Autor: Gabriela Nastałek-Żygadło
Tagi: Ciekawostki i rocznice, Historia kultury i sztuki, Film i telewizja, 1945-1989, Polska
Opublikowany: 2013-01-11 10:20
Licencja: wolna licencja

Smutny uśmiech arlekina (rocznica premiery „Eroiki” Andrzeja Munka)

Polska szkoła filmowa pozostawiła po sobie kilka dzieł prawdziwie wybitnych. Jednym z nich jest „Eroica” Andrzeja Munka. Od jej pojawienia się na polskich ekranach mija 55 lat.
REKLAMA

Andrzej Munk – zobacz też: „Coś ważnego nie tylko dla mnie...”. Andrzej Wajda: dziesięć niezapomnianych filmów

Rok 2009 – Quentin Tarantino kręci głośne „Bękarty wojny”. Porucznik Aldo Raine ze swoją wesołą kompanią niczym komiksowi herosi skalpują nazistów, Hitler zachowuje się jak idiota- a sama wojna, wydaje się być jakaś taka mniej straszna … Rok 1957 – Andrzej Munk realizuje „Eroicę” – dla bohatera pierwszej części filmu Dzidziusia Górkiewicza złote ruble okazują się być wyjściem z każdej opresji, butelka z winem pomaga przejść przez linię frontu a wojna jest rzeczywistością skrajnie absurdalną – Warszawa płonie lecz dwadzieścia kilometrów dalej roznegliżowane panny spokojnie zażywają kąpieli słonecznych. Groteska? Pastisz? Przerysowany komiksowy bohater?

W pierwszym odruchu można by pokusić się o postawienie znaku równości pomiędzy „kozakiem” Rainem, a naszym „swojskim” cwaniakiem Górkiewiczem. Obaj funkcjonują w karykaturalnym, jakby przerysowanym świecie, obaj chwacko wychodzą z każdej opresji, a jednak… oglądając „Bękarty” zdajemy sobie sprawę, z konwencji pastiszu, śmiejemy się – choć chwilami to humor nieco makabryczny. Podczas śledzenia perypetii Dzidziusia Górkiewicza na naszej twarzy też może pojawić się uśmiech, jednak będzie to uśmiech smutny. W czym więc tkwi siła obrazu Munka, który bierzemy jak najbardziej na s e r i o? Jak napisał Marek Hendrykowski Dzidziuś Górkiewicz to „arlekin powstania” – w „odwróconym” świecie wojny, jego racjonalne zachowania wydają się być błazenadą. Cynizm Dzidziusia możemy odczytać jako próbę odcięcia się od tej niedorzecznej rzeczywistości. Jednak jak napisał Tadeusz Sobolewski:

Munk dokonuje zdumiewającej wolty: ukazuje powstanie jako absurd, aby na końcu kazać w nie cynikowi uwierzyć. Przypomina to starożytną formułę wiary według Tertuliana: „credo quia absurdum” (wierzę w coś właśnie dlatego, że jest niedorzeczne). Wierzę wbrew wszystkiemu, wierzę, bo muszę, bo nie mam innego wyjścia.

Andrzej Munk (1921-1961)

Dzidziuś uwierzył – wierzymy i my, stąd koleje losu Górkiewicza wzbudzają smutny uśmiech.

Do jeszcze innych refleksji skłania druga część filmu. W rzeczywistości niemieckiego oflagu sensem więziennego życia, sensem przetrwania jest mit o ucieczce porucznika Zawistowskiego. Ów bohaterski mit staje się sensem trwania w ogóle, ale – w tym miejscu pojawiają się dwa paradoksy. Po pierwsze, mitem tym karmi swoich współtowarzyszy porucznik Turek, który w obozie przybiera pozę cynika i indywidualisty. Po drugie, pomimo iż przekonanie o bohaterskiej ucieczce Zawistowskiego daje nadzieję na przyszłość, to część jeńców w przyszłości z bohaterstwem nie chce mieć nic wspólnego…

Jak zatem po latach odczytywać dzieło Munka? Dawniej widziano w nim błyskotliwą parodię polskiego „machania szabelką”, inni z kolei zarzucali Munkowi stworzenie galerii bohaterów – „masochistycznych paszkwili”. Po latach jednak wszystkie te interpretacje bledną i wydają się być nietrafione. Znany krytyk filmowy Marek Hendrykowski w swojej szczegółowej analizie „Eroiki”, przedstawia ją jako „film odarty ze złudzeń”, film, który poprzez pryzmat tragikomicznej narracji pokazuje zapętlenie polskiego narodu, specyficzne rozdarcie pomiędzy życiem „normalnym” a „bohaterskim”. W wojennym świecie rozkazów, żołnierskiej rutyny, wyświechtanych sloganów postawy Turka i Górkiewicza wydają się być zdecydowanie bardziej „ludzkie” niźli skostniałych, acz przejętych „ważniejszą” sprawą, żołnierzy.

W dobie coraz częstszych pytań o granice bohaterstwa, o wyznacznik, esencję tego pojęcia warto obejrzeć obraz Munka. Może on uświadomić prawdę starą jak świat, że bohaterstwo nie musi oznaczać heroicznych gestów. Może wystarczy starać się przyzwoicie przeżyć codzienność?

Redakcja: Michał Przeperski

POLECAMY

Polecamy e-book Agaty Łysakowskiej – „Damy wielkiego ekranu: Gwiazdy Hollywood od Audrey Hepburn do Elizabeth Taylor”:

Agata Łysakowska
„Damy wielkiego ekranu: Gwiazdy Hollywood od Audrey Hepburn do Elizabeth Taylor”
Wydawca: Michał Świgoń PROMOHISTORIA (Histmag.org)
Liczba stron: 87
Format ebooków: PDF, EPUB, MOBI (bez DRM i innych zabezpieczeń)
ISBN: 978-83-65156-04-4

REKLAMA
Śledź nas!
Komentarze
lub zaloguj się za pośrednictwem konta Google

O autorze
Gabriela Nastałek-Żygadło
Magister historii, absolwentka Uniwersytetu Wrocławskiego i doktorantka w Instytucie Historycznym UWr. Interesuje się historią Polski po 1945 r. ze szczególnym uwzględnieniem historii filmu oraz kabaretu polskiego.

Wszystkie teksty autora

Polecamy artykuł...
Pierwszy polski portal historyczny
ISSN: 1896-8651
Wydawca portalu
Michał Świgoń PROMOHISTORIA
ul. Koźmiana 2/89
01-606 Warszawa
m.swigon@histmag.org
NIP 626-281-54-56
Numer konta: PL 33 1140 2004 0000 3802 7410 0716
Patronaty
Jak uzyskać patronat
Kontakt z redakcją
Mateusz Balcerkiewicz
redaktor naczelny
redakcja@histmag.org
Reklamuj się u nas
Oferta reklamowa
Konkursy
Nasze konkursy