Religia na ostrzu rewolucji – biskup Romero i teologia wyzwolenia

Powojenny okres bezwzględnych dyktatur i zrywów ludności nie ominął także Ameryki Centralnej. Jego skutki nad wyraz boleśnie odczuł Salwador, w nim zaś Oscar Romero – biskup, który stał się symbolem oporu i walki o prawa człowieka w całej Ameryce Łacińskiej.
Tekst ma więcej niż jedną stronę!
Strona 1
Strona 2
Strona 3

Biskup Oscar Arnulfo Romero (domena publiczna).

24 marca 1980 roku, godzina około 18:30. Arcybiskup Oscar Romero właśnie kończył wygłaszać homilię podczas Mszy Świętej, odprawianej w kaplicy szpitalnej w San Salvadorze, gdy wtem w pomieszczeniu rozległ strzał. Kula wystrzelona przez tajemniczego zamachowca, najprawdopodobniej z okna samochodu zaparkowanego na wprost kaplicy, przebiła klatkę piersiową duchownego. Niedługo później stwierdzono zgon. W bezdźwięcznej ciszy, jaka zapanowała po śmierci biskupa, w sposób szczególny wybrzmiały słowa, jakie skierował dzień wcześniej w homilii do członków sił zbrojnych: „W imieniu Boga, w imieniu cierpiących ludzi, których płacz codziennie coraz wyżej wznosi się ku niebu, proszę was, błagam, rozkazuję wam: zaprzestańcie represji”. Kim był ów duchowny oraz co doprowadziło do tak tragicznej śmierci, a po niej i wojny domowej w Salwadorze?

Droga do kapłaństwa

Oscar Arnulfo Romero urodził się 15 sierpnia 1917 roku w miejscowości Ciudad Barrios w Salwadorze. Jego ojciec, Santos Romero, pracował jako telegrafista, matka zaś – Guadalupe de Jesús, poświęciła się wychowaniu dzieci i obowiązkom domowym. W stosunkowo młodym wieku Oscar Romero odkrył w sobie powołanie do kapłaństwa. Już w 1931 roku wstąpił do niższego seminarium duchownego w San Miguel, od 1937 roku kontynuował zaś formację kapłańską na studiach teologicznych u jezuitów w stolicy kraju – San Salvadorze. Po kilku miesiącach został skierowany do Rzymu, gdzie ukończył edukację na Uniwersytecie Gregoriańskim. 4 kwietnia 1942 roku Oscar Romero przyjął święcenia kapłańskie i zamierzał rozpocząć pracę doktorską w dziedzinie teologii ascetycznej. Plany młodego duchownego pokrzyżowała jednak wojna. Światowy konflikt skłonił go do powrotu w ojczyste strony oraz zaangażowania się we wzmocnienie struktur lokalnego Kościoła.

Oscar Romero w Watykanie w 1942 roku (domena publiczna).
Swoją posługę rozpoczął w parafii Anamorós. Wkrótce jednak przeniósł się do San Miguel, gdzie przez ponad 20 lat prowadził bogatą działalność duszpasterską, przewodząc różnym ruchom apostolskim czy prowadząc zajęcia w seminariach duchownych. Przez cały ten okres jego kapłaństwo poświęcone było głównie modlitwie i pracy z wiernymi. Sytuacja uległa zmianie w 1966 roku, kiedy to Oscar Romero został wybrany Sekretarzem Konferencji Biskupów w Salwadorze. Wydarzenie to dało początek intensyfikacji działalności publicznej kapłana, co z resztą zbiegło się w czasie z rozwojem niepokojów i rebelii chłopskich w kraju. Sakrę biskupią Oscar Romero otrzymał w 1970 roku. Początkowo pełnił funkcję biskupa pomocniczego, w 1974 roku objął zaś kierownictwo diecezji Santiago de María. Wówczas pozytywnie postrzegano ten fakt – dopiero co mianowany biskup uchodził za osobę zachowawczą w działaniu i konserwatywną, która nie będzie sprawiała rządzącym problemów. Szybko okazało się jednak, że przysporzy ich znacznie więcej, niż mogliby się spodziewać.

Skomplikowana sytuacja gospodarcza w Salwadorze

Nie sposób zrozumieć postaci biskupa Romero i motywów jego działania bez przybliżenia rzeczywistości, w jakiej przyszło mu żyć i pełnić posługę pasterską. Ta natomiast była niezwykle skomplikowana. Podłożem konfliktów i napięć była niewątpliwie specyficzna sytuacja gospodarcza. Co prawda od końca lat 50. XX wieku Salwador przeżywał wzrost gospodarczy, który w latach 1960–1977 sięgał nawet 6% PKB rocznie, jego beneficjentami były jednak głównie wąskie grupy osób najbogatszych i sprawujących władzę. To one, stanowiąc ok. 20% obywateli, dysponowały blisko 70% bogactwa narodowego. Także kilka najbogatszych rodzin było w posiadaniu blisko 40% ziemi uprawnej. Oligarchia opanowała niemal wszystkie sektory państwa – od banków po środki masowego przekazu.

Tymczasem reszta ludności żyła w ubóstwie. Sytuacji nie ułatwiał wysoki poziom analfabetyzmu, gwałtowny przyrost demograficzny oraz ograniczone możliwości zatrudnienia. Zmuszona do życia w takich warunkach ludność coraz bardziej uświadamiała sobie skalę panującej w kraju niesprawiedliwości, co prowadziło do gwałtownego zaostrzania się niepokojów społecznych i otwartych protestów. Niemały udział w ich podsycaniu miały siły sprawujące władzę.

W kleszczach dyktatury

Generał Carlos Humberto Romero, prezydent Salwadoru w latach 1977-1979 (opublikowano na licencji Creative Commons Attribution-Share Alike 4.0 International).
W drugiej połowie ubiegłego wieku ojczyzna biskupa Romero przypominała prawdziwy ładunek wybuchowy. Począwszy od 1930 roku naród salwadorski był świadkiem kilku zamachów stanu, w których po władzę sięgały kolejne grupy wywodzące się z kręgów wojskowych. Liczne fałszerstwa wyborcze i niemożność przejęcia przez opozycję władzy w demokratyczny sposób, w połączeniu z rosnącym niezadowoleniem ubogich warstw społeczeństwa, powodowało, że dla zmiany istniejącego stanu rzeczy coraz częściej zaczęło ono sięgać po walkę zbrojną. Aby przeciwdziałać wszelkim ruchom oporu, pod koniec lat 60. z inicjatywy będącej u steru władzy junty wojskowej powołano tzw. szwadrony śmierci – grupy paramilitarne, których celem było zaprowadzenie w kraju porządku za wszelką cenę. Ów radykalny krok nie pozostał w oczywisty sposób bez odzewu. W reakcji na bezwzględną działalność szwadronów i terroryzowanie ludności, kręgi opozycyjne powołały własne rewolucyjne grupy zbrojne. Salwador pogrążył się w krwawych walkach, wpadając w sidła strachu i przemocy.

Skomplikowaną sytuację wewnątrz kraju pogarszały dodatkowo uwarunkowania zewnętrzne. Rządząca w Salwadorze prawicowa junta wojskowa swoją władzę oparła w dużej mierze na wsparciu Stanów Zjednoczonych, które to sprowadziło się nie tylko do aprobaty ideologicznej, ale i wymiernej pomocy finansowej. Skąd taki kierunek polityki administracji USA? Od przejęcia władzy na Kubie przez Fidela Castro, Biały Dom z dużym niepokojem przyglądał się sytuacji w Ameryce Centralnej, udzielając poparcia oligarchiom oraz rządom militarnym, które miały w jego mniemaniu uchronić ów region przed ekspansją ideologii marksistowskiej. Stąd też politykę administracji Jimmy’ego Cartera wobec Salwadoru można streścić jako „uniknięcie nowej Kuby, ale bez powtórzenia nowego Wietnamu”. O ile prezydent kładł nacisk na przeprowadzenie reform, mocno optował jednocześnie za silnym powiązaniem władzy z kręgami wojskowymi. Zdecydowane przeciwdziałanie aktywności środowisk lewicowych, dążenie do uniknięcia efektu domina oraz przyznanie prawicowej juncie wolnej ręki w zwalczaniu komunizmu sprawiły, że Salwador przerodził się w jedno z ważniejszych ognisk konfliktu zimnowojennego w Ameryce Centralnej.

Artykuł został opublikowany w ramach dodatku tematycznego do Histmag.org „Wielkie momenty oporu przeciw tyranii 1945-89”, zrealizowanego dzięki wsparciu Europejskiego Centrum Solidarności:

Wizerunek biskupa Romero na mural na uniwersytecie w El Salvador (aut. Douglas Radamez Barahona, Giovani Ascencio Ardón y Raul Lemus, opublikowano na licencji Creative Commons Attribution-Share Alike 3.0 Unported).

„Cud Romero” – narodziny biskupa rewolucjonisty

W 1977 roku Oscar Romero został mianowany arcybiskupem. Przed nominacją nuncjusz apostolski w Salwadorze skonsultował tę kwestię z wybranymi osobami z kręgu rządowego – większość z nich wyraziła aprobatę, uznając konserwatywnego biskupa za osobę, która położy kres nadmiernemu angażowaniu się księży w kwestie społeczno-polityczne. Stało się jednak przeciwnie. Zasadnicza przemiana w duchownym dokonała się 12 marca 1977 roku. Wtedy to doszło do zamordowania ks. Rutilio Grandy – przyjaciela Romero, jednego z najbardziej aktywnych krytyków warunków społeczno-ekonomicznych, a zarazem obrońców praw człowieka w Salwadorze.

Wielu mówiło wówczas o „cudzie Romero” i wydaje się, że nie ma w tym stwierdzeniu cienia przesady. Jak stwierdził biskup Arturo Rivera: „Jeden męczennik dał życie drugiemu”. Brutalny mord na duchownym i dwóch towarzyszących mu osobach zmienił arcybiskupa Romero z umiarkowanego kapłana w zaangażowanego rewolucjonistę. W akcie protestu zabronił odprawiania Mszy Świętej w najbliższą niedzielę w całym kraju, za wyjątkiem tej w katedrze w stolicy, którą sam celebrował. Ów akt nieposłuszeństwa rozzłościł władze, które zaczęły z coraz większą uwagą przyglądać się działalności duchownego.

Działalność w obronie ubogich

Zarówno Romero, jak i rządzony przez niego Kościół, coraz bardziej angażowali się w obronę praw człowieka w Salwadorze, usiłując chronić jego mieszkańców przed ich własnym rządem. Duchowny szybko stał się popularny dzięki swoim kazaniom, w których odważnie krytykował władze i wzywał żołnierzy do zaprzestania bratobójczych walk. Dzięki diecezjalnej radiostacji YSAX jego homilii słuchano nie tylko w Salwadorze, ale i w sąsiadujących państwach Ameryki Centralnej. W swoich mowach apelował do sumień polityków, ale i całej społeczności międzynarodowej, zwracając się m.in. do prezydenta Cartera o zaprzestanie finansowania reżimu wojskowego. Jego prośba w oczywisty sposób nie została wysłuchana. Oprócz tego Romero zaczął zbierać dokumentację zbrodni dokonanych przez rządzących, czym jeszcze bardziej naraził się władzom. Swojej działalności duchowny nie ograniczył przy tym wyłącznie do granic diecezji czy kraju. Robił wszystko, aby na problem trudnej sytuacji w Salwadorze zwrócić uwagę opinii światowej i w ten sposób wywrzeć na rządzących presję, która zakończyłaby spiralę przemocy.

W 1978 roku arcybiskup Romero udał się do Rzymu, gdzie spotkał się z papieżem Pawłem VI, w następnych latach (1979 i 1980 rok) doszło także do spotkania salwadorskiego kapłana z Janem Pawłem II. Papież z Polski wskazał mu wówczas, jak ważne w sytuacji konfliktu jest zachowanie jedności w Episkopacie. Tymczasem już wkrótce po powrocie arcybiskupa z audiencji, do Watykanu spłynął list salwadorskich biskupów, podważający zasadność walki Romero i oskarżający go o podżeganie do rewolucji.

Biskup Romero i Jan Paweł II (domena publiczna).

Sentire cum Ecclesia – podziały na łonie Episkopatu

Przyjmując nominację biskupią, za swoje zawołanie Oscar Romero obrał słowa „Sentire sum Ecclesia” (Czuć z Kościołem). O ile w odniesieniu do wiernych udało mu się wypełnić to wezwanie, w przypadku relacji z duchownymi owo czucie niejednokrotnie poddawane było niełatwej próbie. Przyczyną takiego stanu rzeczy były w dużej mierze konflikt na łonie Episkopatu, który pojawił się jeszcze przed publiczną działalnością biskupa Romero. Jego źródłem był brak zgodności co do społecznej misji Kościoła. W 1968 roku z inicjatywy Konferencji Episkopatów Ameryki Łacińskiej (CELAM) odbyła się Konferencja w Medellín, która w dużej mierze przełamała konserwatywne podejście Kościoła do spraw społecznych. Uczestniczący w niej duchowni głównym tematem swoich obrad uczynili ludzi ubogich, uznając, iż to właśnie oni, pozbawieni praw i zepchnięci na margines, tworzą rzeczywistość społeczną kontynentu. Z tego też względu zajmują uprzywilejowane miejsce w Kościele i to do nich powinien on zwrócić się ze swoim posłaniem.

Opcja Kościoła ubogiego podzieliła Episkopat Salwadoru. Za ideą tą opowiedziało się jedynie dwóch z sześciu jego członków – Oscar Romero i Arturo Rivera y Damas. Pozostali zaś obstawali przy konserwatywnym i instytucjonalnym poglądzie na rolę Kościoła w społeczeństwie. Stąd też z biegiem czasu zaczęli coraz bardziej dystansować się od niepokornego arcybiskupa, oskarżając go o nawoływanie do walki klas, ekstremizm polityczny czy wspieranie kryminalistów, deklarujących orientację marksistowską. Morderstwa dokonywane na duchownych – do których dochodziło stosunkowo często – biskupi tłumaczyli ich zaangażowaniem na rzecz lewicy czy marksistowską infiltracją w szeregach wierzących.

Artykuł został opublikowany w ramach dodatku tematycznego do Histmag.org „Wielkie momenty oporu przeciw tyranii 1945-89”, zrealizowanego dzięki wsparciu Europejskiego Centrum Solidarności:

W duchu teologii wyzwolenia

Jednym z częstszych zarzutów, wysuwanych przez Episkopat Salwadoru wobec arcybiskupa Romero, była jego działalność w nurcie teologii wyzwolenia. Ów ruch teologiczny rzeczywiście cieszył się sporym uznaniem w Kościele Ameryki Łacińskiej. U podstaw jego wykształcenia legły takie kwestie, jak propagowanie sprawiedliwości społecznej, walka z wyzyskiem czy interpretowanie Pisma Świętego w aspekcie wyzwolenia. Chodziło tu przy tym o całkowite wyzwolenie, nie tylko moralne – z grzechu i uzależnień – ale i polityczne oraz społeczne: od ucisku i wyzysku. Tym, co najbardziej zniewala człowieka i hamuje jego rozwój, były – zdaniem twórców tego nurtu – struktury niesprawiedliwości społecznej i ekonomicznej zależności. Dlatego też chciała ona być „bliżej” ludzi, główny głos oddać tym, których owe ograniczenia dotykają najbardziej – a więc ludziom ubogim i cierpiącym.

Salwadorski śmigłowiec wojskowy w czasie operacji przeciwpartyzanckiej, lata 80. (opublikowano na licencji Creative Commons Attribution-Share Alike 4.0 International).

Swoje miejsce teologia wyzwolenia znalazła również w Salwadorze. Rozwinęła się tu jednak w dwóch nurtach. Jeden z nich reprezentował biskup Romero, który wzywając duchownych do działań na rzecz ubogich, przestrzegał ich jednocześnie przed zajmowaniem konkretnego stanowiska w sporze politycznym. Drugi nurt reprezentowali natomiast księża, którzy do tego wezwania się nie stosowali, uznając, iż naturalnym aspektem wsparcia lokalnej ludności jest również poparcie tworzonych przez nią organizacji. Z tego też względu angażowali się w działalność tzw. wspólnot podstawowych, wysuwających nierzadko hasła powołania Kościoła lokalnego. Zdarzały się również przypadki, w których księża towarzyszyli grupom zradykalizowanej ludności katolickiej, sięgającej po broń w walce o obronę swoich praw.

Męczeńska śmierć

Dzięki odważnej działalności i płomiennym kazaniom, biskup Romero stawał się coraz bardziej rozpoznawalną postacią – zarówno w kraju, jak i w całym regionie. Nie tylko jednak wierni czy hierarchowie kościelni z uwagą przyglądali się poczynaniom biskupa. Jego posługa nie uszła również uwadze rządzących, którzy postanowili rozprawić się z niepokornym duchownym. Rozpoczęło się od bardziej lub mniej zawoalowanych gróźb – czy to w postaci listów, czy konkretnych działań, jak chociażby podłożenie bomby pod ołtarz w kościele. Kiedy jednak owe kroki nie poskutkowały, a Romero nadal głosił niewygodne dla reżimu hasła, jego przedstawiciele postanowili raz na zawsze rozwiązać problem kapłana. Dokonali tego 24 marca 1980 roku, strzelając do duchownego w czasie odprawiania przezeń mszy świętej. Za sprawców zamachu uznano członków salwadorskich komand śmierci, co też potwierdził raport ONZ, opublikowany w 1993 roku.

Pogrzeb arcybiskupa odbył się 30 marca 1980 roku i zgromadził rzesze uczestników. Przybyłym nie było jednak dane w spokoju pożegnać swojego duszpasterza. Nabożeństwo religijne szybko przerodziło się bowiem w kolejną tragedię. Jeszcze przed końcem mszy wybuchły podłożone wcześniej ładunki, doszło również do strzelaniny, zainicjowanej przez salwadorskie siły bezpieczeństwa. W efekcie, udział w nabożeństwie pogrzebowym biskupa Romero przypłaciło życiem co najmniej trzydziestu Salwadorczyków. Fakt ten tylko zaognił napięte już stosunki wewnętrzne w kraju. W efekcie wojny domowej, która potrwała w nim do 1992 roku, zginęło ok. 80 tysięcy Salwadorczyków.

Ołtarz, przy którym zamordowano biskupa Romero (fot. Presidencia El Salvador, opublikowano na licencji Creative Commons CC0 1.0 Universal Public Domain Dedication).

Symbol oporu i walki przeciwko tyranii

Niemal od razu po tragicznej śmierci biskupa Romero jego wierni uznali go za świętego. Zdania co do tej kwestii w Episkopacie Salwadoru były jednak mocno podzielone. W efekcie, uroczysta beatyfikacja duchownego odbyła się dopiero 23 maja 2015 roku, natomiast trzy lata później, 14 października 2018 roku, papież Franciszek wyniósł go do rangi świętego. Zasługi i oddanie duchownego docenione zostały jednak znacznie wcześniej. Jeszcze podczas swojego życia, w 1979 roku, biskup Oscar Romero został nominowany do Pokojowej Narody Nobla. Otrzymał również zaszczytny tytuł Doktora Honoris Causa na Uniwersytecie Georgetown i Uniwersytecie w Leuven. Nie owe wyróżnienia stanowią jednak o wielkości Oscara Romero. Decydują o niej oddanie walce o pokój i zaprzestanie bratobójczych walk. W czasach pełnych niepokojów i konfliktów wewnętrznych, wlał on w serca ludzi nadzieję i odwagę, stając się głosem tych, którzy głosu zostali pozbawieni. To też sprawiło, że biskup Romero stał się symbolem oporu i walki z dyktaturą nie tylko dla Salwadoru, ale i dla całej Ameryki Łacińskiej.

Bibliografia

  • Dobrzyński Andrzej, „Sentire cum Ecclesia” – Arcybiskup Oscar Romero w ogniu podziałów, „Folia Historica Cracoviensia”, nr 1, 2006, s. 5-23.
  • González Justo L., González Ondina E., Christianity in Latin America. A History, Cambridge University Press, New York 2008.
  • Kucza Grzegorz, Eschatologia w teologii wyzwolenia, „Studia Warmińskie”, t. 43, 2006, s. 187-200.
  • Mata Santiago, Monseñor Óscar Romero: Pasión por la Iglesia, Palabra, Madrid 2015.
  • Montgomery Tommie Sue, Revolution in Salvador. From Civil Strife to Civil Peace, Routledge, New York 2018.
  • Pabiś D., Oscara Romero „znak sprzeciwu”. Od konfliktu do poszukiwania jedności w Episkopacie Salwadoru, „Studia Redemptorystowskie”, nr 14, 2016, s. 315-331.
  • Varón Beatriz Aracil, Apunte biográfico de Monseñor Romero [w:] Biblioteca Virtual Miguel de Cervantes [dostęp: 23.05.2020] [[http://www.cervantesvirtual.com/portales/monsenor_romero/autor_apunte/](http://www.cervantesvirtual.com/portales/monsenor_romero/autor_apunte/)].

Artykuł został opublikowany w ramach dodatku tematycznego do Histmag.org „Wielkie momenty oporu przeciw tyranii 1945-89”, zrealizowanego dzięki wsparciu Europejskiego Centrum Solidarności:

Tekst ma więcej niż jedną stronę!
Strona 1
Strona 2
Strona 3
Śledź nas!
Komentarze

O autorze
Natalia Pochroń
Absolwentka bezpieczeństwa narodowego i dziennikarstwa. Rekonstruktorka, od wielu lat niezmiennie zakochana w historii Polski, szczególnie okresu wielkich wojen światowych i dwudziestolecia międzywojennego. Oprócz tego zainteresowana tematyką geopolityki i stosunków międzynarodowych

Wszystkie teksty autora

Pierwszy polski portal historyczny
ISSN: 1896-8651
Wydawca portalu
Michał Świgoń PROMOHISTORIA
ul. Koźmiana 2/89
01-606 Warszawa
telefon: 692 929 681
m.swigon@histmag.org
NIP 626-281-54-56
Numer konta: PL 33 1140 2004 0000 3802 7410 0716
Patronaty
Jak uzyskać patronat
Kontakt z redakcją
Magdalena Mikrut-Majeranek
redaktor naczelna
redakcja@histmag.org
telefon: 796 418 763
Reklamuj się u nas
Oferta reklamowa
Konkursy
Nasze konkursy