Opublikowano
2011-03-30 16:42
Licencja
Wolna licencja

Stefan Banach – życiorys w 119. rocznicę urodzin

30 marca 1892 roku w Krakowie urodził się Stefan Banach – słynny polski matematyk, twórca podstaw analizy funkcjonalnej, członek lwowskiej szkoły matematycznej.


Stefan Banach Początkowo trudno było przewidzieć, że Stefan Banach zostanie światowej sławy profesorem matematyki. Wprawdzie jego talent matematyczny dawał o sobie znać już w gimnazjum, jednak w 1914 roku wojna przerwała jego naukę na Politechnice Lwowskiej (zdążył zdobyć tzw. półdyplom), a młody pasjonat był zmuszony uczyć się dalej samodzielnie. W Krakowie często spotykał się z Ottonem Nikodymem oraz Witoldem Wilkoszem (wszyscy zostali później profesorami), z którymi prowadził dysputy matematyczne. Przypadkowym świadkiem jednej z takich dyskusji był lwowski uczony Hugo Steinhaus, który tak wspominał swoje pierwsze spotkanie z Banachem:

Idąc letnim wieczorem r. 1916 wzdłuż plant krakowskich, usłyszałem rozmowę, a raczej tylko kilka słów; wyrazy „całka Lebesgue’a” były tak nieoczekiwane, że zbliżyłem się do ławki i zapoznałem się z dyskutantami; to Stefan Banach i Otton Nikodym rozmawiali o matematyce.

Tak oto przypadek dał początek długoletniej współpracy obu matematyków, która już w 1919 roku zaowocowała pierwszą wspólną publikacją: artykułem „Sur la convergence en moyenne de séries de Fourier” („O zbieżności w przeciętnej szeregu Fouriera”) zamieszczonym w „Biuletynie Akademii Krakowskiej”.

Profesor bez dyplomu

W 1920 roku nieposiadający tytułu magistra Banach został asystentem prof. Antoniego Łomnickiego z Politechniki Lwowskiej. W tym samym roku młody matematyk ożenił się z Łucją Braus... i obronił pracę doktorską „Sur les opérations dans les ensembles abstraits et leur application aux équations intégrales” („O operacjach na zbiorach abstrakcyjnych i ich zastosowaniach do równań całkowych”). Co ciekawe, Banach doktoryzował się... nieświadomie. Jak wspominał ks. prof. Andrzej Turowicz:

Gdy [Banach] rozpoczął pracę we Lwowie, był już autorem wielu doniosłych rezultatów i wciąż uzyskiwał kolejne. Jednak na uwagi, że powinien wkrótce przedstawić pracę doktorską, odpowiadał, że ma jeszcze czas i może wymyślić coś lepszego, niż to, co osiągnął do tej pory. W końcu więc zwierzchnicy Banacha zniecierpliwili się. Ktoś spisał najnowsze rezultaty jego pracy, co zostało uznane za znakomitą pracę doktorską. Przepisy jednak wymagały również egzaminu. Pewnego dnia zaczepiono Banacha na korytarzu Uniwersytetu Jana Kazimierza: „Czy mógłby pan wpaść do dziekanatu, są tam jacyś ludzie, którzy mają pewne problemy matematyczne, a pan na pewno potrafi im wszystko wyjaśnić”. Banach udał się zatem do wskazanego pokoju i chętnie odpowiedział na wszystkie pytania, nieświadom tego, że właśnie zdaje egzamin doktorski przed komisją specjalnie w tym celu przybyłą z Warszawy.

Obroniona praca ukazała się dwa lata później w trzecim tomie „Fundamenta Mathematicae” – francuskojęzycznym czasopiśmie wydawanym w Warszawie przez polskich matematyków. Już w roku publikacji swego doktoratu Banach uzyskał... habilitację i został profesorem Uniwersytetu Lwowskiego (profesurę zwyczajną otrzymał w roku 1927). O znaczeniu jego ówczesnego dorobku pisał Stanisław Mazur:

rok 1922, w którym Stefan Banach w polskim czasopiśmie „Fundamenta Mathematicae” ogłosił swą rozprawę doktorską pt. „Sur les opérations dans les ensembles abstraits et leur application aux équations intégrales”, jest datą przełomową w historii matematyki XX wieku. Ta kilkudziesięciostronicowa rozprawa ugruntowała bowiem ostatecznie podstawy analizy funkcjonalnej, nowej dyscypliny matematycznej, która – jak to wykazały rezultaty badań Stefana Banacha i innych – posiada kapitalne znaczenie dla dalszego rozwoju nie tylko samej matematyki, ale również nauk przyrodniczych, a w szczególności fizyki.

5 (małych) piw i żywa gęś

Między innymi wokół Banacha powstała tzw. lwowska szkoła matematyczna, która w krótkim czasie skupiła wielu wybitnych matematyków. Mieli oni zwyczaj spotykania się w kawiarni Szkocka i dyskutowania tam o matematyce. Na marmurowych blatach tamtejszych stolików można było pisać kopiowym ołówkiem, ale też łatwo było wytrzeć tak sporządzone notatki. Ponieważ matematyczne twierdzenia padały niekiedy ofiarą ścierki, żona Banacha kupiła specjalny zeszyt w twardej oprawie, który przechowywano stale w kawiarni i który wydawano na życzenia każdemu matematykowi. Uczony mógł umieścić w nim matematyczny problem do rozwiązania przez innych bywalców lokalu.

Autorzy zagadek fundowali czasami nagrody za ich rozwiązanie. Zdobyć można było m.in.: butelkę wina, whiskey, brandy czy też szampana, 5 małych piw, małą kawę, 100 g kawioru, kilogram bekonu, lunch w restauracji „Dorothy” w Cambridge, obiad w najlepszym lwowskim hotelu „U George’a”, fondue w Genewie, lub też żywą gęś. To ostatnie, nietypowe trofeum zaoferował w 1936 roku Stanisław Mazur, a jego zadanie znalazło pogromcę dopiero po 36 latach. Okazał się nim 28-letni Szwed Per Enflo, który specjalnie przyjechał do Warszawy po swoją gęś i odebrał ją z rąk Mazura.

Zeszyt z lwowskiej kawiarni, zwany „Księgą Szkocką” zachował się do dziś i jest własnością rodziny Stefana Banacha. Jego zawartość została później przepisana na maszynie i przetłumaczona na angielski przez Stanisława Ulama.

W 1929 roku lwowscy matematycy byli gotowi, by zacząć wydawać własne czasopismo poświęcone analizie funkcjonalnej – „Studia Mathematica”. Środowisko rozsławił Banach w 1932 roku, kiedy to we Francji ukazało się tłumaczenie jego pracy „Teorja operacyj”, t. I, „Operacje linjowe” („Théorie des opérations linéaires”).

Karmiciel wszy

Choć Banachowi proponowano wyjazd do USA, gdzie mógł liczyć na ogromne honoraria, jako gorący patriota nigdy nie zdecydował się na emigrację, nawet gdy widmo wojny stawało się coraz wyraźniejsze. Oczywiście miało to dla niego poważne konsekwencje. Syn uczonego tak opisywał okupacyjne losy swojej rodziny:

(...) w końcu uciekłem do swego dziadka, górala, pod Nowy Targ na Podhalu w 1943 r. Przedtem pracowałem u p. Rudolfa Weigla, który był kierownikiem Instytutu Bakteriologicznego we Lwowie, gdzie karmiłem wszy i w ten sposób utrzymywałem przy życiu (kartofiami) całą naszą trójkę. Po mojej ucieczce ojciec zresztą również tam pracował, właśnie karmiąc klateczki z wszami.

Niemcom zależało na prowadzonych z użyciem wszy badaniach i produkcji szczepionki na tyfus, dzięki czemu karmiciele pasożytów chronieni byli przed innymi represjami. Banach co 12 dni miał do wyżywienia nowych 10 tys. larw

Ostatni katolicki pogrzeb

Stefana Banacha pochowano w grobowcu rodziny Riedlów, w których kamienicy wynajmował wraz z żoną mieszkanie (fot. M3thinx, na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa – Na tych samych warunkach 3.0)

Po ponownym zajęciu Lwowa przez Armię Czerwoną Banach powrócił do pracy naukowej i miał wkrótce wyjechać do nowo tworzonej Polski, by objąć posadę na Uniwersytecie Jagiellońskim. Niestety, w styczniu 1945 roku wykryto u niego raka płuc, na którego zmarł 31 sierpnia. Został pochowany dwa dni później na cmentarzu Łyczakowskim, a syn uczonego wspominał, że Był to ostatni oficjalny pogrzeb katolicki w mieście z przejściem konduktu przez miasto (z księdzem!)

Wykorzystano materiały zawarte na Wortalu Stefana Banacha.

Zobacz też:

Napisz komentarz
Regulamin komentarzy

Gość: Lidia |

„Geniusz – gen i już” – brzmi jeden z aforyzmów Hugo Dionizego Steinhausa, który powtarzał, że jego największym odkryciem był Banach. Hitlera, w swojej szczerej wypowiedzi, stwierdził: „Polacy winni mieć jednego pana; Niemcy powinni być tym panem [...] i dlatego przedstawiciele polskiej inteligencji powinni być wymordowani. Powtarzam: wymordowani\". Prof. Stefan Banach, który był wybitnym uczonym polskim, który piastował stanowisko dziekana Uniwersytetu J.K. i przewodniczącego Polskiego Towarzystwa Matematycznego, który został również wybrany do Kijowskiej Akademii Nauk – jako jeden z nielicznych profesorów lwowskich uniknął aresztowania przez hitlerowców i nie został postawiony przed plutonem egzekucyjnym nad ranem 4 lipca 1941 roku. Czy uratowało go przed rozstrzelaniem przez hitlerowców, którzy zamordowali w tym dniu 40 intelektualistów i przedstawicieli inteligencji lwowskiej to, że ten uczony światowej sławy, stał się karmicielem wszy? Legitymacja wystawiona przez Instytut prof. Weigla, zapewne, broniła go przed łapankami i zapewniała przetrwanie. Śmierci, na Wzgórzach Wuleckich, uniknął prawdopodobnie dlatego, że umiał nawiązać przyjazne stosunki z wszystkimi, również z mniejszością ukraińską, że – jak ktoś powiedział – nie występował jako „polski pan\", że znał język ukraiński. Mógł zatem zostać pominięty na listach z nazwiskami uczonych i intelektualistów lwowskich, jakie Niemcy otrzymywali od nacjonalistów i kolaborantów ukraińskich.



Odpowiedz

Gość: ja |

Wspaniałe był ten nasz Banach.



Odpowiedz
Roman Sidorski

Historyk, redaktor, popularyzator historii. Absolwent Uniwersytetu Adama Mickiewicza. Przez wiele lat związany z „Histmagiem” jako jego współzałożyciel i członek redakcji. Jest współautorem książki „Źródła nienawiści. Konflikty etniczne w krajach postkomunistycznych” (2009). Współpracował jako redaktor i recenzent z oficynami takimi jak Bellona, Replika, Wydawnictwo Poznańskie oraz Wydawnictwo Znak. Poza „Histmagiem”, publikował między innymi w „Uważam Rze Historia”.

Wolna licencja – ten materiał został opublikowany na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa – Na tych samych warunkach 3.0 Polska.

Redakcja i autor zezwalają na jego dowolny przedruk i wykorzystanie (również w celach komercyjnych) pod następującymi warunkami: należy wyraźnie wskazać autora materiału oraz miejsce pierwotnej publikacji – Portal historyczny Histmag.org, a także nazwę licencji (CC BY-SA 3.0) wraz z odnośnikiem do jej postanowień. W przypadku przedruku w internecie konieczne jest także zamieszczenie dokładnego aktywnego odnośnika do materiału objętego licencją.

UWAGA: Jeśli w treści artykułu nie zaznaczono inaczej, licencja nie dotyczy ilustracji i filmów dołączonych do materiału – w kwestii ich wykorzystania prosimy stosować się do wskazówek w opisie pod nimi lub – w razie ich braku – o kontakt z redakcją: redakcja@histmag.org