawiając swoich gości pijących herbatę przy dochodzących zza drzwi odgłosach towarzyszących uprawianiu miłości. Rasputina szczególnie pociągały nowicjuszki — uważał, że uganianie się za kobietą jest radosnym uczuciem. Gdy już ją posiadł, zwykle tracił zainteresowanie. Dla otaczających go niewiast te zaloty nie były bynajmniej nieprzyjemne, a w grę nigdy nie wchodziło tylko jego pożądanie: na ogół towarzyszyły mu kobiety, które z radością inicjowały takie schadzki.

Munia wierzyła w moc Rasputina od chwili, gdy się poznali, i do końca życia nigdy w niego nie zwątpiła. Pisała: „Jest taki człowiek, żyjący wśród nas, który dobrowolnie wziął na siebie całe nasze brzemię i ponosi odpowiedzialność za nie przed Bogiem, dając Mu z siebie wszystko i otrzymując w zamian od Boga wszystkie te bogate duchowe dary, którymi nas karmi, a od ludzi, na rzecz których zawsze oddaje się jako ofiara, otrzymuje jedynie drwiny, brak zrozumienia, chłód, obojętność i złośliwość! Za swą bezgraniczną miłość i okazywane ludziom współczucie odpłaca mu się podejrzliwością wyrastającą z najnikczemniejszych uczuć, uczuć, które dla niego — sługi i wybrańca Boga — od dawna nie istnieją! Oszczerstwa zawsze go ścigały i zawsze będą ścigać, gdyż na tym polega jego wielki czyn, a wszyscy prawdziwi święci mężowie Boga zawsze byli prześladowani, ścigani, osądzani i potępiani!”.

Oczywiście nie każdy mógł dostrzec dary Rasputina. Na przykład Olga Gołowina, siostra Muni, czuła się poniekąd rozczarowana, że pozostaje wobec niego obojętna. Spowodowało to bolesny emocjonalny dystans między Olgą a jej siostrą i matką. „Spójrz na Munię — powiedziała pisarce Wierze Żukowskiej — jest taka spokojna i szczęśliwa, a ja się miotam i nigdzie nie mogę znaleźć dla siebie moralnego wsparcia”.

Car Mikołaj II (domena publiczna).

Żukowska, niedawna absolwentka gimnazjum, spotkała się kilkakrotnie z Rasputinem w związku z własnymi badaniami literacko-socjologicznymi, a także zainteresowaniem kolekcjonowaniem erotycznych i innych doświadczeń uważanych za tabu dla młodej damy z jej klasy społecznej. Rasputin, jak później napisała, był nią oczarowany i próbował zaciągnąć ją do łóżka. „Niczego nie mogę zrobić bez pieszczot — powiedział jej — ponieważ duszę poznaje się poprzez ciało”. Twierdziła, że oparła się wszystkim jego zalotom, chociaż nie każdy był skłonny uwierzyć jej na słowo. Komisja posunęła się do tego, że scharakteryzowała Żukowską jako „seks-maniaczkę i satanistkę”.

Żukowska poznała kobiety z kręgu Rasputina i obserwowała ich wzajemne relacje. Rasputin powiedział jej, że Łochtina jest jego „ciężkim krzyżem”. Zabrał jej wszystkie grzechy i teraz była czysta, ale te grzechy on wziął na siebie. Poświęcił się w ten sposób, żeby ją uratować. Wiera obserwowała, jak obmacuje damy zgromadzone przy jego stole, jak reakcją na jego niezrozumiałe wypowiedzi są okrzyki: „Ach, ojcze, ojcze, wasze słowa są święte!”, jak drżą z niecierpliwości, żeby dostać z jego rąk cukier do herbaty.

Pewnego razu Sana Pistohlkors, siostra Anny Wyrubowej, upierała się, że musi porozmawiać z Rasputinem na osobności, więc poszedł za nią do swojego pokoju, trzymając rękę na jej pośladkach. Pozostałe kobiety kontynuowały rozmowę, a tymczasem z sypialni dobiegał nerwowy śmiech Sany, po którym dały się słyszeć ciche jęki i skrzypienie łóżka. Kobietom wokół Żukowskiej poczerwieniały policzki, ona zaś nie mogła pojąć, czemu wszystkie godzą się na takie rzeczy.

Powiedziała, że sypiał aż z czterema kobietami naraz. W ciągu dnia wysyłał swoje kobiety do spowiedzi, a potem kazał im wracać do siebie na noc. Te, które nie chciały pójść z nim do łóżka, były zmuszone modlić się z nim tak długo, aż nabrały przekonania o świętości jego czynów. Żukowska powiedziała, że celowo próbowała rozochocić Rasputina, żeby przekonać się, do czego jest zdolny. Pewnego razu chwycił ją i zaciągnął do swojej sypialni, próbując zmusić, żeby położyła się na łóżku. Odmówiła, a on nie nalegał. Na wszelki wypadek nosiła jednak przy sobie sztylet.

Tekst jest fragmentem ksiązki Douglasa Smitha „Rasputin”:

Douglas Smith
„Rasputin”
89,90 zł
Tytuł oryginalny: Rasputin: Dark Forces and the Fall of the Romanovs
Tłumaczenie: Łukasz Müller, Michał Romanek
Okładka: twarda
Liczba stron: 928
Data i miejsce wydania: I
Premiera: luty 2018
Format: 165x240 mm
ISBN: 978-83-08-06470-2

Rasputin ze swoimi dziećmi (domena publiczna)

Słowa Żukowskiej są sugestywne, ale czy można jej wierzyć? Siergiej Mielgunow, niebędący bynajmniej obrońcą Rasputina, poznał ją przez Prugawina i doszedł do wniosku, że „jest ona prawdziwą histeryczką, należy traktować jej słowa z wielkim sceptycyzmem”. Jej opisy wyuzdania Rasputina wydają się mocno przesadzone. Jest jednak pewien punkt w relacji Żukowskiej, który zasługuje na podkreślenie, a mianowicie, że Rasputin przestał ją uwodzić, gdy się opierała. Inne kobiety robiły podobne uwagi. Ich świadectwo stawia pod znakiem zapytania relacje o stosowaniu przez Rasputina przemocy wobec kobiet i o gwałtach. Wydaje się, że takie zarzuty, choć nie można ich obalić, nie mają żadnych podstaw. Warto również wspomnieć o tym, że ani jedna kobieta nigdy nie twierdziła, iż urodzi dziecko, którego ojcem jest Rasputin. To zdumiewający fakt. Jeśli rzeczywiście miał dziesiątki kochanek, które mu się przypisuje, wydaje się nieprawdopodobne, żeby żadna z nich nie zaszła w ciążę. Ponadto, co ciekawe, wrogowie Rasputina nigdy nie oskarżyli go o spłodzenie nieślubnych dzieci. Gdyby do tego doszło, z całą pewnością by to nagłośnili.

Rasputin i Jelena Dżanumowa

Trzydziestodwuletnia Jelena Dżanumowa, żona moskiewskiego kupca, zwróciła się wiosną 1915 roku do Rasputina, żeby pomógł jej urodzonej w Niemczech matce, wydalonej przez władze po wybuchu wojny. Stracił dla Jeleny głowę podczas ich pierwszego spotkania, co inne obecne przy tym kobiety zauważyły z odrobiną zazdrości. Rasputin nazwał ją czarną pięknością. W jednym z liścików napisał do niej: „Nie uciekaj od miłości — jest twoją matką”. Tamtej jesieni Dżanumowa odwiedziła Piotrogród, nie informując Rasputina. Gdy się o tym dowiedział, był wściekły. „Kiedy jest zły, jego twarz nabiera drapieżnego wyrazu, rysy stają się wyostrzone. Oczy ciemnieją, a rozszerzone źrenice wydają się otoczone jasną obwódką. Jego nastrój powoli się jednak poprawiał. Zmarszczki się wygładziły, a oczy zaczęły lśnić chytrą życzliwością i troską. Ma zadziwiająco zmienną i ekspresyjną twarz”.

Makary, Teofan i Rasputin, 1909 (domena publiczna)

Przy stole Dżanumowa została powstrzymana przed posłodzeniem herbaty przez Akilinę Łaptinską, która złapała ją za rękę, a następnie zwróciła się do Rasputina: „Pobłogosław go, ojcze”. Włożył wtedy palce do cukiernicy, a potem wrzucił kostkę do jej filiżanki. „To łaska Boża, gdy sam ojciec daje ci cukier”, wyjaśniła jej Akilina, na co inne kobiety wyciągnęły swoje filiżanki w jego stronę. Gdy wstały, zbierając się do wyjścia, wszystkie pocałowały go w rękę, a on całował je w usta. Zażyczyły sobie kawałków jego suchego chleba, które pieczołowicie zawinęły w papier lub w chusteczki i włożyły do swoich torebek. Kilka z nich poprosiło już wcześniej Dunię Pieczerkinę o specjalne pamiątki — jego brudną bieliznę: „Trochę brudniejsze, najbardziej znoszone rzeczy, Duniaszo, takie, na których jest jego pot”, pouczały ją. Dunia wręczyła każdej z nich jedną rzecz zawiniętą w papier. „Czułam się tak, jakbym uciekła z domu wariatów. Niczego nie rozumiem, kręci mi się w głowie”, wyznała Dżanumowa.

Dżanumowa odwiedzała Rasputina przez kilka miesięcy w nadziei, że pomoże jej matce, ale w końcu nic z tego nie wyszło. Rasputin, jak później napisała, usiłował zaciągnąć ją do łóżka, ale się opierała, a on nie nalegał, skierował natomiast swoje zaloty ku jej przyjaciółce Lelji. Co ciekawe jednak, nawet gdy już wiedziała, że nie ma żadnego powodu, by się nadal z nim widywać, zarówno ona sama, jak i Lelja stwierdziły, że trudno im przestać. Musiała przyznać, że jest zafascynowana jego przenikliwością. Potrafił czytać w jej myślach, dokładnie tak, jak mówili ludzie, i często wiedział, co powiedzieć. Nawet gdy mówiła sobie, że nie pójdzie się z nim zobaczyć, trafiała pod jego drzwi. Było w tym coś dziwnego, coś, czego nie umiała wyjaśnić. „To tak, jakby moja wola została sparaliżowana. Co było naprawdę dziwne, żadna z nas w niego nie wierzy i jesteśmy bardzo krytycznie nastawione, ale w jego obecności obie czujemy nagłe zainteresowanie wszystkim, co się wokół niego dzieje. To jest bardzo niezwykłe i pociągające”.

Dżanumowa nie napisała we wspomnieniach wszystkiego o swojej znajomości z Rasputinem. 8 grudnia 1915 roku agenci Ochrany zaobserwowali, że je ona kolację z Rasputinem, wydawcą Filippowem i kilkoma innymi osobami w piotrogrodzkiej restauracji Donon. Wróciła stamtąd z Rasputinem i kilkoma innymi damami do swojego hotelu. Raport policji milczy na temat tego, jak długo Rasputin został u niej tamtej nocy.

Zachcianki Rasputina

Była także inna kategoria kobiet, z którymi Rasputin zawierał znajomość w ciągu lat spędzonych w stolicy. Poniższy raport oparty jest na inwigilacji Rasputina prowadzonej od stycznia 1912 roku do stycznia 1913: „Sam na ulicy pojawiał się rzadko. Kiedy to jednak następowało, udawał się na ulicę, po której chodzą prostytutki, brał jedną z nich i szedł do hotelu albo do łaźni. Podczas pierwszej podróży Rasputina w 1912 roku inwigilowanie go ujawniło sześć takich incydentów, których konkretne szczegóły są następujące […]”.

Zwłoki Rasputina wyłowione z Newy (domena publiczna).

Raport podaje następnie długą listę rozpustnych zwyczajów Rasputina: „4 lutego [1912 roku], od prostytutki Botwinkiny i Kozłowej (dom nr 11, Zaułek Swieczny) pojechał do Gołowinów w towarzystwie kilku innych osób. Wyszedł od nich po dwóch godzinach i poszedł na Newski Prospekt, znowu wziął prostytutkę i udał się z nią do łaźni przy ulicy Koniuszennej. 6 lutego Rasputin wyszedł od Zinaidy Mansztedt, z którą spędził półtorej godziny, i poszedł prosto na Newski Prospekt, gdzie wziął prostytutkę Pietrową i poszedł z nią do łaźni w domu nr 26 nad Mojką”.

Inny raport z 1912 roku informuje, że 21 listopada Rasputin wziął dwie prostytutki w ciągu niecałej godziny. Policjanci najwyraźniej przesłuchali pierwszą z nich, która powiedziała im, że Rasputin kupił jej dwie butelki piwa, poprosił, żeby się rozebrała, potem patrzył przez jakiś czas na jej ciało, a następnie zapłacił dwa ruble i wyszedł. W styczniu 1913 roku policja donosiła, że Rasputin już nie próbuje zachowywać ostrożności w związku ze swoim postępowaniem, ale jawnie nagabuje prostytutki i czasami chodzi pijany po ulicach, a raz posunął się nawet do tego, że „przystanął przy wejściu do cerkwi, by załatwić potrzebę fizjologiczną”.

Tekst jest fragmentem ksiązki Douglasa Smitha „Rasputin”:

Douglas Smith
„Rasputin”
89,90 zł
Tytuł oryginalny: Rasputin: Dark Forces and the Fall of the Romanovs
Tłumaczenie: Łukasz Müller, Michał Romanek
Okładka: twarda
Liczba stron: 928
Data i miejsce wydania: I
Premiera: luty 2018
Format: 165x240 mm
ISBN: 978-83-08-06470-2

Rasputin w tajnych raportach

Duchowy doradca Romanowów nagabujący prostytutki na głównej arterii komunikacyjnej stolicy. Czy to możliwe? Rzeczywiście, niektórzy historycy zaczęli ostatnio twierdzić, że nie i policyjne akta w archiwach nie są tak wiarygodne, jak sądzili badacze. Dokumenty z policyjnej inwigilacji są dwojakiego rodzaju: odręczne notatki funkcjonariuszy bezpośrednio zajmujących się obserwowaniem Rasputina na ulicy oraz pisane na maszynie, zredagowane raporty sporządzone później na podstawie tamtych oryginalnych notatek. Zredagowane raporty były spisywane przez urzędników aparatu policyjnego dla ich szefów z Ochrany oraz z Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i tylko je publikowano i cytowano niemal w każdej biografii Rasputina na dowód, że zadawał się z prostytutkami.

Grigorij Rasputin w 1916 roku (domena publiczna).
Obrońcy Rasputina zapewniają, że te raporty są kłamliwymi opowieściami, czystym wymysłem i należy widzieć w nich po prostu jeszcze jeden przykład obelżywej kampanii zmierzającej do pogrążenia go w oczach cara. Na dowód wskazują na to, że nie zachowała się żadna z pierwotnych odręcznych notatek agentów, co ich zdaniem świadczy, że wszystkie zostały zniszczone, ponieważ dowiodłyby bezpodstawności tamtych raportów. To śmiały, lecz błędny pogląd, gdyż w istocie setki stron oryginalnych notatek zachowały się w Państwowym Archiwum Federacji Rosyjskiej. Pokazują one, że Rasputin faktycznie odwiedzał prostytutki. Oto jeden przykład: inspektor policji Szylnikow odnotował, że obserwował, jak Rasputin podrywa dwie prostytutki 9 stycznia 1913 roku „na podwórzu kamienicy nr 14 przy ulicy Jamskiej”. Zaraz potem ustalono tożsamość obu kobiet. Były to: Maria Lisojewa i Nadieżda Łaszkowa. Szylnikow napisał w swojej notatce, że policja zbada przeszłość tych kobiet.

Inny raport z 1914 roku: „Ul. Głazojewa nr 2 / m. 5.: 5 października Rasputin przyszedł tu z prostytutką, którą wziął na rogu Newskiego Prosp. i ul Sadowej, i spędził z nią tutaj 30 minut, był bardzo ostrożny. (Tożsamość prostytutki jest sprawdzana)”.

Można by przedstawić znacznie więcej raportów agentów dokumentujących spotkania Rasputina z kobietami lekkich obyczajów. Z akt policyjnych w dziale rękopisów Rosyjskiej Biblioteki Narodowej wynika, że w 1913 roku Rasputin odwiedzał następujące prostytutki: Annę Pietrową, Natalię Safronową, Marię Woroninę, Marię Trusową, Marię Lisojewą, Jelizawietę Gałkinę i Nadieżdę Łaszkową.

W relacjach tych pojawia się również nazwisko Wiery Triegubowej. Jeden z agentów zanotował, że 11 marca 1915 roku o godzinie 22.15 zaobserwował Rasputina składającego wizytę prostytutce Triegubowej na ulicy Puszkińskiej 8. W innym raporcie określono ją jako dwudziestosześcioletnią „mocno umalowaną Żydówkę”, zamężną, chociaż niemieszkającą z mężem, oraz jako kobietę „lekkich obyczajów”. Wiemy, że Rasputin często widywał się z Triegubową, ale czy rzeczywiście uprawiała ona prostytucję? Triegubowa była najwyraźniej śpiewaczką o klasycznym wykształceniu zabiegającą o pomoc

Rasputin z żoną i córką, 1911 (domena publiczna)
Rasputina w zdobyciu posady w teatrze cesarskim, który niechętnie zatrudniał Żydów. Powiedziała Komisji, że Rasputin zgodził się jej pomóc, ale tylko pod warunkiem, że przyjdzie do niego w nocy. Wiedziała, o co mu chodzi, i twierdziła, że odrzuciła jego propozycję. Policja odnotowała jednak, że 26 maja 1915 roku widziano ją, jak przyjechała automobilem pod dom Rasputina. Przed opuszczeniem pojazdu Rasputin, który sprawiał wrażenie pijanego, „pocałował namiętnie Triegubową na odchodnym i poklepał ją po policzku”. (W dalszej części raportu napisano, że następnie Rasputin powiedział żonie dozorcy kamienicy, aby przysłała do niego Katię, krawcową spod numeru 31. Katii nie było jednak w domu). Poza tym co najmniej jedna kobieta, która widziała Rasputina i Triegubową razem, była przekonana na podstawie ich zachowania, że są kochankami.

Siergiej Mielgunow natomiast nazwał Triegubową sekretarką Rasputina. Są również inne dowody, sugerujące, że to właśnie sekretarzowanie, a nie seks za przysługę, było podstawą ich stosunków. Policja doniosła, że Triegubowa nie ma oficjalnego zatrudnienia, ale wykorzystuje znajomość z Rasputinem do sprzedawania listów polecających bogatym ludziom, głównie innym Żydom, na czym zarabia około 300 rubli miesięcznie. Był to powód jej niemal codziennych wizyt w jego mieszkaniu. W końcu Rasputin zwrócił się przeciwko Triegubowej. Poinformowała ona Komisję, że w styczniu 1916 roku, po tym jak odmówiła zgody na „intymne stosunki z nim”, rozgniewany Rasputin powiedział Stiepanowi Bieleckiemu, wówczas wiceministrowi spraw wewnętrznych, żeby wydalił ją ze stolicy, co też zrobił. Jest również możliwe, że mu się oddała, a kiedy zaloty dobiegły końca i Rasputin się nią znudził, chciał, żeby zniknęła. Zachowane dokumenty nie pozwalają na zrekonstruowanie przebiegu wydarzeń i ustalenie całej prawdy.

Podobne pytania można by zadawać w odniesieniu do innych kobiet z kręgu Rasputina. Weźmy na przykład Jewfrosinię Dolinę (zwaną Dlin albo Dlin-Doliną). Rasputin poznał ją w listopadzie 1915 roku w piotrogrodzkim hotelu Select. W raportach agentów jest określana nie tylko jako oszustka i prostytutka, lecz także osoba zamieszana w handel dziećmi w celach seksualnych. W aktach policyjnych nie ma jednak żadnych solidnych dowodów potwierdzających te zarzuty. Policja nazywała kurtyzaną również Jewgieniję Tieriechową, ale wydaje się to niewiarygodne, bo trudno sobie wyobrazić, żeby petersburska prostytutka była również odpowiedzialna za założenie w Moskwie własnego szpitala dla rannych żołnierzy i kierowanie nim. Najwidoczniej agenci Ochrany zbyt pochopnie przyczepiali etykietki kobietom z otoczenia Rasputina, chociaż wina w mniejszym stopniu leży po ich stronie, a w większym po stronie ich przełożonych, którzy próbowali wylać na Rasputina jak najwięcej brudów, na ogół niezbyt przejmując się prawdą.

Piwnica w pałacu Jusupowa, w której zamordowano Rasputina (domena publiczna).

Raporty agentów dokumentują również częste wyprawy Rasputina z kobietami do miejskich łaźni. Było to coś, do czego uczciwie się przyznawał, w przeciwieństwie do podrywania ulicznic. Gieorgij Sazonow, z którego żoną Rasputin najwyraźniej odwiedzał łaźnie, zapytał go kiedyś, czy te opowieści są prawdziwe, na co ten odparł, że tak. „«Przecież nie chodzę we dwoje, a z całym towarzystwem». W odpowiedzi na moje uporczywe pytania, czemu to robi, wyjaśnił, że «duma jest wielkim grzechem. Światowe panie niewątpliwie przepełnione są pychą. Żeby nauczyć je trochę moresu i pomniejszyć nieco tę wyniosłość, trzeba te damy poniżyć — zmusić, aby poszły z brudnym chłopem do łaźni»”.

Czy Rasputin chodził do łaźni dla seksu? Całkiem możliwe, ale jeśli tak, nie był w tym odosobniony. Wielki książę Konstanty Konstantynowicz (alias K.R.), kryptohomoseksualista, z żoną i czwórką dzieci lubił szukać w łaźniach partnerów i zabierać ich do jednej ze swoich prywatnych kabin, by uprawiać seks. Konstanty miał również w domu łaźnię parową i zmuszał młodych służących, żeby mu się w niej oddawali. Z pamiętnika wielkiego księcia jasno wynika, że ich uczucia z tym związane miały drugorzędne znaczenie w porównaniu z jego przyjemnością. Szczególnie lubił stosunki z mężczyznami o znacznie niższej pozycji społecznej, co nie było niczym nowym: w Rosji arystokraci od wieków wykorzystywali swoich chłopów pańszczyźnianych, mężczyzn i kobiety, dla własnej fizycznej przyjemności. Uważano to za prawo przysługujące im z tytułu urodzenia. Zupełnie inną sprawą była natomiast zamiana tych ról, co w dużej mierze pomaga wyjaśnić złość na Rasputina. Oto chłop pieścił (i nie tylko) arystokratki w salonach stolicy cesarskiej. Było to oburzające, stanowiło odwrócenie naturalnego porządku rzeczy, oznakę całkowitego upadku społecznego. Krytycy Rasputina byli niezmiennie ślepi na społeczne uprzedzenia, które kształtowały ich postawę wobec jego stosunków z kobietami.

Pokrowskoje, 1912 (fot. S. Prokudin-Gorski; domena publiczna)

Wydaje się, że mająca świętą cierpliwość żona Rasputina nigdy nie skarżyła się na zachowanie męża. Aaron Simanowicz, jeden z sekretarzy Rasputina, utrzymuje, że para żyła ze sobą w zgodzie przez cały okres małżeństwa. Praskowia nigdy nie była zazdrosna ani zła na męża, nawet gdy obmacywał inne kobiety w jej obecności. Akceptowała wszystko. Taki był jej mężczyzna. „Może robić, co chce — powiedziała rzekomo Simanowiczowi — ma w sobie dość dla każdej”. Artystka Theodora Krarup, która miała dla Rasputina wyłącznie szacunek i zapewniała, że ani razu nie zachował się wobec niej niestosownie, powiedziała coś podobnego. Dobrze znała Praskowię i opisała ją jako „zwyczajną, cichą chłopkę, której egzystencja i postawa wobec życia nie zmieniły się pod wpływem niezwykłej sytuacji” życiowej jej męża. W pojęciu Krarup to raczej kobiety uganiały się za Rasputinem, a nie na odwrót, co czasami stawało się dla niego poniekąd brzemieniem, aczkolwiek takim, na które chyba wcale tak bardzo się nie uskarżał.

Rzeczywiście miał w sobie dość dla każdej, co do tego nie ma chyba większych wątpliwości. Czy jednak wynikało to z jego własnego pragnienia przyjemności czy z czegoś innego? Chionia Bierładska, w swoim wyznaniu przedstawionym przez Teofana cesarzowi na dowód wyuzdania Rasputina, powiedziała coś zdumiewającego. Gdy zmusił ją do położenia się ze sobą tak, jak tylko żonie przystoi, zapytała Rasputina, czy nie istnieje jakiś inny sposób, by uwolniła się od namiętności, na co odparł, że nie. Wtedy uświadomiła sobie, że nie zrobił tego dla siebie, że nawet nie sprawiło mu to przyjemności, ale skłonił go do tego jej grzech i jego obowiązkiem było postąpić z nią w ten sposób, aż całkowicie uwolniła się od cielesnej namiętności. Czy rzeczywiście miała to na myśli, czy też chodzi o przypadek zrzucania winy na ofiarę? Trudno powiedzieć. Kiedyś, spacerując po Pokrowskoje z żoną pewnego duchownego, Praskowia natknęła się na swojego męża w objęciach innej kobiety. Żona duchownego była zbulwersowana, ale Praskowia rzekomo nie — ze spokojną rezygnacją oświadczyła: „Każdy dźwiga swój krzyż. On ma właśnie ten”.

Tekst jest fragmentem ksiązki Douglasa Smitha „Rasputin”:

Douglas Smith
„Rasputin”
89,90 zł
Tytuł oryginalny: Rasputin: Dark Forces and the Fall of the Romanovs
Tłumaczenie: Łukasz Müller, Michał Romanek
Okładka: twarda
Liczba stron: 928
Data i miejsce wydania: I
Premiera: luty 2018
Format: 165x240 mm
ISBN: 978-83-08-06470-2

Tekst ma więcej niż jedną stronę!
Strona 1
Strona 2
Strona 3
Strona 4
Śledź nas!
Komentarze

O autorze
Douglas Smith
Znawca historii Rosji, tłumacz i wykładowca. Doktor nauk humanistycznych, pracował jako tłumacz prezydenta Reagana oraz analityk Radia Wolna Europa. Wykłada na licznych uniwersytetach w Stanach Zjednoczonych i Europie, wielokrotnie nagradzany za swoją pra

Wszystkie teksty autora

Pierwszy polski portal historyczny
ISSN: 1896-8651
Wydawca portalu
Michał Świgoń PROMOHISTORIA
ul. Koźmiana 2/89
01-606 Warszawa
telefon: 692 929 681
m.swigon@histmag.org
NIP 626-281-54-56
Numer konta: PL 33 1140 2004 0000 3802 7410 0716
Patronaty
Jak uzyskać patronat
Kontakt z redakcją
Mateusz Balcerkiewicz
redaktor naczelny
redakcja@histmag.org
telefon: 798 537 653
Reklamuj się u nas
Oferta reklamowa
Konkursy
Nasze konkursy