„Śląska Erin Brockovich”, czyli doktor Jolanta Wadowska-Król

opublikowano: 2026-02-12, 14:18
wszelkie prawa zastrzeżone
Czy jedna kobieta może postawić się systemowi i wygrać? W przypadku doktor Jolanty Wadowskiej-Król odpowiedź brzmi: tak, ale zapłaci za to wysoką cenę. Jej walka o zdrowie dzieci była heroiczna, jednakże lekarka ta przez dekady pozostawała bohaterką przemilczaną.
reklama
Jolanta Wadowska-Król, 2021 r. (fot. Adrian Tync) oraz HMN Szopienice na pocztówce z roku 1938 (domena publiczna).

Zobacz także:

Przez lata Polska powojenna, a zwłaszcza jej silnie uprzemysłowione regiony jak Górny Śląsk, zmagały się z katastrofalnymi skutkami środowiskowymi niekontrolowanej industrializacji. Władze Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej, gloryfikujące postęp i produkcję, często marginalizowały kwestie zdrowotne związane z zanieczyszczeniem, traktując je jako niepożądany „efekt uboczny” rozwoju. W tym kontekście działalność Katowiczanki Jolanty Wadowskiej-Król (1939-2023), która w latach 70. XX wieku odkryła i rozpoczęła walkę z masowym zatruciem ołowiem dzieci w katowickich Szopienicach, nabiera charakteru nie tylko medycznego, ale także społecznego i politycznego. 

Jolanta Wadowska-Król nazywana jest „Matką Boską Szopienicką”. Była lekarką, pediatrą, której działalność kliniczna i badawcza stanowi kluczowe studium przypadku na przecięciu historii medycyny, polityki zdrowotnej PRL, socjologii środowiskowej i etyki zawodu lekarza. W latach 70. XX wieku, prowadząc pionierskie badania przesiewowe, zidentyfikowała i udokumentowała masowe zatrucie ołowiem (ołowicę) u dzieci zamieszkujących sąsiedztwo Huty Metali Nieżelaznych „Szopienice” w Katowicach. Jej odkrycie, mającee cechy lokalnej epidemii, spotkało się z systemowym oporem władz, dążących do jego tuszowania. Pomimo personalnych i zawodowych reperkusji, Wadowska-Król doprowadziła do wdrożenia działań ratunkowych, w tym leczenia sanatoryjnego tysięcy dzieci i interwencji środowiskowych.

Dlaczego ołów jest tak groźny dla ludzkiego zdrowia i życia?

Ołów jest klasycznym czynnikiem neurotoksycznym, a ekspozycja w dzieciństwie wiąże się z trwałymi skutkami rozwojowymi, dlatego wykrywanie źródeł emisji i szybka interwencja należą do fundamentów medycyny środowiskowej. Szczególnie cenne poznawczo są sytuacje, w których rozpoznanie zagrożenia nie wynika z formalnego monitoringu, lecz z obserwacji klinicznej „pierwszego kontaktu”.

reklama
- Ołów wnika najczyściej do ustroju przez drogi oddechowe z pyłów w otoczeniu kominów hut metali nieżelaznych, a także ze soabn samochodowych. U dzieci, do przewlekłego zatrucia może dojść również droga przewodu pokarmowego poprzez pył na brudnych rękach i przez zanieczyczyszczony pokarm. (...)  Starsze dzieci narażone są na zatrucie przy zabawach na boiskach i podwórkach, których pył przesycony jest wręcz ołowiem - mówiła w jednym z wywiadów dr Wadowska-Król.
- Trybuna Robotnicza, 1981, nr 113.
Trybuna Robotnicza, 1981, nr 113.

Od obserwacji klinicznej do badania przesiewowego

Jolanta Wadowska-Król była rodowitą Katowiczanką. W 1964 roku ukończyła Wydział Lekarski Śląskiej Akademii Medycznej w Zabrzu, a w 1968 roku po uzyskaniu specjalizacji z zakresu pediatrii, podjęła pracę w Poradni Rejonowej w Szopienicach, a następnie w Dąbrówce Małej. Dodatkowo, jako wolontariuszka przez pięć dni w tygodniu do popołudnia pracowała w szpitalu. Pracę etatową w przychodni rozpoczynała po południu.

Punktem zwrotnym w jej karierze było rozpoznanie w 1973 roku u małego pacjenta z ciężką, nawracającą anemią objawów sugerujących zatrucie metalami ciężkimi. Kierując chłopca do Kliniki Pediatrii w Zabrzu, uzyskała potwierdzenie diagnozy ołowicy oraz poparcie wojewódzkiej konsultantki ds. pediatrii, prof. Bożeny Hager-Małeckiej, do rozszerzenia badań.

Warto dodać, że wspomniana lekarka to kolejna ważna postać, która miała olbrzymi wpływ na rozwój medycyny i stan zdrowia śląskich dzieci. Hager-Małecka kontynuowała rodzinne tradycje. Zabrzanka była bowiem córką Bronisława Hagera, gminnego lekarza pracującego od 1919 roku w Zabrzu (wcześniej w Krakowie), który kierował również chórem męskim „Moniuszko” i założył Delegaturę Komisarza Opiekuńczego Polskiego Czerwonego Krzyża na Niemcy, a Wojciech Korfanty mianował go komisarzem plebiscytowym na powiat zabrski. Prof. Hager-Małecka również łączyła wiele aktywności. Oprócz medycyny zajmowała się także się polityką i jako posłanka reprezentowała region w Sejmie PRL VII, VIII i IX kadencji. Została też prorektorem Śląskiej Akademii Medycznej.

reklama
Trybuna Robotnicza, 1971, nr 246.

Wracając do Jolanty Wadowskiej-Król trzeba podkreślić, że działając z własnej inicjatywy i przy częściowym wsparciu dyrekcji huty, zorganizowała na masową skalę badania przesiewowe dzieci z terenów najbardziej narażonych. W latach 1974-1975 przebadano około 4,5 do 5 tysięcy dzieci. Skala problemu okazała się zatrważająca. Wyniki wykazały, że na ołowicę, chorobę dotąd kojarzoną głównie z pracownikami przemysłu, cierpiało setki, a według niektórych szacunków nawet około tysiąca dzieci. Mawiano na nie: „ołowiki” i „ołowianki”.

Krzyżyki stawiano w kartotekach dzieci, których wyniki okazały się złe. Już było wiadomo, że to nie pomyłka, lecz zatrucie ołowiem na wielką skalę. W dokumentacji medycznej nie mogło pojawić się słowo „ołowica”, było odgórnie zakazane, Wiesia często przypominała o tym pracownikom. Nie można było też mówić głośno o problemie, żeby nie zostać oskarżonym o sianie paniki. Krzyżyki przy nazwiskach był wiec znakiem, szyfrem - pisała Marta Fox w publikacji „Moja Ołowianko, klęknij na kolanko” (s. 97.).

Była to bezprecedensowa sytuacja w Polsce, wskazująca na środowiskową etiologię. Wadowska-Król zinterpretowała dane, opracowała materiał i przedstawiła go w formie rozprawy doktorskiej pod kierunkiem prof. Bożeny Hager-Małeckiej.

Konfrontacja z systemem: nauka wobec polityki w PRL

Publikacja odkryć planowana na 1974 rok wywołała gwałtowną reakcję władz. Badania „rzucały cień na wizerunek PRL”, kwestionując oficjalną narrację o pomyślnym rozwoju socjalistycznej gospodarki. Sytuację tę opisała Magdalena Majcher w swojej powieści „Doktórka od familoków", wskazując, że: (...) praca ma być ściśle tajna. Autorka poskreślała też, że praca Wadowiskiej-Król była solą w oku ówczesnych władz. Jej rozprawa doktorska nie została dopuszczona do obrony. Otrzymała trzy negatywne i sporządzone anonimowo recenzje opatrzone klauzulą „poufne”. To nie wszystko. Doktor Wadowska-Król była wielokrotnie zmuszana do zmiany tytułu pracy doktorskiej, a gdy to się nie powiodło, kazano jej wykreślić z dysertacji niewygodne dla władz fragmenty dotyczące ołowicy, na którą cierpiały dzieci z Szopienic.

reklama
Cała służba zdrowia była mi przychylna. Jak już mówiłam, nikt nie utrudniał diagnozowania i leczenia dzieci. O cokolwiek po-prosiłam, zostało załatwione. Jedynie napisane przez lekarzy recenzje doktoratu były negatywne, nie zawierały nawet podpisów recenzentów, ale to było ukartowane. Tak władza chciała mnie ukarać, chociaż to i tak mało, bo bez doktoratu można spokoj-nie żyć - tak dr Wadowska-Król wyjaśniała kwestię doktoratu w wywiadzie przeprowadzonym przez Aleksandrę Lange.

Co więcej, wobec lekarki zastosowano naciski, „rozmowy ostrzegawcze, a nawet groźby”, by zaprzestała dalszych działań i informowania o chorobie. Wadowska-Król stanęła przed dylematem etycznym o fundamentalnym znaczeniu: podporządkować się władzom, chroniąc własną ścieżkę kariery akademickiej, czy kontynuować misję ratowania pacjentów. Jej wybór był jednoznaczny. Jak sama później mówiła: „Nic wielkiego nie zrobiłam, po prostu pracowałam”, ale w tej pracy upatrywała przede wszystkim obowiązku wobec chorych. Uznała, że „zdrowie jej pacjentów jest ważniejsze niż stopnie naukowe”, co skutkowało trwałym zablokowaniem jej możliwości rozwoju naukowego.

Działania interwencyjne i ich skutki

Pomimo braku oficjalnego wsparcia determinacja Wadowskiej-Król przyniosła konkretne, choć utajnione, działania interwencyjne.

- Wtedy, wykonując takie badania bez zgody władz, można było stracić pracę, zdrowie, za taką działalność można było zostać pozbawionym wolności na wiele lat. Ja po prostu dobrze przemyślałam i rozegrałam sprawę z ołowicą. Gdybym zrobiła to jawnie, wyraźnie ogłosiła wszystkim wokół, że jest ołowica, to na pewno bym niczego nie zdziałała. Zrobiłam to na spokojnie, szybko i w tajemnicy. Sprzyjali mi pracownicy służby zdrowia. (...) Wiedziałam, że jeśli władze dowiedzą się, że wykonuję jakieś badania w kierunku ołowicy, to wyciszą problem. Zabronią mi dalszej pracy lub przeniosą mnie do innego miasta - mówiła dr Wadowska-Król w wywiadzie przeprowadzonym przez Aleksandrę Lange.
reklama

Dzięki jej staraniom zorganizowano masowe leczenie dzieci w sanatoriach, m.in. w Istebnej i Rabce. Szacuje się, że skorzystało z niego około dwóch tysięcy dzieci. W badaniach pomagała jej pielęgniarka Wiesława Wilczek.

W 1975 roku Miejska Rada Narodowa w Katowicach podjęła decyzję o rozbiórce domów stojących najbliżej emitora huty, uznając w utajnionym dokumencie, iż „budynki są w strefie stwarzającej bezpośrednie zagrożenie życiu i zdrowiu mieszkańców”. Wysiedlone rodziny otrzymały nowe mieszkania. Ponadto, z terenów wokół huty usunięto około 200 tysięcy ton skażonej ziemi. Te działania, choć spóźnione i wymuszone, przyczyniły się do poprawy stanu zdrowia małych pacjentów i ograniczyły narażenie kolejnych pokoleń.

Uznanie i dziedzictwo

Przez dziesiątki lat dokonania Jolanty Wadowskiej-Król pozostawały w sferze lokalnej pamięcy, a jej heroiczna postawa nie była powszechnie znana. Proces publicznego docenienia rozpoczął się dopiero po 2005 roku, kiedy została uhonorowana Złotym Medalem „Solidarności” przez Zarząd Regionu Śląsko-Dąbrowskiego NSZZ „Solidarność”, w 2013 roku otrzymała Śląską Nagrodę Obywatelską, a w 2017 roku - Honorowe Obywatelstwo Katowic. Z kolei w 2021 roku przyznano jej doktorat honoris causa Uniwersytetu Śląskiego. Niewątpliwie ważnym wyróżnieniem dla „Śląska Erin Brockovich” było otrzymanie odznaki honorowej Rzecznika Praw Obywatelskich „Za Zasługi dla Ochrony Praw Człowieka”, którą wręczono jej w marcu 2015 roku. Jak argumentowano wówczas w komunikacie Rzecznika Praw Obywatelskich:

reklama
Prowadzone przez nią badania rzucały cień na wizerunek PRL, dlatego też ówczesne władze zdecydowały, że powinna zaniechać dalszego informowania o chorobie. Uznała jednak, że zdrowie jej pacjentów jest ważniejsze niż stopnie naukowe i poświęciła się dalszemu ratowaniu dzieci, co ostatecznie zamknęło jej drogę do kariery uniwersyteckiej.

Jej historia stała się przedmiotem licznych opracowań naukowych, reportażu „Ołowiane dzieci. Zapomniana epidemia” Michała Jędryk, a także książek jak m.in. „Moja Ołowianko, klęknij na kolanko” Marty Fox czy „Doktórka od familoków Magdaleny Majcher oraz adaptacji filmowych, w tym serialu „Ołowiane dzieci”, który zadebiutował na platformie Netflix 11 lutego 2026 roku. Nadany jej złośliwie przez przeciwników przydomek „Matka Boska Szopienicka” został z czasem przekształcony przez społeczność lokalną w symbol oddania i opiekuńczości.

Źródła:

  • „Trybuna Robotnicza”, 1981, nr 113.
  • „Trybuna Robotnicza”, 1971, nr 246.
  • Marta Fox, Moja ołowianko, klęknij na kolanko, Konin 2021.
  • Magdalena Majcher, Doktórka od familoków, Warszawa 2023.
  • Biuro RPO: informacja o odznace honorowej „Za Zasługi dla Ochrony Praw Człowieka” [online:] www.bip.brpo.gov.pl, dostęp: 6.02.2026 r.
  • Lucyna Sadzikowska, Jolanta Wadowska-Król (27 czerwca 1939–18 czerwca 2023). Niepokorna Matka Boska Szopienicka z familoków [online:] www.environmed.pl, dostęp: 6.02.2026 r.
  • www.sum.edu.pl,
  • Aleksandra Lange, Jolanta Wadowska-Król, Historia szopienickiej epidemii ołowicy a współczesny problem zanieczyszczenia środowiska na Śląsku. Z Doktor Jolantą Wadowską-Król rozmawia Aleksandra Lange [w:] „Z teorii i praktykidydatktycznej języka polskiego”, Nr 31/2022 [online:] www.journals.us.edu.pl, dostęp: 6.02.2026 r.

Polecamy e-book Anny Wójciuk „Jak świętowali nasi przodkowie? Zapomniane tradycje i zwyczaje”:

Anna Wójciuk
„Jak świętowali nasi przodkowie? Zapomniane tradycje i zwyczaje”
cena:
19,90 zł
Wydawca:
PROMOHISTORIA [Histmag.org]
Liczba stron:
208
Format ebooków:
PDF, EPUB, MOBI (bez DRM i innych zabezpieczeń)
ISBN:
978-83-65156-81-5
reklama
Komentarze
o autorze
Magdalena Mikrut-Majeranek
Doktor nauk humanistycznych, kulturoznawca, historyk i dziennikarz. Autorka książki "Henryk Konwiński. Historia tańcem pisana" (2022), monografii "Historia Rozbarku i parafii św. Jacka w Bytomiu" (2015) oraz współautorka książek "Miasto jako wielowymiarowy przedmiot badań" oraz "Polityka senioralna w jednostkach samorządu terytorialnego", a także licznych artykułów naukowych. Miłośniczka teatru tańca współczesnego i dobrej literatury. Zastępca redaktora naczelnego portalu Histmag.org.

Zamów newsletter

Zapisz się, aby otrzymywać przegląd najciekawszych tekstów prosto do skrzynki mailowej. Tylko wartościowe treści, zawsze za darmo.

Zamawiając newsletter, wyrażasz zgodę na użycie adresu e-mail w celu świadczenia usługi. Usługę możesz w każdej chwili anulować, instrukcję znajdziesz w newsletterze.
© 2001-2026 Promohistoria. Wszelkie prawa zastrzeżone