Opublikowano
2015-08-10 08:15
Licencja
Wolna licencja

Rzeczpospolita Trojga Narodów – różne wizje jednej ugody

Mimo krwawego powstania Chmielnickiego Rzeczpospolita wciąż szukała płaszczyzny porozumienia z Kozakami. Jak każda ze stron wyobrażała sobie wspólne funkcjonowanie w obrębie Rzeczpospolitej Trojga Narodów?


1 2 3

Wraz z podpisaniem ugody perejasławskiej w 1654 r., Bohdan Chmielnicki pchnął Ukrainę w rosyjskie objęcia. Rzeczpospolita szybko pojęła skalę zagrożenia. Rozpoczęto zatem pertraktacje z tą częścią kozactwa, która nie była zadowolona z ugody z carem. Malkontenci gromadzili się wokół hetmana Iwana Wyhowskiego, który widział w umowie z Rzeczpospolitą drogę do stworzenia niezależnego Księstwa Ruskiego. Rozpoczęto zatem pertraktacje, zakończone podpisaniem unii hadziackiej (1658 r.) i powołaniem Rzeczpospolitej Trojga Narodów. Niestety, postanowienia unii nigdy nie weszły w życie w pełni, a sam projekt okazał się efemerydą. Warto jednak przyjrzeć się rokowaniom poprzedzającym układ hadziacki. Jaką wizję Rzeczpospolitej Trojga Narodów prezentowali Polacy, a jak widzieli ją Kozacy?

Rzeczpospolita Trojga Narodów, wedle postanowień ugody hadziackiej (fot. Mathiasrex, opublikowano na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa – Na tych samych warunkach 3.0)

Religia na pierwszym planie

Zobacz także:

Sejm rozpoczął obrady w marcu siedemnastego roku 1659. Na sesji propozycja ugody zdobyła większość głosów, chociaż pojawiały się pewne obawy, gdyż szlachta nie znała treści układu. Mimo nieznajomości tekstu, pod wpływem sytuacji międzynarodowej, zgodziła się na ratyfikację. Największe nadzieje miały województwa, która bezpośrednio graniczyły z przyszłym Księstwem Ruskim, były bowiem zmęczone niepewną sytuacją panującą na linii granicznej. Dwór królewski chciał jednak wprowadzić kilka zmian do porozumienia. Głównym punktem zapalnym była oczywiście sprawa religii, która budziła sprzeciw duchowieństwa oraz nuncjusza, który na polecenie papieża Aleksandra VII wystąpił z oficjalnym protestem o likwidacji unii. Przeciwko pierwotnej wersji występowało również grono senatorów koronnych, wspieranych przez senatorów litewskich, którzy byli gotowi posunąć się do zerwania ugody hadziackiej. Posłowie litewscy uważali bowiem, że unia hadziacka jest sprzeczna z unią lubelską. Krytykowali głośno chęć zniesienia unii kościelnej oraz oddania prawosławnym cerkwi i majątków duchownych unickich. Ponadto byli przeciwko rejestrowi na 60 tysięcy Kozaków oraz odebraniu katolikom możliwości sprawowania urzędów na terenie Księstwa Ruskiego. Hetmana Iwana Wyhowskiego zaniepokoiły oczywiście zabiegi dworu królewskiego. Chciał on także wprowadzić pewne zmiany wzmacniające autonomię Kozaczyzny w ramach Rzeczpospolitej i prerogatyw hetmana ruskiego, którym miałby zostać .
Hetman wraz ze starszyzną kozacką ułożył specjalną instrukcję dla głównych negocjatorów do rozmów w Warszawie. Zatytułowali dokument - „Summariusz punktów i uniżonych próśb, które jaśnie wielmożny JeMć Pan hetman Wojska Zaporoskiego ze wszystkim Wojskiem Zaporoskim i narodem ruskim, do JKMci i wszystkiej Rzeptej wnosi .” Dokument został podzielony na sześć rozdziałów. Podejrzewa się, że został on zatwierdzony ostatecznie na naradzie starszyzny w połowie marca 1659 roku. Zdając sobie sprawę z trudności negocjacji, hetman wysłał zaufanego człowieka, któremu powierzył losy przyszłej ugody z Rzeczpospolitą. Negocjatorem kozackim został Jerzy Niemirycz.

Hetman Iwan Wyhowski, jeden ze zwolenników ugody z Rzeczpospolitą (domena publiczna) Pierwszy rozdział dokumentu dotyczył kwestii religii. Strona kozacka zażądała całkowitego zniesienia unii brzeskiej oraz nadania wolności religii prawosławnej. Osoby, które udzieliły pomocy oraz schronienia unitom, podlegali karze infamii i konfiskaty majątku. Cerkwie i majątki miały zostać zwrócone dyzunitom, a nikt nie mógł przeciw temu rozporządzeniu protestować. Nad zabieraniem klasztorów, katedr i cerkwi miała czuwać komisja złożona z instygatora Wielkiego Księstwa Ruskiego i pomocnych komisarzy. Następnie duchowieństwo prawosławne miało być zrównane w prawach z duchowieństwem katolickim. Żądano również zasiadania w senacie metropolity i władyków. Kancelaria ruska miała jako jedyna prawo do wydawania dyzunitom przywilejów na dobra duchowne i szpitale. W punkcie dziesiątym proszono również o wydanie zakazu zamieszkiwania jezuitów na terenie województw Księstwa Ruskiego. Gdy strona polska spełni warunki, Kozacy mieli wysłać posła do papieża i cesarza w sprawie ustanowienia nowej unii i synodu duchowieństwa.

Drugi rozdział zajmował się sprawami i prośbami od wojska zaporoskiego, w tym powiększeniem Księstwa Ruskiego. Kozaczyzna domagała się nowej konstytucji mającej zatwierdzić dawne prawa i przywileje oraz wolności. Wszyscy mieli podlegać własnemu sądownictwu. Dochody ukraińskie miały należeć do oboźnego Wielkiego Księstwa Ruskiego z przeznaczeniem na utrzymanie artylerii i zaopatrzenia jej w proch i kule.

Następny rozdział dotyczył szlachty mieszkającej w Księstwie Ruskim oraz ograniczenia dostępu do urzędów i kwestii amnestii. Kozaczyzna chciała by urzędy na terenie województwa kijowskiego, bracławskiego i czernihowskiego obsadzać mogła tylko szlachta prawosławna osiadła na tych ziemiach. Obowiązywać miała także zasada alternaty, czyli pierwszeństwa prawosławnego nad katolikiem. Domagano się także miejsca dla posłów kijowskich w izbie poselskiej.

Polecamy e-book Sebastiana Adamkiewicza „Zrozumieć Polskę szlachecką”

Autor: Sebastian Adamkiewicz
Tytuł: „Zrozumieć Polskę szlachecką”
Wydawca: PROMOHISTORIA [Histmag.org]
ISBN: 978-83-934630-4-6
Stron: 82
Formaty: PDF, EPUB, MOBI (bez DRM i innych zabezpieczeń)

5,9 zł

(e-book)

Tekst ma więcej niż jedną stronę. Przejdź do pozostałych poniżej.

1 2 3
Napisz komentarz
Regulamin komentarzy

Uwaga, wyświetliliśmy tylko ostatnio opublikowane komentarze. Zobacz wszystkie komentarze!

Gość: pew |

oto słynna staropolska tolerancja religijna: możesz sobie wyznawać swoją wiarę pod warunkiem, że przyłączysz się do tego kościoła, który ci wskażemy.



Odpowiedz

Gość: del |

Jak zwykle, zgodnie z normą niedouczonych współczesnych historyków, kłopoty z odmianą Rzeczypospolitej przez przypadki i woj. czernihowskie prze "ch". Żenada!



Odpowiedz

Gość: historyk |

Skoro bartensteiner uważa, że unia Polski z Litwą była nieopłacalna to rozbiory możemy przesunąć już na XVII w., nie wierzę w to ,że nie wykorzystałaby tego Moskwa, zajmując najpierw słabą militarnie Litwę a później wraz z Austrią czy Prusami ziemie Korony. A te państwa miały wtedy imperialne ambicje w Europie. Unia z Litwą odwlekła tylko w czasie to co i tak się później stało. Z Rusią mogliśmy tworzyć owe imperium, które postawiłoby się Moskwie czy Imperium Osmańskiemu ale tutaj zaważyły czynniki zewnętrzne i stał się inaczej. Także trzeba spojrzeć na to nieco szerzej niż tylko poprzez interesy wewnętrzne Koroniarzy.



Odpowiedz

Gość: mbbaran |

@historyk: Nie tylko dla bartensteinera (i wielu innych) unia z Litwą była nieopłacalna. To temat na wielkie opowiadanie, lecz wg mnie podstawowym złym skutkiem unii był odpływ z Korony przedsiębiorczego elementu a tym samym zmniejszenie szans na gospodarcze zreformowanie państwa - a pora była najwyższa - oraz stworzenie zbyt bogatej magnaterii, magnaterii, która w końcu rozsadziła państwo.



Odpowiedz

Gość: Śmiech |

"Polscy katolicy osiedlali się na terenach "kanonicznie" prawosławnych, z niewielkimi tylko możliwościami wznoszenia katolickich świątyń. Powodem tego była niemal absolutna władza, jaką sprawowali tam ruscy książęta, mogący dowolnie kreować poszczególne parafie prawosławne, a przede wszystkim - samodzielnie ustanawiać władyków i innych hierarchów, czego nie mogli czynić w odniesieniu do biskupów katolickich, o których decydował przecież król i papież. To nic, że większość z tych kniaziów porzuciła prawosławie na rzecz protestantyzmu lub katolicyzmu; woleli uległych sobie prawosławnych niż niezależnych katolików. Tak więc wierzący w Jezusa Chrystusa przybysze mogli chodzić do cerkwi lub zostać bezwyznaniowcami, co ówcześnie było postępowaniem hańbiącym. " Panie bartensteiner, sytuacja przez pana opisana nie dotyczy ani ziem państwowych (królewskich) ani tym bardziej dużych (jak na warunki ukrainne) miast. Nawet bowiem wtedy, gdy należały one do książąt kresowych, prawa miejskie w nich (gdy je lokowano) mieli wyłącznie lub co najmniej w ogromnej większości wyłącznie katolicy. To oni mieli prawa wyborcze, oni zasiadali w miejskich organach samorządowych (jeszcze w Unii Hadziackiej jednym z postulowanych warunków było właśnie dopuszczenie prawosławnych do tych praw i godności w miastach). Stanowiło to wystarczający argument nie tylko dla zachowania katolicyzmu przez miejskich przesiedleńców, ale także dla konwersji miejscowych z prawosławia na katolicyzm. Mimo to miasta ukrainne w dobie powstania Chmielnickiego były zdominowane przez ludność prawosławną (pomijam tu pozbawionych w ogóle praw miejskich Żydów), co przeczy tezie o masowym napływie tam ludności katolickiej.



Odpowiedz

@Śmiech Coś Ci się pomieszało Śmiechu gdy piszesz, że w miastach będących własnością prawosławnych kniaziów i zamieszkałych w większości przez prawosławnych mieszczan nie mieli oni prawa głosu w organach miejskich. Dyskryminacja (jeżeli tak można ją nazwać) prawosławnych mieszczan dotyczyła przez pewien czas tylko cechów miejskich, będących z zasady organami katolickimi, do których z czasem jednak zaczęto przyjmować również prawosławnych i protestantów. Jeżeli zaś chodzi o dyskrminację: to prawosławni autochtoni, ufni w poparcie wielmożów, nie dopuszczali do władz miejskich przybyłych z Korony katolików. Ponadto rzecz idzie o ogół ludności, zamieszkałej przeważnie poza miastami.



Odpowiedz

Gość: bartensteiner |

Nie dojdzie się do jakiegokolwiek konstruktywnego wniosku, jeżeli z góry założy się, że przyłączenie do Polski ziem obecnej Ukrainy było dla naszego państwa korzystne. Jestem przeciwnego zdania, które w XVI i XVII wieku wyznawało wielu Koroniarzy. Tak więc trudno było oczekiwać, że nasza warstwa obywatelska będzie z entuzjazmem integrować się z Rusinami, ustępując im stołków w Senacie i łożąc znaczne kwoty na prowadzenie wojen ze wschodnimi i południowymi sąsiadami w interesie kniaziów i nielicznych magnatów polskich. Wydaje mi się, że połączenie Polski z Litwą było dla tej pierwszej nieopłacalnym interesem, w dodatku określanym obecnie przez Litwinów i Ukraińców jako agresja, krzywdząca te nacje.



Odpowiedz
Katarzyna Hoffman

Studentka IV roku historii na Uniwersytecie Adama Mickiewicza.

Wolna licencja – ten materiał został opublikowany na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa – Na tych samych warunkach 3.0 Polska.

Redakcja i autor zezwalają na jego dowolny przedruk i wykorzystanie (również w celach komercyjnych) pod następującymi warunkami: należy wyraźnie wskazać autora materiału oraz miejsce pierwotnej publikacji – Portal historyczny Histmag.org, a także nazwę licencji (CC BY-SA 3.0) wraz z odnośnikiem do jej postanowień. W przypadku przedruku w internecie konieczne jest także zamieszczenie dokładnego aktywnego odnośnika do materiału objętego licencją.

UWAGA: Jeśli w treści artykułu nie zaznaczono inaczej, licencja nie dotyczy ilustracji i filmów dołączonych do materiału – w kwestii ich wykorzystania prosimy stosować się do wskazówek w opisie pod nimi lub – w razie ich braku – o kontakt z redakcją: redakcja@histmag.org