Autor: Marek Teler
Tagi: Artykuły, Sylwetki i biografie
Opublikowany: 2021-03-29 13:49
Licencja: wolna licencja

Stanisław Heinrich: tajemnica przedsiębiorczego tancerza

Stanisław Heinrich to jedna z najbardziej niejednoznacznych moralnie postaci okupowanej Warszawy. Chociaż uchodził za ulubieńca szefa propagandy i był właścicielem kilku jawnych teatrzyków, pomógł w czasie okupacji między innymi słynnej Mirze Zimińskiej.
Tekst ma więcej niż jedną stronę!
Strona 1
Strona 2
Strona 3
Strona 4
Strona 5

Stanisław Kazimierz Heinrich, ok. 1939 roku, ze zbiorów Ewy Perzanowskiej.

Okupacyjne losy polskich artystów do dziś pełne są tajemnic, kontrowersji i niejednoznaczności, a ich postępowanie niejednokrotnie wymykało się prostemu podziałowi na dobrych i złych, bohaterów i zdrajców. Postawę Stanisława Heinricha, utalentowanego przedwojennego tancerza i dyrektora okupacyjnych teatrów jawnych, również trudno jednoznacznie ocenić pod względem moralnym. Chociaż w środowisku artystycznym uchodził on za pupila Niemców i sztandarowy przykład zaprzedania okupantowi, dzięki swoim wypływom pomógł wyciągnąć z Pawiaka Mirę Zimińską i prawdopodobnie Józefa Węgrzyna. Życiorys Heinricha skrywa zresztą jeszcze jedną tajemnicę. Badacze przez lata błędnie uważali go za zmarłego w czasie okupacji, podczas gdy wiele wskazuje na to, że przeżył II wojnę światową.

Tancerz rewiowy

Stanisław Kazimierz Heinrich urodził się 14 lipca 1910 roku w Warszawie jako syn lekarza ortopedy Stanisława Jana Heinricha i pielęgniarki Janiny Marianny z Kołodziejczyków. 19 września 1910 roku został ochrzczony przez proboszcza Augusta Lotha w parafii ewangelicko-augsburskiej św. Trójcy w Warszawie, w obecności świadków Kazimierza Kołodziejczyka i Ludwika Riedla. Heinrichowie byli spolonizowaną rodziną niemiecką, która przebywała na ziemiach polskich co najmniej od końca XVIII wieku. Ojciec Stanisława Kazimierza otrzymał dyplom Szkoły Ortopedycznej w Paryżu i od 1905 roku prowadził w Warszawie cieszący się dużą renomą zakład ortopedyczny przy ulicy Ordynackiej. Matka w czasie I wojny światowej zajmowała się rannymi na froncie żołnierzami, a w 1936 roku dołączyła do Stowarzyszenia byłych Sióstr z czasów wojny 1914–1921. Artysta miał starszego o dwa lata brata Bogumiła Juliana, nazywanego zdrobniale Bośkiem, który w czasie II wojny światowej był żołnierzem Polskich Sił Zbrojnych na Zachodzie. Ojciec tancerza Stanisław Jan Heinrich zmarł 22 lutego 1921 roku w wieku 38 lat i został pochowany w rodzinnym grobowcu Heinrichów na Cmentarzu Ewangelicko-Augsburskim w Warszawie.

Stanisław Jan Heinrich, ojciec Stanisława Kazimierza, ok. 1907 roku, ze zbiorów Ewy Perzanowskiej.

Stanisław Kazimierz kształcił się w warszawskim Gimnazjum Humanistycznym Ludwika Lorentza przy Brackiej 18. Od najmłodszych lat wykazywał wyjątkowe zdolności taneczne, więc jednocześnie uczył się również w szkole baletowej przy Teatrze Wielkim w Warszawie. Już w 1928 roku zaczął występować w warszawskich teatrach rewiowych. W latach 1928–1929 tańczył w Czerwonym Asie, a 20 maja 1930 roku zadebiutował na deskach Wesołego Wieczoru w programie rewiowym „Czy pani lubi bez?”. 23 czerwca 1930 roku w rewii „Halama u nas” występował nawet w duecie z tancerką Zizi Halamą, młodszą siostrą właścicielki „najpiękniejszych nóg II Rzeczypospolitej” Lody Halamy. We wrześniu 1930 roku zasilił z kolei szeregi „Uśmiechu Warszawy”, gdzie można było go oglądać kolejno w rewiach „Serce Warszawy” i „Zwariowany bar”.

Zapewne w listopadzie 1930 roku tancerz przeniósł się do teatru Ananas, który w grudniu 1930 roku zmienił nazwę na Nowy Ananas, i tam występował między innymi w rewii „Kobieta: wino, śpiew” autorstwa Walerego Jastrzębca i Ludwika Szmaragda. Najczęściej jego partnerką taneczną była młoda artystka Janina Prokopiakówna, z którą w lipcu 1931 roku występował z popisami akrobatycznymi w Paryżu. Na łamach „Kina” pisano wówczas o pięknej parze:

Stanisław Heinrich i Janina Prokopiakówna, fenomenalna para tancerzy akrobatycznych obecnie w drodze do Paryża: czy to nie wyborny materiał na gwiazdy filmowe?.

Co prawda Heinrich nigdy nie został gwiazdą filmową, ale w 1933 roku zagrał epizodyczną rolę parobka w filmie Michała Waszyńskiego Zabawka. W jednej ze scen siłował się na rękę z samym Eugeniuszem Bodo, wcielającym się w postać Kuźmy, syna gajowego Motyki.

Janina Marianna Heinrichowa, matka Stanisława Kazimierza, ok. 1908 roku, ze zbiorów Ewy Perzanowskiej.

W 1932 roku można było oglądać Heinricha na scenie kabaretu Qui Pro Quo, a w latach 1933–1934 w Cyganerii. W lutym 1934 roku dziennikarz Henryk Liński opisywał na łamach „Kina” rewie kinowe Rzeźba i Rzeźby w wykonaniu dwóch tanecznych par: Stanisława Heinricha i Janiny Prokopiakówny oraz Bożeny Alesso i Jerzego Karkowskiego-Neya.

To było nawet ciekawe, bo można było porównać kreacje dwóch duetów tanecznych na ten sam temat i w takich samych kostiumach, kompletnie, że się tak wyrażę „cielistych”, w których zresztą było jednakowo „do twarzy” zarówno Prokopiakównie z Heinrichem, jak Alesso z Neyem. Pięknie wymodelowane torsy obu tancerzy i dziewczęco prężne, a zarazem kobieco krągłe kształty obydwu tancerek były prawdziwą rozkoszą dla oka – komentował.

Twierdził jednocześnie, że taniec Heinricha i Prokopiakówny, choć mniej zgodny z tytułem, „dał ciekawą, bardziej „parterową” akrobatykę taneczną, utrzymaną w tempie filmu „zwolnionego” (au ralenti), trudną i starannie wypracowaną”.

Bogumił i Stanisław Heinrichowie z matką Janiną, ok. 1917 roku, ze zbiorów Ewy Perzanowskiej.

Podróże po świecie

Wiosną 1934 roku Stanisław Heinrich dołączył do zespołu teatru rewiowego Stara Banda, którego kierownikiem był wybitny konferansjer austriackiego pochodzenia Fryderyk Jarosy. Zdolności młodego tancerza można było podziwiać w takich rewiach jak: „Drzwiami i oknami”, „Na Hożej nie najgorzej”, „W Starej Bandzie diabeł pali”, „Frontem do Hożej”, „Co w trawie piszczy” i „Banda w komplecie”. Jednym z największych sukcesów Heinricha były jednak występy z Janiną Prokopiakówną oraz Jerzym Karkowskim-Neyem i Bronisławą Pawłowską w czasie objazdu statku MS Piłsudski po wyspach amerykańskich od grudnia 1936 roku do marca 1937 roku. Artyści nie tylko umilali swoimi tańcami podróż pasażerów, ale też – jak twierdził Heinrich w rozmowie z Henrykiem Lińskim – prezentowali polskie tańce ludowe w Nowym Jorku, Waszyngtonie, Hawanie (Kuba), Kingston (Jamajka), Hamilton i St. Georges (Bermudy) oraz w Panamie.

Tu Heinrich pokazuje mi ozdobny album, pełen wycinków gazetowych, rzeczywiście wyrażających się o naszym duecie nader dodatnio. Ale to była praca dorywcza. Teraz dopiero rozpoczyna się na stałe – opisywał swojego rozmówcę Liński.

Po powrocie do Polski Heinrich zaczął współpracować z młodziutką tancerką Haliną Ireną Więchówną, wychowanką szkoły baletowej Tacjanny Wysockiej. W grudniu 1937 roku Stanisław Heinrich i Halina Więchówna występowali jako „Duo Heinrich” w Londynie, a następnie wyruszyli w podróż po Europie z programem tańców ludowych.

Ułożyłem kilka odmian krakowiaka, tańca, który mi najbardziej odpowiada i szereg tańców góralskich. Wszystko odtańczymy w strojach, ściśle opartych na wzorach ludowych. Mam także oberka, kujawiaka i mazura, osobno, oraz w stylizowanych wiązankach – wspominał Heinrich na łamach „Światowida” 13 listopada 1937 roku.

Chwalił również swoją piękną partnerkę:

Moja partnerka zrobiła ostatnio pod moim kierownictwem duże postępy. Pracowała doprawdy z zaparciem się siebie i natężeniem wszystkich sił. Jestem bowiem bardzo wymagający. Chcę się okazać godny powziętych zamierzeń. Zresztą przed podpisaniem kontraktu musieliśmy się popisać i widocznie nasza usilna praca dała owoce, skoro uzyskaliśmy korzystny kontrakt.

Artysta był bardzo dumny z tego, że dzięki swojej pracy może „dołożyć cegiełkę do propagandy polskiego tańca za granicą”.

Polecamy e-book: Paweł Rzewuski – „Wielcy zapomniani dwudziestolecia”

Paweł Rzewuski
„Wielcy zapomniani dwudziestolecia cz.1”
Wydawca: PROMOHISTORIA [Histmag.org]
Liczba stron: 58
Format ebooków: PDF, EPUB, MOBI (bez DRM i innych zabezpieczeń)
ISBN: 978-83-934630-0-8

Stanisław Heinrich, ok. 1918 roku, ze zbiorów Ewy Perzanowskiej.

W październiku 1938 roku Stanisław Heinrich prowadził bezpłatną naukę modnego tańca lambeth walk na podwieczorkach i nocnych dancingach w lokalu Casino de Paris przy ulicy Rejtana we Lwowie. Taniec ten zdobył popularność dzięki musicalowi „Me and My Girl”, wystawionemu w 1937 roku w londyńskim West Endzie, więc można przypuszczać, że Heinrich oglądał spektakl w czasie swojego pobytu w Londynie. W międzyczasie jego taneczny duet z Więchówną stał się duetem także w życiu prywatnym. W 1939 lub 1940 roku para wzięła bowiem ślub. Halina Więchówna urodziła się 25 stycznia 1920 roku jako córka szewca Feliksa Więcha i Antoniny. Marzyła o karierze filmowej, a we wrześniu 1935 roku została nawet wyróżniona w konkursie filmowym „Ostatnich Wiadomości Filmowych”. Ostatecznie jednak całkowicie poświęciła się działalności tanecznej.

Zachowane w archiwum córki Heinricha z drugiego małżeństwa fotografie sugerują, że Stanisław i Halina byli szczęśliwym i kochającym się małżeństwem. Z pochodzących z czasów II wojny światowej meldunków ZWZ-AK wynika jednak, że mieli dosyć luźne podejście do małżeńskiej wierności. W raportach wywiadu można też odnaleźć informację o romansie tancerza z aktorką Hanką Libicką, żoną lub kochanką dyrektora teatru jawnego Komedia Józefa Artura Horwatha. Nie podano jednak, kiedy ten związek miał miejsce, więc informacja ta mogła dotyczyć jeszcze czasów przedwojennych. Heinrich poznał bowiem Libicką w 1933 roku, kiedy zaczynała ona karierę w warszawskim teatrze Cyganeria.

Stanisław Heinrich, ok. 1920 roku, ze zbiorów Ewy Perzanowskiej.

Dyrektor okupacyjnych teatrzyków

Wybuch II wojny światowej rozpoczął zupełnie nowy etap w życiu Stanisława Heinricha. Kiedy po przegranej wojnie obronnej Warszawy powstało Generalne Gubernatorstwo, artysta zatrudnił się w jednym z niemieckich urzędów i zadeklarował się jako volksdeutsch. Jednocześnie cały czas występował w Adrii, która w czasie okupacji była bardzo często odwiedzana przez hitlerowskich dygnitarzy i oficerów, a po 1940 roku uzyskała status lokalu Nur für Deutsche. To właśnie znakomite taneczne popisy Duo Heinrich sprawiły, że Stanisław Heinrich jako pierwszy otrzymał od okupanta zgodę na prowadzenie w Warszawie jawnych teatrzyków. Tymoteusz Ortym, który reżyserował sztuki w teatrze Heinricha Niebieski Motyl, pisał o tancerzu:

Heinrich, tańcząc w Adrii, poznaje gubernatora distriktu radomskiego, [Karla] Lascha. Taniec Heinrichów podobał się bardzo, a jeszcze więcej wyjątkowej urody Halina Heinrichowa. Nietrudno było poznać osobiście piękną tancerkę. Przy szampanie sprytny i obrotny Heinrich łamaną niemczyzną prosi Lascha o wstawiennictwo w Propagandzie i koncesję na stały teatr rewiowy. W parę dni później Ohlenbusch podpisuje afisz przedstawień rewiowych w gmachu kina Kometa przy ulicy Chłodnej.

Tym sposobem dzięki zgodzie kierownika wydziału propagandy w urzędzie dystryktu warszawskiego Wilhelma Ohlenbuscha 13 kwietnia 1940 roku uroczyście otwarto pierwszy od wybuchu wojny teatrzyk rewiowy Kometa. Gubernator dystryktu warszawskiego Ludwig Fischer w swym dwuletnim raporcie z 30 września 1941 roku wspominał:

W celu uspokojenia nastrojów wśród ludności polskiej udzielono w kwietniu 1940 roku zezwolenia na otwarcie małego polskiego teatru (ok. 450 krzeseł). Lokal znajduje się w jednym z dawnych kin. Wolno tam wystawiać farsy i komedie.

Zaznaczał jednak, że „zakazano występów, których treścią są sprawy polskości, odrębny polski byt czy idee narodowe“, a „poziom występów jest utrzymywany w takich granicach, które uniemożliwiają rozwój samodzielnego życia kulturalnego”. Już 1 maja 1940 roku powstał kolejny teatr pod zarządem Heinricha, czyli Niebieski Motyl przy ulicy Hożej 29. Pierwszym wystawionym w Niebieskim Motylu spektaklem była rewia „Dla Ciebie, Warszawo”. Zbieżność tytułów z popularną przedwojenną rewią z 1938 roku z udziałem Lody Halamy i Eugeniusza Bodo nie była zapewne przypadkowa.

Stanisław Heinrich, ok. 1930 roku, ze zbiorów Ewy Perzanowskiej.

Obrotnemu tancerzowi szybko udało się zwiększyć swoje wpływy w artystycznym świecie okupowanej Warszawy. 24 czerwca 1940 roku otworzył teatr Scala przy Mokotowskiej 73, przemianowany 10 listopada 1940 roku na Nowości, a 29 czerwca 1940 roku Niebieskiego Motyla na Pradze przy ulicy Inżynierskiej 2/4, który istniał tylko dwa miesiące. 29 lipca 1940 roku do listy posiadanych przez Heinricha teatrów dołączył jeszcze teatrzyk Stara Mewa, który w sierpniu 1941 roku przejął nazwę Niebieski Motyl, a 5 września 1942 roku przemianowano go na Bohemę. Stanisław Heinrich był również właścicielem otwartego 12 listopada 1940 roku teatrzyku Złoty Ul przy Nowym Świecie 1. Łącznie Stanisław Heinrich miał więc mniejsze lub większe udziały w sześciu jawnych teatrach.

Majątek (futra, biżuteria oraz posiadane materiały, gotówka) Heinricha – ogromny. Żona jego bardzo podobająca się mężczyznom, wybitnie przez męża podstawiana osobom wpływowym – meldował o nim polskiemu podziemiu w styczniu 1942 roku reżyser teatru Komedia Roman Niewiarowicz, działający jako „Łada” w wywiadzie i kontrwywiadzie Związku Walki Zbrojnej.

W październiku 1940 roku Stanisław Heinrich opowiadał o problemach związanych ze wskrzeszeniem życia teatralnego w okupowanej (zwanej przez gadzinówki „powojenną”) Warszawie w „Nowym Kurierze Warszawskim”.

A więc: kostiumy stały się nieprawdopodobnie drogie, wypożyczalnie zostały zniszczone, mało kto z artystów uratował swoje własne. Trudno było także z doborem zespołu – wyliczał na łamach prasy.

Gadzinówka pisała też o problemach związanych z „powojenną” publicznością, u której „nastąpiło zepsucie dobrego smaku”, i bohaterstwie dyrektorów teatrów jawnych, którym udało się jednocześnie zjednać sobie publiczność i zachować wysoki poziom spektakli. Zupełnie odmienne zdanie na temat teatrów Heinricha miała polska prasa podziemna, która uważała je za siedliska rozpusty i symbol zaprzedania niemieckiemu okupantowi. „Biuletyn Informacyjny” pisał nawet o zaniku „godności artystycznej i obywatelskiej, tym bardziej karygodnym im wyższe stanowisko w sztuce zajmowali artyści pozostający dzisiaj w służbie panów Heinrichów i Horwathów”.

Stanisław Heinrich i Halina Więchówna (Duo Heinrich) w tańcu, ok. 1938 roku, ze zbiorów Ewy Perzanowskiej.

Po kilku miesiącach działalności Niebieskiego Motyla na niski poziom sztuk zaczął zresztą zwracać uwagę nawet „Nowy Kurier Warszawski”. W styczniu 1941 roku po rewii „Ząb, zupa, dąb!” recenzent Stefan Kalicki (Zygmunt Kawecki) pisał:

Akceptujemy w teatrzyku frywolność, ale nie chcemy trywialności. Przestrzeganie tej maksymy ze strony autora i kierownictwa wyjdzie „Motylowi” na dobre. A skecze Ząb za ząb i Halucynacje są bardzo niedwuznaczne i uchybiają dobremu smakowi.

Trzy miesiące później Czesław Pudłowski pisał zaś o rewii Jak należy całować:

O ostatnim programie rewii Niebieskiego Motyla musimy powiedzieć, że widzieliśmy już na tej scence programy znacznie lepsze. Obecnego programu nie ratuje ani golizna, ani schlebiająca niskim gustom publiczności płaska pikanteria i pornografia.

W odpowiedzi oburzony Heinrich przestał wysyłać dziennikarzowi zaproszenia na kolejne rewie. Nie zmienia to jednak faktu, że w teatrach Heinricha występowały takie przedwojenne gwiazdy jak Adolf Dymsza, Józef Orwid, Antoni Fertner i Ina Benita. Zapewne to właśnie znane nazwiska przyciągały do teatrów Heinricha spragnioną sztuki publiczność.

Polecamy e-book Pawła Rzewuskiego „Warszawa — miasto grzechu: Prostytucja w II RP”:

Paweł Rzewuski
„Warszawa — miasto grzechu: Prostytucja w II RP”
Wydawca: PROMOHISTORIA [Histmag.org]
Liczba stron: 109
Format ebooków: PDF, EPUB, MOBI (bez DRM i innych zabezpieczeń)
ISBN: 978-83-934630-6-0

Książkę można też kupić jako audiobook, w tej samej cenie. Przejdź do możliwości zakupu audiobooka!

Stanisław Heinrich i Halina Więchówna, ok. 1936 roku, ze zbiorów Ewy Perzanowskiej.

Niejednoznaczne życiowe wybory

Działalność Stanisława Heinricha w okupowanej Warszawie od samego początku była bacznie obserowowana przez wywiad i kontrwywiad Związku Walki Zbrojnej. Już 15 maja 1940 roku niejaki „Czajka” meldował o artyście:

Ongiś Polak, marny tancerz scen warszawskich, dzisiaj zacięty gestapowiec – volksdeutsch, ma dużo pieniędzy, jest współwłaścicielem zespołu teatralnego Niebieski Motyl. Żona jego również współpracuje z Niemcami.

7 listopada 1940 roku Roman Niewiarowicz ps. „Łada” meldował z kolei o nim, że „wraz z żoną jest pupilem władz niemieckich”. Doniesienia o współpracy Heinrichów z gestapo czy niemieckim wywiadem regularnie docierały do polskiego państwa podziemnego, lecz miały one charakter ogólnikowy i trudno dziś jednoznacznie rozstrzygnąć, na czym dokładnie owa współpraca miała polegać.

Halina z Więchów Heinrichowa, pierwsza żona Stanisława Heinricha, ok. 1939 roku, ze zbiorów Ewy Perzanowskiej.

Jednoznacznie złe zdanie na temat tancerza miała również aktorka Irena Górska-Damięcka, która w wydanych w 1997 roku wspomnieniach „Wygrałam życie” nazwała go „sprzedawczykiem, kolaboracjonistą, kanalią”. Z całą pewnością Heinrich jako właściciel kilku teatrzyków rewiowych cieszył się u władz niemieckich dużym poważaniem, lecz nie ma żadnych dowodów na to, aby składał donosy na ludzi ze świata teatralnego. Od marca 1940 roku mieszkał natomiast przy ulicy Mazowieckiej 11, tuż obok aktora Igo Syma, który najprawdopodobniej od 1937 roku współpracował z Abwehrą, co mogło podsycać plotki o szpiegostwie tancerza na rzecz Niemiec. Stanisław Heinrich żył na bardzo wysokim poziomie i umiał kombinować, o czym 1 maja 1941 roku informował podziemie informator „Luba”:

Ma 30 tysięcy miesięcznie dochodu, aktorzy rzekomo udziałowcy, naprawdę nie są udziałowcami i nie są ubezpieczeni.

Mówiono też o Heinrichu, że szantażem zmuszał aktorów i reżyserów do udziału w okupacyjnym życiu artystycznym. W październiku 1947 roku Witold Zdzitowiecki opisał przed Komisją Weryfikacyjną ZASP-u, jak w lutym 1941 roku tancerz miał nakłaniać go do pracy w Złotym Ulu:

Powiedział mi tak: „Rok temu zawiódł mnie pan [Zdzitowiecki już w 1940 roku odrzucił ofertę współpracy z Heinrichem – przyp. aut.], teraz pan nie może, bo poniesie pan najcięższe konsekwencje”. Pokazał mi artykuł [Jadwigi] Migowej w „Expressie Porannym” z 1939 roku z moją fotografią – opatrzony nagłówkiem Precz z niemiecką operetką i zawierający całe moje ówczesne oświadczenie. Powiedział mi: „Pan wie co to znaczy – o ile nie zrobimy tak z ręki do ręki, artykuł w zamian za reżyserię, to pójdzie on tam, gdzie iść powinien, a i pan też tam pójdzie”. Przyznaję, że strach mnie obleciał. Prosiłem o 24 godziny czasu do namysłu. (…) Miałem do wyboru: albo zgodzić się, albo zniknąć. Nie mogłem tego jednak zrobić, bo ukrywał się u mnie Wołkowyski, mąż mojej pokojówki, Żyd”.

Halina i Stanisław Heinrichowie, ok. 1940 roku, ze zbiorów Ewy Perzanowskiej.

Chociaż Zdzitowiecki faktycznie pomagał w czasie wojny osobom żydowskiego pochodzenia (m.in. Jadwidze Migowej), umniejszał jednocześnie swoją rolę w okupacyjnym życiu teatralnym – w latach 1941–1944 był bowiem głównym reżyserem teatru jawnego Maska.

Wojenna postawa Stanisława Heinricha, chociaż jawi się w meldunkach ZWZ i wspomnieniach artystów w najciemniejszych barwach, wcale nie jest taka jednoznaczna, jak się z pozoru wydaje. W październiku 1940 roku Heinrich wraz z aktorem Adolfem Dymszą doprowadził do uwolnienia z więzienia na Pawiaku artystki Miry Zimińskiej. W opublikowanych w 1985 roku wspomnieniach „Nie żyłam samotnie” Zimińska wspominała:

Zjawił się Heinrich. Okazało się, że to on maczał palce w uwolnieniu mnie z Pawiaka za cenę występów w Ulu. Dopiął swego. Grałam więc w Ulu. Coś tam śpiewałam. Publiczność nie przychodziła, ponieważ bojkotowała teatry (jawne, zakładane przez Niemców; polskie Niemcy zamknęli), chociaż Węgrzyn to nie było złe nazwisko. Świeżo wyszedł z Oświęcimia i Zimińska też było nieliche, ale dobre Polaki kochane postanowili nie chodzić. (…) W Ulu grałam kilka tygodni.

Mira Zimińska wystąpiła jedynie w trzech programach Złotego Ula, po czym w styczniu 1941 roku zwolniła się z teatru, symulując chorobę, i Heinrich nie robił jej z tego powodu żadnych problemów. Według Miry Zimińskiej właściciel kilku jawnych teatrów miał wcześniej dopomóc w uwolnieniu wybitnego aktora Józefa Węgrzyna, chociaż inna wersja głosi, że w jego przypadku interweniowała niemiecka aktorka Emmy Sonnemann, prywatnie żona jednego z głównych przywódców III Rzeszy Hermanna Göringa.

Halina Heinrichowa z teściową Janiną Heinrichową i córeczką, ok. 1942 roku, ze zbiorów Ewy Perzanowskiej.

Chociaż Stanisław Heinrich nie zrezygnował całkowicie z działalności tanecznej, jego duet z żoną Haliną uległ rozpadowi. 9 lipca 1940 roku Stefan Kalicki donosił w dziale plotkarskim „Nowego Kuriera Warszawskiego” o „tanecznym rozwodzie” Heinrichów. Zapowiadał jednocześnie, że Halina Heinrichowa, zwana z racji swej urody „laleczką z saskiej porcelany”, poszukuje nowego partnera tanecznego do duetu w Adrii. Pod koniec sierpnia 1940 roku artystka tańczyła w grupie tancerzy w rewii Niebieskiego Motyla, a w październiku 1940 roku brała udział w rewii „Na wielką skalę!”, która inaugurowała teatr Scala. Pod koniec 1940 roku występowała z kolei w tańcach autorstwa choreografa Konrada Ostrowskiego w Rajskim ptaku w teatrze Nowości (dawnej Scali), a w styczniu 1941 roku w tym samym teatrze w rewiach Serwus Dymsza i System à la Dodek. W maju 1941 roku można ją było z kolei podziwiać w rewii „Wesoło w Momusie” w kabarecie Momus, gdzie w duecie z tancerzem Tadeuszem Wolińskim – jak pisał Stefan Kalicki – „uosabiali poezję verlainowską”.

W listopadzie 1941 roku w rewii „Nowości. Album miłości” Heinrichowa znów tańczyła w duecie z mężem. Recenzent „Nowego Kuriera Warszawskiego” Czesław Pudłowski pisał w recenzji spektaklu 6 listopada 1941 roku:

W finale przed oczyma widza przesunęło się kilkanaście sławnych portretów, m.in. Tycjana, Leonarda da Vinci, Murilla, Greuse’a, Gainsborough, Kaulbacha, Styki itp. Ten niezwykle barwny numer, przygotowany z dużą starannością, spotkał się z szczególnie serdecznym przyjęciem widowni zwłaszcza, gdy dorodna chłopska para (Heinrich i Heinrichowa) wyszła z portretu i zatańczyła.

Para tancerzy z całą pewnością nie sądziła wówczas, że jest to ostatni wspólny taniec w ich życiu…

Polecamy e-book Michała Przeperskiego „Gorące lata trzydzieste. Wydarzenia, które wstrząsnęły Rzeczpospolitą”:

Michał Przeperski
„Gorące lata trzydzieste. Wydarzenia, które wstrząsnęły Rzeczpospolitą”
Wydawca: PROMOHISTORIA [Histmag.org]
Liczba stron: 86
Format ebooków: PDF, EPUB, MOBI (bez DRM i innych zabezpieczeń)
ISBN: 978-83-934630-3-9

Stanisław Heinrich, Igo Sym, nierozpoznany mężczyzna, Tadeusz Faliszewski i Halina Heinrichowa, ok. 1939 roku, ze zbiorów Ewy Perzanowskiej.

Ofiara walk o wpływy

Dominująca pozycja Stanisława Heinricha wśród właścicieli jawnych teatrzyków zaczęła zwracać coraz większą uwagę jego konkurentów. Szczególną niechęcią darzył tancerza Jan Ludwik Kamienobrodzki, właściciel teatrów Maska i Nowy Miraż, który postanowił wykorzystać swoje stosunki z Niemcami, aby usunąć Heinricha z artystycznego środowiska. Na skutek donosu Kamienobrodzkiego w grudniu 1941 roku tancerz-przedsiębiorca został aresztowany i osadzony w więzieniu na Pawiaku. Ostatnia wzmianka prasowa na temat Stanisława Heinricha pochodzi z bożonarodzeniowej szopki artystycznej Czesława Pudłowskiego, w której wyśmiewał on ambicje teatralne tancerza:

„Jam teatrów dyktator,

Bo też mam ich kupę,

A w każdym z tych teatrzyków

Jedną dobrą… siłę.

Mym marzeniem stworzyć grupę

I spocznę dopiero,

Gdy otworzę setny teatr – tańcząc swe… bolero”.

W 1942 roku o Stanisławie Heinrichu nikt już w prasie nie wspominał, a na pozycję lidera wśród właścicieli jawnych teatrzyków wysunął się przebiegły Jan Ludwik Kamieniobrodzki.

Halina i Stanisław Heinrichowie (w środku) na scenie jednego z warszawskich teatrów jawnych, 1940 lub 1941 rok, ze zbiorów Ewy Perzanowskiej.

Według meldunku Niewiarowicza z 23 stycznia 1942 roku przyczyną aresztowania Heinricha była „sprzedaż materiałów tekstylnych rządowych” i „handel z gettem”. Z kolei według meldunku z listopada 1943 roku aresztowano go za „przywłaszczenie wyrobów monopolowych (wódka i tytoń) przydzielonych dla pracowników”. Raport wywiadu Narodowych Sił Zbrojnych z 28 października 1942 roku wskazuje jednak wyraźnie, że za aresztowaniem stał Kamienobrodzki, który przejął po nim teatr Nowości i płacił Niemcom, „aby Heinrich nie wyszedł z więzienia”. Doprowadził do aresztowania przedsiębiorczego tancerza, ponieważ zazdrościł mu pozycji u władz niemieckich i wpływów w świecie artystycznym Generalnego Gubernatorstwa.

Stanisław Heinrich przebywał na Pawiaku w celi nr 198 ze Stanisławem Madeyskim, po czym w styczniu 1942 roku został najprawdopodobniej przewieziony do obozu koncentracyjnego Auschwitz-Birkenau. Tak przynajmniej podawał „Łada” w swoim meldunku, powołując się na informacje dyrektora teatru Komedia Józefa Artura Horwatha. Nazwisko Stanisława Heinricha nie występuje jednak ani w spisach transportów z Pawiaka do Auschwitz, ani w archiwach Muzeum Auschwitz-Birkenau. Oryginalna dokumentacja obozowa została jednak zniszczona w czasie ewakuacji i likwidacji obozu zagłady na polecenie władz obozowych SS, więc muzealne archiwum nie posiada informacji na temat wszystkich więźniów. Tymczasem w środowisku artystycznym rozpowszechniła się informacja, że dyrektor teatrów jawnych został zabity przez Niemców i do dziś można ją odnaleźć w wielu naukowych publikacjach.

Danuta z Nawarów Heinrichowa, druga żona Stanisława Heinricha, na fotografii Leonarda Zajączkowskiego, 1943 rok, ze zbiorów Ewy Perzanowskiej.

Najwyższa cena wolności

W chwili aresztowania męża Halina Heinrichowa była najprawdopodobniej w ciąży i zapewne wiosną 1942 roku urodziła córeczkę, która po kilku miesiącach zmarła. Nie ma pewności, kiedy przyszło na świat dziecko Heinrichów, ale częste występy Heinrichowej w latach 1940–1941 raczej wykluczają jego narodziny w tym okresie. W styczniu 1942 roku Niewiarowicz donosił w meldunku ZWZ, że Heinrichowa „mimo dość dużych wpływów u Niemców” nie była w stanie doprowadzić do zwolnienia męża z obozu. 29 sierpnia 1942 roku po niemal rocznej przerwie wróciła na scenę i zatańczyła w rewii „Jubileusz Maski” w teatrze Maska, a w grudniu 1942 roku zaczęła tańczyć w kawiarniach i barach z tancerzem Władysławem Zawadzkim-Moranem, który przed wojną występował z Marią Bargielską w popularnym duecie Bargielska–Moran. Jednocześnie jednak cały czas rozpaczliwie walczyła o uwolnienie męża z obozu koncentracyjnego.

Z meldunku Niewiarowicza z 23 stycznia 1942 roku wynika, że Heinrichowa próbowała interweniować w sprawie Stanisława Heinricha nawet u rezydującego w Krakowie gubernatora Generalnego Gubernatorstwa Hansa Franka. Znała kilku wpływowych dygnitarzy niemieckich z jego otoczenia, ponieważ – jak twierdził „Łada” – występowała wraz z mężem w Krakowie na wieczorkach tanecznych dla niemieckich władz. W końcu, nie widząc innego sposobu na uratowanie męża, zaczęła współpracować z niemieckim wywiadem, któremu przekazywała informacje na temat przedstawicieli polskiego środowiska artystycznego. Najprawdopodobniej działała wspólnie z uzależnioną od morfiny Jadwigą Stępowską, żoną aktora Kazimierza Junoszy-Stępowskiego. Na przełomie 1942 i 1943 roku wydała zaś gestapo kilkunastu polskich oficerów, licząc zapewne, że w ten sposób uda jej się wydostać męża z Auschwitz.

Ślub Stanisława Heinricha i Danuty Nawary, 1943 rok, ze zbiorów Ewy Perzanowskiej.

Polskie państwo podziemne surowo karało konfidentów i zdrajców, więc na początku 1943 roku na Halinę Heinrichową został wydany wyrok śmierci. W zebraniu obciążających tancerkę materiałów dopomógł między innymi aktor Andrzej Szalawski, który jako „Florian” działał w kontrwywiadzie ZWZ-AK. Pod koniec lutego 1943 roku Henrichowa w obawie o swoje życie wyjechała do Wiednia, lecz po czterech miesiącach wróciła na występy do Warszawy i wtedy dosięgnął ją wymiar sprawiedliwości. Likwidację kolaborantki wykonał 5 lipca 1943 roku Oddział Dywersyjny Armii Krajowej w Śródmieściu.

Przebieg likwidacji opisał Adam De Michelis w książce „Pod rozkazami „Konrada””:

O godzinie 17.10 do kawiarni weszli „Starter” i „Władek”, ubezpieczeni na ulicy przez trzech żołnierzy uzbrojonych w pistolety maszynowe. Lokal był pełen gości, przeważała klientela w niemieckich mundurach. W dwadzieścia minut później Heinrichowa opuściła garderobę i zatrzymała się przy bufecie, aby napić się wody sodowej. Orkiestra grała głośny tusz, poprzedzający jej występ, gdy padł jeden celny strzał z pistoletu „Startera”. Konfidentka gestapo osunęła się martwa na podłogę. Szatniarz volksdeutsch usiłował zamknąć drzwi i próbował wszcząć alarm. Wprawdzie „Władek” ogłuszył go kolbą pistoletu, ale wśród publiczności powstało zamieszanie, poważnie zagrażające zamachowcom. Sytuację opanował „Starter”, wykorzystując doświadczenia ze swojej działalności w ODB-3. Położył na progu sali drewniany klocek, krzycząc głośno „za chwilę wybuchnie bomba!”. Publiczność wyłamała oszklone drzwi i w panice runęła do kawiarnianego ogródka lub padła na podłogę pod stoliki. Umożliwiło to zamachowcom bezpieczny odwrót na drugą stronę Nowego Światu i dalej na ul. Górskiego 16.

Stanisław Heinrich, ok. 1943 roku, ze zbiorów Ewy Perzanowskiej.

Tego samego dnia miał być również wykonany wyrok śmierci na współpracującej z Heinrichową Jadwidze Stępowskiej, lecz zamiast niej zginął jej mąż Kazimierz Junosza-Stępowski. Z tego powodu po wojnie błędnie przypisywano Stępowskiemu nie tylko kolaborację z Niemcami, ale też romans z Haliną Heinrichową. We wrześniu 1946 roku Jacek Jantar w kłamliwym artykule Zdrada Junoszy-Stępowskiego twierdził nawet, że artysta „w rękach wytrawnej ladacznicy i szpiclówki stał się kulką miękkiego wosku i w pewnej chwili słabości zdradził niektóre posiadane wiadomości”. Informacje te miały rzekomo doprowadzić do aresztowania generała Stefana Grota-Roweckiego i czterdziestu jego współpracowników. W rzeczywistości Junosza-Stępowski był jedynie niewinną ofiarą małżeństwa z zaprzedaną okupantowi morfinistką i nie miał z Haliną Heinrichową żadnych bliższych relacji.

Polecamy e-booka „Z Miodowej na Bracką”:

Maciej Bernhardt
„Z Miodowej na Bracką. Opowieść powstańca warszawskiego”
Wydawca: Histmag.org
Okładka: miękka
Liczba stron: 334
Format: 140x195 mm
ISBN: 978-83-925052-9-7

Stanisław Heinrich z żoną Danutą na plaży, 1944 rok, ze zbiorów Ewy Perzanowskiej.

Szansa na odkupienie win

Śmierć Haliny Heinrichowej zbiegła się w czasie z wypuszczeniem Stanisława Heinricha z obozu koncentracyjnego. Po wyjściu na wolność artysta postanowił zacząć nowe życie z dala od niemieckiej propagandy i szemranych interesów w teatrach jawnych. 3 października 1943 roku w kościele św. Michała na warszawskim Mokotowie ożenił się z dwudziestoletnią sąsiadką Danutą Marią Nawarą, córką Franciszka i Marii z Jakubowskich. Para zamieszkała razem w kamienicy przy ulicy Puławskiej 14. Z dokumentu ślubu wynika, że artysta przyjął chrzest w obrządku rzymskokatolickim w kościele Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny w Lesie Bielańskim. Nie wiadomo jednak, kiedy zmienił wyznanie, ponieważ w niektórych meldunkach ZWZ występował jako ewangelik, a w innych jako katolik. Katoliczką była również matka Stanisława Heinricha Janina Marianna Heinrichowa, która zmarła w czerwcu 1944 roku i została pochowana na Cmentarzu Bródnowskim w Warszawie.

W chwili wybuchu Powstania Stanisław Heinrich przebywał w Warszawie, o czym świadczy wspomnienie żołnierza batalionu „Kiliński” Ireneusza Marka Rudnickiego ps. „Emir” z sierpnia 1944 roku:

Po półgodzinie z ulicy Widok wybiega cywil z opaską biało-czerwoną na ramieniu i przebiega w kierunku ulicy Zgoda. Poznaję w nim Stanisława Heinricha, bardzo znanego tancerza baletowego, który tańczył z Lodą Halamą u Parnella, a w czasie wojny ze swoją żoną Haliną. On chyba był volksdeutschem i pracował dla Niemców, a potem się okazało, że współpracował z AK.

Nie ma żadnych dowodów na współpracę Heinricha z Armią Krajową, ale wspomnienie „Emira” świadczy o tym, że tancerz cały czas uważał się za Polaka. Być może żałował swojego postępowania w czasie okupacji i chciał zmazać winy, lecz los nie dał mu szansy na rehabilitację. Wspomnienie Rudnickiego jest ostatnią pewną informacją na temat Stanisława Heinricha, artysta zaginął bowiem w czasie Powstania Warszawskiego. Jedyna córka Stanisława i Danuty Heinrichów Ewa, która urodziła się 23 stycznia 1945 roku w Zalesiu Dolnym, nigdy nie poznała swojego ojca.

Bogumił Heinrich, starszy brat Stanisława Heinricha, ok. 1939 roku, ze zbiorów Ewy Perzanowskiej.

8 listopada 1946 roku żona tancerza Danuta Heinrichowa złożyła do Polskiego Czerwonego Krzyża wniosek o poszukiwanie męża z informacją, że od 1 sierpnia 1944 roku nie miała o nim żadnych wiadomości. W grudniu 1948 roku sąd grodzki w Warszawie uznał Stanisława Heinricha za zmarłego, a nawet ustalił dokładną datę i okoliczności jego śmierci. Artysta miał zginąć 9 lutego 1945 roku w obozie koncentracyjnym w Ebensee, będącym podobozem KL Mauthausen-Gusen. Choć ta data i miejsce śmierci widnieje również na wydanym na początku 1949 roku akcie zgonu tancerza, wcale nie jest datą pewną. W księdze zgonów obozu KL Mauthausen-Gusen pojawia się zmarły 9 lutego 1945 roku w Ebensee Stanisław Heinrich, ale jest to urodzony 22 stycznia 1923 roku robotnik. Można więc przypuszczać, że sąd badający sprawę śmierci Heinricha błędnie utożsamił ze sobą dwie różne osoby.

Danuta Heinrichowa nigdy nie wyszła powtórnie za mąż, chociaż po wojnie małżeństwo proponował jej starszy brat Stanisława, Bogumił Heinrich. Prawdopodobnie do końca życia czekała na powrót męża, mając nadzieję, że jednak przeżył II wojnę światową. Niedługo po wojnie znajoma powiadomiła zresztą Heinrichową, że widziała Stanisława Heinricha na jednym z dworców kolejowych. Z czasem docierały do niej kolejne sensacyjne wiadomości o rzekomo nieżyjącym mężu. W końcu 8 maja 1958 roku Danuta Heinrichowa, podpisując się jako własna córka Ewa, napisała list do Międzynarodowego Czerwonego Krzyża w Genewie z prośbą o pomoc w poszukiwaniach Stanisława Heinricha.

Mój ojciec zaginął podczas Powstania Warszawskiego w sierpniu 1944 roku i od tego momentu nie mam od niego żadnej informacji. Niedawno dowiedziałam się, że mojego ojca widziano w 1946 roku w Wiedniu, następnie w 1956 roku w Monachium (Niemcy), a w końcu w 1957 roku znów w Wiedniu. Szukam ojca bez skutku już od trzynastu lat i dlatego proszę o pomoc w tej sprawie – pisała Danuta Heinrich jako „Ewa Heinrich”.

Danuta Heinrichowa z córką Ewą, ok. 1948 roku, ze zbiorów Ewy Perzanowskiej.

19 czerwca 1958 roku Międzynarodowy Czerwony Krzyż stwierdził jednak, że nie posiada na temat Heinricha żadnych informacji. Nie można jednak wykluczyć, że tancerz i dyrektor jawnych teatrzyków faktycznie zaczął gdzieś za granicą zupełnie nowe życie. Córka Heinrichów Ewa Perzanowska wspomina, że chociaż posiada wiele fotografii ojca z różnych okresów życia, jego historia zawsze była w jej domu tematem tabu. Brat tancerza Bogumił Heinrich zmarł 20 lipca 1998 roku i został pochowany na Cmentarzu Osobowickim we Wrocławiu. Danuta z Nawarów Heinrichowa, druga żona artysty, zmarła 17 grudnia 2005 roku w wieku 82 lat i spoczęła na Cmentarzu Powązkowskim w Warszawie.

Współcześnie postać Stanisława Heinricha wspominana jest przede wszystkim w publikacjach naukowych dotyczących okupacyjnych teatrów jawnych, chociaż pojawia się on również w powieściach inspirowanych życiem gwiazd międzywojnia. Wzmianki na jego temat można znaleźć w wydanym w 2011 roku Poczcie królowych polskich Marcina Szczygielskiego na kanwie biografii Iny Benity oraz wydanej w 2021 roku powieści Agnieszki L. Janas o Mirze Zimińskiej Mira. Po prostu kobieta.

Bibliografia

Opracowania:

  • Czejarek Roman, Sekrety Szczecina. Część 2, Łódź 2015.
  • De Michelis Adam, Pod rozkazami „Konrada”, Warszawa 1993.
  • Fischer Ludwig, Raporty Ludwiga Fischera gubernatora dystryktu warszawskiego 1939–1944, Warszawa 1987.
  • Gacek Piotr, Ina Benita. Za wcześnie na śmierć, Warszawa 2018.
  • Górska-Damięcka Irena, Wygrałam życie, Warszawa 1997.
  • Hera Janina, Losy artystów polskich w czasach niewoli 1939–1954, Kraków 2019.
  • Janas Agnieszka L., Mira. Po prostu kobieta, Warszawa 2021.
  • Katalog wystawy higienicznej w Lublinie od 12 września do 4 października 1908 r., Warszawa 1908.
  • Marczak-Oborski Stanisław, Teatr czasu wojny. Polskie życie teatralne w latach II wojny światowej (1939-1945), Warszawa 1967.
  • Mościcki Tomasz, Teatry Warszawy 1944–1945. Kronika, Warszawa 2012.
  • Słownik biograficzny teatru polskiego, t. 1, 1765–1965, pod red. Zbigniewa Raszewskiego, Warszawa 1973.
  • Szczygielski Marcin, Poczet królowych polskich. Powieść i klucz, Warszawa 2015.
  • Woźniakowski Krzysztof, W kręgu jawnego piśmiennictwa literackiego Generalnego Gubernatorstwa (1939–1945), Kraków 1997.
  • Zimińska-Sygietyńska Mira, Nie żyłam samotnie, Warszawa 1985.

Artykuły prasowe:

  • Bezpłatna nauka najmodniejszego tańca (reklama), „Chwila” 1938, nr 7037.
  • Jantar Jacek, Zdrada Junoszy-Stępowskiego, „Robotnik” 1946, nr 252.
  • Kawecki Zygmunt [Kalicki Stefan], Melpomena w powojennej Warszawie, „Nowy Kurier Warszawski” 1940, nr 253.
  • Kawecki Zygmunt [Kalicki Stefan], „Na wielką skalę!” – „Niech żyje miłość!”, „Nowy Kurier Warszawski” 1940, nr 251.
  • Kawecki Zygmunt [Kalicki Stefan], Ploteczki, ploteczki, ploteczki…, „Nowy Kurier Warszawski” 1940, nr 159.
  • Kawecki Zygmunt [Kalicki Stefan], Tydzień na scenie, „Nowy Kurier Warszawski” 1941, nr 104.
  • Kawecki Zygmunt [St. Kal.], Tydzień na scenie, „Nowy Kurier Warszawski” 1940, nr 283.
  • Kawecki Zygmunt [Stef. Kal.], „Ząb, Zupa, Dąb!”. Nowa rewia w teatrzyku „Niebieski Motyl”, „Nowy Kurier Warszawski” 1941, nr 20.
  • Laureaci naszego konkursu mają głos!, „Ostatnie Wiadomości” 1935, nr 254.
  • Liński Henryk [H. L.], Polski duet taneczny jedzie do Londynu, „Światowid” 1937, nr 46.
  • Liński Henryk [H. L.], Rewie kinowe, „Kino” 1934, nr 5.
  • „Monitor Polski. Dziennik Urzędowy Rzeczyposplitej Polskiej” 1948, nr B-95.
  • Niewyzyskane siły, „Kino” 1931, nr 29.
  • Pudłowski Czesław [Cz.], „Album miłości” – rewia w teatrzyku „Nowości”, „Nowy Kurier Warszawski” 1941, nr 263.
  • Pudłowski Czesław [Cz.], „Jak należy całować”. Rewia w teatrzyku „Niebieski motyl”, „Nowy Kurier Warszawski” 1941, nr 92.
  • Pudłowski Czesław [Cz.,] „System à la Dodek”. Rewia w teatrzyku „Nowości”, „Nowy Kurier Warszawski” 1941, nr 25.
  • Pudłowski Czesław, Szopka artystyczna, „Ilustrowany Kurier Polski” 1941, nr 51–52.
  • Rudnicki Ireneusz Marek, Notatki z Powstania Warszawskiego 1944 r., „Kronika Warszawy” 2004, nr 2 (121).
  • T. P., Taniec w varietes warszawskich, „Fala” 1940, nr 1.
  • Teatry. Widowiska. Kina, „Nowy Kurier Warszawski” 1942, nr 202.

Dokumenty:

  • Akt zgonu Stanisława Kazimierza Heinricha, nr V/668/1949, ze zbiorów Ewy Perzanowskiej.
  • Artyści oraz dyrektorzy teatrów warszawskich w okresie okupacji podejrzani o współpracę z Gestapo, Archiwum Instytutu Pamięci Narodowej, sygn. IPN BU 0423/4838.
  • Karta Stanisława Kazimierza Heinricha, Kartoteka Ogólna Krajowego Biura Informacji i Poszukiwań Polskiego Czerwonego Krzyża.
  • Karta Stanisława Heinricha w Kartotece więźniów Pawiaka, Muzeum Więzienia Pawiak.
  • Karta rozpoznawcza (Kennkarte) Janiny Marianny Heinrichowej z 12 lipca 1943 roku, ze zbiorów Ewy Perzanowskiej.
  • Legitymacja Janiny Heinrichowej ze Stowarzyszenia byłych Sióstr z czasów wojny, ze zbiorów Ewy Perzanowskiej.
  • Metryka chrztu Bogumiła Juliana Heinricha, Akta stanu cywilnego parafii ewangelicko-augsburskiej w Warszawie, nr 441/1908.
  • Metryka chrztu Stanisława Kazimierza Heinricha, Akta stanu cywilnego parafii ewangelicko-augsburskiej w Warszawie, nr 363/1910.
  • Metryka ślubu Stanisława Kazimierza Heinricha i Danuty Marii Nawary, Księga ślubów parafii św. Michała w Warszawie, nr 321/1943.
  • New York, U.S., Arriving Passenger and Crew Lists (including Castle Garden and Ellis Island), 1820-1957, Ancestry.com.
  • Raporty i inne informacje wywiadu i kontrwywiadu jednej z komórek organizacji konspiracyjnej NSZ za okres od 18 października 1942 r. do 13 czerwca 1943 r., Archiwum Instytutu Pamięci Narodowej, sygn. IPN BU 380/11, t. 1
  • Stanisław Heinrich w księdze zgonów Mauthausen-Gusen, Holocaust Survivors and Victims Database [data dostępu: 11 listopada 2020 r.].
  • Wykaz osób występujących w materiałach archiwalnych okresu okupacji rozpracowywanych przez wywiad i kontrwywiad Armii Krajowej, Archiwum Instytutu Pamięci Narodowej, sygn. IPN BU 200/1, t. 1.

Za cenne informacje i materiały dotyczące Stanisława Heinricha dziękuję Pani Ewie Perzanowskiej, Panu Pawłowi Bezakowi i Panu Marcinowi Majczowi, za przetłumaczenie z języka francuskiego dokumentów Międzynarodowego Czerwonego Krzyża dziękuję Nicolasowi Reboszowi, a za pomoc w dotarciu do materiałów z Ancestry.com dziękuję Grzegorzowi Rogowskiemu.

Polecamy e-book Pawła Rzewuskiego „Wielcy zapomniani dwudziestolecia cz.3”:

Paweł Rzewuski
„Wielcy zapomniani dwudziestolecia cz.3”
Wydawca: PROMOHISTORIA [Histmag.org]
Liczba stron: 86
Format ebooków: PDF, EPUB, MOBI (bez DRM i innych zabezpieczeń)
ISBN: 978-83-65156-00-6

Tekst ma więcej niż jedną stronę!
Strona 1
Strona 2
Strona 3
Strona 4
Strona 5
Śledź nas!
Komentarze
lub zaloguj się za pośrednictwem konta Google

O autorze
Marek Teler
Student V roku dziennikarstwa na Uniwersytecie Warszawskim, absolwent VIII Liceum Ogólnokształcącego im. Króla Władysława IV w Warszawie. Autor książki „Kobiety króla Kazimierza III Wielkiego”. Interesuje się mediewistyką i genealogią dynastyczną.

Wszystkie teksty autora

Pierwszy polski portal historyczny
ISSN: 1896-8651
Wydawca portalu
Michał Świgoń PROMOHISTORIA
ul. Koźmiana 2/89
01-606 Warszawa
telefon: 692 929 681
m.swigon@histmag.org
NIP 626-281-54-56
Numer konta: PL 33 1140 2004 0000 3802 7410 0716
Patronaty
Jak uzyskać patronat
Kontakt z redakcją
Mateusz Balcerkiewicz
redaktor naczelny
redakcja@histmag.org
telefon: 798 537 653
Reklamuj się u nas
Oferta reklamowa
Konkursy
Nasze konkursy